Przygodowa gra typu "wskaż i kliknij", poruszająca opowieść w stylu wizualnej powieści ma wstępną, kwietniową datę premiery, została pokazana na nowym zwiastunie i jest dostępna w nowej wersji demo na Steam.
Na Steam swoje miejsce i nową wersję demo, w pełni głosową ma przygodówka "wskaż i kliknij", w ręcznie rysowanym stylu, poruszająca opowieść rozgrywająca się w urokliwej Wenecji. Gra zatytułowana Venice After Dark, autorstwa Sebastiana Grünwalda, Weltenwandler Designagentur GmbH, wydana przez studio Artex, została pokazana na nowym zwiastunie, zyskała również wstępną, przewidzianą na kwiecień datę premiery.
O grze Venice After Dark miałam okazję wspominać już na moim blogu. Wtedy ów projekt dostępny był w wersji demonstracyjnej bez mówionych dialogów i lektora. Po pozyskaniu przez twórcę wydawcy gra zyskała pełną wersję angielską oraz niemiecką. Teraz udostępniona została w uaktualnionym demo.
Gra łączy ze sobą mechanikę klasycznej przygodówki point-and-click z powieścią wizualną. Udajemy się w niej do urokliwej Wenecji, gdzie jako Aiko, introwertyczna programistka, wraz z towarzyszącą jej sztuczną inteligencją, czasami dość ekscentryczną, zwiedzamy miasto, przy okazji poznając jego sekrety.
W grze znajdziemy wiele zagadek, iluzje sensoryczne i zmierzymy się z moralnymi decyzjami. Tu rzeczywistość i marzenia, przeszłość i przyszłość stopniowo się zacierają, a gracz stawiany jest przed pytaniem co tak naprawdę znaczy być człowiekiem.
Fabuła gry została oparta na faktach, przenosząc gracza do prawdziwych lokacji Wenecji, z postaciami historycznymi i prawdziwymi wydarzenia z historii. Gra oferuje trzy różne zakończenia, dopasowane do dokonanych wyborów. Została stworzona w pełni ręcznie rysowanym graficznie stylu. Nie brakuje w niej humoru, związanego z zagadkami dialogowymi. Przygodówka oferuje pełną angielską i niemiecką wersję językową, dla każdej postaci. Nie zagramy w nią po polsku.
Gra swoją premierę, na Steam, w wersji na PC, Mac oraz Linux będzie mieć w kwietniu 2026 roku. Dokładniejsza data nie została przez twórców podana. Na Steam można sprawdzić jej demo.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry w rozgrywce "wskaż i kliknij", opowieści z duchami, w kryminalnym stylu, w retro pikselowej grafice. Oto co sądzę o grze Shadows of the Afterland!
Dziś, czyli 10 lutego swoją premierę na platformie Steam miała kolejna przygodówka w portfolio hiszpańskiego Aruma Studios. Shadows of the Afterland, czyli najnowszy projekt po wydanej w 2022 roku Intruder In Antiquonia. Kolejny tytuł w portfolio tegoż dewelopera jestzupełnie inną produkcją, w innym klimacie, w różniącej się od poprzedniczki grafice, z dodaną do gry pełną wersją głosową. To intrygująca, ręcznie rysowana, trochę zabawna, ale i wielce emocjonalna historia kryminalna z duchami. Grę miałam przyjemność recenzować dzięki uprzejmości twórców, za co serdecznie dziękuję. Pora zatem na jej ocenę 😁
Shadows of the Afterland to historia, która przenosi gracza do Madrytu roku 1960. Opowieść rozpoczyna się w Zoo, w którym pojawia się kobieta o imieniu Pilar, pragnąca jedynie, zresztą po raz kolejny, zwierzyć się ze swych trosk ulubionemu tygrysowi. Nic nie wskazuje na to, by Pilar, która właśnie straciła pracę zamierzała zrobić sobie krzywdę, jednak chwilę po rozmowie jej ciało opuszcza dusza, a ona sama staje na krawędzi wybiegu dla niedźwiedzia polarnego i skacze w dół, co oczywiście kończy się śmiercią.
I tak jej duch trafia do zaświatów, miejsca znanego Atferlife Arcadia. Problem w tym, że duszyczka wygląda jak Pilar, ma jej ubranie, uczesanie i styl, ale świadomość zupełnie innej kobiety. Jakiś dziwnym zrządzeniem losu do krainy umarłych trafia policjantka Carolina, kobieta z przyszłości, z roku 1988, która nawet się jeszcze nie urodziła. Witająca ją w biurze Eternity Vault urzędniczka za nic bierze sobie tłumaczenia Caroliny, więc ta postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i odkryć prawdę przedziwnego, i jakże znamiennego w skutkach zdarzenia.
Udaje się jej nawiązać współpracę z były agentem Atferlife Arcadia, niejakim Césarem, który pomaga jej poznać tajniki życia po śmierci. Carolina zaczyna śledztwo zza grobu, by odkryć jak i dlaczego umarła Pilar, próbując rozwikłać zagadkę zawieszenia między życiem a śmiercią, zagadkę przenikania się dusz, reinkarnacji, ale i opętania.
Interfejs, sterowania, obsługa gry - klasyka gier przygodowych
Shadows of the Afterland to klasyczna przygodówka w rozgrywce "wskaż i kliknij", z jednym kliknięciem, obsługiwana za pomocą nieodłącznego narzędzia przygodowego gracza, czyli myszki. Sterowanie w recenzowanej przeze mnie przygodzie jest niezwykle proste i opiera się na klikaniu na obiekty, i dokonywaniu interakcji za pomocą odpowiednich ikon.
Caroline, którą sterujemy w sposób bezpośredni, przez sporą część gry, a w kolejnym fragmencie rozgrywki pośrednio, może obejrzeć przedmiot klikając na ikonę "lupy". To pozwoli na poznania świata przedstawionego, często również na odkrycie wskazówek, co da możliwość posunięcia fabuły do przodu. Istotną ikoną jest również znaczek "dymku", czyli dialogów. Rozmowy z kolejnymi postaciami, a jest ich sporo jest istotą tej eksploracyjno-narracyjno-śledczej przygodówki. Gadanina pozwala również na dodanie do mapy, nowych lokacji, co przez grę jest nam wyraźnie sygnalizowane. Każdy z dialogów możemy szybko przekilkać, przyspieszając co tu kryć, sporą ilość pisanego i mówionego tekstu. Jest i ikona działania, czyli "łapka", która pozwala graczowi na zabranie kluczowego dla rozgrywki przedmiotu.
Rzeczy, które podniesiemy, zgodnie z tradycją typowych przygodówek point-and-click trafiają do ekwipunku, który zlokalizowany jest na dole ekranu. Część przedmiotów w nim się znajdujących można obejrzeć, słuchając odpowiedniego o nich komentarza Caroline, niektóre możemy ze sobą także połączyć.
Wspomniałam, że twórcy wbudowali w rozgrywkę mapę. Nie jest ona jednak w żaden sposób widoczna w naszym menu. Aby przejść do jej widoku należy powędrować do z góry ustalonej lokacji. Mapa pozwala na szybkie przemieszczanie się do miejscówek od siebie oddalonych, do kolejnych dzielnic, instytucji czy lokali Atferlife Arcadia, a później również ulic w mieście Madrycie.
Przygodówka posiada ręczny sposób zapisu rozgrywki, z dowolną ilością slotów na save'y, z możliwością wpisywania zapisu gry słownie. W przeciwieństwie do niedawno recenzowanego przeze mnie The Dark Rites of Arkham, Shadows of the Afterland posiada opcję podświetlania interaktywnych miejsc w lokacjach, poprzez naciśnięcie klawisza "Tab", co w grze wykonanej w retro pikselowej grafice, z sporą ilością przedmiotów i miejsc klikalnych w lokacjach, jest bardzo przydatne. Takie rozwiązanie mocno ułatwia i uprzyjemnia zabawę, dostosowaną w tej grze, moim zdaniem, także dla początkujących przygodowych graczy. W Shadows of the Afterland, która udało mi się przejść w nieco ponad siedem godzin (zapewne można zarówno dłużej, jak i krócej), zwyczajnie nie da się utknąć, choć ilość działań wraz z postępami rozgrywki wzrasta.
Z czasem bowiem do rozgrywkowej, interfejsowej otoczki dochodzą nowe elementy. Wraz z poznaniem przez Caroline nowych możliwości związanych z byciem duchem, mamy możliwość otwierania portali poprzez kluczowe przedmioty, używanie przedmiotu, w tym wypadku okularów agenta, które pozwalają widzieć więcej, ale i opętywania ludzi, którymi będziemy mogli pokierować. Dodanie do gry nowych aspektów, nowych możliwości autrakcyjnia rozgrywkę, podkręca fabułę i nadaje grze mocno kryminalnego, śledczego i zagadkowego wymiaru, którego przedsmak poczuć możemy we wciąż dostępnej wersji demonstracyjnej.
Rozgrywka, grywalność - przygodowy kryminał z duchami
Po raz pierwszy z grą zetknęłam się właśnie w demo, z którego moje wrażenia znajdziecie na blogu. Już wtedy mocno zaintrygował mnie paranormalny, nadprzyrodzony klimat tejże przygodówki, który w tym growym gatunku jakoś mocno mi pasuje. W pełnej wersji przyszło mi zmierzyć się z opowieścią stawiającą na śledztwo, na kryminalną historię z dreszczykiem i tajemnicami niedostępnego dla nas żywych świata zmarłych.
Poruszanie tematyki życia po śmierci, nie jest wprawdzie czymś nowym w grach, ale wciąż czymś zachęcającym, zagadkowym i w jakiś sposób świeżym. W Shadows of the Afterland wkraczamy do świata dla żyjącego niedostępnego, mając okazję poznać wizję twórców na temat tego miejsca, które właściwie niewiele różni się do ludzkiego, choć rządzi się własnymi prawami.
Kraina Atferlife Arcadia to miejsce z biurami urzędników, z biblioteką, lokacją w której możemy dokonać reinkarnacji swojej duszy, żłobkiem dla nowych dusz, miejscem poznawania swojego życiowego doświadczenia i tak dalej.
Hiszpańskie Aruma Studio poruszyło w swym kolejnym projekcie tematykę śmierci, nie bojąc się o niej mówić w sposób dosłowny. Podczas rozgrywki możemy bowiem porozmawiać z duszami, poznając, czasami smutne okoliczności kresu ich życia. Choć momentami gorycz śmierci i końca istnienia może grać na naszych emocjach i wzbudzać smutek, to mimo wszystko opowieść potrafi być również zabawana i trzymać w napięciu. Humor wynika tu przede wszystkim z dialogów i sposobu bycia Caroline. Zaś tajemnicę pobudza stopniowe odkrywanie zagadki śmierci zza światów.
Poznawanie fabuły w przypadku opisywanej przeze mnie gry odbywa się poprzez typowe działania przygodowe, eksplorację, zbieranie i używanie przedmiotów oraz dzięki dialogom, które stanowią niezwykle ważny aspekt każdej przygodówki, tej również. Jest to growa produkcja która nie stawia na łamanie sobie głowy zbyt skomplikowanymi zagadkami, ale na płynność rozgrywki i sporą jej grywalność.
Shadows of the Afterland jest bowiem grą dość łatwą, w której, jak już wspominałam mocno trudno jest utknąć. Choć znajdziemy w niej kilka zadań, które możemy uznać za zagadki natury logicznej, to żadna z nich nie zatrzyma nas na dłużej, a każdą bez trudu przejdziemy. Łatwość, być może za duża dla zaawansowanych graczy przygodowych, może być idealną okazją do zmierzenia się z grą początkujących w tym gatunku miłośników wideo rozrywki. Takich graczy mogę zapewnić, że płynnie przejdą przez wciągającą i mocno angażującą fabułę. Tym bardziej, że w części w zaświatach pomocą służy nam jeden z mieszkańców tego miejsca, staruszek o imieniu Gaspar, który ma dla nas, w razie potrzeby, istotną poradę.
Opisywana przeze mnie gierka to projekt mocno liniowy, jasno określający działania, i stawiający wyraźne granicę. Nie porozmawiamy z kimś, jeśli gra nie widzi takiej potrzeby. Nie przejdziemy do danej lokacji, jeśli stanowi ona w tym momencie dla nas jakieś zagrożenie. Jasność i klarowność działania i stopniowe dodawania nowych funkcji oraz uczenie się działania jako dusza z zaświatów, potrafi sprawić graczowi wielką frajdę.
Istotą działania jako duch jest w przypadku Caroline możliwość kontaktu ze światem żywych, a następnie w jakiś sposób wpływania na ich późniejsze postępki danej osoby. Poznając tajniki bycia duchem, możemy konkretnym przedmiotem i odpowiednim obrazem aktywować portal do ludzkiej rzeczywistości, mając po przejściu odpowiedniego szkolenia, możliwość opętywania żyjących. Gra stawiająca głównie na zagadki przedmiotowe, pozwala nam wtedy tą grywalność w pewien sposób rozwinąć. Otóż wchodząc w ciało dowolnej osoby, często kilku po kolei, działamy jako ona, mając do dyspozycji także jej przedmioty i możliwości żywej istoty, niedostępne dla ducha. Możemy sięgać po rzeczy, po które Caroline nie sięgnie, a także przekazywać sobie posiadany i zabrany przez siebie dobytek, tworząc coś nowego, i wykorzystując to na rzecz posunięcia fabuły do przodu. Muszę przyznać, że motyw opętania i działania w takiej, w pewnym sensie kooperacyjnej formie, strasznie przypadł mi do gustu.
Przygodówka stawiająca na zagadkę nadprzyrodzonego morderstwa, łączy typową rozgrywkę z wątkami natury filozoficznej, duchowej i mistycznej, skupiając się na pojęciu tożsamości, przeznaczenia, odwagi i poświęcenia dla innej osoby. Zagłębiamy się także w tematykę reinkarnacji dusz, czyli życia od nowa w nowym świecie, z nową rodziną i w nowym ciele. Twórcy wyraźnie zaznaczają miejsce człowieka w doczesnym życiu, jednocześnie wskazując, że przeszłość i przyszłość w jakiś sposób ze sobą się łączy.
Najmocniejszą stroną tej gry nie jest siedzenie nad skomplikowanymi zagadkami i męczenie szarych komórek, a grywalność i satysfakcjonująco płynne poznanie fabuły, którą śledzi się jak dobrze skrojony scenariuszowo film.
Oprawa graficzna - bardzo kolorowe retro
A robi się to w przygodówce, w przeciwieństwie do poprzedniego dzieła tegoż studia, wciąż przeze mnie nie ogranego, w pixel-arcie. Shadows of the Afterland to bowiem gra w ręcznie rysowanym, retro graficznym stylu, w pikselach, w staroszkolnym stylu, ale z nowoczesnymi ulepszeniami.
Wchodzimy tu w rozgrywkę która łączy świat umarłych, ze światem żywych, często w bardzo dosłowny sposób. Zarówno jedna, jak i druga rzeczywistość ma do zaoferowanie zarówno wiele różnych lokacji, jak i mnóstwo kolorów. Klimat każdej z tych miejscówek, mimo czasami smutnej, dramatycznej, ale i lekko mrocznej fabuły, jest wielobarwny, wesoły, pogodny i ..... bardzo ludzki.
Zaświaty, jak już wspomniałam nie różnią się za wiele od ludzkiej rzeczywistości, także pod względem grafiki. Ta mimo pikselozy, za którą (wciąż to powtarzam) nie przepadam, prezentuje się zacnie, bardzo szczegółowo i niezwykle barwnie. Lokacje charakteryzują się miłymi dla oka, pikselowymi tłami, sporą ilością rzeczy i postaci, mniejszych i większych szczegółów, miejscówkami wykonanymi z planem na siebie.
Rozgrywkę, która graficznie przypadnie do gustu zwolennikom retro przygodówek, ubarwiają liczne cut-scenki, nie tylko budujące klimat, ale i wnoszące do fabuły więcej istotnych faktów, odpowiadające na pytania, które, powiadam Wam, z pewnością grze zadacie.
Oprawa dźwiękowa, muzyka - nie będziecie narzekać
Na owe pytania w wielu przypadkach odpowiedzą prowadzone w grze rozmowy, a te dostępne są tu w pełnej lokalizacji głosowej. Tym razem bowiem deweloperzy zdecydowali się na wzbogacenie swojej gry w pełną angielską wersję językową, co moim zdaniem było doskonałym posunięciem. Wprawdzie ich poprzedni projekt jest grą dobrze ocenianą, choć bez głosowych dialogów, to moim skromnym zdaniem, nic tak nie buduje klimatu, jak dobre aktorstwo jak postaci, które przemawiają głosem aktora i robią to w tak umiejętny sposób jak w Shadows of the Afterland.
Tak, tak, recenzowana przeze mnie gierka ma bardzo dobry dubbing, świetnie dobrane głosy, idealnie pasujące do niemal każdej, mniej czy ważnej postaci. Emocje wyrażane podczas gadaniny, tembr głosu, jakość dubbingu i zaangażowanie w prace nad grą, są odczuwalne, i sprawiają, że płynnie tocząca się fabuła sprawia graczowi wielką przyjemność z jej odkrywania. Myślę, że brak pełnej angielskiej wersji językowej, odbił by się znacznie na jakości tego projektu, a tego byśmy przecież nie chcieli.
Niestety po raz kolejny przyjdzie mi wspomnieć, że gra nie posiada polskiej wersji językowej, w formie napisów. Można w nią zagrać po angielsku, hiszpańsku i niemiecku, nie można natomiast w naszym ojczystym języku. To zapewne zniechęci wielu rodzimych graczy do sięgnięcia po ten tytuł. Z wieloletniego doświadczenia z grami wiem, że wielu polskich graczy sięgnie po nią, właśnie z powodu braku polskiej lokalizacji, dopiero gdy ta zaliczy jakąś dużą wyprzedażową przecenę.
Na koniec wspomnę jeszcze o samej ścieżce dźwiękowej, która zarówno pod względem dźwięków otoczenia, jak i samej muzyki wypada równie dobrze jak angielski dubbing. Utwory muzyczne, które słyszymy, zarówno we wstępie gry, jak i w całej rozgrywce wpasowywują się w klimat, budują atmosferą i zmieniają ton oraz aranżację w zależności od sytuacji, miejsca akcji i rozgrywających się wydarzeń. Jednocześnie muzyka nie wbija się na plan pierwszy, ustępując pola wątkowi fabularnemu, który gra tu przysłowiowe pierwsze skrzypce.
Podsumowanie recenzji - wciągająca i klimatyczna przygodówka dla każdego gracza
Shadows of the Afterland to typowa, bardzo klasyczna i bardzo grywalna przygodówka. Proste sterowania za pomocą jednego kliknięcia myszy, klasyczne ikony pozwalające na obejrzenie, zabranie czy rozmową i mnogość zagadek przedmiotowych pozwalają na delektowanie się opowieścią bez zbędnego męczenia naszego umysłu.
Choć momentami recenzowana przeze mnie przygodówka może wydawać się zbyt prosta, choć nie oferuje wymagajacych zagadek logicznych, a skupia się na płynnym przechodzeniu rozgrywki, fabułą zdecydowanie potrafi zaciekawić. Twórcy postawili w niej na nadprzyrodzony kryminał, na śledztwo, które łączy świat umarłych, z jego wadami i zaletami, że światem żywych, pokazując, że te dwie rzeczywistości mogą się przenikać. Pokazali, że przeszłość i przyszłość może się łączyć. W swoim najnowszym projekcie przybliżyli tematykę ludzkiej tożsamości, odwagi, przyjaźni, przywiązania, ale i reinkarnacji.
Emocjonalna opowieść, która opowiada o śmierci, często w sposób dosłowny, czasami z historiami, które mogą smucić, jest jednak równoważona sytuacyjnym i dialogowym humorem, który potęgowany jest przez bardzo dobrą angielską wersję językową. Dubbing obok wciągającej i angażującej fabuły, która potrafi zatrzymać gracza na kilka godzin, to najmocniejsza strona tej barwnej, śledczej opowieści. Na plus również dobra ścieżka dźiękowa, która potrafi podkręcić klimat, a tego grze zdecydowanie nie brakuje oraz dobrze zarysowane postaci, które da się lubić.
Niczego nie można odmówić oprawie graficznej tej przyjemnej, lekkiej i mimo wszystko łatwej przygodówki, w którą zagrać może gracz w niemal każdym wieku, także taki, który z grami typu adventure nie ma, bądź nie miał do tej pory do czynienia.
Szczerze żałuję, że recenzowane przeze mnie przygodówka nie jest dostępna z polskim tłumaczeniem. Po raz kolejny muszę ze smutkiem napisać, że moim Rodacy w ojczystym języku w nią niestety nie zagrają, co zapewne przyczyni się słabszej w naszym kraju jej dystrybucji, mniejszego na nią zapotrzebowania. A szkoda, bo owa gra to bardzo angażująca, bardzo ciekawa i pomysłowa przygodówka, która łączy kryminał, z klasyką, świat żywych ze światem umarłych, mechanikę zagadek przedmiotowych w ludzkiej rzeczywistości, z opętaniem i możliwościami istoty znanej jako duch.
Czas spędzony z Shadows of the Afterland uważam za bardzo udany. Chciałoby się opowieści o Caroline i Pilar nieco więcej. Polecam serdecznie sprawdzić ten tytuł, bo moim zdaniem zdecydowanie warto.
Moja ocena 8/10.
Serdecznie dziękuję Aruma Studios za udostępnienie klucza gry do recenzji!
W tym roku swoją premierę na Steam ma mieć przygodówka wykonana w ręcznie rysowanym stylu, o mrocznej fabule rodem z horroru, rozgrywająca się u schyłku ery Dzikiego Zachodu. Gra nosząca tytuł Evil Dreams to przygodowy horror z podróżami między światami.
Nie znana jest jeszcze dokładna data premiery przygodówki w mrocznym stylu horroru, gry zatytułowanej Evil Dreams, która zabrać nas ma do czasów schyłku ery Dzikiego Zachodu, by poznać tam przyczynę mrocznych koszmarów. Przygodówka w ręcznie rysowanym stylu jest tworzona i zostanie wydana przez studio Fitble, a swoją premierę ma mieć w tym roku. Obecnie można ją sprawdzić w dostępnej na Steam wersji demonstracyjnej.
W Evil Dreams przenosimy się do miasta Marwood, w czasy schyłku ery Dzikiego Zachodu, wcielając się w nastolatka o imieniu Marcus, chłopca urodzonego w rodzinie szlacheckiej, który postanawia dowiedzieć się dlaczego jego rodzinne miasto dręczą koszmary. Aby poznać przyczynę tych dramatycznych wydarzeń, udaje się do snów swoich sąsiadów. Jest to jednak niezwykle niebezpieczne, bowiem może poznać prawdę, albo utknąć w tych majakach sennych już na zawsze.
Dzięki wniknięciu w koszmary senne mieszkańców, wkracza do krainy Mordox, mrocznego miejsca, w którym natknie się na postaci i ich przeznaczenia, na mroczne, ale i czyste dusze. Szukając ukrytych wskazówek zmierzy się z nieznanym i zdecyduje o losie miasta, które umiera.
Evil Dreams to przygodówka w pełni wykonana ręcznie, w rysunkowej grafice, w klimacie psychologicznego horroru, w której gracz podróżować będzie między światem rzeczywistym, a światem marzycieli. Będzie w ten sposób odkrywał sekrety mieszkańców, starając się zachować zdrowy rozsądek.
W grze znajdziemy wiele zagadek, różne mechaniki, sporo easter eggów. Lokacje zbudowano na podstawie archiwalnych zdjęć Stanów Zjednoczonych z końca XIX wieku. Poprzez dokonywane wybory gracze będą mieli wpływ na fabułę i losy Marcusa, dokonując często trudnych wyborów moralnych. Gra nie posiada dialogów mówionych. Nie będzie dostępna na polsku.
Premiera gry, w wersji na komputery osobiste PC, na Steam przewidziana jest na rok 2026. Dokładna data nie jest znana. Na Steam dostępne jest jej demo.
Lista lutowych premier przygodowych powiększyła się kilka dni temu o kolejny horror w technice Full Motion Video, o opowieść grozy zatytułowaną The Run.
5 lutego swoją premierę miała, zasiliając listę przygodówek lutego 2026 roku, przygodowa gra akcji, stworzona w technice Full Motion Video, z prawdziwymi aktorami, z mechaniką bazującą na wyborach i licznymi śmierciami. Gra nosi tytuł The Run i jest projektem stworzonym przez studio PRIM Games. Grę wciąż można kupić w lekko obniżonej cenie.
Lubiących produkcje grozy, a w szczególności thrillery nastawione na wybory, liczne śmierci i wiele zakończeniach, może zaciekawić przygodowa gra akcji w klimacie grozy, w stylu FMV, z udziałem prawdziwych aktorów. Gra oferuje mocno stresujące doświadczenia stawiające na szybkie decyzje, nie możliwe do podejmowania z w grze grupowej, oraz aż pięć możliwych zakończeń rozgrywki.
The Run to tytuł, w którym poznajemy Zannę Hendricks, światowej sławy influencerkę fitness, który by uczcić kolejny etap w swojej sportowej karierze, przybywa na położony na odludziu szlak biegowy, położony w malowniczych górach, w północnych Włoszech. Bohaterka skrywająca traumatyczną przeszłość zostaje zaatakowana przez grupę zamaskowanych zabójców. Wkrótce bieg staje się dla niej walką o przeżycie.
Jak wspomniałam mechanika gry opiera się na wyborach i decyzjach, które nalezy podejmować szybko. W grze znajdziemy aż 20 sposobów śmierci i 5 zakończeń. Produkcja oferuje dwa tryby rozgrywki, z wyborami podejmowanymi na czas, z bardziej wciągającym, ale i stresującym graniem, a także tryb z wstrzymanymi wyborami, dla gry grupowej, podczas transmisji. Opowieść oferuje różne ścieżki fabularne.
W obsadzie pełnej wersji głosowej znaleźli się znani aktorzy: Roxanne McKee (Gra o tron), George Blagden (Wikingowie), Jamie Ward (Mroczne materie), a także ikony włoskiego kina Dario Argento (reżyser Suspirii) i Franco Nero (Django). Scenarzystą i reżyserem tej produkcji jest Paul Raschid, znany z takich produkcji jak: The Complex, Hello Stranger, The Gallery i Five Dates.
Premiera w wersji na komputery osobiste PC, Mac miała miejsce 5 lutego 2026 roku.
Intrygujący body horror, pod tytułem Together, polski tytuł Razem, doceniona australijsko-amerykańska produkcja filmowa z zeszłego roku, jest już dostępna w ramach subskrypcji w Prime Video.
Filmowa produkcja bazująca na historii związku i jego transformacji, dość specyficzny body horror o uczuciu między dwojgiem młodych ludzi, zatytułowany Together, o polskim tytule Razem, który do polskich kin trafił w sierpniu zeszłego roku, za sprawą Monolit Films, jest już dostępny do obejrzenia w Prime Video. Film na platformie, która podniosła ceny obejrzeć można w ramach subskrypcji.
Bohaterami horroru Together są Millie i Tim, młoda, zakochana w sobie para, która pewnego dnia wprowadza się do pięknego domu w niemal idyllicznej, niewielkiej miejscowości. Liczą, że nowe miejsce pozwoli im na rozkwit ich związku. Tymczasem pewne wydarzenie, z pozoru nieistotne powoduje, że to co ich połączyło zaczyna zmienić nie tylko ich relację, ale również ich ciała, które ulegają groźnej transformacji.
W obsadzie, w głównych rolach: Alison Brie (Glow, Niedaleko pada jabłko, Dawna ja) oraz Dave Franco (Gdyby nie ty, seria Iluzja, Dzienna zmiana). Aktorzy są parą także w życiu prywatnym. W pozostałych rolach: Damon Herriman, Mia Morrissey, Karl Richmond, Jack Kenny, Francesca Waters, Aljin Abella, Sarah Lang.
Reżyserem filmu jest Michael Shanks, mający na swoim koncie, między innymi film Elizjum czy Trupia farma.
Film można obejrzeć w Prime Video w racah subskrypcji.