poniedziałek, 20 lipca 2026

Threshold of Awakening - recenzja. Zagadkowa misja w Tybecie

Threshold of Awakening - recenzja. Zagadkowa misja w Tybecie

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji gry przygodowej na moim blogu. Tym razem opisuje polską przygodową wizualną powieść, grę w klimacie grozy, zatytułowaną Threshold of Awakening. Miłej lektury!

Pod koniec czerwca, czyli można już napisać prawie miesiąc temu swoją premierę na platformie Steam miała przygodówka autorstwa polskiego studia Astrolabe Stories, którą miałam okazję poznać w pełnej wersji i zrecenzować właśnie dzięki uprzejmości jej twórców. Gra będąca klasyczną wizualną powieścią w klimacie grozy zabrała mnie do dalekiego Tybetu, w którym przyszło mi zmierzyć się z zagadką zaginięcia męża niejakiej Jane Ferguson. Co myślę o Threshold of Awakening? Dla kogo jest to gra, i czy warto ją poznać? O tym w mojej recenzji, do której przeczytania serdecznie Was zachęcam!

Inne przykładowe recenzje dostępne na blogu:

Mój pierwszy kontakt z Threshold of Awakening miał miejsce prawie dwa lata temu, w sierpniu 2024 roku, kiedy miałam okazję poznać jej fragment, a na blogu pojawiły się wrażenia z wersji demonstracyjnej. Przyznam się, że tytuł ów mocno mnie wtedy zaintrygował, szczególnie klimatem, wizualnym stylem i tematykę nadprzyrodzoności, paranormalności, duchowości i wszystkim tym, czym po trosze się interesuje. Na pełną wersją gry, o której niestety za wiele się nie mówiło, i wciąż nie mówi, nawet przez jej twórców, przyszło mi jednak trochę poczekać. 

Zagrałam w nią, już w całości, ze względu na życiowe perturbacje z małym opóźnieniem, mogąc się dzięki pełnej grze, upewnić, że jest to tytuł skupiający się na klimacie grozy, ale nie w sposób dosłowny. Recenzowana przeze mnie gra jest pełnoprawną visual novel, czyli dziełem nastawionym na narrację i wybory, które w mniejszym i większym stopniu decydują o tym jak potoczy się fabuła. Poza tym jest opowieścią dla której inspiracją stała się jakże wdzięczna, ale i jakże często wykorzystywana, także w przygodówkach proza mistrza gatunku grozy H.P.Lovecrafta. Mamy zatem do czynienie z horrorem, ale jest to horror w psychologicznym stylu, który nie zamierza przerażać nas "straszakami", ale wpływać na nasze odczucia, wzbudzać uczucie niepokoju, i dotykać moralnych dylematów. 

Wspominałam, że podczas rozgrywki, o której nieco więcej napisałam poniżej, przenosimy się do dalekiego Tybetu, miejsca które ma swoją kulturę, swoje wierzenia i swój rodzaj mistycyzmu, do którego gra mocno nawiązuje. Oprócz wspomnianego już Lovecrafta, który słynie z kosmicznej, niewypowiedzianej i namacalnej grozy, w grze natkniemy się jeszcze na historię, która czerpie garściami z Tybetańskiej Księgi Umarłych. Sporo jest w grze tradycji Tybetu. Wspomina się o Yeti, nawiązuje do duchowości i duchów, przytacza się legendy. 

Przenosi nas tym samym w świat buddyzmu i rytuału tej religii, w którym w obecności zmarłego odczytuje się tekst, który opisuje proces umierania i stan umysłu podczas przejścia. Threshold of Awakening nie jest grą lekką fabularnie, i mimo swojemu rysunkowemu klimatowi, nie jest tytułem przeznaczonym dla najmłodszych. Dzieje się tak z kilku powodów. 

Po pierwsze fabuła potrafi przenieść gracza w klimat śmierci, i ceremonii pogrzebowych dalekich od wpojonych nam i przyjętych rodzimych kulturowych i religijnych zasad. Znajdziemy w niej pewną dawkę brutalności, nawiązanie do przemocy, w tym temat samookaleczeń. Nie brak w grze również języka, który uważa się na niecenzuralny. Klimatyczna opowieść z grozą, raczej słowną, niźli obrazową, raczej psychologiczną, a nie dosłowną, jest tytułem dla osób lubiących klimat, ceniących sobie poznawanie innych kultur i atmosferę tajemniczości. 

To również tytuł, który charakteryzuje się bardzo gęstym klimatem, budującym napięcie bardzo powoli, stopniowo, zachęcającym jednocześnie do poznawania gry w różny sposób, dzięki podejmowanym decyzjom i wyborom, z racji swojej nieliniowości. 

Historia opowiedziana w Threshold of Awakening na początku przenosi gracza do Nowego Jorku, gdzie żyje i pracuje właścicielka restauracji Jane Ferguson. Wkraczamy wraz z tą młodą kobietą do Stanów Zjednoczonych lat 60. ubiegłego wieku. Jane od wielu lat nie wie co przydarzyło się jej mężowi. Siedem lat temu Mark, mężczyzna pracujący jako agent GIA wyjechał na misję w Tybecie, i ślad po nim zaginął. 

Ale pewnego dnia Jane otrzymuje telefon dotyczący jej zaginionego męża, który może nie tylko wyjaśnić to co było do tej pory niewyjaśnione, ale przede wszystkim odkryć sekret jego tajemniczego zniknięcia. Aby móc zrealizować postawiony przed nią plan, nasza bohaterka musi udać się do wspomnianego Tybetu, gdzie krok po kroku odkryje coś, czego o swoim mężu nie wiedziała. Pozna sekret i samą siebie dzięki naukom starożytnego klasztoru mnichów i Tybetańskiej Księgi Umarłych. Zmierzy się z duchowością, a nawet wykroczy poza ziemską cielesność. 

Threshold of Awakening to jak napisałam powyżej wizualna powieść, której istotą są dialogi, rozmowy i wybory, często czysto moralne, stawiające gracza na granicy psychicznej wątpliwości. Nieliniowa rozgrywka, która poprzez wybory kształtuje fabułę, powoduje, że dzięki decyzjom grę możemy przejść w różny sposób, poznając jej szczegóły mocniej, albo zdecydowanie mniej.

Wszystko dzięki wprowadzeniu w grze różnych stanów osobowych Jane. Oprócz ciała fizycznego nasza żeńska protagonistka ma także ciało astralne. Zarówno jedne, jak i drugie wpływa na rozgrywkę na tyle, by niepostrzeżenie zakończyć zabawę przed czasem, nazbyt raniąc swoje ciało. Poprzez wybory, ale i dzięki zadaniom przed nami postawionym, w tym licznym minigrom, układankom i misjom, możemy nie tylko ochronić nasze fizyczne życie, ale i zyskać wyższy poziom ciała astralnego, poprzez dodanie kolejny aur, na przykład "przebudzenia" czy "współczucia". 

Dzięki decyzjom, czasami wydawałoby się błahym, zadaniowa część rozgrywki może również się nieco zmieniać, dając nam możliwość na zmierzenie się z większą liczbą minigier, co pozwoli nie tylko lepiej poznać fabułę, ale i wpłynąć na ciało i ducha. 

Niestety pewna część zadań jest czasowa, czego ja niestety w grach nie lubię. Uważanie na to, by zmieścić się w danym zakresie czasowym, radząc sobie z układanką czy innym zadaniem, nie jest tym co mi się podoba. Nie należy się jednak (na szczęście) obawiać, że nie zmieszczenie się w z góry ustalonym czasie spowoduje, że w grze się zatniemy. Obojętnie czy poradzimy sobie z zagadką czy też nie, rozgrywka potoczy się dalej, choć nie gwarantuje to pewnego i pożądanego przez nas zakończenia. 

Threshold of Awakening to przygodówka "wskaż i kliknij", obsługiwana za pomocą myszy, jednak bez zbierania i używania przedmiotów. Twórcy postawili w niej na eksplorację i narrację, dodając do gry dodatkowe elementy rozszerzające świat tej produkcji. 

Do dyspozycji mamy pamiętnik Jane, w którym zapisywane są istotne w owej przygodzie momenty i wydarzenia. Znajdziemy także opis postaci, na które w grze się natkniemy, a także zwiedzanych przez nas lokacji. Oprócz tego sprawdzimy stan naszego ciała, zarówno fizycznego, jak i astralnego - duchowego. 

Często od nas samych, od tego jak chcemy grać zależeć będzie ile treści w recenzowanej przeze mnie grze poznamy. Możemy bowiem podczas dialogów wypytać daną osobę o tematy nie związane bezpośrednio z fabułą, dające nam, między innymi, poznać nieco bliżej kulturę Tybetu, miejsca które odwiedzamy, czy towarzyszące temu regionowi świata legendy. Gra w pewnym sensie nagradza naszą dociekliwość i dokładność, pozwalając cieszyć się pełniejszą rozgrywką, dłużej w grze pozostając. 

Graficznie, jak już wcześniej nadmieniłam, Threshold of Awakening to przygodówka stworzona w ręcznie rysowanym 2D. Dwuwymiarowe lokacje, z rysowanymi postaciami, z ręcznie malowanym i opisywanym ołówkiem pamiętnikiem, prezentują się całkiem przyzwoicie. Choć gra ma do pokazania barwne, malowane lokacje, nie brakuje w niej także mroczniejszych, bardziej przerażających, dobitnych momentów. Groza przedstawiana jest tu rysunkami, które pojawiają się w wizjach, snach czy wspomnieniach. 

Opisywany przeze mnie tytuł jest produkcją niezależną, grą niewielkiego, jak wspomniałam polskiego studia, które nie zdecydowało się na dodanie do swojego projektu dialogów mówionych. Rozgrywka, którą poznamy również z polskimi napisami, co wcale nie jest takie oczywiste w przypadku rodzimych gier, oferuje także kilka innych językowych lokalizacji.

Niestety w tej sferze growej całości, natknąć możemy się na pewnie niedoróbki. Wiele tekstów, szczególnie w późniejszym etapie gry, nie jest przetłumaczona na język polski, a w innych tekstach znajdziemy dziwne wstawki/wtrącenia w języku angielskim. Nie wiem czy jest to celowe działanie twórców, czy zwyczajnie braki w tłumaczeniu. 

Pozostając jeszcze przy pewnych niedociągnięciach, które ten niezależny tytuł niestety posiada, muszę zwrócić jeszcze uwagę na bug polegający na skaczącym tekście na ekranie, który skutecznie utrudniał mi rozgrywkę, bardziej irytując, niźli uniemożliwiając dalszą zabawę. 

Słabszą stroną recenzowanej przeze mnie przygodówki jest również sama muzyka, która jest dość powtarzalna, a czasami niezbyt wyczuwalna i mało zapamiętywalna. Na szczęścia dźwięki muzyki to nie wszystko. W czasie zabawy z ową grą wprawdzie nie towarzyszą nam teksty mówione, ale dźwięki otoczenie są wyraźnie zarysowane, niejednokrotnie na tyle, że skutecznie potrafią podbić klimat. 

Podsumowując, Threshold of Awakening to mały, niezależny przygodowy projekt, który pochwalić może się fabułą pełną tajemnic, mistycyzmu i duchowości. To klasyczna wizualna powieść, która opowieść buduje dzięki grozie, ale nie dosłownej, a psychologicznej, czerpiąc inspirację z Lovecrafta i Tybetańskiej Księgi Umarłych. To tytuł odpowiedni dla graczy którzy nie zamierzają ślęczeć nad zagadkami, choć tych w grze nie brakuje, dla tych, którzy wolą pobudzającą narrację, i eksplorację, ale i poznawanie sekretów, które gra odsłania stopniowo.

Nieliniowa opowieść bazująca na wyborach i decyzjach, pozwalająca na zgłębianie fabuły bardziej, lub mniej dokładnie, zachęca i jednocześnie pozwala na przejście gry więcej niż jeden raz. Skupienie się na ciele fizycznym i astralnych jest czymś co dodaje recenzowanej przeze mnie grze świeżości i inności wobec pozostałych tytułów z gatunku visual novel.

Miła, ręcznie rysowana grafika, nawiązująca również do kultury Tybetu, przeplatana jest momentami grozy, która buduje klimat poprzez bardzo wymowne, czasami krwawe rysunki, które w połączeniu z ogólnym klimatem gry, wskazują na przygodówkę dla raczej dorosłego gracza.

Niestety omawiania przeze mnie gra nie uniknęła pewnych niedoróbek i błędów. Natknęłam się w niej na nieprzyjemne skakanie obrazu, ale i na sporą ilość nieprzetłumaczonego na polski tekstu. 

Nie mniej jednak, jeśli lubicie niewypowiedzianą, bardzo zagadkową i stopniowo poznawaną grozę, tematyka wizualnych powieści nie jest Wam obca, no i chcecie wesprzeć polski projekt, to najwyższy czas to zrobić. 

Moja ocena 6.5/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję twórcom, studiu Astrolabe Stories za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na komputery osobiste PC - Steam

Zalety:

  • Ciekawa fabuła;
  • Stopniowe odsłanianie sekretów;
  • Sporo minigier;
  • Tematyka Tybetu;
  • Klimat grozy;
  • Możliwość zagrania po polsku;
  • Wybory i decyzje wpływające na rozgrywkę;
  • Możliwość przejścia gry więcej niż raz;
  • Miła dla oka grafika

Wady:

  • Braki w tłumaczeniu;
  • Bug ze skaczącym obrazem;
  • Nieco nudnawa ścieżka muzyczna

czwartek, 16 lipca 2026

The Mermaid Mask - recenzja. Kontynuacja przygodowej serii, ktorą zdecydowanie warto poznać

The Mermaid Mask - recenzja. Kontynuacja przygodowej serii, ktorą zdecydowanie warto poznać

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry detektywistycznej, kontynuacji dobrze przyjętej serii o detektywie Grimoire i jego towarzyszce Sally. Oto recenzja The Mermaid Mask!

Serię o detektywie Grimoire poznałam stosunkowo niedawno, bo w marcu tego roku od przygodówki o tytule Detective Grimoire, która swoją premierę miała w roku 2014, a której recenzję umieściłam na moim blogu. Zachęcona intrygującym stylem poprowadzenia narracji, ciekawym klimatem, wciągającą detektywistyczną fabułą i intrygującymi postaciami, oczywiście sprawdziłam kolejną grą z tej serii. I tak kilkanaście dni później na blogu pojawiła się recenzja Tangle Tower, gry, która choć zachowała swoją formę, to wyraźnie rozwinęła skrzydła. Zapragnęłam zatem sprawdzić także najnowszą część tego doskonałego, przygodowego cyklu, który w grze pod tytułem The Mermaid Mask ma swoją premierę właśnie dzisiaj. Grę miałam okazję sprawdzić dzięki twórcom, a jest to podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich gier studio SFB Games, za co serdecznie dziękuję. 

Inne recenzje mojego autorstwa dostępne na blogu:

Przygoda z The Mermaid Mask w pełnej jej wersji nie jest moim pierwszym z nią spotkaniem. Fragment tejże opowieści miałam okazję sprawdzić w wersji demonstracyjnej, z której wrażenia zamieściłam na blogu. Demo oczywiście nie dało mi wglądu w pełen zasób dobroci tej klasycznej, a jednak jakże innej rozgrywkowo gry przygodowej. Odczułam na własnej skórze, że twórcy jednocześnie dotrzymali kroku poprzedniczce, jak i wyszli przed szereg, dokładając do gry nowości, usprawniając śledcze dochodzenie, dodając pewien system podpowiedzi, nowości graficzne, a przede wszystkim znacznie wydłużając rozgrywkę, którą ustalono na kilkanaście godzin. Mnie jednak zajęła ona zdecydowanie więcej czasu. Ale po kolei...

Historia pozwala ponownie wcielić się w detektywa Grimoire i jego towarzyszkę w śledztwie, sympatyczną Sally, którzy zostają wezwani do pewnego opuszczonego miasteczka rybackiego przez tajemniczego kapitana o nazwisku Seafoam. Mają udać się na pokład statku podwodnego zwanego Mortuga, na którym w zamkniętej kajucie, w towarzystwie starożytnego kotła, podobno otwartego po raz pierwszy, znaleziony zostaje martwy kapitan Magnus Mortuga, człowiek równie tajemniczy jak ów starożytny przedmiot, uważany za nieśmiertelnego podróżnika w czasie, wampira, a nawet osobnika dotkniętego klątwą.

Zadaniem naszej jakże sympatycznej pary, która świetnie się dogaduje, ale umie również rzucać wobec siebie, czego mistrzynią jest Sally, celnymi słownymi ripostami, jest eksploracja każdego zakamarka bardzo specyficznego podwodnego statku, pełnego sekretów, sprawdzenie, czy za śmiercią kapitana nie stoi oby wspomniane klątwa, a może jego zabójcą jest jeden z członków dość ekscentrycznej, mającej swoje zdanie załogi. 

Detektywistyczne zadanie leży w rękach naszej doborowej pary detektywów, którymi przyjdzie nam dowodzić. A zrobimy to w znany już fanom serii sposób, w rozgrywce "wskaż i kliknij", za pomocą komputerowej myszy, bądź kontrolera. Osobiście grałam właśnie za pomocą komputerowego gryzonia, więc pozwolicie że moja recenzja odnosić się będzie do takiego właśnie sterowania. 

Jak w klasycznej przygodówce skupionej na sterowania point-and-click przystało, wystarczy, że klikniemy na dany przedmiot, by go obejrzeć, bądź zabrać do naszego ekwipunku. Nie jest to jednak inwentarz taki jaki spotykamy w większości klasycznych przygodówek, ale zupełnie taki sam jak w przypadku wspomnianego już Tangle Tower. Ilość zebranych podczas dochodzenia przedmiotów jest imponująca, na tyle duża, że z czasem możemy mieć mały problem z wybraniem właściwej wskazówki, która posunie dochodzenie do przodu. Ale autorzy gry znaleźli na to sposób. Otóż w przeciwieństwie do wspomnianej poprzedniczki The Mermaid Mask posiada system podpowiedzi, który nakieruje gracza w jakim kierunku ma podążać. Kliknąwszy bowiem na znajdujący się w czerwonej ramce znak zapytania, w każdym jego miejscu występowania, otrzymamy podpowiedź, która ukierunkuje nasze działanie. 

Podpowiedzi znajdziemy nie tylko w zarysie mapy pokoi, która prezentuje się podobnie jak w przypadku poprzedniej części, ale również w konkretnych działach dotyczących zebranych dowodów, postaci czy w samych zagadkach, których muszę tu nadmienić, jest naprawdę sporo. W tym przypadku podpowiedzi przekazuje nam nie sama gra, ale jej bohaterowie, którzy starają się objaśnić na czym polega postawione przed nami zadanie, jednocześnie nie dając jednoznacznego jego rozwiązania.

Podsumowując w grze utknąć oczywiście można, bo do przepytania mamy wiele osób, do zebrania i porozmawiania o nich mnóstwo przedmiotów, do eksploracji sporą ilość sekretów poukrywanych na podwodnym statku Mortuga, który będziemy odkrywać stopniowo, ale system growych wskazówek, rozgrywkę może nam znacznie ułatwić. Nie ponosimy tego kosztów, nie otrzymujemy za to ujemnych punków w dostępnej procentowej punktacji, która wskazuje ile gry udało się nam właśnie przejść.

A jak już wspominałam, recenzowana przeze mnie przygodowa opowieść nie należy do produkcji krótkich. Przewidziane przez jej autorów szesnaście godzin, może znacznie wydłużyć chęć porozmawiania z każdym na każdy temat, pogadanie o wszystkich dowodów i wskazówek, co często jest bardzo pomocne. Okazuje się, że nasi rozmówcy mają chęć opowiedzenia nam o każdej wskazówce, o każdej rzeczy, a często gęsto potrafią naprowadzić nas na nieoczekiwany trop. Możemy zatrzymać się kombinując przy licznych, przeróżnych zagadkach, z których każda jest inna, i każda zaoferuje graczowi różny stopień trudności. 

Wydłużenie czasu zabawy z detektywem i jego asystentką może również przynieść chęć klikania dosłownie na wszystko. Podobnie jak we wspomnianym już Tangle Tower, także w The Mermaid Mask nie istnieje podświetlanie interaktywnych miejsc w lokacjach, a one same nie są odpowiednio nazwane. Możemy obejmując dane miejsce znacznikiem w postaci sześcianu zaznaczyć odpowiednie miejsce w lokacji i dokładniej je zbadać, bądź zabrać przedmiot do ekwipunku, który z pewnością w śledztwie się nam przyda.

Autorzy wyciągnęli również lekcję z poprzedniego swojego projektu, który nie dawał nam jasnego i konkretnego finału, zostawiając graczy w poczuciu pewnego niedosytu brakiem zamknięcia historii mordercy. Zakończenie The Mermaid Mask jest bardziej satysfakcjonujące, a dla wielu z Was będzie pewnie i będzie zaskakujące. 

Ale żeby dojść do zakończenie opowieści, należy przejść najpierw przez wszystkie rozdziały gry i następujące po sobie elementy dochodzenia. A składają się na nie między innymi rozmowy z pasażerami tego podwodnego pojazdu. A postaci owej gry są nie tylko bardzo charakterystyczne, ale również pełnią na statku swoją rolę, a każdy z nich ma swoje bardzo specyficzne miejsce na statku. 

Akcja gry rozgrywająca się jedynie właśnie na nim, w żadnym razie nie może i nie jest nudna, i to nie tylko za sprawą barwnych postaci, ale również dzięki niesamowitym lokacjom. Podczas wielu godzin przebywanie na statku, będziemy mieli okazję doświadczyć na własne oczy zmienności recenzowanej przeze mnie przygodowki, poznając iluzjonistkę o ciekawym imieniu, doktora zajmującego się badaniem snu, pisarza i jego towarzysza aktora, nową, młodą panią kapitan, pełnego życia sprzedawcę i baloniarza, a nawet pół syrenę - pół kobietę. 

Postaci gry są intrygujące, ekscentryczne, zarówno zabawne, jak i poważne, skrywają tajemnicę, które sprawny gracz przygodowy z nich z pewnością wyciągnie. Są zwyczajnie ciekawe, a na dodatek każda w rozmowie znajduje się w ruchu, ma swoją indywidualną animację. Potrafią specyficznie się ruszać, mają swoje atrybuty, z którymi się nie rozstają, i tym razem również wskazują ręką istotny szczegół z przedmiocie, notatce czy dokumencie. Twórcy w doskonały sposób zadbali by bohaterowie tej barwnej, wielowątkowej, w pozytywny sposób pokręconej, detektywistycznej opowieści mieli nie tylko coś do powiedzenia, ale również nie byli w rozmowie jedynie statystami. 

Choć w grze, co niezwykle mnie cieszy znalazło się wiele nawiązań do poprzedniczki, choć system rozgrywki obydwa tytuły, które pozwolicie pozwolę sobie łączyć, mało od siebie różni, to opisywany przeze mnie projekt ma do zaoferowania nie tylko więcej treści, ale również nieco inaczej wyglądające rekonstrukcje wydarzeń, czy wspomnień i zdecydowanie większą ilość zagadek, minigier i zadań logicznych.

W tej grze pod względem logicznym każdy znajdzie coś dla siebie, każdy będzie zadowolony, bo każda zagadka jest inna, a poziom trudności jest tu w miarę dopasowany, czasami nieco trudniejszy, ale nie aż tak, by po czasie nie wpaść na właściwie rozwiązanie. 

Gracze, którzy znają cały ów przygodowy cykl ponownie zanurzą się w klasycznie detektywistyczną opowieść z mnóstwem wniosków i wskazówek, z ogromem dialogów, bo gra zdecydowanie stawia na gadaninę, ale również ze znajomym wypełnieniem pustych miejsc, do których należy wstawić odpowiedni obrazek, dobierając jednocześnie właściwą kwestię słowną. Działanie znane zapewne grającym w dwie poprzednie części tegoż cyklu, ma w przypadku The Mermaid Mask dodatkowe rozwiązanie. Otóż tym razem możemy posłużyć się przygotowaną przez twórców podpowiedzią. Po pierwszym nieudanym wyborze, pojawia się znak zapytania, który jeśli go klikniemy, pozwoli nam na zobaczenie czy wybrany element jest właściwy czy nie. Wskazuje to symbol łapki w górę, bądź w dół. 

Wspomniałam, że recenzowany przeze mnie tytuł to produkcja która czerpie fabularne treści z mnóstwa rozmów, które prowadzimy z niezwykle barwnymi postaciami, które jak zwykle są niesamowicie zdubbingowane. Zaletą wszystkich gier studia SFB Games, tak samo jak i tej, jest umiejętność doskonałego dobrania aktorskiej obsady swoich tytułów. The Mermaid Mask to gra, której bohaterów nie tylko doskonale się słucha, ale i poprzez odpowiednią modulację głosów aktorów, dbałość o szczegóły dialogowe, również szybko się z nimi utożsamia. 

Przekrój postaci od posiadającej śpiewny głos Symmetry, przez niskie brzmienie doktora Zephyra, pełnego animuszu i swoich dziwactw Godrika Grippa, wesołego aktora o imieniu Dirk, po próbującego pracować nad nową książką pisarza J.D. Wirmana, aż po mającą niesłychany węch Mariany Moon, nową kapitankę pannę Seafoam, aż po prawie syrenę Madam Tadpole. Każda z postaci aktorsko/głosowo pasuje do jej osobowości, a wierzcie mi, charakterek każda z nich posiada. 

No i jest oczywiście nasza niezawodna para detektywów, którzy powracają w takiej samej aktorskiej obsadzie, z równie ciętym humorem, celnymi ripostami i słownymi żartami. 

Niestety po raz kolejny bardzo, ale to bardzo mi smutno, że w zestawie aż dwunastu dostępnych języków, w jakich w grę można zagrać, nie znalazł się język polski. Brak polskiego tłumaczenie przygodówki, która stoi dialogami, rzuca bardzo specyficznym, angielskim żartem i nie szczędzi gier słownych, może być dla graczy nie operujących językiem obcym zbyt dobrze, przeszkodą i brakiem zachęty jej ogrania. 

Pozostając przy pewnych brakach, nie mogę nie wspomnieć, że według mnie wadą nie tylko tej, ale i poprzednich gier z tej serii jest niemożność zapisywania rozgrywki ręcznie. To jedna z tych przygodówek, której zapis odbywa się automatycznie. 

Nie sposób nie docenić również miłej dla oka grafiki, bardzo charakterystycznej dla tegoż studia. Jest ona w pełni rysowana ręcznie, łączaca 3 D z 2 D, ze statecznymi, malowanymi, bardzo kolorowymi, i bogatymi w szczegóły i różnorodność tłami. 

Rozgrywce towarzyszy niesamowita ścieżka dźwiękowa, która została wykonana przy udziale Budapest Art Orchestra.. I choć znajdziemy w niej znane motywy muzyczne, które obeznani z serią gracze z pewnością rozpoznają, ma w swoim repertuarze oszałamiającą ilość niesamowitych motywów muzycznych, umiejętnie podkręcając nie tylko klimat, ale i styl i miejsca, czyli pokoje które odwiedzamy. 

Podsumowując The Mermaid Mask to jedna z najlepszych, jak do tej pory, bo mniemam, że twórcy nie zakończą na tym swojej serii, części przygodowej, detektywistycznej opowieści. Niesamowicie długa, jak na współczesne standardy gier przygodowych produkcja, ma do zaoferowania wiele zarówno nowym, jak i powracającym do opowieści graczom. 

Ciekawa fabuła, z mnóstwem dialogów, z równie intrygującymi postaciami. Gra oferująca ogromną ilość wskazówek, które aż proszą się o zbadanie i przepytanie o nie charyzmatyczne, często zabawne postaci. Tytuł z mnóstwem zagadek, które znajdziemy niemal w każdym pokoju, zadań zarówno logicznych, jak i minigier, o różnym stopniu trudności, bez takich, przy których zatrzymać się można nazbyt długo, albo całkiem zastopować.

Gra dopasowana została do grającego, który może mieć trudności w odnajdywaniu odpowiednich wskazówek, bądź właśnie utknął, poprzez system podpowiedzi, które w przypadku części zadaniowo-logicznej, nie dają jednak, co również mnie cieszy, czystej odpowiedzi.

Niesamowita głosowa obsada aktorska, która w angielskiej wersji językowej, bo tylko tak gra dostępna jest w pełnym dubbingu, nie tylko podbija klimat, ale i nadaje każdej z postaci niebywała siłą przebicia i indywidualny charakter. W tej odsłonie wracają również aktorzy znani z poprzednich serii, którzy wcielają się w detektywa Grimoire i jego asystentkę Sally. Wzajemna chemia między tymi bohaterami, żarty i żarciki i angielski humor, nadają opowieści specyficznego klimatu, w którym nie brakuje bardzo dobrego i wyważonego humoru. 

Szereg ochów i achów na temat tej gry zamyka również przyjemna dla oka grafika, która buduje atmosferę gier z tej serii oraz ścieżka muzyczna, której ilości dobrych kawałków muzycznych odmówić zdecydowanie nie można. 

Niestety brakuje mi bardzo w The Mermaid Mask polskiej lokalizacji językowej, która w grze bazującej na tekście, z rozbudowanym angielskim na wyższym poziomie, byłaby bardzo potrzebna, szczególnie dla tych graczy, którzy przygodówki kochają, ale angielski nie jest ich mocną stroną. 

Tak czy siak, recenzowana przeze mnie przygodówka to dobry kawałek przygody, z bardzo satysfakcjonującym zakończeniem, gra, najlepsza część serii, którą zdecydowanie warto poznać.

Moja ocena 9/10.

Serdecznie dziękuję studiu SFB Games za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersji na komputery osobiste PC - Steam


Zalety:

  • Niesamowicie wciągajaca fabuła;
  • Doskonała kontynuacja serii;
  • Długość gry;
  • Ciekawe postaci;
  • Świetna obsada głosowa;
  • Mnogość zagadek i minigier;
  • Chemia między Grimoire a Sally;
  • Niepowtarzalny klimat;
  • Rewelacyjna ścieżka dźwiękowa

Wady:

  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Brak ręcznego zapisywania rozgrywki

piątek, 10 lipca 2026

Still There, psychologiczna przygodówka o żałobie darmo w Amazon Luna

Still There, psychologiczna przygodówka o żałobie darmo w Amazon Luna

 

Amazon Luna dodaje do lipcowej listy darmowych gier nowe tytuły. Tym razem są to dwie gry, a jedną z nich jest psychologiczna przygodówka o żałobie, zatytułowaną Still There, z aktywacją w GOG.

Nowy zestaw darmowych tytułów w miesiącu lipcu właśnie trafił do Amazon Luna. Tym razem są to dwa tytuły przygodowe. Pierwszym o którym chce napisać jest przygodówka o psychologicznym przesłaniu, opowieść o żałobie rozgrywająca się na pokładzie kosmicznej latarni morskiej. Gra nosi tytuł Still There, została stworzona przez studio GhostShark, a jej wydaniem zajęło się Iceberg Interactive. Darmową grę dla posiadaczy subskrypcji Amazon Prime aktywujemy w GOG.

Przeczytaj również:

Akcja Still There rozgrywa się na odległej kosmicznej latarni morskiej. W grze wcielamy się w Bento, dla którego każdy dzień jest taki sam, ale jedynie do czasu. Wszystko zmienia się gdy w eterze pojawia się tajemnicza wiadomość radiowa. 

Przygodówka ma klimat psychologicznej opowieści o żałobie. Jest produkcją łączącą rozgrywkę "wskaż i kliknij" z symulacją, ale jest również pełna czarnego humoru, technicznych zagadek i zwariowanych bytów AI. W grze unikać będziemy przeszłości, powitamy zapomnienie, ale i przygotujemy pyszną włoską kawę. 

Grę dodamy do swojej biblioteki GOG.





środa, 8 lipca 2026

These Starless Skies, retro pikselowe, przygodowe science-fiction nadchodzi

These Starless Skies, retro pikselowe, przygodowe science-fiction nadchodzi

 

Swoją karta na platformie Steam ma stworzona w pikselowej grafice klasyczna przygodówka point-and-click, gra w futurystycznym klimacie science-fiction, w której poznajemy narrację z perspektywy aż sześciu postaci. Grę These Starless Skies można dodawać do swojej listy życzeń. 

Na Steam, do swojej listy życzeń można już dodawać przygodówkę stworzoną w rozgrywce "wskaż i kliknij", nastawioną na opowieść w futurystycznym, science-fiction stylu, w której narrację poznajemy z perspektywy aż sześciu niezależnych postaci. Gra pod tytułem These Starless Skies jest dziełem studia Wayward Astronaut i póki co nie ma jeszcze swojej daty premiery.

Warto przeczytać również: 

W grze These Starless Skies poznajemy zespół planetologów, osób które mierzą się z własnymi demonami, by móc poradzić sobie z rozwikłaniem zagadki tajemniczej planety o zmiennym pływie. Muszą to zrobić zanim rządy na niej przejmie wewnętrzny chaos.

W grze poznajemy opowieść z perspektywy aż sześciu osób, sześciu różnych członków załogi. Będziemy uczestnikami grywalnych retrospekcji rozgrywających się na futurystycznej Ziemi. To pozwoli na dostrzeżenie złożoności osobowości każdej z postaci i dręczących ich demonów. 

Przygodówka łączy grafikę w filmowym środowisku 2,5D z 3D. To pozwala na pokazania kontrastu między klimatem planety, a jej organizmami. Poznamy rozpalone do czerwoności pustynie, które skąpane są w słońcu, jak i lodowaty krajobraz, w którym panuje wieczna ciemność, a pomiędzy nimi rozpościera się strefa mroku, gdzie czeka na nas wieczny zmierzch. 

These Starless Skies oferuje rozgrywkę "wskaż i kliknij". Podczas gry zbierać będziemy planetarne próbki za pomocą futurystycznego sprzętu, badać podejrzane tropy, wchodzić w interakcję z brutalnym otoczeniem. Aby przetrwać wykorzystamy śledczą rozgrywkę, będziemy prowadzić dialogi, przechodząc od relaksującej eksploracji, aż do kluczowych momentów przygodowej narracji. 

Gra nie ma jeszcze swojej daty premiery. Zadebiutuje na Steam, na komputerach PC.

Karta Steam










Dreamera: Figment of Dreams, surrealistyczny świat snów. Demo na Steam

Dreamera: Figment of Dreams, surrealistyczny świat snów. Demo na Steam

 

W surrealistyczny świat snów wróżek wejdziemy w wykonanej w pikselowym stylu przygodówce "wskaż i kliknij", zatytułowanej Dreamera: Figment of Dreams. Jej demo jest dostępne na platformie Steam. 

W świat wróżek i ich snów wkroczymy wraz z Dreamera: Figment of Dreams, surrealistyczną, wykonaną w pikselowej grafice przygodówką "wskaż i kliknij", jej pierwszym rozdziałem, zaplanowanym na narracyjną trylogię. Gra stworzona została przez studio Ginger Duck, swoją premierę ma mieć jeszcze w tym roku, a obecnie można ją sprawdzać w dostępnym na Steam demo

Przeczytaj także:

Dreamera: Figment of Dreams to przygodowa opowieść w której wcielamy się w Pixie, wróżkę świeżo zatrudnioną jako "Strażniczka Snów", której zadaniem jest utrzymanie w stanie śnienia jej śpiących sióstr wróżek, których sny są bardzo kruche. Każdy z nich to dziwny, piękny i żywy świat, który rządzi się własną logiką. Niestety w światach tych zaczyna wkrótce rządzić mroczna siła szerząca chaos. To powoduje, że nasza bohaterka zostaje wciągnięta do środka, a Brama Snów tajemniczo się rozpada. 

I tak Pixie zostaje uwięziona między światami. Będzie musiała eksplorować połączone krainy snów, rozwiązywać zagadki środowiskowe, odkrywając prawdę ukrytą za zapomnianą przeszłością, którą dawno zapieczętowano. 

Gracz będzie zatem podróżował między ręcznie narysowanymi światami, posługując się Bramą Snów, czyli tajemniczym portalem, który łączy wszystkie sny. Każdy sen to własne zasady, własne prawa. Znajdziemy tak kapryśne podziemne wioski, sztywne szachowe królestwa, a także sterylne, biurokratyczne światy maszyn. Każde niby inne, ale z sobą powiązane. W tym świecie przedmioty, stworzenia i konsekwencje przenoszą się w czasie. Zakłócenia w jednym, odbijają się echem w kolejnym. 



Dreamera: Figment of Dreams to gra łącząca logikę point-and-click z elementami escape room. Gracz koncentrować się w niej będzie na łamigłówkach środowiskowych, w wieloetapowych działaniach. Będzie radził sobie z zadaniami przedmiotowymi opartymi na ekwipunku. Będzie rozpoznawał wzorce, sekwencje, siatki logiczne i zagadki przestrzenne. Opcjonalnie pojawia się w grze system podpowiedzi, które mają naprowadzać na rozwiązanie problemu. Łamigłówki mają kontekst narracyjny. Ich rozwiązanie ujawnia informacje o świecie, jego mieszkańcach i mrocznej mocy, która rządzi krainą. 

Gracz będzie podróżował po snach, gdzie przyjdzie mu spotykać dziwne istoty z majaków sennych. Opowieść nawiązuje do tematyki zapomnianych wspomnień, kontroli i wolności, uzdrowienia, akceptacji i konsekwencji swoich działań. 

Gra będzie dostępna w pełnej angielskiej wersji językowej, z polskimi napisami. Rozgrywce towarzyszy oryginalna ścieżka dźwiękowa. Opisywana gra jest pierwszym rozdziałem całości, która posiadać ma trzy części.

Dreamera: Figment of Dreams swoją premierę będzie mieć na Steam, na PC oraz Mac w 2026 roku. Dokładna data nie została jeszcze ogłoszona. Demo dostępne na wspomnianej platformie. 

Karta Steam - pobierz demo





wtorek, 7 lipca 2026

Silence, kontynuacja The Whispered World za darmo w GOG

Silence, kontynuacja The Whispered World za darmo w GOG

 

Na GOG wciąż trwa Letnia Wyprzedaż, podczas której można zdobyć wiele gier w obniżonych cenach. Dziś jednak nie o przecenach, tylko tytule oferowanym za darmo. Do zgarnięcie i dodania do swojej biblioteki GOG jest Silence, czyli kontynuacja The Whispered World od Daedalic Entertainment. 

Letnia Wyprzedaż GOG-a to nie tylko gry w obniżonych, nawet o 90% cenach, ale również tytuły darmowe. Dziś właśnie o takiej grze. Za darmo dodamy do swojej biblioteki GOG Silence, której recenzję i poradnik/solucję znajdziecie na moim blogu. Silence to klasyczna przygodówka, będąca kontynuacją The Whispered World, której recenzję oraz poradnik/solucję również znajdziecie na moim blogu. Na odebranie gry za darmo macie ograniczony czas. 

Przeczytaj również:

Akcja Silence rozgrywa się w czasie wojny, i rozpoczyna od nalotu podczas którego 16. Noah i jego młodsza siostra Renie chowają się w bukrze. Tak przypadkowo znajdują drogą do innego świata, rzeczywistości pomiędzy życiem a śmiercią, znanej jako Silence. Gdy siostra znika, jej brat rusza na jej poszukiwanie. 

Gra jest klasyczną przygodówką "wskaż i kliknij", z emocjonalnym przesłaniem, w tradycyjnej rozgrywce stawiającej na eksplorację, rozmowy i rozwiązywanie zagadek. Znajdziemy w niej wiele magicznych istot, a gracz będzie kierował trzema grywalnymi postaciami.

Gra dostępna jest za darmo przez ograniczony czas. Aby dodać grę do swojej biblioteki należy wejść w baner na głównej stronie GOG. 

Pobierz Silnece za darmo w GOG