Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra niezależna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra niezależna. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2026

Starway to Urf, komediowe sci-fi z wersją demo na Steam

Starway to Urf, komediowe sci-fi z wersją demo na Steam

 

Na Steam trwa właśnie kolejna edycja Steam Next Festiwal, podczas której gracze sprawdzają dema nadchodzących gier. Wśród takich tytułów znalazła się takż niezależna, komediowa przygodówka w klimacie sci-fi, zatytułowana Starway to Urf.

Wczoraj podzieliłam się z Wami listą wartych uwagi przygodówek jakich dema sprawdzić można podczas trwającej, październikowej edycji Steam Next Festiwal. Dziś o jeszcze jednym takim tytule, niezależnej przygodówce stworzonej przez solowego twórcę, założyciela studia Spun Games, komediowej produkcji science - fiction zatytułowanej Starway to Urf. Gra ma dość odległą datę premiery, ale już teraz można dodawać ją do swojej listy życzeń, a także sprawdzić jej grywalne demo. 

Warto przeczytać także:

W Starway to Urf wcielamy się w Susie Anyango, energiczną młodą kobietę, które zmuszona jest porzucić pracę jako międzygalaktyczna opiekunka do dzieci i wyruszyć w podróż przez zniszczony kosmos, by odnaleźć legendarny „Starway to Urf”. Jest to pełna zieleni planeta, wypełniona roślinnością, z niewinnymi, beztroskimi stworzeniami, którymi opiekują się życzliwe maszyny.

W grze w klasycznej rozgrywce "wskaż i kliknij" będziemy zawierać przyjaźnie z innymi zagubionymi istotami, stawiać czoła tyranom, rozmawiać, racząc si zabawnymi kwestiami dialogowymi, a także rozwiązywać zagadki.

Gra czerpie inspiracje z twórczości Kurta Vonneguta, Becky Chambers i Adriana Tchaikovsky’ego, a także z serialu „Rick i Morty” oraz klasyków gatunku z lat 90., takich jak Space Quest czy Leisure Suit Larry. Rozgrywka toczy się tu szybko, serwując graczom niespodzianki i porcję surrealizmu, a także brytyjskiego humoru. Choć to komedia, to w grze poruszane są także poważne tematy, choćby tęsknoty za ojcem i żalu.

Przygodówka oferuje klasyczną rozgrywkę point-and-click, z nowoczesnym interfejsem, z unikalnym systemem wizualizacji postępów, takim jak w The Drifter czy Unavowed, której recenzję oraz poradnik/solucję znajdziecie w dziale "Moja twórczość". Starway to Urf to tytuł stworzony w ręcznie rysowanej grafice 2D. 

Dostępne na Steam demo obejmuje początek drugiego rozdziału, pozwalając poznać przeszłość bohaterów i poczuć przedsmak pełnej wersji gry, planowanej dopiero na rok 2028.

Twórca nie wyklucza także kampanii gry na Kickstarterze, która pozwoliłaby sfinansować nagrania głosowe. Póki co gra dostępna jest bez dialogów mówionych, z napisami w języku angielskim. 

Premiera gry przewidziana jest na platformie Steam, w wersji na PC w roku 2028. Demo dostępne na platformie. 

Karta Steam - pobierz demo










wtorek, 8 września 2026

Deperson, horror o mierzeniu się z samym sobą na pełnym zwiastunie

Deperson, horror o mierzeniu się z samym sobą na pełnym zwiastunie

Deperson, niezależny psychologiczny horror o mierzeniu się z samym sobą został pokazany na pełnym zwiastunie. Gra ma również wstępną datę premiery, przewidzianą na ten rok. Przygodówka dostępna jest również do sprawdzenia w wersji demo.

Na ten rok, na ostatnie jego miesiące, przewidziana jest data premiery niezależnego, ręcznie rysowanego psychologicznego horroru o tytule Deperson, autorstwa studia Error Thing, którego wydaniem zajęło się PARCO GAMES. Gra została niedawno pokazana na pełnym zwiastunie. Zanim pojawi się w sprzedaży, już teraz można ją sprawdzić w dostępnym na Steam demo. 

Przeczytaj także: 


Deperson to psychologiczny horror stworzony na autorefleksji, przygodówka której bohaterem jest Aaron, który pewnego dnia trafia do miejsca zwanego Indrija, gdzie przychodzi mu skonfrontować się z samym sobą, ze swoim strachem, który dosłownie go paraliżuje. Aaron boi się nawet samego siebie. 
I tak budzi się w kraju owładniętym inwigilacją i strachem, nie wiedząc kim jest, coraz bardziej zagłębiając się w surrealistyczny koszmar, obawiając się tego co jeszcze go czeka. 

Zadaniem Aaorona, i tym samym gracza jest zbadanie albo zniszczenie pokręconego świata, odkrywanie ukrytych prawd i kształtowanie protagonisty w kogoś silniejszego, okrutniejszego, ale i bardziej złamanego. O tym decydować będą podejmowane w grze wybory. Przygodówka oprócz przemyślanych decyzji, czasami będzie wymagać od graczy uciekania, biegu.

Ważnym elementem rozgrywki jest obserwacja otoczenia i unikalnych umiejętności każdej postaci. Gracz będzie manipulował otoczeniem, co pozwoli na mierzenie się z zagadkami i czyhającym zagrożeniem. Tytuł niestety nie wybacza naszych błędów.

Premiera Deperson, bez dialogów mówionych i bez polskiej wersji językowej, planowana jest na czwarty kwartał 2026 roku. Demo obejmujące i 1 rozdział gry jest dostępne na Steam. 














wtorek, 1 września 2026

The Last Exam, niezależna, akwarelowa przygodówka z kartą Steam i wersją demo

The Last Exam, niezależna, akwarelowa przygodówka z kartą Steam i wersją demo

 

Miejsce na Steam, ale i wersją demonstracyjną ma niezależna, akwarelowa przygodówka point-and-click, zatytułowana The Last Exam, w której na nowo przeżywamy ostatni egzamin Dylana.  

Swoją kartę na platformie Steam, i jednocześnie możliwość dodania tego tytułu do listy życzeń, ale i sprawdzenia darmowej wersji demonstracyjnej ma niezależna przygodówka w urokliwym, ręcznie rysowanym, akwarelowym stylu. Gra nosi tytuł The Last Exam, a jej autorka jest Neslihan Aydınoğlu i przeżyjemy wraz z nią ostatni egzamin młodego mężczyzny o imieniu Dylan. 

Warto przeczytać również: 

The Last Exam to gra, w której wraz z Dylanem na nowo przeżywamy dzień egzaminu końcowego, dzień który nie jest i nie będzie zwyczajny. Wraz z nim przemierzamy ręcznie malowany, stworzony za pomocą akwareli świat, rozmawiamy z różnymi postaciami, rozwiązujemy zagadki środowiskowe, oparte na obserwacji, i przemieszczamy się między rzeczywistością a onirycznymi wersjami znanych Dylanowi miejsc. Tam odkrywamy jego wspomnienia. 

Jak wspomniałam gra została namalowana za pomocą akwareli. Łamigłówki, zagadki skupione na przedmiotach, ale nie tylko, wbudowano w fabułę. W grze natkniemy się na postaci, które mogą być prawdziwe, jak i wyolbrzymione, bądź być czymś pomiędzy. Wędrować będziemy tu między rzeczywistością a snem, ukształtowanym przez pamięć, żal oraz wyobraźnię. Gracz będzie składał w całość fragmentaryczne wspomnienia, dowiadując się co tak naprawdę wydarzyło się tego dnia. Gra posiada pełną angielską wersję językową.

Data premiery The Last Exam, przygodówki która ma zadebiutować na PC oraz Mac, na Steam, nie została jeszcze ogłoszona. Demo dostępne.

Karta Steam - pobierz demo


















czwartek, 27 sierpnia 2026

Perceptum, nietypowy, niepokojący horror z nowym zwiastunem i wstępną datą

Perceptum, nietypowy, niepokojący horror z nowym zwiastunem i wstępną datą

 

Perceptum, bardzo nietypowy rozgrywkowo, niezależny horror, stawiający na poznawanie świata przedstawionego za pomocą lusterka, a dźwięków dzięki zamykaniu oczu, został pokazany na nowym zwiastunie. Gra otrzymała również wstępną datę premiery.

Perceptum, psychologiczny horror autorstwa studia Duck Reaction, którego wydaniem zajęło się studio Perp Games, gra która zadebiutuje nie tylko na komputerach, ale i na konsolach, miała swoją prezentację na tegorocznym Gamescom. Gra została zaprezentowano w pokazie na żywo podczas Gamescom Opening Night Live 2026, gdzie ogłoszono jej oficjalną, ale wciąż wstępną datę premiery. W intrygującą grę, o nietypowej rozgrywce zagramy wiosną przyszłego roku. Jednocześnie twórcy podzielili się jej nowym zwiastunem.

Warto przeczytać również:

Perceptum to gra, w której wykorzystywane jest lusterko. To tytuł psychologiczno-horrorowaty, niezależna gra z rozgrywką przewidzianą na na 4-5 godzin. Gra skupia sią na intrygującym klimacie niepewności i poczuciu dyskomfortu, związanym z wrażeniem tego, że coś strasznego jest poza zasięgiem naszego wzroku. 

W grze, o której na blogu miałam okazję już wspominać, wcielamy się w medium, starszą kobietę, która poszukuje rodziny, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach wkrótce po tym jak przeprowadziła się do nowego domu. Miejsce to jest niezwykle ciche, większość przestrzeni wydaje się być nie na miejscu, a cisza bywa dojmująca. 

Gracz przemierza korytarze i pokoje tego domostwa, zamykając oczy by usłyszeć to co nie słychać, to co jest poza zasięgiem wzroku, ale również lusterka, by zobaczyć to co jest niewidzialne. Pozwoli to odkrycie prawdy schowanej w ścianach tego domu.

Gra swoją premierę będzie mieć na PC - Steam oraz na PlayStation 5 i Xbox Series X|S wiosną 2027 roku. Dokładna data nie została jeszcze ogłoszona. Twórcy zachęcają również do przyłączenie do playtestów, na Steam.

Karta Steam 

piątek, 26 czerwca 2026

A Lost Man: Chapter I - recenzja. Klasyka, zagadki i pewna doza surrealizmu

A Lost Man: Chapter I - recenzja. Klasyka, zagadki i pewna doza surrealizmu

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry niezależnej, pierwszego jej rozdziału, zatytułowanej A Lost Man: Chapter I. Oto co sądzę o tej klasycznej, podzielonej na rozdziały grze, jej przygodowym początku. 

Dziś swoją premierę na platformie Steam miała przygodowa gra w klasycznym stylu "wskaż i kliknij". Przygoda stworzona i wydana przez Studio Arkos, zadebiutowała w pierwszym swoim rozdziale, szykując się tym samym do premiery części kolejnej. Tę klasyczną, wykonaną w ręcznie rysowanym stylu przygodówkę, z typową rozgrywką, zagadkami przedmiotowymi i ciekawymi łamigłówkami, miałam okazję sprawdzić i opisać w recenzji dzięki uprzejmości twórców. Za co oczywiście w tym miejscu serdecznie im dziękuję 😀Was natomiast zapraszam do lektury poniższego tekstu!

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

O grze A Lost Man usłyszałam po raz pierwszy kilka miesięcy temu, zapoznając się z nią bliżej w wersji demonstracyjnej - A Lost Man: Chapter I, której fragment rozgrywki opisałam w wrażeniach z demo, właśnie na blogu. Jeśli czytaliście mój tekst, to już wiecie, a jeśli nie, to informuję, że gra zaciekawiła mnie na tyle, by chcieć sprawdzić ją w pełnej wersji, w pełnym pierwszym rozdziale. 

A on przeniósł mnie do bliżej nieznanego miejsca, zaczynając się ciemną nocą roku 1916, podczas trwania I wojny światowej. Wtedy to pragnący uwolnić się od przerażającej rzeczywistości, pełnej bólu, ludzkiego cierpienia i śmierci młody żołnierz, postanawia uciec z okopów. Zagubiony między dwiema liniami frontu, budzi się w nieznanym mu miejscu, które przyjdzie mu poznać, i nieoczekiwania odkryć pewną starożytną tajemnicę.

W grze, która stawia na klasykę, i to pod każdym względem, eksplorujemy przeróżne lokacje, wczuwamy się w mroczny, często troszkę zahaczający o grozę klimat, poznajemy upiorne miejsca i ciekawe, bardzo charakterystyczne i niejednoznaczne postaci. 

Fabuła jest tu zdecydowanie mroczna, kierująca się monetami w stronę pewnej brutalności, związanej najczęściej z wojennym czasem, ale nie tylko. Pewne działania, w tej nastawionej na typową rozgrywkę przygodówce, mogą wydawać się niektórym (mnie tak) zbyt dosadne, zbyt obcesowe, nazbyt drastyczne. Ale każde z nich mają swoje uzasadnienie w fabule, swoje miejsce w popychaniu jej do przodu. 

Mrok tej opowieści budowany jest również dzięki ciekawemu stylowi graficznemu, który poprzez ręczny rysunek, nie tylko teł, ale i postaci, wykonany w czarno-białym stylu, wpisuje się w klimat. Ale co ciekawe, gra choć wydaje się być utrzymaną w kolorach czerni, bieli i odcieni szarości, nie jest do końca jedynie monochromatyczna. Szarość lokacji, a zwiedzamy ich w pierwszym rozdziale kilka, rozświetlana jest palącym się ogniem w kominku, blaskiem świec czy krwistą czerwienią.

Miejscówki, które zwiedzamy, a są one położone w niewielkim miasteczku i obejmują także jego okolice - kościół i klasztor, wykonane są, jak już wspominałam w ręcznie rysowanej grafice 2D. Dwuwymiarowa gra przygodowa charakteryzuje się także pewnym surrealizmem wykonania, który mocno widoczny jest w rysunku postaci. Wcielamy się w niej w bezimiennego bohatera, w pewnego żołnierza, który jest oczywiście człowiekiem, ale jego ludzka postać narysowana jest w sposób niezwykle charakterystyczny. Na pierwszy rzut oka on, ale i inne napotkane w grze postaci, może kojarzyć się nam z postacią Muminka. Nie mam pojęcia czy jest to zamierzony ruch twórców, czy raczej ich osobista wizja graficzna. Nie mniej jednak zarówno nasz wojskowy dezerter, jak i osoby, które spotyka, mają nosy jak znane nam postaci z również znanych książkowych cykli. Poprzez brak oczu i ust, nie widzimy również mimiki ich twarzy. Emocje budowane są tu poprzez gesty, ale najbardziej mocno przez udźwiękowienie, dźwięki otoczenia i muzykę. 

Na plus zaliczam również pewne interakcję naszego protagonisty, który odpowiednio reaguje na brak naszego działania w grze. Zaprzestanie kierowania go w tę czy inną stronę, bądź zostawienie gry samej sobie na jakiś czas, powoduje, że postać się obraca, jakby sygnalizując nam swoje zniecierpliwienie. Motyw znany mi z kilku przygodówek, i zawsze przeze mnie mile widziany. Bezruch jest zresztą częścią dodatkowej treści tej przygodówki, czyli zdobywanych przeze nas osiągnięć Steam, a jest ich sporo.

A Lost Man: Chapter I to gra pozbawiona dialogów mówionych, dostępna z napisami w języku angielskim oraz francuskim. Niestety nie jest to tytuł, w który zagrać możemy po polsku, nad czym oczywiście ubolewam. A robię to nie tylko z powodu chęci czerpania większej satysfakcji z fabuły, ale również z faktu, że owa gra bazuje na teście, również na łamigłówkach w postaci zagadek słownych.

Wspomniałam, że tym co najbardziej buduje klimat wszędobylskiego mroku tej barwnej, klasycznej przygody, jest jej udźwiękowienie, naprawdę realistyczna i trafiająca dosłownie w punkt ścieżka dźwiękowa. Grającemu towarzyszy podczas eksploracji, która powinna być dość dokładna, gdyż gra nie posiada podświetlania interaktywnych miejsc w lokacjach, dźwięki wojny,  wybuchów, strzelaniny, zagrożenia. Ale nie tylko odgłosami walki w grze żyjemy. Tytuł pełen jest wiarygodnych dźwięków otoczenia, ale i zjawisk atmosferycznych. Szum wiatru, ptaki, zwierzęta domowe, ale i burza i inne, bardziej nadprzyrodzone odgłosy, potrafią zbudować atmosferę, która przenika nasze ciało grozą. Nie raz, nie dwa na mojej ręce pojawiała się gęsia skórka. Często przystawałam również na chwilę, by w spokoju posłuchać tego co dochodziło do moich uszu. 

Również muzyka potrafi w A Lost Man: Chapter I zbudować atmosferę mroczności, umiejętnie łącząc klimat opowieści wojennej, z zagadkowością, tajemnicą i pewnym sekretem, który przychodzi nam w grze odkryć. 

Jeśli pozostajemy jeszcze przy kwestii udźwiękowienia, ale w tym wypadku aspektu tekstowego, to muszę wspomnieć, że gra jest raczej tytułem przeznaczonym dla nieco starszego gracza, i to nie tylko ze względu na jej klimat i tematykę, ale również na pojawiające się w grze wulgaryzmy. Nie znajdziemy ich w właściwym tekście dialogowym, bo nasz bohater jest raczej spokojnym osobnikiem, a w pewnym pamiętniku, na który się w grze natkniemy. Jeśli zatem lubicie, jak ja czytać w przygodówkach wszelkie notatniki i dzienniki, to miejcie to na uwadze. 

Rozgrywkowo A Lost Man: Chapter I wpisuje się w klasyczną przygodówkę "wskaż i kliknij", w pełni obsługiwaną jedynie za pomocą myszy. Naszą postacią nie pokierujemy kontrolerem. Zabawa, w zależności od tego na ile zechcemy badać okolicę, czy będziemy klikać na każdy interaktywny przedmiot, i ile czasu poświęcimy na zagadki, zając nam może jedno, bądź dwa popołudnia. 

Gracz skupia się tu na eksploracji, zbieraniu i wykorzystywaniu przedmiotów, mając okazję klikania wszystkim na wszystko. Metoda prób i błędów może się przydać, bo niektóre rozwiązania zagadek bywają nader surrealistyczne. Ale spora ich część ma logiczne uzasadnienie, a rozwiązanie zagadki logicznej, skupionej na zadaniach słownych, śmiem sądzić, sprawi Wam wielką frajdę. Muszę napisać, że jest to całkiem zgrabna, i dobrze przemyślana łamigłówka, która łączy logikę z tajemnicą, z pewnymi opowiedzianymi w księdze legendami, z domieszką astrologii i astronomii. 

Postacią pokierujemy jak wspomniałam za pomocą myszy, mając do dyspozycji znane graczom ikony "dłoni", pozwalającej na zabranie przedmiotu, "lupy" dzięki której obejrzymy przedmiot, "ust", które pozwolą nam porozmawiać, ale i "kół zębatych", dzięki którym wykonamy działanie, zrealizujemy jakąś czynność. 

Głównym motywem działaniowym w tej klasycznej grze są przedmioty, ich wykorzystywanie w odpowiednim miejscu, ale i właściwe ich łączenie. Tego dokonujemy w znajdującym się na dole ekranu ekwipunku. Rzecz tam się znajdująca, po najechaniu na nią kursorem myszy nie zostaje nazwana, ale w każdym momencie możemy ją obejrzeć, czytając krótki jej opis. 

Ważnym elementem rozgrywki, pchającym fabułę do przodu są, jak to w przygodówkach bywa, dialogi. Nie natkniemy się w recenzowanym przeze mnie tytule, który jak już wiecie jest wstępem do większej całości, na wiele postaci, ale interakcja z nimi będzie niezmiernie ważna, a co istotne po informacje przyjdzie nam do nich wracać. Od tego jak dokładni w grze będziemy, czy wyciągniemy od postaci wszystkie potrzebne informacje, zależeć będzie płynność rozgrywki, która może, choć wcale nie musi, czasami nas stopować pojawiającymi się na naszej drodze przeszkodami. 

Gra nagradza dokładność, zachęcając do pełnego, dokładnego poznawania, często dość upiornego otoczenia, wcale nie trzymając gracza za przysłowiową rękę. Jak w staroszkolnych przygodówkach nie ma w niej podświetlania hotspotów, nie ma również jednoznacznie liniowej rozgrywki. Niektóre czynności możemy wykonać w dowolnej kolejności, mocno kombinując z przedmiotami.

Możemy, co według mnie jest całkiem fajne, liczyć również na pomoc jednej z postaci gry, która podpowie, ale nie dosłownie, rozwiązanie zagadki. Wieloetapowy system podpowiedzi, jest w tym wypadku żywym przykładem na różnorodność wykonania zadania, na wspomnianą nieliniowość. Otóż zniecierpliwieni, i nie lubiący się głowić nad zagadkami gracze, mogą oddać zadania w ręce pomocnika, albo w innym przypadku posłużyć się pewnym przedmiotem. 

A Lost Man: Chapter I  nie tylko nagradza dokładność, zdolność logicznego myślenia i kombinowanie, ale i swoją rozgrywką nakłania gracza do poszukiwania wskazówek, ukrytych w otoczeniu, ale i w prowadzonych podczas gry rozmowach. Wskazówki znajdziemy również w odnajdywanych podczas eksploracji notatkach, zapiskach i dziennikach. Warto zatem zaglądać w każdy kąt, otwierać szuflady, bądź czytać to co ma do powiedzenia nasz protagonista. 

Omawiana przeze mnie przygoda to tytuł, który oprócz klasyki pod względem rozgrywki, oferuje również system ręcznego zapisywania postępów. Fakt ten niezmiernie mnie cieszył, choć zmartwiła ograniczona ilość dostępnych do zapisu slotów. Jest ich w grze zaledwie kilka. 

Podsumowując, A Lost Man: Chapter I to zachęcająca do poznawania więcej i więcej, klasyczna przygodówka, w której oprócz mroku wojny, znalazła się również starożytna tajemnica. To pobudzający szare komórki, napędzający wyobraźnię i podkręcający ciekawość krok ku większej przygodzie, którą twórcy planują nam niebawem przedstawiać. 

Cieszy fana gier przygodowych, takiego jak ja, klasyczna rozgrywka "wskaż i kliknij", w której nie znalazły się żadne elementy zręcznościowe, a w której króluje eksploracja, zbieranie i używanie przedmiotów, często w rozwiązaniach nieco pokręconych i surrealistycznych i oczywiście wbudowanie w grę zagadek. Ciekawa logiczno-słowna łamigłówka zapewne zaciekawi każdego przygodomaniaka, będąc intrygującym dla niego wyzwaniem, dając jednocześnie niecierpliwym graczom, stawiającym bardziej na poznawania fabuły, a nie ślęczenie nad zagadką, możliwość pomocy w jej rozwiązaniu. 

Mimo tego, że recenzowana przeze mnie gra jest tytułem mocno niezależnym, przygodówką stworzoną przez niewielkie studio, które zdecydowało się na rozgrywkę bez dialogów mówionych, może poszczycić się nie tylko zadaniami przedmiotowymi, ale pokazać, że stawia również na wyzwania umysłowe, zachęcając jednocześnie do bacznego przyglądania się wskazówkom. 

Choć jak już wspomniałam recenzowana przeze mnie gierka jest tytułem pozbawionym głosowego, angielskiego dubbingu, a oferuje jedynie napisy w tym właśnie języku oraz po francusku, to nie jest to tytuł cichy i monotonny. Nastrój buduje w niej bowiem doskonałe udźwiękowienie, mocno wybijające upiorny jej klimat, jak i zgrabnie podbijająca atmosferę muzyka. 

Na plus również możliwość ręcznego zapisywania rozgrywki, która zawsze jest przeze mnie mile w przygodówkach widziana, choć ilość slotów na save'y powinna być według mnie większa. Docenić należy również ręcznie malowaną grafikę, która podobnie jak niektóre zagadki przedmiotowe, trąci nieco surrealizmem i budzi, szczególnie jeśli chodzi o postaci, pewne skojarzenia. 

Tak czy siak A Lost Man: Chapter I to godna uwagi niezależna przygodówka, której warto dać szansę, nawet jeśli nie bardzo przepadamy za grami podzielonymi na rozdziały. Ciekawa, klasyczna i powiedziałabym pomysłowa, i intrygująca to opowieść, będąca wstępem do dłuższej historii naszego dezertera. Serdecznie ją polecam! 

Moja ocena 8/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję Studio Arkos za udostępnienie ich gry do recenzji!

Grałam w wersję na kompoutery osobiste PC - Steam.

Zalety:

  • Ciekawa fabuła;
  • Miła dla oka grafika;
  • Klasyka rozgrywki;
  • Ciekawe zagadkami przedmiotowe;
  • Równie fajne zagadki logiczne;
  • Rozgrywka stawiająca na kombinowanie przedmiotami;
  • Dobra ścieżka dźwiękowa i muzyczna;
  • Możliwość ręcznego zapisywania gry

Wady:

  • Zbyt mało slotów na zapisy rozgrywki;
  • Czasami zbytnia dosadność w tekście;
  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Mimo wszystko zbyt krótka

wtorek, 16 czerwca 2026

Apple Crumble, nowa gra od twórców Duck Detective nadchodzi

Apple Crumble, nowa gra od twórców Duck Detective nadchodzi


Jeszcze w tym roku swoją premierę na Steam będzie miała nowa gra twórców serii przygodówek  Duck Detective, krótka detektywistyczna "mrożąca krew w żyłach" przygodowa opowieść zatytułowana Apple Crumble.

Happy Broccoli Games zapowiedziało na ten rok, bez póki co dokładniejszej daty premiery, debiut swojej kolejnej gry przygodowej. Po dobrze przyjętej serii przygodówek Duck Detective, a doczekaliśmy się gier Duck Detective: The Secret Salami oraz Duck Detective: The Ghost of Glamping, gracze będą mogli zagrać w kolejne dzieło ich produkcji, przygodówkę zatytułowaną Apple Crumble, w której wkraczamy na pewne, mogące źle się skończyć urodziny staruszki. Kilka dni temu twórcy podzielili się zwiastunem swego najnowszego przygodowego projektu, który został zrealizowany w nieco innym graficznie stylu niż poprzednie tytuły tego twórcy.

Warto przeczytać również: 

Apple Crumble to krótka, bo przewidziana na około 60-90 mint interaktywna i trzymająca w napięciu gra kryminalna, której akcja toczy się podczas 84. urodzin staruszki, urodzin babci, gdzie jeden z gości próbuje pozbawić ją życia. 

To w rękach gracza leżeć będzie odkrycie prawdy. Wcielając się w członka rodziny wracamy do domu naszego dzieciństwa, odbudowując relacje z dysfunkcyjną rodziną, zastanawiając się komu można zaufać. Musimy to zrobić zanim nadejdzie pora na herbatę, i czekać nas będzie sporo zaskakujących zwrotów akcji. 

Gra zrealizowana została w stylu symulatora chodzenia, będąc krótką kryminalną opowieścią, w której badamy dom rodzinny, odwiedzając każdy z pokoi, i rozmawiając z każdym członkiem rodziny. Naszym zadaniem jest poskładanie fragmentów tworzących całość i wskazujących prawdę. 



Apple Crumble to gra posiadająca pełną angielską obsadę. Nie zagramy w żadnym innym języku, tylko w angielskim. 

Swoją premierę, na komputerach PC, Mac i Linux będzie mieć w 2026 roku. Dokładna data nie została do tej pory ogłoszona.

Karta Steam