piątek, 26 czerwca 2026

A Lost Man: Chapter I - recenzja. Klasyka, zagadki i pewna doza surrealizmu

A Lost Man: Chapter I - recenzja. Klasyka, zagadki i pewna doza surrealizmu

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry niezależnej, pierwszego jej rozdziału, zatytułowanej A Lost Man: Chapter I. Oto co sądzę o tej klasycznej, podzielonej na rozdziały grze, jej przygodowym początku. 

Dziś swoją premierę na platformie Steam miała przygodowa gra w klasycznym stylu "wskaż i kliknij". Przygoda stworzona i wydana przez Studio Arkos, zadebiutowała w pierwszym swoim rozdziale, szykując się tym samym do premiery części kolejnej. Tę klasyczną, wykonaną w ręcznie rysowanym stylu przygodówkę, z typową rozgrywką, zagadkami przedmiotowymi i ciekawymi łamigłówkami, miałam okazję sprawdzić i opisać w recenzji dzięki uprzejmości twórców. Za co oczywiście w tym miejscu serdecznie im dziękuję 😀Was natomiast zapraszam do lektury poniższego tekstu!

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

O grze A Lost Man usłyszałam po raz pierwszy kilka miesięcy temu, zapoznając się z nią bliżej w wersji demonstracyjnej - A Lost Man: Chapter I, której fragment rozgrywki opisałam w wrażeniach z demo, właśnie na blogu. Jeśli czytaliście mój tekst, to już wiecie, a jeśli nie, to informuję, że gra zaciekawiła mnie na tyle, by chcieć sprawdzić ją w pełnej wersji, w pełnym pierwszym rozdziale. 

A on przeniósł mnie do bliżej nieznanego miejsca, zaczynając się ciemną nocą roku 1916, podczas trwania I wojny światowej. Wtedy to pragnący uwolnić się od przerażającej rzeczywistości, pełnej bólu, ludzkiego cierpienia i śmierci młody żołnierz, postanawia uciec z okopów. Zagubiony między dwiema liniami frontu, budzi się w nieznanym mu miejscu, które przyjdzie mu poznać, i nieoczekiwania odkryć pewną starożytną tajemnicę.

W grze, która stawia na klasykę, i to pod każdym względem, eksplorujemy przeróżne lokacje, wczuwamy się w mroczny, często troszkę zahaczający o grozę klimat, poznajemy upiorne miejsca i ciekawe, bardzo charakterystyczne i niejednoznaczne postaci. 

Fabuła jest tu zdecydowanie mroczna, kierująca się monetami w stronę pewnej brutalności, związanej najczęściej z wojennym czasem, ale nie tylko. Pewne działania, w tej nastawionej na typową rozgrywkę przygodówce, mogą wydawać się niektórym (mnie tak) zbyt dosadne, zbyt obcesowe, nazbyt drastyczne. Ale każde z nich mają swoje uzasadnienie w fabule, swoje miejsce w popychaniu jej do przodu. 

Mrok tej opowieści budowany jest również dzięki ciekawemu stylowi graficznemu, który poprzez ręczny rysunek, nie tylko teł, ale i postaci, wykonany w czarno-białym stylu, wpisuje się w klimat. Ale co ciekawe, gra choć wydaje się być utrzymaną w kolorach czerni, bieli i odcieni szarości, nie jest do końca jedynie monochromatyczna. Szarość lokacji, a zwiedzamy ich w pierwszym rozdziale kilka, rozświetlana jest palącym się ogniem w kominku, blaskiem świec czy krwistą czerwienią.

Miejscówki, które zwiedzamy, a są one położone w niewielkim miasteczku i obejmują także jego okolice - kościół i klasztor, wykonane są, jak już wspominałam w ręcznie rysowanej grafice 2D. Dwuwymiarowa gra przygodowa charakteryzuje się także pewnym surrealizmem wykonania, który mocno widoczny jest w rysunku postaci. Wcielamy się w niej w bezimiennego bohatera, w pewnego żołnierza, który jest oczywiście człowiekiem, ale jego ludzka postać narysowana jest w sposób niezwykle charakterystyczny. Na pierwszy rzut oka on, ale i inne napotkane w grze postaci, może kojarzyć się nam z postacią Muminka. Nie mam pojęcia czy jest to zamierzony ruch twórców, czy raczej ich osobista wizja graficzna. Nie mniej jednak zarówno nasz wojskowy dezerter, jak i osoby, które spotyka, mają nosy jak znane nam postaci z również znanych książkowych cykli. Poprzez brak oczu i ust, nie widzimy również mimiki ich twarzy. Emocje budowane są tu poprzez gesty, ale najbardziej mocno przez udźwiękowienie, dźwięki otoczenia i muzykę. 

Na plus zaliczam również pewne interakcję naszego protagonisty, który odpowiednio reaguje na brak naszego działania w grze. Zaprzestanie kierowania go w tę czy inną stronę, bądź zostawienie gry samej sobie na jakiś czas, powoduje, że postać się obraca, jakby sygnalizując nam swoje zniecierpliwienie. Motyw znany mi z kilku przygodówek, i zawsze przeze mnie mile widziany. Bezruch jest zresztą częścią dodatkowej treści tej przygodówki, czyli zdobywanych przeze nas osiągnięć Steam, a jest ich sporo.

A Lost Man: Chapter I to gra pozbawiona dialogów mówionych, dostępna z napisami w języku angielskim oraz francuskim. Niestety nie jest to tytuł, w który zagrać możemy po polsku, nad czym oczywiście ubolewam. A robię to nie tylko z powodu chęci czerpania większej satysfakcji z fabuły, ale również z faktu, że owa gra bazuje na teście, również na łamigłówkach w postaci zagadek słownych.

Wspomniałam, że tym co najbardziej buduje klimat wszędobylskiego mroku tej barwnej, klasycznej przygody, jest jej udźwiękowienie, naprawdę realistyczna i trafiająca dosłownie w punkt ścieżka dźwiękowa. Grającemu towarzyszy podczas eksploracji, która powinna być dość dokładna, gdyż gra nie posiada podświetlania interaktywnych miejsc w lokacjach, dźwięki wojny,  wybuchów, strzelaniny, zagrożenia. Ale nie tylko odgłosami walki w grze żyjemy. Tytuł pełen jest wiarygodnych dźwięków otoczenia, ale i zjawisk atmosferycznych. Szum wiatru, ptaki, zwierzęta domowe, ale i burza i inne, bardziej nadprzyrodzone odgłosy, potrafią zbudować atmosferę, która przenika nasze ciało grozą. Nie raz, nie dwa na mojej ręce pojawiała się gęsia skórka. Często przystawałam również na chwilę, by w spokoju posłuchać tego co dochodziło do moich uszu. 

Również muzyka potrafi w A Lost Man: Chapter I zbudować atmosferę mroczności, umiejętnie łącząc klimat opowieści wojennej, z zagadkowością, tajemnicą i pewnym sekretem, który przychodzi nam w grze odkryć. 

Jeśli pozostajemy jeszcze przy kwestii udźwiękowienia, ale w tym wypadku aspektu tekstowego, to muszę wspomnieć, że gra jest raczej tytułem przeznaczonym dla nieco starszego gracza, i to nie tylko ze względu na jej klimat i tematykę, ale również na pojawiające się w grze wulgaryzmy. Nie znajdziemy ich w właściwym tekście dialogowym, bo nasz bohater jest raczej spokojnym osobnikiem, a w pewnym pamiętniku, na który się w grze natkniemy. Jeśli zatem lubicie, jak ja czytać w przygodówkach wszelkie notatniki i dzienniki, to miejcie to na uwadze. 

Rozgrywkowo A Lost Man: Chapter I wpisuje się w klasyczną przygodówkę "wskaż i kliknij", w pełni obsługiwaną jedynie za pomocą myszy. Naszą postacią nie pokierujemy kontrolerem. Zabawa, w zależności od tego na ile zechcemy badać okolicę, czy będziemy klikać na każdy interaktywny przedmiot, i ile czasu poświęcimy na zagadki, zając nam może jedno, bądź dwa popołudnia. 

Gracz skupia się tu na eksploracji, zbieraniu i wykorzystywaniu przedmiotów, mając okazję klikania wszystkim na wszystko. Metoda prób i błędów może się przydać, bo niektóre rozwiązania zagadek bywają nader surrealistyczne. Ale spora ich część ma logiczne uzasadnienie, a rozwiązanie zagadki logicznej, skupionej na zadaniach słownych, śmiem sądzić, sprawi Wam wielką frajdę. Muszę napisać, że jest to całkiem zgrabna, i dobrze przemyślana łamigłówka, która łączy logikę z tajemnicą, z pewnymi opowiedzianymi w księdze legendami, z domieszką astrologii i astronomii. 

Postacią pokierujemy jak wspomniałam za pomocą myszy, mając do dyspozycji znane graczom ikony "dłoni", pozwalającej na zabranie przedmiotu, "lupy" dzięki której obejrzymy przedmiot, "ust", które pozwolą nam porozmawiać, ale i "kół zębatych", dzięki którym wykonamy działanie, zrealizujemy jakąś czynność. 

Głównym motywem działaniowym w tej klasycznej grze są przedmioty, ich wykorzystywanie w odpowiednim miejscu, ale i właściwe ich łączenie. Tego dokonujemy w znajdującym się na dole ekranu ekwipunku. Rzecz tam się znajdująca, po najechaniu na nią kursorem myszy nie zostaje nazwana, ale w każdym momencie możemy ją obejrzeć, czytając krótki jej opis. 

Ważnym elementem rozgrywki, pchającym fabułę do przodu są, jak to w przygodówkach bywa, dialogi. Nie natkniemy się w recenzowanym przeze mnie tytule, który jak już wiecie jest wstępem do większej całości, na wiele postaci, ale interakcja z nimi będzie niezmiernie ważna, a co istotne po informacje przyjdzie nam do nich wracać. Od tego jak dokładni w grze będziemy, czy wyciągniemy od postaci wszystkie potrzebne informacje, zależeć będzie płynność rozgrywki, która może, choć wcale nie musi, czasami nas stopować pojawiającymi się na naszej drodze przeszkodami. 

Gra nagradza dokładność, zachęcając do pełnego, dokładnego poznawania, często dość upiornego otoczenia, wcale nie trzymając gracza za przysłowiową rękę. Jak w staroszkolnych przygodówkach nie ma w niej podświetlania hotspotów, nie ma również jednoznacznie liniowej rozgrywki. Niektóre czynności możemy wykonać w dowolnej kolejności, mocno kombinując z przedmiotami.

Możemy, co według mnie jest całkiem fajne, liczyć również na pomoc jednej z postaci gry, która podpowie, ale nie dosłownie, rozwiązanie zagadki. Wieloetapowy system podpowiedzi, jest w tym wypadku żywym przykładem na różnorodność wykonania zadania, na wspomnianą nieliniowość. Otóż zniecierpliwieni, i nie lubiący się głowić nad zagadkami gracze, mogą oddać zadania w ręce pomocnika, albo w innym przypadku posłużyć się pewnym przedmiotem. 

A Lost Man: Chapter I  nie tylko nagradza dokładność, zdolność logicznego myślenia i kombinowanie, ale i swoją rozgrywką nakłania gracza do poszukiwania wskazówek, ukrytych w otoczeniu, ale i w prowadzonych podczas gry rozmowach. Wskazówki znajdziemy również w odnajdywanych podczas eksploracji notatkach, zapiskach i dziennikach. Warto zatem zaglądać w każdy kąt, otwierać szuflady, bądź czytać to co ma do powiedzenia nasz protagonista. 

Omawiana przeze mnie przygoda to tytuł, który oprócz klasyki pod względem rozgrywki, oferuje również system ręcznego zapisywania postępów. Fakt ten niezmiernie mnie cieszył, choć zmartwiła ograniczona ilość dostępnych do zapisu slotów. Jest ich w grze zaledwie kilka. 

Podsumowując, A Lost Man: Chapter I to zachęcająca do poznawania więcej i więcej, klasyczna przygodówka, w której oprócz mroku wojny, znalazła się również starożytna tajemnica. To pobudzający szare komórki, napędzający wyobraźnię i podkręcający ciekawość krok ku większej przygodzie, którą twórcy planują nam niebawem przedstawiać. 

Cieszy fana gier przygodowych, takiego jak ja, klasyczna rozgrywka "wskaż i kliknij", w której nie znalazły się żadne elementy zręcznościowe, a w której króluje eksploracja, zbieranie i używanie przedmiotów, często w rozwiązaniach nieco pokręconych i surrealistycznych i oczywiście wbudowanie w grę zagadek. Ciekawa logiczno-słowna łamigłówka zapewne zaciekawi każdego przygodomaniaka, będąc intrygującym dla niego wyzwaniem, dając jednocześnie niecierpliwym graczom, stawiającym bardziej na poznawania fabuły, a nie ślęczenie nad zagadką, możliwość pomocy w jej rozwiązaniu. 

Mimo tego, że recenzowana przeze mnie gra jest tytułem mocno niezależnym, przygodówką stworzoną przez niewielkie studio, które zdecydowało się na rozgrywkę bez dialogów mówionych, może poszczycić się nie tylko zadaniami przedmiotowymi, ale pokazać, że stawia również na wyzwania umysłowe, zachęcając jednocześnie do bacznego przyglądania się wskazówkom. 

Choć jak już wspomniałam recenzowana przeze mnie gierka jest tytułem pozbawionym głosowego, angielskiego dubbingu, a oferuje jedynie napisy w tym właśnie języku oraz po francusku, to nie jest to tytuł cichy i monotonny. Nastrój buduje w niej bowiem doskonałe udźwiękowienie, mocno wybijające upiorny jej klimat, jak i zgrabnie podbijająca atmosferę muzyka. 

Na plus również możliwość ręcznego zapisywania rozgrywki, która zawsze jest przeze mnie mile w przygodówkach widziana, choć ilość slotów na save'y powinna być według mnie większa. Docenić należy również ręcznie malowaną grafikę, która podobnie jak niektóre zagadki przedmiotowe, trąci nieco surrealizmem i budzi, szczególnie jeśli chodzi o postaci, pewne skojarzenia. 

Tak czy siak A Lost Man: Chapter I to godna uwagi niezależna przygodówka, której warto dać szansę, nawet jeśli nie bardzo przepadamy za grami podzielonymi na rozdziały. Ciekawa, klasyczna i powiedziałabym pomysłowa, i intrygująca to opowieść, będąca wstępem do dłuższej historii naszego dezertera. Serdecznie ją polecam! 

Moja ocena 8/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję Studio Arkos za udostępnienie ich gry do recenzji!

Grałam w wersję na kompoutery osobiste PC - Steam.

Zalety:

  • Ciekawa fabuła;
  • Miła dla oka grafika;
  • Klasyka rozgrywki;
  • Ciekawe zagadkami przedmiotowe;
  • Równie fajne zagadki logiczne;
  • Rozgrywka stawiająca na kombinowanie przedmiotami;
  • Dobra ścieżka dźwiękowa i muzyczna;
  • Możliwość ręcznego zapisywania gry

Wady:

  • Zbyt mało slotów na zapisy rozgrywki;
  • Czasami zbytnia dosadność w tekście;
  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Mimo wszystko zbyt krótka

Pact of the Black Tide, klasyczna przygodówka z łamigłówkami i humorem

Pact of the Black Tide, klasyczna przygodówka z łamigłówkami i humorem

 

W przyszłym roku przewidziana jest premiera niezależnej, przygodowej gry point-and-click, zatytułowanej Pact of the Black Tide, w której połączono klasyczną rozgrywkę przygodową wypełnioną łamigłówkami, z dowcipem. 

Na Steam swoje miejsce ma przygodowa gra "wskaż i kliknij", narracyjna opowieść w rysunkowym stylu, stworzona w pełni przez studio Dunlin Productions. Gra nosi tytuł Pact of the Black Tide i łączy pomysłowego łamigłówki z humorem, zabierając gracza w nieznane i tajemnicze miejsca. Gra swoją datę premiery mieć ma na Steam w przyszłym roku.

Przeczytaj również:

Pact of the Black Tide to przygodówka, w której wcielamy się w siedemnastolatkę, Clarę Delanay, któta pewnego dnia przybywa do Driftwood Bay, nadmorskiego miasteczka w Oregonie, po tym jak jej matka, cierpiąca na niewyjaśnioną demencję, ujawniła jej pewną, zaskakującą tajemnicę. Dziewczyna dowiaduje się o istnieniu dawno zaginionej siostry matki, Evelyn Delanay, mieszkającej w Driftwood Bay. W tym miasteczku okazuje się, że Evelyn nie żyje od kilku lat, ale Clara może wejść do posiadłości, w której mieszkała. 

Zwiedzanie miasteczka, jego okolic oraz domu Evelyn ujawnia istnienie starożytnego magicznego paktu, znanego jako Pact of the Black Tide, który zmienia rzeczywistość w zamian za osobiste poświęcenie. Clara podróżując po wciąż odkrywanym przez nią świecie, poznaje jak jej ciotka związana była z owym paktem, musi odnaleźć jego źródło i pomóc swojej matce. 




Pact of the Black Tide to klasyczna przygodówka, z dziesiątkami lokacji, fajnym klimatem i ciekawymi postaciami. Gra stworzona została w ręcznie rysowanej grafice, a charakteryzuje ją dowcipny, wciągający scenariusz. Przygodówka przewidziana jest na 10 godzin rozgrywki, z napisami w języku angielskim oraz francuskim, bez dialogów mówionych.

Przygodówa swoją premierę będzie mieć w 2027 roku, na Steam, w wersji na PC. Dokładna data nie została jeszcze ogłoszona.









środa, 24 czerwca 2026

Detective Turner: If Looks Could Kill, kryminał tekstowy w stylu noir

Detective Turner: If Looks Could Kill, kryminał tekstowy w stylu noir

 

Przygodówkę w stylu noir, w tekstowym stylu, w której spróbujemy rozwiązać zagadkę morderstwa ikony mody, zatytułowaną Detective Turner: If Looks Could Kill, można już dodawać do swojej listy życzeń na Steam. 

Przyszły rok to planowana data wydania przygodowej gry, w której każda interakcja opiera się na tekście. To zatem kolejna po Omen Exitio: Hunger, tekstowa przygodówka, tym razem skupiona na klimacie noir i śledztwie dotyczącym zabójstwa ikony mody. Gra nosi tytuł Detective Turner: If Looks Could Kill, została stworzona przez studio Riker, a jej wydaniem zajęło się studio ALL DAY ALL NIGHT

Warto przeczytać także:

Detective Turner: If Looks Could Kill to gra detektywistyczna, będąca kryminałem noir, w której rozgrywka koncentruje się jedynie na tekście. Gracz będzie w niej dosłownie czytał cały świat, odnajdywał ukryte wskazówki w pokojach, konfrontował swoje znaleziska z podejrzanymi. 

A wcielimy się w niej w tytułowego detektywa Turnera, któremu przyjdzie zmierzyć się ze śledztwem dotyczący zabójstwa ikony mody Margot Voss, założycielki magazynu modowego Mirage. Kobieta została znaleziona marstwa na prywatnym spotkaniu, gdzie przebywała w gronie przyjaciół, kochanków i współpracowników. Każdy z nich ma swoją własną historię, związaną z denatką, i każdy miało coś do zyskania po jej śmierci.


Dowody w tej grze zdobywać będziemy swoim aparatem fotograficznym Polaroid. Kiedy coś wydawać się będzie nie tak, będziemy fotografować, dodając zdjęcia do swojego pamiętnika. Każde z nich staje się wtedy dowodem w sprawie, i każde można wykorzystać w śledztwie. Przesłuchiwanie odbywać się będzie również za pomocą notatnika. To pozwoli na podważanie pojawiających się sprzeczności, wywieranie presji na podejrzanych. Prawda w tej grze rodzi się dzięki dowodom. Z rozwojem śledztwa, sprawa staje się coraz bardziej osobista, a granice między śledztwem, a osobistymi odczuciami, zaczynają się zacierać.

Premiera gry dostępnej jedynie w formie tesktu, w języku angielskim, na komputery PC oraz Mac, na Steam, przewidziana jest w 2027 roku. Dokładna data nie jest znana. 

Karta Steam 



The Incident at Galley House, zrematerowana gra przeglądarkowa z datą premiery

The Incident at Galley House, zrematerowana gra przeglądarkowa z datą premiery

 

Swoje miejsce na Steam, ale i dokładną datę premiery ma przygodowa powieść wizualna z łamigłówkami zatytułowana The Incident at Galley House, która zadebiutuje już w połowie lipca. 

Na połową lipca przewidziana jest data premiery przygodowej powieści wizualnej, z łamigłówkami i śledztwem, której twórcą jest William Rous i studio Evil Trout Inc., które jest również jej wydawcą. Gra nosi tytuł The Incident at Galley House, i jest zresmasterowaną wersją uznanej, tekstowej gry przeglądarkowej Type Help. Remastera tej gry dokonali twórcy The Roottrees Are Dead

Przeczytaj również: 

The Incident at Galley House to gra która rozpoczyna się w niedzielę, 7 marca 1936 roku, kiedy to grupa mieszkańców rusza w długą podróż błotnistą drogą do Galley House. Dom podobno stał pusty od dziesięcioleci. Ku ich zaskoczeniu, w posiadłości odkryli krwawe ślady czegoś bardzo przerażającego. Władze zostały wezwane, miejsce zbrodni posprzątane, ale nikt nie dowiedział się co tak naprawdę się wydarzyło. 

Wiele lat później, wcielając się w protagonistę grę, otrzymujemy dostęp do maszyny pozwalającej na podsłuchiwanie przeszłości. Zadaniem gracza jest poskładać te fragmenty w całość, i poznać prawdę incydentu w Galley House. 


The Incident at Galley House to jak wspominałam gra oparta na uznanej grze przeglądarkowej, która została całkowicie zremasterowana, w pełni ilustrowana w formie wizualnej powieści. Gracz otrzyma interfejs 3D, pozwalający nawigować po wspomnieniach. Gra posiada zupełnie nową zawartość, nowe łamigłówki i ścieżki do odkrycia. Rozgrywce towarzyszy oryginalna ścieżka dźwiękowa. Przygodówka dostępna jest w pełnej angielskiej wersji językowej. Nie zagramy w nią w języku polskim. 

Gra swoją premierę, na platformie Steam, w wersji na PC, Mac oraz Linux, przewidziana jest na 14 lipca 2026 roku. 

Karta Steam




poniedziałek, 22 czerwca 2026

Uncle Otto's Mansion, z cyklu "darmowe na Steam"

Uncle Otto's Mansion, z cyklu "darmowe na Steam"

 

Na Steam, w wersji Free to play, czyli za darmo udostępniona została kilka dni temu krótka przygodówka, w śledczym stylu, zatytułowana Uncle Otto's Mansion. 

W cyklu "darmowe na Steam" dziś kolejna przygodówka w wersji Free to play, krótka opowieść stworzona przez niezależnego twórcę, przez studio Henano. Gra nosi tytuł Uncle Otto's Mansion i zgodnie z tytułem wkraczamy w niej do posiadłości wujka, by tam odkryć co stało się w tym upiornym miejscu.

Przeczytaj także:



Uncle Otto's Mansion to przygodówka nastawiona na narrację oraz na eksplorację, w której wcielamy się w młodą kobietę o imieniu Audrey, która otrzymała w spadku posiadłość po swoim wuju, miejsce które nigdy nie miała okazji poznać. Wchodzi zatem do środka, by zbadać rezydencję, odkrywając jej tajemnicę, także to co przydarzyło się jej wujowi Ottonowi, jego kamerdynerowi, co zdarzyło się w tym nieco upiornym domu. 

Uncle Otto's Mansion to gra, w której możemy swobodnie eksplorować otoczenie, poznając sekrety każdego pokoju, przeszukując szuflady, szafki, zapomniane miejsce, odnajdując przedmioty i ukryte klucze. Od tego co znajdziemy zależeć będą postępy w grze. Przyjdzie również czytać porozrzucane po domu notatki, listy oraz pamiętniki, układając fragmenty historii w całość. 



Gra jest pierwszym tytułem tego niezależnego twórcy, przygodówką bardzo krótką, przewidzianą na około godzinę, dlatego zdecydował się ją wydać za darmo. Z racji na jej długość, nie ma w niej możliwości jej zapisu. Jeśli gracz pragnie wesprzeć tego twórcę, może kupić DLC Supporter Pack.

Gra posiada pełną angielską wersję językową i napisy, także w języku polskim.

Przygodówka trafiła na Steam, w wersji na PC 17 czerwca 2026 roku, w wersji Free to play, za darmo.

Karta Steam - zagraj za darmo 




sobota, 20 czerwca 2026

Death Comes Skiing, demo dostępne na Steam

Death Comes Skiing, demo dostępne na Steam

 

Na Steam w wersji demonstracyjnej dostępna jest przygodowa czarna komedia stworzona przez studio odpowiedzialne za stworzenia również przygodówki, ale w wersji darmowej. Gra nosi tytuł Death Comes Skiing i już można przetestować jej fragment. 

Demo kolejnej przygodówki niedawno zadebiutowało na platformie Steam. Tym razem gracze przetestować mogą przygodową, ręcznie rysowaną opowieść, będącą czarną komedią, łączącą satyrą z kryminalną fabułą, w świecie nordyckich sportów zimowych. Gra zatytułowana Death Comes Skiing, stworzona jest przez studio Valtteri Tavast, odpowiedzialne między innymi za darmową przygodówkę A Living Room, zaś jej wydaniem zajęło się studio Instant Million.

Warto przeczytać również:

Death Comes Skiing to przygodówka, o której już na blogu wspominałam, więc przypomnę tylko, że przenosimy się w niej do Finlandii, do odludnego, położonego w górach miejsca, gdzie pewnego dnia spotyka się fińska drużyna narciarstwa biegowego. Mają tam spędzić weekend, wspominając dawne, dobre czasy. Niestety jeden po drugim zaczynają ginąć. 

Śledztwem w ich sprawie zajmuje się wnuczka jednego z emerytowanych sportowców, dziewczyna o imieniu Viivi, kochająca kryminały i rozwiązywanie zagadek. Musi poznać prawdę dotyczącą dziwnego zachowania podejrzanych i tajemniczych zabójstw.

Death Comes Skiing nie ma jeszcze daty premiery. Gra, która zadebiutuje w pełnej wersji na komputerach osobistych PC, na Steam, jest dostępna w wersji demo.

Karta Steam - pobierz demo

Hawkins & Sons Detective Agency, przygodówka w historycznym i detektywistycznym stylu

Hawkins & Sons Detective Agency, przygodówka w historycznym i detektywistycznym stylu

 

Na Steam trwa czerwcowa edycja Steam Next Festiwal, podczas której sprawdzić można wiele interesujących nas przygodówek. Wśród nich znalazła się również detektywistyczna przygodówka w stylu wizualnej powieści, zatytułowana Hawkins & Sons Detective Agency.

Hawkins & Sons Detective Agency, wizualna powieść w detektywistycznym stylu, która przenosi graczy do Londynu XIX wieku. Gra, w której rozwikłujemy zagadki i prowadzimy śledztwa to dzieło, której autorką jest Vera Florentine. Gra ma wstępną, przewidzianą na wrzesień datę premiery, a już teraz można ją sprawdzać w dostępnym na Steam demo.

Przeczytaj również:

W grze Hawkins & Sons Detective Agency, przenosimy się do Londynu roku 1895, do agencji detektywistycznej, którą prowadzi starzejący się detektyw Arthur Hawkins. Właśnie szykuje się do podjęcia się ostatniej w swoim zawodowym życiu sprawy, zanim uda się na emeryturę. Gdy w drzwiach jego gabinetu pojawia się zrozpaczona wdowa, sprawa wydaje mu się błaha, by nazbyt się nią przejmować, i by nie przyjąć zlecenia. 

Do śledztwa zamierza przyłączyć się jego córka, która od dziecka marzyła, by być detektywką. Uważając, że sprawa jest błaha, zgadza się włączyć ją do śledztwa, zgadza się by wkroczyła na drogą małej i niegroźnej przygody. Okazuje się, że sprawa wcale nie jest niegroźna, a splataną siecią sekretów, niebezpieczeństw i czyhającej na nich śmierci.



W grze wcielamy się w dwójkę bohaterów, w doświadczonego, wprawionego w fachu detektywa i jego niezwykle bystrą, ale i empatyczną córę. Gracz będzie przesłuchiwał podejrzanych, ujawniał prawdę i podejmował fabularne decyzje. Wędrować będzie w tej klasycznej przygodówce "wskaż i kliknij" po ulicach Londynu wieku XIX, odkrywając miejsce zbrodni. Będziemy łączyć fakty, i odkrywać sprzeczności. A wszystko w przewidzianej na 2-3 godzin rozgrywce, w ręcznie malowanej przygodówce, w wiktoriańskim klimacie.

Gra nie posiada dialogów mówionych, a jedynie tekst pisany i będzie dostępna w języku angielskim i rosyjskim. 

Premiera gry przewidziana jest na wrzesień 2026 roku, na PC, Mac i Linux, na Steam. Dokładna data nie jest znana. Demo dostępne. 

Karta Steam - pobierz demo