Autor oryginalnej serii Gobliins, Pierre Gilhodes wraca z kolejną, szóstą już odsłoną serii, która rozpoczyna swoją przygodą w kampanii na Ulule. Wiemy o czym opowie kolejna odsłona, poznaliśmy jej zapowiedź filmową oraz pierwsze zrzuty z ekranu. Gogliins 6 nadchodzi!
Okazuje się, że seria zwariowanych, wypełnionych zagadkami i zadaniami przygodówek o goblinach wraca w szóstej serii w Gogliins 6. Prace nad ową przygodówką rozpoczęto w roku 2023, a teraz na dzięki kampanii na Ulule, twórca, czyli wspomniany już przeze mnie Pierre Gilhodes zbiera fundusze na dokończenia planowanej na około dwa i pół roku produkcji gry.
Gogliins 6 to gra, której fabuła ma być kontynuacją Gobliins 2, i w której po raz kolejny powrócimy do znanych postaci, czyli Fingusa i Winkle'a. Para uczestniczyć będzie w wielkiej, epickiej przygodzie, poszukując syna króla Angoulafre, księcia Błazna.
Czas jest bardzo niespokojny, szczególnie dla ludu króla Angoulafre. Zbliża się nowe tysiąclecie, a u bram królestwa czai się wojna. Fingus, samotny pszczelarz nie ma wieści o swoim partnerze Winkle'u. Wkrótce przyjdzie mu ruszyć w podróż, której celem jest ratowanie świata przed okrutnym zdobywcą Karcassio.
Zdjęcie: strona gry w kampanii Ulule
Podobnie jak w poprzednich grach z serii Gobliins, tak i w tej na graczy czekać ma wiele szalonych poziomów, wiele tajemnic i mnóstwo zagadek. Gra jest zostanie ulepszona względem poprzedniczek, zyskując większy zakres rozgrywki, i więcej postaci. Twórca dodał do gry system ręcznego zapisywania rozgrywki, a sama przygodówka stworzona jest w trybie rozszerzonym 16:9. Dodatkowo każdy z bohaterów wyposażony jest w swój własny ekwipunek.
Jak już wspomniałam kampania gry ma pomóc na sfinansowanie projektu, także na opłacenie głównego muzyka, Butterfly Tea, który zapewnia grze wyjątkową muzyczną atmosferę.
Na tworzenie nowej przygodówki autor przewidział okres 2,5 lat, więc wspominając, że produkcja rozpoczęła się w kwietniu zeszłego roku, na tytuł poczekamy do roku 2025.
Premiera gry planowana jest w okolicach ostatniego kwartału 2025 roku.
Joe Richardson już wkrótce wyda swoją kolejną przygodówkę, wykonaną tą samą techniką co jego poprzednie tytuły - The Procession to Calvary czy Four Last Things, czyli za pomocą znanych dzieł, znanych obrazów. Jego kolejna gra nosi tytuł Death of the Reprobate i znamy jej dokładną datę premiery.
Znana jest już dokładna data premiery najnowszego przygodowego, nietypowego w formie, ale typowego dla tegoż niezależnego twórcy przygodowego dzieła. Wszystkie jego tytuły stworzone zostały ze znanych obrazów z różnych epok. Podobnie jest w przypadku jego najnowszej przygodówki, Death of the Reprobate, która ma zadebiutować w listopadzie.
Death of the Reprobate pozwala nam wcielić się w osobę, która ma za zadanie spełnić ostatnią wolę Nieśmiertelnego Johna, który jednak umiera. Wcielając się w jego ostatniego żyjącego spadkobiercę będziemy mieli za zadanie wypełnić jego wolę, choć jeszcze nie wiemy jaką.
Przygodówka jest kolejnym dziełem z gatunku "wskaż i kliknij", wykonanym w pełni z dzieł sztuki renesansu, rokoko, a nawet odrobiny romantyzmu, z setek obrazów obejmujących setki lat, tworzących spójny świat, ze spójnymi fabularnie zagadkami, i jak to bywa w dziełach twórcy, z humorem.
Rozgrywka polega na wędrowaniu i pomaganiu innym, po cichej wsi, miasteczku, w którym wykonywać będziemy codzienne czynności, lesie, górach, odwiedzanie morza i wielu innych miejsca, i innych zadaniach. Wszystko jest miłe i błogie, ale do czasu, gdy nie wtrąci się diabeł.
Kolejna przygodówka, której autorem jest wspomniany już Joe Richardson rozgrywa się w uniwersum jego dwóch poprzednich gier, zawiera kilka powtarzających się miejsc i postaci, ale jest opowieścią niezależną i można w nią grać bez konieczności poznania dwóch growych poprzedniczek.
Rozgrywce towarzyszy Muzyka klasyczna – muzyka Eduardo Antonello, nagrana na prawdziwych instrumentach średniowiecznych/renesansowych.
Death of the Reprobate zadebiutuje na komputerach osobistych PC - Steam już 7 listopada 2024 roku.
Shadows of the Afterland, retro przygodówka z duchami, tworzona przez niezależne Aruma Studios ma zadebiutować w przyszłym roku. Zanim się to jednak stanie tę klasycznie przygodową produkcję możemy sprawdzić w wersji demo.
Shadows of the Afterland to retro pikselowa opowieść bez dialogów mówionych, stworzonych przez studio, która ma na swoim koncie inną przygodową produkcję, o tytule Intruder In Antiquonia, która miała swoją premierę ponad dwa lata temu. Tym razem twórcy zdecydowali się postawić na retro klimat, i retro grafikę. Jak prezentuje się gra, a przynajmniej jej fragment sprawdzić możecie w dostępnym na Steam demo.
Shadows of the Afterland to gra w klasycznym stylu "wskaż i kliknij", której akcja rozrywa się w latach 60-tych ubiegłego wieku, w Madrycie. Wtedy to w miejskim ZOO dochodzi do tajemniczej śmierci kobiety, której dusza zostaje zawieszona między światem żywych, a umarłych. Znajduje ona swoje miejsce we wspomnieniach Caroline, jednej z pionierek madryckiej policji, która jeszcze się nie urodziła.
Wcielając się w Carolinę wkraczamy w świat zagadek detektywistycznych, w świat pozagrobowy, pełen dziwnych postaci, które rządzą się własnymi zasadami. Pomocą staje się César, nieuchwytny były agent duchów. Wraz z nim pokonywać będziemy trudności, mierząc się z trudnymi zagadkami, wykorzystując magią i nawigując między światami żywych, a umarłych, także opętując ludzi.
Shadows of the Afterland porusza tematykę nadprzyrodzoną, tematy reinkarnacji i połączenia między światami żywych i pozagrobowym. Pozwala przejąć kontrolę nad różnymi grywalnymi postaciami, i korzystać z mechaniki opętania.
Przygodówka pozbawiona jest, podobnie jak poprzedni projekt studia dialogów mówionych. Jest dostępna z napisami w języku angielskim i hiszpańskim, bez polskich napisów.
Premiera gry planowana jest na rok 2025 na Steam. Dokładna data debiutu nie jest znana.
Morderczynie, serial oryginalny platformy Viaplay, inspirowany powieścią Katarzyny Bondy, dostępny do obejrzenia na Netflix obejrzymy również za darmo, za pośrednictwem platformy Player.pl.
Morderczynie, to kolejna produkcja udostępniona za darmo na Player. Tym razem jest to polski dramat kryminalny, który bazuje na powieści Katarzyny Bondy zatytułowanej "Polskie morderczynie". Choć serial powstał oryginalnie dla platformy Viaplay, został udostępniony, jak wiele innych produkcji tego serwisu, na Netfliksie. Teraz możemy obejrzeć go bez konieczności posiadania opłaconej subskrypcji, całkowicie za darmo, na Player.
Serial Morderczynie to historia ambitnej, młodej dzielnicowej pracującej w warszawskiej komendzie, które usiłuje rozwikłać zagadkę zaginionego przed rokiem ojca. Kobieta stara się trafić na ślady, które pomogą jej go znaleźć. Jednocześnie podejmuje się śledztwa dotyczącego pozornie zwykłej sprawie zabójstwa w pewnej pijackiej melonie. Tam nawiązuje dziwną więź z nastolatką, podejrzaną o zabójstwo, wplątując się tym samym w niebezpieczną grę, która będzie miała swoje konsekwencje.
W obsadzie serialu: Maja Pankiewicz, Izabela Kuna i Eliza Rycembel. Towarzyszyli im Mateusz Kmiecik, Robert Gulaczyk, Karol Biskup, Karol Bernacki i Tomasz Schuchardt.
Reżyserem serialu jest Kristoffer Rus. Scenariusz bazuje na wspomnianej powieści Katarzyny Bondy, jest nią inspirowany.
Blue Brain Games, studio odpowiedzialne za serię The House of Da Vinci, którego trzecia część trafiła na konsole, oddało w ręce graczy wersję demonstracyjną swojego najnowszego dzieła. Przygodówka logiczne The House of Tesla do sprawdzenie na platformie Steam.
The House of Tesla, gra w którą jednak nie zagramy w tym roku, jak z początku zakładano, a dopiero w przyszłym, udostępniona została w wersji demo. Znajdziecie je na platformie Steam. Blue Brain Games zachęca zatem do przetestowania swoich szarych komórek we fragmencie ich nowego dzieła.
O grze The House of Tesla miałam już przyjemność wspominać na blogu, więc przypomnę tylko, że wkroczymy w niej do placówki badawczej Nikoli Tesli, miejsca, które miało być centrum ogromnej metropolii zasilanej bezprzewodową energią elektryczną.
W przygodówce z zagadkami i logiką, zrealizowanej w podobnym stylu jak poprzednie przygodówki tegoż studia, wcielimy się w samego wizjonera i twórcę, od momentu zbudowania, po upadek wieży Wardenclyffe.
Premiera gry na PC - Steam oraz GOG, na konsolach PlayStation 4, 5, Xbox One i Xbox Series X|S przewidziana jest na 2025 roku. Dokładna data nie jest znana. Gra dostępna będzie z polskimi napisami.
Grę w formie książki, bazującą na twórczości Lovecrafta, określaną jako dzieło sztuki audowizualnej, z zagadkami, tajemnicą, ale przede wszystkim z magią i okultyzmem ma do zaoferowania przygodówka 49 Keys.
49 Keys toczy się w całości na kartach księgi i jest adaptacją gamebooka pod tym samym tytułem najlepiej sprzedającej się przygodowej gry logicznej. Oparta jest na książce-grze, która zyskała wielkie uznanie, zdobywając w roku 2022, w którym się pojawiła, dwie nagrody. Teraz zostaje przeniesiona na Steam, pozwalając graczom skupić się na narracji, ale i odkrywać wielkie sekrety w świecie magii, grozy i okultyzmu. Grę, którą stworzyli Michele Buonanno, Veronica Wu i Fabio Porfidia, a wydawcą jest studio 2P Games sprawdzicie obecnie w wersji demo na platformie Steam.
49 Keys to gra, która przenosi nas na karty księgi, rozgrywając się w roku 1520. Wtedy to otrzymujemy list od naszego dawnego mentora, który odsłania zakazaną tajemnicę. Pozwoli ona na rzeczy cudowne, ale i mroczne, w których przywoływać będziemy istoty z innego świata, dantejskie horrory staną się rzeczywistością. Próby, jeśli tylko je przetrwamy, pomogą dotrzeć do prawdy.
Gra nawiązuje swoim wykonaniem do rękopisów od średniowiecza, aż do renesansu. Gracz będzie przeglądał ilustrację, w których nie będzie brakować zwrotów akcji. Przygodówka w stylu psychologicznego horroru zaoferuje rozwiązania typowe dla gier point-and-click. Będziemy przeszukiwać kolejne strony, zbierać przedmioty i rozwiązywać zagadki, których znajdziemy tu naprawdę sporo. Ważnym elementem staną się wskazówki, która testować będą naszą umiejętność logicznego myślenia.
Rozgrywka koncentruje się na narracji, na interakcjach w mapami, i mierzeniu się z wszelakimi zadaniami, które wystawiać będą na próbę nie tylko nasz umysł, ale i nasze nerwy. Zadaniem gracza jest podążanie za śladami zostawionymi przez starego mentora, naszego dawnego mistrza.
Gra nie zawiera tekstu mówionego. Będzie dostępna z napisami w kilku językach, w tym po angielsku. Nie zagramy w nią po polsku.
49 Keys zadebiutuje na platformie Steam w czwartym kwartale 2024 roku. Gra jest możliwa do sprawdzenia w wersji demo na Steam.
O The Mystery of Oak Island usłyszeliśmy pierwszy raz kilka lat temu i wciąż oczekujemy na jej premierę, która nie nastąpiła. Przygodówka w klasycznym stylu, która dostępna jest przedsprzedaży, w wersji pudełkowej, zyskała właśnie nowy zwiastun, w wersji niemieckiej.
Przygodowa gra Visionaire Studio, która tworzona jest od kilku ładnych lat, nosząca tytuł The Mystery of Oak Island, wciąż nie ma oficjalnej daty premiery. Ma natomiast nowy zwiastun, niestety jedynie po niemiecku.
Przedsprzedaż The Mystery of Oak Island, klasycznej przygodówki "wskaż i kliknij", która swój start miała w kampanii na Kickstarterze trwa już od kilku lat, wciąż nie oferując graczom konkretnej daty premiery. To jedna z gier, która powinna już jakiś czas temu trafić do mojego cyklu "zapomniane, porzucone?", w którym jest już kilka gier, w tym Rose Cottage, nad którą mocno ubolewam.
The Mystery of Oak Island jest, jak już wspominałam grą w klasycznym stylu point-and-click, w rysunkowej grafice, w której wcielamy się w Jamesa Watsona, który jadąc na konferencję prasową do Halifaxu, mierzy się z problem z nawigacją. Zbacza z drogi, po czym ulega wypadkowi niedaleko Oak Island. Niedługo potem dowiaduje się, że gdzieś w tym miejscu podobno ukryty został skarb, o którym mówi legenda Wyspy Dębów. Skarb został zapomniany, ale jego legenda odżyła, a niedawno na wyspie ruszyły wykopaliska.
Gra wciąż nie ma swojego miejsce na platformie Steam, choć podobno nastąpić to ma niebawem. Nie znamy również jej daty premiery.
1923, recenzja drugiego serialowego prequela Yellowstone. Kolejna westernowa perełka platformy SkyShowtime skupiająca się na rodzinie Duttonów.
Obiecałam wrócić do recenzowania sagi rodziny Duttonów, stworzonej dla platformy Paramount+, a dostępnej w naszym kraju dzięki SkyShowtime. Zatem pora na drugi prequel przez wielu ukochanego Yellowstone, tym razem noszący tytuł 1923, i jak się domyślacie, przenoszący widza właśnie w ten czas. Tym razem śledzimy losy rodziny Duttonów na farmie Yellowstone, ale także poza nią. Drugi sezon zmierza wielkimi krokami!
Serial przenosi widza czterdzieści lat po wydarzeniach z pierwszego prequela, w którym nie zabraknie problemów natury psychicznej, ekonomicznej i sercowej. Opowieść, choć stworzona przez tego samego twórcę, zrealizowana została w zupełnie inny sposób, ale ogląda się ją równie dobrze, i równie mocno i szybko wciąga.
1923 – wracamy do rodziny Duttonów
Zanim skupię się na fabule tejże produkcji, wrócę na moment do pierwszego prequela Yellowstone, który przenosił nas daleko w przeszłość. 1883 rozrywało się bowiem w XIX wieku i skupiało na początkach, na przodkach Johna Duttona, którzy podjęli się trudu przeprawy przez Dziki Zachód i odnalezienia swojego miejsca na ziemi. Ta przejmująca opowieść, w której nie trudno było się wzruszyć, skupiała się na młodej kobiecie, wchodzącej w dorosłość, widziała świat Dzikiego Zachodu jej oczami, ale i poprzez pryzmat jej ojca, matki i wielu innych ludzi, w tym pierwszych osadników. Krew mieszała się z potem, radość ze smutkiem i ludzką tragedią.
1923 będący, jak już wspominałam drugim prequelem flagowego Yellowstone skupia się na historii Jacoba Duttona, jego żony Cary i dwóch bratanków Jacoba - Jacka i Spencera. Jest rok 1923, trudne dla Ameryki czasy, w których cały świat boryka się z przeszłością związaną z I wojną światową, a zbliżający się kryzys gospodarczy daje się we znaki. Również na farmie Yellowstone nie dzieje się najlepiej. Podobnie jak większość okolicznych gospodarstw, tak i ona boryka się z suszą, którą wywołują potężne upały, a pola uprawne, w tym i pastwiska zjada szalejąca szarańcza. Coraz trudniej zatem wypasać bydło, i żyć z hodowli na takim poziomie na jaki farmerzy zdążyli się przyzwyczaić.
Jacob Dutton musi poradzić się z tym i z innymi problemami na tyle roztropnie, by nie popaść w konflikt z sąsiadami, i by jego bydło miało gdzie się wypasać. Problemem jednak pewnego dnia staje się Banner Creighton, który zajmuje się hodowlą owiec i wypasa je zagarniając tereny wypasu bydła Duttona. Jednocześnie nastając na życie bratanka Jacoba, Jacka, staje się przyczynkiem do poważnych problemów i międzysąsiedzkiej wojny.
Tymczasem gdzieś na afrykańskim lądzie drugi bratanek Jacoba Duttona, Spencer, nie tylko zmaga się ze wspomnieniami wojny, którą przeżył, ale także z samym sobą. Doskonały myśliwy zajmujący się likwidowaniem drapieżnych zwierząt zagrażających życiu ludzi i gospodarstwom, poznaje pewnego dnia piękną i przebojową Alexandrę, która rezygnuje ze ślubu z bogatym i wpływowym mężczyzną, i wybiera buntownika i myśliwego, raz na zawsze odmieniając życie Spencera.
Równolegle do opowieści o Jacobie i jego żonie Carze, bratankach i miłościach ich życia, toczy się opowieść pewnej Indianki. Jest nią Teonna Rainwater. Serial skupia się na obrazie przerażającej rzeczywistości i nauki w katolickiej szkole, znęcaniu się, biciu, poniżaniu, a nawet gwałceniu. Śledzimy losy dziewczyny, której jedynym marzeniem jest wydostać się z piekła do jakiego trafiła wbrew swojej woli i woli rodziny.
1923 – opowieść zrealizowana na dwóch, a nawet trzech płaszczyznach
W pierwszym prequelu mieliśmy okazję widzieć świat Dzikiego Zachodu przez pryzmat młodej kobiety, Elsy będącej pierwszą kowbojką. To ona była jednocześnie narratorem swojej opowieści, w której przybliżała także losy swoich najbliższych, a także przewodnika kapitana Shea Brennana, jego towarzysza Thomasa i pierwszych osadników. Opowieść choć rozgrywająca się wokół różnych osób, stanowiła pewną spójną całość, skupiając się na drodze z punku A do punktu B, czyli na wędrówce. Tej towarzyszyły oczywiście liczne problemy.
W recenzowanym przeze mnie serialu Elsa wraca, ale już jedynie jako narratorka, a my mamy okazję oglądać dzieło, które wyraźnie podzielono na trzy odrębne części. Opowieść toczy się bowiem na trzech płaszczyznach. W jednej widzimy Jacoba i Carę Dutton i ich bratanka, wtapiając się w iście westernowy klimat, w którym nie brakuje mocno stąpających po ziemi facetów i silnych kobiet, czego przykładem jest właśnie Cara.
Druga płaszczyzna to afrykańskie podboje Spencera, który lata temu, po udziale w I wojnie światowej oddalił się od rodziny i postanowił zostać w Afryce. Część serialu poświęcona właśnie jemu jest zupełnie inna, wnosi do fabuły nie tylko odmienny klimat i zupełnie nowy wątek, ale jest rodzajem serialu w serialu. Twórca 1923, a jest nim, podobnie jak w przypadki 1883Taylor Sheridan, nie tylko wnosi do serialu, poprzez Spencera wątki psychologiczne, ale także zgrabnie łączy rzeczywistość Jacoba i Cary ze światem buntownika i samotnika, którego zmienia nie tylko życie, ale przede wszystkim zmienia go kobieta i wielka miłość.
Trzecia płaszczyzna to dramat i nieludzkie cierpienie Indian zabieranych z rodzinnych domów do katolickich amerykańskich szkół, w których młode kobiety mają być wychowywane na przyszłe żony. Autor serialu w szczery i brutalny sposób pokazuje jak wygląda taka „nauka” i jak wyglądać nie powinna. Wraz z Teonną cierpimy, przeżywamy upokorzenie i dramat. Wraz z nią chcemy to raz na zawsze skończyć, uciekając się nawet do zbrodni.
1923 – dramat i akcja w nieco bardziej współczesnym stylu
Choć opowieść w 1923 rozgrywa się czterdzieści lat po wydarzeniach z 1883 i z pełnym przekonaniem można powiedzieć, że jest bardziej współczesna, to w obu przypadkach cieniem na bohaterach tejże opowieści kładzie się wojna. W pierwszym prequelu jest to wojna secesyjna, w drugim I wojna światowa. Twórca serialu przypomina, że wojny niosą nie tylko ludzkie dramaty, ale i kryzysy życia codziennego. Zmieniają osobowości, rodzą traumy i życiowe dylematy. Wojny są także śmiercionośne i brutalne.
Brutalność to coś czego nie da się w serialu uniknąć. W 1883 była ona widoczna w codzienności na Dzikim Zachodzie, który zabierał każdego, kto był za słaby na tę trudną wyprawę. W 1923 wraca nie tylko w wymierzaniu jej w dawny sposób, oko za oko – ząb za ząb, ale także w cierpieniu rdzennych mieszkańców Ameryki, którym próbowano wmówić, że są kimś kogo należy zmienić przez bicie i poniżanie.
1923 – kolejna odsłona sagi Duttonów ze świetną obsadą aktorską
1923 to kolejny serial, który buduje klimat nie tylko wartko poprowadzoną opowieścią, wieloma zwrotami akcji i fabułą, która toczy się na różnych płaszczyznach, i w różnych miejscach, ale także dzięki świetnej obsadzie aktorskiej, w której znalazły się cenione gwiazdy kina. Jak już wspominałam w serialu powróciła Isabel May, ale już jedynie w roli narratorki kontynuującej opowieść o swojej rodzinie, nowym pokoleniu.
W jednej z chyba swoich najlepszych ról zobaczymy w 1923Harrisona Forda, który kończy karierę jako Indiana Jones w piątej odsłonie serii, o tytule Indiana Jones i artefakt przeznaczenia, a który w opisywanym serialu wcielił się w postać Jacoba Duttona. Charyzmatyczny, pewny siebie, nie cofający się przed niczym w obronie rodziny i bydła, farmer, ma równie charyzmatyczną i znającą swoją wartość i miejsce żonę, Carę. W jej roli jak zwykle genialna Helen Mirren, którą możemy kojarzyć z filmów Shazam! Gniew bogów, Książę, i w Szybkich i wściekłych 10.
Niczego nie można odmówić aktorom, którzy wcielili się w postać Jacka Duttona, którego zagrał Darren Mann (Chilling Adventures of Sabrina, Noc czarownicy) i Spencera Duttona, w którego wcielił się Brandon Sklenar (The Offer, Karen). I choć bracia są zupełnie różni, choć ich rola w serialu jest zupełnie różna, w postaci wcielają się na tyle wiarygodnie, że jesteśmy w stanie im uwierzyć. Nie należy zapominać o rolach damskich, czyli przyszłej żony Jacka Elizabeth Strafford, w której wcieliła się Michelle Randolph (Nawiedzony hotel), Alex, którą zagrała Julia Schlaepfer (American Horror Stories, Wybory Paytona Hobarta) czy Teonnie Rainwater, młodej Indiance, w której roli zobaczyliśmy Aminah Nieves.
Nie zabrakło czarnych charakterów, w których poza duchownymi ze szkoły katolickiej, na pierwszy plan wysuwa się przeciwnik Jacoba, niejaki Banner Creighton, w którego brawurowo wcielił się Jerome Flynn, kojarzony przede wszystkim z serialem Gra o tron, ale także z filmem Johny Wick 3 czy serialem Ripper Street: Tajemnica Kuby Rozpruwacza. Jest i Timothy Dalton (seria Bond, Dom grozy), wcielający się w postać bogatego przedsiębiorcy pragnącego zagarnąć majątek Jacoba i jego żony.
1923 – podsumowanie serialu, kolejnej perełki od SkyShowtime
Trudno nie porównywać dwóch prequeli, które choć nie mają wiele wspólnego z oryginalną produkcją SkyShowtime, z serialem Yellowstone, to mocno go wzbogacają, i nadają opowieści nieco innego sznytu, bardziej retro, bardziej wspominkowego. 1883 jest mocno brutalne, szczere do bólu i wzruszające, pokazuje trudy pierwszych osadników, obrazując je w szczery, ale wielce kobiecy sposób. 1923 nie stroni od brutalności, ale robi to w zupełnie inny sposób, pokazując brutalną prawdę o tym jak traktowani zostali rdzenni mieszkańcy Ameryki. Nakreśla trudy życia farmerów, problemy Ameryki lat 20-tych, otwarcie pokazując co dla farmera jest chlebem powszednim, co jest najważniejsze, nawet ważniejsze od rodziny. Jest nim bydło.
Opisywana produkcja nie unika brutalności. Wchodzimy w niej na nieco inny poziom opowieści, nieco bardziej uwspółcześniony, bardziej przypominający klasyczną rodzinną sagę, ale nie stroniącą od przemocy, krwi i śmierci. Jednocześnie twórca pokusił się na połączenie kilku opowieści w jednym serialu, w którym przenosimy się od Jacoba, Cary i Johna Juniora, po Spencera Duttona i jego Alex, aż po dramat Indianki Teonny.
Wartka akcja, piękne widoki, przepiękna posiadłość Yellowstone i świetna obsada, która wynosi ów serial ponad przeciętność, sprawiają, że klamra doskonałości zostaje dopięta. I choć te dwa prequale mocno się od siebie różnią, każdy z nich jest godny polecenia, godny poświęcenia mu kilku odcinków trzymającej w napięciu, pełnej emocji opowieści, seriali perełek od SkyShowtime.
1883 recenzja serialu dostępnego na SkyShowtime, pełnego emocji westernu o początku rodziny Duttonów. Opis miniserialowej opowieści. Zapraszam do recenzji!
Ja, przeciwniczka westernów, omijająca ten filmowy gatunek wielkim łukiem, dziś przedstawię Wam moją recenzję tegoż właśnie gatunku, a dokładnie pierwszego prequela niezwykle popularnego Yellowstone, historii rozgrywającej się w XX wieku, na Dzikim Zachodzie. Serial 1883 jest pierwszym serialowym wstępem do opowieści o rodzinie Duttonów, dziełem, które zbiera bardzo, ale to bardzo dobre oceny. Trzeba tu od razu zaznaczyć, że nie przewidzianym na sezon drugi.
A skoro jestem posiadaczką platformy SkyShowtime, na której ów tytuł jest dostępny, i skoro tak dobrze się o nim mówi, postanowiłam przezwyciężyć swoją niechęć do westernów, i sprawdzić czy w tym gatunku jestem jednak w stanie się odnaleźć. I żeby nie trzymać Was za długo w napięciu, i w zbyt rozwlekłym oczekiwaniu na odpowiedź, od razu powiem… TAK! Jest, i to w pełni, dobitnie, przejmująco, dramatycznie, ale i wzruszająco. Pora na zastrzyk adrenaliny, mnóstwo pięknych widoków, niesamowitą fabułę i sporą dawkę wzruszeń.
1883 – fabuła jakiej nie sposób zapomnieć
Jak już wspomniałam 1883 to wstęp do opowieści o rodzinie Duttonów, których wielu dobrze zna z niezwykle popularnego serialu Yellowstone, którego jak na razie nie widziałam. Ale chcąc zrobić sobie maraton z flagowych produkcji SkyShowtime, postanowiłam zacząć seans od dwóch prequeli opowieści, rozpoczynając od tej rozgrywającej się najwcześniej czasowo.
Jak bowiem domyślacie się z tytułu, akcja 1883 rozgrywa się właśnie w tym roku, na przestrzeni kilku miesięcy skupiając się na śmiałkach, którzy postanowili opuścić swe domy, a także swój kraj, i zacząć lepsze życie na Dzikim Zachodzie, w tym przypadku wyruszyć z Fort Worth do Oregonu. W czasach, kiedy Dziki Zachód był naprawdę dziki, a kolej dopiero się rozbudowywała, podróż, choć nie aż tak daleka, stawała się nie lada wyzwaniem, a pierwsi osadnicy tracili życie nie tylko z rąk Indian, do których ziemie owe należały, ale przede wszystkim na skutek trudów podróży i wszelakich bandytów czyhających na łatwy i szybki zarobek. Taka podróż trwała kilka miesięcy i wiązała się z dużym ryzykiem, ale stanowiła dla ludzi łaknących lepszego jutra, łakomy kąsek, dla którego warto było zaryzykować.
Serial przedstawia opowieść jak rodzina Duttonów znalazła się w docelowym miejscu, początki powstanie ich domu, ale nie jest produkcją, którą nie można oglądać bez znajomości wspomnianego już wyżej dostępnego w pięciu sezonach Yellowstone. Historia skupia się na Jamesie Duttonie, weteranie wojny secesyjnej, który wraz z żoną Margaret, siedemnastoletnią córką Elsą i pięcioletnim synem Johnem, oraz siostrą i jej córką, postanawiają ruszyć do Oregonu, czyli w północno-zachodnie tereny Stanów Zjednoczonych, gdzie każdy może wziąć sobie kawałek ziemi i zacząć nowe, lepsze życie.
Po dojechaniu do Fort Worth, na drodze Jamesa staje Shea Brennan, zaprawiony w bojach, również walczący w wojnach, i znający Dziki Zachód jak własną kieszeń starszy mężczyzna, który wraz ze swoim powiernikiem i przyjacielem, czarnoskórym Thomasem postanawiają przeprowadzić grupę imigrantów do Oregonu. Shea, zwany Kapitanem składa Jamesowi propozycję, by ten pomógł mu w przeprawie. Ostatecznie James godzi się, nie w celach zarobkowych, a zwyczajnie, w formie pomocy, dołączyć do wędrowców. I tak grupa, która do tak ciężkiej podróży nie jest odpowiednio przygotowana, rusza w drogę, pokonując setki mil, podczas których czeka na nich wiele niebezpieczeństw, a nas widzów fascynująca opowieść o walce o lepsze jutro, niezłomności i harcie ducha, i o dorastaniu młodej kobiety, która staje się kowbojką.
1883 – Dziki Zachód w swej najczystszej formie, ale bardziej w kobiecym stylu
Wszyscy, którzy znają nieco westerny z dawnych lat wiedzą, że Dziki Zachód pokazywany był w nich w nieco zakłamany sposób, przekoloryzowany, zbyt monotonny i skupiony na męskich bohaterach. W nich pierwsze skrzypce grali twardzi mężczyźni, sprawnie władający rewolwerem, walczący o sprawiedliwość, toczący wieczne boje z Indianami, których pokazywano jako dzikusów pragnąc krwi i skalpów.
W 1883 jego twórca, reżyser i scenarzysta Taylor Sheridan, mający na swoim koncie także 1923, Yellowstone czy Tusla King i Aż do piekła, postanowił pokazać prawdziwe i nieco inne oblicze Dzikiego Zachodu. I choć brutalność tych czasów i tego miejsca jest w serialu mocno widoczna i trudna, jak sama podróż osadników, i choć pot, krew oraz trudy kowbojów mieszają się tu z życiem Komanczów, borykających się z osadnikami i bandytami roszczącymi sobie praw do ich ziem, to historia skupiona jest na kobiecie.
Elsa to narratorka opowieści, która widzi świat Dzikiego Zachodu swoimi oczami, łaknie go, pragnie przygód i nowego życiowego celu. To dzięki niej, i przez jej opowieść śledzimy losy zarówno jej rodziny, Jamesa, które chce jak najlepiej dla swej żony i syna, a także kapitana Brennana, któremu nie pozostało nic, prócz tej podróży, i jego towarzysza, który w tej podróży znajduje zupełnie inny niż zamierzał cel.
1883 to western w czystej postaci, taki jaki fani tego gatunku chcieliby oglądać, bo jest w nim wszystko co być powinno, kowboje, strzelaniny, braw jakichkolwiek zasad, czyli totalna dzikość, ogromne niezaludnione tereny, no i Indianie. Produkcja sięga daleko w przeszłość dając widzom doskonały wstęp do maratonu serialowego, budując opowieść poprzez narrację, ale i nie szczędząc krwi, śmierci i poświęceń. Na własnej skórze odczuwamy trudy podróży osadników, którzy znaleźli się w obcym kraju, często bez znajomości języka i świadomości tego co ich czeka, a jedynie z marzeniami w głową i wyobrażeniami, jakie gdzieś zasłyszeli lub przeczytali.
Taki świat, widziany oczami twardych mężczyzn odbiera nam złudzenia piękna Dzikiego Zachodu, by po chwili ujrzeć uroki takiego życia dzięki Elsie Dutton, czerpiącej z niego garściami, stawiającej swoje warunki w czasach, kiedy kobieta stworzona była jedynie do rodzenia i opiekowania się domem. Westernowy klimat brutalności uderza w nutę romantyzmu, nie bojąc się jednocześnie pokazywać, że śmierć na Dzikim Zachodzie to jednak chleb powszedni.
1883 – przepiękne zdjęcia, niesamowita muzyka i niepowtarzalny klimat
Dzikość i piękno, ból i radość, mieszają się w jednej dziesięcioodcinkowej opowieści, której zaletą jest nie tylko niezwykle pochłaniająca i angażująca opowieść, ale także niepowtarzalny klimat. Składają się na niego niesamowite miejsca, które ożywają dzięki przepięknym zdjęciom i sprawnej realizacji serialu. Widać, że poświęcono tej produkcji naprawdę dużo uwagi, stawiając na szczegóły i szczególiki. W ten sposób wiernie odtworzono nie tylko wygląd Dzikiego zachody końca XX wieku, ale także stroje, nie tylko bohaterów głównych, ale i pobocznych, jak i Indian.
Wszystko ze sobą gra, stanowiąc wiarygodny obraz tamtejszej brutalnej rzeczywistości. Klimat budowany jest nie tylko przez doskonałe zdjęcia, ale niesamowitą kompozycję muzyczną, oryginalną ścieżkę dźwiękową stworzoną przez Bretona Viviana i Briana Tylera, za którą byli nominowani do nagrody filmowej.
1883 – aktorstwo najwyższych lotów
Nie byłoby serialu i jego doskonałości bez obsady i aktorskiego kunsztu, którego w 1883 zdecydowanie nie brakuje. Prym wiedzie doskonały w swojej roli Sam Elliott (Narodziny gwiazdy,Spotkajmy się we śnie, Bohater), który wcielił się w Shea Brennana. Ten zmęczony życiem twardziel, który stracił wszystko to co w życiu kochał, żonę i córką i jedynym jego marzeniem jest do nich dołączyć, niosąc brzemię samotności i przeżytych doświadczeń, jest zarówno twardy i nieugięty, jak i sprawiedliwy i wyrozumiały. Z przyjemnością ogląda się aktorski popis Elliota na ekranie, pragnąc go więcej i więcej.
Ale drugie skrzypce należą do aktorki z zupełnie innego pokolenia, Isabel May (Wróć do mnie, Uciekaj albo walcz), która wcieliła się w postać siedemnastoletniej Elsy, która podczas podróży do Oregonu staje się kobietą, i to wcale nie byle jaką, bo wyzwoloną, pewną siebie kowbojką. To dzięki niej poznajemy życie nie tylko jej najbliższych, weterana wojennego Jamesa Duttona, w którego wcielił się Tim McGraw (Chata, Kraina jutra, Królestwo), ale i żony Margaret, którą zagrała Faith Hill (Żony ze Stepford, Dixieland).
Nie zapominać należy także o innych aktorach, na których opiera się ta barwna serialowa opowieść. Tu na uwagę zasługuje LaMonica Garrett (Lista śmierci, Arrow, Synowie Anarchii) jako Thomas, Marc Rissmann (Człowiek z Wysokiego Zamku) w roli Josefa czy Eric Nelsen (Blood Bound, Krocząc wśród cieni) jako Ennis i James Landry Hébert (Westworld, Pewnego razu... w Hollywood) jako Wade. Aktorzy stanowią jedność, jedną wartko poprowadzoną historią, która łączy się w całość, tworząc spójny i emocjonujący western o życiu, podróży i często niespełnionych marzeniach.
1883 – podsumowanie recenzji serialu
Jak wspomniałam na wstępie swojej recenzji, miłośnik westernów ze mnie żaden. Ale w tym serialu zwyczajnie nie da się nie zakochać. Dziesięć odcinków, plus dodatkowy opowiadający o jego powstawaniu pochłania się, że tak stwierdzę kolokwialnie, „za jednym zamachem”. Niesamowita fabuła, która wciąga jak bagno, pochłania i trzyma w emocjach od dramatycznego wstępu, po wzruszające zakończenie. Dziki Zachód w 1883 jest dziki, ale pokazany w zupełnie inny sposób niż to widzieli twórcy westernów tak popularnych niegdyś.
Okazuje się, że tan gatunek wraca do łask, a 1883 pokazuje, że nie musi widzieć dzikości tylko oczami rewolwerowców i twardych facetów na koniach. Choć nie brakuje w serialu męskiej twardości, niezłomności i charyzmy, choć nie brak krwi i przemocy, to tym co dźwiga i niesie fabułę jest kobieta, i to dorastająca. Dziki Zachód widziany oczami Elsy, a który dzięki niej pochłania, raduje i zasmuca. Jest prawdziwy i magiczny, trudny i nieposkromiony i żywiołowy jak ona.
Doskonale do stylu prowadzenia fabuły pasuje forma opowieści, która snuta jest poprzez narrację, w której narratorem jest właśnie Elsa. Początek sagi w formie pierwszego prequela to niesamowita przygoda, mająca wszystko to co klasyczny western mieć powinien, ale ulepszona o piękne zdjęcia, niesamowitą obsadę aktorską, z rewelacyjną rolą Sama Elliota i Isabel May, przepiękną muzyką, która wywołuje dreszcze na skórze i wiele innych czynników. One czynią, że jest to kino warte polecenia, które nie tylko ciekawi i daje emocje, ale przede wszystkim wzrusza. Serdecznie polecam!
Moja ocena 9/10.
Serial 1883 jest dostępny na platformie SkyShowtime.
SkyShowtime zapowiada nowy plan subskrypcji Premium, który rozszerzy ofertę do tej pory istniejących planów, dając jeszcze większą możliwość wyboru. Wiemy kiedy nowy plan zostanie wprowadzony w życie, ile będzie kosztować i co zmienia dla użytkowników.
SkyShowtime coraz mocniej zaznacza swoje miejsce na rynku SVOD, nie tylko ogłaszając filmy i seriale 2024 i 2025 roku, ale również ogłoszeniem zupełnie nowego planu subskrypcji, który ma wejść w życie jeszcze w tym miesiącu - planu Premium. Co to oznacza dla widzów?
SkyShowtime ogłosiło dziś zamiar wprowadzenia nowego planu subskrypcji Premium. Znajdzie się on w ofercie razem z istniejącymi planami. Obecnie na platformie korzystać można z planu Standard z reklamami i Standard (wcześniejsza nazwa Standard Plus).
Nowy, trzeci możliwy plan subskrypcji wprowadzi do jednego z młodszych serwisów, dostępnych również wraz z Prime Video, na jednej li tylko platformie, ulepszenia w jakości, a także dodatkowe korzyści, jak lepszą jakość obrazu i większą ilość równoczesnych streamów i pobrań.
SkyShowtime - co zaoferuje plan Premium?
Plan Premium oferować będzie dostęp do pełnego katalogu SkyShowtime, z kinowymi hitami, serialami na wyłączność oraz lokalnymi produkcjami, bez reklam. Plan Premium znacząco wpłynie również na doświadczenia subskrybentów płynące z oglądania treści dostępnych w serwisie.
Użytkownik serwisu korzystający z takiego planu otrzyma możliwość odtwarzania treści nawet na pięciu urządzeniach jednocześnie, cała rodzina będzie mogła oglądać swoje ulubione programy i filmy w tym samym czasie. Dodatkowo, subskrybenci pakietu Premium będą mogli wybrać do 100 tytułów z możliwością odtwarzania ich offline.
Plan SkyShowtime Premium umożliwi widzom oglądanie rosnącej liczby produkcji i najpopularniejszych tytułów dostępnych w serwisie w wysokiej jakości 4K UHD.
Od samego początku wierzymy w SkyShowtime w możliwość wyboru i dostarczanie najlepszej rozrywki w atrakcyjnej cenie. Spełniamy te obietnice - najpierw wprowadzając plan Standard z reklamami, a teraz nowy plan Premium, który oferować będzie widzom dostęp do ich ulubionej rozrywki wraz dodatkowymi funkcjami, w tym większą liczbą równoczesnych odtworzeń, większą liczbą pobrań i rosnącą ilością treści dostępnych w jakości 4K UHD. SkyShowtime jako pierwszy wprowadził plan z reklamami równocześnie w ponad 20 krajach, a dzięki naszemu planowi Premium pozostajemy liderem: jesteśmy pierwszym serwisem streamingowym, który zaoferuje trzy rodzaje planów subskrypcji - Standardowy z reklamami, Standardowy i Premium na wszystkich rynkach, na których dostępny jest nasz serwis" - powiedział CEO SkyShowtime Monty Sarhan.
SkyShowtime - cena planu Premium
Plan Premium rzecz jasna będzie najdroższym pakietem subskrypcji serwisu SkyShowtime. Miesięcznie zapłacimy za niego 49,99 złotych.
Wciąż pozostaną dostępna w ofercie dwa inne pakiety - plan Standard w cenie 24.99 oraz Etandart z reklamami w cenie 19.99 złotych.
SkyShowtime - data wprowadzenia planu Premium
Plan Premium będzie dostępny od 29 października zarówno w Polsce, jak i na wszystkich pozostałych rynkach SkyShowtime: Albanii, Andorze, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Chorwacji, Czarnogórze, Czechach, Danii, Finlandii, Hiszpanii, Kosowie, Macedonii Północnej, Niderlandach, Norwegii, Portugalii, Rumunii, Serbii, Słowacji, Słowenii, Szwecji i na Węgrzech.
SkyShowtime - co warto obejrzeć na platformie SkyShowtime?
Subskrybenci SkyShowtime mają dostęp do tysięcy godzin rozrywki dla całej rodziny: nowych seriali dostępnych na wyłączność, produkcji oryginalnych, nagradzanych filmów, a także treści dla dzieci i całej rodziny. W bibliotece znajdują się również kultowe tytuły od takich wytwórni jak: Universal Pictures, Paramount Pictures, Nickelodeon, DreamWorks Animation, Paramount+, SHOWTIME®, Sky Studios i Peacock - wszystko w jednym miejscu.
Platforma SkyShowtime systematycznie dodaje do swojego stale powiększającego się katalogu nowe produkcje filmowe, także kinowe hity, a także do tej pory niemożliwe w naszym kraju do obejrzenia seriale, jak choćby doskonałe School Spirits (Licealne duchy). W serwisie warto obejrzeć przede wszystkim serialową sagę Yellowestone, z jej prequelami, czyli1883i 1923, które będzie miało swoją kontynuację. Na uwagę zasługują także takie hitowe seriale jak Dom grozy czy Grimm.
Nie należy zapominać także o polskich produkcjach Kino Świat, klasykach kinach i nowościach kinowych, jak choćby oscarowe Przesilenie zimowe czy Przeklęta woda, Ellen czy czwarta częśćKung Fu Panda.
Niebawem ma platformie pojawią się takie tytuły jak:A Quiet Place: Day One (Ciche miejsce: Dzień Pierwszy), Landman(Landman: negocjator), Lioness(S2), Mamen Mayo, Schmeichel,The Agency, The Darkness,The Day of the Jackal(Dzień szakala), The Fall Guy (Kaskader) i Yellowstone (sezon 5B).