Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narracyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narracyjne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lipca 2026

I of the Storm, psychologiczny, narracyjny thriller napędzany wyborami gracza

I of the Storm, psychologiczny, narracyjny thriller napędzany wyborami gracza

 


Pierwszosobowy thriller psychologiczny, narracyjna opowieść rozgrywająca się w opuszczonym zakładzie psychiatrycznym, gra zatytułowana I of the Storm to projekt niezależnego studia. Gra posiada swoją oficjalną stronę, ale karty Steam jeszcze nie.

Niezależne studio Chasing Windmills Games zajmuje się tworzeniem psychologicznego, narracyjnego thrillera, rozgrywającego się w nawiedzonym ośrodku psychiatrycznym, opowieści napędzanej wyborami gracza. Gra nosi tytuł I of the Storm, nie ma jeszcze zwiastuna, ani swojego miejsca na platformie Steam. Gra posiada jednak oficjalną stronę, fabularny opis i sporo zrzutów z ekranu, w tym modele postaci. Część z nich dodałam na bloga, resztę znajdziecie bezpośrednio na oficjalnej stronie gry. 

Przeczytaj również:

W grze I of the Storm wkraczamy do rozpadającego się, nawiedzonego szpitala psychiatrycznego St. Thomas, niegdyś dobrze prosperującego ośrodka, teraz spowitego tajemnicą i mrokiem. W grze wcielamy się w Williama, mężczyznę który zmaga się z amnezją, który zostaje wrzucony w wir mrożących krew w żyłach zagadek i niepewności, zacierających granice między rzeczywistością, a iluzją.

W grze odkrywać będziemy mroczne, a zarazem klimatyczne lokacje, które zaprojektowano tak, by wywoływały poczucie strachu i intrygi. Każdy pokój i każdy korytarz to pewna historia. Wraz z postępami w grze gracze odkryją złożone tajemnice zarówno tej instytucji, jak i samego growego protagonisty. 



Przyjdzie poznać także wiele postaci, z których każda ma własne skrywane plany i burzliwą przeszłość. Każda z nich może zawierać kluczowy element układanki, ale to my musimy odróżnić przyjaciela od wroga. Decydować o tym będziemy poprzez wybory. Te wpływać będą nie tylko na losy Williama, ale także na los towarzyszących mu osób. Gra zachęca do głębokiego zastanowienia się nad wyborami i konsekwencjami jakie z nich wynikają. Zagłębimy się w niej w strach, tożsamość i nieznane, kwestionując rzeczywistość i otoczenie.

I of the Storm nie ma jeszcze miejsca na Steam, nie ma również nawet wstępnej daty premiery. 

Odwiedź stronę oficjalną








piątek, 26 czerwca 2026

Pact of the Black Tide, klasyczna przygodówka z łamigłówkami i humorem

Pact of the Black Tide, klasyczna przygodówka z łamigłówkami i humorem

 

W przyszłym roku przewidziana jest premiera niezależnej, przygodowej gry point-and-click, zatytułowanej Pact of the Black Tide, w której połączono klasyczną rozgrywkę przygodową wypełnioną łamigłówkami, z dowcipem. 

Na Steam swoje miejsce ma przygodowa gra "wskaż i kliknij", narracyjna opowieść w rysunkowym stylu, stworzona w pełni przez studio Dunlin Productions. Gra nosi tytuł Pact of the Black Tide i łączy pomysłowego łamigłówki z humorem, zabierając gracza w nieznane i tajemnicze miejsca. Gra swoją datę premiery mieć ma na Steam w przyszłym roku.

Przeczytaj również:

Pact of the Black Tide to przygodówka, w której wcielamy się w siedemnastolatkę, Clarę Delanay, któta pewnego dnia przybywa do Driftwood Bay, nadmorskiego miasteczka w Oregonie, po tym jak jej matka, cierpiąca na niewyjaśnioną demencję, ujawniła jej pewną, zaskakującą tajemnicę. Dziewczyna dowiaduje się o istnieniu dawno zaginionej siostry matki, Evelyn Delanay, mieszkającej w Driftwood Bay. W tym miasteczku okazuje się, że Evelyn nie żyje od kilku lat, ale Clara może wejść do posiadłości, w której mieszkała. 

Zwiedzanie miasteczka, jego okolic oraz domu Evelyn ujawnia istnienie starożytnego magicznego paktu, znanego jako Pact of the Black Tide, który zmienia rzeczywistość w zamian za osobiste poświęcenie. Clara podróżując po wciąż odkrywanym przez nią świecie, poznaje jak jej ciotka związana była z owym paktem, musi odnaleźć jego źródło i pomóc swojej matce. 




Pact of the Black Tide to klasyczna przygodówka, z dziesiątkami lokacji, fajnym klimatem i ciekawymi postaciami. Gra stworzona została w ręcznie rysowanej grafice, a charakteryzuje ją dowcipny, wciągający scenariusz. Przygodówka przewidziana jest na 10 godzin rozgrywki, z napisami w języku angielskim oraz francuskim, bez dialogów mówionych.

Przygodówa swoją premierę będzie mieć w 2027 roku, na Steam, w wersji na PC. Dokładna data nie została jeszcze ogłoszona.









poniedziałek, 15 czerwca 2026

The Tragedy at Deer Creek - recenzja. Przejmująca opowieść która daje do myślenia

The Tragedy at Deer Creek - recenzja. Przejmująca opowieść która daje do myślenia

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji narracyjnej, przejmującej gry przygodowej, w której przyjdzie nam odkryć mroczną tajemnicę pewnego opuszczonego obozowiska drwali. Oto co myślę o The Tragedy at Deer Creek!

The Tragedy at Deer Creek to jedna z tych gier, która od razu zwróciła moją uwagę, i której rozwój śledziłam z zaangażowaniem, coraz bardziej zaciekawiona tym niezależnym, stworzonym przez niewielkie indie studio przygodowym tytułem. Autorami opowieści ze smutnym, emocjonalnym przekazem, w której natkniemy się również na zjawiska nadprzyrodzone, są dwaj bracia, pochodzące ze Szwecji studio Sparrowland. Grę w pełnej wersji, której wrażenia z demo, wciąż dostępnego na Steam, miałam okazję sprawdzić dzięki uprzejmości twórców, za co serdecznie dziękuję, opisałam w poniższej recenzji, do której przeczytania oczywiście serdecznie Was zapraszam 👇

Inne, przykładowe recenzje na moim blogu:

The Tragedy at Deer Creek to gra, która rozgrywa się tak naprawdę na dwóch płaszczyznach czasowych. W jednej jesteśmy fotografką z XX wieku, w drugiej zanurzamy się w opowieść spisaną na kartach pamiętników, notatek i listów, która rozgrywa się w wieku XIX, w małej położonej na Alasce osadzie. 

Historia rozpoczyna się zimą roku 1997, od fotografki Charlotte Gray, którą poznajemy w chwili rozmowy z ukochanym, przygotowującą się do wyprawy na wspomnianą już Alaskę. Jej celem jest dotarcie do niewielkiej osady drwali w Deer Creek. Kobieta pragnie dokonać tam dokumentacji fotograficznej, robiąc zdjęcia jednego z opuszczonych miasteczek, by skończyć zaczęty jakiś czas temu projekt pod tytułem „Forgotten Frontiers”.

Po dotarciu na miejsce i przygotowaniu się do pracy, wkracza do osady, szybko odkrywając, że czas jakby się tu zatrzymał. Zamiast zrujnowanego i dotkniętego zębem czasu miejsca, czego się spodziewała, trafia do osady, w której życie ludzi, mające początek w zapiskach z roku 1886, choć nie ma tu już jego mieszkańców, wciąż istnieje, i ma do opowiedzenia przejmującą, tragiczną historię. 

Charlotte wiedziona ciekawością, zaczyna koncentrować się nie tyle na swojej pracy, jak na odkrywaniu Deer Creek, które odsłania przed nią coś, czego wcale nie spodziewała się odkryć. Zagłębia się w mroczny sekret, który przybliża ją do poznania prawdy o rodzinie, wielkiej stracie i granicach jakie człowiek jest w stanie złamać, by chronić najbliższych, tych których kochamy. 

The Tragedy at Deer Creek to przygodówka, której fabuła odkrywana jest w fragmentarycznie, ze strzępków tekstów zamkniętych w pamiętnikach, notatkach, dziennikach czy listach. To opowieść biegnąca w swoim własnym, powolnym, narracyjnym tempie, której wątek fabularny budowany jest stopniowo narastającym napięciem, niczym w dobrze napisanym thrillerze, w którym znalazła się nie tylko trzymająca nas w zaciekawieniu emocjonalna opowieść, ale i wątki nadprzyrodzone.

Budowanie klimatu poprzez stopniowanie dawkowanie fabularnej opowieści, i dzięki niedopowiedzeniom, także w jej finale, daje pole do własnej interpretacji tej historii, do zadawania pytań, do zadumy. Smutna opowieść o tragedii jaka wydarzyła się wśród zdawałoby się zżytej społeczności, gdzie każda osoba ma jaką przeszłość, i boryka się z własnymi problemami, w trudnym do życia, surowym miejsce Deer Creek, nie daje jednoznacznej i super precyzyjnej odpowiedzi. Finał gry, historii którą nasza fotografka odkrywa, wywołuje zadumę, kręci łezkę w oko, budzi żal, ale i daje przestrzeń do zastanowienia się nad naturą człowieka, nad moralnością i niemoralnością, sprawiedliwością i niesprawiedliwością, lojalnością i poświęceniem. 

Twórcy bardzo szczerze podeszli to trudnego, dla wielu z nas przykrego tematu, nie podając wszystkich szczegółów fabularnych, fabularnie nagradzając dokładność eksploracji, dokładne czytanie odnajdywanych pamiętników, czytanie litów pozostawionych przez mieszkańców, a nawet sprawdzanie rysunków i notatek. 

Nienachalne, dające przestrzeń do refleksji nad opowieścią zakończenie jest jedną z mocniejszych stron tej niesamowicie wciągającej historii o miłości, stracie i poświęceniu. To co się w grze wydarzyło, to co zdołaliśmy podczas eksploracji The Tragedy at Deer Creek odkryć, ma być nie tyle zwieńczeniem fabuły, a częścią celowego działania twórców. To nie jest gra łatwa, ale nie jest również banalna. To psychologiczny, nadprzyrodzony przygodowy thriller dla wymagających, kochających narracyjne opowieści graczy. Nic co nie jest tu opowiedziane wprost jest jej atutem, jest czymś za co twórców należy pochwalić, doceniając pomysł na opowieść, i intelekt, który oni sami zobaczyli również w graczach przygodowych. Mądrych przygodówek bowiem nigdy nie za wiele. 

Śmiem twierdzić, że nie za wiele jest również miłośnikom tego fabularnego gatunku, w tym i oczywiście mnie, przygodówek w klasycznym stylu point-and-click. Recenzowana przeze mnie gra jest właśnie taką przygodówką, której obsługa koncentruje się na komputerowej myszce, za pomocą jednego kliknięcia. Do dyspozycji mamy ikonę "stóp", która zaprowadzi nas w odpowiednie miejsce; ikonę "oka", która pozwoli na przyjrzenie się miejscu, przedmiotowi czy dokumentowi oraz ikony związane z interfejsowym działaniem, w których skład wchodzi wspomniane już "oko" oraz "dłoń", dzięki której możemy zabrać przedmiot, bądź dokonać czynnościowej interakcji. 

The Tragedy at Deer Creek to gra oferująca typowy ekwipunek, zlokalizowany w plecaku Charlotte, w którym natkniemy się na trzy zakładki. Oprócz rzeczy, które do niego trafiają, przedmiotów które możemy obejrzeć poprzez wybranie opcji "examine", bądź połączyć dzięki "combine", znalazła się również zakładka, do której trafiają zebrane podczas gry dokumenty - pamiętniki, listy, notatki oraz ta, w której swoje miejsce mają znalezione podczas eksploracji gry zdjęcia. Każde z nich można w dowolnej chwili obejrzeć, a dokumenty przeczytać, posługując się nimi także podczas pojawiających się w grze zagadkach, bądź do interpretacji warstwy fabularnej.

Oprócz tego na dole ekranu, w lewym dolnym rogu, obok plecaka, znajdziemy również notatnik naszej protagonistki. W nim umieszczane są informacje na temat sfotografowanych przez Charlotte lokacji, których ikony w formie fotek, trafiają do notatnika. W grze, która charakteryzuje się dość liniową rozgrywką, zwiedzanie i odkrywanie zaczynamy od odblokowania kilku miejscówek, co pozwala na dalsze poznawania historii. Bez ich odblokowania, nie możemy, przynajmniej na początku, zabierać istotnych dla posunięcia do przodu fabuły, przedmiotów. 

Niektórym zabieg ów może wydawać się nieco dziwny i niepotrzebny, ale ma to swój cel. Jest rodzajem samouczka, wprowadzenia do rozgrywki, która w podzielonej na cztery rozdziały opowieści nagradza dokładność, nie spiesząc się z rozgrywką, nikogo w niczym zadaniowo nie popędzając.

Ta dokładność jest ważna, bowiem recenzowany przeze mnie tytuł nie posiada klasycznego podświetlanie miejsc interaktywnych, choć sposób tego jak wyświetlać się będą nam aktywne miejscówki i to co możemy w grze kliknąć, można zmienić w ustawieniach. Wprowadzona zmiana ułatwia nieco odnalezienie istotnego dla gry szczegółu, jednocześnie eliminując możliwość pominięcia przedmiotu, który będzie nam potrzebny. A to, wierzcie mi, może się zdarzyć. 

Wykonane poprawnie zadanie, bądź odnalezienie istotnego elementu nagradzane jest przez grę odpowiednim dźwiękiem, co podkreśla graczom iż posunęli się do przodu, a ich działania są właściwie. 

We wspomnianym już notesie znajdziemy również konkretne zadania, cele przed którymi stoi nasza bohaterka, a co za tym idzie, gracz. Krótki opis tego co właśnie odkryliśmy w nowej lokacji, plus zadanie z jakim musimy się zmierzyć, pozwalają na przygodową precyzję, utrudniając fabularne utknięcie, które może przydarzyć się graczom, nie tylko w zadaniowej, logicznej części owej przygodówki, ale i tej przedmiotowej. Ale o tym za chwilę. 

Pozostając wciąż przy interfejsowej części rozgrywki warto wspomnieć, że The Tragedy at Deer Creek to gra, która posiada ręcznie zapis rozgrywki, choć slotów na zapis jest niestety ograniczona ilość. Grze można to wybaczyć, ponieważ jest to tytuł zbyt długi, przewidziany na około 3 godziny. Mnie osobiście zajął nieco więcej czasu, z racji na bardzo, ale to bardzo dokładne badanie każdego interaktywnego miejsca. 

A zdecydowanie jest w tej grze co robić. Mimo rozgrywki niezbyt długiej, nie oferującej wielu godzin zabawy, gracz zbierze wiele przeróżnych przedmiotów i będzie kombinował gdzie i kiedy ich użyć. To kiedy ma tu znaczenie, bowiem niektóre rzeczy nie będziemy mogli od razu zabrać, sporą ich część będziemy musieli sami stworzyć, z zebranych wcześniej elementów. Są i takie po które sięgniemy dopiero po jakimś czasie, gdy czas i temperatura (jest taki przedmiot), zrobią swoje. Będą i przedmioty, ale i zapiski w pamiętnikach, bądź dziennikach, która wpadną w nasze ręce dopiero wtedy, gdy uda się nam poradzić z zagadką czy minigrą. 

Oprócz licznych zagadek przedmiotowych na grających czekają również zadania czysto logiczne. Te twórcy bardzo zgrabnie wpletli w fabułę, pozostawiając w odwiedzanych przez nas chatach i ich pokojach podpowiedzi. Przyjdzie nam poradzić sobie, między innymi z cylindrem z działaniem matematycznym, ale i z cylindrem muzycznym. Odkryjemy zagadki słowne, ale i natkniemy się na dość proste, ale połączone zgrabnie z fabułą minigry. 

The Tragedy at Deer Creek  nie jest przygodówką nazbyt trudną. Jest grą z zadaniami do których znajdziemy rozsądną i logiczną podpowiedź. Ale nie jest również tytułem banalnie prostym. Twórcom udało się zbilansować zadaniowy ten aspekt gry, sprawiając że gracz nie poczuje podczas eksploracji frustracji związanej z fabularnym zacięciem, a i nudzić się zapewne nie będzie. 

Jeśli miałabym (to jest absolutnie moje osobiste odczucie), do czegoś się nieco przyczepić, to dałabym lekkiego minusa za powtarzalność zadania z labiryntem w lesie, a dokładnie z wędrówką do Wieży. Moim zdaniem raz wykonana czynność z właściwym przejściem, kierując się znalezioną podpowiedzią, nie powinna zmuszać do ponownego pokonywania leśnego labiryntu. Ta czynność winna już działać automatycznie, przenosząc nas bądź do wieży obserwacyjnej, bądź do osady. Ale jak już wspominałam, to moje subiektywne odczucie, osoby, która za wszelakimi labiryntami w przygodówkach nie przepada, mającej spory problem z orientacją w terenie, która w takich zadaniach zwyczajnie się gubi. 

To czym omawiania przeze mnie gra może przyciągać, oprócz absorbującej fabuły z elementami paranormalnymi, które w grach zawsze są przeze mnie mile widziane, jest jej graficzna oprawa i niesamowite, podbijające klimat animacje. 

Już gdzieś w moich tekstach z pewnością czytaliście, a ci którzy mnie znają, wiedzą że fankom pikselowej grafiki nie jestem, choć zaczynam się do niej przekonywać. Jednak gra, którą miałam przyjemność poznać, mimo tego, że stworzona jest w retro grafice, z widocznymi pikselami oferuje pikselozę, która w grach zwyczajnie mi się podoba. Jest to ten rodzaj grafiki, która u mnie budzi skojarzenia starego filmu nagranego na niszczejącej już taśmie, bądź specjalnie postarzałej. Mimo pikseli jest wyraźna, bardzo szczegółowa w różne drobiazgi, ale i oszczędzająca nam nasycenia barwami. 

Nie jest to oczywiście typowo mroczna kolorystyka, typowo czarno-biała, z nutką wpadającego w szarość granatu, bo pojawiające się w niej animacje, nadają grze koloru, ale i niesamowitego klimatu. Miła dla oka grafika, którą z przyjemnością podziwia się w kolejnych odsłanianych nam stopniowo lokacjach, podbijana jest przez niesamowite filmowe animacje. 

Przerywników, tak zwanych cut-scenek znajdziemy w grze naprawdę sporo, a większość z nich, jak i nie wszystkie mają na celu, i robią to świetnie, budować atmosferę tajemnicy i pewnego dreszczyku emocji, który wraz z Charlotte Gray odczuwamy. Twórcom udało się bowiem stworzyć nie tylko płynne, bardzo sugestywne i niezwykle czytelne animacje, które przy okazji nadają grze kolorów, ale i oddać w nich ruch, mimikę, gesty i emocje naszej protagonistki. 

Każdy gest, każda czynność jaką podejmuje się kierowana przez nas fotografka jest spójna z czynnościami jakie wykonujemy w normalnym życiu, jest autentyczna i wiarygodna. Dodatkowo to co widzimy w kolejnych filmowych przerywnikach budzi emocje nie tylko growej protagonistki, ale i nasze. Niejednokrotnie widząc na ekranie wynikającą z fabuły animację, czułam się jak podczas seansu skrojonego na miarę, świetnie poprowadzonego fabularnie dreszczowca. 

The Tragedy at Deer Creek to nie ma co ukrywać, niezwykle klimatyczna przygodówka, która poprzez wspomniane animacje podkreśla kluczowe wydarzenia w grze, ubarwiając je nie tylko kolorem, którego mało nam w zwykłej rozgrywce, ale i poczuciem tajemnicy, odkrywanych sekretów i nadprzyrodzonym stylem tejże opowieści. 

Klimatu dreszczyku, a nie jest to typowa groza, bo opisywana przeze mnie przygodówka w żadnym razie nie jest horrorem, dodaje udźwiękowienie i muzyka. Nie sposób nie wspomnieć, że dźwięki otoczenia są czymś oddanym równie wiarygodnie, jak liczne i klimatyczne animacje. Trzeszczący pod stopami śnieg, dźwięki kroków, skrzypiąca podłoga i wiele innych dochodzących do nad dźwięków otoczenia, sprawiają, że klimat tajemnicy i paranormalności wyraźnie się zagęszcza. 

Na dodatek w tej niewielkiej, niezależnej grze, jak już wspomniałam stworzonej przez dwójkę braci, ścieżka muzyczna jest stworzona bezpośrednio do gry, z wykorzystaniem instrumentów zebranych na przestrzeni aż dwudziestu lat. Oddaje ona nie tylko melancholijny, zadumany i tajemniczy styl opowieści, w której narracja bywa również poetycka, nie tylko wyrazu i atmosfery narracyjnego thrillera, ale i umiejętnie wskazuje czas w jakim rozgrywają się odkrywane przez nas wydarzenia. Główny motyw muzyczny, w którym z przyjemnością się zanurzyłam, przy którym często wczytując grę, zatrzymywałam się na dłuższą chwilę, idealnie oddaje okres amerykańskiej kolonizacji, osadników zaczynających nowe życie, w nowym miejscu. 

Należy również wspomnieć, że recenzowany przeze mnie tytuł to gra w pełnej angielskiej wersji językowej, zarówno protagonistki, jak i postaci z przeszłości, które poznajemy podczas odczytywania znalezionych pamiętników. Głos aktorski wcielającej się w postać Charlotte Gray brzmi naprawdę dobrze, oddając podczas rozgrywki wszystkie emocje jakie nią szarpią. 

Cieszy niezmiernie, że niewielki, bardzo niezależny projekt przygodowy posiada pełny dubbing, co według mnie zawsze podnosi jakość gry i sprawia, że odczucia z poznawania fabuły są pełniejsze, bardziej emocjonalne, bardziej pobudzające emocje. 

Niestety, jak zwykle żałują, że polscy gracze nie mają okazji zagrać w ów tytuł z rodzimymi napisami. Ale w grze, która dostępne jest jedynie po angielsku, wydaje się to mimo wszystko oczywiste. 

Podsumowanie - przejmująca, angażująca, dająca do myślenia 

Przyszedł czas na podsumowanie, które jak już wiecie nie może być dla The Tragedy at Deer Creek negatywne. Nie może, bo opisywane przeze mnie gra jest tytułem zdecydowanie godnym polecenia, szczególnie dla tych graczy, którzy kochają narracyjne opowieści ze stopniowaniem emocji, tajemnicą i nadprzyrodzonym klimatem.

Fabuła potrafi wciągnąć, stopniowo odkrywając przed graczem często szokujący fakty. Możliwość poznawania opowieści na dwóch płaszczyznach czasowych, współcześnie podczas rozgrywki, kierując fotografką Charlotte Gray, i w przeszłości, poznając obozowe życie drwali w XIX wieku, poprzez wszelakie słowo pisane, sprawia wielką frajdę i budzi ciekawość.

Klasyczna rozgrywka "wskaż i kliknij", z prostym interfejsem, dobrze przemyślane zagadki przedmiotowe i wplecione w fabułę zadania logiczne, podbijane są przez niesamowite, filmowe i wywołujące dreszczyk emocji animacje, które oddają nie tylko klimat narracyjnego, psychologicznego thrillera, ale i wiarygodność emocji i działań naszej bohaterki. Growa protagonistka stworzona jest w bardzo ludzkim, bardzo naturalnym stylu.

Atmosfery tajemnicy, z lekkim niedopowiedzeniem w finale, które ma za zadanie dać graczom możliwość własnej interpretacji toczących się w grze wydarzeń, dodaje niesamowita ścieżka dźwiękowa, stworzona za pomocą przeróżnych instrumentów. Docenić należy również dobrą angielską wersję językową.

Pozostaje mi tylko żałować, że gra owa nie posiada polskiej wersji językowej, która zapewne zachęciłaby moich Rodaków do sprawdzenia tegoż tytułu. A zaprawdę powiadam Wam..... warto! 

Moja ocena 8,5/10

Bardzo dziękuję studio Sparrowland za udostępnie gry do recenzji! 

Grałam w wersję na komputery osobiste PC - Steam.

 

Zalety:
  • Wciągająca fabuła;
  • Dwie płaszczyzny czasowe;
  • Trzymająca w napięciu historia;
  • Stopniowe odkrywanie sekretu;
  • Zjawiska nadprzyrodzone, mile widziane;
  • Miła dla oka grafika;
  • Klasyczna przygodowa rozgrywka;
  • Ciekawe zagadki przedmiotowe i logiczne
  • Dobry angielski dubbing;
  • Niesamowicie klimatyczne animacje;
  • Świetna ścieżka dźwiękowa;
  • Podbijająca klimat muzyka;
  • Możliwość ręcznego zapisu rozgrywki

Wady:

  • Mimo wszystko za krótka;
  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Trochę mało slotów na zapisy

wtorek, 9 czerwca 2026

Dimhaven - The Lost Source, zagadki zapomnianego raju odkryjemy w czerwcu

Dimhaven - The Lost Source, zagadki zapomnianego raju odkryjemy w czerwcu

 

Lubiącym rozgrywkę skupioną na zagadkach logicznych, eksplorację i tajemnice zaciekawi zapewne informacja, że Dimhaven - The Lost Source, przygodowa gra logiczna swoją premierę będzie mieć jeszcze w tym miesiącu.

Obecny miesiąc przynosi graczom zdecydowanie więcej premier niż przewidziałam w zestawie przygodowych premier czerwca. Wiemy już, że w tym miesiącu, a dokładnie już jutro zadebiutuje The Tragedy at Deer Creek, a jakiś czas później, bo w połowie czerwca na growym rynku pojawi się również A Lost Man, z której wrażenia z demo znajdziecie na blogu. Ale w czerwcu debiut będzie mieć również przygodowa gra logiczna, stworzona przez studio Zadbox Entertainment, odpowiedzialne za ciepło przyjętą przygodówkę Quern - Wieczne Myśli, zaś wydana wraz z Blue Brain Games, studiem mającym na swoim koncie przygodowo-logiczną serię The House of Da Vinci oraz The House of Tesla. Poznaliśmy nie tylko dokładną datę premiery Dimhaven - The Lost Source, ale również premierowy zwiastun.

Może zainteresuje cię także:


Akcja Dimhaven - The Lost Source rozgrywa się na odludziu, w górzystej krainie, niegdyś tętniącej życiem, miejscu, który było turystyczny rajem, teraz opuszczonym. Powodem pozostawienie tego miejsca stały się tajemniczym wydarzenia z ostatnich lat. W grze wcielamy się w Emily Ravenstone, która wyrusza na misję odnalezienia swojego wujka na tej dziwnej wyspie.

Gra jest połączeniem typowej przygodówki, z elementami gry logicznej, z eksploracją, narracyjną opowieścią i aparatem fotograficznym, który w tej grze będzie stanowił bardzo ważny dodatek. Gra posiada pełną angielską wersję językową, ale niestety nie zagramy w nią z polskimi napisami. 

Dimhaven - The Lost Source zadebiutuje na komputerach osobistych PC, Mac i Linux, na Steam 23 czerwca 2026 roku. Demo wciąż dostępne jest na Steam. 

Karta Steam - pobierz demo

poniedziałek, 8 czerwca 2026

The Tragedy at Deer Creek zadebiutuje już jutro

The Tragedy at Deer Creek zadebiutuje już jutro

 


Sypnęło ostatnio informacjami o datach premier gier przygodowych. Taką ma również przygodowa, klimatyczna opowieść "wskaż i kliknij", zatytułowana The Tragedy at Deer Creek. Gra swoją premierę ma mieć już jutro.

Okazuje się, że listę czerwcowych premier gier przygodowych zasili jeszcze jeden tytuł, niezależna przygodówka stworzona przez niewielki zespół studia Sparrowland, zatytułowana The Tragedy at Deer Creek. Ta poruszająca, emocjonalna historia, której demo wciąż można sprawdzać na Steam, a moje z niego wrażenia znaleźć na blogu, zadebiutuje już za chwilę. Jej twórcy w mediach społecznościowych, na Instagramie podzielili się informacją, że gra swój debiut będzie miała już 10 czerwca

Przeczytaj również:

The Tragedy at Deer Creek to klasyczna przygodówka o rozgrywce "wskaż i kliknij", zrealizowana w ciekawym, retro graficznym stylu, nastawiona na eksplorację, narrację, zagadki przedmiotowe i poruszającą opowieść o pewnej społeczności drwali, niegdyś mieszkającej na w niewielkiej osadzie na Alasce.

W grze przejmujemy kontrolę nad fotografką, Charlotte Gray, która udając się do tego odległego miejsca postanawia skończyć swój najnowszy projekt "Forgotten Frontiers". Miejsce, które powinno być dotknięte zębem czasu, okazuje się osadą zawieszoną w czasie, utrzymaną w nienaruszonej formie przez coś niewidzialnego. Wkrótce Charlotte odkrywa w Deer Creek coś uśpionego, i ślady dramatycznej przeszłości. 

Gra swoją premierę będzie mieć na platformie Steam, na komputerach PC już 10 czerwca 2026 roku, w pełnej angielskiej wersji językowej, bez polskich napisów. Demo dostępne. 

sobota, 23 maja 2026

SOMBRAS: negative frames, fotografia i lekkie elementy horroru

SOMBRAS: negative frames, fotografia i lekkie elementy horroru

 

Nostalgiczna gra narracyjna, w której znajdziemy lekkie elementy horroru i system fotografii, zatytułowana SOMBRAS: negative frame to kolejny przygodowy projekt studia odpowiedzialnego za grę Last Time I Saw You.

Studio Maboroshi Artworks odpowiedzialne za wydaną w 2024 roku przygodową, narracyjną i poruszającą opowieść zatytułowaną Last Time I Saw You, po roku milczenia ujawniło swój najnowszy projekt. Podobnie jak ich poprzednia gra, tak i ta jest przygodówką narracyjną, tym razem jednak z nutką grozy i fotografią. Nosi tytuł SOMBRAS: negative frames, a jej wydaniem zajęło się Entalto Publishing. Gra ma swoje miejsce na platformie Steam, poznaliśmy również jej pierwszy zwiastun. 

Przeczytaj także:

SOMBRAS: negative frames to gra, w której znajdziemy narracyjną fabułę, drobne elementy grozy i system fotografii, w której twórcy poruszają tematy młodości, sztuki, mieszanej tożsamości i dysfunkcyjnej rodziny. Gra, w przeciwieństwie do poprzedniego tytułu tegoż studia, jest zrealizowana w grafice 3D. Nie posiada dialogów mówionych, ani polskiej wersji.

Przyjdzie nam w niej kierować Shiomi Alterio, japońsko-hiszpańską studentką fotografii, mieszkającą z ojcem w urokliwym japońskim miasteczku, po tym jak jej rodzice się rozwiedli. Przez rozwód musiała porzucić życia w Europie, do którego przywykła. 

Pewnej nocy zostaje pochłonięta przez mroczny wymiar, w którym jej oczom ukazują się znajome ulice, jakieś cienie i dziewczyny, które wyglądają jak ona. Dzięki fotografowaniu niezwykłych miejsc, przeżywając niepokojące spotkania, próbując odbudować każdy fragment swojej osobowości pomożemy Shiomi powrócić do domu. 



Zaprzyjaźnimy się z alternatywnymi wersjami siebie, będziemy mierzyć się z własnymi lękami, zbierać okultystyczne drobiazgi i otwierać dziwne, blokujące nam przejście drzwi. Dzięki zdjęciom, które będziemy musieli wywołać, zdobędziemy tyle informacji, by ulepszyć nasz aparat, odkrywając sekrety tego świata. 

SOMBRAS: negative frames nie ma jeszcze daty premiery. Gra zadebiutuje na platformie Steam, w wersji na komputery PC.

Karta Steam 










piątek, 15 maja 2026

Legacy of the Depths, pikselowa narracyjna przygodówka w stylu noir

Legacy of the Depths, pikselowa narracyjna przygodówka w stylu noir

 

Pikselowa przygodówka, narracyjna opowieść w stylu noir, inspirowana folklorem i twórczością Lovecrafta, z elementami horroru, zatytułowana Legacy of the Depths to kolejny niezależnie tworzony przygodowy projekt. 

Legacy of the Depths, pikselowa przygodówka w stylu noir, to gra niezależna znajdująca się jeszcze we wczesnej fazie rozwoju, której twórca na bieżąco publikuje aktualizację w serwisie X, a której kartę na Steam planuje udostępnić tego lata. Gra wypełniona sekretami, z folklorem i elementami grozy zaczerpniętymi z twórczości Lovecrafta, zabierze graczy  na wyspę na Morzu Barentsa. 

Warto przeczytać również:

Legacy of the Depths to gra w narracyjnym stylu, osadzona w alternatywnej Rosji pod koniec lat 20. XX wieku. Wcielamy się w niej w naukowca, który pewnego dnia otrzymuje tajemniczy list od swego zmarłego dziadka, jedynego który ocalał z wyprawy na zapomnianą wyspę na Morzu Barentsa. Postanawia odkryć prawdę ruszając śladami przeszłości. 



Przygodówka jest projektem wykonanym w pikselowej grafice retro, z nastawieniem na fabułę, grą wciąż na wczesnym etapie produkcji, z rozgrywką w stylu noir, grą, która jak wspomina twórca może spodobać się graczom, którym podobały się takie przygodowe projekty jak: Disco ElysiumThe Last Door czy Pentiment

Przygodówka mocno koncentruje się na eksploracji, dialogach, ale również na atmosferze północnego noir. Ważnymi elementami tegoż projektu mają być również animacje. 

Przykład animacji, na które natkniemy się w tej grze zamieścił twórca na swoim profilu społecznościowym na X, w materiale poniżej. Przedstawia ona scenę podróżowania w grze. Zawsze kiedy gracz wyrusza w podróż, do kolejnej lokacji zabiera go woźnica. W czasie podróży można z nim porozmawiać, pytając o cel podróżowania.

Autor planuje ukończyć wersję demonstracyjną Legacy of the Depths tej jesieni. Obejmować ona ma około 40 minut rozgrywki. Jeszcze tego lata planuje stworzyć stronę swego projektu na platformie Steam.

Oobserwuj Legacy of the Depths na X