wtorek, 22 września 2026

The Crimson Maid - recenzja. Przygodowa mieszanina zalet i wad

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji kolejnej przygodówki, połączenia romansu, opowieści narracyjnej i kryminału. Oto co myślę o grze The Crimson Maid. Miłej lektury!

The Crimson Maid miała swoją premierę w połowie lipca tego roku, czyli już kilka miesięcy temu. Kolejna gra GrimTalin, Darkania Works, której wydaniem zajęło się Wales Interactive, obiecywała wiele dobrego, spełniając owe obietnice mniej więcej w połowie. Otrzymaliśmy zapowiadany romans z kryminalnym sznytem i dozą tajemnic, w ładnej, acz stworzonej sztucznie oprawie, z bardzo nierówną rozgrywką i pewnym oszustwem. Grę miałam okazję sprawdzić dzięki GOG, za co serdecznie w tym miejscu dziękuję. 

Inne recenzje na moim blogu znajdziesz w dziale: Recenzje i wrażenia z przygodówek

Historia opowiedziana w grze rozgrywa się na przełomie XX wieku, pozwalając graczom wcielić się w Mariusa, młodego mężczyznę, który pobiera nauki w seminarium, w przyszłości planując zostać księdzem. Po latach przebywania z daleka od domu, przerywa na jakiś czas naukę, by powrócić do rodzinnej posiadłości. Powodem zmiany edukacyjnych planów, jest stale pogarszający się stan zdrowia jego ojca, który traci wzrok. 

W domu czeka na niego surowa, apodyktyczna matka, zdegustowany i zazdrosny młodszy brat oraz ojciec, który wymaga stałej opieki. Zarówno brat, jak i rodzicielka mają dość prowadzenia rodzinnego biznesu, czują się nim przytłoczeni, a ich uczucie względem Mariusa trudno nazwać rodzinną miłością. W posiadłości nasz bohater spotyka jeszcze kogoś, piękną i tajemniczą służącą o imieniu Irina. Kobieta szybko oczarowuje Mariusa, choć ten stara się za wszelką cenę stłumić w sobie rodzące się względem niej uczucia i pożądanie, w końcu poddając się władzy jaką ma nad nim ta dziewczyna. 

Gdy pewnego dnia dochodzi do strasznego morderstwa, świat Mariusa wywraca się do góry nogami. Na jaw zaczynają wychodzić liczne rodzinne sekrety i dano skrywane kłamstwa. Atmosfera gęstnieje, wlewając mrok w serce naszego bohatera. 

Pozwolicie, że fabularnie zatrzymam się w tym właśnie miejscu, nie zdradzając więcej szczegółów, gdyż to właśnie ten aspekt gry jest jej najmocniejszą stroną. Fabuła potrafi zaintrygować, pobudzić emocje, zachęcić, zahaczając nawet o zjawiska natury paranormalnej. Gra skutecznie trzyma nas w napięciu, ciekawie łącząc klasyczne gotycki romans, za którym osobiście nie przepadam, z nutą kryminału, a nawet pewnej mroczności. Zaletą tej podzielonej na kilkanaście rozdziałów gry jest jej klimat, stale gęstniejąca atmosfera oraz to, że powolnie rozwijająca się opowieść finalnie serwuje nam zaskakujące zwroty akcji. 

The Crimson Maid to produkcja na wzór wizualnej powieści, stawiająca na dość powolną, przynajmniej na początku, eksplorację. To tytuł narracyjny, ubarwiony mnóstwem gadaniny. Linii dialogowych jest tu naprawdę dużo. Niektóre z nich wnoszą do opowieści ciekawe wątki, inne są typowym trajkotaniem zafascynowanych sobą osób. Wspomniałam, że nie jestem fankom romansów, w żadnej postaci, czy to książkowej, filmowej czy growej, więc dla mnie te linie dialogowe były prawdę powiedziawszy pewną niedogodnością. Na szczęście przesadzone, a nawet melodramatyczne rozmowy, można przyspieszać, skupiając się na tych bardziej intrygujących, tych, przynajmniej dla mnie, ciekawszych. 

Główny trzon rozgrywki stanowi w recenzowanym przeze mnie tytule eksploracja. Gracz ma pewną swobodę w eksploracji posiadłości i jej okolic, mając jednak po drodze do wykonana przeróżne zadania, a także pewne przygodowe wyzwania, od zagadek po minigry. Trudno nie odnieść wrażenia, że zadania owe, o których napiszę niebawem, mają na celu nieco wydłużyć rozgrywkę, mam wrażenie, że nawet nieco sztucznie. 

Istotą rozgrywki, co mocno wpisuje się w styl visual novel, jest także wybór dialogowy. Ścieżki rozmów, dość rozgałęzione, prowadzą do odkrycia większej ilości faktów, do rozbudowania świata przedstawionego. Są również motorem napędowym wielu zakończeń tejże opowieści. 

Pod względem sterowania grę, która nie jest typowym point-and-clickiem, obsługujemy za pomocą klawiszy WSAD oraz myszą. Do dyspozycji interfejsowo mamy klasyczne ikony, a gracz wzbogacony jest również o typowy dla przygodówek notatnik. Dziennik Mariusa aktywujemy za pomocą klawisza "Tab". Muszę przyznać, że notatnik ów stanowi urokliwy dodatek do growej całości, choć w jego stworzenie wkład ma niestety sztuczna inteligencja. Stworzony został w rysunkowym stylu, łącząc czarno-biały tekst i rysunkowi z kolorowymi wstawkami, niczym kolorowe, acz również malowane zdjecia. Dziennik ów rozbudowywany jest stopniowo, w zależności od tego jak dokładnie eksplorujemy okolicę, co udaje się nam znaleźć, i jakie zadanie wykonać. 

Oprócz czystej eksploracji, w której podziwiać możemy uroki ogromnej posiadłości, ale nie tylko, przyjdzie nam odnajdywać przedmioty, używane później automatycznie, poszukiwać wskazówek, zagubionych dokumentów, które przybliżają nam rodzinną przeszłość, ale przedmiotów kolekcjonerskich. 

W grze natkniemy się również na wszelakie przygodowe zadania, także te opcjonalne. Takimi są puzzlowe układanki, które przedstawiają głównie zwierzęta, z którymi możemy się mierzyć, ale wcale nie musimy. Choć gra niby stawia na proste zagadki, i w większości na takie są tu natkniemy, to rozgrywka pod tym względem jest zdecydowanie nie równa. Większość zadań skupia się bowiem na prostych czynnościach wyznaczanych protagoniście przez najbliższych. Prostota i lekkość nie jest jednak w grze taka oczywista. Jest tu bowiem zagadka z otwarciem drzwi do kaplicy, która jest zwyczajnie przesadzona, zbyt nudna i zdecydowanie za bardzo czasochłonna. Powiem szczerze, że jest to zadanie z puli tych irytujących i jak dla mnie twórcy powinni dorzucić do niej opcję jej pominięcia.  Sztuczne wydłużanie gry i irytowanie graczy, nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem. 

Pewną nierówność, przesadę, ale i świadectwo niezależności gry odczuć można również w warstwie muzycznej i dźwiękowej tegoż projektu. O ile dźwięki otoczenia brzmią tu bardzo wiarogodnie, szczególnie klimatycznie na cmentarzu, o tyle muzyka staje się dzięki swojej powtarzalności walców, nużąca. Stale powtarzające się motywy muzyczne, mocno wybijające się w grze, która tak naprawdę głosowo jest prawie zupełnie cicha, nie są przyjemne dla ucha. Prawdę powiedziawszy z czasem przyciszyłam muzykę, woląc delektować się jedynie dźwiękami otoczenia. 

Wielkim minusem, a nawet formą growego oszustwa jest umieszczenie w wersjach językowych - pełnej angielskiej wersji, której tak naprawdę nie ma. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po włączeniu The Crimson Maid, okazało się, że jedynym głosem jaki usłyszałam jest ten należący do narratorki opowieści, towarzyszący nam między rozdziałami, tu zwanymi aktami. Poza przyjemną głosem owej kobiety, żadna z postaci nie jest dubbingowana. Bardzo stateczne i osadzone praktycznie w jednym miejscu postaci, które ożywają jedynie w dodanych do gry animacjach, są całkowicie nieme. Ta forma oszustwa, pewnego zakłamania faktów nie jest według mnie dopuszczalna. 

Gra posiada kilka wersji językowych w formie napisów, ale w językowym zestawie brakuje polskiego tłumaczenia. Brak angielskiego dubbingu, który moim skromnym zdaniem znacznie poprawiłby grywalność tego projektu, i brak wersji PL, w morzu tekstu, potrafi skutecznie odstraszyć, a nawet zniechęcić do poznania tegoż projektu. 

Również pod względem graficznym mamy pewną formę oszustwa. Gra oczywiście prezentuje się niezwykle urokliwie, bardzo szczegółowo, romantycznie, gotycko, często nawet mrocznie. Problem w tym, że przy tworzeniu tego co widzimy na ekranie, niektórych grafik, interfejsu, dziennika oraz tekstur wykorzystano sztuczną inteligencję. To, że tytułów ów został wygenerowany dzięki AI, jest w wielu jej momentach bardzo mocno widoczne i należy wziąć to pod uwagę, zachwycając się oprawą graficzną, teksturą i tłami. 

The Crimson Maid to gra, która niestety mnie zawiodła, i to pod wieloma względami. Prawdę powiedziawszy nie tego się po niej spodziewałam. Po pierwszym szoku spowodowanym brakiem obiecanej pełnej wersji głosowej w języku angielskim, przyszło kolejne rozczarowanie. Miałam nadzieję na lekką, pełną tajemnic i nieco mroczności opowieść z lekkimi zagadkami. A co otrzymałam? Bardzo nierówną rozgrywkę, z irytującym, wkurzającym i zniechęcającym zadaniem z układanką na drzwiach kaplicy. Zadanie dla cierpliwych, sztucznie wydłużyło moją rozgrywkę, i zbudowało frustrację, której w grze wpisującej się bardziej w styl wizualnej powieści, się nie spodziewałam.

Gdyby nie całkiem ciekawa fabuła, która choć wolno, zdecydowanie podkręciła klimat, zahaczając nie tylko o gotycki mrok, kryminał, ale i zjawiska nadprzyrodzone, gra miałaby u mnie bardzo niską ocenę, głównie za marketingowe kłamstwa i pójście twórców na łatwiznę. 

Tę niestety widać w oprawie graficznej, która i owszem, może się bardzo podobać, ale tak naprawdę stworzona została za pomocą sztucznej inteligencji, co zdecydowanie nie można przypisać grze jako jej plus. Dodatkowo moja wersja na GOG-a nie dała możliwości robienie zrzutów z ekranu bezpośrednio na platformie. 

Zastanawiałam się jaką ocenę finalnie mam dać tej ciekawej fabularnie, ale i irytującej grze przygodowej? Nie może być za nisko, bo finalnie potrafiła mnie zaciekawić. Nie może zbyt wysoko, bo jedno z zadań mówiąc kolokwialnie wyprowadziło mnie z nerwów. 

Moja ocena zatem to 6/10. 

Bardzo dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji. 

Grałam w wersję na komputery PC na GOG

Zalety:

  • Ciekawa fabuła;
  • Klimatyczna historia;
  • Połączenie romansu, kryminału i zjawisk nadprzyrodzonych;
  • Stale gęstniejąca atmosfera;
  • Zwroty akcji;

Wady: 

  • Brak pełnej angielskiej wersji;
  • Ładna, acz stworzona sztucznie grafika;
  • Zbyt melodramatyczne dialogi;
  • Brak ręcznego zapisu;
  • Brak polskiej wersji językowej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz