Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojenny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojenny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2025

A Stroke of Fate: Operation Valkyrie/ Operacja Walkiria - poradnik/solucja, opis przejścia

A Stroke of Fate: Operation Valkyrie/ Operacja Walkiria - poradnik/solucja, opis przejścia

Znajdujesz się w poradniku/solucji do przygodowej gry typu "wskaż i kliknij", koncentrującej swoją opowieść na jednym z najbardziej znanych planów niemieckiego ruchu oporu. Oto opis przejścia gry A Stroke of Fate: Operation Valkyrie/ Operacja Walkiria!

A Stroke of Fate: Operation Valkyrie/ Operacja Walkiria to gra, która swój debiut miała w roku 2009, opowiadająca o wydarzeniach z II wojny światowej i jednym z zamachów na Adolfa Hitlera. Bohaterem przygodówki jest Standartenführer Gerhard Mayer, biorący udział w tajnym planu niemieckiego ruchu oporu. 

Przeczytaj równieżA Stroke of Fate: Operation Valkyrie - recenzja. Gra o zamachu na Hitlera

Gra jest klasyczną przygodówką, obsługiwaną za pomocą myszy, w rozgrywce "wskaż i kliknij", z zagadkami i rozmowami, które decydują o popchnięciu opowieści do przodu. Istotne elementy dla poradnika/solucji zostały tu odpowiednio oznaczone:

  • Zebrane przedmioty - pogrubienie, kolor czerwony;
  • Zagadki i zadania - pogrubienie;
  • Wątek fabularny - kursywa

Miłej gry!

Berlin – lipiec 1944

Grę rozpoczyna animacja. 

Wybieramy profil i zaczynamy. 

Zabieram część raportu leżącego na szafce przy łóżku. Zaglądam do szafy, gdzie przebieram się w mundur i przechodzę do salonu, w drzwi z lewej. 

Po chwili dzwoni telefon, odbieram go więc. 

Mój szef jest zły, bowiem do tej pory nie dostarczyłem mu raportu. 

Znów słyszę dźwięk dzwonka telefonu, więc odbieram. 

Tym razem w słuchawce odzywa się pracownik poczty, który przypomina o telegramie do odebrania.

Zanim tam pójdę, muszę odnaleźć klucze. Klikam zatem na biurko, by pojawiła się retrospekcja wydarzeń. Dotykam najpierw drzwi z lewej, a potem z prawej strony. Przypominam sobie co robiłem. Patrzę zatem na zdjęcie leżące na kominku, potem na telefon, a na koniec, na stolik z dokumentami i radiem. Wśród papierów znajduję kluczyk. Otwieram nim szufladę biurka i zabieram kolejną część raportu. Z biurka biorę także nasz dziennik. Zaglądam do niego i znajduje moją kartę identyfikacyjną. Na podłodze, tuż pod biurkiem, obok fotela znajduję kartkę z adresem poczty. Spoglądam na nią. 

Wychodzę na korytarz i udaję się do łazienki. Zabieram strzykawkę. Czas się ogolić, więc podnoszę pędzelek do golenia i używam go na swojej twarzy, potem sięgam po maszynkę do golenia i golę się. Z półki zabieram też krem przeciwgrzybiczny, może się przydać. 

Czas udać się na pocztę, wobec tego wychodzę z domu, wsiadam do samochodu i każę jechać mojemu szoferowi na pocztę. Na ulicy wchodzę w prawe drzwi, gdzie rozmawiam z pracownikiem poczty i odbieram od niego zakodowaną wiadomość. Opuszczam pocztę, od mężczyzny sprzedającego na ulicy gazety kupuję „Das Reich”. Wsiadam do samochodu, by wrócić do domu. W mieszkaniu, w korytarzu, umieszczam zakodowaną wiadomość na gazecie leżącej na stoliku, w dole ekranu.

Muszę z liter, które widzę ułożyć zdanie widoczne na górze. Gdy braknie mi jakiejś literki, wystarczy, że kliknę na wycinki gazety leżące z lewej strony. Litery wtedy zmienią się. 

Kolejność układania wyrazów w zdaniu jest dowolna. Za każdym razem poprawnie ułożony wyraz znika. 

Zagadka jest losowa, ale hasło jest takie samo dla każdej gry i brzmi : WAGNER.

Teraz opuszczam mieszkanie i samochodem udaję się do budynku RSHA. Chwilę rozmawiam z wszystkimi oficerami, po czym przechodzę na korytarz w przód, a potem w prawo. Tu przeglądam wszystkie pokoje. Rozmawiam sobie z wszystkimi oficerami, których spotkałem w pokojach. Od Boysena otrzymuje nóż. Z nim też rozmawiam na każdy temat. Udaję się do mojego gabinetu. Zabieram pustą butelkę, z biurka zabieram część raportu Canade Case. Oglądam obydwa raporty, po czym umieszczam je w folderze (brązowa okładka z napisem Canada). 

Czas udać się do szefa. Wychodzę zatem i udaję się w szerokie drzwi na środku, do gabinetu Mullera. Wchodzę od razu do szefa, ale zaczepia mnie jego sekretarz, pytając mnie o raport. Potwierdzam, że go mam i wchodzę do gabinetu. Daję raport szefowi, chwilę z nim rozmawiam na każdy temat.

Otrzymuję kolejne zadanie. 

Tym razem muszę znaleźć odpowiedni punkt obserwacyjny. Muszę zająć się obserwacją generała Becka. 

Wychodzę zatem z gabinetu i kolejny raz rozmawiam z sekretarzem mojego szefa, pytając go o adres generała. Opuszczam budynek i samochodem jadę na ulicę przed budynek generała Becka. Na miejscu rozmawiam z oficerem, który stoi przy bramie mieszkania generała. Widzę, że coś upuścił, więc pytam go o zdjęcie, które wyleciało mu z kieszeni. Nie muszę wiele prosić, by je otrzymać. Tym sposobem zyskuję zdjęcie Mariki Roekk. Proszę oficera o rozmowę z generałem, ten owszem wychodzi, ale zaraz znika. Postanawiam zatem porozmawiać ze starszą panią zamiatającą chodnik. 

Mogę wybrać jedną z opcji rozmowy, czyli być miłym i strać się jej pomoc, albo być bardzo stanowczym. 

Jedno co dowiaduję się, to to, że kobieta kiedyś pracowała w kabarecie i wyraźnie za nim tęskni oraz to, że nie oferuje wolnych pokoi, choć słyszę, że się waha. 

Żądam od niej klucza i oddaje mi go. Wracam zatem do budynku RSHA. Wędruje do szefa, któremu mówię wszystko to co się dowiedziałem. Otrzymuje dokument, dzięki któremu do wynajętego mieszkania zostanie dostarczony odpowiedni sprzęt. Z kolei teraz udaje się do okienka przy więzieniu, gdzie pokazuje niedawno otrzymany dokument. Proszę też o dwa bilety do kabaretu i wracam do samochodu. 

Wracam pod dom generała. Proszę starszą panią o przyjęcie biletów, po czym wchodzę do domu z lewej. Za pomocą klucza, otwieram drzwi z prawej i wchodzę do środka. Udaje się prosto do salonu, czyli w lewo. Wyglądam przez okno, przez które doskonale widać mieszkanie generała. Próbuje zadzwonić, ale nie słyszę sygnału w telefonie. Spoglądam zatem na telefon za pomocą PPM. 

Gra dokona zbliżenia. 

Jeszcze raz dotykam telefonu, by przekonać się, że rzeczywiście nie działa. Używam zatem na pokrywie telefonu noża. Kładę pokrywę telefonu obok na stoliku, oglądam telefon, dotykam go i widzę, że brakuje dzwonka. Udaje się zatem na korytarz i demontuje dzwonek wiszący przy drzwiach wyjściowych. Wracam do salonu, ponownie powtarzam wszystkie czynności z telefonem jakie robiłem wcześniej i umieszczam w nim dzwonek. 

Teraz telefon będzie już gotowy do użycia. 

Dzwonię zatem do Mullera, po czym opuszczam mieszkanie i udaje się do budynku RSHA. Od razu wędruje się do gabinetu szefa, chwilę z nim rozmawiam i otrzymuje nowe zadanie. 

Tym razem mam przynieść mu kilka próbnych zdjęć z obserwacji generała Becka. 

Opuszczam gabinet i postanawiam wstąpić jeszcze do pokoju Glock’a, któremu wręczam zdjęcie aktorki, które otrzymałem od żołnierza stojącego przed domem generała. 

Ten jest mi wdzięczny, więc mogę go prosić o co chcę. 

Od razu spostrzegam stojący obok wieszaka statyw, więc proszę Glock’a o jego pożyczenie. Gdy się godzi, zabieram go i opuszczam budynek. 

Samochodem udaje się do wynajętego przeze mnie apartamentu, by zrobić to, co kazał mi szef. Wchodzę zatem do mieszkanie i do salonu. Tutaj klikam na jedną ze stojących na dywanie walizek. Muszę najpierw złożyć sprzęt. Na początku wyciągam aparat, umieszczam na nim obiektyw ZI – 21 i żółty filtr. Na koniec montuje nowy statyw. 

Robię kilka zdjęć okien generała, operując strzałkami po bokach i robiąc maksymalne zbliżenie za pomocą strzałki tuż przy aparacie, w lewym, dolnym rogu. Pstrykam kilka różnych fotek, klikając na aparat w dolnym, lewym rogu. Skupiam się głównie na oknach, ale dokumentuje także inne szczegóły. 

Gdy już uda się mi się wykonać zdjęcia, wyciągam negatywy i opuszczam wynajęte mieszkanie, by udać się do mojego własnego mieszkania. Od razu udaje się do łazienki, z zamiarem wywołania fotek.

 Przełączyłem światło, używając przełącznika przy drzwiach, tak by świeciła się czerwona żarówka. Umieszczam negatywy na powiększalniku – lewa strona i przystępuje do wywoływania zdjęć. 

Najpierw klikam na pojemnik z wywoływaczem – środkowa butelka i przytrzymuje LPM, by w środkowej kuwecie pojawiło się 99%. Potem zabieram jedną kartkę papieru – lewy, dolny róg i szybko umieszczam, czyli klikam na powiększalnik – lewa strona. Papier trzymam tak tylko 1 sekundę. Cały czas słyszę biegnące minuty – tykanie zegara. Po jednej sekundzie, przenoszę zdjęcie do środkowej kuwety. Tu trzymam je 4 sekundy, a następnie, po upływanie tego czasu, przenoszę zdjęcie do prawej kuwety. Zdjęcie gotowe. Czynność powtarzam trzy razy. Nieudaną odbitkę, mogę powtarzać do skutku. 

Gdy już mam w kieszeni wywołane zdjęcia, przełączam światło i opuszczam łazienkę. Udaje się do salonu, gdzie słyszę dźwięk telefonu. Odbieram go i rozmawiam chwilę z Hefnerem, mówiąc mu, że zobaczę co da się zrobić. Kończę rozmowę i opuszczam mieszkanie, by udać się do budynku ASHA, do szefa. Przed wejściem zagaduje Konrada, strażnika stojącego przed wejściem z prawej strony. Pytam go o bilety na spektakl. 

Dowiaduje się, że załatwi mi je, gdy zrobię coś dla nieco. Tym czymś ma być załatwienie mu pracy u mojego szefa, czyli Mullera. 

Udaje się więc do budynku i natychmiast wędruje do szefa. Daję mu wywołane fotki, po czym ponownie go zagaduje, aż w rozmowie pojawi się temat Konrada. Gdy już załatwiam mu pracę, wędruje z tą wiadomością do Konrada i otrzymuje bilety do kina. Teraz wracam do swojego mieszkania. Znów słyszę jak dzwoni telefon, więc wchodzę do salonu, by go odebrać. 

Tym razem dzwoni niejaki Jurgen Klaus. 

Rozmawiam z nim i ponownie odbieram dzwoniący telefon, tym razem od szefa – Mullera, który informuje mnie, że mój nowy partner, czeka na mnie w wynajętym przeze mnie apartamencie. Udaje się więc na miejsce, na spotkanie. Rozmawiam z Klausem na każdy temat i tym razem od niego otrzymuje negatywy do wywołania. Wracam zatem do swojego mieszkania, wchodzę do łazienki, zmieniam światło na czerwone i powtarzam wszystkie czynności, tak jak poprzednio, by wywołać trzy partie zdjęć. Gdy już je mam, zmieniam światło i opuszczam łazienkę i mieszkanie, by wrócić do wynajętego apartamentu. Daję zdjęcia Klausowi i wracam do swego mieszkania. Dzwonię do Hefnera, z którym umawiam się na spotkanie w restauracji. Opuszczam więc mieszkanie i udaje się na umówione spotkanie, czyli w miejsce z pocztą. 

Restauracja znajduje się z lewej strony poczty. 

Na miejscu rozmawiam z Hefnerem. 

Naszą pogawędkę przerywa telefon, jak się okazało od Klausa, który podobno odkrył coś bardzo interesującego i wzywa mnie do apartamentu. 

Opuszczam zatem restaurację i jadę do wynajętego mieszkania. Wchodzę do salonu, gadam z Klausem, po czym udaje się na korytarz. Za pomocą noża przecinam kabel telefoniczny znajdujący się na futrynie drzwi prowadzących do salonu, na górze. 

Wracam do salonu, słysząc, że Klaus próbuje zadzwonić. Zagaduje go, po czym oferuje, że sam dostarczę taśmy. W ten sposób otrzymuję taśmy i wychodzę z nimi na korytarz. Do pustej butelki wlewam płyn przeciwgrzybiczny. Teraz na butelce z owym płynem używam strzykawki, napełniając ją trucizną. Opuszczam apartament, jadąc gdziekolwiek, żeby upozorować dostarczenie taśm i wracam do wynajętego mieszkania. Wchodzę do salonu, zagaduję Klausa, po czym, gdy ten obraca się w stronę aparatu pakuję w niego zawartość strzykawki. 

Ten upada, a ja opuszczam mieszkanie. 

Słyszę dźwięk syren alarmowych i widzę stojących na ulicy oficerów. Rozmawiam z nimi, po czym udaję się, oczywiście samochodem do budynku RSHA. Od razu wędruje do gabinetu Mullera. Rozmawiam z nim, a ten zleca mi odnalezienie wszystkich dokumentów dotyczących operacji Walkiria. Muszę więc przeszukać wszystkie gabinety. Na początek udaję się do gabinetu Glock’a. 

Znajduję tam jego ciało. 

Wśród porozrzucanych na podłodze dokumentów znajduję jeden dokument dotyczący wspomnianej operacji. Zabieram go. 

Teraz udaję się do gabinetu po przeciwnej stronie, czyli pokoju Boysena’a i tu także sięgam po kolejny dokument dotyczący operacji Walkiria. 

Na koniec wchodzę do gabinetu Readers’a, gdzie informuję przebywających tam oficerów o ciele Glock’a. Gdy wychodzą, sięgam po ostatni dokument. Czytam wszystkie i dowiaduję się, że ten ostatni dotyczy Hefnera. Maczam go zatem w atramencie stojącym na biurku. 

Wracam do szefa i oddaję mu zebrane dokumenty i opuszczam budynek, by udać się do swojego mieszkania. Na miejscu rozmawiam z Hefnerem. 

Naszą rozmowę przerywa telefon. Odbieram go. 

Tak kończy się berlińska część mojego zadania. 

Teraz udaję się do zamku.

Operacja Adlerhorst

Przed bramą rozmawiam ze strażnikiem stojącym z prawej strony. 

Dowiaduje się, że musi mnie przeszukać, bym mógł wejść do zamku. 

Tak też czynię. Po rutynowej kontroli, otwieram bramę i udaje się do zamku. Rozmawiam trochę z telefonistką Victorią i otrzymuje klucz do swego pokoju. Postanawiam pozwiedzać zamek. Najpierw udaje się w stronę śpiącego i nietrzeźwego oficera. Ze stolika zabieram chusteczkę i udaje się do jadalni – drzwi z lewej. 

Tam podsłuchuje rozmowę dwóch grających w karty oficerów. 

Słyszę, że brakuje im alkoholu i papierosów.

Chwilę z nimi rozmawiam, ale nie długo, bowiem twierdzą, że są zajęci. Wchodzę zatem na taras. Oszklone drzwi – okna. Rozmawiam z wartownikiem, który twierdzi, że nie pije, ani nie pali. Udaje się w prawo. Przy murze, na śniegu dostrzegam niedopałki papierosów. Czyżby wartownik mnie okłamał. Zabieram jeden niedopałek, używając chusteczki. 

Wracam do strażnika i pokazuje mu niedopałek, rozmawiam z nim i dostaje jego paczkę papierosów. Wracam do środka. Udaje się w drzwi z lewej strony, próbując wejść do biblioteki. 

Niestety zatrzymuje mnie żołnierz pilnujący wejścia. 

Postanawiam więc udać się do swego pokoju. Wchodzę zatem po schodach na górę i kluczem, który dostałem od Victorii otwieram drugie drzwi z prawej strony. Rozglądam się po swoim lokum. Ze stolika zabieram butelkę Whiskey i czekoladę. Czytam też liścik, który leżał na stoliku. 

Opuszczam pokój. Na korytarzu rozmawiam trochę z oficerami pilnującymi pokoju Himmlera i schodzę na dół. Ze stolika w dole ekranu zabieram szczypce do cukru

Wracam do jadalni. Próbuje wręczyć grającym w karty butelkę Whiskey, ale Ci chcą tylko Schnappsa. Udaje się zatem do śpiącego nietrzeźwego oficera i zagaduje do niego. Pytam go o ów alkohol i gdy nie chciał sobie przypomnieć, krzyczę na niego. 

W ten sposób dowiaduje się, że butelka wiśniówki znajduje się w bibliotece. 

Rozmawiam jeszcze z nim. Pytam go o Hitlera, udaje, że nie jestem zainteresowany sekretem, który chce wyjawić mi pijaczyna. 

Ten zdradza mi tajemnicę - o kurierze. 

Pytam więc nadal, tym razem o powiązanie Hitlera z Himmlerem. Po rozmowie podchodzę do telefonistki Victorii. Daję jej tabliczkę czekolady, mówiąc, że jest ona darem od wartownika Moltke. Gdy dziewczyna zaczyna do niego dzwonić, wracam do jadalni i wychodzę na taras. Wartownik stoi w budce, więc wykorzystuje moment i sięgam do skrzyni, z której wyciągam laski dynamitu

Wracam do Victorii i zagaduje ją. Prowadzę rozmowę w ten sposób, by wyjawiła mi nazwisko kuriera – Fritz. Z tymi informacjami udaję się pod drzwi biblioteki. Tam zagaduje do pilnującego wejście oficera, wymieniając nazwisko kuriera poznane od Victorii. 

Teraz mogę już wejść do biblioteki. 

Na miejscu rozmawiam z Himmlerem, aż ten opuści bibliotekę. Wędruję w dół, między regały z książkami. Na jednym z regałów znajduję butelkę Schnappsa. Zabieram ją. Ze stolika podnoszę pojemnik z lakiem. Zamoczyłem w nim szczypce do cukru i udaję się w stronę wyjścia. 

Nie wychodzę jednak, tylko wędruje przed siebie, w stronę kominka. Używam szczypiec z lakiem na kominku. Przelewam Whiskey do pustej butelki po Schnappsie, a następnie korkują ją używając szczypiec z lakiem. Teraz mam gotową butelkę Schnappsa. Wychodzę z biblioteki i udaje się od razu do grających w karty. Daję im paczkę papierosów i butelkę Schnappsa. Rozmawiam z nimi, po czym mogę przystąpić do gry. 

Zadanie nie jest trudne, stawiam zawsze na stół 3 marki, po czym pasuję i sprawdzałem. Gram tak, aż na stole pojawi się srebrny kluczyk. 

Mogłem grać dalej i uzbierać więcej pieniędzy, ale nie było to konieczne. Gdy już moja zabawa z kartami została zakończona, zauważyłem leżący na stoliku nóż. Przykryłem go chusteczką i niepostrzeżenie zabrałem. Przy pomocy tego noża, przeciąłem sznur wiszący na zasłonie w oknie, z prawej strony. W ten sposób zyskałem sznurek. Udałem się w stronę Victorii, po czym wszedłem do zbrojowni – drzwi obok niej. Przeszedłem w głąb pomieszczenia, po czym za pomocą wygranego, srebrnego klucza, otworzyłem kraty. 


Trafiłem do sali tortur, w której wszystko pooglądałem i udałem się w lewo, do pomieszczenia z generatorem i dalej przed siebie, do drzwi. Spróbowałem wejść do środka, ale drzwi były zamknięte. 

Wróciłem zatem z powrotem i udałem się do swego pokoju. Postanowiłem pójść spać, wobec tego kliknąłem na łóżko. 

Obudziłem się w nocy. 

Wyszedłem na zewnątrz, ale niemal natychmiast zostałem cofnięty do swego pokoju. Trwała przecież godzina policyjna. 

Jeśli zdarzy się Wam w grze, że bohater nie będzie spał dłużej i dalej będzie dzień, wystarczy, że pospacerujecie po zamku i wrócicie, powinno pomóc.

Podszedłem zatem do okna i użyłem noża na zawiasie w oknie – klikam nim na okno. Teraz otworzyłem okno i wyszedłem na zewnątrz. 

Czekało mnie trudne zadanie. 

Musiałem powędrować po gzymsie w prawo, omijając oświetlające ścianę reflektory. Gdy zostanę przyłapany, gra się kończy. 

Na szczęście mogłem powtarzać zadanie nieograniczoną ilość razy. 

Przeszedłem zatem po gzymsie w prawo, wchodząc przez okno do pokoju Himmlera. 

W apartamencie nie znalazłem żadnej księgi, ale moją uwagę przykuły leżące na biurku dokumenty. Obejrzałem je. 

Gdy czytałem ostatni dokument dotyczący rytuału, usłyszałem jak wraca Himmler. 

Schowałem się więc szybko w ciemnym kącie przy szafie. 

Jeśli tego nie zrobię, zostanę przyłapany, a gra się skończy. Czynność trzeba będzie powtórzyć. 

Po wyjściu Himmlera, wróciłem ponownie przez okno i po gzymsie do swojego pokoju, znów omijając reflektory. W pokoju położyłem się na łóżko, by przespać aż do rana. Obudziłem się rano i od razu skierowałem się do zbrojowni i dalej do pomieszczenia z generatorem i do zamkniętych drzwi. 

Tu oglądam scenkę, w której uczestniczy sam Hitler. 

Teraz wiedziałem gdzie przebywa. Wróciłem do Victorii, by dowiedzieć się od niej, gdzie znajdę lotnisko. 

Niestety niczego się nie dowiedziałem.

Poprosiłem ją zatem, by połączyła mnie z moim szoferem Wilm’em. Gdy to robiła, ja usłyszałem dźwięk połączenia, podnosząc słuchawkę aparatu telefonicznego wiszącego na ścianie, rozmawiając z kierowcą, którego proszę o natychmiastowe podjechanie pod bramę zamku. Wyszedłem na zewnątrz – drzwi z lewej, gdzie porozmawiałem ze strażnikiem z prawej strony. 

On zdradził mi miejsce, w którym znajdę lotnisko. 

Wsiadłem zatem do samochodu i poprosiłem Willma o zawiezienie mnie na lotnisko. Na miejscu porozmawiałem ze strażnikiem, mówiąc mu, że przyjechałem ratować Hitlera. 

Ten pozwolił mi wejść na teren lotniska. 

Najpierw udałem się do baraków, w lewo. Wszedłem do środka, przechodzę w głąb i zobaczyłem dwoje drzwi. Wszedłem najpierw do jednych, a potem do drugich, rozmawiając z technikami dwukrotnie. Udałem się w lewe drzwi, gdzie porozmawiam ze Schoss’em na każdy temat. Przy okazji zerknąłem na dziwnie wyglądające deski na podłodze, za nim, z lewej jego strony. 

Wyszedłem na korytarz i tym razem udałem się w prawe drzwi. Tu porozmawiam z technikiem o nazwisku Schtobbe. Po rozmowie wszedłem do pokoju Schoss’a i kolejny raz z nim porozmawiam, a potem kolejny raz ze Schtobbe. Jego wypytałem o Schoss’a, wróciłem do pokoju z lewej i teraz Schoss’a wypytałem o to Konrada Schtobbe. Opuściłem baraki i udałem się do hangaru – wejście z prawej. Porozmawiam z mechanikiem. Spojrzałem na frezarkę, po czym włozyłem w nią szczypce do cukru. 

Wyszedłem z hangaru i natychmiast wróciłem. Ponownie zagadałem do mechanika, po czym dałem mu pustą butelkę po Whiskey. W ten sposób zyskałem butelkę z odciętym denkiem. Przeszedłem do bramy. Zapytałem wartownika o wszystkich pracowników i poznałem nazwisko Oberst Kessler. Wróciłem do zamku. Na miejscu zapytałem Victorię o Kessler’a, a ta wskazała mi śpiącego na sofie nietrzeźwiejącego oficera. Podszedłem do niego, zagadałem, ale ten wcale nie zareagował. Wobec tego sięgnąłem po jego czapkę leżącą obok niego na sofie. Teraz mogłem z nim porozmawiać. Pytałem go o techników, a ten wskazał mi Fredericha Schoss’a. Z tą informacją wróciłem na lotnisko. Udałem się prosto do baraków. Najpierw wszedłem w prawe drzwi, do Schtobba. W rozmowie wspomniałem Kessler’a. Przeszedłem do Schoss’a. Nakazałem przeszukanie jego pokoju i znalazłem Manifest Marksa, czyli demaskuję komunistę. 

Pokazałem znalezioną książkę Schoss’owi i zaproponowałam mu udział w spisku mającym na celu zabicie Hitlera. Zaproponowałem też umieszczenie przez niego bomby w Condorze. Powędrowałem do pokoju Schtobbe z zamysłem wrobienia go. Umieściłem zatem Manifest Marksa w zielonej skrzynce na której stoi zdjęcie. 

Opuściłem lotnisko i wróciłem do zamku. Zagadałem Victorię, prosząc ją o połączenie z RSHA, departament 4 sekcja A4. Słysząc sygnał połączenia używam telefonu. Doniosłem na Konrada Schtobb’e. Teraz poprosiłem telefonistkę o połączenie z generałem Streicher’em. Ponownie podniosłem słuchawkę, ale zamiast generała telefon odebrał Otto Hefner. Powiedziałem mu, że mam wiadomość dla generała. Powędrowałem na taras, tam gdzie leżały niedopałki papierosów. Tam spotkałem Hefnera, z którym porozmawiałem, prosząc go o dostarczenie mi bomby. Po rozmowie, wszedłem do zamku i wyszedłem za bramę, na zewnątrz. Byłem pewien, że Hefner dostarczył już przesyłkę, więc wróciłem do zamku. Udałem się w miejsce z niedopałkami i zajrzałem do skrzyni. Zabrałem z niej detonator

Wróciłem na lotnisko. Tu od razu skierowałem się do baraków. Połączyłem dynamit z detonatorem i całość umieściłem w butelce, po czym przewiązałem sznurem. Podszedłem do Schoss’a i wręczyłem mu domowej roboty bombę. Porozmawiam z nim, upewniając się, że jest gotowy. Wróciłem na zamek. Na miejscu poprosiłem Victorię o połączenie z generałem Streiche’em. Gdy usłyszałem dźwięk łączenia, podniosłem słuchawkę. Ponownie zostałem połączony z Hefnerem, którego ponformowałem, że akcja skończona. 

Tak skończyła się moja przygoda.

Koniec.

piątek, 4 kwietnia 2025

Primitive War, zwiastun horroru sci-fi o wojnie w Wietnamie i dinozaurach

Primitive War, zwiastun horroru sci-fi o wojnie w Wietnamie i dinozaurach

Wojna w Wietnamie pokazana z zupełnie innej strony, bo nie jako klasyczny film wojenny, a horror science-fiction i to z dinozaurami. Primitive War, film który swoją premierę ma mieć w tym roku, zyskał zwiastun.

Primitive War, wojenny horror sci-fi rozgrywający się podczas wojny w Wietnamie, produkcja oparta na książce Ethana Pettusa pod tym samym tytułem zyskał właśnie pierwszą filmową zapowiedź. Film ma mieć premierę w tym roku, choć dokładna data jego debiutu jak na razie nie jest znana.

Warto przeczytać również: 

Primitive War to opowieść, która rozgrywa się w Wietnamie, w roku 1968, kiedy to elitarny odział rozpoznawczy Vulture Squad  dostaje zadanie dotarcia do położonej na odludziu doliny, znajdującej się gdzieś w dżungli. Mają tam odszukać zaginiony pluton Zielonych Beretów. Przekonują się jednak, że dżungla skrywa coś, czego spotkać się tu nie spodziewali. 

Primitive War to produkcja australijska, której reżyserem jest Luke Sparke, który jest również jego scenarzystą. Jest to film Sparke Films we współpracy z Let it be Entertainment oraz producentami Carly Sparke, Carmel Imrie, Luke Sparke, Geoff Imrie i Alex Becconsal.

W obsadzie: Tricia Helfer, Nick Wechsler, Jeremy Piven, Ryan Kwanten, Lincoln Lewis, Ana Thu Nguyen, Anthony Ingruber, Jeremy Lindsay Taylor, Jake Ryan, Carlos Sanson Jr., Marcus Johnson, Henry Nixon, Aaron Glenane, M.J. Kokolis, Albert Mwangi, Ryan Panizza, John Reynolds, Adolphus Waylee, Jordan Mancini i inni.

Film swoją premierę ma mieć w 2025 roku. Dokładna data nie znana. 

piątek, 3 stycznia 2025

Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek – recenzja

Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek – recenzja
Zdjęcie: Netflix


Serdecznie zapraszam do lektury kolejnej mojej recenzji, tym razem romantycznego dramatu o tytule Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych.

Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek, ten musicie przyznać przydługi tytuł skrywa nie tylko historię miłosną, ale i ciekawie poprowadzoną dramatyczną opowieść rozgrywającą się podczas niemieckiej okupacji, w której losy grupki osób splatają się i stopniowo, poprzez opowieść  w retrospekcji, odkrywają kolejne karty fabularnego wątku. Jakie jest Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek? Odpowiedź jest krótka, bardzo ciekawe i wielowątkowe.

Warto przeczytać również:

Melodramat, wielu z nas ten gatunek filmowy traktuje jak odskocznię od tego co w kinematografii najbardziej cenione. Przysłowiowe wyciskacze łez i owszem są w miarę chętnie oglądane, szczególnie przez damską część widzów, ale tak naprawdę traktujemy je albo z przymrużeniem oka, albo jako pomysł na spędzenie wieczoru z bliską osobą czy też przyjaciółmi. Wśród zalewu typowych przedstawicieli tego gatunku trafiają się jednak filmy, które oprócz klasycznej historii miłosnej próbują przekazać widzom coś więcej. Tak też jest w przypadku opisanego w tej recenzji filmu, którą klasycznym melodramatem określić chyba nie można, choć to przepiękne uczucie odkrywa tu istotną rolę.

Opowieść zaczyna się w roku 1946,  tuż po zakończeniu II wojny światowej, w Anglii, która powoli podnosi się z pożogi wojennej. Młoda pisarka, Juliet Ashton, w tej roli Lily James, znana między innymi z Mamma Mia! Here We Go Again, szuka inspiracji do napisania kolejnej swojej książki. Niespodziewanie otrzymuje ją od pewnego mężczyzny, Dawseya Adamsa. w którego wcielił się Michiel Huisman (Nawiedzony dom na wzgórzu, Gra o tron), mieszkańca małej angielskiej wyspy Guernsey Island. Pewnego dnia dostaje od niego list, w którym mężczyzna wspomina tajemnicze stowarzyszenie, w którym grupka ludzi spotyka się co jakiś czas wspólnie czytając książki. Czując jakąś wewnętrzną więź z ludźmi, dla których literatura, tak jak dla niej stała się nieodzownym elementem życia, kobieta postanawia wybrać się w podróż na wspomnianą wyspę, by osobiście uścisnąć im rękę i być może namówić na publikację książki, którą zamierza napisać. Poznaje nie tylko wyjątkowe osoby, na których okrutna przeszłość odcisnęła piętno, ale kawałek po kawałku fragment ich życia, w którym główną rolę odgrywa zaginiona, aresztowana przez Niemców Elizabeth McKenna (Jessica Brown Findlay).

I to właśnie życie Elizabeth i wojna, która tak niedawno się zakończyła jest czynnikiem napędzającym fabułę. Reżyserowi, a jest nim Mike Newell, który ma na swoim koncie między innymi filmy: Cztery wesela i pogrzeb, Harry Potter i Czara Ognia, Donnie Brasco i wiele innych, udało się w ciekawy sposób, poprzez retrospekcję skupiającą się na wspomnieniach poszczególnych osób, wciągnąć widzów w powolne odkrywanie tajemnicy, do której każda z osób czytelniczego stowarzyszenia  dokłada swój własny kawałek. Nieśmiało budzący się romans między Juliet a Dawsey’em jest tylko przygrywką i zarazem spełnieniem opowieści, która rysuje dramat, bunt a następnie pogodzenie się z okrutną prawdą.

Mieszanina radości, melancholii z dozą uczucia przeplatanego ludzką tragedią rozgrywa się w urokliwym otoczeniu, wśród sielskości angielskiej wsi na wyspie, która podczas wojny stała się dla mieszkańców więzieniem. Urokliwe krajobrazy i spokój tego miejsca zaburzone i przełamane zostały przez dramatyzm wspomnień wojennych. Rozgrywająca się na dwóch płaszczyznach czasowych fabuła filmu w prawie niezauważalny sposób łączy teraźniejszość z przeszłością. Przeszłość przenika do rzeczywistości, wspomnienia nabierają kolorów, stają się realne i takie wiarygodne. Stowarzyszenia miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek to po prostu bardzo wciągająca opowieść, którą obserwuje się z niekłamaną przyjemnością.

Nie zawiodą się także widzowie, którzy lubią miłosne historie, bo ta choć nie nachalna i  niezwykle skromna, rodzi się w filmie niemal na naszych oczach. Lekkość i słodkość romansu równoważy  gorycz smutku i życiowych tragedii. Stowarzyszenia miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek to także cudowna opowieść o przyjaźni, zaufaniu, odpowiedzialności  i wierze w drugiego człowieka.

Podczas seansu, jaki możemy sobie sprawić na Netflixie towarzyszyć nam będą nie tylko urokliwe widoki, warta, wielowątkowa fabuła, ale i świetna praca aktorska, która pozwala nam poczuć klimat zarówno powojennej Guernsey Island, jak i miejsca skąpanego w dramacie wojennym.

Świetna w swej roli, empatyczna, wesoła, ale zarazem roztropna i trochę zwariowana Juliet Ashton grana przez Lily James to postać, którą nie da się nie lubić. Pozytywne wibracje, wiara w ludzi i zaangażowanie jest czymś co zdecydowanie przyciąga do owej postaci i zachwyca. Jest i  Dawsey Adams (Michiel Huisman) mężczyzna doświadczony przez życie, wychowujący samotnie małą dziewczynkę, człowiek pewny siebie, a jednocześnie nieśmiały i niezwykle skromny. Na uwagę zasługuje także doskonała w swej roli Penelope Wilton jako Amelia Maugery oraz Katherine Parkinson jako Isola Pribby.

Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek to kolejny bardzo dobry film na Netflixie, który w bardzo umiejętny sposób łączy romantyzm z dramatem, film obyczajowy obrazujący ludzkie reakcje z melodramatem. To nie jest jedynie zwykłe romansidło, a poważna opowieść na serio. 

Moja ocena 8/10.

Film dostępny jest na platformie Netflix.



niedziela, 29 grudnia 2024

Upiory Wojny (Ghosts of War) - recenzja. Nieoczywisty, czasem zaskakujący horror wojenny z dramatem w tle

Upiory Wojny (Ghosts of War) - recenzja. Nieoczywisty, czasem zaskakujący horror wojenny z dramatem w tle

Recenzja filmu Upiory Wojny (Ghosts of War), nieoczywisty, czasem zaskakujący horror wojenny z dramatem w tle. Czyżby produkcja nie dla każdego? 

Pozwolicie, że moją recenzję zacznę od małej dygresji, mojego podsumowania filmów grozy, które na przestrzeni kilku lat miałam przyjemność oglądać. No cóż….ile by o niech nie opowiadać, każdy koncentrował się na podobnych schemacie, nie straszył, a jakoś scenariusza była, lekko mówiąc….nijaka. Przymierzając się do obejrzenie kolejnego horroru o dwuznacznym tytule Ghosts of War – Upiory Wojny, przyznam się Wam, nie spodziewałam się po nim za wiele. A tymczasem ów tytuł pozytywnie mnie zaskoczył i to pod kilkoma względami. Jakimi? O tym w mojej recenzji. 

Może zainteresuje Cię także:

Fabuła…...nie jest tak jak myślicie, czyli bardzo zaskakująco

Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem, jak już widzicie w nagłówku, jest fabuła. Oczywiście nie mogę jej zdradzać do końca, bo o nie to przecież chodzi w recenzjach, ale mogę za to przekazać, że będziecie zaskoczeni. A to bardzo wyjątkowa cecha współczesnych, miałkich i przewidywalnych horrorów. 

Historia koncentruje się wokół pięciorga amerykańskich żołnierzy, którzy w roku 1944 zostaję oddelegowani na kolejną misję. Ta wydaje się im spełnieniem marzeń i oazą żołnierskiego spokoju. Otóż mają przez określony czas zająć się utrzymaniem wielkiej posiadłości, a dokładniej rzecz biorąc, zamku położonego na odludziu, w malowniczej okolicy. Miejsce to było kiedyś siedzibą nazistowskiego dowództwa. Wielkie zamczysko skrywa jednak przerażającą tajemnicę. Dokonano w nim brutalnego mordu, a uwięzione i udręczone dusze domowników, które nie zaznały spokoju, ciągle krążą po domostwie. Ich obecność mocno da się we znaki wspomnianej piątce żołnierzy. 

Powiecie, że to historia jakich wielu, opowieść o spragnionych sprawiedliwości duchach, o upiorach, strachu i przygnębieniu. A jak wam powiem….i tak i nie. Bo owszem, scenariusz bazuje na przetartych już ścieżkach grozy. Bo znawcy tematu grozy mogą domyślać się co ich czeka. Ale jest pewien szkopuł w całości tej historii….nie wiadomo co jest prawdziwe, a co nie, a akcja zbacza w pewnym momencie z zupełnie inną stronę. Element zaskoczenia to samo jądro tego ciekawego fabularnego wątku o duchach, prawdzie, wojnie i ludzkich demonach przeszłości.

Upiory Wojny (Ghosts of War). Czym jestem?

Takie pytanie można zadać sobie po obejrzeniu tejże produkcji. Bo tak właściwie nie jest to tylko horror, nie jest to nawet horror wojenny, choć tak można byłoby o nim powiedzieć, w takie ramy go zamknąć. Ja bym jednak skłoniła się do określania Upiorów Wojny mianem dramatu wojennego w klimacie horroru. Nie każdy się odnajdzie w jego klimacie, nie każdemu film przypadnie do gustu, gdyż produkcja w reżyserii i według scenariusza Erica Bressa, mającego na swoim koncie film Efekt Motyka, czy serię Oszukać Przeznaczenie, bardzo specyficznie miesza gatunki, stawiając nad wszystkich wielki znak zapytania.

Nic tu nie jest na tyle wyraźne i na tyle klarowne, żebyśmy mogli powiedzieć sobie, tak, to jest horror. Tak, to jest film wojenny. Albo, tak, to jest dramat wojenny. Twórca bardzo oszczędnie, choć zarazem krwawo, pokazuje fragmenty z wojną związane, koncentrując się jedynie na niewielkich, dość brutalnych szczegółach. Właściwie z wojną związani są tylko bohaterowie, to, że widzimy ich w mundurach i to, że każdy z nich ma jakieś traumatyczne wojenne wspomnienia. 

 

Trauma, to zaś istota tej opowieści. Reżyser Ghosts of War postarał się opowiedzieć historię, której tłem, której tylko motywem przewodnim, ale nie centrum opowieści, są duchy. Horror i wojna zostały ciekawie połączone. I mimo pewnej płytkości fabularnej, pomimo powtarzanych banałów, seans potrafi wciągnąć. Nieco rozwleczony początek, nagle zmienia kurs i staje się zagadkowy, ale i smutny. 

Smutek, to bardzo dobre słowo określające stan po obejrzeniu tejże produkcji. Jednocześnie trzeba sobie tu jasno powiedzieć, że nie jest to produkcja dla wszystkich, nie jest to tytuł jasno wpisujący się w ramy horrorów. Powiedziałabym, że to przerażająca, bardzo trudna i ciężka w odbiorze historia o demonach, o piekle zarówno wojennym, jak i bardzo ludzkim. Twórca pokusił się o zadanie pytanie na co, na ile i czy naprawdę stać nas na bycie ludzkim, na bycie w zgodzie ze sobą. Czy to się mu udało….może nie do końca, ale jednego nie da się filmowi odmówić, zaciekawia, jest nieco inny od klasycznych powtarzalnych tytułów grozy, jakich ostatnio wiele. 

A co z grą aktorską, realizacją i zdjęciami?

Opisywany przeze mnie film jest dostępny w wersji na DVD oraz wypożyczalniach online i choć nie znajdziemy w nim super gwiazd kina, to mimo wszystko zetniemy się z aktorami, których już kiedyś i gdzieś widzieliście. I nie są to jedynie filmy grozy. Jak już wspomniałam opowieść skupia się na pięciu żołnierzach i to oni są bohaterami i protagonistami filmu. 

Podczas ponad prawie półtoragodzinnego seansu, na ekranie będziemy mogli oglądać Brentona Thwaitesa (Oculus, Czarownica czy Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara), który wciela się tu w Chrisa, w miarę opanowanego, ale i pełnego sprzeczności przełożonego grupy. Towarzyszą mu opanowany Kirk, w tej roli Theo Rossi (Synowie Anarchii, Grzechotnik), oczytany i wykształcony, znający języki obce, w tym niemiecki, Eugene, w tej roli Skylar Astin (Między Piętrami czy seria Pitch Perfect), dręczony demonami przeszłości Tappert,  w którego wcielił się Kyle Gallner (Koszmar z ulicy Wiązów, Snajper czy Udręczeni) oraz brutalny Butchie. Ta rola przypadła w udziale Alanowi Ritchsonowi (Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia, czy seria Wojownicze żółwie ninja).

Nie są to role zachwycające, nie warto się nad nimi zbyt wiele rozwodzić, ale każdy z aktorów oddał swojej postaci jakąś cząstkę siebie, nawet jak ta wydawała się prozaiczna i banalna. Chyba najwięcej wykrzesać ze swojej postaci mogli Ci, którym twórca powierzył odegranie charakterystycznej, tej nieco brutalnej istoty ludzkiej. 

Nie mogę się za to zupełnie przyczepić do filmowej realizacji, która wypada całkiem przyzwoicie. Mimo tego, że większa część akacji rozgrywa się w zamku, a ten robi przyzwoite wrażenie, jakieś elementy poza pałacowe też w filmie znajdziemy. Co ciekawe produkcja jest utrzymana w bardzo nierównym tempie, co jednocześnie jest jej zaletą, jak i wadą. Sceny zamkowe, choć znajdziemy w nich grozę, wydają się płynąć wolnym, bardziej narracyjnym rytmem. Te zaś poza pałacem, szczególnie w końcówce filmu, mocno przyspieszają.

Irytujące wydaje się być zakończenie filmu, który dziwnie się urywa, dając poczucie, że czegoś tam jeszcze w nim brakuje. Nie wiem, czy jest to zabieg celowy, czy nie, ale wyraźnie odstaje od całości.

Ghosts of War – Upiory Wojny – podsumowanie

Gatunek zwany horrorami jest rodzajem filmowym, który mnie akurat, powiem kolokwialnie „leży”. I tak też bym określiła recenzowaną przeze mnie w tym tekście produkcję grozy. Film mi „leży”, nie zachwyca, ale i nie odrzuca, jest niecodzienny, zdecydowanie nie dla każdego widza.  Fabuła zaciekawia, nakłania do zastanowienia się co dalej, zadaje pytania i to nie jedno, co cenią się niezwykle w filmowych produkcjach. Czy zdołamy sobie na nie odpowiedzieć, to już zapewne inna bajka, i to nawet mroczna. Jest w tej produkcji coś zaskakującego i przykuwającego uwagę. Dobry seans na jeden z zimowych wieczorów, nie tylko dla fanów kina grozy. 

Moja ocena 7,5/10. 

niedziela, 22 grudnia 2024

Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix

Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix

Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix. Piekło I wojny światowej pokazane w sposób realistyczny oczami kobiet.

Wojna to niestety bardzo aktualny temat, który wprawdzie nie dotyczy nas osobiście, ale działania wojenne trwają blisko nas, a cierpienie ludzi widzimy codziennie, choćby w telewizji, prasie, czy na Internecie. Wiek XX doświadczony aż dwie wojny, podczas których zginęło mnóstwo ludzi, a pozbawione mężczyzn kobiety musiały radzić sobie same. Pierwsza wojna światowa, która była przerażającym testem i świadectwem możliwości nowej broni, w tym chemicznej, stała się motywem zarówno filmu Netfliksa Na zachodzie bez zmian, ale dodanego jakiś czas temu do biblioteki platformy francuskiego serialu Kobiety na wojnie. I to właśnie jemu przyjrzę się w dzisiejszej recenzji. 

Przeczytaj również: 

Kobiety na wojnie to serialowy dramat wojenny produkcji francuskiej, który swoją premierę nie miał bezpośrednio na Netfliksie, a był emitowany zarówno w Szwajcarii, Belgii i Francji, by finalnie trafić także na Netfliksa. Jest to produkcja w klasycznej miniserialowej ilości odcinków, czyli w ośmiu, które trwają po około 50 minut.

Opowieść rozgrywa się na początku I wojny światowej, w roku 1914, w niewielkim francuskim miasteczku, kiedy to wkroczenie wojsk niemieckich wymusza na francuskich mężczyznach wstąpienie do armii i ruszenie na front. W domu zaś, pozostawione z obowiązkami, które niegdyś wykonywali panowie, zostają kobiety, którym przyjdzie mierzyć się z przerażającymi konsekwencjami, jakie niesie ze sobą wojna.

Opowieść, która została stworzona przez Cécile Lorne i wyreżyserowana przez Alexandre'a Laurenta (Modliszka, Tajemnice Elise, Falco) koncentruje się na czterech kobietach, o zupełnie różnym statusie społecznym, życiowym przeznaczeniu i celu. Ich losy jednak będą się przeplatać i łączyć, nadając serialowej historii klimatu i niezwykle wartkiej akcji. 

Podczas ośmiu odcinków śledzimy Caroline Dewitt , w którą wcieliła się Sofia Essaïdi (Nostalgia, Overdose), żony i matki, która weszła do domu przedsiębiorców zajmujących się produkcją ciężarówek, a której bezpieczeństwo zaburzyła wojna i wcielanie jej męża inżyniera do armii. Caroline ma za sobą wstydliwą przeszłość, którą ukrywa przed rodziną męża, czyli teściową i jego bratem. Życie i wojna zmusza kobietę do postawienia na swoim i zmian w fabryce, które nie wszystkim z jej rodziny będą się podobać. 

Marguerite de Lancastel, zagrana przez Audrey Fleurot (O północy w Paryżu, Bazar de la Charité) to natomiast prostytutka, która jako młoda dziewczyna, z przyczyn osobistych porzuciła swego syna, a po latach go odszukawszy przyjeżdża do miasteczka, gdzie jej dziecko stacjonuje razem z wojskiem. Los oczywiście zmienia plany na życie i pracę, i Marguerite staje się jedną z kobiet stających na linii frontu, nie z bronią, a w służbie medycznej.

Na takiej też posłudze, w zakonie, który jest szpitalem wojskowym poznajemy matkę przełożoną Agnes, w którą wcieliła się Julie De Bona (Bazar de la Charité, Miłość w Laponii), która nie radzi sobie z ogromem cierpienia, jakie widzi i przeżywa codziennie, borykając się również ze swoimi własnymi słabościami i grzechami kościoła, w tym molestowaniem zakonnych nowicjuszek przez księdza. 

Jest i Suzanne Faure zagrana przez Camille Lou (W rytmie świąt, Rozpieszczone bachory), posiadająca zdolności medyczne pielęgniarka, która ścigana przez detektywa za śmierć jego żony, wskutek szeregu dramatycznych wydarzeń przyjmuje tożsamość innej kobiety i trafia do wspomnianego szpitala wojskowego, i klasztoru zarazem, znajdując tam cel swojego życia, jakim jest leczenie i pomaganie innym, miłość i przyjaźń.

Wszystkie cztery kobiety łączy los, jednoczy wojna i piekło, jakie niesie. I choć jesteśmy świadkami naprawdę szybko płynącej narracji, w której znalazł się dramat, elementy obyczajowe, romans i wiele innych, to nie tracimy ani na chwilę chęci poświęcenia serialowi uwagi. Wszystko przez to, że każda z kobiecych postaci charakteryzuje się silną osobowością, ma jasno wyznaczony cel, ale jego realizacja nie należy do najłatwiejszych, bo życie i inni rzucają naszym bohaterką kłody pod nogi.

Caroline boi się o przyszłość swoją i swojej córki, mając za plecami knowania jej szwagra i nieprzychylną teściową. Marguerite boryka się z wyrzutami sumienia po porzucenia syna, jednocześnie będąc kobietą zdeterminowaną, by zarówno go zobaczyć, ale i ocalić od dramatu wojny, wiedząc, że jest to niemożliwe. Susane boi się o siebie, wiedząc, że ktoś może ją rozpoznać, boi się także o pacjentów, gotowa na wszystko, nawet na śmierć. Matka Agnes, zaślubiona kościołowi i Jezusowi mierzy się z cielesnością i miłością do mężczyzny, jednocześnie walcząc o swoje nowicjuszki, nękane przez księdza, który je molestuje. 

Dramat wylewa się z każdej niemal sceny, kobiecość i delikatność schodzi na plan dalszy, stawiając na samozaparcie, celowość i wolę walki. A czas jest temu nie sprzyjający, bo trwa wojna. A jest ona w serialu Kobiety na wojnie pokazana w sposób okrutnie realistyczny, bez słodzenia, przekłamywania faktów i przesadnej bohaterskości czy patosu. Widzimy rannych żołnierzy, których piekło wojny doprowadziło albo do załamania nerwowego, albo na skraj szaleństwa. Wojna i jej dramat i bezsensowność pokazana jest dobitnie, emanując lękiem, stanami depresyjnymi, agresją i postępkami, z jakimi trudno się pogodzić. Wyzwala ona w ludziach chęć sięgania po narkotyki, przemoc seksualną, budzi demony, przeraża. 

Kobiety na wojnie to serial realizowany prawdziwie do tego stopnia, że niezmiernie pochłaniający naszą uwagę. Na dodatek jego realizacja, posługiwanie się kamerą, ujęcia i zabawa ze światłem sprawiają również ucztę wizualną, nawet jeśli śmierć i wojna zajmuje większość część tejże opowieści.

Podsumowując serial Kobiety na wojnie to kolejna wojenna historia, która zdecydowanie warta jest uwagi. Mieszanina dramatu wojennego, obyczajowego, dreszczyk emocji, szybka akcja i romans to miks, który nie pozwala się nudzić. Zaletą serialu jest także to, że nie jest to produkcja przesłodzona. Twórcy pokazali to, co brutalne w brutalny i szczery sposób, jednocześnie zaznaczając, że w obliczu wojny, cierpienia i zła jako takiego, jest również miejsce prawdę, dobro i pomaganie. Polecam serial, bo warto go obejrzeć. 

Moja ocena 8/10.

Serial można zobaczyć na platformie Netflix.

wtorek, 17 grudnia 2024

Warfare, A24 dzieli się zwiastunem dramatu wojennego o wojnie w Iraku

Warfare, A24 dzieli się zwiastunem dramatu wojennego o wojnie w Iraku

 

Zdjęcie: kadr ze zwiastuna A24

A24 podzieliło się zwiastunem zapowiadanego na przyszły rok wstrząsającego dramatu wojennego, którego akcja rozgrywa się w Iraku. Film zatytułowany Warfare, produkcja od twórcy Civil War czy Anihilacji oraz Raya Mendozy zyskał pierwszą wideo zapowiedź.

W przyszłym roku do kin trafi film Warfare, napisany i wyreżyserowany przez weterana wojny w Iraku Raya Mendozę i Alexa Garlanda, mającego na swoim koncie wspomniane wyżej filmy, a także 28 dni później i Ex Machina. Właśnie poznaliśmy jego zwiastun. 

Warto przeczytać również:

Warfare to film, który przedstawia historię plutonu amerykańskich Navy SEALs, zajmujących się obserwacją pewnej rodziny i ich domu w Iraku, i jednocześnie strefy kontrolowanej przez rebeliantów. Film powstał na bazie wspomnień żołnierzy uczestniczących w tych wydarzeniach, podczas amerykańskiej inwazji na Irak w roku 2006. 

W obsadzie: D'Pharaoh Woon-A-Tai, Will Poulter, Cosmo Jarvis, Kit Connor, Finn Bennett, Taylor John Smith, Michael Gandolfini, Adain Bradley, Noah Centineo, Evan Holtzman, Henrique Zaga, Joesph Quinn i Charles Meltone.

Film w kinach w 2025 roku. 

środa, 13 listopada 2024

Przełęcz Ocalonych - recenzja. Niezwykła historia Desmonda Dossa

Przełęcz Ocalonych - recenzja. Niezwykła historia Desmonda Dossa

Zapraszam do przeczytania recenzji filmu Przełęcz Ocalonych, dramatu wojennego i jednocześnie produkcji biograficznej, opartej na prawdziwej historii Desmonda Dossa. Miłej lektury! 

Nigdy szczególnie nie pociągały mnie filmy wojenne i większość z nich omijałam szerokim łukiem, wybierając zgoła inne gatunki z przepastnej gamy produkcji filmowych. Nie mogłam jednak sobie odmówić obejrzenia Przełęczy Ocalonych, jednej z produkcji Mela Gibsona, filmu opartego o historię tak niewiarygodną, że niemal nieprawdziwą.

Przeczytaj również:

Reżyser, który przyznacie sami, w niebywały i bardzo emocjonalny sposób buduje wszystkie swoje produkcje filmowe, począwszy od zrealizowanego z rozmachem Braveheart – Waleczne Serce, intrygującego Apocalypto, po wstrząsającą Pasję, która ma mieć swoją kontynuację, w jednej ze swoich produkcji zainteresował się życiem Desmonda Dossa, człowieka skromnego i pobożnego, który w pożodze wojennej, nie dotknąwszy broni uratował przed niechybną śmiercią 75 osób.

Ten bohater wojenny, odznaczony przez prezydenta Harry’ego Trumana najwyższym amerykańskim odznaczeniem wojskowym – Medalem Honoru, urodził się w Lynchburgu w Wirginii, w rodzinie religijnej, nie pozbawionej zwykłych, codziennych problemów. Od dziecka związany był z kościołem Adwentystów Dnia Siódmego (miłość do religii wpoiła mu matka), w którym priorytetem i podstawą stała się znajomość Biblii i wierność jej zasadom. Nie rozstawał się zatem z nią, znając każdy jej fragment na pamięć. Będąc w zgodzie z przesłaniami zawartymi w świętej księdze, Desmond stał się zagorzałym pacyfistą, nazywając siebie „obżektorem współpracującym”, człowiekiem, który nie wierzy w przemoc i jej nie praktykuje. Wstrząśnięty atakiem na Pearl Harbor, w 1942 roku postanawia się zaciągnąć, obmyślając sobie, że będzie niósł pomoc jako sanitariusz, jednocześnie nie walcząc. Jak sam mówił: „Gdy świat rozpada się na kawałki to chyba nie jest takie złe, jak zdołam coś naprawić.” Przechodząc szkolenie i walcząc z nieprzychylnymi mu ludźmi, Desmond i jego kompania trafia w końcu na wyspę Okinawa, gdzie w ogniu walk, jedynie dzięki wierze, samodyscyplinie i przekonaniu o celowości swojego działania, Doss spuszcza na dół po linie kilkudziesięciu żołnierzy, ratując im życie.

Ta jakże niesamowita historia, którą Gibson przybliżył nam w filmie, została zgrabnie podzielona na kilka części, doskonale obrazujące rodzącą się i pogłębiającą się w Dossie wiarę i chęć niesienia pomocy ludziom. Pierwsza, to jego dzieciństwo naznaczone alkoholizmem ojca, człowieka złamanego przez okropieństwa, które doświadczył na froncie pierwszej wojny światowej. Kolejna to już jego młodość, w której oprócz miłości do kobiety rodzi się w nim pewność, że trzeba walczyć dla kraju, ale nie bronią, a wiarą i niesieniem pomocy jako sanitariusz. W kolejnej spotykamy go już na szkoleniu, na którym jego wiara przechodzi poważną próbę. Finał zaś należy do scen batalistycznych, rozgrywających się na Okonawie, będących kwintesencją jego życiowej idei: „Będę ratował ludzi, nie zabijał”.

Podział Przełęczy Ocalonych na kolejne, postępujące po sobie etapy sprawił, że staliśmy się uczestnikami projekcji, która łączy w sobie kilka gatunków filmowych, a w każdym z nich towarzyszą nam inne odczucia. Wspomniane przeze mnie dzieło, to mieszanina produkcji obyczajowych, dramatu, romansu, biografii i filmu wojennego. Słodko – gorzkie dzieciństwo, radosna młodość, dramat niezrozumienia i ogrom cierpienia, przeplatany nadzieją, że wiara czyni cuda, to wszystko znajdziecie w Przełęczy Ocalonych. Jeśli dodacie do tego jeszcze sielskie, górzyste miasteczko, czy też niewiarygodnie prawdziwe i realistyczne sceny batalistyczne, w których wszystko dzieje się tak szybko, że nie sposób ogarnąć wzrokiem tego co widzimy na ekranie, to daje Wam słowo, będziecie śledzić film z otwartymi ustami, ze łzami w oczach i głosem uwięzionym w gardle.

Niewiarygodny klimat tego niezwykłego dzieła buduje nie tylko scenariusz i niesamowita historia życia Desmonda Dossa, ale także aktorzy, którzy wcielili się w każdą nawet najmniej znaczącą postać. Na uwagę zasługuje Vince Vaughn jako krzykliwy, charyzmatyczny Sierżant Howell, czy pewny swoich racji i potrafiący przyznać się do pomyłki Kapitan Glover, w tej roli Sam Worthington. Ciężka rola, którą wypełnił doskonale przypadła w udziale Hugo Weavingowi, który wcielił się w rolę ojca Desmonda, alkoholika i brutala, Toma Dossa. Niczego odmówić nie można też Teresie Palmer, która jako Dorothy Shutte była osłodą tego dramatycznego widowiska. Prym w tej produkcji wiódł jednak nie kto inny, a Andrew Garfield, czyli filmowy Desmond Doss. Aktor idealnie odwzorował autentyczną, niekłamaną skromność pierwowzoru. W mistrzowski sposób poprzez lekki, nieśmiały uśmiech, czasami niepewność, czy też upór wywodzący się z głębokiego przekonania o słuszności sprawy, zbudował postać prawdziwą w swej prostocie a jednocześnie niewiarygodną. Człowieka, o którym nie sposób zapomnieć.

Przełęcz Ocalonych to film przede wszystkim o miłości, miłości do Boga, Biblii, ale i człowieka. To dzieło, w którym Gibsonowi udało się, po raz kolejny, w zadziwiająco realistyczny sposób zobrazować piekło wojny, która przede wszystkim odbiera. Ale to także obraz, który daje nadzieje, nawet przekonanie, że to my decydujemy jak chcemy żyć. To także film o nadziei, przyjaźni i wytrwaniu w przekonaniach, które nic i nikt nigdy nie powinien nam zabierać. Jeśli jeszcze nie widzieliście Przełęczy Ocalonych, to naprawcie ten błąd, bo naprawdę warto! 

Przełęcz Ocalonych można obejrzeć w ramach subskrypcji na Prime Video. 

Moja ocena filmu to 9/10.