Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z bardzo klasycznej, bardzo nastrojowej i zachęcającej po poznania całości przygodówki A Lost Man, a dokładnie A Lost Man: Chapter I, w wersji demo.
Zbliżamy się do premiery pełnej wersji A Lost Man, która swój debiut na platformie Steam ma mieć 26 czerwca, czyli już bardzo niedługo. Zanim jednak ta narracyjna, eksploracyjna, stylizowana na nieco mroczną przygodówka "wskaż i kliknij" zadebiutuje w całej swojej krasie, gracze mogą sprawdzać udostępnione przez twórców, a jest to niezależne Studio Arkos, jej demo.
Inne przykładowe wrażenia z wersji demonstracyjnych na moim blogu:
- The Adventure Of Bryan Scott, wrażenia z demo. Fani Broken Sword będą zachwyceni!
- The Big Hollow: 1982 Demo - wrażenia. Poznawianie pracy profilanta kryminalnego
- Death Corp - wrażenia z demo. Korpo-makabryczna przygodówka z czarnym humorem
- HABROMANIA - wrażenia z demo. Alicja w krainie mroku
- Less Miserables Demo - wrażenia z wersji demonstracyjnej parodii "Nędzników"
Tak się składa, że okres wiosenno-letni jest u mnie czasem, w którym na granie w przygodówki mam mniej wolnych chwil, niż bym chciała. Często w tym okresie odkładam wiele tytułów na potem, a już z całą pewnością staram się omijać wersje demonstracyjne, które sprawdzać zwyczajnie lubię. Są jednak przygodówki, które przetestować muszę, znajdując na nie chwilę, szczególnie jeśli oferują klasyczną rozgrywkę point-and-click, i zachęcająca do poznania fabułę. Taką grą przygodową jest właśnie A Lost Man, która jako A Lost Man: Cahpter I została udostępniona na platformie Steam, w około półgodzinnym demo.
Jest to opowieść, która przenosi gracza w trudne, wojenne czasy, do roku 1916, kiedy to świat ogarnia I wojna światowa. W grze wcielamy się w mężczyznę, który postanawia uciec z okopów, mającego dość tego co wokół niego się dzieje. Dezertera poznajemy pewnej nocy, kiedy to budząc się w nieznanym mu miejscu, zostaje uwięziony między dwoma liniami frontu.
Wersja demonstracyjna, która jak już Wam wspominałam obejmuje około 30 minut eksploracji, oczywiście zależnej od tego czy będziemy klikać na wszystko, oglądając każdy interaktywny przedmiot, bądź miejsce, lub zechcemy z każdą, nawet nie oczywistą postacią porozmawiać, czy zagadać. Nie bez powodu wspomniałam o tych nieoczywistych istotach, bowiem w grze możemy zwrócić się do świni, czy sowy czy psa. Przyjdzie nam zamienić także kilka zdań, które przy okazji popchną fabułę do przodu, z dwiema postaciami, mieszkańcami wioski, do której trafiamy jako nasz uciekający z pożogi wojennej żołnierz.
O naszym bohaterze, w tej stawiającej na klasyczną rozgrywkę, typowej przygodówce "wskaż i kliknij" zbyt wiele w demo się nie dowiadujemy. Zaczynamy z listem od mniemam jego ukochanej w kieszeni, który możemy przeczytać, bagażem doświadczeń i traumą, która towarzyszy mężczyźnie, który dość ma wojny, przemocy i śmierci. A Lost Man: Cahpter I da nam bowiem zajrzeć nie tylko w sposób rozgrywki, nie tyle poznać graficzny styl tejże opowieści, ale wczuć się w fabularny, emocjonalny, mroczny, ale i nieco śledczy obraz tej historii.
Grę obsługujemy za pomocą myszy, z bardzo uproszczonym, intuicyjnym interfejsem, dość klasycznym dla równie klasycznych przygodówek. Kierując naszym protagonistom możemy obejrzeć przedmiot, miejsce lub osobą - postać, klikając na nią ikoną "lupy". Zabierzemy potrzebną nam rzecz sięgając po nią przy użyciu ikonki "łapki", a porozmawiamy używając "ust".
Podczas wędrówki przez wioskę w której w demo się znajdziemy, możemy biegać, a dokładniej szybciej się poruszać, używając dwukliku myszki.
A Lost Man, w demo, jest klasyką samą w sobie, typową, pozbawioną elementów zręcznościowych (mam nadzieję, że pełna wersja też będzie ich pozbawiona), z typowym dla przygodówek ekwipunkiem, który zlokalizowano na dole ekranu. Ujawnia się on po najechaniu kursorem myszy na to miejsce. Zebrane przedmioty, a kilka z nich w demo zbierzemy, nie mają swojej nazwy wyświetlającej się po skierowaniu na nie myszą, ale każdy z nich można obejrzeć. Daje to możliwość nie tylko opisu zebranej rzeczy, ale sprecyzowanie jej nazwy.
Omawiana gra to mocno niezależny projekt, który pozbawiony jest dialogów mówionych. W tytuł zarówno w demo, jak i w pełnej wersji można zagrać z napisami po angielsku oraz po francusku. Oczywiście żałuję, że nie doczekał się polskiego tłumaczenia, co nadało by rozgrywce lepszego, pełniejszego klimatu i lepszego odbioru. Brak polskiej wersji, z racji na niezależność tego tytułu, rozumiem. Muszę jednocześnie zaznaczyć, że wersja tekstowa, przynajmniej w ogrywanym przeze mnie fragmencie, jest napisana raczej prostym angielskim, który nie powinien sprawiać większych problemów w rozumieniu fabuły.
Jak już wspomniałam istotą rozgrywki, co już zarysowało demo jest zbieranie, używanie, ale i łączenie przedmiotów, eksploracja okolicy, a wędrować będziemy po kilku lokacjach oraz rozmowy. Oprócz wspomnianych już zwierząt, które odpowiadać będą nam na swój własny sposób, zamieniamy kilka zdań z dwie niezależnymi postaciami. Będzie można pogadać z siedzącym na strychu domu staruszkiem, którego do rozmowy trzeba będzie przekonać, a także z zakonnikiem przebywającym w kościele.
Demo nie oferuje typowych zagadek logicznych, być może na takie trafimy w pełnej wersji, którą będą recenzować. Czy takowe się pojawią? Jeszcze nie wiem. Mogę jednak z całą pewnością napisać, że rozgrywka w wersji demonstracyjnej opiera się na zagadkach przedmiotowych i dialogowych. Gracz będzie podejmował się również działań, które mogą być zaskakujące, i trudne, bo związane z ciężkością i brutalnością wojny. Momentami gra zahacza o elementy rodem z grozy, ale nie jest to nic takiego co ma nas bezpośrednio wystraszyć, a raczej zastanowić, ale i emocjonalnie poruszyć.
Twórcy postawili w swoim projekcie, co da się odczuć już w wersji demo, na klimat, na dość ciężką, emocjonalną atmosferę. Wiąże się ona nie tylko z czasem w jakim rozgrywa się jej fabuła, nie tyle z pewną dozą bezsilności z jaką mierzy się dezerter, ale widoczna jest również w graficznym stylu owej przygodówki i z dobrej oprawie muzycznej.
A Lost Man to gra stworzona w czarno-białej grafice. Wszystkie lokacje, a jest ich kilka, w tym pewien dom z jego pomieszczeniem na dole i strychem, kościoł, do których katakumb w demo wejść nie możemy, pole na którym znajdujemy zniszczony karetkę i napotykamy psa, oferują kolory czerni, szarości i bieli, ani przez moment nie dodając do nich akcentów w innych barwach. Ciemna kolorystyka tejże przygodówki ma za zadanie budować klimat, co się jej oczywiście udaje.
Gra stworzona została w ręcznie rysowanym stylu, w pełnej wersji na obsługiwać przeróżną rozdzielczość, także szerokoekranową. Lokacje są przyjemne dla oka, postaci gry nieco dziwne, ale jednocześnie tajemnicze i nieco mroczne. Każda miejscówka w połączeniu z odcieniami czerni w grafice, jest wypełniona zniszczeniami jakie dokonała wojna, co przekłada się na narracyjnie emocjonalny odbiór gry, którą stworzyła dwójka osób, czyli malutkie, niezależne studio.
Mocną stronę tegoż przygodowego projektu, już odczuwalną w demo jest ścieżka dźwiękowa. Choć gra nie oferuje dialogów głosowych, to mimo tego nie jest cicha. Pod względem dźwięku dzieje się w niej naprawdę dużo, a muzyka, która rozpoczyna demo, i słyszana jest gdzieś w tle i bardzo wiarygodne dźwięki otoczenia, które nadają jej autentyczności, zdecydowanie budują nastrój.
A Lost Man: Cahpter I, czyli demo niezależnej, klasycznej przygodówki "wskaż i kliknij" zdecydowanie zachęciło mnie do poznania całości opowieści. Ta, jak już wiecie z mojego bloga, pojawić się ma jeszcze w czerwcu. Demo, gry, która będzie również częścią zbliżającego się za tydzień Steam Next Festiwal, warto przetestować, warto sprawdzić, szczególnie jeśli lubi się klimatyczne przygodówki, w klasycznej rozgrywce point-and-click. Czekam na pełną wersją, zachęcając do przetestowania dostępnego jej fragmentu. Warto!
A Lost Man w pełnej wersji zadebiutuje na Steam 26 czerwca 2026 roku, na PC. Demo dostępne.








































