Na Steam udostępniona została wersja demonstracyjna klimatycznej przygodówki "wskaż i kliknij", zatytułowanej The Tragedy at Deer Creek, przedstawiającej smutną historię pewnej rodziny drwali.
Na platformie Steam można pobrać już i sprawdzić demo nastawionej na emocje, przygodowej, tajemniczej opowieści, w której pewna fotografka odkrywa smutną historię rodziny drwali. Gra zatytułowana The Tragedy at Deer Creek, stworzona i wydana dzięki studiu Sparrowland, swoją premierę ma mieć jeszcze w tym roku. Jest to debiutanckie dzieło dwóch braci. Zanim gra otrzyma dokładną datę premiery i będzie możliwa do zagrania w całości, można ją dodawać do swojej listy życzeń, i przetestować we fragmencie z rozgrywki.
W grze The Tragedy at Deer Creek, o której miałam przyjemność wspominać już na blogu, wcielamy się w fotografkę Charlotte Gray, która na Alesce, w odległym i opuszczonym obozie drwali próbuje dokończyć swój najnowszy projekt, pod tytułem "Forgotten Frontiers". Spodziewając się odnaleźć dotknięte czasem pozostałości po amerykańskich rodzinach, odnajduje miejsce, dziwnie zamrożone w czasie, skrywające liczne tajemnice i tragedię która dotknęła Deer Creej i jego mieszkańców.
Premiera gry planowana jest na pierwsze miesiące 2026 roku. Twórcy planują wstępną datę na marzec.
Poruszająca przygodówka w filmowym stylu, w której wcielamy się w sześciomiesięcznego niemowlaka z mocami, zatytułowana Goodnight Universe swoją premierę będzie mieć w listopadzie tego roku.
Niezależne studio z Los Angeles, Nice Dream, założone przez przyjaciół, złożone z twórców nagrodzonej nagrodą BEFTA przygodówki Before Your Eyes, która swoją premierę miała w kwietniu roku 2021, w listopadzie oddadzą w ręce graczy swój kolejny przygodowy projekt. Gra o tytule Goodnight Universe, podobnie jak w przypadku poprzedniego tytułu zostanie wydana przez Skybound Games, odpowiedzialne między innymi za serię The Walking Dead. Goodnight Universe ma dokładną datę premiery, ustaloną na jesień tego roku.
Goodnight Universe to gra, której bohaterem jest sześciomiesięczny bobas, dziecko którego jedynym pragnieniem jest bycie kochanym przez rodziców, którzy poświęcaliby mu swoją uwagę. Problem w tym, że dzieciak jest wyjątkowym maluszkiem, obdarzonym równie wyjątkowymi mocami.
Dziwne i niespotykane psychiczne zdolności Isaaka wkrótce sprowadzają na dziecko wielkie kłopotu. Chłopczyk, który pragnie być z rodzicami staje się obiektem zainteresowania tajemniczej korporacji technologicznej, która chce mieć takie dziecko tylko dla siebie.
Gra Goodnight Universe wykonana jest w podobnym graficznie stylu jak poprzedni tytuł studia, w ręcznie rysowanej grafice. Fabuła oferuje emocjonalną opowieść. Przygodówka posiada tryb "face-tracking", który rozszerza wykorzystywanie technologii opartej na kamerach. Gra posiada pełną angielską wersje językową. Nie zagramy w nią po polsku.
Premiera gry, w wersji na PC - Steam planowana jest na 11 listopada 2025 roku.
Dwuwymiarowa przygodówka rozgrywająca się w Ukrainie w czasach Wielkiego głodu, zatytułowana Famine Way ma swoje miejsce na platformie Steam, choć daty jej premiery niestety nie znamy.
STELLARIUM.gaming, niezależne ukraińskie studio to autorzy przygodowej i klimatycznej gry zatytułowanej Famine Way, której akcja rozgrywa się w czasach Wielkiego Głodu jakiego doświadczało to państwo w latach 1932-1933. Gra w sposób bardzo realistyczny przekazuje te przerażająca wydarzenia. Data premiery owej przygodówki nie została ustalona.
Famine Way to gra w rysunkowym stylu, której podstawą jest przetrwanie bohaterów, pokonanie przeszkód, ucieczka z wioski i znalezienie bliskich. Autorzy określają przygodówkę jako projekt z elementami horroru i thrillera psychologicznego.
Gra skupiona jest na emocjonalnej narracji. Nie posiada tradycyjnej narracji, ani dialogów, nie znajdziemy w niej także walki. Najważniejszym jej elementem jest eksploracja świata i poznawanie go przez obiekty, ale również dzięki muzyce.
W grze wcielamy się w młodą dziewczynę o imieniu Ołena, która z powodu Wielkiego Głodu została zupełnie sama. Pewnego dnia znajduje rannego bociana i wraz z nim rusza na niebezpieczną podróż. Wraz z nią, jej oczami poznamy ukraińską wioskę i czas Wielkiego Głodu.
Na ten moment data premiery nie została ogłoszona. Famine Way swoją premierę ma mieć na Steam, na PC.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji dość nietypowej gry przygodowej, właściwie przygodowego doświadczenia o straci i bólu życia w samotności. Oto recenzja Pine: A Story of Loss, gry, która gra na naszych emocjach, albo przynajmniej się stara.
Coraz więcej przygodowych projektów przestaje stawiać na fabułę skupiającą się na ratowaniu świata, magii, czy walki dobra ze złem, a jej twórcy budują opowieść na emocjonalnej, często osobistej tragedii, jakiejś życiowej traumie, wydarzeniu, która odbiło się na życiu i zaburzyło porządek i życiowy ład. Te gry mają poruszać i nakłaniać do zastanowienia się nad sensem ludzkiego życia. Mają zadawać pytania, nie dając jednocześnie jasnej odpowiedzi. Mają pobudzać emocje i opowiadać o życiu, i tym co jest jego częścią, czyli o śmierci.
Tematyka trudna, bolesna i nie łatwa do opowiedzenia w grze przygodowej. Odważyło się po nią sięgnąć studio Made Up Games, które wraz z wydawcą Fellow Traveller w grudniu zeszłego roku oddało w ręce graczy krótką przygodówkę w narracyjnej, interaktywnej formie, opowiadającą o żałobie, i trudności pogodzenia się z utratą bliskiej osoby. Gra nosi tytuł Pine: A Story of Loss i miałam ją przyjemność recenzować dzięki GOG, której to platformie serdecznie dziękuję.
Pine: A Story of Loss - co to za gra? Fabuła i rozgrywka
Pine: A Story of Loss to krótka gra przygodowa, której przejście, jeśli się postaramy zajmie nam jedynie godzinę. To raczej przygodowe doświadczenia. Nazwałabym je interaktywnym, ale nie jest tak do końca, gdyż twórcy wprowadzili do narracyjnej, wizualnej opowieści także rodzaj przygodowej rozgrywki, skupiającej się na codziennych, monotonnych i powtarzających się czynnościach.
Przygoda została stworzona przez dwójkę przyjaciół, przez profesjonalnego ilustratora i autora książek dla dzieci Toma Bootha oraz współzałożycielkę Made Up Games Najati Imam. Jest zainspirowana osobistą podróżą Toma z żałobą, więc porusza trudny, ale i bardzo ludzki temat.
Bohaterem recenzowanej przeze mnie gry jest stolarz mieszkający samotnie w domku na odludziu, który mierzy się z życiową traumę, ze stratą bliskiej mu osoby, domniemamy, że żony, która zmarła. Nasz bezimienny bohater żyje z dnia na dzień, i mierząc się z obowiązkami, jakie musi wykonać każdego jakże samotnego dnia, powraca wspomnieniami do chwil spędzonych z ukochaną. Ulotne momenty, pobudzane przez znaleziony przedmiot, bądź sytuacje zapamiętuje w rzeźbie utraconej kobiety, którą tworzy z kawałka drewna.
Co jakiś czas wraz z naszym stolarzem podejmujemy się czynności rzeźbienia, i obracając kawałek drewna, posługując się siekierą, tworzymy rzeźbę. Trafia ona na półkę niezwykle skromnego, a nawet z czasem rozpadającego się domu protagonisty.
Choć meritum Pine: A Story of Loss jest emocjonalna fabuła, która ma za zadanie poruszać gracza, i pobudzać jego emocje, są i w owej grze także czynności, które zaliczyć można do przygodowych. Opierają się one na posługiwaniu się myszą przy codziennych, powtarzających się czynnościach.
W omawianej przeze mnie przygodówce znajdziemy także kilka mini gier. Wśród nich ciekawą zagadkę muzyczną, zabawę w zakładanie warzywnika, czy w ustawianie drzew. Nadrzędnym elementem napędzającym opowieść jest jednak sama postać stolarza, i jego walka o każdy samotny, pełen bólu, żalu i pustki dzień. Przez dojmujący charakter rozgrywki, nie jest to tytuł dla każdego, zdecydowanie nie.
Coś w tej grze się nie klei
To właśnie wspomniane powtarzające się czynności, ujęte w zadaniowej rozgrywce stanowią w grze spory problem. Gdyby tylko twórcy zechcieli skupić się jedynie na narracji, i wspomnieniach, które mocno podnoszą walory tej przejmującej gry, to byłoby cudownie.
Niestety postarali się, by ich projekt nie był do końca li tylko produkcją interaktywną, i może nieświadomie, a może świadomie, zadziałali wbrew sobie, wbrew formule gry, wbrew, myślę, wcześniejszym założeniom. Dzięki powtarzalności, nudna przygodowa zadaniowość, dziwne przesuwanie myszkę, rąbanie drewna, jedzenie, naprawianie dachu i wszystko to co miało budować klimat samotności i monotonni, która została po straci ukochanej, zmienia sens i staje się przykrą koniecznością przejścia tych elementów, by zobaczyć co stanie się dalej.
Autorzy, którzy mieli piękny pomysł, niestety czerpany z życia, na równie piękną opowieść zatracili ją przez niepotrzebne, według mnie zbędne elementy nudnego gameplaya, który na dodatek, w moim przypadku, był jeszcze nafaszerowany błędami.
Grafika, muzyka i udźwiękowienie
Ma szczęście irytacje z rozgrywkowej części Pine: A Story of Losspoprawiała muzyka, która idealnie podbija klimat tej smutnej, nawet czasami dołującej gry. Jeśli spojrzymy jedynie na fabułę, i odgrodzimy grubą kreską sam gameplay, to atmosfera przeżywania żałoby, smutku i bezsilności podkreślana jest w sposób niemal doskonały przez muzykę, idealnie do opowieści pasującą.
Nie można niczego zarzucić także grafice, która choć jest zupełnie prosta, i surowa, to jednocześnie animowana i słodko-gorzka. Tak jak sama gra niesie ze sobą przesłanie utraconej miłości, straconego życia, utraconej części siebie. Jest urocza, ale i przejmująca. I choć można w niej dojrzeć kilka braków, jak choćby zmieniające się pory roku, a odzianie naszego protagonisty pozostające bez zmian, to całościowo idealnie pasuje do smutnej historii o radzeniu sobie z żałobą.
Trzeba także zaznaczyć, że opowieść w Pine: A Story of Loss budowana jest jedynie przez dźwięki otoczenia, przez muzykę i grafikę. Jest to bowiem tytuł pozbawiony dialogów mówionych.
Pine: A Story of Loss - podsumowanie recenzji
Jak w tytule tegoż artykułu, chciałabym o grze napisać tylko dobrze, ale niestety nie mogę. Dojmujący smutek po stracie bliskiej, ukochanej osoby jest w Pine: A Story of Loss pokazany w przemyślany, klarowny, prosty, ale i emocjonalny sposób. Ból życia i jego monotonia, przerywana pojawiającymi się wspomnieniami, na chwilę jedynie niosącymi ukojenie, znane jest wszystkim nam, którzy kiedyś stracili kogoś bliskiego. Doskonale wiemy jak to jest, pojmujemy stan stolarza, bohatera opowieści, wiemy, rozumiemy, że jest mu ciężko i źle. Wczuwamy się w jego narastającą samotność i współczujemy.
Emocjonalna strona gry została uchwycona należycie. Problem w tym, że przygodówka nie bardzo wie kim, albo czym chce być. Jeśli twórcy skupiliby się tylko na odkrywaniu kolejnych wspomnień, na przeżywaniu żałoby i na oddawaniu żalu w rzeźbieniu, byłoby spójnie, smutno, ale właściwie.
Problem w tym, że Made Up Games dodali do interaktywnej, poruszającej, narracyjnej opowieści rodzaj przygodowej rozgrywki, jej namiastkę, która zamiast urozmaicać grę, jak wspomniane rzeźbienie, zaczęła nudzić. Powtarzalne elementy, które miałby budować monotonię życia, sprawiały, że marzyłam o szybkim ich przeklikaniu i zakończeniu moich rozgrywkowych tortur. Ginęło gdzieś poczucie współczucia i żalu, a pojawiała się nuda i rezygnacja. Z pewnością nie o to twórcom chodziło.
Na dokładkę w mojej wersji gry mierzyłam się z kilkoma irytującymi błędami. A to kawałek drewna nie podawał się obróbce stolarza/rzeźbiarza, a to układane elementy wychodziły poza tekstury i nic nie dało się z tym zrobić. Ratowało tylko zakończenie gry i wczytania od nowa. A że jest to projekt, który zapisuje się automatycznie, należało ponownie przechodzić, często spory kawałek gry.
Miałam mieszane uczucia, gdy zastanawiałam się nad oceną gry. Z jednej strony zauroczyła mnie piękna historia o wielkiej miłości i wielkim bólu po stracie. Podobała się część zadaniowa polegająca na rzeźbieniu, przypadła do gustu skromna, ale pasująca do wymiaru gry grafika. Pociągała i budowała klimat naprawdę dobra ścieżka dźwiękowa.
Niestety odrzucał gameplay i pojawiające się bugi, które sprawiały, że gra mnie jednocześnie irytowała, jak i nudziła. Prawdę mówiąc krótki tytuł, który powinnam pochłonąć w jedno popołudnie, bądź wieczór, zajął mi ponad miesiąc, z przerwą na dość długi mój brak chęci powrotu do tegoż tytułu.
Moja ocena 6,5/10
Serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!
Zalety:
Emocjonalna opowieść o miłości i stracie;
Minimalizm grafiki, który pasuje do klimatu gry;
Wspomnienia i rzeźbienie;
Piękna ścieżka dźwiękowa;
Klimat zadumy nad życiem
Wady:
Dojmująca powtarzalność gry, która wieje nudą;
Brak spójności gry, które nie wie czy ma być filmem interaktywnym, czy przygodówką;
Przytulna, pełna emocji opowieść, w wersji zwykłej, jak i w wydaniu kolekcjonerskim trafiła wczoraj do sprzedaży. Przygodówka miłości i stracie, radzeniu sobie z żałobą, zatytułowana Pine: A Story of Loss już po swojej premierze.
Pine: A Story of Loss zadebiutowała na komputerach, urządzeniach mobilnych i na Nintendo Switch w dniu wczorajszym. Gra stworzona przez studio Made Up Games, wydana dzięki Fellow Traveller, zadebiutowała także w wersji kolekcjonerskiej. Grę kupić można przez jakiś czas w cenie obniżonej o 10%.
Pine: A Story of Loss to gra, o której miałam przyjemność wspominać na blogu, projekt bez dialogów, skupiony na emocjonalnej historii. Historia powstania gry jest dość ciekawa, a fabuła skupia się na żałobie, więc domyślają się twórcy, nie jest to gra dla każdego. Jest to interaktywne doświadczenie, które przypadnie do gustu tym graczom, którzy stracili bliską osobę. Tom, jej pomysłodawca czerpał inspirację z własnych doświadczeń związanych ze stratą i żalem, tworząc grę o życiu po miłości.
W pierwotnej koncepcji profesjonalny ilustrator (Dreamworks, Nickelodeon) i autor książek dla dzieci Tom Booth połączył siły z przyjacielem i programistą Najati Imam, aby utworzyć Made Up Games. Rozważali wideo, krótkie powieści, ilustracje i wiele więcej, zanim zdecydowali się na krótką grę wideo.
Opowiedzieli w niej historię pogrążonego w żałobie stolarza, co odzwierciedla sposób, w jaki Tom radził sobie z własnym żalem i początkowo tworzył ilustracje pogrążonego w żałobie stolarza, które stanowiły podstawę tej bezdialogowej gry. W grze wkraczamy na leśną polanę, gdzie stolarz zmaga się z codziennymi obowiązkami, które przerywają mu cenne wspomnienia o utraconej ukochanej osobie.
Gra dostępne jest na PC - Steam i GOG, Nintendo Switch, iOS i Androidzie od 13 grudnia 2024 roku.
Gra Pine: A Story of Loss, emocjonalna, narracyjna przygoda doczeka się edycji kolekcjonerskiej. Twórcy ogłosi, że gra będzie dostępna na platformie Steam od momentu jej premiery, a zawierać będzie oprócz gry także ciekawe dodatki.
Fellow Traveller, wydawca emocjonalnej przygodówki Pine: A Story of Loss, autorstwa studia Made Up Games, która ma mieć premierę w czwartym kwartale tego roku, czyli zapewne niebawem, ogłosili, że tytuł będzie dostępny także w wersji kolekcjonerskiej, i to od razu w dniu swojego debiutu. Obecnie tytuł można sprawdzać w demo, jakie dostępne jest na platformie Steam.
Pine: A Story of Loss to poruszająca, krótka i narracyjna przygodówka o utraconej miłości i radzeniu sobie z żałobą. Bohaterem opowieści jest stolarz, który stracił żonę, która umarła przedwcześnie. Aby móc zachować o niej pamięć, rzeźbi jej figurki, by wspomnienia wracały.
Gra oprócz podstawowej wersji zawierać będzie także wspomnianą kolekcjonerską. Znajdziemy w niej:
🖥️ Pełną wersję gry Pine: A Story of Loss;
🎨 Ponad 100-stronicowy cyfrowy artbook z grafikami i szkicami Toma Bootha;
Pine: A Story of Loss zadebiutuje na PC - Steam oraz GOG, Nintendo Switch i urządzeniach mobilnych w czwartym kwartale tego roku. Dokładną datę premiery poznamy niebawem.