Riddlewood Manor - recenzja. Czas na straszenie i ćwiczenie szarych komórek
Serdecznie zapraszam do lektury kolejnego mojego tekstu. Dziś recenzja przygodowego horroru point-and-click, w klimacie i stylu gier escape room. Pora na straszenie i ćwiczenie szarych komórek. Miłej lektury! Nie jestem osobą, która chętnie sięga po horrory, szczególnie te, które zamierzają mnie straszyć pojawiającymi się to tu, to tam straszakami. Jump scare nie są czymś co lubię, nawet jeśli uwielbiam kino grozy. Gier z takimi elementami staram się jednak unikać. Ale kilka miesięcy temu w moje łapki trafiła bardzo intrygująca gra przygodowa, w formie demo, zatytułowana Riddlewood Manor , której postanowiłam się bliżej przyjrzeć, a moje o niej przemyślenia spisać w wrażeniach . Zaintrygowana historią nawiedzonego domu, pomysłowością zagadek, klimatem i stylem graficznym już wiedziałam, że w pełną wersję zagrać muszę . Udało się to po premierze, która miała miejsce 22 października, dzięki uprzejmości jej twórców, studia Peanut Button , którym bardzo serdecznie d...