Warto zapoznać się także z:
- The Other Side of the Wall, tajemnica zza muru
- Grayton the Detective na oficjalnym zwiastunie
- The Blackwell Legacy - recenzja. Początek wspaniałej serii z duchami
Recenzje, poradniki, newsy ze świata przygodówek, filmów i seriali
Warto zapoznać się także z:
Klimat świąteczny, ale w nieco innym stylu, bo kryminalnej czarnej komedii, i kojeny tytuł, którego autorem jest Valtteri Tavast, o tytule Yuletide Regicide do odebrania za darmo na Steam.
W cyklu "darmowe na Steam" dziś kolejna gra, której autorem jest Valtteri Tavast, a wydawcą Instant Million. Kolejny tytuł po darmowym A Living Room i jeszcze nie wydanym Death Comes Skiing, zabiera graczy ponownie w klimat czarnej komedii, tym razem jednak w zimowe, prawie świąteczne klimaty, by dowiedzieć się kto dokonał mordu na Świętym Mikołaju. Gra trafiła na Steam dwa dni temu i jest tytułem całkowiecie darmowym.
Przeczytaj również:
Next Film dzieli się pierwszym zwiastunem, teaserem nowego filmu od Aurum Film, twórców Bożego ciała. Ministranci to połączenie dramatu i czarnej komedii, opowieść bez cenzury o dorastaniu, młodości, buncie i wierze.
Ministranci, dramat z czarnym humorem, rapowy manifest od Aurum Film, studia znanego z takich tytułów jak „Boże Ciało”, „Ostatnia rodzina” czy „Kos”, z młodymi, debiutującymi na ekranie aktorami. Film swoją premierę w kinach ma mieć jesienią, ale już teraz można zobaczyć jak prezentuje się na pierwszej filmowej zapowiedzi.
Przeczytaj również:
Ministranci to historia nastoletnich ministrantów, którym nie podoba się obojętna postawa dorosłych i Kościoła, który nie reaguje na niesprawiedliwość społeczną. Pewnego dnia postanawiają wdrożyć w życiu swój plan. Montują w konfesjonale podsłuch, licząc, że lepiej poznają swoich sąsiadów.
W założeniu mają działać jak zamaskowani Zorro, z ambicjami bycia jak Robi Hood, mając zamiar pomagać potrzebującym i wymierzać kary za grzechy. Jednak ich misja zamienia się w niebezpieczną grę, a chłopcy, stosując własny, idealistyczny kodeks honorowy, zaczynają balansować na cienkiej granicy między dobrem a złem.
Za produkcję odpowiada Aurum Film. W role tytułowych „Ministrantów” wcielają się młodzi, debiutujący aktorzy: Tobiasz Wajda (Filip), Bruno Błach-Baar (Gucci), Mikołaj Juszczyk (Kurczak), Filip Juszczyk (Mały Kurczak). Towarzyszą im: Daria Kalinchuk (Dominika), Kamila Urzędowska (matka Filipa), Tomasz Schuchardt (rekolekcjonista), Sławomir Orzechowski (proboszcz), Artur Paczesny (ojciec Dominiki). Polskim dystrybutorem filmu jest NEXT FILM.
Reżyserem i autorem scenariusza do filmu jest Piotr Domalewski, mający na swoim koncie takie produkcje jak: Wzgórze psów, Hiacynt, Cicha noc.
Kinowa premiera filmu przewidziana jest na 21 listopada 2025 roku.
Serial, który pokochali widzowie powróci, lecz nie ze znaną obsadą, w reboocie, którego akcja rozgrywać się będzie na znajomej nam ulicy. Serial o tytule Wisteria Lane powstaje dla platformy Hulu.
Świat seriali i filmów nie przestaje zaskakiwać i co rusz wyciąga z szafy, kultową produkcję z zamiarem jej odświeżenia. Nową wersję otrzyma bowiem serial Gotowe na wszystko, który na przestrzeni lat doczekał się ośmiu sezonów, a na swoim koncie ma 3 Złote Globy i wiele innych nagród. Serial Wisteria Lane nie będzie jednak kontynuacją losów znanych wielu z nas przyjaciółek, a rebootem serii, którego akcja rozgrywać się będzie na tej samej ulicy co oryginalny serial.
Warto przeczytać także:
Gotowe na wszystko to serial łączymy dramat z komedią i mnóstwem sekretów i tajemnic, serial, który swój początek miał w 2004 roku, a opowieść snuł przez aż osiem sezonów. Akcja serialu rozgrywała się na przedmieściach Fairview, na Wisteria Lane, a jego bohaterkami były cztery przyjaciółki - Susan Mayer, Bree Van De Kamp, Lynette Scavo i Gabrielle Solis. Narratorką kolejnych odcinków, przybliżających życie rodzin na Wisteria Lane i wychodzących na jaw licznych sekretów jest w serialu Mary Alice Young, jedna z przyjaciółek, która na początku serialu popełniła samobójstwo.
Reboot serialu Gotowe na wszystko nie będzie kontynuował historii wspomnianych przyjaciółek, nie zobaczymy w nim także aktorek znanych z oryginalnej serialowej serii. W serialu w postaci czterech przyjaciółek wcieliły się: Teri Hatcher, Marcia Cross, Felicity Huffman, Eva Longoria, zaś narratorką opowieści była Brenda Strong.
Nowy serial, zrealizowany dla Hulu, zatytułowany Wisteria Lane ma być czarną komedią, z sekretami, w klimacie Gotowych na wszystko, rozgrywającym się na przepięknym osiedlu Wisteria Lane. Bohaterkami serialu będą przyjaciółki, a także rywalki, a w opowieści, podobnie jak w pierwowzorze nie zabraknie intryg, tajemnic i plotek.
Serial tworzony jest dla Hulu, które przygotuje także reboot Buffy: Postrach wampirów. W przygotowaniu jest również nowa wersja Skazanego na śmierć.
Za scenariusz serialu Wisteria Lane odpowiedzialna jest Natalie Chaidez (Stewardesa, 12 małp, Terminator: Kroniki Sary Connor), zaś producentką serialu została Kerry Washington (Akademia Dobra i Zła, Skazany na wolność, Batalion 6888).
Szczegóły na temat fabuły serialu nie są znane, podobnie jak data premiery. Serial Gotowe na wszystko w ośmiu sezonach dostępny jest na Disney+.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji pierwszego sezonu serialu platformy Netflix, zatytułowanego Już nie żyjesz, mrocznej komedii mającej na platformie aż trzy sezony.
Koncertowo zagrane role, rewelacyjnie napisane dialogi i mnóstwo twistów, zamknięte w serialu Netflixa, Już nie żyjesz, w czarnej komedii o stracie, żałobie i…. przyjaźni. Takie w skrócie jest dzieło Elizabeth Feldman, które w postaci dziesięciu serialowych odcinków pierwszego sezonu opisałam w recenzji, a w trzech sezonach można obejrzeć na platformie Netflix.
Warto przeczytać także:
Już nie żyjesz, tytuł, który mógłby wskazywać na klasyczny film akcji z groźbą w tle, ale tak nie jest. Serial o którym mowa w tym tekście to, jak wspomniałam na wstępie, klasyczna czarna komedia o radzeniu sobie z żałobą, o borykaniu się z samotnością, złości, niesprawiedliwości, stracie, buncie i przede wszystkim przyjaźni oraz…. wielu innych, czasami zaskakujących aspektach życia. Autorka serialu postanowiła bowiem wrzucić do swojej opowieści, zapowiadającej się na emocjonalne, bardziej psychologiczne wniknięcie w ludzką głębie, szereg niespodziewanych, a może jednak spodziewanych zwrotów akcji, które mimo wszystko zaskakująco dobrze się ogląda.
Bohaterkami serialu są dwie, jakże różne kobiety, które połączyła bardzo silna przyjaźń, zbudowana jednak na dość niestabilnych relacjach, które niczym wieża, zaraz z pewnością się zawalą. Jen (Christina Applegate) niedawno straciła męża. Ten zginął w wypadku samochodowym, potrącony przez nieznanego sprawcę, który uciekł z miejsca zdarzenia. Wściekła, sfrustrowana, wybuchająca złością matka dwóch synów, szuka pomocy w grupie wsparcia zwanej „Przyjaciele Nieba”. Na kolejnym mitingu poznaje uroczą, spontaniczną Judy (Linda Cardellini), której życie również nie szczędziło smutków, choć nieco innych. W myśl zasady, że przeciwieństwa się przyciągają, opętana wręcz obsesyjnym pragnieniem odnalezienia sprawcy zabójstwa męża Jen i ukrywająca mroczną tajemnicę, próbująca ją pocieszyć Judy, nagle stają się sobie niezwykle bliskie, bardziej niż niejedna rodzina.
To w zasadzie wszystko co mogę napisać w kwestii fabuły, by nie wkroczyć na bardzo grząski teren wypełniony spojlerami. Już nie żyjesz, to bowiem serial, który niemal natychmiast odsłania najważniejszą kartę, podając ją widzom jak na tacy, a następnie obudowuje wokół niej kolejne zwroty akcji, przechodząc od obyczajowo – psychologicznej opowiastki z domieszką czarnej komedii, w thriller z licznymi twistami, aż po dramat.
Elizabeth Feldman próbowała w nim dotknąć wielu problemów, zahaczając momentami o melodramatyzowanie i przesadę, która jednak doskonale wpisuje się w konwencję serialową, stworzoną specjalnie dla Netflixa. Bo czyż nie o to chodzi, by oglądając serial spędzać czas miło i przyjemnie, nie zasmucając i dręcząc widza problemami dojrzałej kobiety po traumatycznych przejściach? Już nie żujesz nie stawia, mimo początkowej konwencji, jedynie na dramatyzm i umartwianie. Tak właściwie w przeciągu kilku odcinków otrzymujemy bardzo specyficzny kogel – mogel, który choć nie jest mieszanką najwyższych lotów, ogląda się naprawdę dobrze. Przyznam się Wam szczerze, wchłonęłam wszystkie odcinki prawie jednym tchem, choć bardzo szybko zorientowałam się, albo….wyczułam, co tu tak naprawdę jest grane.
A grane jest wiele i to nie tylko jeśli chodzi o samą pokręconą fabułę, która momentami trąci myszką, czyli powiela schematy. Mamy choćby przedstawienie postaci wrednej, bogatej teściowej pogrążonej w umartwianiu się i zgryzocie po śmierci jedynaka, która swoje żale i pretensję wylewa na synową, będącą zwyczajnie pod ręką, bo pracującą w podobnej dewelopersko – mieszkaniowej branży.
Pisząc o graniu, miałam jednak na myśli przede wszystkim świetnie obsadzone role i doskonałe aktorstwo, które jest w tym wypadku kwintesencją tego filmowego projektu. Dawno nie widziana na wielkim ekranie Christina Applegate, która wszystkim widzom kojarzy się zapewne z rolą głupiutkiej Kelly w Świecie według Bundych, wyciągnęła ze swojej roli wybuchowej żądnej zemsty, pogrążonej w żałobie furiatki, tyle ile mogła i zrobiła to w iście perfekcyjny sposób. Grana przez nią postać Jen jest po prostu niezwykle naturalna, rzucająca „mięsem” gdy chce, wściekła gdy na to ochotę i płaczliwa, gdy przyjdzie moment załamania. Zupełnie inny obraz wykreowanej postaci delikatnej, dobrotliwej, nieco infantylnej, skrywającej sekret, zagubionej, ale bardzo oddanej w przyjaźni, prezentuje Linda Cardellini, swoją rolą Judy. Obydwie aktorki żyją postaciami, które odgrywają, stają się nimi w sposób dosłowny, są nad wyraz autentyczne, przez co odbiór serialu jest łatwiejszy i bardziej dosadny, co wcale nie jest takie proste, zważywszy na mnogość wątków i gwałtownych zmian fabularnych koncepcji.
Analizując serialową historię, którą pragnęła pokazać Elizabeth Feldman w Już nie żyjesz, nie sposób odnieść wrażenia, że autorka skupiła się przede wszystkim na kobietach, spychając męską część światka na boczne tory. Zdaje się, że istotą serialu jest właśnie kobieca przyjaźń, to ona gra tu pierwsze skrzypce, a to co dzieje się w między czasie, jest tylko barwnym, pokręconym i bardzo zmiennym dodatkiem, umilającym oglądanie projekcji, rodzajem zabawy, która tak naprawdę nie ma końca i może trwać dalej.
Już nie żyjesz bawi się fabularną przeplatanką, spychając w kąt wszystko to co zwykłe i zaszufladkowane. Serial jest wariacją twistów, mieszaniną stylów i form, ubarwioną świetnymi dialogami i równie udaną grą aktorską. Jeśli spodziewaliście się po nim gatunkowej stałości i zamkniętych ram, to nie jest to serial dla Was. Natomiast gdy chcecie nieźle się bawić, zatopić się w wciągającą i mimo pewnego dramatyzmu odprężającą opowieść o dziwnej, ale i pięknej przyjaźni, to zdecydowanie go polecam.
Za pierwszy sezon stawiam mocne 7/10, dając kredyt zaufania kontynuacji opowieści.
Serial Już nie żyjesz w trzech sezonach można obejrzeć na platformie Netflix.
![]() |
| Zdjęcie: A24 |
Pod koniec marca swoją kinową premierę ma mieć nowe filmowe dzieło od studia A24, komediowy horror, i jednocześnie czarna komedia zatytułowana Death of a Unicorn.
Death of a Unicorn, film grozy, w którym znaleźć można także wiele elementów klasycznej czarnej komedii, film od A24, studia mającego na swoim koncie wiele bardzo charakterystycznym filmowych produkcji, w kinach zadebiutować ma pod koniec marca. Tymczasem film z Jenna Ortegą, znaną z Beetlejuice Beetlejuice ora Wednesday, którego premiera drugiego sezonu ma mieć premierę w tym roku, pokazano na nowym materiale wideo.
Warto przeczytać również:
Death Of A Unicorn to historia ojca i córki, Riley i Elliota. Jadąc samochodem zderzają się z jednorożcem. Niedługo potem docierają do niezwykle odludnego miejsca, pewnej posiadłości bogatego dyrektora generalnego dużej firmy farmaceutycznej.
W obsadzie: Paul Rudd (Zbrodnie po sąsiedzku, Pogromcy duchów: Imperium lodu, Pogromcy duchów. Dziedzictwo, Ant-Man i Osa: Kwantomania), Jenna Ortega (Beetlejuice Beetlejuice, Wednesday, seria Krzyk), Will Poulter (Strażnicy Galaktyki: Volume 3, Dlaczego nie Evans?, Kolej podziemna), Téa Leoni (Madam Secretary, Zapach sukcesu, Mokra robota) i Richard E. Grant (Argylle - Tajny szpieg, Franczyza, Saltburn).
Reżyserem i autorem scenariusza do filmu jest Alex Scharfman (Szefowa, Wskrzeszenie, Trofeum).
Death of a Unicorn światową premierę ma mieć 28 marca 2025 roku.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji brytyjskiego serialu dostępnego na Netflix, zatytułowanego The End of the F**king World.
The End of the F***ing World jest produkcją brytyjską, wspólnym dziełem Channel 4 i Netfliksa i pod przykrywką wesołości, lekkiej, choć czarnej komedyjki z nutą dramatu, skrywa znacznie mocniejsze przesłanie. Co o takowej propozycji myślę, postaram się Wam przekazać w mojej recenzji.
Warto przeczytać także:
Serial The End of the F**king World obejrzałam trochę z ciekawości, bo po pierwsze zainteresował mnie jego zwiastun, a po drugie zaintrygowało to, jak jest zatytułowany. Szybko przekonałam się, że nie tylko tytuł jest w nim niecodzienny, cały seans przykuwa do ekranu świeżością, nietypowością i nietuzinkowym spojrzeniem na problemy dorastających, nie radzących sobie z życiem młodych ludzi. I to właśnie człowiek jest tu najważniejszy, a jego nietypowość jest jak się okazuje tylko przykrywką…….ale o tym sza…. .
Scenariusz, tego dość krótkiego, bo zawierającego jedynie dwa sezony serialu oparty jest na komiksie, z którym nie miałam niestety przyjemności się zapoznać, więc nie mam pojęcia w jakim stopniu ten się do niego odnosi, czy ma dużo, czy mało z nim wspólnego. Nie mniej jednak skupia się wokół dwójki protagonistów, zupełnie innych charakterowo, ale niezwykle charyzmatycznych, wyjątkowych, nietuzinkowych i tak dalej i tak dalej…
Oto mamy siedemnastolatka imieniem James, który bardzo chce coś poczuć, tak bardzo, że w wieku 9-ciu lat wkłada dłoń do frytkownicy z gorącym olejem. Chłopak nazywa siebie psychopatą, a jego życiowym celem jest zabijanie. Do tej pory skupiał się jedynie na wszelakich zwierzęcych istotach, ale tym razem wybrał sobie inny cel. Postanowił zabić człowieka, a dokładnie nową szkolną koleżankę, która wydaje się być nim zainteresowana. Alyssa, druga serialowa postać, to nastolatka równie inteligentna, wygadana, co pyskata i wulgarna. Ona w przeciwieństwie do Jamesa nie chce nikogo zabijać, ale marzy o wyrwaniu się z domu i ucieczce do ojca, którego zna jedynie z pocztówek, które co roku dostaje na urodziny. I tak para opuszcza swoje rodzinne pielesze, James nie radzącego się z życiem ojca, który nie pozbierał po samobójczej śmierci żony, a Alyssa zahukaną matkę i zaborczego ojczyma, z którym nie łączy ją żadna więź i choć każde z nich w ucieczce widzi zupełnie inny cel, to jak się okazuje dużo ich łączy. Stopniowo między cichym, małomównym i wydawać by się mogło nieśmiałym chłopakiem i pewną siebie, znającą swoją wartość i wulgarną dziewczyną rodzi się wyjątkowa więź, którą z przyjemnością się ogląda.
Zaletą tego wyjątkowo dobrego serialu są jak już powiedziałam postaci, zarówno Jamesa, jak i Alyssy. Choć w rolę nastolatków wcieliły się dorosłe już osoby, to aktorom udało się niezwykle uwiarygodnić swoje postaci, do tego stopnia, że szybko się z nimi utożsamiamy, dostrzegając wiele wspólnych z nami cech, choć protagoniści są wyjątkowo przerysowani.
Alex Lawther, (znany bardziej z serialu Czarne Lustro, czy Gry Tajemnic), który poprzez gesty, mimikę twarzy, sposób mówienia, chodzenia, tę niesamowitą ślamazarność i pewną alienację od świata i otoczenia zbudował postać Jamesa w sposób iście perfekcyjny. Równie doskonała w swej roli Jessica Barden, (którą mogliśmy oglądać choćby w filmie Lobster, czy w Hannie) z jej zawadiackimi minami, niewybrednym językiem i arogancją skrywającą drugą, bardziej kobiecą i dziecinną zarazem osobowość, dała upust swojemu młodemu, ale jakże już rozwiniętemu talentowi aktorskiego. Nie tylko oni pokazują, że serial aktorami stoi. Pozostałe postaci są może mniej wyraziste, ale zdecydowanie jakieś, posiadające swój indywidualny, niepowtarzalny charakter.
The End of the F***ing World, to nie tyko pokaz doskonałego aktorstwa, ale i dziwna, a zarazem niesamowita mieszanka komedii, filmu drogi, elementów obyczajowych i dramatu psychologicznego pokazującego jak zawiłe i pokręcone może być życie młodego człowieka, bo to głównie na nich opiera się owa produkcja. Bunt, odrzucenie świata i panujących w nich zasad, nawet tych lokalnych, rodzinnych i pozorne zło, to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod twardą skorupą lodu skrywają się osoby, które cierpią z powodu rodzinnej tragedii, niezrozumienia, nietolerancji i braku miłości, którą odnajdują do siebie nawzajem. W myśl zasady, że przeciwieństwa się przyciągają, James i Alyssa stają się sobie bardzo bliscy.
Opisywany przez mnie serial to nie tylko świetne aktorstwo i doskonały miks gatunkowy, ale także rewelacyjne zdjęcia, równie dobry montaż i jeszcze lepsze operowanie kamerą. Tu wszystko ze sobą się łączy, cudownie zazębia i uzupełnia, jest po prostu idealnie. Dawno nie oglądałam w żadnym serialu tak rewelacyjnie dogranych i spójnych elementów, a efekty obserwować mogłam podczas kolejnych odcinków, w których wartka akcja mknie tak szybko i ma tyle zaskakujących zwrotów akcji, że czas spędzony nad serialem uciekał mi bardzo, bardzo szybko.
Do listy pozytywów, których w serialu nie brakuje, dopisać mogę także doskonałe udźwiękowienie i świetnie do klimatu dobrane piosenki, które wcale nie są z listy z tych najnowszych, a wiele z nich sięga nawet do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, nadając serialowi trochę retro pokręconego klimatu. Martwiło mnie jedynie zakończenie The End of the F***ing World, które według mnie wyczerpywało i ostatecznie zamykało serial, sugerując, że kolejny sezon, może być z lekka naciągany i fabularnie nie sprostać pierwszemu.
Nie mniej jednak The End of the F***ing World to bardzo udana serialowa produkcja, w której spójne elementy składowe, plus niesamowicie wartko poprowadzona opowieść i świetne aktorstwo, sprawia iż ogląda się go na wdechu. Dla mnie rewelacja, więc z entuzjazmem godnym dziecka polecam ów projekt wszystkim Wam.
Myślę, że 8/10 to właściwa jego ocena.
Serial w dwóch sezonach można oglądać na Netflix.
![]() |
| Zdjęcie: Netflix |
Noc w przedszkolu, recenzja polskiej czarnej komedii od Netflix. Bycie rodzicem nie jest łatwe, co stara się pokazać Rafał Skalski w nowej produkcji.
Jak pewnie doskonale wiecie Netflix ma w swojej bibliotece coraz więcej polskich filmów i seriali. Rodzimych produkcji na wspomnianej platformie jest już kilkadziesiąt, a w planach jest dużo więcej. Polskie filmy i seriale są na owym VOD chętnie oglądane, i zwykle zajmują ważne, wysokie miejsca na liście TOP 10. Większość z nich trzyma średni poziom, jedne wybijają się bardziej ponad przeciętność, jak choćby recenzowane przeze mnie już Pewnego razu na krajowej jedynce, inne podbijają nie tylko polskiego, jak i zagranicznego Netfliksa, jak choćby serialowe Sexify, czy bardzo źle oceniana w naszym kraju, ale chętnie oglądane gdzie indziej seria erotyczna 365 dni.
Warto przeczytać również:
Tak się składa, że ja sama dość rzadko sięgam po polskie produkcje, szczególnie jak są to produkowane na przysłowiowe „jedno kopyto” romantyczne komedie. Ale na szczęście wśród tytułów polskich twórców, dostępnych na platformie Netflix, zdarzają się nieco inne gatunki i po wspomnianym już serialu Pewnego razu na krajowej jedynce, ostatnio postanowiłam sprawdzić film zatytułowany Noc w przedszkolu. Nie jest to może hit hitów rodzimych produkcji platformy Netflix, ale całkiem zgrabna, nieco pokręcona i lekko świąteczna historyjka, która przy okazji stara się nakreślić obraz polskiej klasy średniej i współczesnego rodzicielstwa.
Noc w przedszkolu to określana jako czarna komedia filmowa opowieść od Rafała Skalskiego, dla którego nie jest to debiut na Netfliksie. Na platformie możemy bowiem oglądać serial w jego reżyserii, o tytule Brokat. Fabuła jego nowego netfliksowego dzieła rozgrywa się współcześnie, a bohaterem jest Eryk, młody mężczyzna, który żyje w związku partnerskim z pielęgniarką, która wychowuje sześcioletniego chłopca, Tytusa. Chłopiec nie jest łatwym dzieckiem, i oprócz tego, że nie może znaleźć wspólnego języka z Erykiem, partnerem matki, który życie traktuje dość luźno, to jeszcze, jak się okazuje, sprawia problemy w przedszkolu.
Gdy w przedszkolu "Promyczek” organizowane jest zabranie z rodzicami, a jego dziewczyna Dorota, grana przez Maszę Wągrocką nie może z powodu dyżuru w szpitalu na nie pójść, Eryk, w tej roli Piotr Witkowski, postanawia ją zastąpić. Ma bowiem zamiar pokazać, że jest odpowiedzialny i czegoś wart. I choć sam w to nie wierzy, wędruje na zebranie, przy okazji trafiając na próbę generalną bożonarodzeniowych jasełek, jakie co roku wystawiają rodzice dla przedszkolaków. Na miejscu Eryk poznaje grupę dość ekscentrycznych rodziców, z charyzmatyczną ich przewodniczącą Justyną, graną przez Lenę Górę, która, jak się wkrótce Eryk dowiaduje, zamierza wyrzucić Tytusa z przedszkola.
Wściekły mężczyzna, który zaczyna czuć się odpowiedzialny za syna swojej ukochanej, dowiaduje się bardzo przykrych rzeczy na temat przedszkolaka, który jak się okazuje, ma nieco na sumienie. Mimo wszystko Eryk postanawia o niego zawalczyć, siejąc pewne zamieszanie w przedszkolu i sabotując poczynania grupy rodziców, szczególnie Justyny. Lekcja jaką przeżywa podczas jednej nocy w przedszkolu jest dla niego szkołą, która w końcu pozwala mu dorosnąć, i zrozumieć co tak naprawdę jest w życiu ważne.
Noc w przedszkolu to nie tylko komedia, w tym wypadku czarna i momentami ponura, ale przede wszystkim film, który miesza gatunki, swoim stylem i charakterem zahaczając o psychologiczne aspekty, dramat i psychologię człowieka. Twórcy w znajomy już widzom sposób postanawiają pobawić się emocjami, przy okazji obrazując rodzicielstwo i trudność, jaka się z tym wiążę. Każda z postaci, a jest ich sporo ma swoją wizję rodzicielstwa i tego jak życie jego samego, i życie jego dziecka ma wyglądać.
Ambicje rodzicieli, pewnej siebie, przebojowej, ale i borykającej się z życiowymi problemami samotnej matki, Justyny, jej zahukanej przyjaciółki bez swojego zdania Krysi (Aleksandra Domańska), wiecznie niewyspanej przez dzieciaka Sandry (Sylwia Boroń), dość swobodnej pary Kachy (Matylda Damięcka) i Lesława (Maciej Nawrocki), czy stawiającego na pieniądze Kazika (Dobromir Dymecki) i tradycjonalisty Hamzy (Piotr Borowski) oraz próbującego naprawić błędy przeszłości Tadeusza (Zbigniew Zamachowski) to czysty przegląd osobowości i psychologiczny przegląd postaci. Cokolwiek by nie powiedzieć o bohaterach tej historii, nie są oni przeciętni, ale jednocześnie widzimy w nich siebie, swoje wady i zalety, choć w nieco przekolorowanym stylu.
Na ich tle raczej przeciętny, nie wybijający się ponad standardy Eryk, w którego wcielił się Piotr Witkowski, nagle staje się kimś. Wbrew pozorom tragikomiczna i absurdalna historia jaka rozgrywa się w przedszkolu staje się doskonałą lekcją życia, nie tylko dla niego, ale i nie radzącej sobie z żywiołowymi i roszczeniowymi rodzicami dyrektorki, granej przez Julię Wyszyńską. Jest też dobrą szkołą życia dla innych rodziców, którzy zaczynają zauważać, że próba jasełek i spędzenia razem czasu jest jednocześnie ucieczką od codziennych problemów.
I to, że te problemy są bardzo naturalne i rzeczywiste, a postaci filmu są dość wiarygodne, to zasługa dobrze dobranych aktorów, którzy właściwie w każdej postaci wywiązują się ze swojego zadania bardzo przyzwoicie. Problem w tym, że z czasem potrafiąca zaciekawić filmowa opowieść, pełna intryg i dobrego czarnego humoru, traci na atrakcyjności, wchodząc w świąteczny, radosny i pojednawczy ton słodkości, który sprawia, że Noc w przedszkolu staje się jeszcze jedną polską historią pewną patosu i zwyczajności. Sporo zastrzeżeń można mieć do zakończenia filmu, które staje się przewidywalne, mało zaskakujący, a może nawet rozczarowujący. Wpisuje się jednak w klimat czasu, w jakim produkcja zadebiutowała na Netfliksie, czyli tuż w okresie świąt Bożego Narodzenia.
Podsumowując recenzowana Noc w przedszkolu to kolejna godna uwagi propozycja od Netfliksa. Zaletą jest klimat, ciężki, czasami absurdalny klimat. Do zalet zaliczyć można także sporo odwołań do współczesnych rodzin i rodzicielstwa. Niczego nie można zarzucić filmowi, jeśli chodzi o aktorstwa i dobór obsady. Rozczarowuje jednak finał historii, a film, mniej więcej od połowy staje się bardziej słodki, niż być powinien, a przynajmniej niż był na początku.
Moja ocena 7/10.
Noc w przedszkolu można obejrzeć na Netflix.
Pewnego razu na krajowej jedynce, recenzja polskiej, całkiem zgrabnej serialowej czarnej komedii, o której przed premierą niewiele słyszeliśmy.
Na polskim Netfliksie możemy wybierać w całej masie filmów i seriali z niemal każdego kraju, w tym także z naszego. Jedne są mniej, drugie mocniej reklamowane. Ale bywają takie, o których niemal, albo właściwie nic nie słyszymy. Przykładem tego stał się polski serial Pewnego razu na krajowej jedynce, który po prostu zagościł na platformie Netflix, nikogo o tym specjalnie nie informując. I może zostałby przeze mnie pominięty, gdyby nie to, że znalazł się w miarę szybko w topowych produkcjach Netfliksa.
Warto przeczytać również:
Nie oznaczało to, że musiał być ciekawy, bo niemal wszystkie polskie tytuły prędzej czy później trafiają do TOP 10, ale… No właśnie, to ale spowodowało, że sięgnęłam po serial, wiedziona zwyczajną ciekawością i krótkim opisem fabularnym. Postanowiłam, mimo tego, że niechętnie oglądam rodzime tytuły Netfliksa, bo umówmy się… nie stoją na zbyt dobrym poziomie, obejrzeć serial i pomimo drobnych wad, nie uważam seansu za czas stracony, a wręcz przeciwnie.
Historia, którą zechciała opowiedzieć widzom twórczyni serial Dorota Trzaska mieści się w ramach czarnej komedii z nutką opowieści kryminalnej i klasycznego dramatu z pokręconymi ludzkimi kolejami losu, niczym z reality TV. Każda z postaci, jakie poznajemy w Pewnego razu na krajowej jedynce ma z sobą, albo z życiem na bakier, i postanawia to zmienić, mając nadzieję, że to, co planuje przyniesie pozytywny skutek.
Leon Perkowski to wdowiec, borykający się z problem alkoholizmu i z córką Dianką, która ma na bakier z prawem, i za kradzieże i inne przestępcze wyczyny, kuratora na głowie. Pewnego dnia oświadcza, że jest w ciąży, więc zdesperowany ojciec postanawia naprawić błąd dziecka i wyjechać do czeskiego Cieszyna, w wiadomej sprawie. Klara Kaczorowska to młoda, ale już nie tak bardzo kobieta, która właśnie się rozstała z facetem i nie bardzo wie, co dalej robić ze swoim z życiem. Postanawia pojechać zatem do siostry. Wojtek Słomka kocha się na zabój w pewnej młodej kobiecie, udając bogatego Włocha. Tak naprawdę stara się wyrwać spod skrzydeł nadopiekuńczej matki, a wcześniej spotkać z ukochaną, z którą ma jedynie kontakt online, mając nadzieję, że to ta jedyna i że zostanie zaakceptowany. Wszyscy spotykają się w samochodzie Leona, w którym przez odpowiednią aplikacją mają udać się wspólnie, właśnie do Cieszyna.
Tymczasem Emil, mający nóż na gardle mężczyzna, wiszący sporą gotówkę bezwzględnym bandytom, dokonuje skoku na bank, kradnąc z niego okrągłą sumkę dwóch milionów złotych. Kasa znajduje się w bagażniku samochodu, który wygląda identycznie jak samochód Leona. I tak oto na stacji benzynowej grupka Leona zamienia się autami. Wkrótce zauważają, że coś jest nie tak, znajdują pieniądze, które mogą stać się lekarstwem na ich życiowe problemy. Problem w tym, że ich śladem rusza gotowy na wszystko Emil, a po drodze o kasie dowiaduje się także prostytutka Celina i jej Alfons i kochanek Adrian. Jak się domyślacie, oni też mają chrapkę na sporą ilość gotówki. Zaczyna się zatem zabawa w kotka i myszkę i planowanie jak położyć łapę na milionach.
I właśnie ten motyw, walki o pieniądze staje się motorem napędzającym fabułę tej opowieści. Ale nie tylko. Przede wszystkim tym co powoduje, że krótki, bo sześcioodcinkowy serial ogląda się dobrze, nie brakuje żartów sytuacyjnych. Czarna komedia w tym wypadku jest naprawdę czarna, bowiem nie brakuje w niej humoru niczym z makabry i absurdu, ale i klasycznie mrocznych momentów, które sprawiają, że serial śledzi się sprawnie i szybko.
Jest mrok, jest gęsta atmosfera, jest kryminalna historyjka, którą w odpowiednie ramy ubierają bohaterowie i ich mniejsze czy większe problemy ze sobą. Oczywiście bolączki każdego z nich są w ich oczach przerażająco wielkie, ale i są powodem do uśmiechu, i przyczynkiem wielu komicznych sytuacji. Co ciekawe to co naprawdę ich w życiu spotkało nie zostaje przed nami od razu ujawnione. To, że problemy każdego z nich poznajemy poprzez nawiązania, poprzez wspomnienia czy formę retrospekcji jest czymś, co buduje klimacik, nie wiejąc nudą.
Jednocześnie produkcja jest w całkiem ciekawy sposób zrealizowana. Dzieje się tak za sprawą pocięcia ekranu, czyli pokazywania nam toczących się w równym czasie wydarzeń, bardzo ze sobą związanych, pokazanych w nieco komiksowej formie. Zabieg całkiem ciekawy, bo nie przenosimy się z miejsca na miejsce, nie podróżujemy w czasie, ale śledzimy wydarzenia tu i teraz, nie tracąc nic z fabuły. A ta pędzi dość szybko, oferując widzom wartką akcję, w której atmosfera z każdym momentem coraz mocniej gęstnieje, staje się bardzo mroczna, a nawet krwawa. Serial nie szczędzi nam widoku brutalności, krwi i bardzo mrocznego poczucia humoru. Scen, w których przemoc jest na ekranie nie brakuje, i choć te bywają, jak to przemoc trudne i nieprzyjemne do oglądania, większość z nich bywa podszyta nutą humoru, często absurdalnego.
Nie jest to jednak zupełnie lekka historyjka, z dozą kryminału, ale jak nadmieniłam wcześniej także dramat. Koleje losy każdego z bohaterów, zarówno tych kluczowych, jak i tych pobocznych są dramatyczne. Wiemy, że potrzebują pomocy, mamy świadomość, że pieniądze, która są w zasięgu ich ręki, byłyby dla nich jedynym lekarstwem. W pewnym momencie zaczynamy myśleć, że powinni je wziąć, sami wpadając w pewną pułapkę myślową. Mamy świadomość, że to kasa zdobyta z przestępstwa, a jednocześnie chcemy się stać częścią tej zwariowanej i absurdalnej gry w kotka i myszkę. Zaczynamy im dopingować, choć nie powinniśmy. I tylko klimacik tej pogoni za kasą, który serial zbudował, psuje jak zwykle zakończenie, które jest jak kubeł zimnej wody, wskazując nam, że dobro zawsze powinno zwyciężyć… Ale czy także w tym wypadku?
Pewnego razu na krajowej jedynce to także jeden z tych seriali, który umiejętnie bawi się kamerą, zdjęciami, w punkt potęgując, także przez miejscówki, mroczną atmosferę, która uzupełniania jest całkiem zgrabnie poprzez bardzo dobrą muzykę. Wszystko wydaje się piękne, i opakowane w niczego sobie otoczkę, ale bywają luki scenariuszowe i nieco przesady. Na szczęście problem ten niweluje szybkość toczących się scen, i całkiem zgrabne aktorstwo.
To także jedna z tych produkcji, w której nie zobaczymy znanych serialowych gwiazd, a aktorów mniej popularnych, choć zapewne Wam znanych. Wśród nich Juliusz Chrząstowski (Boże ciało, Kler) jako Leon, Łukasz Garlicki (Rojst, Wielka woda) jako Emil, Anna Ilczuk (Sala samobójców, Świat według Kiepskich, Szadź) jako Klara, Michał Sikorski (Czarna owca, Wszyscy moi przyjaciele nie żyją) jako Wojtek, Maja Wolska (Zenek, Wesele) jako Dianka, Jaśmina Polak (Miasto 44, Szczeliny) jako Celina czy Mateusz Król (Jak pokochałam gangstera, Teściowie) w roli Adriana.
Każdy ma do zagrania zupełnie inną rolę osoby po przejściach, z problemami i na życiowym zakręcie, z którego pragnie się wydostać. Aktorstwo, choć z pewnością do fenomenalnych nie należy, stoi tu na naprawdę porządnym poziomie. Ich wszystkich chce się oglądać, wydają się poprzez swoje zaangażowanie w rolę bardzo wiarygodni, nawet jak momentami, przez tak napisany scenariusz, bywają dziwni czy sztuczni.
Podsumowując Pewnego razu na krajowej jedynce to udana polska produkcja, która może pochwalić się ciekawą formą i stylem czarnej komedii, prostą, ale wciągającą opowieścią kryminalną, i angażującą historią. Drobne braki scenariuszowe rekompensuje wartka akcja, fajne, choć mrocznie - humorystyczne dialogi, dobre zdjęcia i naprawdę fajna muzyka. Jeśli dołożymy do tego dobre aktorstwo, to otrzymamy godną obejrzenia serialową produkcję, którą jeśli jeszcze nie widzieliście, warto nadrobić. Mnie pozostaje życzyć miłego sensu!
Moja ocena 7/10.
Serial do obejrzenia na Netflix.
![]() |
| Zdjęcie: kard ze zwiastuna A24 |
Kilka dni temu A24 podzieliło się zwiastunem dramatu wojennego opartego na prawdziwych wydarzeniach, filmu Warfare, a wczoraj zaprezentowała filmową zapowiedź zgoła innej swojej produkcji, zatytułowanej Death Of A Unicorn.
Death Of A Unicorn to połączenie czarnej komedii i horroru, film w gwiazdorskiej obsadzie, który przedstawia historię pewnego jednorożca. A24, studio mające na swoim koncie dość charakterystyczne produkcje filmowe, w dniu wczorajszym podzieliło się jego zwiastunem.
Warto przeczytać również:
Death Of A Unicorn to historia ojca i córki, Riley i Elliota, którzy jadąc samochodem zderzają się z jednorożcem. Niedługo potem docierają do niezwykle odludnego miejsca, gdzie swoja posiadłość ma bogaty dyrektor generalny dużej firmy farmaceutycznej.
W obsadzie filmu znaleźli się: Paul Rudd (Zbrodnie po sąsiedzku, Pogromcy duchów: Imperium lodu, Pogromcy duchów. Dziedzictwo, Ant-Man i Osa: Kwantomania), Jenna Ortega (Beetlejuice Beetlejuice, Wednesday, seria Krzyk), Will Poulter (Strażnicy Galaktyki: Volume 3, Dlaczego nie Evans?, Kolej podziemna), Téa Leoni (Madam Secretary, Zapach sukcesu, Mokra robota) i Richard E. Grant (Argylle - Tajny szpieg, Franczyza, Saltburn).
Reżyserem i autorem scenariusza do filmu jest Alex Scharfman, mający na swoim koncie film Szefowa, Wskrzeszenie, Trofeum.
Premiera kinowa filmu przewidziana jest wiosną 2025 roku.
Źródło: A24
Przygodowa gra typu "wskaż i kliknij", czarna komedia, kolejna krótka przygodówka, i kolejny tytuł z mojego nowego cyklu "przegapiłam premierę" to przygodówka Tourist Trap. Swoją premierę miała w połowie listopada.
W listopadzie, co umknęło mojej uwadze swoją premierę miała przygodowa gra point-and-click, w kreskówkowym stylu, z łamigłówkami, z humorem, który jest raczej tym czarnym. Gra nosi tytuł Tourist Trap i została stworzona i wydana dzięki Tragico Media.
Warto przeczytać również:
W Tourist Trap wkraczamy do surrealistycznego świata, i czarna komedia, której akcja rozgrywa się w południowoamerykańskim miasteczku dotkniętym gentryfikacją turystyczną, znanym jako Santa Ballena. Wcielamy się w niej w Lucasa, młodego przewodnika turystycznego.
Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem wpada w kłopoty. Znajduje się w samym środku spisku, lokalnego porwania, z rebeliantami politycznymi i podejrzaną zagraniczną korporacją, która kontroluje miasta, i znana jest jako Pharos.
Gra stawia na narrację, ma uroczy, rysunkowy styl graficzny 2D, lekkie zagadki, bardzo prostą mechanikę i krótki czas rozgrywki, przewidziany na 2-3 godzin.
