środa, 11 grudnia 2024

Strange Antiquities, pierwszy zwiastun prezentujący mechanikę gry

Strange Antiquities, pierwszy zwiastun prezentujący mechanikę gry

 

Strange Antiquities, kontynuacja Strange Horticulture została zaprezentowana na pierwszym zwiastunie, który prezentuje mechanikę samodzielnej kontynuacji gry pełnej magii oraz okultyzmu. 

Kreatywny duet stojący za niezależną Strange Horticulture powraca w kontynuacji, o której miałam okazję wspominać na blogu, przenosząc graczy ponownie do mrocznych, deszczowych deszczowych zaułków Undermere. W grze zatytułowanej Strange Antiquities, tym razem gracze będą mieli głębsze tajemnice do odkrycia. 

Przeczytaj również:

Akcja Strange Antiquities rozgrywa się w przytulnym, oświetlonym świecami sklepie z tajemniczymi artefaktami, w którym gracze wcielają się w ucznia Thaumaturge. Jako uczeń będziesz identyfikować i katalogować dziwne przedmioty, pomagać miejscowym i poruszać się po skomplikowanej sieci sekretów w Undermere. A wszystko to w towarzystwie Jupitera, wiecznie mruczącego sklepowego kota.

„Chcieliśmy rozwinąć pomysły, które eksplorowaliśmy w Strange Horticulture” — mówi Rob. „Tym razem dodajemy nowe warstwy pracy detektywistycznej, które dodają więcej różnorodności i nowych wyzwań. Nie możemy się doczekać, aby usłyszeć, co myślisz o tym podglądzie!”

„Uwaga na szczegóły jest kluczowa w Strange Antiquities” — dodaje John. „Często jest więcej wskazówek, niż widać na pierwszy rzut oka. Dzięki wnikliwej obserwacji w mgnieniu oka odkryjesz sekrety Undermere”.

Gra stworzona przez Bad Viking, zaś wydana dzięki Iceberg Interactive, w swej kontynuacji posiadać będzie nowe funkcje, którymi dzielą się twórcy:

  • System bliższej inspekcji: Zbadaj przedmioty z bliska — poczuj faktury, obserwuj szczegóły i wykrywaj ukryte właściwości. Czy artefakt emanuje zimnem? A może wywołuje złowieszcze poczucie grozy?
  • Rozszerzona biblioteka ezoterycznych tomów: Zanurz się w tomach takich jak Guide to Occult Objects, Book of Symbols i Gemstone Compendium, aby rozwiązać zagadki i rozszyfrować tajemnicze znaczenia.
  • Ulepszona praca detektywistyczna: doskonal swoje umiejętności, rozwiązując skomplikowane zagadki, rozróżniając podobne artefakty i balansując na granicy między przedmiotami leczniczymi a niebezpiecznymi.
  • Bogatszy świat do eksploracji: odkryj nowe mapy, spotkaj fascynującą obsadę postaci i rozwikłaj mroczną, wszechogarniającą tajemnicę.

Gra nie ma jeszcze swojej daty premiery. Zadebiutuje na Steam, na PC, także w polskiej wersji językowej - napisy. 

Karta Steam

Źródło: Informacja prasowa

wtorek, 10 grudnia 2024

Elroy and the Aliens z datą premiery. W komediową przygodówkę zagramy wiosną

Elroy and the Aliens z datą premiery. W komediową przygodówkę zagramy wiosną

 

Studio Motiviti podzieliło się ważną i dobrą informacją, która ucieszy wszystkich oczekujących premiery komediowej przygodówki z tajemnicami, zatytułowanej Elroy and the Aliens. Twórcy ogłosili jej oficjalną datę premiery.

W przygodówkę, w urokliwym, ręcznie rysowanym stylu, w klasycznej rozgrywce, której wrażenia z demo i poradnik/solucję wersji demonstracyjnej znajdziecie na blogu, zatytułowaną Elroy and the Aliens zagramy wiosną przyszłego roku. Deweloperzy, czyli jej twórcy potwierdzili datę premiery. Wraz z ogłoszeniem daty premiery poznaliśmy także nowy, premierowy zwiastun owej przygodówki. 

Warto również przeczytać:

Elroy and the Aliens to gra, o której na blogu wspominałam już wiele razy, Wspomnę zatem tylko, że jej bohaterem jest tytułowy Elroy, inżynier rakietowy, którego ojciec zaginął aż 18 lat, i słuch o nim zaginął. Start rakiety wywołuje ciąg wydarzeń, związanym z zaginionym ojcem, który, wszystko na to wskazuje, żyje. W przygodzie jaka czeka na naszego protagonisty towarzyszy Peggie, reporterka ze zdolnościami językowymi, zacięciem do historii i chęcią poznania tajemnicy. 

Elroy and the Aliens swoją premierę na platformie Steam, na PC będzie miała 2 kwietnia 2025 roku. Wciąż można sprawdzać grę w wersji demo. 

Karta Steam - pobierz demo

Aż do kości - recenzja. Film o szukaniu samej siebie

Aż do kości - recenzja. Film o szukaniu samej siebie

Zdjęcie: Netflix

Zapraszam do recenzji osobistego, intelektualnego dramatu, kina niezależnego, jaki obejrzeć możemy na Netflix, filmu o tytule Aż do kości. 

Anoreksja, stan chorobowy obrazujący się zaburzeniami jedzenia, zwany inaczej jadłowstrętem. Choroba powszechnie nazywana problemem cywilizacyjnym, narzucającym szczególnie młodym ludziom rygorystyczne normy dotyczące wyglądu, wcale nie jest niczym nowym. Po raz pierwszy nazwał ją i udokumentował angielski lekarz, Richard Morton, a było to w XVII wieku. Wymogi cywilizacyjne i konsumpcyjny tryb życia pozwoliły rozwinąć się jej, na tyle, że w obecnych czasach anoreksja jest już sporym problemem. 

Warto również przeczytać:

Co tu dużo mówić, współcześni ludzie mają być przebojowi, wygadani, zaradni, a przede wszystkim…..szczupli. Z góry zakłada się, że człowieka, którego tu, czy ówdzie jest zbyt dużo, nikt nie doceni, a tym bardziej nie polubi. Kolorowa prasa zarzuca nastolatki i osoby wchodzące w dorosłość, uśmiechniętymi kobietami w rozmiarze 34, gloryfikując niską wagę ciała. Chcąc dorównać i sprostać kanonom obecnego „piękna” dziewczęta i młode kobiety przestają jeść, oddając się dobrowolnie w ramiona anoreksji. Ale to nie jedyny powód tej strasznej i trzeba to zaznaczyć, śmiertelnej choroby. Przyczyn jej rozwoju w głowie pacjenta, bo jest to zaburzenie psychiczne, znajdziemy wiele i nawet sami chorzy, czasami, nie są ich w stanie określić. 

Tak też jest w przypadku bohaterki filmu dostępnego na platformie strumieniowej, Netflix. Aż do kości, porusza ważny, acz kontrowersyjny temat anoreksji nie szokując, a przybliżając nas do problemu, pokazując go i pozwalając zadumać się nad jego złożonością.

Projekcja przybliża nam życie młodej, dwudziestoletniej Ellen, która już od wielu lat boryka się z tą straszną chorobą. Sama do końca nie jest świadoma, co tak naprawdę było powodem wpadnięcia w szpony anoreksji, która doprowadza ją do irracjonalnych zachowań. Dziewczyna potrafi przeliczyć kalorię prawie wszystkiego, jej posiłek jedynie przerzuty, zostaje niemal natychmiast wypluty, a ona sama mimo tego, że jest przeraźliwie chuda, robi wszystko by broń boże nie przytyć. Biega po schodach, meczy kręgosłup ustawicznymi ćwiczeniami brzuszków i wciąż i wciąż mierzy sobie przedramię, sprawdzając, czy nie utyła. 

Ellen, kobieta niezwykle utalentowana artystycznie, nie ma łatwego życia. Los stawia przed nią wiele przeciwności, które mogą, choć sama tego nie mówi, pogłębiać jej stan chorobowy, a może i nawet były jego początkiem. Jej rysunki na Tumblrze, cieszące się niezwykłą popularnością doprowadziły do śmierci głodowej młodą dziewczynę. Jej matka, rozstała się z ojcem i gdy Ellen miała trzynaście lat postanowiła spędzić resztę życia z kobietą, w związku homoseksualnym, nie dając córce możliwości zamieszkania z nią w jednym domu. 

Zagubiona mieszka zatem z macochą, przyrodnią siostrą Kate i ojcem, którego tam naprawdę nigdy nie ma. Wielokrotne, niestety nieudane próby ratowania Ellen i wyciągnięcia jej z anoreksji, nie przynoszą skutków. Macocha znajduje jej zatem alternatywny sposób leczenia, ostatnią deskę ratunku, jaką ma być terapia u wziętego, ale słynącego z dość kontrowersyjnych metod leczenia, doktora Williama Beckhama. Dziewczyna zamieszkuje zatem w niewielkim ośrodku, prowadzonym przez wspomnianego lekarza, gdzie wraz z niedużą, kilkuosobową grupą młodych ludzi ma stanąć na nogi i ……przytyć. Wchodzenie z choroby ma być jej indywidualną decyzją, to ona ma chcieć wyzdrowieć i to ona musi sobie uświadomić w czym jest problem. Terapia do niczego nie zmusza, nic nie nakazuje, chcesz to jesz, nie chcesz nie jesz, ale wiedz, że twoje życie jest w twoich rękach.

To ostatnie zdanie doskonale nakreśla to, co  reżyserka i scenarzystka Marti Noxon, sama borykająca się z problemem anoreksji, chciała przekazać w swym filmie. Jeśli spodziewacie się tu dramatycznych, szokujących i wbijających w fotel scen, to nie jest to film dla Was. W Aż do kości wszystko jest tylko zarysowane, nic nie jest przesadzone ani podane na tacy, nic do końca nie wyjaśnione, bo i sama choroba jest mimo wszystko dalej dla większości z nas zagadką. Oglądając go, rozumiemy doskonale złożoność problemu, wiemy, że my zdrowi nigdy nie wiemy na pewno co tak naprawdę chodzi w anoreksji, czemu osoba, która ma przed sobą całe życie, dobrowolnie skazuje się na śmierć, popełniając powolne, ale mimo wszystko samobójstwo. Śledząc losy Ellen możemy się tego jedynie domyślić.

Słodko – gorzki wydźwięk dzieła doskonale lecz z umiarem łączy dramatyzm sytuacji, z komizmem i nutą nadziei, wiary w to, że mimo wszystko „mogę!” Ellen, w tej roli niesamowita Lily Collins, mówiąca o sobie jako o „problemie, z którym rodzina już  sobie nie radzi” nie jest nim dla siostry Kate, w którą wcieliła się Liana Liberato. Mierząc się ze swym problemem w ośrodku, dziewczyna przekonuje się, że nie ma rzeczy niemożliwych, że świat, mimo złych chwil, mimo przeciwności, potrafi dać i radość, a życie to przeplatanka dobrych i złych chwil, z którymi należy się pogodzić.

Aż do kości, to nie jest film jedynie o anoreksji, choć wysuwa się ona na pierwszy plan, to także obraz o szukaniu samej siebie. To poszukiwanie akceptacji, zrozumienia i pogodzenia się z losem, które myślę chciała przekazać autorka tego filmu i muszę przyznać zrobiła do wspaniale. Doskonale przedstawiła fakt, że aby poradzić sobie z problemem tej choroby, tak dobrze jej znanej, trzeba najpierw się zaakceptować, zrozumieć i polubić. Tą formą jest, jeśli o takim stanie można mówić w kontekście człowieka, postać Luke’a, którego brawurowo zagrał Alex Sharp, byłego tancerza, borykającego się nie tylko z anoreksją, z której prawie wyszedł, ale i z kontuzją kolana. Przyjaźń, a i być może rodzące się uczucie między nim a Ellen jest światełkiem w ciemnym tunelu, jakim jest ta straszna choroba. Takim źródłem światła, rozjaśniającym mroki umysłu bohaterki jest także osoba doktora Williama Beckhama, w tej roli równie dobry Keanu Reeves, którego stanowczość, a jednocześnie wiara w pacjentów, czasami nieuzasadniona, jest nieodzownym elementem układanki nazywającej się „zdrowie”.

Aż do kości, to nie jest projekcją, która przeciągnie nasz akcją, czy wysokobudżetowym rozmachem. To film niezależny, skupiony na opowiedzianej historii, dramatycznej, a jakże, ale i niosący nadzieję, zabarwiony kilkoma świetnymi scenami z pewną metaforą. Jedną z nich, moją ulubioną, jest scena w awangardowym muzeum w którym grupa leczonym przez doktora osób, z nim na czele, staje pod ścianą wody, która spokojnie, ale stanowczo spływa im po ciele, dając metaforyczne oczyszczenie, czy spłukanie wszystkich, życiowych trosk oraz bolączek.

Aż do kości, to tytuł, który bardzo ciężko podsumować. Bo co ja tak naprawdę wiem o tej chorobie? Nie mnie oceniać ani chorych, ani sytuacje, w której się znaleźli. Mogę za to spojrzeć trzeźwym, laickim okiem na problem, w doskonale, ale nie brutalny sposób tutaj pokazany. Zbudowanie równowagi między dramatem a rodzącą się nadzieją, wyszło Marti Noxon rewelacyjnie, czyniąc film wiarygodnym, ciekawym, jednocześnie nie robiąc z niego kolejnego paradokumentu. 

Moja ocena 7/10.

Film Aż do kości można obejrzeć na platformie Netflix. 

Przesmyk, polski serial oryginalny platformy Max z datą

Przesmyk, polski serial oryginalny platformy Max z datą

 

Platforma Max dalej stawia na polskie seriale oryginalne. Po dobrze przyjętej Odwilży, która doczeka się sezonu trzeciego, czas na thriller sensacyjny o tytule Przesmyk. Serwis Max podzielił się datą premiery serialu, która już bardzo niedługo.

Na ostatni dzień pierwszego miesiąca 2025 roku przewidziana jest premiera nowego oryginalnego, polskiego serialu platformy Max, o tytule Przesmyk. Thriller sensacyjny ze szpiegowską nutą ma konkretną datę, a platforma Max, oprócz plakatu, pokazała także pierwsze jego zdjęcia. 

Może zainteresuje Cię także:

Przesmyk to jak już wcześniej napisałam serial będący thrillerem utrzymanym w sensacyjno-szpiegowskim stylu. Akcja nowej produkcji Max Original rozgrywa się współcześnie, wiosną 2021 roku, w środowisku szpiegowskim, w czasach rodzących się napięć między narodami. Serial pokazuje również uwikłanie jednostki ludzkiej w pracach służ specjalnych, w czasie wojny hybrydowej.

Bohaterką serialu jest Ewy Oginiec, która dotknięta osobistą tragedią postawia, że wycofa się z wywiadu i zacznie żyć jak każdy, wieść normalne życie. Problemy pojawiają się gdy jej partner Skiner, też agent, zostaje zdemaskowany przez rosyjski wywiad. Niedługo później znika w niejasnych okolicznościach.

W obsadzie w roli Ewy wystąpiła Lena Góra. Towarzyszą jej: Karol Pocheć, Leszek Lichota, Bartłomiej Topa, Andrzej Konopka, Ewelina Starejki, Tomasz Ziętek, Eliza Rycembel, Kamila Urzędowska, Piotr Żurawski, Lidia Sadowa, Antek Sztaba, Artur Paczesny, Piotr Pacek, Mirosław Zbrojewicz, Alona Szostak, Michał Sikorski, Magdalena Walach, Andrew Zhuravsky, Dmytro Malkov, Irmina Liszkowska, Jan Englert, Zbigniew Stryj, Dariusz Chojnacki, Oleg Garbuz, Oleh Kiryliv,  Sergei Abolomov  i Svyatoslav Suprunov.  

Reżyserem serialu jest Jan P. Matuszyński

Premiera na platformie Max przewidziana 31 stycznia 2025 roku. 


Źródło: Warner Bros. Discovery

Yellowjackets: sezon 3 na pierwszym dłuższym zwiastunie

Yellowjackets: sezon 3 na pierwszym dłuższym zwiastunie

 

Zdjęcie: Kadr ze zwiastuna Paramount+

Pod koniec listopada poznaliśmy amerykańską datę premiery trzeciego sezonu serialowego horroru i dramatu zarazem, Yellowjackets, wraz z krótkim klipem wideo. Teraz czas na nieco dłuższą wideo zapowiedź oczekiwanej kontynuacji.

Paramount+, które pokazało niedawno dwa zwiastuny nadchodzącego w drugim sezonie 1923, którego recenzję pierwszej serii znajdziecie na blogu, promuje także nadchodzący, trzeci sezon długo oczekiwanego serialu Yellowjackets, którego dwa sezony można oglądać na Canal+online. Pełnoprawny zwiastun prezentuje nowe zagrożenie jakie czyha na bohaterki serialu, zarówno w przeszłości, jak i rzutuje na czasy obecne.

Warto przeczytać również:

Nowy, trzeci sezon Yellowjackets był promowany przez platformę Paramount+, na której w lutym przyszłego roku zadebiutują kolejne odcinki, podczas CCXP w Brazylii. Wtedy poznaliśmy dłuższy i przybliżający nam wydarzenia i postaci zwiastun. Panel poświęcony był w całości serialowi, a w wydarzeniu brali aktorzy wcielający się w główne, młodociane postaci serialu.  

W nowym sezonie, którego zwiastun możecie zobaczyć powyżej wiele się dzieje. Można zatem sądzić, że kolejne odcinki to wartka akcja i zupełnie nowe zagrożenie dla bohaterów serialu. Tym razem będą musieli stawić czoła komuś lub czemuś co na nich poluje. To zaś rzutować będzie na ich życie w przeszłości, jak w czasach obecnych.

Do obsady wrócą ci sami aktorze, wcielający się w kolejne postaci, zarówno nastoletnie, jak i dorosłe. O obsadzie możecie przeczytać w mojej recenzji pierwszego i drugiego sezonu serialu. Linki powyżej.

W nowym sezonie zobaczymy także nową postać, w którą wcieliła się Hilary Swank, którą możecie kojarzyć z takich filmów i seriali jak: Aniołowie są wśród nas, Polowanie, Rozłąka.

Trzeci sezon składa się z 10 odcinków. Jego amerykańska premiera przewidziana jest na 14 lutego 2025 roku. Nie wiemy kiedy serial zobaczymy także w naszym kraju. 

Cook For Love - recenzja. Kreskówkowa zabawa w szefa kuchni

Cook For Love - recenzja. Kreskówkowa zabawa w szefa kuchni

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry w kulinarnym stylu, nastawionej na relaks, odtwarzanie przepisów i spokojną, kreskówkową zabawę. Oto recenzja Cook For Love!

Okres przedświąteczny, czas wyciszenia, ale i wymyślania smacznych potrw na święta, i przede wszystkim gotowania, pieczenia i smażenia, to doskonały moment na relaksującą, i zarazem kulinarną grę przygodową jaką jest Cook For Love. Jej recenzja powstała dzięki RedDeer.Games, twórców owego projektu, rodzimemu studiu, które udostępniło mi do niej klucz, za co serdecznie dziękuję. 

Warto przeczytać również:

Cook For Love - o czym to gra i dla kogo?

Każda żyjąca na świecie istota aby przetrwać, jeść musi. Wie to każdy z nas. Wiemy także, że jedzenie to jedna z największych przyjemności, nie tylko zaspakajanie potrzeby, nie tylko dostarczenie do organizmu potrzebnej mu do przetrwania energii. Cook For Love nie sprawi, że zaspokoicie swój głód, ale może choć na chwilę wsadzić Was w buty pewnego aspirującego wyżej kucharza, pokazując jednocześnie kilka raczej prostych, nie wymagających zbyt wielkich umiejętności kulinarnych, przepisów. 

Gra wywodzi się, jest swoiście połączona z innym tytułem RedDeer.Games, polskiego studia, jest w pewnym sensie prequelem Tell Me Your Story, której to przygodówki logicznej recenzję pisałam jeszcze dla serwisu lubiegra.pl. Wspomniałam w pewnym sensie, bo to zupełnie inna opowieść, inna nie tylko pod względem grywalności i rozgrywki, ale także fabuły.

To co łączy ją ze wspomnianą wyżej grą to postać bohatera Cook For Love, growego protagonisty, którym jest młody kucharz Clement, który jest, a raczej za jakiś czas stanie się mężem babci Rose, właśnie z Tell Me Your Story. Gra toczy się wokół niego, a raczej jego starań, by zostać szefem kuchni pewnej paryskiej restauracji. 

Cook For Love - fabuła

Historia toczy się właśnie we Francji, a dokładnie w stolicy tego państwa. Poznajemy młodego kucharza Clementa, który pewnego dnia zostaje zatrudniony w paryskiej restauracji. Jest pomocnikiem kucharza, ale ma wielkie ambicje. Pod okiem legendy wśród kucharzy, Jean-Luca Chatillone’a, pracującego obecnie na pokładzie legendarnego Orient Expressu, zamierza zostać szefem kuchni, wielkim, znanym, rozpoznawalnym. Chce również przywrócić restauracji jej dawną świetność.

W myśl zasady, że przez żołądek do serca (może nie dosłownie), Clement stara się wyczarowywać smaczne i ładnie wyglądające dania, i karmić nimi zadowolonych klientów, zyskując jednocześnie nowych znajomych, ale i przyjaciół. Zadanie oczywiście łatwe nie jest, ale Clement nie jest zostawiony samemu sobie. Do pomocy ma książkę kucharką mistrza Jean-Luca Chatillone’a. W niej znajduje kolejne, coraz bardziej wymyśle przepisy, które wraz z nim odtworzy gracz. 

Cook For Love - lekka, kulinarna rozgrywka

Rozgrywka w recenzowanej przeze mnie grze, obsługiwanej za pomocą myszy, jednej jej kliknięcia, jak nadmieniłam w w akapicie powyżej jest lekka i nastawiona na kulinaria. Jesteśmy bowiem aspirującym wyżej, więcej i dalej młodym kucharzem, który w przyszłości będzie kimś rozpoznawalnym, a fachem kulinarnym w ręku.

Żeby jednak kimś takim się stać musi ćwiczyć, czytać przepisy, gotować, smażyć i piec, komponując coraz bardziej wymyślne dania. Każde z nich wykonane zostało przy pomocy przepisu, znalezionego w książce kucharskiej.

Gracz zaczyna od najłatwiejszego poziomu, na którym przygotowuje proste koktajle mleczne, owocowe sałatki czy zupy krem. Stopniowo przechodzi do bardzo skomplikowanych i złożonych przepisów, serwując swoim gościom całe zestawy obiadowe. 

Wciąż będąc wiernym przepisom, które po wybraniu kolejnego dania widzi na kartce, ale i ma w nie wgląd na nie wgląd w stosownej ramce na górze, kroi, sieka, miksuje, gotuje i serwuje swoim gościom, wszystko oczywiście odpowiednio dekorując. Danie ma mieć smak jak z przepisu, wyglądać jak z przepisu, ale ma także być nie tylko smaczne, ale i miłe dla oka.

Zabawa nie jest zbyt wymyślna, przepisy, nawet jeśli gra podniesie poprzeczkę trudności nie są zbyt skomplikowane, szczególnie dla osoby, która coś tam w domu gotuje, dla siebie, czy dla całej rodziny. Ale nieodpowiednio wykonane danie, błąd, niewłaściwa czynność, niezgodna z przepisem sprawią, że zadanie będziemy musieli powtórzyć. Nie trzeba się jednak martwić, gdyż dany przepis, kolejna nieudana potrawa, możne być zrobiona jeszcze raz. 

Gotować trzeba mieć w czym. Dlatego też kuchnia Clementa wyposażona jest w odpowiednie sprzęty. Jest lodówka, blender, kuchnia gazowa. Jest deska do krojenia, noże, miski, talerze, tace, kubki i wiele więcej. Są też kolejne produkty, który według przepisu, i zgodnie z nim mają wyczarować nam smaczne danie, które podbije serca i kubki smakowe zaproszonych gości, z którymi wspólnie zasiądziemy do stołu, i porozmawiamy.

Podobnie jak w innej grze RedDeer.Games, Magic Cats Pots, którą również miałam przyjemność recenzować, poziom trudności rozgrywki z czasem się zwiększa. Przepisy stają się bardziej złożone, wymyślniejsze. Ilość składników na dane danie wzrasta, więcej sprzętów kuchennych będzie trzeba wykorzystać, a dane staje się wieloetapowe, i zdecydowanie bardziej czasochłonne. Jeśli tylko będziemy postępować zgodnie z przepisem i mocno się nie spieszyć, osiągniemy sukces.

Punkty reputacji, przyznawane w grze pozwolą zdobyć jakże potrzebne doświadczenie zawodowe. Ze zdolnego, obiecującego kucharza, staniemy się mistrzem w swym fachu, dochodząc do ostatecznego testu, oceny krytyków.  

Żeby zawalczyć o Złotą łyżkę zmierzymy się z wieloma przepisami, jak już napisałam, prostymi i szybkimi, jak i tymi dość wymagającymi. Czterdzieści różnych dań o różnym poziomie trudności, z przystankami na konsumpcję i miłą pogawędkę staną się dla gracza rozgrywkowym zadaniem, jednocześnie wymagającym zaangażowania i uwagi, jak i relaksującym. 

Cook For Love - oprawa graficzna i dźwiękowa

Cook For Love nie tylko pod względem swojego protagonisty, czyli kucharza Clementa łączy się z Tell Me Yor Story, ale także dzięki oprawie graficznej, który jest podobnie kreskówkowa, słodka, ręcznie rysowana, powiedziałabym zeszytowa. 

Styl rysowania zeszytowego, czyli dziecięcych rysunków tworzonych kredkami pasuje tu równie mocno, jak i w podróżniczej poprzedniczce. Coś mamy i w opisywanej przeze mnie grze z podróżowania. Nie wędrujemy jednak po świecie, nie przywołujemy wspomnień, ale wiedziemy kulinarną wędrówkę po przepisach, pnąc się po drabinie kariery Clementa.

A robimy to w miłej dla oka grafice, niezwykle kolorowej, ciepłej i smacznej jak same przepisy. I choć nie mamy tu wyżyn graficznych, prosty wygląd gierki i bijące od niej graficzne ciepło, wpisuje się w klimat gry o gotowaniu doskonale.

Jednocześnie gotowaniu, i szkoleniu się na mistrza pomaga zmieniająca się ścieżka dźwiękowa, która uprzyjemnia relaksujący styl rozgrywki. Utwory zmieniają się, nie są mocno wybijające, ale zabawę uprzyjemnić umieją. 

Cook For Love - co mi się w niej nie podoba?

To kolejna gra studia, która nie oferuje dialogów mówionych, a jedynie tekst pisany. Dialogów między Clementem a jego gośćmi nie brakuje. Gra polskiego studia nie oferuje jednak graczowi polskiej językowej lokalizacji.

To jest dla mnie niestety wielkim w jej stronę zarzutem. Każdy kto choć trochę mnie zna, doskonale wie, że obniżam końcową ocenę, końcową notkę przygodówce, które nie ma polskiej wersji językowej. A jeśli jest to jeszcze gra stworzona przez rodzime studio, a wersja PL nie jest dostępna, to nie czuje się z tym dobrze, i mocno mnie to martwi, żeby nie powiedzieć, denerwuje. 

Cook For Love - podsumowanie recenzji

Cook For Love to zdecydowanie nie jest typowa przygodówka, nie jest to klasyczne point-and-click, choć sama rozgrywka w takim stylu jest poprowadzona. To raczej niszowa zabawa dla graczy, którzy chcąc się zrelaksować i pobawić w kucharza, a może nawet nauczyć się czegoś w kuchni, poznać kilka przepisów.

Nie wymagająca specjalnych umiejętności kucharskich gra kulinarna, bo tak ją można nazwać, może być ciekawą odskocznią od codziennych obowiązków, czy obecnie przedświątecznego szaleństwa.

Miła dla oka grafika, lekka i pogodna ścieżka dźwiękowa, stopniowanie trudności rozgrywki i ogólna satysfakcja z udanego przepisu, może sprawić, że chcemy z grą pozostać na dłużej, odtwarzając przepis za przepisem, danie za daniem.

Niestety martwi mnie, że polska gra nie posiada rodzimej lokalizacji, nie dając szansy graczom, którzy albo nie znają języka, albo zwyczajnie wolą grać po polsku. Szkoda, wielka szkoda, że twórcy nie pokusili się o jej polonizację, która zdecydowanie podniosłaby satysfakcję z rozgrywki. A tak nieco w moich oczach traci.

Moja ocena 6/10.

Serdecznie dziękuję RedDeer.Games za udostępnienie gry do recenzji! 

Grałam w wersję na PC - Steam

Zalety:

  • Wciągająca kulinarna rozgrywka;
  • Przyjemna dla oka grafika;
  • Równie przyjemna ścieżka dźwiękowa;
  • Relaksująca zabawa w kucharza;
  • Stopniowanie poziomu trudności;

Wady:

  • Brak polskiej wersji językowej, w polskiej grze

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Boxville 2, w demo zagramy jeszcze przed świętami

Boxville 2, w demo zagramy jeszcze przed świętami

 

Boxville 2, kontynuacja ciepło przyjętej przygodowo-logicznej gry point-and-click, stworzonej i wydanej przez Triomatica Games, jeszcze w tym roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, będzie możliwa do sprawdzenia w wersji demo.

Boxville 2 to kontynuacja przygody w świecie metalowych puszek i kartanów, gry, o tytule Boxville, która swoją premierę miała ponad dwa lata temu. Daty premiery jej kontynuacji jeszcze nie znamy, ale twórcy potwierdzają demo, którego premiera ma dokładną datę. Grę przetestujemy na Steam już niecałe dwa tygodnie.

Warto przeczytać:

O grze Boxville 2 miałam okazję już wspominać na blogu. Przedstawia ona dalsze przygody przyjaciół puszek, którzy poprzez zadanie od samego burmistrza, wpadają w kłopoty. Fajerwerki, ich ustawienie i odpalenie i odpalenie, by uczcić obchody miasta, nie prowadząc do niczego dobrego. Pokaz się nie udaje, a w mieście z kartonów powstaje chaos. Niedługo później jeden z blaszanych przyjaciół znika Czerwona puszka postanawia ruszyć mu na ratunek.

Boxville 2 nie ma jeszcze daty premiery. Demo zadebiutuje na Steam 20 grudnia 2024 roku.

Karta Steam

Dexter Grzech pierworodny, SkyShowtime prezentuje oficjalny zwiastun prequela

Dexter Grzech pierworodny, SkyShowtime prezentuje oficjalny zwiastun prequela

 

Dexter Grzech pierworodny, czyli prequel serialowej, morderczej serii na SkyShowtime zadebiutuje pod koniec stycznia przyszłego roku. Tymczasem serwis dzieli się jego oficjalnym zwiastunem. 

Jesteśmy coraz bliżej streamingowej premiery prequela serialu Dexter, dostępnego w ośmiu sezonach na SkyShowtime, zatytułowanego Dexter Grzech pierworodny. Serwis, na którym zadebiutowała właśnie kolejna tegoroczna kinowa premiera, horror w konwencji horroru Lisa Frankenstein, dzieli się oficjalnym zwiastunem dziesięcioodcinkowego serialu. 

Może zainteresuje Cię także:

Dexter: Original Sin (Dexter: Grzech pierworodny) to opowieść o narodzinach ulubionego seryjnego mordercy Ameryki, o której miałam okazję wspominać już na blogu, i o której przeczytacie w poprzednich postach.

Przypomnę tylko, że premiera serialu przewidziana jest na 30 stycznia 2025 roku, na platformie SkyShowtime. 

Informacja prasowa SkyShowtime

Piękna i rzeźnik - recenzja. Horror w komediowej formie bawiący się zamianą ciał

Piękna i rzeźnik - recenzja. Horror w komediowej formie bawiący się zamianą ciał

Piękna i rzeźnik, recenzja udanego horroru w komediowej formie bawiącego się tematem zamiany ciał. Kolejna całkiem zgrabna filmowa historia na VOD.

Horrory komediowe miewają ogólnie powtarzający się problem, bywają przerysowanymi, karykaturalnymi dziełami filmowymi, które ciężko traktować poważnie. Jeśli podchodzicie do nich na luzie, konsumując seans z przymrużeniem oka, to nic Wam w nich brakować nie będzie, a i zapewne zdołacie z nich czerpać satysfakcję, a nawet i radość. Jest jednak pewne ale.

Może zainteresuje Cię także:

Co jeśli komediowy horror chce być traktowany na poważnie? Co jeśli bawi się treścią i formą? Co jak inspiruje się znanymi slasherami, a komedię upatruje w dialogach i postaciach? Taki film nie możemy przyjmować lekko, a przynajmniej nie powinniśmy. Wśród takowych produkcji jest komedia grozy, albo horror z domieszką komedii, który posiada polski tytuł Piękna i rzeźnik

Ponieważ zdarzyło się mi się już obejrzeć na Amazon Prime Video komediowy, młodzieżowy film grozy Moja przyjaciółka opętana i zostawić po nim recenzję, pomyślałam, że warto poświęcić mój czas także innemu filmowi, w takim samym gatunku, też w młodzieżowej..., ale nie tylko takiej wersji. Efektem oglądania jest recenzja, do której przeczytania bardzo serdecznie zapraszam. Do obejrzenia filmu, także, nawet jeśli powiela on znane schematy i wędruje utartymi już nieco ścieżkami. Warto, bo to całkiem zgrabnie nakreślona historyjka. 

Piękna i rzeźnik – fabuła 

Historia opowiedziana w komediowych horrorze Piękna i rzeźnik kręci się wokół Millie, nastolatki, która wraz z siostrą i matką stara się poukładać życie po śmierci ojca i męża. Ze stratą małżonka wyraźnie nie radzi sobie Sara, która często zagląda do kieliszka. 13 w piątek Millie jak zwykle idzie do szkoły, po czym bierze udział w szkolnym sportowym wydarzeniu, z którego ma zabrać ją matka. Problem w tym, że właśnie tego wieczoru topi smutki w kieliszku i zasypia. 

Tymczasem w okolicy dochodzi do makabrycznych zbrodni, a przestępca nie jest uchwytny i wszystko wskazuje na to, że jest nim legendarny rzeźnik. Feralnej nocy, w piątek 13 ofiarą mordercy pada też Millie. Mężczyzna godzi w nią pewnym rytualnym sztyletem, nie zabijając nastolatki, a powodując nieoczekiwane konsekwencje. Następnego ranka bohaterka budzi się w ciele mordercy, zaś zabójca w ciele wspomnianej nastolatki. Dziewczyna, z pomocą swych najbliższych przyjaciół musi złapać zabójcę i ponownie ugodzić go tym samym sztyletem. Mają na to jedynie 24 godziny. Jeśli się spóźnią, Millie już na zawsze zostanie uwięziona w ciele psychopaty. 

Piękna i rzeźnik – twórcy bawią się treścią i formą

Fabularnie Piękna i rzeźnik przedstawia opowieść, jaką wszyscy dobrze znamy, i jednocześnie jaką dość chętnie wykorzystuje się w wielu filmowych produkcjach. Chodzi oczywiście o zamianę ciał, a  może w tym wypadku, bardziej dusz. Temat ten jednak pojawia się najczęściej wśród tytułów czysto komediowych, do horroru, a takim niewątpliwie opisywany przeze mnie film jest, trafia niezwykle rzadko i jak się okazuje, świetnie się tu sprawdza. Fatalna zamiana jest pokazana jako klątwa, która staje się podłożem wielu ciekawych produkcji grozy, tudzież thrillerów, bawiących się tajemnicami, rodzinnymi sekretami i przeszłością. W Pięknej i rzeźniku stanowi istotny motyw, bo jest okazją do zaczerpnięcia przez twórcę, a reżyserem filmu jest Christopher Landon, znany z dwóch części Śmierć nadejdzie dziś, czy z filmu Netflix, Mamy tu ducha, nieco poważniejszych tematów.

Oprócz zabawy w kotka i myszkę, między zbrodniarzem a zwykłą, nieśmiałą nastolatką, na ekranie śledzimy kwestie własnej tożsamości. Zamknięcie w ciele zabójcy, rosłego mężczyzny, pozwala Millie poczuć się pewniej, bezpieczniej, pozwala się jej zmienić, by z szarej myszki, mogła stać się bardziej pewną siebie i tego co chce młodą kobietą. Landon porusza także bardzo współczesne tematy, jak choćby przynależności płciowej, zahaczając o problem nieśmiałości, który w nastoletnim życiu nie pozwala budować właściwych relacji. Nie brakuje ślicznie pokazanej przyjaźni, którą zawsze miło oglądać na ekranie. Jest też temat przepracowania żałoby, z którą niestety, prędzej czy później większość z nas musi się zmierzyć. Relacja matka nie radzącej sobie ze śmiercią męża, często sięgającej po kieliszek, i córek, z których jedna stawia na bunt i sprzeciw, a druga staje się cicha i uległa, staje się w filmie bardzo istotna. Buduje bowiem obraz Miellie, dziewczyny która stara się mamie zastąpić nie tylko córkę, ale i zmarłego męża. 

Film sprawnie przechodzi między gatunkami, na początku serwując widzowi klasyczną grozę wziętą rodem z równie klasycznych slasherów, jawnie mrugając w naszą stronę skojarzeniami z takimi produkcjami jak choćby seria Piątek trzynastego. Tego właśnie dnia zaczyna się bowiem historia Millie i jej niefortunna przygoda. Od horroru przechodzimy płynnie do komedii, która budowana jest przez postaci, aktorów i dialogi. I robi to całkiem porządnie i przemyślanie. 

Piękna i rzeźnik – dobra praca aktorska

Piękna i rzeźnik to bowiem zgrabnie napisana dialogowo opowieść, w której aktorzy mogli popisać się w nieco inny sposób. Choć jest to film młodzieżowy, w którym podziwiać będziemy aktorów młodego pokolenia, to pierwsze skrzypce nie grają tu tylko nastoletni aktorzy. Celeste O'Connor (Pogromcy duchów. Dziedzictwo, Między życiem a śmiercią), jako Nyla Chones wraz z Joshem Detmerem granym przez Mishe Osherovicha (The Girl in the Woods, Szczygieł), przyjaciele głównej bohaterki filmowej opowieści, dwoją się i troją, by aktorsko wypaść jak najlepiej. I to się im udaje.

Ale najważniejszą rolę gra Kathryn Newton (Ant-Man i Osa: Kwantomania, Wielkie kłamstewka) jako Milie oraz Vince Vaughn (Przełęcz Ocalonych, Detektyw), jako psychopatyczny zabójca Blissfield Butcher. W swoich właściwych rolach i ciałach są dobrzy, ale rozwinąć skrzydła mogą dopiero wtedy, gdy przyjdzie im grać odwrotne role. Sporych rozmiarów facet staje się delikatną, nieśmiałą dziewczyną, odkrywając siebie w takiej postaci, na nowo. Zwykła szara myszka, jaką jest Millie użycza ciało zbrodniarzowi, stając się nie tylko atrakcyjną w oczach innych rówieśników, ale i morderczo piękną, nieobliczalną bestią. 

Piękna i rzeźnik – podsumowanie recenzji

Piękna i rzeźnik to bez wątpienia nie jest wybitne dzieło, bo nie ku wybitności było tworzone. To klasyczna produkcja, której celem jest bawienie widza, ale także jego straszenie. Twórcy nie unikają scen gore, wprowadzając klimat znany z typowych slaherów. Krew leje się gęsto, podobnie jak gęsto ścieli się trup. Ale atmosferę grozy przełamują komediową formą, i choć w młodzieżowym stylu, wcale nie infantylną i płytką. Nieskomplikowana, prosta opowieść, ze świetną pracą aktorską, w której aktor starszego pokolenia mógł poczuć się jak nastolatka, a nastolatka mogą wejść w skórę psychopatycznego, wielokrotnego zabójcy. Oboje poradzili sobie z tym doskonale, przy okazji dając widzom nieco komediowego luzu. 

Oprócz znajomej nam wszystkim zabawy w zamianę ciał, jakże wielokrotnie już wykorzystywanej, częściej w komediach, autorzy tegoż dzieła postanowili do niego przemycić nieco tematów bardziej współczesnych, poważniejszych, takich jak przynależność płciowa, radzenie sobie z żałobą, czy odnajdywanie siebie samego w kimś innym. Przyznam się, że to całkiem ciekawe podejście do tematu ogranego jak świat. 

Jeśli zatem chcecie po prostu dobrze się bawić, jeśli lubicie grozę w połączeniu z komedią, i chcecie wyszukać na streamingu coś do lekkiego, zabawnego i prostego, przy okazji z dreszczykiem, to propozycja, jaką znajdziecie na Prime Video, Piękna i rzeźnik, może być dobrym wyborem. Serdecznie polecam. 

Moja ocena 7,5/10.

Film Piękna i rzeźnik można obejrzeć na Amazon Prime Video w opcji wypożyczenia. 



Lisa Frankenstein do obejrzenia na SkyShowtime

Lisa Frankenstein do obejrzenia na SkyShowtime

 

SkyShowtime powiększyło swoją bibliotekę filmową o kolejny tytuł komediowy horror, który swoją premierę miał w tym roku, a do tej pory można go było oglądać w opcji wypożyczenia bądź zakupu na Prime Video. Jest nim Lisa Frankenstein.

W tym roku premiera kinowa, a w grudniu premiera na streamingu. Lista tytulów SkyShowtime, na którym jeszcze tylko w dniu dzisiejszym możecie skorzystać z oferty na subskrypcję Premium Za pół ceny na zawsze”, powiększyła się o połączenie horroru i komedii, o niezrozumiałej nastolatce, o film zatytułowany Lisa Frankenstein.

Warto przeczytać:

Na ilość ciekawych premier na platformie SkyShowtime, także w zbliżającym się grudniu i styczniu przyszłego roku, nie możemy narzekać. Za nami dwie głośne serialowe premiery, Dnia szakala z Eddiem Redmaynem i Lashaną Lynch oraz horroru od Peacock Teacup. Platforma jednak lubi sprawiać swoim widzom niespodzianki i po nieoczekiwanej premierze kultowego Shoguna, serialu z lat 80-tych, wzbogaciła grudniowe premiery o Lisę Frankenstein.

Lisa Frankenstein to jak wspomniała komediowy horror, który jest nawiązaniem do niezwykle popularnej, i wielokrotnie ekranizowanej powieści Mary Wollstonecraft Shelley z 1818 roku, a także wykorzystywanej w innych produkcji postaci doktora Frankensteina, choćby w doskonałym Domu grozy, który również obejrzycie na SkyShowtime. 

Historia skupia się na niezrozumianej nastolatce, która pewnego dnia przywraca do życia trupa młodego mężczyzny. Razem ruszają na morderczą wędrówkę w poszukiwaniu miłości, szczęścia, ale i kilku zaginionych części jego ciała.

W obsadzie filmu Lisa Frankenstein znaleźli się: Kathryn Newton (Piękna i rzeźnik, Abigail, Wielkie kłamstewka), Cole Sprouse (Riverdale, Trzy kroki od siebie) Liza Soberano (Just the Way You Are), Henry Eikenberry (American Horror Stories), Joe Chrest (Zabierz mnie na Księżyc, Czas krwawego księżyca), Carla Gugino (Nawiedzony dom na wzgórzuZagłada domu Usherów, Nocna msza).

Reżyserką filmu jest Zelda Williams, zaś autorem scenariusza Diablo Cody.

Afterdream po debiucie na Nintendo Switch. Zgub się we własnym śnie

Afterdream po debiucie na Nintendo Switch. Zgub się we własnym śnie

 

Afterdream, przygodowy horror psychologiczny, który swoją cyfrową premierę miał w zeszłym roku, zadebiutował także na konsoli Nintendo Switch, również w specjalnej wersji pudełkowej, z dodatkami. 

Afterdream, retro horror, w którym gubimy się we własnym śnie, stworzony przez niezależnego twórcę, jakim jest Jesse Makkonen, wydany przez Gamera Games, dzięki Super Rare Games zadebiutował na konsolach, także w specjalnej wersji pudełkowej. Jednocześnie wydawca dzieli się istotnymi informacjami o dystrybucji innych swoich gier.

Wato przeczytać również:

Afterdream to gra w której gubimy się we własnym śnie, w którym zacierają się granice między tym co rzeczywiste, a tym co jest jedynie marą senną. Wyposażeni w dziwną kamerę poruszamy się po rezydencji z duchami, próbując znaleźć w tym sens i cel naszej podróży. 


Gracz dzięki eksploracji nawiedzonego miejsca, zbiera przedmioty i rozwiązuje zagadki, posuwając przygodę do przodu. Pomocny jest w tym wspomniany już aparat. Patrząc w jego obiektyw, będziemy mogli widzieć to co nie widoczne i fotografować obiekty, by móc wchodzić z nimi w interakcję. 


Gra oprócz wersji cyfrowej dostępnej na Steam, GOG i Epic Games Store, a także na konsolach PlayStation i Xbox, trafiła także na Nintendo Switch, również w specjalnej, ciekawie prezentującej się wersji pudełkowej, również w zestawach z dodatkami

Jednocześnie Super Rare Games, z okazji zbliżającego się końca roku, pragnie podzielić się kilkoma informacjami na temat wydawanych przez siebie gier.

Wiemy, że The Mortuary Assistant, w wersji na Nintendo Switch, która miała być wydana w styczniu 2025 roku, została opóźniona do lutego 2025, aby uwzględnić najnowsze poprawki błędów na kartridżu. Jest także pewne opóźnienie w wysyłce Sable na PS5, która może opóźnić się do połowy/końca grudnia. Z powodu strajku Canada Postal Strike wstrzymane wysyłki gier, które ostatecznie mają się rozpocząć 20 grudnia.

Karta Steam