Ulica strachu powracają na platformę Netflix już tej wiosny. Cykl, który do tej pory dostępny był w trzech młodzieżowych horrorach powiększy się już w maju o kolejną produkcję, której tytuł brzmi Ulica strachu: Królowa balu.
Na cykl Ulica strachu składały się do tej pory trzy filmy, trzy opowieści grozy: Ulica strachu - część 1: 1994, Ulica strachu - część 2: 1978 oraz Ulica strachu - część 3: 666. Już w maju Netflix doda do swojej biblioteki kolejny film z tejże serii, zatytułowany Ulica strachu: Królowa balu. Niedawno platforma podzieliła się jego zwiastunem.
Ulica strachu: Królowa balu jest kolejnym młodzieżowym horrorem. Jest to adaptacja książki R.L.Stine'a, a jego akcja rozgrywa się w liceum Shadyside, w którym zaczynają znikać nastoletnie dziewczyny. Każda z nich konkuruje o tytuł królowej balu, jaki ma odbyć się pod koniec szkoły. Bohaterką filmu jest outsiderka, która pewnego dnia odkrywa, że bal ów jest imprezą iście piekielną.
W obsadzie filmu znaleźli się: Ariana Greenblatt, Katherine Waterston, Lili Taylor, Chris Klein, Ella Rubin, India Fowler, Suzanna Son, David Iacono, Dale Whibley, Damian Romeo, Fina Strazza, Rebecca Ablack, Joanne Boland, Eden Summer i inni.
Reżyserem filmu jest Matt Palmer, mający na swoim koncie film Kaliber, dostępny również na Netflix, zaś autorami scenariusza Donald McLeary, R.L. Stine i Matt Palmer.
Na Steam udostępniona została podczas lutowej edycji Steam Next Festiwal wersja demonstracyjna przygodowej gry w klimacie thrillera, zatytułowanej Radiolight, opowiadającej o zaginięciu nastolatka.
Radiolight została na owym wydarzeniu bardzo dobrze przyjęta, osiągając ponad 20 tysięcy pobrań, 20 tysięcy list życzeń i ponad stu prezentacji gry na YouTube. Przygodówka autorstwa niezależnego dewelopera Krystofa Knesla zostanie wydana dzięki Iceberg Interactive. Tytuł jest thrillerem w stylu symulatora chodzenia, i na razie nie ma daty premiery. Z okazji bardzo ciepłego przyjęcia demonstracyjnej wersji gry podczas Steam Next Festiwal - edycja lutowa, wydawca zdecydował się na pozostawienie go wciąż dostępnym na Steam.
W grze Radiolight wcielamy się w Ethana, policjanta w górskim miasteczku, w Parku Narodowym Ashwood Creek, który podejmuje się z pozoru rutynowego śledztwa, które przeradza się w mrożącą krew w żyłach podróż, której celem jest odnalezienie zaginionego nastolatka. Niepokojącym w sprawie jest dziwny sygnał, który pojawi się w szumie fal radiowych. Policjant będzie musiał dostroić częstotliwość, usłyszeć echa przeszłości, i odkryć prawdę.
Gracz eksplorując grę będzie odbierał nadprzyrodzone sygnały i nastrajał się na pozaziemskie transmisje. Nie wszystkie one są bezpieczne. Gracz poruszać się będzie prowadzony głosem Roberta, przyjaciela z dzieciństwa i komisarza policji, przemierzając lasy, doliny pokryte mgłą i niezapomniane ścieżki, zbierając poszlaki, śledząc transmisje i odkrywając sekrety. A wszystko w grze rozgrywającej się w latach 80-tych ubiegłego wieku, w pełnej angielskiej wersji językowej.
Radiolight swoją premierę będzie mieć na Steam, na PC. Data nie została ogłoszona.
Zapraszam serdecznie do recenzji dwóch pierwszych, i zaktualizowanych epizodów, i dwóch kolejnych, które czekają na zmiany, gry Scarlet Hollow i aktualizacji Scarlet Hollow — The Roads Untraveled, przygodowego horroru visual novel we Wczesnym Dostępie.
Scarlet Hollow to gra, która od czerwca 2021 roku sprzedawana jest na Steam i GOG we Wczesnym Dostępie, a gracze mogą obecnie zagrać w cztery z siedmiu zaplanowanych. 3 marca do dwóch pierwszych odcinków trafiła spora aktualizacja, którą twórcy, a jest to niezależne Black Tabby Games, zatytułowali The Roads Untraveled. Moja ocena wspomnianych epizodów, którą miałam przyjemność napisać dzięki uprzejmości wyżej wspomnianych twórców, którym serdecznie dziękuję, obejmuje oceną czterech odcinków, a nie całości gry, na którą wciąż czekamy.
Zanim zacznę rozpisywać się nad tym co mi w grze opowiada, a co odpowiada mi mniej, chciałabym Wam nieco o tej grze opowiedzieć, bo chyba warto.Scarlet Hollow to przygodówka, która określana jest mianem visual novel, czyli wizualnej powieści, gra będąca horrorem. Nie jest to jednak groza klasyczna, czyli nie taka, która będzie Was przestraszać na tyle, że nie będziecie zdolni w nią grać. Nic z tych rzeczy. Ani nic was gonić tu nie będzie, ani z nikim nie będziecie walczyć. Nie czekają w niej na gracza wyzwania survivalowe, a za rogiem nie czai się nic, co spowoduje, że podskoczycie na krześle, fotelu, lub na czymkolwiek siedzicie.
Opisywana przeze mnie przygodówka, dostępna we Wczesnym Dostępie, czyli wciąż na bieżąco przez jej twórców, studio Black Tabby Games tworzona, grozę buduje przez fabułę, klimatyczne rysunki i zjawiska nadprzyrodzone, których świadkami są bohaterowie gry, mieszkańcy i przyjezdni tytułowego Scarlet Hollow.
Tworzenie gry sprawia, że deweloperzy mogą na bieżąco wprowadzać do niej ulepszenia i zmiany i robią to co jakiś czas. Ostatnia aktualizacja, dotyczące dwóch pierwszych epizodów, o której więcej napisałam poniżej, dodała do już bogatej treści, jeszcze więcej, pozwalając na zupełnie inne ścieżki wyboru. Rozbudowała także ilość dostępnego w grze tekstu, a jest go naprawdę dużo, czasami zbyt dużo. To przeładowanie tekstowe, w połączeniu z brakiem pełnej angielskiej wersji językowej, której mocno mi w grze brakuje, sprawiły, że część dialogów zaczynała mnie nużyć. Szczerze powiedziawszy łapałam się czasami na ich przeklikiwaniu. Jest to jednak moje subiektywne wrażenia, i nie oznacza, że gra jest zła lub nudna. Nie, taka zdecydowanie nie jest. Ja zwyczajnie nie przepadam za "cichymi" grami, przygodami, które nie posiadają wersji mówionej.
W suchych faktach na temat gry powinno znaleźć się także miejsce na interfejsową otoczkę gry. Scarlet Hollow to gra fabularna, ze znaczącymi wyborami, pozbawiona klasycznych zagadek i czynności przedmiotowych. Tu zabawa opiera się na wybieraniu odpowiedniego dialogu, który poprowadzi gracza po wielu przeróżnych fabularnych ścieżkach, i finalnie doprowadzi do różnych zakończeń. Trzeba przyznać, że możliwości wyboru i ilość decyzji jest spora i powiedziałabym ciekawa. Jak moje przełożą się na finał historii, tego jeszcze nie wiem, gdyż do końca gry jeszcze całe trzy epizody, wciąż czekające na swój debiut.
Nie mniej jednak opowieść koncentruje się na mocno rozgałęzionej narracji i nawiązywaniu licznych relacji, z równie licznymi postaciami w grze, których jest naprawdę dużo. Okazuje się, że z pozoru senne miasteczko kryje nie tylko tajemnicę, ale ma ciekawych, często dość charakterystycznych i charakternych mieszkańców, którzy mogą się na naszych oczach zmieniać, mogą wybierać role a nawet mogą mieć nawet pewne zdolności, jak choćby możliwość rozmawiania ze zwierzętami. Konfiguracji postaci jest w tu aż dwadzieścia jeden, a co za tym idzie możliwości rozgrywki naprawdę sporo. Świadczy o tym ogrom osiągnięć Steam, które podczas gry możemy zebrać. Jest ich aż 152, czyli ogromna ilość.
Budowanie relacji to oprócz nastawienia na opowieść, na wątek tajemnicy i grozy, istotny element opisywanej przeze mnie gry. Już w pierwszych odcinkach odczuć możemy konsekwencje naszych decyzji i wyborów, tego jak traktujemy tę czy inną postać. Możemy się lubić, bądź wręcz siebie nie cierpieć. Możemy się z kimś mocno przyjaźnić, ale możemy zbudować sobie wroga. Konfiguracji w kontaktach między ludzkich jest równie sporo, jak samych dialogów i charakterów postaci. Taki element rozgrywki, taka jej możliwość otwiera furtkę ścieżkom opowieści nie tylko część gry rozbudowując, ale dając możliwość, a nawet konieczność, jeśli chcemy poznać grze lepiej, na kolejne i kolejne jej przejście. Ma ono chyba dopiero sens, jeśli gra zostanie oddana nam w całości, a przynajmniej takie jest moje zdanie.
Fabuła, która opiera się na tajemnicy i dreszczyku
Scarlet Hollow to historia stworzona przez studio, które ma na swoim koncie równie dobry, co i opisywana przeze mnie, przygodowy grą horror Slay the Princess — The Pristine. Recenzowana tu gra to historia napędzana fabułą z dreszczykiem i zjawiskami paranormalnymi, ale pozbawiona jumpscare'ów, będąca, jak już nadmieniałam, klasyczną wizualną powieści, w której niepokoić może dźwięk, muzyka i równie niepokojące obrazy.
Opowieść przenosi graczy do niewielkiego, tytułowego miasteczka Scarlet Hollow, do którego przybywa bohaterka gry, chcąca zobaczyć dawno nie widzianą kuzynkę i zamierzająca ją pocieszyć w żałobie, po śmierci matki.
Miejsce to, w którym niegdyś wydarzył się śmiertelny wypadek w kopalni, która została zamknięta, zaczynają nawiedzać niepokojące zdarzenia. W gospodarstwach pojawiają się jakieś przerażające, przypominające zwierzęta istoty, a po ulicach krąży duch. Szereg paranormalnych zdarzeń zaczyna wymykać się z pod kontroli, a jego pochodzenia próbujemy, wcielając się w wiele postaci, poznać i dogłębnie rozgryźć.
Mnogość postaci, wiele wyborów i konfiguracji sprawia, że fabuła tej urokliwej graficznie opowieści może zbaczać w przeróżnym kierunku. Może być grozą samą w sobie, z niepokojącymi, często bardzo surrealistycznymi obrazami, ale może również zahaczać o romans, typowy dla visual novel. To jak potoczy się opowieść w sennym miasteczku z tajemniczą kopalnią, zależy zwyczajnie od nas.
The Roads Untraveled - dodatkowa treść do pierwszych epizodów
Jak już wspomniałam Scarlet Hollow jest tytułem w fazie rozwoju, we Wczesnym Dostępie, w czterech epizodach z siedmiu, na które gra jest przewidziana. Tytuł na platformie Steam gości już prawie cztery lata, więc z do tej pory dostępną zawartością mogli zapoznać się już liczni gracze, o czym świadczy ilość, trzeba tu zaznaczyć bardzo pozytywnych jej ocen na Steam.
Przyznam się, że to moje pierwsze spotkanie z Scarlet Hollow, po udostępnieniu aktualizacji pierwszych dwóch epizodów. Nie mam zatem pojęcia jak gra przedstawiała się przed zmianami, które przyniosły do gry wiele nowych treści.
Rozszerzenie do 1 i 2 epizodu, zatytułowane przez twórców The Roads Untraveled poprawiło nie tylko techniczny wymiar gry i wizualną jej otoczkę, ale również dodało wiele dodatkowych treści, w tym pond 70 tysięcy słów. Przyniosło to wymierne znaczenie, dając graczom możliwość na poznanie historii gdy ten nie zapuści się w pierwszym rozdziale do lasu, a także gdy zrobi wszystko, by uniknąć niebezpieczeństwa w epizodzie drugim.
Poprawiono także interfejs użytkownika, zmieniając w sposób pozytywny jakość rozgrywki, szczególnie jej graficzną. Zwiększono także tekstowe pole owej przygodówki.
Graficznie malowana, urokliwa, ale dość stateczna
Wracając do aspektu graficznego recenzowanej przeze mnie, trzeba tu zaznaczyć, wciąż części gry, to w tym wypadku jest dobrze, jest tak jak lubię. Scarlet Hollow to bowiem tytuł stworzony w ręcznie malowanym stylu, który statyczne tła i równie statyczne lokacje napędza rysunkami, mimiką twarzy, gestami postaci czy przerażającymi, intrygującymi, często surrealistycznymi lokacjami.
Gra ma do zaoferowanie setki rysunków, które utrzymane są w stonowanej kolorystyce, w barwach czerni, szarości, ale i brązach, czy zgniłej zieleni, w barwnym, acz mroczno-pastelowym stylu. Taki rysunek, taki ciekawy graficzny styl idealnie pasuje do klimatu tej gierki, pokazując, że grozę można budować nie tylko przez dosłowne nas straszenie, ale także przez klimatyczne rysunki.
A stworzyła je do gry w tradycyjny ręcznie tuszowany sposób nagrodzona powieściopisarka graficzna Abby Howard, której talent rysunkowy zdecydowanie należy docenić.
Muzyka, która nadaje wyrazu grozie
Fabuła, wraz z grafiką i możliwością wyboru, często trudnych i mrocznych ścieżek dialogowych, potęguje klimat grozy, ale przede wszystkim tajemniczości, który podsycany jest przez klimatyczną ścieżkę dźwiękową.Ta wyraźnie umie budować atmosferę. I choć motywy muzyczne w kolejnych epizodach stale się powtarzają, to muzyka przewodnia może się podobać, i sprawić, że na chwilę chcemy się jej dłużej przysłuchać.
Równie dobrze, choć często zbyt intensywnie brzmią dźwięki otoczenia, który klimacik umiejętnie budują, podsycając niepokój, i mocno sygnalizując, że coś niepokojącego i złego właśnie zaraz się wydarzy. Dźwięki w owej przygodówce muszę być intensywniejsze niż w innych grach z mówionymi dialogami, gdyż Scarlet Hollow takowych nie posiada. I to niestety jej podstawowa według mnie wada.
Scarlet Hollow/Scarlet Hollow — The Roads Untraveled - ocena, podsumowanie
Nie odważę się ocenić całości gry, gdyż ta w całości nie jest graczom, w tym i mnie, dostępna. Winnam jednak jestem Wam podsumowanie i ocenę dwóch pierwszych zaktualizowanych epizodów i dwóch kolejnych, które, jak już wspomniałam, wciąż czekają na swoje zmiany.
Wiecie już, jeśli czytaliście całą moją recenzję, że jest to moje pierwsze spotkanie ze Scarlet Hollow, więc w początkowe epizody, jeszcze sprzed ich zmiany, nie miałam przyjemność grać, nie mam zatem porównania. Mogę tylko ufać twórcom i polegać na informacji z sieci i od znajomych, którzy poprzednią zawartość znają.
Wiem jednak, że treści w odcinku jeden oraz dwa jest dużo więcej, podobnie jak ścieżek wyboru i decyzji oraz dialogów. Scarlet Hollow — The Roads Untraveled, czyli zmieniona i rozbudowana treść niesie z sobą zdecydowanie więcej zagadkowości, nowe możliwości, i nowe znaki zapytania, ale przede wszystkim możliwość powrotu do gry po raz kolejny. Odkrycie wszystkich ścieżek jakie oferują twórcy przy jednym jej zagraniu, nie jest możliwe. A poznawanie ich sprawić może wielką frajdę, szczególnie jeśli lubi się wizualne powieści z dreszczykiem. Na całość musimy jednak jeszcze poczekać.
To co pociąga w recenzowanym przeze mnie tytule to przede wszystkim właśnie klimacik, który budowany jest niespiesznie, systematycznie i zależnie od naszych wyborów. Nie jest to groza w czystej postaci, więc spokojnie w przygodówkę ową mogą grać także osoby, które growej grozy zwyczajnie nie lubią.
Przygodowa wizualna powieść, klasycznie oparta na wyborach i decyzjach, zmieniających rozgrywkę i to jak potoczy się opowieść, przypadnie do gustu przede wszystkim fanom narracyjnych opowieści, skupionych głównie na dialogach.
Ta oto gadanina jest zarówno mocną, jak i słabą stronę tegoż projektu. Rozmowy wnoszą do gry wiele, ale część z nich bywa nieco nużąca. Trzeba również pamiętać, że gra nie oferuje ani pełnego angielskiego dubbingu, co mnie osobiście najbardziej w niej przeszkadza, i przed wszystkim polskiej wersji językowej. Braki językowe mogą być zatem w rozgrywce w Scarlet Hollow sporym problemem.
Podobać może się przyjemna dla oka grafika, która w większości jest mocno statyczna, oprócz zamykających rozdział animacji, ale jednocześnie sprawnie wplatająca się, lub bardziej.... wpisująca się w styl wizualnej powieści. Tej w rysunkowym stylu jest najbardziej do twarzy.
Na plus zaliczyłabym także ścieżkę dźwiękową i muzyczną, która podkręca klimacik, i nawet jeśli powtarza motywy, udaje się jej budować właściwą dla gatunku horroru, atmosferę.
Na kolejne trzy odcinki gry będziemy musieli poczekać, i pewnie pełna i bardziej wiarygodna, bo całościowa moja jej recenzja powstanie za jakiś czas. Tymczasem doceniam dbałość i chęć twórców w ulepszeniu gry. Wam natomiast serdecznie polecam ją osobiście sprawdzić, szczególnie jeśli cenicie sobie gry niezależne, lubicie wizualne powieści, tematykę zjawisk nadprzyrodzonych, a język angielski nie jest Wam obcy.
Moja ocena czterech epizodów gry to 7/10.
Serdecznie dziękuję Black Tabby Games za udostępnienie gry do recenzji.
Disney+ stara się zachęcić widzów do swojej platformy, ruszając dziś ze specjalną, całkiem ciekawą ofertą subskrypcji w cenie niecałych ośmiu złotych, aż przez cztery miesiące.
Disney+ idzie drogą Apple TV+, która to platforma, przy okazji swoich głośnych premier, oferuje darmowy dostęp. Disney+ nie zdecydowało się co prawda na możliwość oglądania zawartości swojego serwisu całkiem darmo, ale od dziś, aż do końca miesiąca wprowadziło bardzo korzystną, promocyjną cenę subskrypcji.
Disney+ wprowadziło w dniu dzisiejszym ciekawą i korzystną dla klientów promocje cenową. Pakiet Standard, który w regularnej cenie w Polsce wynosi 29,99 złotych miesięcznie, teraz można, aż przez cztery miesiące mocno cenowo obniżyć.
Promocja, która dotyczy nowych, jak i powracających klientów obejmuje cztery miesiące oglądania całej zawartości serwisu w cenie miesięcznej 7.99 złotych. Oferta zbiegła się w czasie z oczekiwaną premierą w serwisie najnowszego serialu Marvela Daredevil: Odrodzenie.
Disney+ , pakiet Standard za 7,99 - od i do kiedy?
Nowi i powracający użytkownicy serwisu od Disneya mogą skorzystać z promocyjnej ceny już od dziś, czyli 4 marca, aż do 30 marca 2025 roku, kiedy promocje się kończy. Tańszy abonament miesięczny nie dotyczy klientów już korzystających z serwisu.
Disney+ - co warto obejrzeć w serwisie?
Na platformie, już jutro swoją premierę będzie miał wspomniany już przeze mnie nowy serial MarvelaDaredevil: Odrodzenie. W serwisie jakiś czas dostępny jest już nagrodzony tegorocznym Oscarem Prawdziwy ból, a 23 kwietnia na Disney+ trafią nowe odcinki drugiego sezony Andora, produkcji ze świata Gwiezdnych Wojen.
12 marca Disney+ powiększy swoją bibliotekę o kinowy hit animowany Vaiana 2, a najmłodsi i nieco starsi widzowie mogę na platformie oglądać kontynuację hitowego W głowie się nie mieści, czyli animację W głowie się nie mieści 2.
Nie należy zapomnieć o ciekawych, nowych serialach platformy, takich jak Paradise czy Tysiąc ciosów, a także kinowym hicie Alien: Romulus.
Oferta specjalna na Disney+ Standard w cenie 7,99 złotych wygasa 30 marca 2025 roku.
Na Asylum, przygodowy horror czekamy już naprawdę długi i poczekamy jeszcze o tydzień dłużej. Agustín Cordes ma złą wiadomość dla oczekujących na debiut gry, który przewidziany był już w ten czwartek. Premiera została przesunięta.
O tydzień studio Senscape przesunęło premierę przygodowego horroru Asylum, który miał, zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami zadebiutować 6 marca, o czym wspominałam przy okazji marcowych premier przygodowych. Tymczasem Agustín Cordes w specjalnym materiale filmowym poinformował o tygodniowym przesunięciu debiutu przez wielu oczekiwanej gry, w którą zagramy również po polsku, z polskimi napisami.
Powodem przesunięcia daty o siedem dni są dochodzące do studia negatywne opinie na temat głosu protagonisty gry, czego twórcy nie chcą zlekceważyć, szczególnie jeśli chodzi o grę skupioną na fabule, jaką niewątpliwie jest Asylum. Po wieli weekendowych dyskusjach, jakie prowadzono, deweloperzy zdecydowali się wprowadzić w tym względzie zmiany. Zastępca, czyli nowy aktor, jest już w grze, a twórcy obiecują, że taka zmiana jest możliwa w tydzień.
O grze Asylum, która rozgrywa się w zakładzie psychiatrycznym, podobnie jak nowy przygodowy projekt Michała Piotrowskiego zatytułowany Forest Asylum, miałam okazję już wspominać na blogu, i to wiele razy. Odsyłam zatem do poprzednich wpisów.
Nowa data premiery Asylum na Steam i GOG to czwartek, 13 marca 2025 roku.
Na dziewięć dni przed premierą Max pokazał zwiastun nowego amerykańskiego komediowego horroru zatytułowanego The Parenting, w Polsce znanego jako Rodzice kontra duch. W obsadzie znane postaci kina i serialu.
Rodzice kontra duch to kolejna komediowa opowieść grozy, czyli komediowy horror jaki zasili bibliotekę platformy Max jeszcze w tym miesiącu, a dokładnie za nieco ponad tydzień. Z okazji zbliżającej się premiery Max dzieli się zwiastunem filmu, w którym zobaczymy znanych nam aktorów, nie tylko z serialu platformy Max.
Bohaterami filmu Rodzice kontra duch są Josh i Rohan, którzy zaplanowali weekendowy wypad, którego celem jest przedstawienie sobie rodziców. W tym celu wynajmują dom, który, jak się szybko okazuje, jest nawiedziony, co wkrótce staje się początkiem poważnych kłopotów.
W obsadzie filmu znaleźli się: Nik Dodani (Atypowy sezon 1 i 2), jako Rohan, Brandon Flynn (Trzynaście powodów, Hellraiser) jako Josh, Brian Cox (Sukcesja) jako Gerald, Edie Falco (Rodzina Soprano) jako Dorothy, Lisa Kudrow (Przyjaciele, Za fasadą) jako Lisa, Dean Norris (Breaking Bad, Pod kopułą) jako John, Parker Posey (Biały lotos, Pan i pani Smith) jako Elizabeth, Vivian Bang (Runt, Jestem na tak) jako Lillian i Kate Avallone (Dusiciel z Bostonu, Dexter: New Blood) jako Donna.
Reżyserem filmu jest Craig Johnson, mający na swoim koncie między inni serial Plotkara, a autorem scenariusza Kent Sublette.
Rodzice kontra duch swoją premierę na Max będzie mieć 13 marca 2025 roku.
W dniach od 3 do 10 marca na Steam trwa Steam Visual Novel Festival, na którym zakupić wiele gier przygodowych znanych jako wizualne powieści w obniżonej cenie. Na festiwalu takich gier swoje miejsce ma polskie studio RedDeer.Games, z trzema wydanymi przez siebie grami.
Na Steam, od dnia wczorajszego trwa Steam Visual Novel Festival. Z grami przez siebie wydanymi zjawia się na nim, także RedDeer.Games, która na nowej wyprzedaży prezentuje trzy gry, które przenoszą graczy do światów pełnych romansu, tajemnic i trudnych decyzji. Są nimi One Night: Burlesque, Pick My Heart i Pick My Heart: Chapter 2.
One Night: Burleska to vusual novel rozgrywające się w efektownym, ale enigmatycznym klubie burleski, One Night: Burlesque to gra, w której stopniowo odkrywamy sekrety, a gracze będą poruszają się po świecie intryg, namiętności i ukrytych niebezpieczeństw, podejmując decyzje, które ukształtują ich los.
Grą można kupić na platformie Steam w cenie obniżonej o 94%, za 3,59 złotych.
Seria Pick My Heart zabiera graczy w emocjonalną podróż, w której miłość, związki i przeznaczenie są w ich rękach. W Pick My Heart: Chapter 1, każda decyzja wpływa na wyjątkową historię, podczas gdy Pick My Heart: Chapter 2 rozszerza to doświadczenie o nowe romantyczne możliwości, dramatyczne zwroty akcji i jeszcze cięższe wybory.
Grę można kupić na Steam w cenie obniżonej o 20%, wynoszącej 47,99 złotych.
Steam Visual Novel Festival tra od 3 do 10 marca 2025 roku.
Black Tabby Games w dniu wczorajszym wydało dużą aktualizację swojej niezależnej wizualnej powieście w klimacie grozy. Scarlet Hollow — The Roads Untraveled, duża aktualizacja 2 epizodów już dostępna.
Scarlet Hollow — The Roads Untraveled jest już dostępna w ramach dystrybucji na platformie Steam. Ulepszenie zyskały dwa pierwsze epizody tejże przygodówki, która jest dziełem Black Tabby Games, i jest sprzedawana od czerwca 2021 roku w ranach Wczesnego Dostępu. Gra z okazji aktualizacji została przeceniona na Steam o 25%, a cały zaktualizowany pierwszy epizod można teraz sprawdzić w ramach darmowego demo. Przy okazji premiery aktualizacji, twórcy przygotowali z tej okazji jej nowy zwiastun.
Scarlet Hollow — The Roads Untraveled to przygodowa gra będąca wizualną powieścią ze znaczącymi wyborami, w klimacie grozy, nastawiona na mroczny, paranormalny klimat.
Akcja przygodówki podzielonej na epizody, wciąż przez twórców tworzonej rozgrywa się w na pozór sennym miasteczku, w którym po tragicznym wydarzeniu w kopalni, po śmiertelnym tam wypadku, i zamknięciu kopalni, zaczynają dziać się bardzo niepokojącego rzeczy. W gospodarstwach pojawiają się dziwne stworzenia, w w miasteczku krąży duch. Do tego miejsca przybywa bohaterka gry, która chce tylko spotkać się z dawno nie wiedzianą kuzynką i pocieszyć ją po śmierci matki.
Ulepszeniu Scarlet Hollow uległ 1 i 2 epizod, a twórcy dodali do gry ponad 70 tysięcy słów i nowej zawartości fabularnej. Dzięki temu można eksplorować nowe miejsca i nowe ścieżki, dowiadując się co się stanie gdy nie pójdziemy do lasy w odcinku pierwszym, albo co jeśli zrobimy wszystko, by trzymać się z dala od zagrożenia w epizodzie drugim.
Przebudowie uległ interfejs użytkownika oraz wizualizacja. Nowe pole tekstowe jest większe, szersze, a jego kolory i kształty płynniej wtapiają się w tło.
Niewielkie aktualizacje otrzymają także epizody 3 i 4, by ścieżki wybrane w epizodach 1 i 2 zostały w pełni wkomponowane w narrację. Twórcy pracują nad zakończeniem odcinka czwartego. Wciąż czekamy na piąty i kolejne. Finalnie w grze ma być ich 7. Pozostałe trzy będą darmową aktualizacją.
Scarlet Hollow — The Roads Untraveled została udostępniona na Steam i GOG 3 marca 2025 roku.
Recenzja pierwszego sezonu serialu Biohakerzy, kolejnej niemieckiej produkcji od Netflixa, coś na granicy thrillera i science - fiction, z wartką akcją.
Biohakerów, kolejną niemiecką serialową produkcję, która trafiła na Netflix, przyznam się, traktowałam jako serialowy zapychacz, będący przedsmakiem oczekiwanych produkcji, a takich trochę się nazbierało. Okazało się, że mimo braku serialowych uniesień, jakich w Biohakerach nie znajdziemy, produkcja, która jest w miarę krótka, i niezbyt wymagająca fabularnie, szybko mnie wciągnęła i ani się obejrzałam, a sześć odcinków miałam już za sobą. Pozwolę sobie zatem nieco się o tej produkcji wypowiedzieć. Czy zatem warto zanurzyć się w biohakerską opowieść z nutką dramatu i thrillera?
Musicie mi przyznać rację, że najbardziej znaną produkcją niemiecką jest na Netflix oczywiście Dark, które, wstyd się przyznać, jeszcze do końca nie sprawdziłam. Jeśli przyjdzie Wam do głowy w jakiś sposób porównywać Biohakerów do wspomnianej produkcji, to muszę od razu powiedzieć, że to nie ma to sensu. Powiedziałabym, że porównywanie to, byłoby dla opisywanego w tej recenzji serialowego tytułu, bardzo krzywdzące. A to dlatego, że choć jakiś stopień apokaliptycznego elementu w serialu znajdziemy, to mimo wszystko jest to opowieść skupiona na tajemnicy, którą stopniowo odkrywamy. W tle serialowej historii, rozgrywa się dramat głównych postaci, których, mimo nacisku na jedną z nich, znajdziemy w serialu kilka.
Naczelną postacią, którą napisano w stylu znanym z klasycznych thrillerów, jest Mia Akerlund (Luna Wedler), młoda kobieta, która rozpoczyna naukę na renomowanej uczelni, wszystko po to, by zbliżyć się do wykładowczyni na owym uniwersytecie, profesor Lorenz (Jessica Schwarz). Mia ma w tym swój cel. Dziewczyna uważa, że znana osobistość świata nauki, zajmująca się genetyką, ma coś wspólnego z dramatem jej rodziny. Trafiając do nowego miasta, znajduje mieszkanie, które wraz z nią podnajmują teraz dość specyficzni, gotowi na wszystko studenci. Próbujący zdobyć rozgłos, gotowy wszczepić sobie pod skórę prawie wszystko, eksperymentujący z lekami, Ole (Sebastian Jakob Doppelbauer), niezwykle inteligentka studentka biologii Chen-Lu (Jing Xiang) oraz bogata i wyluzowana Lotta (Caro Cult). Dziewczynie szybko udaje się zaskarbić przychylność, baa... nawet zdobyć serce bliskiego asystenta profesor Lorenz, Jaspera (Adrian Julius Tillmann), który, podobnie jak Mia ma swojej tajemnice. W międzyczasie, wraz z rozwojem opowieści, w tajemnicze dochodzenie zostaje wciągnięty także przyjaciel Jaspera, Niclas (Thomas Prenn). W tle opowieści toczy się życie w bardzo specyficznym światku, bo biohakerskim.
Serial Bohakerzy na kilka zalet, ma też parę wad, które rozmywają się na tle naprawdę wciągającej akcji, która posiada wiele zwrotów akcji i pędzi w dość szybkim tempie. Jednego z pewnością nie można tejże produkcji zarzucić, nie jest nudna, nie sądzę, żebyście oglądając ją, w ogóle pomyśleli o nudzie. Uwierzcie mi, nie będziecie mieli na to czasu.
Jest to też serial, który stworzony został w stylu, który ja osobiście lubię. Otóż kolejne rąbki tajemnicy, kolejne szczegóły opowieści są widzowi serwowane po kawałku. Twórca serialu, Christian Ditter, postanowił także pobawić się płaszczyzną czasowo, mieszając wątki, czasami wybiegając dużo w przód, a czasami cofając się w przeszłość. Jednocześnie nie mamy przeświadczenia, że w fabułę wdarł się chaos, a muszę zaznaczyć, że dzieje się naprawdę sporo.
A dzieje się głównie dzięki trzem postacią w serialu. Przede wszystkim dzięki protagonistce opowieści. Mia ma tajemnicę, próbuje dowiedzieć się czy i jak Lorenz stoi za tragedią jej rodziny. Jej historię obserwujemy w różnych perspektywach czasowych, zaczynając od przysłowiowego "trzęsienia ziemi" czyli tajemniczego ataku na pociąg, czyli od końca, powoli poprzez retrospekcję zbliżając się do poznania prawdy.
Mia to nie jedyna tragiczna postać w tym serialu. Jest bowiem także Jasper, który skrywa tajemnicę, o której tak naprawdę nie mamy pojęcia, aż do pewnego odcinka. Serial jest bowiem tak stworzony, by wciąż i wciąż podsycać zainteresowania widza. Nie można zapomnieć także o profesor Tanji Lorenz, charyzmatycznej, pewnej siebie kobiecie nauki i sukcesu, która poświęciła się w pełni nauce, dokonaniom, a nawet eksperymentom genetycznym. Podczas serialowego seansu postać Lorenz balansuje na granicy dobra i zła, co ponownie, aż do końca, nie daje widzowi pewności, kim tak naprawdę jest ta kobieta naukowiec i jaka jest jej rola w tej opowieści.
Nieco zastrzeżeń można mieć do światka bohakerskiego, do jakiego przynajmniej w zapowiedziach miała trafić Mia. Twórca nie rozwinął dostatecznie tematyki związanej z genetyką i eksperymentami, nie pokazano w pełni złych i dobrych czynników tej naukowej materii. Ten etap fabuły jest potraktowany nieco po macoszemu i skupia się tylko na bardzo wąskim fragmencie, tym dotyczącym samej Lorenz i samej panny Akerlund, o których z wiadomych przyczyn, nie mogę się za nadto rozpisywać.
Dziwne, a momentami nawet śmieszne mogą wydawać się postaci poboczne, które są napisane na kolanie, niepoważnie i płytko. Robiący karierę w sieci, eksperymentujący na swoim ciele Olo, szukająca akceptacji, balująca Lotta i kobiecy nerd Chen-Lu. Cóż....to postaci, które aż kipią prostotą i banalnością, są jednak jakieś. Problem stanowi postać Niclasa, który jest zwyczajnie nijaki, trochę włożony do serialu na siłę, mam wrażenie dla wydłużenia i podsycenia emocji, natury bardziej romantycznej.
Porzucając kwestie negatywne, pora wrócić do pozytywów, wśród których na pierwszy plan wysuwa się już wspomniana przeze mnie szybkość akcji, ciekawe poprowadzenie fabuły, które bawi się czasem i kilka kreacji aktorskich.
I tu zdecydowanie na plan pierwszy wysuwa się postać Mii, świetnie odtwarzanej przez Lune Wedler. Mam wrażenie, że to ona dźwiga całą serialową otoczkę tajemnicy i buduje klimat, wczuwając się w dość niejednoznaczną bohaterkę. Problem w tym, że w pewnym momencie nasza bohaterka staje się czymś na granicy agentki, zmagającej się z czasem, nieuchwytnego szpiega, a nawet intrygantki. Całkiem ciekawie na tle wszystkich innych postaci Biohakerów prezentują się także zarówno Jasper i profesor Lorenz. Obydwie osoby są sobie bliskie, każde z nich dysponuje pewną dozą tajemnicy i każdy ma swój jakże różny, ale niezwykle ważny cel. Celowość wydaje się być istotą tejże produkcji, która skończyła się w sposób otwarcie sugerujący powrót w drugim sezonie, który jak wiemy, powstał.
Biohakerzy to nie jest serialowa produkcją z listy tytułów wybitnych, i mimo tego, że tematykę, wokół której miała się kręcić fabuła, czyli biohakerstwo potraktowano dość obcesowo, sam serial nieźle wciąga, zaciekawia, a odcinek po odcinku, biegnie zdecydowanie za szybko. Znakiem zapytania są jednak wrzucone trochę od niechcenia postaci poboczne, które, wydaje się, znalazły się tu jedynie dla wydłużenia serialu, zupełnie przypadkowo.
Michał Piotrowski, niezależny, samodzielny twórcy oddał w ręce graczy swój kolejny przygodowy projekt, grę przewidzianą jako krótkie growe doświadczenie, której tytuł brzmi Forest Asylum.
Kolejny projekt niezależnego twórcy Michała Piotrowskiego, który ma na swoim koncie już kilka gier nastawionych na eksplorację i zagadki, z których jedną, zatytułowaną CodeX również możecie kupić na Steam, w niskiej cenie, zabiera nas do szpitala psychiatrycznego. Gra nosi tytułForest Asylum, jest psychologicznym horrorem w eksploracyjnym stylu, z zagadkami właśnie trafiła do sprzedaży na Steam.
Forest Asylum to gra krótka, przewidziana przez twórcę na około 30-45 minut, którą kupicie, słusznie do krótkości gry, w niskiej cenie, ustalonej na 4,49 złotych. Gra nie zawiera mówionych dialogów, opiera się na eksploracji i łamigłówkach i jest horrorem psychologicznym, w którym jak już wspomniałam, przenosimy się do szpitala psychiatrycznego, położonego w lesie.
Zadaniem gracza, w tym krótkim, acz pełnym mrocznym dźwięków doświadczeniu, jest przejście przez opuszczony zakład psychiatryczny, poznanie prawdy o tym miejscu i dowiedzenie się co tu tak naprawdę robimy. W tle opowieści oczywiście znajdziemy mroczny sekret, który skrywany jest w ciemnych pokojach, a nawet w piwnicy.
Aby wydostać się z tego nieprzyjemnego miejsca, gracz będzie musiał wykonać zadania, czyli zmierzyć się z łamigłówkami, by finalnie dowiedzieć się, co się w tym miejscu wydarzyło i dlaczego się tu znalazł.
O grze The Posthumous Investigation usłyszałam podczas jednego z wydarzeń Steam, na którym można było sprawdzić jej demo. Ono wciąż jest dostępne na platformie, a o grze na blogu nie pisałam, dlatego nadrabiam zaległości.
The Posthumous Investigation przygodówka w stylu noir, w czarno-białym stylu, w której wcielamy się w detektywa. Gra została stworzona przez Mother Gaia Studio, a jej wydaniem zająć się ma Nuuvem Inc. Istotą rozgrywki gry stworzonej przez brazylijskie studio jest w tym przypadku manipulacja czasem. Jej demo wciąż jest dostępne na Steam, więc jest okazja je sprawdzić. Data premiery pełnej wersji wciąż nie jest znana. Gra miała zadebiutować w czwartym kwartale zeszłego roku, ale wciąż nie doczekała się debiutu.
The Posthumous Investigation jest przygodówką "wskaż i kliknij", bez dialogów mówionych (niestety), która została stworzona w rysowanym stylu 2D, w czarno-białym stylu, w klimacie klasycznego detektywistycznego noir. Tytuł jest jest inspirowana niektórymi książkowymi dziełami brazylijskiego pisarza Machado de Assisa, jednego z największych pisarzy literatury brazylijskiej i pioniera realizmu w Ameryce Łacińskiej.
Opowieść toczy się w Rio de Janeiro w 1937 roku, a wcielamy się w niej w detektywa przydzielonego do zbadania morderstwa Brása Cubasa. Na swej drodze, wcielając się we wspomnianego detektywa, gracz natknie się na postaci, które będzie przesłuchiwał, a są one inspirowane postaciami Machado de Assisa. Dopóki nie dowie się gdzie leży prawda, detektyw będzie uwięziony w pętli czasowej, w której nie brakuje spisków i zdrady.
The Posthumous Investigation to gra w klasycznym stylu point-and-click, z zagadkami i poszukiwaniem wskazówek w różnych częściach Rio de Janeiro. Gracz będzie przesłuchiwał aż 14 podejrzanych, każda z własnym stylem życia, i własną rutyną. W sprawie pomoże naszemu bohaterowie sama ofiara i pętla czasowa, która pozwoli poznać podejrzanych, a także wpłynąć na to co robią w danym dniu.
Wersja demonstracyjna przewidziana jest na 1-2 godzin, czyli jest dość długa. Pełna gra ma zająć graczom około 10 godzin. Będzie dostępna w języku angielskim i portugalskim, jedynie w formie napisów.
Gra swoją premierę będzie miała na Steam. Data debiutu nie została ogłoszona.