poniedziałek, 27 stycznia 2025

Dracula: Zmartwychwstanie - solucja/poradnik, opis przejścia

Dracula: Zmartwychwstanie - solucja/poradnik, opis przejścia

Dracula: The Resurrection, czyli Dracula: Zmartwychwstanie, oto szczegółowy poradnik/solucja do przygodowego horroru, pierwszej części opowieści inspirowanej książką Stokera

Dracula: The Resurrection/Dracula: Zmartwychwstanie to przygodowa gra typu "wskaż i kliknij", w klimacie grozy, inspirowana niezwykle popularną powieścią. To pierwsza część serii, która ma swoją kontynuację w grze Dracula 2: The Last Sanctuary. Bohaterem jest młody prawnik Jonathan, który musi ratować swoją żoną Minę przez wampirem, hrabią Draculą.

Warto przeczytać również: Dracula: The Resurrection - recenzja. Seria grozy rozpoczęta!

Dracula: Zmartwychwstanie jest grą w klasycznym stylu, w mrocznym klimacie, bez elementów zręcznościowych i z zagadkami. Istotne elementy zostały w niej odpowiednio oznaczone:

  • Zebrane przedmioty - pogrubienie, kolor czerwony;
  • Zagadki, zadania - pogrubienie;
  • Wątek fabularny - kursywa
Miłej gry! 

Animacja

Borgo 1897

W końcu udało się nam dorwać Draculę i pozbawić go życia. Niestety nie wszystko poszło tak jak chciałem. Mój przyjaciel leżał martwy. Mina była uratowana, ale na jak długo?

Londyn – 7 lat później

Niestety przeczuwałem, że stanie się coś złego. Gdy wróciłem do domu czekał na mnie list od mojej żony, w którym pisała, że wzywa ją hrabia Dracula, a ona wyruszyła jego śladem do Transylwanii. Napisałem zatem do mojego przyjaciela Sewarda, by mi pomógł, a sam ruszyłem w pogoń za ukochaną.

Transylwania

W końcu dotarłem na miejsce. Ruszyłem przed siebie, aż do wyłaniającej się na horyzoncie karczmy.

Animacja

O mały włos uniknąłem ataku dwóch oprychów siedzących w gospodzie, ale na szczęście pojawiła się właścicielka tego przybytku, która zaproponowała mi, bym ogrzał się przy ogniu. Nie miałem jednak czasu, musiałem szybko dostać się do zamku Draculi, co gospodyni się nie podobało. 

W karczmie siedział też staruszek, do którego podszedłem i porozmawiałem. 

Powiedział mi, że ścieżka do zamku usiana jest pułapkami. Twierdził, że najkrótsza droga do siedziby wampira prowadzi przez stary most za karczmą. 

Wyszedłem zatem i ruszyłem przed siebie, a potem w lewo (znak pons) i w prawo. Niestety na moście stał jeden z oprychów, który nie pozwolił mi przejść.

Ruszyłem zatem w stronę karczmy. Po drodze przyjrzałem się studni, ale była zamknięta. Potrzebowałem odpowiedniego klucza. Ruszyłem więc w stronę karczmy, przeszedłem przez drewnianą furtkę i po raz kolejny ruszyłem ścieżką w stronę znaków. Tym razem udałem się w prawo – Lucus, a potem na kolejnym rozwidleniu w lewo – Lucus. 

Tu znajdowała się chatka nad wodą, ale na tarasie stał kolejny zbir, który natychmiast jak tylko mnie zobaczył, kazał mi się wynosić. Wróciłem więc i udałem się w lewo (Aureae Coronae coupona), a potem ruszyłem w stronę karczmy i udałem się ścieżką obok studni, aż dotarłem do drogowskazu i rozwidlenia drogi. Nieco dalej, w prawej strony znajdowały się kolejne drogowskazy – ceumentarium i caldarium. 

Udałem się najpierw na Kalwarię, czyli w lewo. Stał tu krzyż, do którego ktoś przybił ptaka. Na dole zaś znalazłem procę, którą oczywiście zabrałem. 

Wróciłem do karczmy i od razu porozmawiałem ze staruszkiem na temat procy. 

Podobno dzięki niej udawało mu się zapolować na ptaki, która latają blisko jeziora. 

Teraz mogłem rozejrzeć się po karczmie. Ruszyłem zatem w stronę baru, po czym zszedłem schodami w dół, w lewo i otworzyłem drzwi prowadzące do piwnicy. W oknie stała świeca. Zszedłem schodami niżej i podszedłem do regału. Otworzyłem szafę i zabrałem z niej lunetę, po czym wróciłem na górę. 

Znów wyszedłem na zewnątrz i udałem się w stronę chatki nad jeziorem. Nie wchodziłem jednak na taras, ale skręciłem w prawo, do domku na drzewie. Po drabinie wspiąłem się na górę i na latających w oddali ptakach użyłem procy.

Animacja

Zbir ruszył z miejsca, w którym stał, więc zszedłem na dół i udałem się w stronę chatki nad jeziorem. Zabrałem pałkę opartą o ścianę chatki i podszedłem do oprycha, który stał teraz do mnie tyłem. Uderzyłem w niego ową pałką, a ten wpadł do wody.

Animacja

Zajrzałem jeszcze do beczki, w której znalazłem fujarkę. Zabrałem ją. Ruszyłem dalej pomostem i z pniaka wyciągnąłem nóż. Spróbowałem jeszcze otworzyć drzwi chatki, ale oczywiście były zamknięte. 

Wróciłem do karczmy, gdzie kolejny raz pogadałem ze staruszkiem, tym razem na temat instrumentu.

 Dowiedziałem się, że flet należy do zbirów, którzy wcześniej siedzieli w tej karczmie. Podobno dzięki niemu porozumiewają się. Okazało się, że starzec zapamiętał posłyszaną melodię i potrafił mi ją zagrać.

Ruszyłem zatem na górę, na korytarz prowadzący do mojego pokoju. Znajdował się on na końcu korytarza. Wszedłem zatem do środka. Drzwi z prawej strony były zamknięte. Podszedłem do komody, którą przesunąłem na lewo. Wszedłem na nią i zabrałem gałkę, która leżała na belce. Obróciłem się w lewo i włożyłem gałkę w klapę, po czym otworzyłem ją i wszedłem na strych. Podszedłem do stojaka i umieściłem w nim lunetę. Spojrzałem przez nią i zobaczyłem zbira stojącego na moście. Użyłem więc na nim fletu.

Animacja

W ten sposób zwabiłem go tuż pod okno karczmy, te od strychu. Stanął idealnie nad zwisającym z góry znakiem. Przeciąłem więc linę, którą był przymocowany znak za pomocą noża i pozbyłem się kolejnego oprycha.

Animacja

Zszedłem zatem na dół. Drzwi mojego pokoju otworzyły się i pojawiła się gospodyni, która wystraszona tym co się stało, postanowiła zamknąć drzwi gospody.

Animacja 

Teraz drzwi z prawej były już otwarte, więc wyszedłem nimi na taras, po czym przed siebie i dziurą w podłodze na dół, na podwórze przed karczmą. 

Podszedłem do nieprzytomnego zbira, przeszukałem go i znalazłem dwa klucze, które zabrałem. Udałem się w stronę studni. Otworzyłem klapę studni za pomocą jednego z kluczy i zszedłem na dół. Powędrowałem przed siebie, a potem po kamiennych schodach na górę. Zabrałem wiszącą na ścianie latarenkę i zszedłem na dół i udałem się w prawo, do nieoświetlonego miejsca. Na ścianie z lewej strony znajdował się hak, na którym powiesiłem latarnię, oświetlając ciemny kąt. Znalazłem tam linę z hakiem, którą zabrałem. 

Opuściłem studnię i tym razem udałem się na most, na którym nie było już zbira. Ruszyłem więc nim pewnie do przodu, gdy nagle deska po desce zaczęły pękać pod moim ciężarem. 

O mały włos nie wpadłem do lodowatej wody.

Animacja

Tędy już nie mogłem się przedostać do zamku, więc wróciłem w stronę karczmy, w miejsce z dziurą. Zarzuciłem w nią linę z hakiem i ponownie znalazłem się na tarasie gospody. Wszedłem do mojego pokoju, a następnie opuściłem go i zszedłem na dół. Porozmawiałem z karczmarką na każdy temat. Poprosiłem ją, by pomogła mi wydostać się z karczmy. Musiałem dotrzeć do zamku, od tego zależało życie mojej żony. 

Kobieta powiedziała mi, że jej ostatni mąż, tuż przed śmiercią, pokazał jej swój pamiętnik, w którym wspominał o tajemnym przejściu. Ukryła dziennik w kredensie, do którego dostałem klucz

Animacja

Zabrałem zatem kluczyk leżący na blacie, po czym otworzyłem nim drzwi kredensu i za pomocą owego klucza otworzyłem szufladę, w której znajdowała się zapalniczka oraz pamiętnik, a na nim kluczyk. Przeczytałem wpis w notatnika.

Animacja

Mężczyzna pisał w nim o pierścieniu smoka, który był kluczem do świata smoka. Podobno drzwi to tego świata znajdują się dokładnie pod nami. Dowiedziałem się także, że pierścień został przez niego schowany w miejscu gdzie święty Jerzy strzeże żywych i umarłych. 

Opuściłem więc karczmę, tym samym sposobem co poprzednio, czyli drzwiami w moim pokoju i dziurą na tarasie i tym razem udałem się na cmentarz. Obszedłem go o zabrałem oparty o ścianę kilof, po czym podszedłem do grobu nad którym unosiła się biała poświata. Użyłem kilofa i zacząłem przekopywać grób.

Animacja

Znalazłem w nim pierścień smoka, o którym wspominał ostatni mąż karczmarki. Zabrałem go. 

Wróciłem do karczmy, po raz kolejny zarzucając linę z hakiem w dziurę, po czym udałem się ponownie do piwnicy, gdzie spojrzałem na okienko. Za pomocą zapalniczki zapaliłem świecę, która tam stała i zszedłem niżej. Udałem się w stronę dużej beczki i w lewo. Obróciłem się i spojrzałem na wieko owej beczki. W dziurkę od klucza włożyłem kluczyk z szuflady. Tym sposobem odsłoniłem mechanizm, w który włożyłem pierścień smoka. 

Animacja

Zabrałem pierścień, po czym wszedłem w przejście, które się otworzyło. Znalazłem się w tunelu. 

Tunel

Ruszyłem do przodu, a następnie w lewo, aż do drzwi. Tu na ścianie z prawej strony znajdowała się płytka. Przyjrzałem się jej, po czym przesunąłem  i w kolejny mechanizm, który odsłoniłem włożyłem pierścień smoka.

Animacja

Znów go zabrałem i wyszedłem przez drzwi, które dzięki temu otworzyłem. Znalazłem się na dworze. 

Udałem się zatem do chatki nad jeziorem.

Chatka nad jeziorem

Otworzyłem drzwi za pomocą klucza i wszedłem do środka. Podszedłem do windy, w której leżało mnóstwo beczek. Spojrzałem na łom (przypomina raczej deskę), który leżał pod beczkami, wyciągnąłem go, a wszystko to co leżało w windzie wypadło na zewnątrz.

Animacja 

Wszedłem zatem do windy, zamknąłem ją i zjechałem w dół. Niestety zbiry dalej podążali moim śladem. Jeden z nich przeciął liny windy i spadłem na sam dół. 

W ten sposób trafiłem do kopalni.

Kopalnia

Ruszyłem w lewo. Na łańcuchu, który tu zwisał, użyłem łomu, rozwalając belki stropowe. Zebrałem jedną z desek i ruszyłem w prawo, potem nieco w lewo, aż do niewielkiego przejścia. Umieściłem w nim deskę, tak, by móc po niej przejść. W ten sposób znalazłem się w innej części kopalni. 

Ruszyłam do przodu, podchodząc do sterty kamieni, na których również użyłam łomu, odsuwając je. Zza kamieni wyskoczył szkielet. Ruszyłem nieco do przodu, w stronę ogrodzenia i zapaliłem kaganek za pomocą zapalniczki. Wróciłem i zabrałem rękę szkieletu, który użyłem na przedmiocie leżącym za kratami, po czym ruszyłem w lewo i zszedłem na dół.

Animacja

Trafiłem na most, ruszyłem więc po nim, aż dotarłem do miejsca, w którym brakowało jego kawałka. Spojrzałem na łańcuch, po czym powiesiłem na nim rzecz zabraną zza kraty. W ten sposób zjechałem na dół i dostałem się na drugą stronę.

Animacja

Zszedłem po kamiennych schodach w dół dwa razy, po czym przeszedłem w przejście z lewej strony stołu i trafiłem w zupełnie inną część kopalni. Tu znajdowały się tory kopalnianej kolejki wózkowej. Podszedłem zatem do stojącego tu wózka, spojrzałem za wózek i uruchomiłem go, klikając w lewym, dolnym rogu.

Animacja

Urządziłem sobie małą przejażdżkę. Wózek uderzył w rusztowanie, zrzucając na dół beczkę. Wysiadłem z niego i spojrzałem do góry. Spojrzałem na zwisający z belki hak. Zabrałem go. Wróciłem do poprzedniej sali, do dźwigni przy kolejnym wózku. Umieściłem w niej hak, a potem pociągnąłem za dźwignię, przestawiając tory.

Animacja

Wróciłem do wózka, uruchomiłem go i tym razem ruszyłem dalej w dłuższą podróż wózkiem, po za kopalnię. 

Animacja

W porę udało mi się wyskoczyć z wózka, zanim spadł w dół. Ruszyłem korytarzem do przodu. Po lewej stronie drogę blokowały duże drzwi, które przesunąłem. Nieco dalej w przedzie, też z lewej strony leżała lampa. Zapaliłem ją za pomocą zapalniczki i podniosłem. Wróciłem i wszedłem w odsłonięte przeze mnie przejście. Powędrowałem po kamiennych schodach w dół i dotarłem do jakiegoś mechanizmu. Przyjrzałem się mu, otworzyłem jego pokrywę. 

Animacja

W środku włożyłem pierścień smoka, po czym zabrałem go. Mechanizm zaczął się obracać, a po chwili zobaczyłem jak most się podnosi. 

Wróciłem więc na górę, wyciągnąłem z ekwipunku lampę (kliknij na nią) i ruszyłem do przodu. Niestety zaatakowały mnie nietoperze. Wróciłem więc i zapaloną lampę umieściłem w lewej strony, tuż przy torach, zrzucając ją tym sposobem na dół i rozbijając. 

Animacja

Ogień i wybuch, który spowodowałem przepędziły nietoperze. Teraz mogłem spokojnie ruszyć do przodu, a potem w prawo na niewielkie, kamienne schody. Pociągnąłem za dźwignię, która się tam znajdowała.

Animacja

W ten sposób uruchomiłem wózek, w który wsiadłem i wyleciałem z kopalni.

Animacja

Pojawił się Dracula, który wiedział, że ruszyłem do zamku, wiedział też, że mam ze sobą pierścień.

Zamek Draculi 

Ruszyłem w stronę cmentarza i między grobami powędrowałem do przodu, aż do otwartych drzwi zamkowych. Zszedłem schodami na dół.

Animacja

Dotarłem do zamkniętego na kratę pomieszczenia. Spojrzałem na lewą ścianę i znajdujący się na nim mechanizm. Umieściłem na nim pierścień smoka.

Animacja

Zabrałem go, a drzwi pomieszczenia otworzyły się, więc wszedłem do środka. Ruszyłem przed siebie, aż do wiszącego na kolumnie kaganka, który zapaliłem za pomocą zapalniczki.

Animacja

Ktoś był w tym pomieszczeniu. 

Okazało się, że była to czarownica Dorko, którą uwięził tu Dracula. Obiecała, że mi pomoże w odzyskaniu żony, gdy ja pomogę jej złamać klątwę. 

Podszedłem do niej i porozmawiałem. 

Dowiedziałem się, że Mina strzeżona jest przez Demony z krypty i znajduje się w najciemniejszym lochu. Twierdziła, że muszę przynieść jej amulet i medalion, dzięki któremu mogłem wejść do krypty. Tylko ona mogła sprawić by zadziałał. 

Opuściłem więzienie Dorko i ruszyłem schodami do góry. Czarownica szła moim śladem. Obróciłem się zatem, kliknąłem na nią, a ona otworzyła mi drzwi do zamku. Teraz stały przede mną otworem. Nie mogła ze mną tam wejść, bo był dla niej terenem zakazanym. Ruszyłem do przodu, a potem w drzwi z lewej (zielone). Z zamka w drzwiach zabrałem pęk kluczy. Wyszedłem stąd i ruszyłem po schodach na górę, aż pod pierwsze z lewej drzwi. 

Otworzyłem je i wszedłem do środka. Zszedłem na dół i wszedłem w drzwi z lewej, trafiając do sypialni. Z podestu na środku zabrałem kulę, na którą najpierw kliknąłem, po czym obszedłem ów  piedestał, spoglądając na niego z innej strony (ikona lupy). W Ten sposób mogłem otworzyć szufladę. Znalazłem w niej karty ze znakami zodiaku. Podszedłem do kominka, na którym znajdowały się płytki ze znakami zodiaku. Mogłem je wciskać, ale nie wiedziałem jeszcze jak i które. Zajrzałem do skrzyni, którą otworzyłem. Zabrałem z niej obraz. Przyjrzałem się też szkatułce, która znajdowała się w skrzyni. Była w niej księga i kryształowa brosza. Zabrałem ją. Wróciłem w stronę ściany, w stronę wyjścia z pokoju i powiesiłem na niej obraz (wyraźne ślady po obrazach). Widziałem na nim karty, którą trzymał Dracula, ale nie wiedziałem jakie. 

Wyszedłem drzwiami z lewej strony i trafiłem do biblioteki. Ruszyłem balkonem w prawo i wszedłem w drzwi, które się tu znajdowały. Trafiłem do pomieszczenia z jakąś machiną. Przyjrzałem się korbie, przekręciłem ją, a wielki żyrandol wraz z deskami podjechał do góry, przy okazji tworząc przejście. Opuściłem to pomieszczenie i tym razem przeszedłem po balkonie w lewo i przez drzwi na końcu balkonu. Trafiłem na dół, do biblioteki. Stał tu duży zegar, ale na razie nic nie mogłem z nim zrobić. Przyjrzałem się sekretarzykowi, po czym podszedłem do regału i spojrzałem na drabinę. Na dół spadł list Draculi.

Animacja

Hrabia straszył mnie strzygami i rychłą śmiercią i twierdził, że Mina należała już do niego. 

Ruszyłem w lewo. Na jednym z regałów brakowało numerka. Przyjrzałem się temu miejscu, otworzyłem klapę i umieściłem tak kryształową broszę, zabraną z księgi, którą znalazłem w skrzyni. Teraz ponownie spojrzałem na drabinę i przekręciłem korbę, a drabina przejechała w lewo, odsłaniając panel, na który kliknąłem. Promień, który się od niego odbił oświetlił sekretarzyk.

Animacja

Podszedłem zatem do owego sekretarzyku, otworzyłem pokrywę i moim oczom ukazało się drzewo genealogiczne rodziny Draculi. Przyjrzałem się mu bliżej, po czym spojrzałem w dół i otworzyłem szufladę sekretarzyka. Z środka zabrałem obraz, medalion smoka, kluczyk i czarny krzyżyk. Opuściłem to pomieszczenia drzwiami przy stole z mapę. 

Kolejnymi, tym razem zielonymi drzwiami wyszedłem na balkon holu. Udałem się w prawo, po podniesionym do góry żyrandolu i wszedłem w przejście i powędrowałem w dół. Szedłem tunelem aż do zamkniętych drzwi, które otworzyłem za pomocą klucza. W ten sposób znalazłem się na dziedzińcu zamku. Powędrowałem zatem do Dorko. Porozmawiałem z nią na każdy temat. 

Czarownica zamieniła kulę w kryształową, twierdząc, że dzięki niej mogłem zobaczyć coś ukrytego.

Zapytałem także o medalion smoka, który odczarowała. 

Położony w odpowiednim miejscu miał odkryć sekretne komnaty tego zamku.

 Pokazałem jej także czarny krzyżyk. 

Dorko twierdziła, że otwierał drzwi do innego świata, w zależności w jaki sposób był przekręcony. 

Wróciłem do zamku i do sypialni. N podeście umieściłem kryształową kulę, a ta obniżyła się i zobaczyłem odbicie wiszącego na ścianie obrazu i trzy karty ze znakami zodiaku. Teraz już wiedziałem jakie płytki na kominku należało wcisnąć. Musiałem tylko jeszcze upewnić się jakim symbolom odpowiadają jakie znaki zodiaku. Zajrzałem zatem po raz kolejny do szuflady i wybrałem odpowiednie karty. Były to: 

- lew, koziorożec i panna

Zamknąłem zatem szufladę i podszedłem do kominka i wcisnąłem po kolei odpowiednie płytki. W ten sposób otworzyłem ukryte pomieszczenie. 

Udałem się tam. Ruszyłem do przodu, aż do kolumny z rzeźbą głowy. Spojrzałem na płytkę z lewej strony, umieściłem w niej pierścień smoka, po czym zabrałem go. Zobaczyłem jak otwiera się skrytka z kamiennym smokiem. Podszedłem więc do niej i zabrałem sztylet. Wróciłem do kolumny i tym razem w płytkę z lewej włożyłem sztylet, po czym przesunąłem go w dół. Paszcza rzeźby na kolumnie otworzyła się, ale brakowało mi odpowiedniego elementu. 

Wróciłem więc na hol, w miejsce z gruzem, tam gdzie wcześniej leżał wielki żyrandol, który udało mi się podnieść. Przyjrzałem się gruzowi, podniosłem tarczę, pod którą znalazłem rękawicę. Zabrałem ją. Wróciłem do sypialni, a potem do ukrytego pomieszczenia. Podszedłem do kolumny i w otwartą paszczę rzeźby włożyłem rękawicę, po czym pociągnąłem za niewielką obręcz. Kolumna obróciła się, odsłaniając postument i miejsce, w którym wyraźnie brakowało obrazu. Powiesiłem zatem obraz na swoim miejscu. Tym sposobem otworzyłem skrytkę. Przyjrzałem się jej. Otworzyłem niewielką skrytkę z wizerunkiem Draculi, używając na nim kluczyka z kamieniami. Jajo otworzyło się. Zabrałem niewielki kluczyk i diament. Z płytki z lewej zabrałem także sztylet

Wróciłem do biblioteki. Podszedłem do zegara, otworzyłem go i w dziurkę w cyferblacie włożyłem kluczyk. Zegar sam się nakręcił powodując otwarcie skrytki z sekretarzyku – obraz Draculi. Podszedłem zatem do sekretarzyku i przyjrzałem się drzewu genealogicznemu i w panelu umieściłem medalion smoka. Zegar znów się przestawił i tym razem otworzył się globus stojący na środku. Spojrzałem na niego. Aby zobaczyć zawartość tego globusa, musiałem ustawić odpowiednie współrzędne, ale jeszcze nie wiedziałem jakie. Podszedłem zatem do stolika z mapą. Spojrzałem na stolik, rozwinąłem mapę i użyłem na niej pierścienia smoka. 

Musiałem go ustawić w odpowiednim miejscu, tak by w szponach smoka pojawiły się półksiężyce, niebieski i czerwony. Jest to jedno jedynie miejsce, a współrzędne to 40N i 25E. 

Podszedłem więc do globusa i ustawiłem w lewej strony – niebieski półksiężyc 40, a z prawej – czerwony 25, a potem otworzyłem globus, klikając na niego. Globus otworzył się. 

Animacja

W środku znajdowała się kolejna rzeźba smoka, w którą włożyłem sztylet, zaś na jego czubku położyłem diament. W ten sposób otworzyłem kolejne ukryte pomieszczenie, tym razem za regałem. 

Wszedłem zatem do środka i do kolejnej sali. Spojrzałem na stolik, na którym leżał list Draculi. Wspominał w nim o cudownej machinie latającej, która znajdowała się na wieży. Przyjrzałem się też podwyższeniu, na którym leżała księga. Na górze znajdował się symbol czarnego klucza, więc umieściłem w nim krzyżyk z ekwipunku. Podwyższenie obróciło się, a ja zabrałem z niego obraz z gargulcem. Otworzyłem też skrytkę, w której znajdowały się kule z literami. 

Moim zadaniem było odpowiednie ich ustawienie, tak w każdym rzędzie, w pionie i w poziomie tworzyły one słowo: SATOR, takie same jak na czarnym krzyżyku, którego miałem w kieszeni. 

Gdy tylko to zrobiłem, wysunął się krzyż, który oczywiście zabrałem. Zerknąłem jeszcze na kolejny stolik. Przewróciłem książkę, a na dół spadła butelka z kwasem, którą zabrałem. 

Wróciłem na dół i we wnęce umieściłem krzyż zabrany z układanki. W ten sposób opuściłem schody prowadzące na dół. Powędrowałem więc w dół, podszedłem do kominka z kratką (musiałem go obejść) i na łańcuch wiszący na kracie wylałem kwas z butelki. Zabrałem leżący tam amulet. Niestety tym sposobem obudziłem strzygi, który nie pozwoliły mi przejść.

Animacja

Udałem się zatem nieco w lewo i pociągnąłem za dźwignie znajdującą się na ścianie.

Animacja

Otworzyłem okno i blask słoneczny przepłoszył strzygi. Gdy zniknęły udałem się w lewo i w kolejnej wnęce umieściłem krzyż. Tym razem schody podniosły się do góry i moim oczom ukazało się nowe przejście. 

Wszedłem w nie zatem i trafiłem do Dorko. Czarownica była wolna. Dałem jej amulet, a ona pokazała mi Minę. 

Moja żona była nieprzytomna, a na dodatek Dorko mnie zdradziła postanawiając wydać mnie Draculi. Zostałem zamknięty w wieży. 

Rozejrzałem się zatem. Na ścianie znalazłem panel, na którym umieściłem tabliczkę z gargulcem, po czym kliknąłem na nią i umieściłem na bolcach pierścień smoka. 

W ten sposób otworzyłem właz. Tędy mogłem wylecieć na latającej machinie, o której wspominał Dracula w swym liście. Podszedłem zatem do Miny, podniosłem ją i zaniosłem na górę, kładąc do machiny.

Animacja

Strzygi próbowały mnie zatrzymać, ale byłem sprytniejszy. Udało mi się wylecieć. Moja żona, nie dawała oznak życia, ale byłem pewny, że żyje. Postanowiłem, że gdy tylko dotrę do Londynu, rozprawię się raz na zawsze z Draculą.

Animacja 

Koniec. 

piątek, 24 stycznia 2025

Noc w przedszkolu, recenzja polskiej czarnej komedii. Bycie rodzicem nie jest łatwe

Noc w przedszkolu, recenzja polskiej czarnej komedii. Bycie rodzicem nie jest łatwe
Zdjęcie: Netflix

Noc w przedszkolu, recenzja polskiej czarnej komedii od Netflix. Bycie rodzicem nie jest łatwe, co stara się pokazać Rafał Skalski w nowej produkcji.

Jak pewnie doskonale wiecie Netflix ma w swojej bibliotece coraz więcej polskich filmów i seriali. Rodzimych produkcji na wspomnianej platformie jest już kilkadziesiąt, a w planach jest dużo więcej. Polskie filmy i seriale są na owym VOD chętnie oglądane, i zwykle zajmują ważne, wysokie miejsca na liście TOP 10. Większość z nich trzyma średni poziom, jedne wybijają się bardziej ponad przeciętność, jak choćby recenzowane przeze mnie już Pewnego razu na krajowej jedynce, inne podbijają nie tylko polskiego, jak i zagranicznego Netfliksa, jak choćby serialowe Sexify, czy bardzo źle oceniana w naszym kraju, ale chętnie oglądane gdzie indziej seria erotyczna 365 dni

Warto przeczytać również:

Tak się składa, że ja sama dość rzadko sięgam po polskie produkcje, szczególnie jak są to produkowane na przysłowiowe „jedno kopyto” romantyczne komedie. Ale na szczęście wśród tytułów polskich twórców, dostępnych na platformie Netflix, zdarzają się nieco inne gatunki i po wspomnianym już serialu Pewnego razu na krajowej jedynce, ostatnio postanowiłam sprawdzić film zatytułowany Noc w przedszkolu. Nie jest to może hit hitów rodzimych produkcji platformy Netflix, ale całkiem zgrabna, nieco pokręcona i lekko świąteczna historyjka, która przy okazji stara się nakreślić obraz polskiej klasy średniej i współczesnego rodzicielstwa. 

Noc w przedszkolu to określana jako czarna komedia filmowa opowieść od Rafała Skalskiego, dla którego nie jest to debiut na Netfliksie. Na platformie możemy bowiem oglądać serial w jego reżyserii, o tytule Brokat. Fabuła jego nowego netfliksowego dzieła rozgrywa się współcześnie, a bohaterem jest Eryk, młody mężczyzna, który żyje w związku partnerskim z pielęgniarką, która wychowuje sześcioletniego chłopca, Tytusa. Chłopiec nie jest łatwym dzieckiem, i oprócz tego, że nie może znaleźć wspólnego języka z Erykiem, partnerem matki, który życie traktuje dość luźno, to jeszcze, jak się okazuje, sprawia problemy w przedszkolu. 

Gdy w przedszkolu "Promyczek” organizowane jest zabranie z rodzicami, a jego dziewczyna Dorota, grana przez Maszę Wągrocką nie może z powodu dyżuru w szpitalu na nie pójść, Eryk, w tej roli Piotr Witkowski, postanawia ją zastąpić. Ma bowiem zamiar pokazać, że jest odpowiedzialny i czegoś wart. I choć sam w to nie wierzy, wędruje na zebranie, przy okazji trafiając na próbę generalną bożonarodzeniowych jasełek, jakie co roku wystawiają rodzice dla przedszkolaków. Na miejscu Eryk poznaje grupę dość ekscentrycznych rodziców, z charyzmatyczną ich przewodniczącą Justyną, graną przez Lenę Górę, która, jak się wkrótce Eryk dowiaduje, zamierza wyrzucić Tytusa z przedszkola.

Wściekły mężczyzna, który zaczyna czuć się odpowiedzialny za syna swojej ukochanej, dowiaduje się bardzo przykrych rzeczy na temat przedszkolaka, który jak się okazuje, ma nieco na sumienie. Mimo wszystko Eryk postanawia o niego zawalczyć, siejąc pewne zamieszanie w przedszkolu i sabotując poczynania grupy rodziców, szczególnie Justyny. Lekcja jaką przeżywa podczas jednej nocy w przedszkolu jest dla niego szkołą, która w końcu pozwala mu dorosnąć, i zrozumieć co tak naprawdę jest w życiu ważne. 

Noc w przedszkolu to nie tylko komedia, w tym wypadku czarna i momentami ponura, ale przede wszystkim film, który miesza gatunki, swoim stylem i charakterem zahaczając o psychologiczne aspekty, dramat i psychologię człowieka. Twórcy w znajomy już widzom sposób postanawiają pobawić się emocjami, przy okazji obrazując rodzicielstwo i trudność, jaka się z tym wiążę. Każda z postaci, a jest ich sporo ma swoją wizję rodzicielstwa i tego jak życie jego samego, i życie jego dziecka ma wyglądać.

Ambicje rodzicieli, pewnej siebie, przebojowej, ale i borykającej się z życiowymi problemami samotnej matki, Justyny, jej zahukanej przyjaciółki bez swojego zdania Krysi (Aleksandra Domańska), wiecznie niewyspanej przez dzieciaka Sandry (Sylwia Boroń), dość swobodnej pary Kachy (Matylda Damięcka) i Lesława (Maciej Nawrocki), czy stawiającego na pieniądze Kazika (Dobromir Dymecki) i tradycjonalisty Hamzy (Piotr Borowski) oraz próbującego naprawić błędy przeszłości Tadeusza (Zbigniew Zamachowski) to czysty przegląd osobowości i psychologiczny przegląd postaci. Cokolwiek by nie powiedzieć o bohaterach tej historii, nie są oni przeciętni, ale jednocześnie widzimy w nich siebie, swoje wady i zalety, choć w nieco przekolorowanym stylu.

Na ich tle raczej przeciętny, nie wybijający się ponad standardy Eryk, w którego wcielił się Piotr Witkowski, nagle staje się kimś. Wbrew pozorom tragikomiczna i absurdalna historia jaka rozgrywa się w przedszkolu staje się doskonałą lekcją życia, nie tylko dla niego, ale i nie radzącej sobie z żywiołowymi i roszczeniowymi rodzicami dyrektorki, granej przez Julię Wyszyńską. Jest też dobrą szkołą życia dla innych rodziców, którzy zaczynają zauważać, że próba jasełek i spędzenia razem czasu jest jednocześnie ucieczką od codziennych problemów. 

I to, że te problemy są bardzo naturalne i rzeczywiste, a postaci filmu są dość wiarygodne, to zasługa dobrze dobranych aktorów, którzy właściwie w każdej postaci wywiązują się ze swojego zadania bardzo przyzwoicie. Problem w tym, że z czasem potrafiąca zaciekawić filmowa opowieść, pełna intryg i dobrego czarnego humoru, traci na atrakcyjności, wchodząc w świąteczny, radosny i pojednawczy ton słodkości, który sprawia, że Noc w przedszkolu staje się jeszcze jedną polską historią pewną patosu i zwyczajności. Sporo zastrzeżeń można mieć do zakończenia filmu, które staje się przewidywalne, mało zaskakujący, a może nawet rozczarowujący. Wpisuje się jednak w klimat czasu, w jakim produkcja zadebiutowała na Netfliksie, czyli tuż w okresie świąt Bożego Narodzenia. 

Podsumowując recenzowana Noc w przedszkolu to kolejna godna uwagi propozycja od Netfliksa. Zaletą jest klimat, ciężki, czasami absurdalny klimat. Do zalet zaliczyć można także sporo odwołań do współczesnych rodzin i rodzicielstwa. Niczego nie można zarzucić filmowi, jeśli chodzi o aktorstwa i dobór obsady. Rozczarowuje jednak finał historii, a film, mniej więcej od połowy staje się bardziej słodki, niż być powinien, a  przynajmniej niż był na początku.

Moja ocena 7/10.

Noc w przedszkolu można obejrzeć na Netflix.

Przesmyk, nowy polski serial Max prezentuje na zwiastunie

Przesmyk, nowy polski serial Max prezentuje na zwiastunie

 

Na koniec stycznia, na ostatni dzień tego miesiąca przewidziana jest premiera kolejnej polskiej produkcji oryginalnej od platformy Max. Thriller sensacyjny o tytule Przesmyk, pokazany został na premierowym zwiastunie.

Szpiegowski thriller sensacyjny Przesmyk to przez wielu oczekiwana polska produkcja, która, przynajmniej w zapowiedziach prezentuje się zacnie. Serial, w którym widzowie wkroczą we współczesne środowisko szpiegowskie, z rodzącym się napięciem międzynarodowym. Platforma Max pokazała oficjalnym zwiastun nadchodzącej już za kilka dni serialowej premiery.

Warto przeczytać również:

O serialu Przesmyk miałam okazuję pisać już na blogu. Przypomnę zatem, że jego akcja rozgrywa się wiosną 2021 roku, i poznajemy w nim historię Ewy Oginiec, która dotknięta osobistą tragedią, postanawia wycofać się z wywiadu i zacząć żyć normalnie. Niestety gdy jej partner Skiner, także agent, zostaje zdemaskowany przez rosyjski wywiad i znika bez śladu, wszystko się zmienia. 

W roli głównej Lena Górska, znana z serialu Król, a także filmu Netfliksa Noc z przedszkolu. Towarzyszą jej: Karol Pocheć, Leszek Lichota, Bartłomiej Topa, Andrzej Konopka, Ewelina Starejki, Tomasz Ziętek, Eliza Rycembel, Kamila Urzędowska, Piotr Żurawski, Lidia Sadowa, Antek Sztaba, Artur Paczesny, Piotr Pacek, Mirosław Zbrojewicz, Alona Szostak, Michał Sikorski, Magdalena Walach, Andrew Zhuravsky, Dmytro Malkov, Irmina Liszkowska, Jan Englert, Zbigniew Stryj, Dariusz Chojnacki, Oleg Garbuz, Oleh Kiryliv, Sergei Abolomov i Svyatoslav Suprunov.

Reżyserem serialu jest Jan P. Matuszyński.

Premiera serialu Przesmyk na platformie Max już 31 stycznia 2025 roku. 

Źródło: Warner Bros. Discovery

Behind the Frame: The Finest Scenery za darmo na Epic Games Store

Behind the Frame: The Finest Scenery za darmo na Epic Games Store

 

Behind the Frame: The Finest Scenery, przygodowa, interaktywna opowieść o młodej artystce to nowa darmowa gra dostępna na Epic Games Store, w cotygodniowym rozdawnictwie od owej platformy.

Do przyszłego czwartku, tradycyjnie do godziny 17-tej odebrać można, za darmo przygodówkę w interaktywnym stylu, relaksującą i artystyczną. W kolejnym gratisie od Epic Games Store odbierzemy Behind the Frame: The Finest Scenery, grę stworzoną przez Silver Lining Studio, wydaną przez studio Akupara Games i Akatsuki Taiwan Inc.

Warto przeczytać również:

Behind the Frame: The Finest Scenery to jak wspomniałam interaktywna przygodówka, która ma za zadanie relaksować i pozwalać nam przeżyć ciekawe, artystyczne doświadczenie, a wszystko we własnym tempie. Gra stworzona została w ręcznie malowanym stylu, rozgrywa się w panoramicznym świecie, pełnym kolorów, z przyjemną na ucha ścieżką dźwiękową. 



W grze wcielamy się w młodą, zdolną artystkę, malarkę, która ożywia swoje obrazy, poszukując brakujących kolorów. Chwilę poszukiwań przerywane są przerwami na kawę i śniadanie. Każdy obraz ma swoją historię.



Gracz będzie malował, szkicował, retuszował dzieła sztyki, aby skompletować obraz, dokończyć go i aktywować wspomnienia. Świat gry inspirowany jest filmami Miyazaki/Studio Ghibli.

Behind the Frame: The Finest Scenery dodamy do swojej biblioteki na Epic Games Store do czwartku, 30 stycznia 2025 roku.

Epic Games Store - pobierz grę za darmo



środa, 22 stycznia 2025

Dracula 2: The Last Sanctuary - recenzja. To była droga przez mękę

Dracula 2: The Last Sanctuary - recenzja. To była droga przez mękę

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji kolejnej gry przygodowej z serii horrorów o hrabim Drakuli. Oto recenzja Dracula 2: The Last Sanctuary! 

Mieliście kiedyś uczucie, że wszystko co robicie i co planujecie zrobić, jest skazane na porażkę? Że cel, który wydaje się być tak blisko, nagle gwałtownie się oddala? Jeśli tak, to doskonale wiecie, jakie to frustrujące uczucie i jak negatywnie potrafi na nas wpływać. Zwykle takie uczucie doprowadza do złości, a nawet agresji, a jeśli związane jest z grą, która ma przecież bawić, dawać spokój i zadowolenie, to już jest szczyt wszystkiego. Niestety takie doznania towarzyszyły mi podczas „zabawy”, a raczej mordęgi z drugą odsłoną „Drakuli”, która oprócz masy czasówek, zadręczała mnie przeróżnej maści bugami. Ale zacznijmy od początku, czyli od fabuły.

Warto przeczytać także:

„Drakula: Ostatnie Sanktuarium”, jest bezpośrednią kontynuacją Dracula: The Resurrection, czyli przygód Jonathan’a Harkera, któremu udaje się uratować żonę Minę, z rąk Drakuli i przywieźć ją z powrotem do Londynu. Kobietę jednak wciąż dręczą koszmary i drąży dziwna choroba. Nad spokojem jej ciała i duszy, czuwa zaprzyjaźniony doktor, który na temat wampirów wie całkiem sporo. Niestety pozorny spokój małżonków burzy pojawienie się w mieście księcia ciemności. Wzburzony utratą przeznaczonej, jak twierdzi mu kobiety i wściekły stratą  pierścienia, Drakula postanawia zrobić wszystko, by Mina znów była jego. Porywa więc żonę Jonathan’a, który po raz kolejny musi wyruszyć jej na pomóc, odbić ją i ostatecznie pokonać demona. 

Pod względem oprawy, gra wygląda podobnie jak jej poprzedniczka. Po raz kolejny zwiedzamy bardzo stateczne lokacje, poruszając się po z góry ustalonych ścieżkach. Całość przeplatana jest dość zgrabnymi cut-scenkami i w miarę niezłymi, jak na te czasy animacjami postaci. Problem leży jedynie w twarzach naszych bohaterów, którymi kierujemy. Jonathan jest zwyczajnie straszniejszy od Drakuli. Jego wykrzywiona twarz, wielkie zęby i przedziwne miny, mogą świadczyć, że już zamienia się w demona

Blado też wypada polski dubbing. I tu znów najgorzej prezentuje się protagonista. Kwestie wypowiadane przez Harkera, nawet w obliczu jawnego niebezpieczeństwa są mało przekonywujące i beznamiętne, fatalne. Lepiej prezentuje się sam Drakula, całkiem dobrze Hopkins, a tragicznie Mina. 

Niestety nie tylko polska lokalizacja leży w tej grze. Leży i kwiczy także jej obsługa. Zero grywalności, zero emocji i ogrom nerwów i stresu. Tyle kosztowało mnie przejście tej produkcji. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, że w ogóle udało mi się ją skończyć. Na każdym kroku czekały mnie w niej przeróżne błędy, od banalnych, czyli znikania przedmiotów z ekwipunku, czy też nie możności pójścia gdziekolwiek, bo w lokacji nie wyświetlał się kursor, po bardziej dziwne bugi, które aktywowały się gdy grałam, a znikały, gdy zapisałam grę, po czym ponownie ją wczytałam. Na dokładkę, twórcy, francuskie studio deweloperskie Wanadoo Edition, postanowiło upstrzyć rozgrywkę wszelakiej maści czasówkami i zręcznościówkami

Na okrągło pojawiał się na ekranie czerwony pasek życia i zanim zdołałam otworzyć dość niewygodny w obsłudze inwentarz i wyciągnąć z niego potrzebny przedmiot, czy też najpierw taką rzecz sobie stworzyć, już widziałam na ekranie złowieszcze słowo „Koniec”. Wrrrrr….. okropność! A żeby tego było mało, slotów na zapisy też wiele nam twórcy nie zaoferowali, więc przyszło mi grę nadpisywać, a trzeba to robić często, bo przygoda jest wyjątkowo kapryśna i złośliwa. 

Nie przyczepiłam bym się do zagadek logicznych, bo przyznam, że wiele z nich sprawia przyjemność, gdyby nie dwa, no może trzy wymyślne zadania. Jedno, to strzelanie z kuszy do zielonej substancji wydobywającej się z czegoś, co przypominało drzewo. Nie wiem, nie pamiętam lub nie chce pamiętać, ile razy ponownie ładowałam broń, by strzelić, a nie działo się nic. Traciłam cierpliwość i wiarę, że kiedykolwiek uda mi się to zrobić. Nosiłam się już z zamiarem zerknięcia do jakieś solucji wideo, by zobaczyć gdzie i w które miejsce mam strzelać, bo wątpiłam, czy na pewno dobrze to robię. Kolejne przeklęte zadanie, to zejście po schodach do piekielnej bramy. Matko kochana, kto wymyślił coś takiego? Za co? Na pozór taka czynność, jak zejście po kilku schodach wydaje się łatwa. Mamy stąpać tylko po tych, których symbole znajdują się w zielonej księdze, w jaką zaopatrzony jest Jonathan. Problem w tym, że symboli tych idąc na dół nie widać, a nawet jeśli staniemy na dole, nie przekraczając bramy, bo grozi to śmiercią, to i tak nie bardzo je widać, bo większość jest rozmazana i nieczytelna. W tym momencie trzeba się przygotować na rychły zgon lub liczyć na szczęście. 

Takich newralgicznych, przedziwnych i denerwujących czynności  w „Drakuli 2” nie brakuje. Być może, są osoby, którym to nie przeszkadza, ale ja jestem przeciwniczką takich „udziwnień” i „ulepszeń”, z którymi albo sobie nie radzę, albo też się na nie wściekam i pyskuję, a nie lubię tego robić. 

Muzyka? W sumie to jej nie pamiętam, nie była pewnie najgorsza, skoro sobie jej nie przypominam, ale i też powalała, skoro nie zapadła mi w pamięć.

Podsumowując, dawno nie grałam w tak zabugowaną, nieprzewidywalną i denerwującą grę. Tylko mój wrodzony upór nie pozwalał mi się poddać, inaczej rzuciłabym ją w kąt i zagrała w coś mniej sterującego. Moja ocena gry jest mikry i smutno niski, bowiem poziom trzymają jedynie zagadki i fajne animacje i kontynuacja fabuły.

Moja ocena 4/10.

Zalety:

  • Kontynuacja przygody;
  • Zagadki, oprócz dwóch wkurzających
  • Klimat gry;
  • Dobra, jak na te czasy grafika
  • Całkiem dobre animacje

Wady:

  • Bugi, błędy i czasówki i elementy zręcznościowe;
  • Fatalny dubbing;
  • Źle przemyślane dwie zagadki, który doprowadzały mnie do złości

wtorek, 21 stycznia 2025

1923: sezon 2 na zwiastunie, z konkretną datą premiery i nowymi zdjęciami

1923: sezon 2 na zwiastunie, z konkretną datą premiery i nowymi zdjęciami

 

Długo wyczekiwany drugi sezon, drugiego prequelu Yellowstone, opowieść o rodzinie Duttonów, serial 1923 ma konkretną datą premiery, a SkyShowtime, na którym będzie pokazywany, podzielił się także polskim jego zwiastunem.

Oczekiwania fanów dramatów w formie westernów, skupiających się na historii rodziny Duttonów z rancza Yellowstone dobiegają końca. Serial 1923: sezon 2, którego recenzję pierwszego sezonu, a także wcześniejszego prequela 1883 znajdziecie na moim blogu, ma dokładną, marcową datę premiery. Serwis SkyShowtime pokazał także jego oficjalny zwiastun. 

Warto przeczytać także:

Drugi sezon 1923 to nowe, jakże trudne wyzwanie dla Jacoba (Harrison Ford) i Cary (Hellen Mirren), którzy na ranczu Duttonów mają jeszcze wiele nierozwiązanych spraw. Mroźna zima i coraz liczniejsi wrogowie próbują odebrać Duttonom ich dziedzictwo. To skłania Spencera (Brandon Sklenar) do powrotu do domu. Czeka go wyścig z czasem, którego stawką są losy jego rodziny w Montanie. Tymczasem Alexandra (Julia Schlaepfer) rozpoczyna wymagający rejs przez Atlantyk, żeby odnaleźć ukochanego Spencera.



Serial 1923 to prequel światowego hitu Yellowstone, stworzony przez Taylora Sheridana (YellowstoneTusla King) oraz wytwórnie Entertainment Studios, 101 Studios i Bosque Ranch Production

W rolach głównych występują Harrison Ford (Terapia bez trzymanki, seria Indiana Jones, seria Gwiezdne wojny) i Helen Mirren (Golda, Cudowny chłopak. Biały ptak, seria Szybcy i wściekli). W pozostałych rolach: Jerome Flynn (Gra o tron, Czarne lustro), Darren Mann (Chilling Adventures of Sabrina), Brian Geraghty (Podły, okrutny, zły), Aminah Nieves (V/H/S/99), Michelle Randolph (Nawiedzony hotel), Sebastian Roché (Gabinet osobliwości Guillermo del Toro, Pamiętniki wampirów), Timothy Dalton (Dom grozy, serial James Bond) i Jennifer Carpenter (Dexter, Dexter: New Blood). 



Producentami wykonawczymi serialu są: współtwórca Yellowstone, Taylor Sheridan, a także David C. Glasser, John Linson, Art Linson, Ron Burkle, David Hutkin, Bob Yari, Ben Richardson, Michael Friedman i Keith Cox. Dystrybutorem serialu jest Paramount Global Content Distribution.

1923: sezon 2 zadebiutuje na SkyShowtime 10 marca 2025 roku. 



Źródło: Informacja prasowa SkyShowtime

A Rite From The Stars z datą premiery na komputery i konsole

A Rite From The Stars z datą premiery na komputery i konsole

 

Przygodowa gra z magią, łamigłówkami i wieloma zakończeniami, w której wcielamy się w niemego chłopca, zatytułowana A Rite From The Stars ma dokładną datę premiery, która przewidziana jest na ten miesiąc. 

Listę styczniowych premier przygodówek zasili jeszcze jeden tytuł. Jest nią przygodowa gra stawiająca na wyzwania umysłowe oraz magię, stworzona przez studio Flying Beast Labs, zaś wydana dzięki Artax Games. Jej tytuł to A Rite From The Stars. Jej twórcy podzielili się zwiastunem.

Warto przeczytać również:

A Rite From The Stars to gra pełna magii i tajemnic. Opowieść skupia się na legendzie, która głosi, że gwiazdy wybierają na wyspie Kaikala chłopca z plemienia Makoa, który ma przeprowadzić starożytne rytuały. Ale z czasem coraz mniej chłopców podejmuje się wykonania swego dziedzictwa, a gwiazdy nie zstępują na wyspę. 



W grze, która oferuje aż 28 poziomów z różną mechaniką i różnymi rytuałami, mądrością, odwagą, duchem i wieloma innymi, wcielamy się w chłopca o imieniu Kirma, który wraz z gwiazdą przewodnią Hoku, odkrywa wyspę, poznaje nadprzyrodzone moce i współpracując z innymi odkrywa różne ścieżki.



Gra, która pięknie opowiada o dorastaniu, oferuje 6 różnych zakończeń, świat który żyje, w którym znajdziemy sympatyczne stworzenia i oryginalną ścieżkę dźwiękową. Gra nie jest dostępna w języku polskim.



​​A Rite From the Stars: Remaster Edition ukaże się na platformie Steam (PC), Nintendo Switch, Xbox One, Xbox Series, PS4 i PS5 30 stycznia 2025 roku.

Karta Steam




poniedziałek, 20 stycznia 2025

Dracula: The Resurrection - recenzja. Seria grozy rozpoczęta!

Dracula: The Resurrection - recenzja. Seria grozy rozpoczęta!

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji z przygodowej gry wchodzącej w skład serii opowieści grozy, bazującej na niezwykle popularnej serii. Gra nosi tytuł Dracula: The Resurrection.

 „Dracula: Zmartwychwstanie”, to pierwsza część serii gier przygodowych, która w zamyśle twórców miała być nieformalną kontynuacją powieści Brama Stokera zatytułowanej „Dracula”. Zwykle gram w kilkuczęściowe gry, w tym wypadku dwuczęściowe zaczynając od początku, ale ponieważ ze „Zmartwychwstaniem” miałam dość duże problemy techniczne i nie mogłam jej uruchomić, ta część została przeze mnie ograna w drugiej kolejności. Tak więc po wielu problemach i utyskiwaniach, zasiadłam do gry, by dowiedzieć się jak zaczęła się historia Jonathana, który (zgodnie z książką) potraktował hrabiego osikowym kołkiem, pozbawiając do jego wampirzego życia. 

Warto przeczytać także:

Przeniosłam się więc ponownie w świat stworzony przez francuskie studio Wanadoo Edition i z pierwszej animacji dowiedziałam się, że Dracula powrócił. Siedem lat po jego pozornym pokonaniu, Jonathan wraz z żoną Miną układają  sobie ułożyć życie w Londynie. Niestety pewnego dnia nasz protagonista otwiera list, napisany ręką swojej ukochanej. Kobieta pisze, że Dracula ponownie ją wzywa, a ona nie mogąc się mu oprzeć wyrusza do Transylwanii, by się z nim rozmówić. Wiedziony obawą o życie małżonki, Jonathan Harker rusza jej śladem, by uwolnić Minę z rąk podstępnego wampira.

Narzekałam w „Ostatnim Sanktuarium” na ogrom czasówek, które zafundowali nam twórcy. Na szczęście pierwsza odsłona jest tych „ulepszeń” pozbawiona i jest klasyczną przygodówką point & click, którą obserwujemy  oczami bohatera. Niestety kolejny raz poruszamy się po z góry wytyczonych ścieżkach, niejednokrotnie szukając na ekranie interaktywnego miejsca, a tym wypadku ikonki strzałki, która pozwala przejść w określone miejsce. Choć w tej odsłonie pole, w którym aktywne miejsce znajdziemy, jest zdecydowanie większe, to i tak napotkałam lokacje, w których obklikać musiałam cały ekran, miejsce w miejsce, by w końcu znaleźć ikonę dwóch trybików symbolizującą działanie, czy też ikonę lupy. 

Dziwne, bo „Dracula: Zmartwychwstanie” jest zdecydowanie lepsza graficznie od jej kontynuacji. Animacje są dłuższe, ciekawsze, a postacie, które w nich oglądamy na swoich twarzach wyrażają ogrom emocji, które im w danej chwili  towarzyszą. Zdawać by się mogło, że dwójka, z racji tego, że pojawiła się później, powinna choć pod względem cut-scenek górować nad jedynką, a jest z goła odwrotnie. Tu ogląda się je bardzo przyjemnie, a  niektóre z nich, jak choćby jazda wózkiem w kopalni, czy też lot pojazdem latającym potrafią zachwycić. Jeśli chodzi o animację ruchów postaci, to obydwie gry niczym się nie różnią. Jonathan porusza się ślamazarnie, wolno i nieco drętwo. Zdecydowanie najlepiej prezentuje się animacja samego Draculi i mojej ulubionej karczmarki z oberży w Transylwanii. 

Tak jak już wcześniej nadmieniłam, w tej części nie ma elementów czasowych, gra jest zdecydowanie spokojniejsza, czasami aż za bardzo. Klimat grozy, który powinien towarzyszyć graczowi, skoro zdecydował się grać w grę, która było nie było jest horrorem, niestety nie jest taki, jakiego się spodziewałam. Nieco gęsty na początku gry, w wiosce i jej okolicach, jak choćby na cmentarzu i urokliwym domku nad jeziorkiem, czy też stawem, zupełnie traci, gdy tylko zmienimy płytę na dysk drugi. W zamku Draculi nastrój grozy pryska, jak bańka mydlana, a w jego miejsce pojawia się typowo przygodówkowy klimacik. Tu na każdym rogu odkrywamy coś innego, otwieramy liczne schowki, znajdujemy wszelakie dziwne przedmioty i rozwiązujemy dość proste zagadki. Nie jest ich dużo, a każdy, nawet początkujący przygodowy gracz z pewnością sobie z nimi poradzi.

Tak jak „Dracula: Ostatnie Sanktuarium”, tak i „Zmartwychwstanie” otrzymała pełną, polską lokalizację. Głosów postaciom użyczają Ci sami aktorzy. Po raz kolejny więc słuchamy bardzo flegmatycznego Jonathana, dynamiczną i charyzmatyczną Dorko i władczego, a zarazem pewnego siebie hrabiego Draculę. Pojawiają się też postaci, których dubbing wypada świetnie. I tu po raz kolejny taką osobą jest właścicielka karczmy, typowa chłopka, która nie da sobie w „kaszę dmuchać”. 

Mocną stronę tej przygodówki, oprócz animacji i typowej gry przygodowej, której mi w dwójce brakowało, jest jej udźwiękowienie, które szczególnie dobrze, po raz kolejny wypada w pierwszej części rozgrywki. Szelesty, pohukiwania sów, wycie wilków, odgłosy rechocących żab, w połączeniu ze śnieżnym widokiem, tworzą niepowtarzalny, mroczny klimat. 

Podsumowując, „Dracula: Zmartwychwstanie” jest pozycją dość nierówną, ale ponieważ nie ma w niej zadań zręcznościowych, ani czasowych, a rozgrywka skupia się głównie na zbieraniu przedmiotów i używaniu ich w odpowiednim miejscu, to tym samym zyskuje w moich oczach. Jeśli dołożę do tego nieco lepsze sterowanie i naprawdę dobre animacje, to końcowa ocena gry musi być wyższa niż jej kontynuacji. 

Moja ocena 6,5/10.

Zalety:

  • Klimat gry;
  • Brak elementów czasowych;
  • Udźwiękowienie;
  • Polska wersja językowa, choć nierówna głosowo;
  • Zagadki i zadania;
  • Sporo fajnych animacji;

Wady:

  • Nierówność gry;
  • Zbyt krótka;
  • Ślamazarne poruszanie się postaci