Curse of Resthaven, gra łącząca przygodówkę z RPG, fabularny roguelite z elementami karcianki, ma konkretną datę premiery. W grę zagramy w przyszłym miesiącu. Datę premiery potwierdza jej nowy zwiastun.
Curse of Resthaven, gra z gatunku przygodowego, którą klasyczną przygodówką trudno nazwać, gdyż jest tytułem łączącym fabularne elementy przygodowe z RPG z symulacją oraz elementami karcianki, growy projekt stworzony przez Hilltop Studios, twórców Lil' Guardsman, wydany przez Digital Bandidos, ma dokładną datę premiery. W grę zagramy za nieco ponad miesiąc. Jej datę potwierdza nowy, premierowy zwiastun. Twórcy ogłaszają również datę pojawiania się na Steam nowego, bardziej rozbudowanego demo.
Curse of Resthaven, której demo dostępne jest na platformie Steam, to gra o której już na swoim blogu wspominałam. Przypomnę zatem pokrótce, że jest to fabularny roguelite z elementami karcianki, w którym poznajemy miasteczko dotknięte klątwą. Udajemy się w nim na tytułową wyspiarską kolonię Resthaven, przejmując jej dowodzeniem, przy okazji badając sprawę tajemniczego zaginięcia siostrzenicy.
Jest to mroczna, ręcznie rysowana opowieść, inspirowana mitologią, historią i kosmiczną grozą, w której rozgrywka podzielona jest na kilka dni. Historia rozgrywa się w świecie zamkniętym w pętli czasowej. W dzień zajmujemy się eksploracją, zarządzaniem zapasami, zakupami i rozwojem miasta, nocą udajemy się na wyprawy oparte na kartach. Karciane wyprawy są w tym wypadku losowe.
Curse of Resthaven swoją premierę będzie mieć pod koniec października, ale twórcy ogłaszają, że jeszcze przed nowym Steam Next Fest, już 8 października na platformie pojawi się nowe, znacznie badziej rozbudowane demo. Zawierać będzie pełną, sześciodniową pętlę czasową, wszystkie cztery strefy miasteczka Resthaven oraz komplet mieszkańców. Dostępne będzie z pełnym udźwiękowieniem. Nowe demo obejmować będzie początkowy fragment gry, a postępy w nim poczynione będzie można przenieść do pełnej wersji, po jej premierze.
Gra swoją premierę na platformie Steam, w wersji na PC oraz Mac będzie mieć 29 października 2026 roku. Nowe demo dostępne od 8 października.
Swoją kartę na platformie Steam ma już pikselowa, narracyjna przygodówka ze znaczącymi wyborami, zatytułowana Legacy Of The Depths. Gra ma również wstępną datę premiery. Na grę jeszcze trochę poczekamy.
Na drugi kwartał roku 2028 przewidziana jest wstępna data premiery przygodowej gry ze znaczącymi wyborami, tytułu stworzonego w pikselowej grafice, w klimacie noir, z elementami RPG. Gra nosi tytuł Legacy Of The Depths i zyskała swoje miejsce na platformie Steam, a jej twórcy, a jest to studio KALINKA GAMES podzielili się jej zwiastunem.
Akcja Legacy Of The Depths rozgrywa się w alternatywnej Rosji roku 1929, państwie w którym monarchia ma się dobrze, a ludzie wciąż cierpią po niedanej rewolucji. Wcielamy się w niej w Aleksieja, naukowca i wnuka Aleksandra Mielnikowa, jedynego który ocalał z wyprawy na Morze Barentsa. Jego dziadek umarł w szpitalu psychiatrycznym, a po jego śmierci wnuk otrzymał dziwny list, który okazuje się być wstępem do historii, którą jego rodzina starała się ukryć.
Gracz będzie tu podróżował po odległych wioskach, opuszczonych miejscach rosyjskiej północy, rozmawiając z ludźmi, odkrywając sekrety, zagadkowe wydarzenia, a także odnajdując fragmenty utraconych współrzędnych. W ten sposób podążać będzie śladami wyprawy, z której nikt nie miał prawa powrócić.
Gra inspirowana jest burtem „Northern Noir”, rosyjskim gotykiem oraz klasyczną literaturą. Narracyjna opowieść rozwija się powoli, opowiadając o żałobie, dzieciństwie, obsesji i tym co ukryto pod lodem. Gra posiada rozbudowane linie dialogowe, ale dostępna będzie jedynie z napisami, bez mówionych dialogów. Skupimy się w niej na eksploracji, zadaniach detektywistycznych. Ważnym elementem staną się tu wybory moralne. Wpływają one na to jak postrzegamy postacie i zmieniają wydarzenia. Przygodówka stworzona została ręcznie, w pikselowej grafice, a rozgrywce towarzyszy muzyka inspirowana rosyjskimi instrumentami ludowymi.
Premiera gry w wersji na komputery osobiste PC i Linux przewidziana jest w drugim kwartale 2028 roku.
Nighthawks, wizualna powieść RPG z wampirami, wydana przez Wadjet Eye Games swoją premierę na komputerach będzie mieć jeszcze w tym miesiącu. Poznaliśmy jej dokładną datę premiery.
Nighthawks to zrealizowana w narracyjnym stylu wizualnej powieści, przygodowa gra RPG, której bohaterem jest wampir, który sześć miesięcy temu umarł, po czym się narodził. Drapieżnik i jeden z panów. Niestety okazało się, że świat mocno się zmienił. Wapiry zostały ujawnione. I choć stworzenia nocy są już tolerowane, ich pragnienie krwi niestety nie. Przybywa zatem do jedynego miasta, w którym może jakoś funkcjonować, odkrywając że nie brak tu podejrzliwości i poczucia paranoi.
Akcja gry toczy się w podupadającym klubie nocnym. Wcielamy się w wampira który przekształca to miejsce w swoim imperium, robiąc to poprzez uwodzenie, ale i zastraszanie,a takze poprzez odstrożne, niemal niezauważalne używanie swoich wampirzych, nadprzyrodzonych mocy.
Gra została w pełni udźwiękowiona w języku angielskim, w którym natniemy się na mnóstwo kwestii dialogowych i sporo tekstu, w którym nie brakuje czarnego humoru. Gracz do zwerbowania będzie miał dziesięciu towarzyszy, w tym wampiryczną czarodziejkę Madame Lux, niepoprawną oszustkę Maze, zhańbionego prywatnego detektywa Domino i Agathę, Cesarzową Szczurów. Wykorzystamy magię do kontrolowania żywych i zmuszania zwierząt do wykonywania naszych rozkazów. Będziemy również przemieniać się w dym.
Gra swoją premierę będzie mieć na komputery PC oraz Mac i Linux na Steam oraz GOG. Premiera przewidziana jest na 22 września 2026 roku.
GOG ogłasza że Wiedźmin 3: Dziki Gon powraca z zupełnie nowym rozdziałem, który jest już dostępny na liście życzeń, na GOG-u. The Witcher 3: Wild Hunt — Songs of the Past nadchodzi.
Trwający gamescom 2026 był okazją do ogłoszenia zupełnie nowego rodziału hitowej polskiej gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Gra powraca z zupełnie nowym rozdziałem Pieśni Przeszłości. Gra zatytułowana The Witcher 3: Wild Hunt — Songs of the Past ma już swoje miejsce na GOG-u, gdzie można dodawać ją do listy życzeń. Pokazano również jej zwiastun.
Akcja gry zabiera Geralta do Letten, pozornie idyllicznej krainy, który skrywa coś bardziej złowrogiego. Pojawia się nowe zagrożenie. Biały Wilk będzie potrzebował czegoś więcej niż tylko swoich zaufanych mieczy, aby stawić mu czoła. Dzięki unikalnym mutagenom, nowej broni i wrogom, których nigdy wcześniej nie spotkał na swojej drodze, Geralt po raz kolejny będzie musiał polegać na swoim instynkcie. Jego decyzje ukształtują los Lettena i zagrożą nawet jego przyjaźniom.
GOG ogłasza również, że The Witcher 3: Wild Hunt i jej poprzednie rozszerzenia Hearts of Stone i Blood and Wine zostały teraz zebrane w jednym ostatecznym pakiecie jako Standard,i Complete Edition staje się jedyną wersją gry dostępną do kupienia od teraz. Jeśli posiadacie grę podstawową, z którymkolwiek dodatkiem, otrzymamy Complete Edition automatycznie .
Z tej okazji przez jeszcze jakiś, ograniczony czas, GOG rozdaje za darmo niezapomnianą ścieżkę dźwiękową - nagranie bez DRM koncertowe z gry The Witcher 3: Wild Hunt (2016). Odebrana gra zostanie zachowana na naszym koncie na zawsze.
Mroczna opowieść o klątwie, która dotknęła pewną kolonię wyspiarską, gra łącząca elementy przygodowe z RPG i karcianką, zatytułowana Curse of Resthaven, została udostępniona w wersji demonstracyjnej na Steam.
Możemy już poczuć przedsmak przygodowej gry PRG, roguelite, z elementami karcianymi, przedstawiającej tajemniczą historię pewnej przeklętej wyspiarskiej kolonii. Gra stworzona przez Hilltop Studios, mające na swoim koncie zupełnie inną, bo zabawną i niezwykle kolorową Lil' Guardsman, wydana dzięki Digital Bandidos, została udostępniona w wersji demo, dostępnej na platformie Steam. Przy okazji premiery demówki, gry, która jest gotyckim horrorem, mroczną opowieścią inspirowaną mitologią, hisrorią i kosmiczną grozą, twórcy przygotowali także nowy materiał wideo.
Curse of Resthaven to gra, o której na blogu już Wam wspominałam. Jest to tytuł, który przenosi gracza na tytułową wyspiarską kolonię Resthaven, w której przejmując dowodzenie, przy okazji badając sprawę tajemniczego zaginięcia siostrzenicy mężczyzny, w którego się wcielamy.
Gra nie jest typową przygodówką, a połączeniem fabularnej opowieści z elementami RPG i rozgrywką roguelite. Gracz będzie rządził miastem, panował nad zasobami, a także decydował komu ufać, a komu nie. Będziemy handlować, ulepszać biznes i zajmować się przesłuchiwaniem mieszkańców, którzy skrywają liczne sekrety. Gra bazuje na naszych decyzjach, uzależniając od nich odblokowywanie nowych tropów, zagrożeń i możliwości.
Rozgrywka podzielona na etapy rozgrywające się w dzień, i w nocy, pozwala po zmroku udać się poza bezpieczne mury miasta, w dzikie ostępy, gdzie podczas wypraw opartych na kartach, stawiać będziemy czoła koszmarom. Gracz budować będzie sobie talię kart, która stanie się kształtem wyprawy.
Curse of Resthaven to gra o miejscu którego czeka kataklizm, a ten wydarzyć się ma za siedem dni. Jest to również przygodówka oparta na pętli czasowej. W chwili zniszczenia czas zostanie cofnięty, ale gracz zachowa wszystkie wspomnienia i zdobyte doświadczenia. Pozwala to ulepszać i usprawniać rozgrywkę. Ta sama pętla czasowa pozwala również na poznanie większej ilości szczegółów na temat wyspy, tajemniczej siły jaka pragnie nad nią zapanować i roli siostrzenicy w rozgrywających się wydarzeniach.
Gra posiada pełną angielską wersję głosową. Niestety nie zagramy w nią z polskimi napisami. Rozgrywka posiada trzy główne ścieżki fabularne oraz losowe wyprawy karciane, więc każda wyglądanie inaczej. Przygodówka stworzona została w ręcznie rysowanym graficznym stylu.
Tytuł nie ma jeszcze swojej daty premiery. Finalnie gra zadebiutować ma na PC - Steam, PlayStation 4 i 5, Xbox Series X|S oraz Nintendo Switch. Demo dostępne jest na Steam.
Na blogu zagościła właśnie najnowsza recenzja mojego autorstwa, tym razem gry stworzonej przez Polaków, połączenia przygodowej wizualnej powieści RPG z turową, karcianą walką. Gra nosi tytuł Magin: The Rat Project Stories. A oto co nie jej myślę!
Próbowałam, zaprawdę powiadam Wam próbowałam przekonać się do gier będących nie do końca przygodówkami, albo owe przygodówki imitujących. Starałam się poczuć moc i klimat, niewątpliwie urokliwej przygodowo-platformowej Bye Sweet Carole, czy pełnej wyzwań platformowo-zręcznościowej Princess of the Water Lilies, niestety z raczej miernym skutkiem. Dałam sobie szasnę próbując ograć Magin: The Rat Project Stories, niewątpliwie godną uwagi, szczególnie graficznie, fabularnie i muzycznie, stworzoną przez Polaków przygodową grę z karcianymi walkami. Niestety i w tym wypadku ani się nie zachwyciłam, ani nawet nie udało mi się gry ukończyć. Polegałam w jednej z nużących, niedopracowanych i diabelnie długich karcianych walk. Grę dostałam od GOG, za co bardzo dziękuję. Co właściwie o niej myślę? O tym w mojej jej recenzji.
Magin: The Rat Project Stories to gra, którą tak naprawdę ciężko przypisać do jakiegoś konkretnego gatunku, którą i sami twórcy chyba do końca gatunkowo nie rozumieją. Ów tytuł określany jest przez jej autorów, a jest to polskie studio The Rat Project, jako przygodowa gra niezależna, a także bogata fabularnie karcianka. Tymczasem rodzima opowieść, która swoją premierę miała pod koniec kwietnia tego roku, debiutując na komputerach i konsolach, wydana dzięki niemieckiemu Daedalic Entertaiment określana jest przez graczy i jej recenzentów jako niezależne RPG, w dużej mierze będące wizualną powieścią z elementami karcianymi.
Myślę, że nie powinniśmy tego tytułu zaliczyć do gier karcianych, bo realizacja tego elementu stoi chyba na najniższym stopniu jakości tego tytułu. Karciane walki, których jest sporo, a ich długość i trudność z czasem szybuje w górę jak oszalała, są raczej dodatkiem do fantasy opowieści RPG, którą zrealizowano jako komiksowe visual novel. Niestety dodatkiem mającym spore problemy, często irytującym.
Opowieść, może przyciągać uwagę swoim powieściowo-komiksowym stylem, w ręcznie rysowanej stylistyce, rozgrywając się w ponurym, mrocznym świecie, w którym wybory, także te karciane są bardzo, bardzo istotne.
Magin: The Rat Project Stories to osadzona w malowanym, zdawałoby się dziecinnym stylu, poważna, brutalna i czasami zbyt dosadna gra dla dorosłych. Tytuł, który z racji na to, ze stworzony został przez Rodaków, oferuje polską wersję językową, w formie napisów, nie szczędzi graczom wulgaryzmów i słownej, często zbyt nachalnej, zbyt bezpośredniej i niepotrzebnej dosadności. Rozumiem, że gra, która w bólach powstawała przez naprawdę długi czas, jest projektem graczy, dla graczy, i że w świecie YouTuba i szeroko pojętych Internetów pewne słownictwo i zachowanie jest normą, mnie niestety wulgarność tego tytułu mocno kłuje w uszy, a czasami nawet w oczy.
Wiemy już, że recenzowana przeze mnie gra jest wizualną powieścią RPG, z elementami rozgrywki karcianej. Ta jej, że wspomnę kolokwialnie "karcianość",, nie jest jednak taka oczywista, a już z pewnością nie jest dopracowana. Gracz ma bowiem toczyć walki ze zbudowanej przez siebie talii, którą na początku dostaje od gry. Zestaw kart jest mu darowany. Z czasem swoją talię musi jednak budować, przejmując karty od przeciwników, podejmując wybory jak ma ów karciany zestaw wyglądać, jaką moc i jaki schemat działania ma z naszej talii wynikać.
Problem w tym, że wybory dokonywane w grze, te fabularne mniej, te karciane bardziej, nie wybaczają dokonanych błędów, sprawiając, że walki są trudne, niemal niemożliwe do wygrania, a na dodatek przeokropnie długie. Czytając moją recenzję tegoż tytułu, miejcie jednak na uwadze, że pisze ją osoba, która z karciankami ma niewiele do czynienia, a za walkami nie przepada. Nie mniej jednak narzekanie na bitwy karciane nie bierze się w grze znikąd. Zdecydowanie pod tym względem jest trudno, ciężko, nużąco. Jest również problem z bilansem równowagi w tych nastawionych na akcje momentach.
Dla mnie Magin: The Rat Project Stories, którego finalnie wstyd się przyznać, nie skończyłam, na dodatek nie zrobiłam z niej za wielu zrzutów z ekranu z powodu dziwnych, technicznych problemów, był pod względem karcianych walk istną drogą przez mękę. Z mojego punktu widzenia, osoby kochającej przygodowy gatunek, opisywana gra byłaby świetną przygodówką, gdyby można w niej było pominąć elementy walk, choćby po kilku nieudanych próbach.
Byłaby, gdyż fabularnie, mimo zbyt dużej dosadności potrafi zaciekawiać, zaintrygować i zdecydowanie przyciągnąć uwagę opowieścią z gatunku fantasy, rozgrywającą się w mrocznym świecie, opowiedzianym w narracyjny sposób.
Wraz z bohaterem, przenosimy się do świata, w którym magia stała się esencją. A gdy to już się stało owa esencja stała się zarazem pragnieniami i lękami mieszkańców. W grze wchodzimy w buty i umiejętności Magina znanego jako Elester. Jest on dobrze wyszkolonym, zaprawionym w walkach zabójcą, pracującym dla podziemnej mafii. Naszemu protagoniście towarzyszy również kobieta. Chaos i rewolucja wisi w powietrzu, a na magię w postaci esencji wielu ma chrapkę, pragnąc wykorzystać ją dla własnych, niekoniecznie dobrych celów.
Magin: The Rat Project Stories opiera się na mechanice emocji, związanej ze wspomnianą esencją. Ta dotyczy nie tylko budowania talii, która to czynność według mnie nie należy do najbardziej intuicyjnych i łatwych, ale wykorzystywana jest również podczas zwykłej eksploracji ręcznie rysowanego, przykuwającego uwagę świata. Emocje jakie odczuwa postać którą kierujemy, wpływają na tylko na fabułę, która często podpiera się, tradycyjnie jak w wizualnych powieściach na moralnych wyborach, ale i na różność mechaniki rozgrywki. Gra jest pod tym względem bardzo nieliniowa, pozwalając na pewien rodzaj swobody. Finalnie dokonywane wybory, prowadzić mają do jednego z wielu zakończeń, których ja osobiście raczej nie poznam. Dokonywane decyzje pozwalają również dodawać do swej talii specjalne, dodatkowe karty.
To co niewątpliwie wyróżnia ten polski, niezależny projekt to niesamowita, ręcznie malowana grafika. Każda lokacja narysowana została ręcznie w urokliwym i przyjemnym, jakże lubianym przeze mnie stylu 2D, w dwuwymiarze. Malowane lokacje, utrzymane w mrocznym klimacie średniowiecznego, magicznego świata, świetnie do niego pasuję, bardzo dobrze podbijając klimat, i budują tajemniczy styl, z magią się utożsamiając.
Rozgrywkę wzbogacają komiksowe wstawki, które w grze mają sprawować rolę przerywników filmowych. Również w takim samym stylu zbudowane, przedstawione zostały karciane potyczki, które z czasem są coraz bardziej złożone, coraz trudniejsze i coraz mniej zbilansowane. Przejście pewnego etapu gry, w moim przypadku, choć bardzo się starałam, było niemożliwe. Problemy sprawiała nierówność walki, zbyt słaby ich balans, ale również pojawiające się podczas nich błędy techniczne.
Nie mnie jednak komiksowy, ręcznie rysowany styl graficzny musi się podobać, ma prawo się podobać i wielu się podoba, mnie również. To właśnie on zachęcił mnie do zagrania w tę grę, do zmierzenia się z walkami, do wyjścia poza strefę mojego growego komfortu.
Najbardziej docenionym elementem składającym się na całość rozgrywki, oprócz ręcznie malowanego, przepięknie rysowanego, komiksowego świata, jest strona muzyczna i jej udźwiękowienie. Gra, która jak już wspominałam jest dziełem niezależnego, polskiego studia, i na szczęście jest dostępna z polskimi napisami (co wcale nie jest takie oczywiste), ma do zaoferowania całkiem porządną angielską wersję językową i dobre polskie tłumaczenie, które, jak już Wam nadmieniłam, że nie żałuje graczom słownie brutalnej, często nazbyt wulgarnej dosadności.
Ale to co dźwiękowo odpowiada mi, i wielu innym graczom recenzującym ten projekt najbardziej, jest ścieżka muzyczna. Recenzowana przeze mnie gra muzycznie brzmi naprawdę cudnie, budując klimat zadumy, tajemnicy, kreując wizję magii i zagrożenia, którego odwiedzany przez nas świat jest pełny, i świadomy.
Podsumowując, Magin: The Rat Project Stories to ładna, ciekawa i muzycznie przepiękna opowieść w mrocznym świecie magii, ale dla mnie niezwykle męcząca i niemożliwa do ukończenia. Starałam się wierzcie mi wszelkimi siłami stawić czoła wrogom w niestety nie najlepiej zbilansowanych karcianych walkach. Finalnie na pewnym etapie polegałam, padłam i wciąż leżę, nie mając widoków na to by zwlec się z ziemi.
Cóż, wciągająca opowieść w przepięknej oprawie graficznej i równie cudnej muzycznej, ciekawa, wciągająca, mroczna fabuła w świecie magii, to jednak nie wszystko, by zachęcić mnie do takiego typu gier. Gdyby ów projekt poosiadał możliwość pominięcia walk po kilku nieudanych rundach, gdyby te nieszczęsne karciane bitwy były łatwiejsze, to kto wie, może moja ocena byłaby wyższa. Może też zdołałabym grę ukończyć. A tak mając na uwadze własne zdrowie psychiczne, porzuciłam ją w pewnym momencie, i w takiej jak teraz formie rozgrywki, raczej do niej nie wrócę.
Moja ocena 4/10.
Bardzo serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!
Do 12 czerwca każdy kto kupi grę Gothic 1 Remake, wraz z nią otrzyma w prezencie oryginalnego Gothica na GOG-u. Dotyczy to również graczy którzy dokonali przedsprzedaży.
Aby uczcić premierę odnowionej wersji Gothica, która miała miejsce kilka dni temu, GOG daje graczom coś specjalnego. Przy każdym zakupie Gothic 1 Remake na GOG-u otrzymamy bezpłatną kopię oryginalnej gry Gothic. Promocja objęta jest jednak ramą czasową i potrwa do 12 czerwca.
5 czerwca swoją premierę miała odnowiona wersja kultowej gry RPG. Debiut miał miejsce również na platformie GOG, która do 12 czerwca przygotowała dla graczy niespodziankę. Przy każdym zakupie gry Gothic 1 Remake, gracz otrzyma w prezencie oryginalny Gothic 1, który GOG umieścił w programie ochrony, czyli w GOG Preservation Program. Oznacza to, że gra jest starannie konserwowana, aby zapewnić płynne działanie na nowoczesnych sprzętach przez wiele lat.
Oryginalne wydania niosą ze sobą kontekst, którego nie da się w pełni odtworzyć. Odzwierciedlają wybory projektowe, ograniczenia techniczne i kreatywną wizję swoich czasów. Pokazują, jak gracze po raz pierwszy doświadczyli gry w momencie jej uruchomienia i dlaczego miała ona na tyle duże znaczenie, że można ją było zapamiętać, omówić i ostatecznie wymyślić na nowo.
Dlatego uważamy, że przeróbki i oryginały należą do siebie. Remake może wprowadzić nową publiczność w świat, który mogli przegapić, ale oryginał zachowuje swój kulturowy i historyczny ślad. Posiadanie obu dostępnych obok siebie gwarantuje graczom nie tylko możliwość cieszenia się zaktualizowanym doświadczeniem, ale także zrozumienia, skąd ono pochodzi i jak ewoluowało.
Gracz który już zamówił w przedsprzedaży Gothic 1 Remake, automatycznie otrzymał oryginał Gothic 1 w ramach zakupu. To samo dotyczy każdego, kto kupuje grę na GOG do 12 czerwca, 19:00 CEST.
Cabernet, przygodoa gra w stylu wizualnej powieści, w klimacie grozy, z elementami RPG będzie miała swoją wersję kolekcjonerską z ciekawymi dodatkami. W planach również pluszowy miść wampir.
Cabernet, gra którą miałam okazję dzięki uprzejmości twórców recenzować, a także napisać do niej poradnik/solucję, tytuł w klimacie grozy, w stylu wizualnej powieści z elementami RPG, doczeka się wersji kolekcjonerskiej oraz pudełkowej. Planonowane jest również stworzonie pluszowej zabawki, kota wampira. Gra stworzona przez Party for Introverts, której wydaniem zajęło sięAkupara Games swoją premierę miała rok temu. Cabernet: Collector's Box pojawić się ma w trzecim kwartale tego roku. Kolekcjonerskie wydanie w wersji na PlayStation 5 oraz Nintendo Switch jest już w przedsprzedaży.
Cabernet to gra, w której wcielamy się w świeżo przywróconą do życia wampirzycę, który za życia była lekarzem. Bohaterką gry, która przenosi gracza do świata inspirowanego XIX-to wieczną Europą Wschodnią, jest Elizaveta Morozova, która prowadzimy przez grę, decydując, czy chce zachować swoje człowieczeństwo, czy zatopić się w byciu wampirem.
Gra będzie miała piękne fizyczne edycje na PlayStation 5 i Nintendo Switch, a także edycję kolekcjonerską, których premiera przewidziana jest na trzeci kwartał 2026 roku.
Znajdzie się w niej:
Pełna wersja gry na PlayStation 5 lub Nintendo Switch
Artbook
Przypinka z kotem-wampirem
Książeczka z portretami narysowanymi przez Jamesa Barrowa
Oryginalna ścieżka dźwiękowa
Broszka Lizy
Twórcy tworzą pluszowego kota wampira i edycję kolekcjonerską Cabernet we współpracy z Makeship i Tesura i potzrebują 200 osób wspierających by kot został wprowadzony do sprzedaży. Więcej na ten temat w tym miejscu.
Premiera Cabernet: Collector's Box w trzecim kwartale 2026 roku. Przedsprzedaż trwa.
Twórcy kolorowej, wesołej, nie pozbawionej humoru przygodówki Lil' Guardsman tworzą zupełnie inną opowieść, mroczną, łączącą gatunki, także elementy karcianki. Swoje miejsce na Steam i zwiastun ma Curse of Resthaven.
Curse of Resthaven to zupełnie nowy projekt Hilltop Studios, odpowiedzialnego za bardzo pozytywnie przejętą przygodówkę "wskaż i kliknij", kolorową i komediową Lil' Guardsman. W nowym projekcie, który połączy rozgrywkę przygodową, z RPG, ale i elementami gry karcianej, w tytule wydanym dzięki Digital Bandidos natkiemy się na zupełnie inny, zdecydowanie mroczniejszy klimat i inny, mocno, stonowany graficzny styl. Tajemnicza gra przygodowa, horror w gotyckiem stylu inspirowany mitologią i kosmiczną grozą ma swoje miejsce na platformie Steam, a twórcy udostępnili jej zwiastun.
W grze Curse of Resthaven przejmujemy dowództwo nad przeklęta kolonią na wyspie Resthaven, w przededniu katastrofy, w której znika nasza siostrzenica. Wcielamy się w gubernatora, który musi rządzić miastem, dzielić zasoby w sposób niezwykle rozsądny, poznawać mieszkańców i dowiadywać się komu i czemu można ufać. Jako najważniejsza osoba w mieście będziemy handlować i robić interesy z kupcami, ulepszać zasoby, ale i prowadzić śledztwo, przesłuchując mieszkańców, którzy skrywają wielkie sekrety. Decyzje, które podejmiemy wpływają na dobrobyt wyspy, ale i pozwalają na odkrywanie nowych tropów, nowe możliwości, ale i zagrożenia.
Przesłuchania nie wystarczą, by odkryć wszystkie sekrety. Przyjdzie wyruszyć poza mury Resthaven, na mroczne i dzikie tereny wyspy, by w wyprawach opartych na kartach, dzięki budowaniu odpowiednich talii kart z zasobami, zmierzyć się z nieprzewidywanym i koszmarami. Talia to strategia kogo zabieramy, jak się przygotujemy i co niesiemy, ona kształtuje jak potoczy się wyprawa.
Gra oparta jest na pętli czasu, której finałem jest wielki kataklizm, który ma przyjść za siedem dni. W momencie zniszczenia słabnący strażnik, w decydującym jego momencie interweniuje, i cofa czas do momentu przybycia na wyspę. Zachowujemy jednak wszystkie wspomnienia i zebrane doświadczenie, więc każda pętla czasowa to także korzyści. Cofanie czasu pozwoli na ulepszania naszych umiejętności, przejmowanie tymczasowych darów od bogini wyspy, dających wielkie wzmocnienie, ale i poważne konsekwencje. Pętla czasowa to również nowa wiedza o mieszkańcach, odkrywanie sekretów i poznawania prawdy, nie tylko o mieszkających tu ludziach, ale i roli siostrzenicy w wydarzeniach.
Gra posiada pełną obsadę głosową, z aż 25 postaciami, każda z sekretami, własną motywacją i zmienną lojalnością. Curse of Resthaven oferuje przeróżne ścieżki fabularne i elementy losowe, które sprawiają, że każda rozgrywka odkrywa nowe elementy całości. Tylko dzięki poznawaniu systemu gry, dzięki zaufaniu mieszkańców będziemy w stanie złamać klątwę.
Nowy projekt wspomnianego studia, w przeciwieństwie do poprzedniego, komediowego przygodowego tytułu, nie jest grą zabawą, a mrocznym gotyckim horrorem, inspirowanym mitologią, historią i kosmiczną grozą. Gra oferuje trzy główne ścieżki fabularne, ale i wiele pobocznych, w tym losowe wyprawy. Jest to tytuł ręcznie rysowany, inspirowany powieścią graficzną.
Curse of Resthaven nie ma swojej daty premiery. Gra ma mieć premierę na Steam, na PC oraz Mac, ale również na konsolach. Nie zagramy w nią po polsku.