W rolę królewskiego śledczego uwięzionego w rezydencji zubożałego arystokraty wcielimy się w przygodowej grze detektywistycznej zatytułowanej Grill'd: The Vanishing. Przygodówka ma swoje miejsce na Steam i wstępną datę.
Na przyszły rok, na razie dokładnie nie wiadomo jeszcze w jakim miesiącu, przewidziana jest data premiery przygodowej gry detektywistycznej, w której znajdziemy się jako śledczy na pewnym przyjęciu. Gra, której tytuł brzmi Grill'd: The Vanishing jest dziełem studia The Yellow Room i ma nie tylko swoje miejsce na Steam, ale można ją również sprawdzić w dostępnym na owej platformie demo.
W grze Grill'd: The Vanishing, będącej przygodówką detektywistyczną wcielamy się w królewskiego śledczego, który został uwięziony w posiadłości zhańbionego arystokraty. Gdy wszystkie wyjścia zostają zablokowane, wkrótce uświadamia sobie, że każdego dnia jeden z gości znika bez śladu.
Gra, której akcja rozgrywa się każdego wieczora, którego przyjdzie zasiąść do kolacji. Przy stole gromadzą się wszyscy goście. Jemy, rozmawiamy i wzajemnie rzucamy na siebie podejrzenia. Naszym zadaniem jest uważna obserwacja każdego gościa, gdyż podczas kolacji granica między kłamstwem, a prawdą zacznie się zacierać.
Wcielamy się w śledczego, któremu ów tytuł nadała królowa. W posiadłości nie ma policji, ani sędziów. To my jesteśmy tym, kto ma władzę osądzania. Aby móc znaleźć winnego, musimy wychwytywać sprzeczności w zeznaniach, drążyć kłamstwa, aż do momentu gdy oszustwo zostanie ujawnione. Gdy odkryjemy wszystkie sekrety, będziemy mogli bezpiecznie opuścić dom.
W grze podążać będziemy tropem zaginionych przedmiotów, odkrywając prawdę o posiadłości. Odszukamy wskazówki, analizować będziemy zależności i łączyć fakty. Każde powiązanie ujawni nowe dowody, przyblizy nas do rozwiązania tajemnicy.
Gra dostępna będzie bez pełnej głosowej wersji, a jedynie z napisami w języku angielskim. Nie zagramy w nią po polsku.
Premiera Grill'd: The Vanishing przewidziana jest na Steam, na PC w roku 2027. Dokładna data nie została jeszcze ogłoszona. Demo jest dostępne na Steam.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry detektywistycznej, kontynuacji dobrze przyjętej serii o detektywie Grimoire i jego towarzyszce Sally. Oto recenzja The Mermaid Mask!
Serię o detektywie Grimoire poznałam stosunkowo niedawno, bo w marcu tego roku od przygodówki o tytule Detective Grimoire, która swoją premierę miała w roku 2014, a której recenzję umieściłam na moim blogu. Zachęcona intrygującym stylem poprowadzenia narracji, ciekawym klimatem, wciągającą detektywistyczną fabułą i intrygującymi postaciami, oczywiście sprawdziłam kolejną grą z tej serii. I tak kilkanaście dni później na blogu pojawiła się recenzja Tangle Tower, gry, która choć zachowała swoją formę, to wyraźnie rozwinęła skrzydła. Zapragnęłam zatem sprawdzić także najnowszą część tego doskonałego, przygodowego cyklu, który w grze pod tytułem The Mermaid Mask ma swoją premierę właśnie dzisiaj. Grę miałam okazję sprawdzić dzięki twórcom, a jest to podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich gier studio SFB Games, za co serdecznie dziękuję.
Przygoda z The Mermaid Mask w pełnej jej wersji nie jest moim pierwszym z nią spotkaniem. Fragment tejże opowieści miałam okazję sprawdzić w wersji demonstracyjnej, z której wrażenia zamieściłam na blogu. Demo oczywiście nie dało mi wglądu w pełen zasób dobroci tej klasycznej, a jednak jakże innej rozgrywkowo gry przygodowej. Odczułam na własnej skórze, że twórcy jednocześnie dotrzymali kroku poprzedniczce, jak i wyszli przed szereg, dokładając do gry nowości, usprawniając śledcze dochodzenie, dodając pewien system podpowiedzi, nowości graficzne, a przede wszystkim znacznie wydłużając rozgrywkę, którą ustalono na kilkanaście godzin. Mnie jednak zajęła ona zdecydowanie więcej czasu. Ale po kolei...
Historia pozwala ponownie wcielić się w detektywa Grimoire i jego towarzyszkę w śledztwie, sympatyczną Sally, którzy zostają wezwani do pewnego opuszczonego miasteczka rybackiego przez tajemniczego kapitana o nazwisku Seafoam. Mają udać się na pokład statku podwodnego zwanego Mortuga, na którym w zamkniętej kajucie, w towarzystwie starożytnego kotła, podobno otwartego po raz pierwszy, znaleziony zostaje martwy kapitan Magnus Mortuga, człowiek równie tajemniczy jak ów starożytny przedmiot, uważany za nieśmiertelnego podróżnika w czasie, wampira, a nawet osobnika dotkniętego klątwą.
Zadaniem naszej jakże sympatycznej pary, która świetnie się dogaduje, ale umie również rzucać wobec siebie, czego mistrzynią jest Sally, celnymi słownymi ripostami, jest eksploracja każdego zakamarka bardzo specyficznego podwodnego statku, pełnego sekretów, sprawdzenie, czy za śmiercią kapitana nie stoi oby wspomniane klątwa, a może jego zabójcą jest jeden z członków dość ekscentrycznej, mającej swoje zdanie załogi.
Detektywistyczne zadanie leży w rękach naszej doborowej pary detektywów, którymi przyjdzie nam dowodzić. A zrobimy to w znany już fanom serii sposób, w rozgrywce "wskaż i kliknij", za pomocą komputerowej myszy, bądź kontrolera. Osobiście grałam właśnie za pomocą komputerowego gryzonia, więc pozwolicie że moja recenzja odnosić się będzie do takiego właśnie sterowania.
Jak w klasycznej przygodówce skupionej na sterowania point-and-click przystało, wystarczy, że klikniemy na dany przedmiot, by go obejrzeć, bądź zabrać do naszego ekwipunku. Nie jest to jednak inwentarz taki jaki spotykamy w większości klasycznych przygodówek, ale zupełnie taki sam jak w przypadku wspomnianego już Tangle Tower. Ilość zebranych podczas dochodzenia przedmiotów jest imponująca, na tyle duża, że z czasem możemy mieć mały problem z wybraniem właściwej wskazówki, która posunie dochodzenie do przodu. Ale autorzy gry znaleźli na to sposób. Otóż w przeciwieństwie do wspomnianej poprzedniczki The Mermaid Maskposiada system podpowiedzi, który nakieruje gracza w jakim kierunku ma podążać. Kliknąwszy bowiem na znajdujący się w czerwonej ramce znak zapytania, w każdym jego miejscu występowania, otrzymamy podpowiedź, która ukierunkuje nasze działanie.
Podpowiedzi znajdziemy nie tylko w zarysie mapy pokoi, która prezentuje się podobnie jak w przypadku poprzedniej części, ale również w konkretnych działach dotyczących zebranych dowodów, postaci czy w samych zagadkach, których muszę tu nadmienić, jest naprawdę sporo. W tym przypadku podpowiedzi przekazuje nam nie sama gra, ale jej bohaterowie, którzy starają się objaśnić na czym polega postawione przed nami zadanie, jednocześnie nie dając jednoznacznego jego rozwiązania.
Podsumowując w grze utknąć oczywiście można, bo do przepytania mamy wiele osób, do zebrania i porozmawiania o nich mnóstwo przedmiotów, do eksploracji sporą ilość sekretów poukrywanych na podwodnym statku Mortuga, który będziemy odkrywać stopniowo, ale system growych wskazówek, rozgrywkę może nam znacznie ułatwić. Nie ponosimy tego kosztów, nie otrzymujemy za to ujemnych punków w dostępnej procentowej punktacji, która wskazuje ile gry udało się nam właśnie przejść.
A jak już wspominałam, recenzowana przeze mnie przygodowa opowieść nie należy do produkcji krótkich. Przewidziane przez jej autorów szesnaście godzin, może znacznie wydłużyć chęć porozmawiania z każdym na każdy temat, pogadanie o wszystkich dowodów i wskazówek, co często jest bardzo pomocne. Okazuje się, że nasi rozmówcy mają chęć opowiedzenia nam o każdej wskazówce, o każdej rzeczy, a często gęsto potrafią naprowadzić nas na nieoczekiwany trop. Możemy zatrzymać się kombinując przy licznych, przeróżnych zagadkach, z których każda jest inna, i każda zaoferuje graczowi różny stopień trudności.
Wydłużenie czasu zabawy z detektywem i jego asystentką może również przynieść chęć klikania dosłownie na wszystko. Podobnie jak we wspomnianym już Tangle Tower, także w The Mermaid Mask nie istnieje podświetlanie interaktywnych miejsc w lokacjach, a one same nie są odpowiednio nazwane. Możemy obejmując dane miejsce znacznikiem w postaci sześcianu zaznaczyć odpowiednie miejsce w lokacji i dokładniej je zbadać, bądź zabrać przedmiot do ekwipunku, który z pewnością w śledztwie się nam przyda.
Autorzy wyciągnęli również lekcję z poprzedniego swojego projektu, który nie dawał nam jasnego i konkretnego finału, zostawiając graczy w poczuciu pewnego niedosytu brakiem zamknięcia historii mordercy. Zakończenie The Mermaid Mask jest bardziej satysfakcjonujące, a dla wielu z Was będzie pewnie i będzie zaskakujące.
Ale żeby dojść do zakończenie opowieści, należy przejść najpierw przez wszystkie rozdziały gry i następujące po sobie elementy dochodzenia. A składają się na nie między innymi rozmowy z pasażerami tego podwodnego pojazdu. A postaci owej gry są nie tylko bardzo charakterystyczne, ale również pełnią na statku swoją rolę, a każdy z nich ma swoje bardzo specyficzne miejsce na statku.
Akcja gry rozgrywająca się jedynie właśnie na nim, w żadnym razie nie może i nie jest nudna, i to nie tylko za sprawą barwnych postaci, ale również dzięki niesamowitym lokacjom. Podczas wielu godzin przebywanie na statku, będziemy mieli okazję doświadczyć na własne oczy zmienności recenzowanej przeze mnie przygodowki, poznając iluzjonistkę o ciekawym imieniu, doktora zajmującego się badaniem snu, pisarza i jego towarzysza aktora, nową, młodą panią kapitan, pełnego życia sprzedawcę i baloniarza, a nawet pół syrenę - pół kobietę.
Postaci gry są intrygujące, ekscentryczne, zarówno zabawne, jak i poważne, skrywają tajemnicę, które sprawny gracz przygodowy z nich z pewnością wyciągnie. Są zwyczajnie ciekawe, a na dodatek każda w rozmowie znajduje się w ruchu, ma swoją indywidualną animację. Potrafią specyficznie się ruszać, mają swoje atrybuty, z którymi się nie rozstają, i tym razem również wskazują ręką istotny szczegół z przedmiocie, notatce czy dokumencie. Twórcy w doskonały sposób zadbali by bohaterowie tej barwnej, wielowątkowej, w pozytywny sposób pokręconej, detektywistycznej opowieści mieli nie tylko coś do powiedzenia, ale również nie byli w rozmowie jedynie statystami.
Choć w grze, co niezwykle mnie cieszy znalazło się wiele nawiązań do poprzedniczki, choć system rozgrywki obydwa tytuły, które pozwolicie pozwolę sobie łączyć, mało od siebie różni, to opisywany przeze mnie projekt ma do zaoferowania nie tylko więcej treści, ale również nieco inaczej wyglądające rekonstrukcje wydarzeń, czy wspomnień i zdecydowanie większą ilość zagadek, minigier i zadań logicznych.
W tej grze pod względem logicznym każdy znajdzie coś dla siebie, każdy będzie zadowolony, bo każda zagadka jest inna, a poziom trudności jest tu w miarę dopasowany, czasami nieco trudniejszy, ale nie aż tak, by po czasie nie wpaść na właściwie rozwiązanie.
Gracze, którzy znają cały ów przygodowy cykl ponownie zanurzą się w klasycznie detektywistyczną opowieść z mnóstwem wniosków i wskazówek, z ogromem dialogów, bo gra zdecydowanie stawia na gadaninę, ale również ze znajomym wypełnieniem pustych miejsc, do których należy wstawić odpowiedni obrazek, dobierając jednocześnie właściwą kwestię słowną. Działanie znane zapewne grającym w dwie poprzednie części tegoż cyklu, ma w przypadku The Mermaid Mask dodatkowe rozwiązanie. Otóż tym razem możemy posłużyć się przygotowaną przez twórców podpowiedzią. Po pierwszym nieudanym wyborze, pojawia się znak zapytania, który jeśli go klikniemy, pozwoli nam na zobaczenie czy wybrany element jest właściwy czy nie. Wskazuje to symbol łapki w górę, bądź w dół.
Wspomniałam, że recenzowany przeze mnie tytuł to produkcja która czerpie fabularne treści z mnóstwa rozmów, które prowadzimy z niezwykle barwnymi postaciami, które jak zwykle są niesamowicie zdubbingowane. Zaletą wszystkich gier studia SFB Games, tak samo jak i tej, jest umiejętność doskonałego dobrania aktorskiej obsady swoich tytułów. The Mermaid Mask to gra, której bohaterów nie tylko doskonale się słucha, ale i poprzez odpowiednią modulację głosów aktorów, dbałość o szczegóły dialogowe, również szybko się z nimi utożsamia.
Przekrój postaci od posiadającej śpiewny głos Symmetry, przez niskie brzmienie doktora Zephyra, pełnego animuszu i swoich dziwactw Godrika Grippa, wesołego aktora o imieniu Dirk, po próbującego pracować nad nową książką pisarza J.D. Wirmana, aż po mającą niesłychany węch Mariany Moon, nową kapitankę pannę Seafoam, aż po prawie syrenę Madam Tadpole. Każda z postaci aktorsko/głosowo pasuje do jej osobowości, a wierzcie mi, charakterek każda z nich posiada.
No i jest oczywiście nasza niezawodna para detektywów, którzy powracają w takiej samej aktorskiej obsadzie, z równie ciętym humorem, celnymi ripostami i słownymi żartami.
Niestety po raz kolejny bardzo, ale to bardzo mi smutno, że w zestawie aż dwunastu dostępnych języków, w jakich w grę można zagrać, nie znalazł się język polski. Brak polskiego tłumaczenie przygodówki, która stoi dialogami, rzuca bardzo specyficznym, angielskim żartem i nie szczędzi gier słownych, może być dla graczy nie operujących językiem obcym zbyt dobrze, przeszkodą i brakiem zachęty jej ogrania.
Pozostając przy pewnych brakach, nie mogę nie wspomnieć, że według mnie wadą nie tylko tej, ale i poprzednich gier z tej serii jest niemożność zapisywania rozgrywki ręcznie. To jedna z tych przygodówek, której zapis odbywa się automatycznie.
Nie sposób nie docenić również miłej dla oka grafiki, bardzo charakterystycznej dla tegoż studia. Jest ona w pełni rysowana ręcznie, łączaca 3 D z 2 D, ze statecznymi, malowanymi, bardzo kolorowymi, i bogatymi w szczegóły i różnorodność tłami.
Rozgrywce towarzyszy niesamowita ścieżka dźwiękowa, która została wykonana przy udziale Budapest Art Orchestra.. I choć znajdziemy w niej znane motywy muzyczne, które obeznani z serią gracze z pewnością rozpoznają, ma w swoim repertuarze oszałamiającą ilość niesamowitych motywów muzycznych, umiejętnie podkręcając nie tylko klimat, ale i styl i miejsca, czyli pokoje które odwiedzamy.
Podsumowując The Mermaid Mask to jedna z najlepszych, jak do tej pory, bo mniemam, że twórcy nie zakończą na tym swojej serii, części przygodowej, detektywistycznej opowieści. Niesamowicie długa, jak na współczesne standardy gier przygodowych produkcja, ma do zaoferowania wiele zarówno nowym, jak i powracającym do opowieści graczom.
Ciekawa fabuła, z mnóstwem dialogów, z równie intrygującymi postaciami. Gra oferująca ogromną ilość wskazówek, które aż proszą się o zbadanie i przepytanie o nie charyzmatyczne, często zabawne postaci. Tytuł z mnóstwem zagadek, które znajdziemy niemal w każdym pokoju, zadań zarówno logicznych, jak i minigier, o różnym stopniu trudności, bez takich, przy których zatrzymać się można nazbyt długo, albo całkiem zastopować.
Gra dopasowana została do grającego, który może mieć trudności w odnajdywaniu odpowiednich wskazówek, bądź właśnie utknął, poprzez system podpowiedzi, które w przypadku części zadaniowo-logicznej, nie dają jednak, co również mnie cieszy, czystej odpowiedzi.
Niesamowita głosowa obsada aktorska, która w angielskiej wersji językowej, bo tylko tak gra dostępna jest w pełnym dubbingu, nie tylko podbija klimat, ale i nadaje każdej z postaci niebywała siłą przebicia i indywidualny charakter. W tej odsłonie wracają również aktorzy znani z poprzednich serii, którzy wcielają się w detektywa Grimoire i jego asystentkę Sally. Wzajemna chemia między tymi bohaterami, żarty i żarciki i angielski humor, nadają opowieści specyficznego klimatu, w którym nie brakuje bardzo dobrego i wyważonego humoru.
Szereg ochów i achów na temat tej gry zamyka również przyjemna dla oka grafika, która buduje atmosferę gier z tej serii oraz ścieżka muzyczna, której ilości dobrych kawałków muzycznych odmówić zdecydowanie nie można.
Niestety brakuje mi bardzo w The Mermaid Mask polskiej lokalizacji językowej, która w grze bazującej na tekście, z rozbudowanym angielskim na wyższym poziomie, byłaby bardzo potrzebna, szczególnie dla tych graczy, którzy przygodówki kochają, ale angielski nie jest ich mocną stroną.
Tak czy siak, recenzowana przeze mnie przygodówka to dobry kawałek przygody, z bardzo satysfakcjonującym zakończeniem, gra, najlepsza część serii, którą zdecydowanie warto poznać.
Moja ocena 9/10.
Serdecznie dziękuję studiu SFB Games za udostępnienie gry do recenzji!
Niewyjaśnione morderstwa, niewytłumaczalne, wręcz nadprzyrodzone zgony i śledztwo prowadzone przez lekarza pracującego dla Scotland Yardu. Wszystko to znajdziemy w medycznej grze detektywistycznej zatytułowanej Edwin Earstwhile: Medical Examiner.
Swoją kartą na platformie Steam ma przygodowa gra w stylu wizualnej powieści, medyczna i detektywistyczna opowieść w klimacie grozy, ręcznie rysowana, zatytułowana Edwin Earstwhile: Medical Examiner. Jest to kolejny po Daemon Masquerade growy projekt od studia Callum Page, tym razem zabierający gracza do Londynu XIX wieku.
Edwin Earstwhile: Medical Examiner to gra, w której przenosimy się do Londynu roku 1895, pięciomilionowego miasta, będącego również światową stolicą morderstw. Szybko okazuje się, że zgony mają tu niewytłumaczalny charakter, a Scotland Yard zaczyna mieć wątpliwości. Wtedy kontaktują się z doktorem Edwinem Earstwhile, czołowym światowym ekspertem w dziedzinie badań pośmiertnych. Niebawem jednak jedna z głośniejszych spraw okazuje się mieć paranormalny charakter, a zagadka pozwalająca schwytać sprawcę staje się dla doktora niełatwa.
Kolejny projekt od wspomnianego wyżej studia to gra detektywistyczna, dla której inspiracją stał się Sherlock Holmes oraz seria Ace Attorney. Gracz będzie nim zajmował się badaniem ręcznie narysowanych zwłok, by móc ustalić przyczynę śmierci. Będzie również przesłuchiwał podejrzanych i demasmakował kłamstwa. Gra opiera się na systemie dedukcji "Thread of Logic", pozwalając rozwiązywać sprawy na wiele sposobów. Ale rozwiązanie owo powiązane jest z dowodami potwierdzającymi nasze teorie.
Gra została wykonana w ręcznie rysowanym stylu, z przewagą czerni przytykanej czerwienią. Ma być dostępna w pełnej angielskiej wersji językowej.
Premiera gry przewidziana jest na platformie Steam, na komputery PC. Data debiutu nie została jeszcze ogłoszona.
Do alternatywnej Europy, tuż po Wielkiej Wojnie przeniesiemy się w przygodówce będącej barmańską grą detektywistyczną, zatytułowaną Last Night Last Call, która ma swoje miejsce na Steam, choć daty premiery jeszcze nie ogłoszono.
Na Steam swoje miejsce, ale i dostępne demo ma przygodowa gra będąca wizualną powieścią, przygodową, barmańską grą detektywistyczną, noszącą tytuł Last Night Last Call. Twórcami tegoż projektu jest studio Rogueside. Jest to samodzielna kontynuacja gry Best Served Cold, która swoją premierę miała nieco ponad rok temu. Tytuł nie ma jeszcze swojej daty premiery.
Last Night Last Call to wizualna powieść rozgrywająca się w alternatywnej Europie, po zakończeniu Wielkiej Wojny, w której wcielamy się w niegdyś prywatnego detektywa, a teraz właściciela baru w mieście Bukovie, w którym stopniowo narasta konflikt dotyczący władzy. Mężczyzna ma nadzieję na pozostawienie swojego dawnego życia za sobą, ale śmierć przyjaciela wszystko zmienia. Znów przyjdzie mu zderzyć się ze światem przestępczości, wielkich intryg i tajemnic, by nie dopuścić do tego aby zabójca uniknął kary.
W tej kontynuacji bardzo dobrze przyjętej detektywistycznej, rozgrywającej się w barze przygodówki, zadaniem gracza jest oczarowanie swoich klientów, by móc wydobyć z nich ważne informacje, zebrać istotne wskazówki i dowiedzieć się kim jest zabójca. Do rozwiązania jest aż 5 oddzielnych spraw, przy udziale inteligencji, elokwencji i shakera do drinków. Na gracza czeka przyjaźnie i rywalizacja, a nawet romans. Poznamy aż 22 barwne osoby, każdy z własną historię, próbując dowiedzieć się kto mówi prawdę.
Last Night Last Call nie ma jeszcze swojej daty premiery. Gra zadebiutuje na Steam, na PC i Mac, bez dialogów mówionych, w angielskiej wersji językowej.
Na Steam swoje miejsce, datą premiery, ale i wersję demonstracyjną do sprawdzenia ma przygodowa, niezależna gra w rozgrywce point-and-click, stworzona w pikselowej grafice, zatytułowana The Silver Crow, w której rozwikłamy niemożliwą zbrodnię.
Na koniec lipca przewidziana jest na Steam premiera przygodowej gry "wskaż i kliknij", stworzonej i wydanej przez studio Dreamagination, w której przeniesiemy się do XVI wieku, wcielając się w kata i śledczego zarazem. Gra nosi tytuł The Silver Crow, jest tytułem osadzonym w renesansowym mieście. Przed jej premierą można ją sprawdzić w dostępnym na Steam demo.
Akcja The Silver Crow rozgrywa się w Niemczech roku 1582, kiedy to znany artysta Theobald Breitsam zostaje znaleziony martwy w swoim warsztacie. Jego ciało otaczały okultystyczne symbole i setki czarnych piór. Było również pokryte ranami, ale nie były to rany zadane ostrzem.
Rada miasta szybko odnajduje podejrzanego, posądzanego o czary, i pragnie natychmiastowego wyroku, zanim w mieście wybuchnie panika. Wykonać go ma Conrad, miejscowy kat, nie zadając przy tym żadnych pytań. Ale im dokładniej przygląda się sprawie, tym ona wydaje się mu bardziej podejrzana, zupełnie nie ludzka, nadprzyrodzona.
Z racji na to, że Conrad jest katem, wyrzutkiem społeczeństwa, budzącym strach, unikanym przez innych, może dotrzeć tam gdzie inni dotrzeć nie mogą, i widzieć to, czego inni nie widzą. Podążając szlakiem wskazówek, od tawern po cele więzienne, po posiadłości patrycjuszy i sale rady, starannie wyszukuje sekrety, czując, że ktoś lub coś ciągle go obserwuje.
The Silver Crow to ręcznie rysowana przygodówka "wskaż i kliknij", z ponad 50 lokacjami, w pikselowej grafice. Gracz natknie się w niej na ponad 30 postaci i wiele animacji. Oferuje klasyczną rozgrywkę, w której opowieść koncentruje się na fabule. Gracz poruszać się będzie w niej między światami, odkrywając czarne pióra, czarną magię, ukryte listy i poznając głęboko skrywane sekrety.
Przygodówka swoją premierę będzie mieć na Steam, w wersji na PC oraz Mac 30 lipca 2026 roku. Demo dostępne jest na wspomnianej platformie.
Przygodówkę w stylu noir, w tekstowym stylu, w której spróbujemy rozwiązać zagadkę morderstwa ikony mody, zatytułowaną Detective Turner: If Looks Could Kill, można już dodawać do swojej listy życzeń na Steam.
Przyszły rok to planowana data wydania przygodowej gry, w której każda interakcja opiera się na tekście. To zatem kolejna po Omen Exitio: Hunger, tekstowa przygodówka, tym razem skupiona na klimacie noir i śledztwie dotyczącym zabójstwa ikony mody. Gra nosi tytuł Detective Turner: If Looks Could Kill, została stworzona przez studio Riker, a jej wydaniem zajęło się studio ALL DAY ALL NIGHT.
Detective Turner: If Looks Could Kill to gra detektywistyczna, będąca kryminałem noir, w której rozgrywka koncentruje się jedynie na tekście. Gracz będzie w niej dosłownie czytał cały świat, odnajdywał ukryte wskazówki w pokojach, konfrontował swoje znaleziska z podejrzanymi.
A wcielimy się w niej w tytułowego detektywa Turnera, któremu przyjdzie zmierzyć się ze śledztwem dotyczący zabójstwa ikony mody Margot Voss, założycielki magazynu modowego Mirage. Kobieta została znaleziona marstwa na prywatnym spotkaniu, gdzie przebywała w gronie przyjaciół, kochanków i współpracowników. Każdy z nich ma swoją własną historię, związaną z denatką, i każdy miało coś do zyskania po jej śmierci.
Dowody w tej grze zdobywać będziemy swoim aparatem fotograficznym Polaroid. Kiedy coś wydawać się będzie nie tak, będziemy fotografować, dodając zdjęcia do swojego pamiętnika. Każde z nich staje się wtedy dowodem w sprawie, i każde można wykorzystać w śledztwie. Przesłuchiwanie odbywać się będzie również za pomocą notatnika. To pozwoli na podważanie pojawiających się sprzeczności, wywieranie presji na podejrzanych. Prawda w tej grze rodzi się dzięki dowodom. Z rozwojem śledztwa, sprawa staje się coraz bardziej osobista, a granice między śledztwem, a osobistymi odczuciami, zaczynają się zacierać.
Premiera gry dostępnej jedynie w formie tesktu, w języku angielskim, na komputery PC oraz Mac, na Steam, przewidziana jest w 2027 roku. Dokładna data nie jest znana.