środa, 14 października 2026

Behind the Beyond - recenzja gry we Wczesnym Dostępie, w jej pierwszym rozdziale

Behind the Beyond - recenzja gry we Wczesnym Dostępie, w jej pierwszym rozdziale

 

Serdecznie zapraszam do przeczytanie recenzji pierwszego rozdziału epizodycznej przygodówki point-and-click, gry we Wczesnym Dostępie, zatytułowanej Behind the Beyond. Miłej lektury!

Choć zdawać by się mogło, że popularność gier epizodycznych, z których słynęło niegdyś Telltale, twórcy serii The Walking Dead, których poradniki znajdziecie na blogu, czy The Wolf Among Us, także z dostępnym poradnikiem, minęły, tak się jednak nie stało. Mimo, że gier dodawanych na Steam czy GOG w częściach jest zdecydowanie mniej, niektóre z nich, w tym sporo przygodówek, trafia do sprzedaży w pierwszych rozdziałach, w formie Wczesnego Dostępu. Takim tytułem jest między innymi węgierska przygodówka w rozgrywce "wskaż i kliknij", której rozdział pierwszy jest już dostępny i w pełni grywalny, ale wciąż tworzony w ramach wcześniejszego jego dostępu. Gra nosi tytuł Behind the Beyond i miałam okazję ją sprawdzić i opisać w recenzji, dzięki uprzejmości jej twórców - Sugarpunch Games, za co w tym miejscu bardzo serdecznie dziękuję. 

Inne recenzje znajdziecie na blogu w dziale: Recenzje i wrażenia z przygodówek

Behind the Beyond to klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", jak już wspomniałam, autorstwa węgierskiego studia, które w swoim dziele postanowiło wykorzystać folklor i tradycje własnego kraju. Jest to zatem opowieść, w której ludowość miesza się z baśniowością i magią, a gracz ma okazję poznać nie tylko tradycyjne węgierskie wypieki, ale również znaną w tym kraju grę karcianą, w którą podczas rozgrywki będziemy mieli okazję zagrać. 

Opowieść, jak na baśń przystało, rozgrywa się krainie położonej pod Szklanymi Górami, przy Niekończącym się Morzu, w królestwie położonym za granicą, miejscu nam bliżej nieokreślonym, którego mieszkańcem jest starszy mężczyzna, ojciec trzech synów. Rodzina żyje skromnie, żeby nie powiedzieć biednie, więc nestor rodu wysyła swych synów, począwszy od najstarszego, do najmłodszego do miasta, w poszukiwaniu pracy i lepszego losu.

Gdy po dwóch braciach przychodzi czas na najmłodszego, imieniem Janoska, dzielny chłopiec, nie wiedząc co tak naprawdę może go czekać, rzuca wyzwanie losowi. W mieście oprócz drobnych prac i pomocy mieszkańcom, dostrzeże okazję do zmiany swojego życia. Postanawia stanąć do nie lada wyzwania. Chce zmierzyć się z Trzeba Próbami, które pozwolą mu zawalczyć o rękę księżniczki i połowę królestwa. 

W dążeniu do celu odmiany trudnego życiowego bytowania, pomoże naszemu bohaterowi wyjątkowa postać, lisica obdarzona magicznymi zdolnościami, potrafiąca wiele wywęszyć, rozpoznać iluzję, a także wpływać na naturę. Pomocne okaże się także magiczne okulary, spryt i budowanie pewnych umiejętności postaci. 

Behind the Beyond to bowiem dość wyjątkowa pod względem rozgrywki przygodówka. Przygodowy point-and-click, do końca taki typowy i zwyczajny nie jest. Gra obsługiwana za pomocą myszki, ma bowiem wiele ciekawych, i wpływających na rozgrywkę funkcji. To bardzo nieliniowa produkcja, którą w zależności od rozwiniętych umiejętności, a także dzięki przedmiotom i samej lisicy, możemy przejść w różny sposób. 

Przede wszystkim po chwili rozgrywki, która przy okazji zaznajomi nas z jej obsługą i klimatem, dostaniemy do dyspozycji dwie grywalne postaci. Każda z nich posiada swoje indywidualne zdolności, zupełnie się od siebie różniące. Mamy możliwość, w póki co dostępnym pierwszym rozdziale tejże opowieści, pokierować człowiekiem, młodym chłopcem o imieniu Janosek, który może ulepszyć swoje indywidualne umiejętności. A te są trzy. Niczym w grze z gatunku RPG zbieramy punkty doświadczenia w trzech umiejętnościach, które później wykorzystamy w rozgrywce. Na jakim etapie doświadczenia jesteśmy, i jak rozwinięta jest każda z umiejętności, pozwoli na różne poprowadzenie rozgrywki, da różne możliwości poradzenia sobie z growymi wyzwaniami, w tym z zagadkami. 

Dzięki rozmowom i byciu miłym i uczynnym dla innych można w grze rozwinąć umiejętność zwaną "Charm", zdolność bycia czarującym, czyli znajdujące się na kole interfejsowym "czerwone serce". Posługując się siłą, na przykład przy pozbywaniu się deski w płocie, dodamy punkt doświadczenia z umiejętności zwanej "Strenght", czyli sile, która pozwoli na siłowe radzenie sobie z przeciwnościami. Ta obrazowana jest na interfejsowym kole ikoną "dłoni". Ułatwi, między innymi, podniesienie ciężkiego głazu. Trzecią umiejętnością, którą możemy rozbudować dzięki punktom doświadczenia jest "Dexterity", zręczność. Umiejętnie użyta pozwoli na wzbogacenie się o kolejne punkty. Zręczność to na kole symbol "buta". 

Zgoła inne możliwości posiada tajemnicza, magiczna lisica. Choć przybiera ludzkie cechy, bo umie gadać, potrafi posługiwać się magią w najczystszej postaci. Bez jej umiejętności na dalszych etapach rozgrywki nie będziemy mogli sobie poradzić. Co ciekawe nie posiadając zdawałoby się kluczowych przedmiotów jako Janoska, przestawiając się na lisicę, i posługując się jej magicznymi zdolnościami, jesteśmy w stanie ruszyć rozgrywkę do przodu. Jest to bowiem gra, która nie posiada jedynie jednego możliwego rozwiązania danego problemu, ale dwa, a momentami nawet i więcej. 

Wracając do naszego zwierzęcego rudzielca, to czarów jest trzy, także znajdujących się na interfejsowym kole. Dzięki "Wildspark" będziemy mogli używać przedmioty, na przykład odsłaniać gałęzie, czy przenosić rzeczy na odległość. Obrazowany jest na wspomnianym kole za pomocą symbolu "rośliny z płomieniem". Czar "Whisper", czyli szpet, pozwala na uspokojenie i obrazowany jest na interfejsowym kole za pomocą symbolu "białego wichru". Trzecim jest zaklęcie "Glamour", które wydobywa ukrytą magię. Na kole jest w postaci symbolu "maski". 

Magia jest obecna w tej grze i to niemal na każdym kroku. Stanowi ona nie tylko tło fabularnej tej nastawionej na ludowość i baśniowość opowieści, ale również jeden z elementów rozgrywki. W grze bowiem oprócz magicznych zdolności lisicy, w magię zaopatrzony zostaje także nasz ludzki bohater. Otóż Janoska zyskuje magiczne okulary. Założenie ich sprawia, że widzi świat przymglony, w kolorach tęczy, a na ekranie naszych komputerów ujawniają się gołym okiem niewidoczne dotąd szczegóły. Dzięki tym okularom, które możemy w każdej chwili zakładać i zdejmować, a znajdą się w ekwipunku po jego prawej stronie, poradzimy sobie z wieloma zagadkami, ale i uatrakcyjnimy rozgrywkę. 

Sądząc po zarysach kształtu w inwentarzu, należy spodziewać się, że w przyszłości, wraz z nowymi rozdziałami, które twórcy planują, do dyspozycji będziemy mieć jeszcze przynajmniej jeden przedmiot. 

Behind the Beyond, której, pod względem sterowania, któremu miałam okazję bliżej przyjrzeć się podczas ogrywania jej fragmentu w demo, jest przygodówką z typowymi rozwiązaniami. Poza elementami dodatkowymi, czyli zbieraniem punktów doświadczenia i rozbudowaniem postaci, co widoczne było między innymi w recenzowanym przeze mnie Cabernet , której poradnik/solucję również znajdziecie na blogu, gra stawia na klasyczne rozwiązania tegoż fabularnego gatunku.

Jak już wcześniej nadmieniłam obsługujemy ją za pomocą komputerowego gryzonia, mając do dyspozycji typowe ikony pozwalające na obejrzenie przedmiotu, miejsca lub osoby, rozmowy, użycia, a dodatkowo także przełamania, rozłożenia, zniszczenia zebranej przez nas rzeczy. 

Wszystkie przedmioty trafiają do klasycznie prezentującego się ekwipunku, zlokalizowanego na dole ekranu. Został on podzielony na trzy strefy. Z lewej znajdziemy mapę, która pozwala na szybką podróż po dostępnych w grze lokacjach. Tam też umieszczony został notatnik, który posiada trzy odrębne zakładki. Pierwsza z nich zawiera zadania jakie gra przed nami stawia. Wykonane zostają odpowiednio oznaczone. W drugiej zwanej "Lore" znajdziemy świat gry, w którym znalazły się opisy węgierskich specjałów, na przykład specjalnych pierników, ludowych tradycji, a także opis tego czym w ogóle jest magia. W dzienniku swoje miejsce ma również zakładka poświęcona postaciom gry.

W tej samej części inwentarza znalazła się również postać lisicy, drugiej grywalnej postaci, którą, na nią kliknąwszy, można w prawie każdej chwili przywołać. Nie bez powodu wspominam, że w prawie każdej. Są miejsca, w których postać magicznego lisa jest nieaktywna, choćby w karczmie. Środkowa część inwentarza to miejsce na zbierane przedmioty, które zgodnie z przeznaczeniem przygodówki będziemy odpowiednio używać, czasami je ze sobą łącząc. Każdy z przedmiotów można obejrzeć, używając do tego ikony "oka". Prawa strona paska ekwipunkowego to natomiast rzeczy magiczne, widoczne tam jednak dopiero po ich użyciu. Aktywne będą w tej części, choćby magiczne okulary Janoska, ale tylko w tym momencie, gdy będzie je miał na nosie. Po ich zdjęciu, te staną się elementem zwykłego ekwipunku. 

Behind the Beyond to gra nastawiona na zagadki, przede wszystkim przedmiotowe i minigry. Złożoność rozgrywki w tym przypadku powiązana jest z nieliniowością rozgrywki. Wiele czynności możemy wykonać zarówno jedną, bądź drugą postacią. Niektóre tylko wspólnie, a jeszcze inne używając specjalnych umiejętności. Wpływ, nie tylko na fabułę, ale również na sposób i możliwość rozwiązania zagadki, mają również pory dnia. Gra oferuje bowiem cykl zmiany dnia na noc, ale również momentu między nocą a nadchodzącym świtem. 

Dokonywanie wyborów, pozwala na pokonywanie problemów w przeróżny, sposób, ale i otworzyć może nowe możliwości. Ten rodzaj rozgrywki ma swoje wielkie zalety, ale potrafi mieć i wady. To, że wiele czynności można zrobić na więcej niż jeden sposób, także o różnych porach dnia, rodzi momentami pewne growe problemy. Intrygująca i całkiem pomysłowa jest w Behind the Beyond jej nieliniowość, dająca szerokie pole do kombinowanie przedmiotami, zadaniami i czynnościami, ale wszystkie te elementy muszą być bardzo, ale to bardzo dobrze dopracowane. Problem w tym, że recenzowana przeze mnie gra, przypominam, będąca wciąż we Wczesnym Dostępie, czasami jeszcze z tym dopracowaniem nie bardzo sobie radzi, zatrzymując gracza pojawiającymi się bugami, które twórcy starają się na bieżąco naprawiać. 

To co niewątpliwie może do gry przyciągać, szczególnie takiego miłośnika malowanych przygodówek, jest jej kreskówkowa grafika. Behind the Beyond to niezwykle urodziwa, ręcznie rysowana przygodówka w dwuwymiarowej grafice, która zwraca uwagę gracza nie tylko uroczymi rysunkami, ale i feerią barw. 

Trzeba przyznać, że recenzowana przeze mnie produkcja kolorów nam nie szczędzi. Dostępne w grze lokacje są narysowane dość prostą kreską, ale pochwalić się mogą urokiem, kolorystyką i widocznym bazowaniem na ludowości i folklorze. Urokliwie wygląda świat widziany przez magię, również przyjemnie dla oka prezentuje się zwyczajna rzeczywistość. Tła są przyjemne dla oka, postaci kolorowe i dość charakterystyczne. Całość przyjemnego graficznego wrażenia domykają równie ręcznie rysowane animacje, które podbijają klimat baśniowości tejże opowieści. 

Behind the Beyond to tytuł niezależny, ale dostępny w pełnej angielskiej wersji językowej. Choć bywają momenty, że wersja głosowa daje wiele do życzenia, gdyż stary mężczyzna mówi głosem młodzieńca (mowa tu o ojcu Janoska), to finalnie angielski dubbing nie jest w grze najgorszy. Przyjemnie słucha się protagonisty, całkiem miły głosik ma również magiczna lisica. 

Gra oferuje oprócz pełnej angielskiej wersji jeszcze tylko węgierskie napisy. Jest to zatem kolejny przygodowy tytuł, w który w rodzimym języku niestety nie zagramy. 

Dodatkowym elementem rozgrywki, wpisującym się aż nadto w klimat tej opowieści, przypominam, mocno nawiązującej do węgierskiego folkloru, jest rodzima gra karciana, znana jako Ulti. Podczas zabawy w recenzowanej przeze mnie grze, będziemy mieli okazji nauczyć się zasad tejże karcianki, a także stoczyć kilka karcianych rozgrywek. Gra stanowi dodatkową treść w rozgrywce, ale jest z nią również bezpośrednio związana. 

Ludowość i nawiązanie do folkloru poczujemy również w ścieżce dźwiękowej tego projektu, a szczególnie w muzycznych wstawkach rozgrywce towarzyszących. Podczas eksploracji lokacji towarzyszy nam podobna linia melodyczna, zahaczająca o tony ludowości. Muzyka potrafi się jednak zmienić, pobudzić, pogłośnić, nadając, szczególnie rozbudowującym  fabułę animacjom, nieco podniosłego tonu. 

Podsumowując, Behind the Beyond w pierwszym dostępnych rozdziale to tytuł dla fanów klasycznej rozgrywki przygodowej, typowego point-and-clicka, jak i dla miłośników bardziej rozbudowanej treści. W grze znajdą dla siebie coś ciekawego nie tylko ci gracze, którzy uwielbiają eksplorować, zbierać przedmioty i rozwiązywać zagadki, ale również ci, którym rozgrywka zbliżona do RPG, nie jest obca.

Nieliniowość rozgrywki, możliwość radzenia sobie z wyzwaniami na więcej niż jeden sposób, dokonywanie wyborów i wpływ na rozgrywkę magii oraz zmieniających się pór dnia, sprawia, że z pozoru prosta gierka, staje się bardziej złożona. Nie ma tu tylko jednego rozwiązania problemu, a nie ma również jednaj grywalnej postaci. Grając zarówno człowiekiem wykonujemy zwykłe przygodowe czynności, ale i zbieramy punkty doświadczenia, rozbudowując kilka istotnych dla rozgrywki umiejętności. Eksplorując rozgrywkę z pomocą lisicy, stawiamy na węch, spryt, ale przede wszystkim na magię. 

Klasyka przepleciona jest w grze z ludowością, z węgierskim folklorem, którego gra nieco nas uczy. Dowiemy się jakie są tradycyjne węgierskie potrawy, poznamy tradycyjny węgierski wiosenny zwyczaj, ale i nauczymy się rodzimej gry w karty, stając do rywalizacji z mieszkańcami, zyskując ich zaufanie. 

Przygodówka oferuje urokliwą grafikę, splecioną z przyjemnymi, również ręcznie rysowanymi animacjami, plus miłą dla ucha ścieżkę dźwiękową i możliwość zagrania w niezależny tytuł w pełnej angielskiej wersji. 

Twórcy, co piszę im również na plus, nie zapomnieli o ręcznej formie zapisów. Choć slotów zapis nie jest zbyt wiele, opcja zapamiętywania rozgrywki nie tylko automatycznie, jest zawsze mile widziana w grach przygodowych. 

Należy jednak pamiętać, że Behind the Beyond to gra wciąż tworzona, dostępna na platformie Steam we Wczesnym Dostępie. Stale dopracowywany tytuł nie uniknął pewnych błędów i bugów, z którymi jej autorzy starają się sobie na bieżąco radzić.

Trudno oceniać całość rozgrywki zaledwie po jej pierwszym rozdziale. Ale już teraz mogę napisać, że jest to intrygujący przygodowy tytuł, stawiający na nieoczywistą, wielowymiarową rozgrywkę. Jeśli lubicie bawić się w grze przedmiotami i nieco bardziej kombinować, to jest to gra zdecydowanie w waszym klimacie. 

Moja ocena: 7/10. 

Bardzo dziękuję Sugarpunch Games za udostępnienie mi klucza do recenzji! 

Grałam w wersję na komputery osobiste PC - Steam. 

Zalety:

  • Ciekawa, baśniowa fabuła;
  • Nawiązanie do folkloru;
  • Poznanie węgierskiej ludowości;
  • Nieliniowość gry;
  • Granie dwiema grywalnymi postaciami;
  • Więcej niż jedno rozwiązanie problemu;
  • Wykorzystywanie magii;
  • Miła dla oka grafika;
  • Dobra ścieżka dźwiękowa;
  • Ręczne zapisy

Wady: 

  • Pojawiające się błędy i bugi;
  • Brak polskiej wersji językowej;


Pera Coda, jest nowy filmowy zwiastun przygodówki neo-noir

Pera Coda, jest nowy filmowy zwiastun przygodówki neo-noir

 

Przygodowa, epizodyczna fabularna gra utrzymana w klimacie neo-noir, zatytułowana Pera Coda zyskała nowy filmowy zwiastun i potwierdzenie premiery na Steam, ale i na GOG. 

Pera Coda, stworzona w rzucie izometrycznym eksploracyjna, epizodyczna przygodowka w klimacie neo-noir, w rozgrywce point-and-click, której daty jeszcze nie ogłoszono, zyskała jakiś czas temu nowy zwiastun. Gra autorstwa studia ELYZIO, Falan, wydana dzięki PUBLSH INC., ma także potwierdzoną premierę nie tylko na Steam, ale również na rodzimym GOG, na którym obecnie trwają Dni promocji polskich gier. 

Przeczytaj także:

Pera Coda to gra rozgrywająca się w Stambule, w starożytnym mieście, które, mówi się, wszystko pamięta. W grze wcielamy się w Deniza, byłego adwokata, specjalizującego jest w prawie karnym, który utknął w dziwnym zawieszeniu między życiem a śmiercią, szarpany wspomnieniami, żalem i nieudanymi próbami pozbycia się przeszłości. Wciągnięty w pozoru proste śledztwo w sprawie zabójstwa, szybko przekonuje się, że wydarzenie to ma drugie dno. 

W grze, w której rozgrywkę prowadzimy w widoku z góry, będziemy eksplorować różne dzielnice miasta, badać miejsca zbrodni, przesłuchiwać podejrzanych, zbierać wskazówki i odnajdywać tropy. Wszystko po to, by połączyć je w całość, i jak w rasowym śledztwie, poznać prawdę. 

Przygodówka zapewni graczom eksplorację klimatycznych, autentycznych ulic Stambułu, mroczne ich oblicze. Będziemy prowadzić typowe śledztwo. Przyjdzie nam kształtować bohatera, wybierając spośród wielu cech osobowości. Cechy owe wpływać będę na to jak widzą nas inny, także na styl gry. 

Gra będzie dostępna w pełnej angielskiej wersji językowej. Na GOG-u, na karcie gry znajduje się również informacja o polskiej wersji językowej, która jednak na Steam nie występuje. Przyszłość polskiej wersji gry jest zatem dość niejasna. 

Gra nie ma jeszcze swojej daty premiery. Zadebiutuje na platformie Steam i GOG, na PC. 

Karta Steam

Karta GOG














wtorek, 13 października 2026

Allogloom - recenzja. Makabrycznie piękna podróż po Groteskowym Gaju

Allogloom - recenzja. Makabrycznie piękna podróż po Groteskowym Gaju

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowego horroru point-and-click, makabrycznie pięknej podróży po Groteskowym Gaju, gry zatytułowanej Allogloom. Miłej lektury Wam życzę!

O Allogloom miałam okazję usłyszeć, a przede wszystkim przeczytać kilka lat temu, będąc podobnie jak w przypadku niedawno recenzowanego CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one na zupełnie innym etapie mojej internetowej twórczości. Po latach, wkraczając na drogę blogowania, mając w pamięci ów intrygujący tytuł, zaczęłam jeszcze mocniej przyglądać się grze. W styczniu tego roku po ograniu fragmentu tejże przygodówki i opisaniu wrażeń z jej demo, upewniłam się, że jest to tytuł idealnie wpisujący się w moje przygodowe zapotrzebowania. Dlatego niezmiernie się cieszę, że dzięki twórczyni znanej jako Galactic Ghosty oraz wydawcy gry Iceberg Interactive miałam okazję sprawdzić ów tytuł i podzielić się pełną jego recenzję. Serdecznie do niej zapraszam! 

Inne recenzje mojego autorstwa znajdziecie na blogu w dziale: Recenzje i wrażenia z przygodówek

Tajemniczy i makabryczny świat Groteskowego Gaju - fabuła

Allogloom, to niezależna przygodówka autorstwa niezwykle sympatycznej twórczyni o imieniu Kate, która przez wiele lat pracowała nad swym projektem sama i wszystko wskazywało na to, że swoje przygodowe "dziecko", wyda jako solowa autorka. Okazało się jednak, że tworzona przez kilka lat gra zainteresowała znane graczom studio Iceberg Interactive i po krótkim opóźnienie daty, przesunięciu jej z końca września na prawie połowę października, gra dziś ma swoją premierę. 

Opowieść przewidziana na osiem rozdziałów zabiera nas do pewnego klimatycznego miasteczka, w którym czci się, a nawet oddaje części ciała, lubiącym ludzkie mięso ćmom. Wraz z Norą, młodą bohaterką urokliwej, ale i nie pozbawionej mroku gry, przenosimy się do Groteskowego Gaju, w którym trwają właśnie przygotowania do Uczty Dusz, podczas której nowy Opiekun Ciem, zaraz po zakończeniu uroczystości Wędrówki Dusz, zgodnie z tradycją, ma ofiarować owadom jedną ze swoich dłoni. 

Szykując się do święta, które dzięki mięsnemu darowi zapewni dobrobyt i przychylność ciem, wspominając zaginioną jakiś czas temu matkę, Nora staje się świadkiem nieprzewidzianych wydarzeń. W Groteskowym Gaju pojawia się tajemnicza czerwona, kleista maź, a niedługo potem przerażające potwory, które pożerają i porywają ludzi. Jeden z takich najeźdźców chwyta także jej brata Tommy'ego. Nie wiadomo również co dzieje się z jej ojcem. 

Nie wiele myśląc, Nora, z początku z pomocą swego wiernego towarzysza, uroczej papugi o imieniu Skoczek, rusza na poszukiwania swojej rodziny, wkraczając, po raz pierwszy w swoim życiu, do zakazanych miejsc, przekraczając nieprzekraczalny dla zwykłych ludzi Kościany Łuk. Tam odkrywa tajemnice ludzi, których nikt nie chciałby ujawniać. 

Allogloom to gra która idealnie wpisuje się w klimat miesiąca października, fabularnie nawiązując do tematyki śmierci i wędrówki dusz do innego, śmiertelnikowi nieznanego świata. W tym przypadku autorka spojrzała na temat bezcielesnego, astralnego życie w inny sposób, jednocześnie makabryczny, jak i poetycki, surrealistyczny, a nawet nieco groteskowy. Fabuła tej niezależnej, i wcale nie najkrótszej gry, symbolizuje przemianę ciała, ale budzi także grozę klasycznego przygodowego horroru, który nie boi się pokazywać potwory, zniszczenie i siania zamętu. 

Jednocześnie mroczna fabularna opowieść jest również baśniowa, natchniona i poetycka, i jak w większości przygodówek, stawiająca na ratowanie świata i pomoc najbliższym. Kroczenie z Norą po krainie za Kościanym Łukiem, jest jednocześnie wkroczeniem w znane i nieznane, magiczne, ale i brutalne, smutne, ale jednocześnie niosące nadzieję na lepsze jutro i dozę czarnego humoru. 

Klasyczna przygodówka w mrocznym, surrealistycznym stylu - rozgrywka 

A tego lepszego jutra wypatrujemy w klasycznej przygodówce "wskaż i kliknij", której eksploracja rozpoczyna się od krótkiego samouczka, informującego o interfejsie i sterowaniu. Zastajemy poinformowani, że poruszamy się w grze za pomocą myszy, klikając na podłogę. Podczas rozgrywki, również myszą, jednym jej kliknięciem, możemy zbierać przedmioty do klasycznie wyglądającego ekwipunku. Jest nim plecak, aktywowany za pomocą kursora myszki, bądź klawisza "E". W plecaku Nory wiele przedmiotów, jak to w typowej przygodówce bywa, można ze sobą łączyć. Zwykłą, bądź połączoną rzecz użyjemy następnie na miejscu, bądź postaci, posuwając rozgrywkę do przodu. 

Recenzowana przeze mnie przygodówka oferuje klasyczne, dość uproszczone ikony interfejsowe, w których znalazło się "oko" pozwalające na obejrzenie interaktywnego miejsca, "dłoń" dająca interakcję z miejscem bądź przedmiotem, także w momencie mierzenia się z zagadką oraz "drzwi", ikona pozwalająca na przemieszczanie się między pokojami. Do dyspozycji mamy również ikonkę "dymku", która pozwala na prowadzenie rozmów, z licznymi postaciami gry. A są nimi nie tylko ludzie, ale i potwory, a czasami także zwierzęta. Warto również zaznaczyć, że niektóre z przypisanych interfejsowych funkcji można w opcjach gry zmienić, dopasowując je do naszych indywidualnych preferencji, co nie jest typowe dla przygodówek, ale może okazać się bardzo przydatne. 

Obsługa tej typowej przygodówki jest niezwykle prosta i bardzo intuicyjna, a z czasem rozbudowana zostaje także o Kostur Półksiężyca, pozwalający przemieszczać się między kilkoma krainami. Ponieważ tytuł posiada sporo lokacji, po brzegi wypełnionych licznymi przedmiotami, interaktywnymi i nieinteraktywnymi, w rozgrywkę wbudowano podświetlanie aktywnych miejsc. Hotspoty aktywujemy w grze nie za pomocą, do czego przyzwyczaiło nas większość przygodówek "spacji", a dzięki lewemu klawiszowi "shift". 

Muszę również wspomnieć, że opisywana przeze mnie gra pozwala na obsługę rozgrywki nie tylko za pomocą myszki i klawiatury, ale także posługując się kontrolerem. Z mrocznej, pełnej zwrotów akcji, bardzo ciekawej przygodówki, można cieszyć się zatem siedząc wygodnie na kanapie, bądź fotelu, co zapewne ucieszy miłośników konsolowej rozgrywki. 

Wszystkie przedmioty, które znajdą się w plecaku naszej dzielnej bohaterki, zostały opisane, i nie jest to opis w postaci jednego słowa, ale przyjmujący formę zdania złożonego, bądź pytania, a czasami pewnego naprowadzenia nas na właściwą drogę ku rozwiązania zagadki, zadania, bądź przedmiotowego problemu. 

Allogloom to gra, jak już wspominałam rozdzielona kolejnymi rozdziałami, z których każdy ma swój tytuł, odrębne zadania i zagadki. W żadnym z nich nie znajdziemy mapy pozwalającej na szybkie przemieszczanie się między lokacjami, ale w wędrówce w dalszej opowieści, pomocny stanie się Kostur. Urokliwa przygodówka w klimacie horroru pozwala graczowi na powolne, dopasowane do swojego rytmu eksplorowanie świata przedstawionego, bez przyspieszanie Nory za pomocą biegu. W grze zwyczajnie biegania nie uświadczymy.

Rozgrywka zapisywana jest w ważnych momentach automatycznie, ale można dokonywać zapisów także w ręcznej formie. Niestety slotów na zapamiętywanie rozgrywki jest tylko kilka. Jako przygodomaniaczka lubiąca często zapisywać grę, żałuję że jest ich tak mało. 

Ratunkiem dla tych graczy, którzy lubią powracać do pewnych momentów ogrywanej przygody, a przede wszystkim poznać jej fabułę dogłębnie, bądź zdobyć wszystkie osiągnięcia Steam, a jest ich w tej grze sporo, jest możliwość, zaraz po zakończeniu pierwszej growej rozgrywki, powrotu do konkretnych rozdziałów. Można wtedy wybrać dowolny rozdział owej przygodówki, i znając już opowieść, bardziej pokombinować z przedmiotami, mocniej wyeksplorować lokacje, być zwyczajnie bardziej uważnym. Taki zabieg jest czymś ciekawym i bardzo pomocnym. 

Zagadki przedmiotowe, logiczne i mnóstwo eksploracji - zadaniowa część rozgrywki 

Allogloom to jak już nadmieniłam klasyczna przygodówka, typowy point-and-click horror, w groteskowo-makabrycznym stylu, z czarnym humorem i typowymi, przygodowymi rozwiązaniami. Oprócz klasycznej eksploracji, która pozwala nam nie tylko na poznanie świata gry, ale również na odnalezienie kluczowych przedmiotów, będziemy także odnajdywać listy, notatki czy karty z pamiętników. To właśnie słowo pisane, w tej pozbawionej dialogów mówionych grze, pozwoli nam na dokładniejsze zgłębienie warstwy fabularnej, ale również przyniesie podpowiedź do zagadki, zadania czy przygodowego wyzwania.

W grze natkniemy się na zagadki typowo przedmiotowe, i tych jest zdecydowanie najwięcej. Przez wiele godzin rozgrywki nasz ekwipunek wypełni się mniej lub bardziej dziwnymi przedmiotami. W plecaku Nory mieścić się będą typowe rzeczy, jak choćby nóż, kawałek grabi, czy kaseta magnetofonowa, ale i przedmioty bardziej makabryczne, jak choćby odcięta noga. Gra, mimo swojej rysunkowej, nieco baśniowej oprawy, nie szczędzi obrazów rodem z horrorów, wplatając w rozgrywkę krew, zniszczenie i dozę horrorowatej przemocy. 

I choć zagadek związanych ze zbieranymi rzeczami i używaniem ich w danych miejscach jest tu najwięcej, twórczyni wbudowała również w swoje growe dzieło wiele zagadek czysto logicznych, nie tylko poziomu minigier. Do wielu zadań musimy podejść bardzo logiczne, mówiąc kolokwialnie, z pomyślunkiem. Z częścią poradzimy sobie dzięki rozmowom, a tych w grze jest dużo. Ale spora ich ilość wymagać będzie od gracza dokładności, spostrzegawczości i łączenia faktów. 

Uważnie czytając porozrzucane tu i ówdzie notatki, analizując listy i wpisy z pamiętnika, eksplorując szafki i przeróżne skrytki, znajdziemy podpowiedź do czekającego nas logicznego wyzwania, wpisanego zgrabnie w fabułę. Ta często zahacza o tematykę cykliczności księżyca, jego faz, z którymi związany jest poznawany w grze rytuał Wędrówki Dusz. Zagadki jasno powiązane z księżycem i ćmami, które są istotą tej historii, wkrótce zbaczają również na bardziej makabryczne, surrealistyczne ścieżki, nadające tej prostej, ale jednocześnie złożonej grze, ciekawego, intrygującego wymiaru. 

W licznych zagadkach natury logicznej przewijają się ćmy i księżyce. Graczom przyjdzie mierzyć się z wpisywaniem kodu do zamka, szukając wskazówek w liście i obrazie, odprawieniem rytuału Uczty zmarłych, uruchomieniem klimatyzacji, aktywacji kamiennego postumentu z księżycami i wielu innych mniejszych czy większych zadań. Do każdego z nich znajdziemy logiczne rozwiązanie. Każde przygodowe wyzwanie ma gdzieś ukrytą podpowiedź, i przede wszystkim każde wiąże się bezpośrednio z fabułą. Pewna część zagadek związana jest w tekstem pisanym, co znaczy, że rozwiązanie zadania polegać będzie na rozszyfrowania podpowiedzi w zagadce słownej. 

Podczas eksploracji gry świat Groteskowego Gaju, także poza Kościanym Łukiem, otworzy przed graczami możliwość odnalezienia pochowanych w różnych lokacjach magnetofonów. Odsłuchana wiadomość wzbogaci opowieść, dodając do wcześniej odnalezionych notatek pełny obraz fabularny tejże przygodówki. 

Gra nie jest zatem przesadnie trudna, co nie znaczy, że jest także banalnie łatwa. Większość czasu spędzimy na zwiedzaniu okolicy, kombinowaniu jak zdobyć przedmiot i gdzie go użyć, zatrzymując się na jakąś dłuższą chwilę nad logicznym wyzwaniem. 

Nie zabrakło również wyzwań związanych z rozmowami, z dialogami, których w grze prowadzimy naprawdę dużo, dokonując wymiany zdań, jak już wspomniałam, nie tylko z ludzkimi postaciami gry, ale i z potworami, zwierzętami, a nawet z duchami. 

Rysunkowa makabreska - słowo o grafice 

Złożoność tej ciekawej, dość długiej, jak na niezależny projekt, przygodówki, obrazowany jest nie tylko fabularnymi zwrotami akcji, ciekawymi zagadkami natury logicznej i przedmiotowej, ale i graficzną kreską. Przygodówka stworzona jest w całości w ręcznie rysowanym, dwuwymiarowym stylu, czyli takim, który ja w tym gatunku najbardziej sobie cenię. 

Nie jest to jednak słodka, rysowana historyjka w uroczym, baśniowym świecie, a malowana mrokiem i grozą makabreska, w której autorka nie szczędziła rysunkowej brutalności, pokraczności, krwawych momentów i surrealistycznej dziwności. Już w opisywanej przeze mnie wersji demonstracyjnej wspominałam, że Allogloom to zarazem dziwna, jak i mroczno - piękna gra, która grozę, nie taką znowu dosłowną i przerażającą typowymi "straszakami", jakich tu raczej nie znajdziemy, buduje ręcznie tworzonymi lokacjami z mnóstwem szczegółów, szczególików i rysunkowej okropności. Nie powinien zatem dziwić cudaczny świat potworów, mało urokliwy, a czasami wręcz brzydki, spleciony dziwnym połączeniem z urokiem, ale i grozą ciem, które zjadają mięso w każdej postaci, także i ludzkie. 

Kanciastość, pewna nieporadność i ogólna brzydota potworów to jeden z wymiarów graficznych tej gry. Ale jest i druga wizualna twarz tej opowieści, która makabrę łagodzi dokładnością kreski, ślicznością lokacji, których w grze jest mnóstwo, tajemniczością księżyca i urokliwymi, wplecionymi w fabułę, również ręcznie rysowanymi animacjami. 

Świat ożywiony ręcznie rysowanymi ilustracjami, inspirowany stylem secesyjnym, tętni życiem, buduje grozę, ale i strach i okropności tonuje dość specyficznym, acz świetnie pasującym tu humorem. Przygodowa gra grozy dzięki charakterystycznej grafice staje się zarówno mroczna, jak i zaskakująco lekka. 

Bez dialogów mówionych, ale wcale nie niema opowieść - muzyka i udźwiękowienie

Allogloom to przedstawiciel przygodówek niezależnych, gra stworzona w pełni przez solową twórczynię, wpisująca się w tę niezależność brakiem angielskiej wersji głowej, czyli niedostępnością mówionych głosów postaci. Choć nie znajdziemy tu ni głosowego narratora, ni pojedynczych wypowiadanych słów, a całość rozgrywki opiera się jedynie na tekście pisanym, gra w żadnym razie nie jest do końca cicha. Mimo tego, co czasami jest nieco dziwne, recenzowana przeze mnie przygodówka potrafi całkowicie zamilknąć, przez większość jej eksplorowania towarzyszą nam przeróżne dźwięki otoczenia i oczywiście melodyjna ścieżka muzyczna.

Do gry stworzona została bowiem oryginalna ścieżka muzyczna, której autorem jest Kim Miller. Muzyczne jej tony, potrafią dosłownie w punkt zbudować klimat tej opowieści zamkniętej w przygodowej grozie. Jednocześnie warstwa muzyczna nie wybija się zanadto, nie przytłumiając naszego skupienia na fabule, której opowieść przecież nie słuchamy, a jedynie czytamy. 

Według mnie muzyczna strona tej mrocznej, ale i przejmującej historii, brzmi najlepiej, najbardziej podniośle, w chwilach przenoszenia się za pomocą Kostura Półksiężyca do kolejnych w grze lokacji. Właśnie wtedy najmocniej odczuwalna jest charakterystyczna growa jej tajemniczość i surrealistyczny, przenikający ciało mrok. 

Opisywany przeze mnie projekt miał być dziełem wydanym solowo, dostępnym bez polskich napisów. Tymczasem pozyskanie przez twórczynię znanego wydawcy pozwoliło na to, by gra zyskała także polskie tłumaczenie. Wprawdzie byłoby doskonale móc grać w przygodówkę z angielskim dubbingiem i polskimi napisami, bo słowo mówione znacznie wzbogaciłoby klimat tej przygody, to możliwość poznawania tego tytułu z rodzimymi napisami, bardzo, ale to bardzo mnie cieszy. 

Raduje tym bardziej, że gra, jak już wcześniej czytaliście w mojej recenzji, bazuje na sporej ilości tekstu, który w wielu momentach nie tylko przybliża fabułę, ale i pozwala zrozumieć kontekst zagadki, a nawet wskazuje jej rozwiązanie. Gdyby gra była dostępna tylko w obcym języku, w tym po angielsku, zrozumienie, bez znajomości języka, fabularnych jej meandrów i samych zagadek, mogłoby być dość trudne. 

Allogloom - gra idealna na październikowy miesiąc straszenia - podsumowanie recenzji

Podsumowując, Allogloom to growy tytuł odpowiedni nie tylko dla fanów klasycznych przygodowych gier typu point-and-click, ale i gra dla miłośników mroczniejszych historii, tych rodem z horroru. To zamknięta w ośmiu rozdziałach opowieść o cykliczności życia i śmierci, ale i nie godzeniu się z przeznaczeniem, wychodzeniu poza sztywno wyznaczone ramy. 

Typowa pod względem rozgrywki, stawiającej na wyzwanie przedmiotowe, eksplorację, ale i oferująca pomysłowe zagadki logiczne, do których z pewnością gdzieś znajdziemy przygodowa produkcja, zadawala, zaciekawia i zachęca do jej poznawania. Możliwość powrotu do gry, po jej pierwszym ukończeniu, dzięki wybraniu odpowiednego rozdziału, pozwala na poznanie opowieści dokładniej, na przypomnienie sobie ważnych momentów, ale i na poszukiwanie wszystkich dostępnych w grze osiągnięć. 

Klimatyczna historia napędzana jest równie atmosferyczną ścieżką muzyczną, która w niektórych momentach wywołuje na skórze gęsią skórkę, ale przede wszystkim kreuje podniosły, tajemniczy i nieco magiczny klimat owej przygody. Połączenie klasyki z horrorem, podkręcane czarnym humorem, ale i wypełnione pokracznością i rysunkową brutalnością, ilustracjami inspirowanymi stylem secesyjnym, stanowi charakterystyczną niepowtarzalność tego niezależnego growego projektu.

Malowane lokacje, których w grze znajdziemy naprawdę sporo, są pełne bogactwa szczegółów, napędzane są równie ręcznie malowanymi animacjami, które w doskonały sposób uzupełniają fabułę, i dalsze budowanie świata przedstawionego.

Na plus fabuła, klimat gry, pomysłowość rozwiązań, mnogość zagadek, nie tylko przedmiotowych, klimatyczność opowieści i długość gry. Nie jest to może szczególnie rozbudowana pod względem godzin spędzonych nad grą rozgrywka, ale przejście ośmiu jej rozdziałów daje graczowi dość satysfakcjonujący wynik. Duże plusisko za dodanie polskiej wersji językowej. Zawsze miło jest mieć możliwość zagrania w ojczystym języku, szczególnie jeśli przetłumaczeniu uległy nie tylko teksty dialogowe, ale i wszelakie notatki. 

Troszkę brakło mi wspomnianej już pełnej wersji głosowej, która moim skromnym zdaniem znacznie podniosłaby atrakcyjność i klimat tej opowieści. Gra mogłaby posiadać również więcej slotów na zapisy. Lekkie ale budziły we mnie również momenty, kiedy przygodówka stawała się całkowicie cicha.

Nie mniej jednak Allogloom to przygodowy tytuł, który idealnie wpiszę się w klimat miesiąca października, który z grozą i horrorem ma jakże dużo wspólnego. Gra zarówno dla fanów gatunku, jak i grających w przygodówki raczej sporadycznie. Wciąż można ją sprawdzać w dostępnej na Steam wersji demo. Serdecznie polecam! 

Moja ocena 8,5/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję Galactic Ghosty oraz Iceberg Interactive za udostępnie gry do recenzji! 

Grałam w wersję na komputery osobiste PC, na Steam. 


Zalety:

  • Wciągająca fabuła;
  • Mroczny klimat;
  • Klasyczność rozgrywki;
  • Czarny humor;
  • Mnogość zagadek przedmiotowych;
  • Zagadki logiczne wplecione w fabułę;
  • Dobra ścieżka dźwiękowa;
  • Ciekawa, ręcznie rysowana grafika;
  • Dodające klimatu animacje;
  • Polska wersja językowa - napisy;
  • Zadawalająca długość gry;
  • Możliwość powrotu do gry w rozdziałach

Wady:

  • Trochę mało slotów na zapisy;
  • Momentami robi się całkiem cicho

Back To The Collis na nowym mateiale wideo. Demo na Steam

Back To The Collis na nowym mateiale wideo. Demo na Steam

 

Back To The Collis, ręcznie rysowana przygodówka point-and-click, skupiona na łamigłówkach, wciąż nie mająca data premiery, została kilka dni temu pokazana na nowym materiale wideo. 

Tydzień temu studio SollersTech podzieliło się najnowszym materiałem wideo ze swojej nadchodzącej produkcji, klasycznej przygodówki "wskaż i kliknij" o tytule Back To The Collis. Gra, której daty premiery niestety nie znamy, jest dostępna do sprawdzenia na platformie Steam, w swojej wersji demonstracyjnej. 

Przeczytaj również:

Na premierę ręcznie rysowanej, niezwykle barwnej, wypełnionej łamigłówkami, pozbawionej dialogów mówionych przygodówki Back To The Collis, wciąż czekamy. Nic nie wskazuje na ten moment, by twórcy podzielili się jej datą premiery. Nie mniej jednak tydzień temu na ich kanale na YouTube pojawił się nowy zwiastun gry, który nieco przybliża jej rozgrywkę, w której jak wspomniałam, wyzwań przygodowych nie zabraknie.

W grze, o której na blogu już wspominałam, wcielamy się w staruszka imieniem Benjamin, który postanawia porzucić mieszkanie w mieście i zamieszkać w lesie położonym na wzgórzu, z dale od ludzi i hałasu. Gdy w mieście pojawia się problem z dostępem do wody, Benjamin wraca, by pomóc. Pozornie proste zadanie, staje się bardziej skomplikowane niż nasz bohater myślał.

Przygodówka wykonana jest w ręcznie rysowanym, dwuwymiarowym graficznie stylu. Znajdziemy w niej sporo zagadek i wiele logicznych wyzwań i minigier. Przygodówka nie posiada dialogów mówionych. 

Data premiera gry Back To The Collis nie została jeszcze ogłoszona. Jej demo dostępne jest do sprawdzenia na platformie Steam, gdzie po swojej premierze będzie sprzedawana. 

Karta Steam - pobierz demo