Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowego horroru, nastawionego na klimat, inspirowanego "Boską komedią" Dantego, wypełnionego łamigłówkami. Oto co myślę o The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline!
Prawie miesiąc temu na komputerach i konsolach swoją premierę miała przygodowa gra w klimacie horroru, inspirowana "Boską komedią" Dantego, historia utrzymana w klimacie horroru, stawiająca jednak nie na dosłowne straszne, a na wyzwania logiczne. Grę studia ONE-O-ONE GAMES, mającego na swoim koncie mroczną przygodówkę The Suicide of Rachel Foster, której recenzję znajdziecie w dziale "Moja twórczość", wydaną dzięki Entalto Publishing, C&R Creative Studios, miałam okazję sprawdzić dzięki uprzejmości GOG. The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline, bo o niej będę pisać w tym tekście, to ciekawa, acz krótka przygodowa opowieść, która oprócz klimatycznej grozy, ma do zaoferowania coś znacznie więcej. Co takiego? O tym w mojej recenzji.
Pozostałe recenzje na moim blogu znajdziecie w dziale: Recenzje i wrażenia z przygodówek
Fabuła - wariacja na temat "Boskiej komedii"
The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline to gra, w sposób bardzo luźny bazująca na kultowym już poemacie włoskiego poety Dantego Alighieri. Hołd dla zmarłej ukochanej, historia zabierająca czytelników przez bramy piekła, czyśćca oraz raju, została przeniesiona do gry, ale nie dosłownie. Średniowieczne arcydzieło literatury, przenika do growej historii w sposób mniej lub bardziej dosłowny, choćby przez obraz piekła, życia doczesnego, ale i poprzez narrację, tak charakterystyczną dla dzieło włoskiego poety.
W recenzowanej przeze mnie grze wcielamy się w człowieka obarczonego przeklętym dziedzictwem. Przed nim niełatwe zadanie zapieczętowania bram piekieł. Gabriele Alighieri należy do rodziny, która od wielu pokoleń, co trzydzieści trzy lata musi mierzyć się ze znikającą barierą między życiem rzeczywistym, a piekłem. By chronić swoją rodzinę, ale i świat, który może zostać pochłonięty przez moce piekielne, jak każdy członek jego rodziny, tak i teraz on, musi przeprowadzić pewien złożony rytuał, składający się z kilku prób.
Z tego względu przybywa do dawno nie odwiedzanej rodzinnej posiadłości, by tam akceptując odrzucane przez wiele lat przeznaczenie, przystąpić do realizacji rodowego planu ratowania siebie, najbliższych i świata. Otwierając portal do piekła, Gabriele wkracza do mrocznego, surrealistycznego świata złożonego z fragmentów jego życia, stając do kilku wyzwań, które mają za zadanie wypełnić rytuał i zamknąć bramy piekielne. Przemieszczając się między światem rzeczywistym, a nierealnym, acz podejrzanie znanym piekłem, zaczyna tracić nie tylko poczucie czasu, ale i jasność umysłu.
The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline to psychologiczna podróż do źródła lęków, obaw i traum, z którymi od lat boryka się nie tylko nasz bohater, ale i jego rodzina. Złożoność i zależność rzeczywistości w postaci ogromnej posiadłości, i piekielnej otchłani, w której kierowani jesteśmy tajemniczym głosem, jest narracyjnym tłem trudniejszej, dającej do myślenia historii jego życia.
Klimat gry - poetycka groza
A ta rozpoczyna się w ogromnej posiadłości, budującej spokojny, acz tajemniczy nastrój grozy. Tak naprawdę recenzowany przeze mnie tytuł jest symulatorem chodzenia w klimacie thrillera, grozę traktującym raczej łagodnie. To surrealistyczna, poetycka opowieść z narracją, która najmocniej widoczna jest w piekielnych odmętach nierealnej, ale znajomej bohaterowi rzeczywistości.
Pierwsze chwile spędzamy jednak na spokojnej eksploracji posiadłości, w której ze strzępków wspomnień spisanych na kartach pamiętnika, poznajemy historię dotkniętej klątwą rodziny. Cykliczność przeklętego przeznaczenia, z którą spotkaliśmy się już w grach przygodowych, choćby w Black Mirror, którego recenzję i poradnik/solucję znajdziecie na moim blogu, staje się bodźcem do poznania większej, bardziej złożonej rodzinnej zależności i familijnych tajemnic.
Pełna poetyckość tej gry ujawnia się dopiero po przekroczeniu przez portal wprost do piekła, w którym nie ma ogni piekielnych, nie ma dosłownej brutalności, nie ma typowego gore. Gra nie stawia na dosłowne straszenie, choć nie stroni od sporadycznych "starszaków". Ot tu czy tam nagle pojawi się jakaś biegnąca postać, lub coś niespodziewanie do nas przemówi. Nie oznacza to jednak, że grozy w grze nie znajdziemy żadnej. Otóż piekielne czeluści, w które zapuszcza się growy protagonista przesiąknięte są surrealistyczną, przytłaczającą, bardzo zagadkową i duszną atmosferą. Kolejne strefy piekła, oddzielone powrotami do świata rzeczywistego, przynoszą jasne odniesienie do krwi, pojawiają się sygnały świadczące o smutku, zniewoleniu, a także pewnych uzależnieniach.
Poetyckość tegoż growego projektu mocno zarysowana jest również w tekstach, dialogach, ale przede wszystkich w monologach. Narrator prowadzący Gabriele'a przez kolejne bramy piekła jest poetycko tajemniczy, a jego przewodnictwo po piekle, ma nie tylko posmak mroku, ale i sporą dozę artystycznego wyrazu. W zupełnie inny rodzaj klimatycznej opowieści wchodzimy podczas sekwencji w posiadłości, w której od spokoju i luźnego, pozbawionego pośpiechu podróżowania po wielu lokacjach, stopniowo nasz niepokój napędzają niepokojące telefony, które wywracają rzeczywistość do góry nogami, nakazując kwestionować prawdę.
Rozgrywka - mroczny symulator chodzenia z zagadkami
The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline to symulator chodzenia, ale skupiający się nie tylko na eksploracji i powolnym poznawaniu ścieżki fabularnej, ale stawiający również na przeróżne formy wyzwań umysłowych. W grze w klimacie grozy, w eksploracyjnym stylu, natkniemy się na elementy typowe dla przygodowych symulatorów, czyli wędrowanie po lokacjach, w przypadku komputerów za pomocą klawiszy WSAD, i kilku pomocniczych klawiszów. Znajdziemy tu również wiele przygodowych aspektów wpisujących się w przygodówkę logiczną. Oprócz mniej lub bardziej prostych minigier, przypominających nieco quick time eventy, w których musimy odpowiednio klikać na klawisze, gra ma do zaoferowania przeróżne zagadki logiczne.
W wyraźnie podzielonej rozgrywce, w której w posiadłości odpoczywamy od typowych umysłowych wyzwań, zaś wchodząc w piekło stajemy twarzą w twarz z często z mocno złożonymi zadaniami, znalazło się miejsce również na nawiązania, nie tylko do samej poetyckiego dzieła Dantego, ale i do chrześcijańskiej religii.
Obsługa gry, która niestety nie oferuje ręcznych zapisów, a jedynie te automatyczne, jak wspomniałam odbywa się za pomocą klawiatury. Do dyspozycji mamy nie tylko wspomniane wyżej cztery klawisze, ale również przycisk "crtl", który pozwoli nam kucać, bo przemieszczać będziemy się także wąskimi, klaustrofobicznymi korytarzami, bądź pokonywać przeszkody oraz klawisz "Tab". Te, aktywować będzie dostępną w posiadłości mapę. Ów przydany dodatek do rozgrywki pozwoli nam odnaleźć się w domostwie, które do malutkich raczej nie należy.
Opisywana przeze mnie gra została skonstruowana w taki sposób, by gracz nie pogubił się w jej poznawaniu. W tym celu dodano do rozgrywki jasno określone cele, które pojawiają się, i towarzyszą nam na ekranie, aż do momentu ich przez nas wykonania. Choć gra nie pogania nas, nie stawia na walkę i dosłowną przemoc, nie musimy przed niczym uciekać, nic nas nie goni, to mimo wszystko do rozgrywki dodano szybsze poruszanie się. Te aktywujemy za pomocą klawisza "shift". Nie liczyłabym jednak na ogromną prędkość poruszania się Gabriele'a, która nawet przez nas pospieszony, nie porusza się zaskakująco szybko.
W tej dość krótkiej grze przygodowej, przewidzianej na około 3-4 godzin, najwięcej uwagi poświęcimy jednak zagadkom. Nie są one ani zbyt łatwe, ani przesadnie trudne, ale kilka z nich może zatrzymać gracza na nieco dłużej. Celem naszej przygodowej podróży jest skompletowanie Piekielnych Pieczęci potrzebnych do zamknięcia bram piekła. Na szczególną uwagę, z mojego punktu widzenia, oczywiście, zasługuje łamigłówka nawiązująca do siedmiu grzechów głównych, łącząca zagadkę słowną z układanką.
Grafika - surrealizm i klaustrofobiczna groza w 3D
Najbardziej widocznie klimat surrealizmu buduje w opisywanym przeze mnie projekcie jego grafika, która nawiązuje go klaustrofobicznej, niejednoznacznej, często dość dziwacznej grozy. Piękny, acz momentami ponury, i przede wszystkim bardzo samotny, pozbawiony ludzi, przywołujący świadectwo bogactwa dom, to przeciwieństwo surrealistycznego, dusznego, przygnębiającego piekła. Bramy piekielne wiążące ciało i duszę, ale i plączące umysł, nie są jednak obrazowane graficznie jak coś wyjątkowo obrzydliwego, ohydnego, czy mocno wstrętnego. I owszem znajdziemy się w graficznej "smętności", z dominacją szarości nad kolorową barwą, ale w stonowanych kolorach nie braknie tu również krwistej czerwieni, zieloni, niebieskości czy intensywnej żółci.
Graficznie w tytule wykonanym w pełnym 3D widać mocny kontrast między światem rzeczywistym, a otchłanią piekła. Dwa światy są zupełnie różne. Posiadłość melancholijna, elegancka i arystokratyczna, jakby nie tknięta duchem czasu, piekło wyraziste, niezwykle tajemnicze, momentami koszmarne, podlegające zniszczeniu i deformacji.
Ważną rolę w graficznej otoczce owej gry stanowi oświetlenie, zabawa światłem, która najmocniej widoczna jest w trakcie niektórych logicznych zagadek, czy mini gier, jak choćby podczas ciągu zagadek z portalami i windami. Prowadzenie spętanych jakąś niewypowiedzianą siłą, obrazowanych czerwienią ludzi do równie barwnie krwistych portali, jest momentem zarówno urokliwym graficznie, jak i przejmującym.
Udźwiękowienie - mrok budowany dźwiękami
Jak już wspomniałam, The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline nie jest typowym horrorem, choć klimat niepokoju i specyficznej, psychologicznej grozy, jest w grze mocno wyczuwalny. To gra która atmosferę ciężkości i swoistej niemocy umysłowej, trudności mierzenia się z trudnym przeznaczeniem, oprócz fabuły i grafiki, buduje również dźwiękiem.
Ścieżka muzyczna stanowi jeden z najważniejszych elementów budowania growego napięcia, formułowania poczucia strachu i niepewności. Poszczególne kręgi piekła, które podczas gry odwiedzamy, różnią się od siebie nie tylko dźwiękami otoczenia, a te potrafią być bardzo niepokojące, nie tylko w piekielnym świecie, ale i posiadłości, ale również motywami muzycznymi. Nie brakuje tu dziwnych szeptów, dochodzącego do naszych uszu zawodzenia, płaczu, czy tajemniczych stuków, kroków i tym podobnych dźwiękowych efektów.
Podczas każdego powrotu do piekła, w kolejnych jego lokacjach, zmienia się nie tylko ich graficzny wygląd, ale także oprawa muzyczna. Makabra łączy się tu z ciekawością, narrację potęgują dźwięki otoczenia i przyjemne barwy głosów, zarówno mężczyzny który prowadzi Gabriele'a po piekle, jak i samego protagonisty.
Gra dostępna jest w pełnej angielskiej wersji językowej, która może pochwalić się bardzo porządnym wykonaniem, dobrą aktorską głosową pracą. Niestety to kolejny przygodowy projekt, który nie doczekał się, choć dostępny jest w wielu tłumaczeniach w formie napisów, polskiej wersji językowej.
The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline - podsumowanie recenzji
Podsumowując, The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline to krótka, acz intensywna podróż w głąb ludzkiego umysłu, duszy, przeznaczenia, ale i traum. Opowieść, w sposób luźny i nie jednoznaczny inspirowana dziełem Dantego, przywodzi na myśl podróż przez udrękę, buduje grozę, ale nie w sposób dosłowny i obnażający przerażenie, ale subtelny, psychologiczny, czasami melancholijny, czasami mroczny.
Symulator chodzenia napędzany zagadkami, przy których spędzimy więcej czasu niż przy klasycznej eksploracji, przytykany jest minigrami, i powolniejszą, bardziej eksploracyjną, narracyjną i pełną zagadkowości mechaniką.
Ciężki klimat łączący zupełnie różne światy, rzeczywistości w postaci wielkiej posiadłości i surrealistycznego, często klaustrofobicznego piekła, potęgowany jest przez przyjemną dla oka, czasami dziwności grafikę. Całość doprawiona jest klimatyczną ścieżką dźwiękową i dobrą angielską wersją głosową, w której niestety brakło polskiego tłumaczenia.
Gra idealna dla lubiących atmosferyczne, psychologiczne thrillery, stawiające na narrację, eksplorację, ale i dla tych graczy, którzy lubię skupiać się nie tylko na fabule, ale i chętnie powysilają swoje szare komórki. Polecam.... warto!
Moja ocena 8/10.
Serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji.
Grałam w wersję na PC, na GOG.
Zalety:
- Fabuła, która zaciekawia;
- Klimat psychologicznego thrillera;
- Ciekawe nawiązania do "Boskiej komedii";
- Fajne i angażujące zagadki;
- Grafika łącząca surrealizm z grozą;
- Klimatyczna ścieżka dźwiękowa;
Wady:
- Zbyt krótka;
- Brak polskiej wersji językowej;
- Jedynie automatyczny zapis gry































