Foolish Mortals - recenzja. Przygodówka dla fanów gatunku i nie tylko
Bardzo serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji klasycznej przygodówki point-and-click, z tajemnicą, voodoo, duchami i historią miłosną. Oto co myślę o grze Foolish Mortals! Miłej lektury Wam życzę 😀
Fan gier przygodowych, choć bardziej powinnam pewnie napisać, miłośnik takiegoż gatunku, ma takie gry których mocniej oczekuje, którym intensywniej się przygląda, sprawdza dema, czyta informacje, a w końcu naładowany pozytywnymi emocjami i niecierpliwością, z niepokojem i dużymi pokładami nadziei na dobrą zabawę, czeka na ich premierę. Ja takich gier na przestrzeni lat mojej przygody z grami adventure miałam już wiele, i mieć zapewne jeszcze będę. Jednym z takich przygodowych projektów, bardzo klasycznych i bardzo w moim guście jest Foolish Mortals, gra świeżo po premierze, którą miałam wielką przyjemność poznać i zrecenzować dzięki uprzejmości jej twórców, Inklingwood Studios, którym bardzo serdecznie dziękuję. Pora zatem nieco Wam ów projekt przybliżyć.
Inne przykładowe recenzje na moim blogu:
- 3 Minutes to Midnight - A Comedy Graphic Adventure - recenzja
- Broken Sword - Shadow of the Templars: Reforged - recenzja
- Elroy and the Aliens - recenzja. Przygodówka, w którą trzeba zagrać!
Pozwolę sobie, zanim zacznę wnikliwiej zagłębiać się w opis fabuły, rozgrywki i styl recenzowanego przeze mnie tytułu, przybliżyć Wam nieco suchych faktów na jego temat, bo myślę, że warto, a nawet trzeba. O Foolish Mortals branża gier usłyszała kilka lat temu, można powiedzieć, że jak na standardy gier niezależnych, dotyczące oczekiwania zapowiedź/premiera, stosunkowo niedawno. Gra, która od razu chwyciła mnie za moje przygodowe serce, dając nadzieję na dobrą zabawę i moc wrażeń, natychmiast trafiła na moją listę tytułów, w które zagrać koniecznie muszę. Po raz pierwszy miałam okazję przyjrzeć się jej nieco wnikliwiej podczas ogrywania wersji demonstracyjnej, z której wrażeniami oczywiście się podzieliłam i znajdziecie je na blogu. I choć była to jedynie próbka rozgrywki, upewniła mnie w przekonaniu, że w ów projekt zagrać muszę.
Chęć poznania tajemnicy wyspy o dość mrocznej nazwie Devil's Rock, no i oczywiście nawiedzonego przez duchy Bellemore Manor wyraziło spore grono graczy, którzy ochoczo wsparli projekt w kampanii na Kickstarterze, która okazała się sporym sukcesem. Grze wystarczyły zaledwie 24 godziny by osiągnąć zamierzony finansowy cel, który finalnie został mocno przekroczony.
Projekt nabierał rumieńców, zyskując pełną angielską wersję językową, przy której zaangażował się Francisco Gonzalez. Twórca bardzo znany i ceniony w growej, przygodowej branży ma na swoim koncie między innymi takie tytuły jak niedawno recenzowane przeze mnie Rosewater, Lamplight City, którego recenzję i poradnik znajdziecie w dziale "Moja twórczość", A Golden Wake i wiele innych. Dzięki współpracy twórców opisywanego przeze mnie projektu, z Francisco Gonzalezem oraz Jess Haskins z Grundislav Games i The Games Editors, gra została w pełni i bardzo profesjonalnie zdubbingowana w wersji angielskiej, pozwalając graczom przenieść się do Stanów Zjednoczonych Ameryki lat trzydziestych i poczuć jej klimat.
Akcja Foolish Mortals rozgrywa się w roku 1933, na wyspie Devil's Rock, w Luizjanie, przenosząc gracza do miasteczka o nazwie Deadnettle oraz sporej posiadłości Bellemore Manor, w której kryje się wart uwagi i znalezienia skarb. Problem w tym, że miejsce owe ma złą sławę, jest.... nawiedzone przez duchy. Trzydzieści trzy lata temu z domostwa, w dniu ślubu Abigail Bellemore, zniknęli wszyscy weselnicy. Zanim się to stało, w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęli również bracia panny młodej.
Bohaterem, w którego się wcielimy jest młody mężczyzna, Murphy McCallan, który dowiedziawszy się o skarbie ukrytym w opanowanym przez duchy Bellemore Manor, postanawia go odnaleźć, nawet jeśli miałby o niego zapytać same weselne zjawy. Szybko okazuje się, że nawiedzony dom dziwnie go przyciąga, a skarb który pragnie odnaleźć to jednak nie wszystko. Wraz z poszukiwaniami bogactwa Murphy budzi nie tylko duchy, ale i złowrogą siłę, która pragnie dostać się do majątku rodziny Bellemore przed nim. Działając przemyślanie, i szybciej niż jego antagonista McCallan odkrywa prawdę o nieszczęsnym domostwie, poznaje samego siebie i prawdziwe znaczenie tego czym właściwie jest szczęście i bogactwo.
Fabuła recenzowanej przeze mnie gry wpisuje się w styl gier przygodowych, w których zwykle jest jakaś tajemnica, są poszukiwania, jest sekret, zło które nie zawaha się przeszkodzić protagoniście, jest i romantyczna historia z morałem. W Foolish Mortals to wszystko jest, i pięknie się ze sobą zazębia, budując klimat, pozwalając bardzo na poważnie zagłębić się w historię. Ale ogrywając ów tytuł, a właściwie poznając jego zakończenie, które może pochwalić się pewnym zaskakującym twistem, odniosłam wrażenie, że finał historii, która budowana jest systematycznie i wcale nie śpiesznie, mocno związany jest z twórcami tegoż projektu, za którego stworzeniem stoi małżeństwo, David i Sophie Younger. Przygód rodem z serii Broken Sword i Monkey Island, na której autorzy się wzorowali, nie brakuje, ale nie mogło zabraknąć również miłości, zamykającej słodką klamrą to co w grze, przez większą jej część nie mogło być zamknięte. Para deweloperów pokusiła się także o dodanie do swojego projektu morału, który nie tylko zamyka opowieść o duchach, skarbie i walce dobra ze złem, ale i nadaje fabule nieco baśniowego klimatu
Fani klasyki rodem ze wspomnianych wyżej serii z całą pewnością nie będą zawiedzeni, a miłośnicy przygodówek poczują ducha uwielbianych przez siebie przygodówek. Na pierwszy rzut oka, a właściwie ucha, widać nawiązania do postaci zarówno Guybrusha Threepwooda, gotowego na przygody rozrabiaki, jak i pełnego wdzięku, ale i ciętego żartu George'a Stobbarta. Komentowanie przez Murphy'ego McCallana wydarzeń jakie rozgrywają się na jego oczach, jego przemyślania, jak i obecny, ale nie nachalny humor, głównie dialogowy bardzo mocno przypomina postać amerykańskiego prawnika patentowego.
Dociekliwość bohatera, chęć zdobycia skarbu, ale i odkrywanie tajemnic i poznanie wszystkich sekretów, które jak się okazuje mają głębsze znaczenie, stanowi clue tej ciekawej, ale i pełnej wyzwań przygody, która oferuje intuicyjne, proste sterowania typu "wskaż i kliknij".
Klimatyczną grę, w której poczujemy niemal na własnej skórze namiastkę amerykańskiego życia lat 30-tych ubiegłego wieku, odkryjemy także w muzyce, która stanowi ważny element recenzowanego przeze mnie projektu, obsługujemy za pomocą myszy, prostym kliknięciem. Wszystkie czynności podejmowane są za pomocą kursora naszego gryzonia, który ulega zmianie w zależności od czynności czekającej na gracza. Jak to w przygodówkach bywa, tak i tu, różne ikony pozwalają podjąć graczowi różną czynności.
W Foolish Mortals takich ikon interakcyjnych jest cztery. "Czaszka", która przyznam się na początku nie bardzo mi się podobała, ale w ogólnym fabularnym zarysie miała swój sens i cel, pozwala na przeprowadzenie z licznymi postaciami gry, potrzebnej dla posunięcia rozgrywki rozmowy. Ikona "oka" to możliwość przyjrzenia się lokacji, przedmiotowi lub osobie nieco bliżej. Znacznik w postaci nazwę to "obrotowego mechanizmu" daje możliwość wykonania działania, związanego z zagadką, ale nie tylko. Dzięki tej ikonie możemy na przykład zajrzeć do kieszeni fartucha, z którego można będzie coś wyciągnąć. Działanie oznaczone "dłonią" pozwala natomiast na sięgnięcie po przedmiot. Istotne są równie dwa przyciski myszy, którymi warto często się posługiwać, jeśli tylko chcemy wysłuchać komentarz bohatera czy bardziej przeczytać szczegółowy opis przedmiotu, miejsca czy postaci.
Ten trafi do klasycznie wyglądającego ekwipunku, zlokalizowanego na górze ekranu. Każdy przedmiot jest tu nazwany, co ujawnia się po najechani na niego kursorem myszy. Niemal każdy z nich McCallan skomentuje, często zdaniem wielokrotnie złożonym. W inwentarzu oczywiście rzeczy można ze sobą łączyć, tworząc nowy przedmiot użyteczny w zagadce środowiskowej.
Opisywana przeze gra jest klasykiem przygodowym, co widać nie tylko w interfejsowej jej obsłudze, typowym miejscu na zbieractwo, ale także w możliwości podświetlania interaktywnych miejsc z lokacjach. Hotspoty aktywowane są za pomocą klawisza "spacji". Miejsca obrazowane są nie tylko oznaczeniem w postaci "szarego ognia", ale i dźwiękiem. Co ciekawe po naciśnięciu wspomnianego przycisku na klawiaturze podświetlanie po chwili nie znika, ale pozostaje na ekranie do momentu ponownego kliknięcia na spację. Ułatwia to początkującym w tym gatunku graczom przeszukiwanie lokacji, bez konieczności niepotrzebnego powracania, gdy ten nie zabrał potrzebnego do działania przedmiotu.
Foolish Mortals to gra przemyślana, którą Inklingwood Studios stworzyło zarówno dla przygodomaniaków obeznanych z tym gatunkiem, którym żadne wyzwanie i trudność nie jest obca, ale i dla graczy w tym rodzaju gier dopiero raczkujących, albo grających w gatunek adventure bardzo sporadycznie.
W grę wbudowany jest dziennik Murphy'ego McCallana, który nie tylko pozwala sprawdzić nam aktualnie dostępne cele, ale oferuje również system podpowiedzi, i to w bardzo rozbudowanej formie. W Foolish Mortals raczej nie da się utknąć. Wszystko przez coraz mocniej rozbudowane podpowiedzi, które, jeśli tylko otworzymy wszystkie zakładki z oznaczeniem znaku zapytania, staną się poradnikiem, dosłownym, prawie zawsze, opisem przejścia. Są jednak wyjątki, w których w zabawie możemy zatrzymać się na chwilę. Związane sa one z zagadkami logicznymi, bardziej z mini grami, które dosłownie w wbudowanym w grze poradniku nie zostały opisane.
Prowadzenie za przysłowiową rączkę dzięki dziennikowi oczywiście jest możliwe, do czego sami twórcy nie zachęcają już na wstępie, ale nie jest niezbędne. Gracz, który nie chce podpowiedzi może nie tylko sam próbować swoich sił w rozgrywce, która rozgrywa się na wielu lokacjach, w tym w obszernej posiadłości, ale i pozostawić sobie pewne utrudnienie związane z zadaniami czasowymi. Czasówki, które wielu graczy nie lubi, do nich zaliczam się i ja, można wyłączyć w opcjach gry, w menu. Postępy w grze, czyli czynności, które już udało się nam zrobić są nie tylko przez naszego protagonistę kwieciście komentowane, ale również odznaczane w dzienniku.
Rozgrywkę w swoim własnym tempie, w której pomaga dołożona do gry mapa i dwuklik pozwalający na szybkie przemieszczanie się protagonisty, wbudowano ręczny sposób zapisu, możliwy do wykonania na nieskończonych ilościach slotów. Foolish Mortals nie jest, co bardzo mnie cieszy, przedstawicielem nowej mody na automatyczny save, który wielu graczom odbiera przyjemność z poznawania przygody, nie pozwalając cofać się do krytycznego dla rozgrywki momentu. Gra ma ręczne zapisywanie i chwała Wam za to jej autorzy!
Wracając do interfejsowej oprawy tegoż projektu, to twórcy pomyśleli niemal o wszystkim, dodając do swojego dzieła system skrótów klawiszowych, których jest wcale niemało, związanych z niemal każdą interakcją w grze.
Dopracowanie, zagadkowość opowieści i styl klasycznych przygodówek, cieszących formą i rozgrywką, podbija grafika i udźwiękowienie, któremu zdecydowanie nie można odmówić uroku i klasy, która buduje klimatyczność i czar tej prawdę powiedziawszy prostej historii o duchach, skarbie i walce dobra ze złem.
Udźwiękowienie Foolish Mortals jest zwyczajnie genialne, i to zarówno w sferze dźwięków otoczenia, których w owym tytule słyszymy ogromną ilość, od skrzypiących drzwi, po dźwięki natury czy otoczenia, jak i w muzyce. Ścieżka muzyczna jest równie ważna jak fabuła i logiczna rozgrywka, często podbija klimat, a nawet stanowi logiczną, zadaniową część rozgrywki. Z wielką przyjemnością słucha się kolejnych utworów, nie tylko z klimatycznej, wpisującej się w opowieść o duchach czołówki, ale i w całości tegoż projektu. Dźwięki muzyki jazzowej, linia melodyczna przybierająca często tony grozy, czy przywołująca obrazy tęsknoty i pogoni za skarbem, bywa w wielu momentach dominantą nad rozgrywką, potrafi uderzyć w głośną nutę, tym samym podkręcając atmosferę. Zdarzało mi się w wielu momentach, a nie jest to ostatnio częste w ogrywanych przeze mnie przygodówkach, zatrzymać się na moment, by wsłuchać się w melodię, także lecącą w tle rozgrywki.
Muzyka to ważny element owej gry, ale tym co widać na pierwszy rzut oka, i co przyciągnąć graczy może już dzięki zrzutom z ekranu, choćby na Steam, jest jej oprawa graficzna. Foolish Mortals to ręcznie rysowana przygodówka 2D, z wieloma lokacjami, oraz animacjami które różnią się nieco od widzianej w rozgrywce oprawy.
Gra oferuje przepiękne, nawiązujące go klasyki tła i równie świetnie narysowane postacie, zarówno te ludzkie, jak i te z innego już, niedostępnego, przynajmniej większości z nas, świata. Osoby dostępne w grze, przedmioty, lokacje i elementy tła narysowane są bardzo szczegółowo, iście klimatycznie. Wielu graczom mającym już do czynienia z przygodówkami rysunkowy styl tejże gry kojarzyć może się z znanymi tytułami, także tymi już przeze mnie w recenzji wymienianymi.
Niezależność tegoż projektu, bo nie ma co kryć takim ów projekt jest, widać w animacjach i zbliżeniach postaci, które mocno odbiegają od podstawowej grafiki, ale również w cut-scenkach, tych przybliżających historię rodziny Bellemore. Te są wykonane w formie, rzekłabym, książkowych ilustracji. I choć nie przedstawiają się równie urokliwie jak miejscówki, które odwiedzamy, w tej podzielonej na prolog i cztery rozdziały grze, to wcale nie są nieładne. Wręcz przeciwnie, doskonale współgrają z narracyjną formą odkrywanie tajemnicy rodzinnego dramatu, pasują do sekretu skrywanego w Bellemore Manor przez 33 lata.
Jeśli do czegoś miałabym się przyczepić to tym czymś byłyby sposób poruszania się Murphy'ego McCallana, który chodzi bardzo sztywno, drobiąc kroczki, a jeszcze dziwniej, wręcz śmiesznie biega. Nie jest to oczywiście nic co miałoby wpływać na odbiór gry w jakimś niepozytywnym stopniu, oczywiście że nie, ale jest mocno zauważalne.
Wspominałam już, że gra ma pełny angielski dubbing, przy którym twórcom pomagały osoby znane w growej branży, i jest to bardzo mocno wyczuwalne. W głównej roli, w postać Murphy'ego McCallana wcielił się głosowo AJ LoCascio, aktor znany z wielu dubbingowych ról w znanych grach, nie tylko przygodowych. Swoją postać odegrał jak zwykle rewelacyjnie, oddając postaci wszystkie emocje, wolę walki, dawkę humoru, ekscytacji i tajemnicy. Postać Murphy'ego McCallana jest autentyczna, jest ludzka, ma charakter i charyzmę.
Ale przekrój postaci, tych ważniejszych i tych ważnych mniej w Foolish Mortals jest zdecydowanie większy. Oprócz grywalnego protagonisty na pierwszy plan wysuwają się również Abigail Bellemore, której życie odmieniło się w dniu jej wesela oraz John Rackham, czarny charakter tej opowieści, pragnący nie tylko władzy, ale i bogactwa.
Zarówno ci bohaterowie, jak i cała rzesza postaci pobocznych wypada dubbingowo rewelacyjnie, nadając grze klimatu niczym z filmowej opowieści przygodowej, z domieszką zjawisk paranormalnych i dozą, mimi wszystko lekkiego dreszczyku.
Mam w grze swoje ulubione głosowo postaci, i należą do nich zarówno protagonista, jak i antagonista tegoż projektu, ale również bohaterowie drugoplanowi. Na pierwszy plan wysuwa się pokojówka Cordelia Lockitt, która jest zarówno tajemnicza, jak i nieco mroczna, no i często posługuję się, wybaczcie za angielszczyznę "creapy" rymowankami, które świetnie podbijają atmosferę. Całkiem porządnie wypada również grabarz Edgar Kettle, który potrafi rzucić żartem.
Poza tym każda głosowa postać idealnie wpisuje się w osobę, której swojego głosu użycza, sprawiając, że fabułę Foolish Mortals poznaje się z wielką przyjemnością. I tylko szkoda, że w przeciwieństwie do niedawno recenzowanego Simon the Sorcerer Origins, opowieści nie możemy poznać w polskiej wersji językowej, która nie jest dostępna. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni, i dane mi będzie, ale nie tylko, bo i innym polskim graczom, poznać przygody Murphy'ego i tajemnicę nawiedzonej posiadłości także w rodzimym języku.
Taka wersja potrzebna jest graczom z małą znajomością języka angielskiego, albo nie czujących się w nim na tyle mocno, by dostatecznie cieszyć się z opowieści. Znajomość języka jest tu raczej wymagana, bo tytuł oferuje mnóstwo mówionego tekstu, nie tylko w dialogach stanowiących ważny element rozgrywki, ale i komentarzach bohatera i w opisach zagadek, także w do nich podpowiedziach.
Rozgrywka w recenzowanym przeze mnie projekcie to nie tylko zagadki przedmiotowe i środowiskowe, których jest zdecydowanie najwięcej, ale i te logiczne. Choć nie jest ich powalająca ilość, a jedynie kilka, ich konstrukcja i pomysł na siebie, może się podobać. Zadania te stawiają na logikę, kombinowanie, a każda z nich wynika z fabuły, i jest z nią ściśle związana.
Działania natury logicznej w grach niezależnych, często stawiających na zagadki raczej przedmiotowe, niźli samą logikę, są zawsze przeze mnie, i przez wielu graczy przygodowych, bardzo mile widziane. Ja cenię sobie pomysłowość twórców w wymyślaniu i dodawaniu takich czynności w grach. Cieszę się, że w Foolish Mortals są, choć jak dla mnie powinno być ich nieco więcej.
Poza tym czysto rozgrywkowa część tejże opowieści opiera się także na czynnościach środowiskowych, zdolności łączenia faktów, zbieraniu i właściwym używaniu przedmiotów oraz na dialogach z postaciami. Te rzecz jasna popychają fabułę do przodu, a i potrafią podpowiedzieć.
Foolish Mortals, jak wspomniałam na wstępie tejże recenzji była przeze mnie mocno oczekiwaną przygodówką, w której klimat i przygodową jakość wierzyłam. I wiecie co? Wcale się nie zawiodłam, a wręcz dostałam nieco więcej niźli oczekiwałam.
Zachwyciła mnie przepiękna, ręcznie malowana grafika, z cudownymi tłami, urokliwie narysowanymi postaciami, i pełną szczegółowością lokacji. Poczułam klimat znanych przygodowych tytułów, które wciąż są w mojej pamięci, do których twórcy growi chętnie się odwołują, a ja równie chętnie wracam. Dane mi było zmierzyć się z przeróżnymi zagadkami przedmiotowymi i logicznymi, dobrze wpisującymi się w zgrabnie nakreśloną fabułę z finałowym twistem. Jednocześnie nie pozwolono na zaburzenie czerpania przyjemności z rozgrywki, poprzez wbudowanie do gry systemu podpowiedzi.
Przygodówka zaprojektowana tak, by co tu dużo mówić w gatunkowej growej niszy się odnaleźć, być dopasowaną zarówno do zaawansowanego gracza, który może nie chcieć korzystać ze wskazówek, jak i dla osoby zaczynającej historię z przygodówkami.
Docenić należy mnogość wyzwań przedmiotowych, jak i dodanie do rozgrywki zagadek natury logicznej, co w projektech studiów niezależnych nie jest codziennością. Zadania nie są może zbyt trudne, i nie jest ich szczególnie dużo, jak na przyzwoitą pod względem długości grę (jak dla mnie powinno być ich ciut więcej). Ale są one przemyślane, wpisują się w fabułę, a samodzielne sobie z nimi poradzenie sprawia wielką frajdę.
Na wielki plus, wręcz "plusisko" zasługuje rewelacyjna ścieżka muzyczna, które ma do zaoferowanie mnóstwo linii melodycznych. Muzyczna część Foolish Mortals nie tylko buduje klimat, nie tyle pokręca nastrój tajemnicy i lekkiej grozy, ale i nie boi się uderzyć w głośne tony, a dodatkowo stanowi integralną część rozgrywki, jest po prostu jednym z zadań w grze.
Świetnie wypada również angielska wersja językowa, która każdej postaci, tej pierwszo, jak i drugoplanowej nadaje charakteru i osobowości. Aktorzy głosowi przyłożyli się do swojej pracy tak mocno, że rozgrywkę śledzi się nie tylko jako świetną grę przygodową, ale również jak dobry film, w którym poczuć można klimat lat trzydziestych ubiegłego wieku.
I tylko wielka szkoda, że Foolish Mortals nie jest tytułem dostępnym z polskimi napisami, które pozwalałaby większości z nas, polskich graczy, czerpać jeszcze większą przyjemność z każdego momentu tej naprawdę dobrej, przemyślanej i lekko mroczno-komediowej przygodówki. Oby kiedyś była możliwość zagrać w nią z rodzimą lokalizacją językową.
Nie mniej jednak recenzowana przeze mnie gra to jeden z mocniejszych przygodowych tytułów tego roku, który warto sprawdzić, a do którego ja osobiście zapewne będą wracać. Bardzo polecam ją nie tylko fanom gatunku przygodowego, ale i graczom, którzy chcą zacząć przygodę z tym gatunkiem, bądź w opowieści z gatunku adventure grają sporadycznie. Zapewniam, warto!
Moja ocena 9/10
Serdecznie dziękuję Inklingwood Studios za udostępnienie gry do recenzji!
Grałam w grę na PC - Steam.
Zalety:
- Angażująca fabuła, którą chętnie się poznaje;
- Mroczno-komediowa opowieść z morałem;
- Prosty interfejs i system podpowiedzi (gra w której nie utniesz);
- Przyjemna dla oka grafika;
- Mnogość postaci;
- Mnóstwo celów do wykonania;
- Ciekawe zagadki przedmiotowe i logiczne;
- Świetny angielski dubbing;
- Doskonała ścieżka dźwiękowa i muzyczna;
- Możliwość zapisywania rozgrywki ręcznie;
- Przyzwoita długość rozgrywki
Wady:
- Brak polskiej wersji językowej;
- Nieco dziwaczne poruszanie się protagonisty gry;
- Mogłoby być więcej zagadek logicznych















Komentarze
Prześlij komentarz