Warto przeczytać również:
Recenzje, poradniki, newsy ze świata przygodówek, filmów i seriali
Warto przeczytać również:
Przeczytaj także:
Przygodówka siegająca po klimat gier i filmów o Indianie Jonesie, w rozgrywce "wskaż i kliknij", w retro pikselowej grafice, zatytułowana The Eye of Vala ma swoje miejsce na platformie Steam.
The Eye of Vala, przygodówka niczym Indiana Jones, gra bazująca fabularnie na starożytnej indyjskiej bajce, ma już swoją kartę na platformie Steam i wstępną, planowaną na ten rok datę premiery. Grę autorstwa Teckel Studios można zatem dodawać do swojej listy życzeń.
Przeczytaj również:
Fabuła The Eye of Vala bazuje na starożytnej legendzie, o bogu Indrze rządzącym wszechświatem, obalonym przez żądnego władzy boga demona o imieniu Vala. Zmuszony przez półbogów do odegrania roli ofiarnego zwierzęcia, zostaje brutalnie zamordowany, a jego ciało pocięte na kawałki. Jego szczątki, choć był tyranem, z racji na ofiarowanie otrzymały wielką moc, stały się początkiem klejnotów. Połączenie wszystkich, znanych jako Navaratna, miało obdarzyć ich właściciela ogromną magiczną mocą. Zrzucone na Ziemię nasiona mocy Vali, zostały ukryte. Przez stulecia wielu próbowało je bezskutecznie odnaleźć.
Po zakończeniu I wojny światowej pułkownik Moorehead podczas poszukiwań starożytnego przedmiotu znanego jako "Oko Vala", jednego z oryginalnych „Ziaren” żądnego władzy Asury, znika bez śladu. Jego poszukiwania w końcu zostają przerwane, a on sam uznany za zmarłego. Jego rodzina nie traci jednak nadziei, zatrudniając do jego poszukiwań łowcę nagród o imieniu MacNaughton. Ma przynieść rodzinie wieści, o żywym czy martwym, a nagrodą za nie ma być spora suma pieniędzy. Ale MacNaughton nie jest jedyną osobą poszukującą magicznego "Oka", przedmiotu i zarazem klucza potrzebnego do zlokalizowania pozostałych „Nasion”, które mogą ponownie obudzić Valę i dać kontrolę nad jej mocą.
The Eye of Vala to klasyczna przygodówka typu "wskaż i kliknij", z eksploracją, przygodową fabułą z zagadkami, zbieraniem i używaniem przedmiotów, mierzniem się ze wskazówkami i aktywacją mechanizmów. Gracz może grać w niej we własnym tempie, polegajac na obserwacji i logicznym myśleniu. Tytuł inspirowany klasykami przygodowymi nie posiada dialogów mówionych i jest dostępny z napisami po angielsku i hiszpańsku. Gra swtorzona została w przyjemnej dla oka, retro pikselowej grafice.
Premiera gry w wersji na komputery osobiste PC przewidziana jest na 2026 roku. Dokładna data nie została ogłoszona.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji pierwszej gry z przygodowej serii o detektywie, który rozprawia się z tajemnicą mordu w pewnej położonej na bagnach atrakcji turystycznej. Oto co myślę o detektywistycznej przygodówce Detective Grimoire!
Niedawno miałam okazję sprawdzić wersję demonstracyjną najnowszej odsłony przygodowego cyklu, którego bohaterem jest detektyw Grimoire. Po ograniu The Mermaid Mask, w wersji demo, czyli najnowszego dzieła studia SFG Games, poczułam nieodpartą chęć poznania poprzednich opowieści z tej serii, które, tak się jakoś złożyło, do tej pory nie znałam. Zachowując kolejność, choć w przypadku tej serii nie jest ona niezbędna, zaczęłam od sprawdzenia pierwszej pełnoprawnej przygodówki, o tytule Detective Grimoire, wydanej w roku 2014, prawie dwanaście lat temu, części, w której uroczy śledczy zaczyna swoją detektywistyczną działalność na pełną skalę, a towarzysząca mu w kolejnych odsłonach Sally, jak w przypadku nowych odsłon, tym razem nie uczestniczy w śledztwie. A oto jej recenzja 😁
Inne przykładowe recenzje dostępne na blogu:
Słowem wstępu - historia detektywa Grimoire
Zanim zanurzę się w opowieść o śledztwie na bagnach, winnam Wam i trochę też sobie, bo prawdę powiedziawszy dowiedziałam się o tym już po przejściu gry, pewne wyjaśnienie. Dotyczyć one będzie serii o detektywie Grimoire, która może wydawać się zaczyna się właśnie od recenzowanej przeze mnie gierki.
Jak się okazuje jest to błędne myślenie. Poznanie przez naszego śledczego, na samym początku omawianej przeze mnie przygodówki, małej, rudowłosej dziewczynki ma głębszy sens. Otóż okazuje się, że seria, którą stworzyli dwaj bracia, założyciele studia SFG Games, miała początek wraz z flashową, darmową przygodówką, której akcja rozgrywała się w wesołym miasteczku. Gry nie udało mi się już znaleźć w Internetach. Niemniej dała ona początek składającej się obecnie z trzech części, przy czym na debiut najnowszej jeszcze czekamy, detektywistycznej, przygodowej serii.
Jej początek, w pełnoprawnej, komercyjnej formie zaczyna właśnie krótka, ale bardzo treściwa w zadania, ciekawa i przede wszystkim bardzo detektywistyczna przygodówka z roku 2014, zatytułowana Detective Grimoire.
Fabuła - śledztwo z bagiennym potworem w tle
Historia rozpoczyna się od animacji, w której wspomniany detektyw, młody mężczyzny w wpisującym się w styl śledczego ortalionowym płaszczu i kapeluszu, wieziony w łódce przez oficera Jamesa, przybywa na bagna, gdzie ma rozpocząć swoje kolejne śledztwo. Na tak zdawałoby się nieatrakcyjnym, podmokłym miejscu znajduje się mała atrakcja turystyczna "Boogy's Bog", która przyciąga turystów zagadkową bagienną istotą. Stworzenia żyje w tym miejscu podobno już od sześćdziesięciu lat.
Właścicielem i twórcą turystycznej atrakcji jest Richard Remington, który pewnego dnia, w godzinach wieczornych zostaje znaleziony martwy. Jego okaleczone ciało, noszące ślady pazurzastego stworzenia porzucone zostało przed jego biurem, a o zabójstwo właściciela "Boogy's Bog" podejrzewa się bagienną istotę, kolorowego bohatera kreskówek, istotę znaną jako Boggy. Zadaniem śledczego, który nie wierzy w istnienie miejscowego potwora, jest zbadanie tej jakże tajemniczej, zagadkowej sprawy i odnalezienie prawdziwego zabójcy.
W toku śledztwa, poznając życie na bagnach, jego mieszkańców i przybyłych gości, z których niemal każdy ma jakąś tajemnicę, Grimoire odkrywa zabójcę, przy okazji poznając sekret atrakcji turystycznej i samego jej właściciela i twórcy.
Przygodówka, choć nie taka aż klasyczna
Detective Grimoire jest przygodówką point-and-click, ale w nie tak klasycznym stylu, jak w większości gier z tegoż gatunku. Postacią naszego śledczego, a kierujemy tylko nim, dowodzimy za pomocą myszy, bez możliwości użycia kontrolera, tak jak w przypadku kolejnych odsłon serii.
I choć sterowania odbywa się myszką to w recenzowanej przeze mnie grze nie ma typowych rozwiązań, znanych z przygodówek "wskaż i kliknij". Nie znajdziemy w lokacjach nazw przedmiotów, które możemy zabrać, obejrzeć czy użyć. Klikać możemy niemal na wszystko, a po zaznaczaniu przez grę danego obszaru, wysłuchać odpowiedniego komentarza. Nie ma klasycznego ekwipunku, który zlokalizowany byłby gdzieś na ekranie. Nie posłużymy się również możliwością podświetlania miejsc w lokacjach, ale istotne lokacje, które można i powinno się odwiedzić, będą, zanim ich nie odwiedzimy, błyszczeć, wskazując nam kierunek.
Rozgrywka bazuje na systemie punktowym, i sterowaniu za pomocą rodzaju komend. Pójdziemy do lokacji tej czy tamtej, ale tylko wtedy, gdy użyjemy ikony ludzika w prawym dolnym rogu. Przejrzymy akta sprawy i zebrane wskazówki klikając na odpowiednie ikony dotyczące postaci, wskazówek, do których trafiają również zebrane przez nas przedmioty czy notesu. Podczas kilkugodzinnego dochodzenia będziemy robić postępy w śledztwie, dodając do każdej z tych ikon kolejne procenty postępów. Najlepiej byłoby w każdym z nich zdobyć 100%, ale gra skonstruowana jest w taki sposób, by móc przejść ją nie osiągnąwszy pełni procentowej. Pozwala to na ponowne wkroczenie w dochodzenie, czyli kolejne przejście gry, tym bardziej, że oferuje ona trzy możliwe do rozgrywki profile. Trzeba przy tym zaznaczyć, że omawiania przeze mnie przygodówka nie posiada ręcznego zapisu.
Do dyspozycji mamy również mapę, która wraz z postępami w grze stale się rozrasta. Gracz może w dowolnym momencie wędrować po zapisanych na nich miejscówkach. Będzie to robił dość często, bo skupiona na śledztwie przygodówka, będzie tego od niego wymagać.
Postępy w naszych działaniach sprawdzać można również za pomocą przycisku "znaku zapytania", który stanowi podsumowanie dochodzenia, dając wgląd nie tylko w procentowe postępy, ale w zrealizowane przez nas wyzwania, czyli dodatkowe rozmowy z podejrzanymi, które są efektem zebranych przez nas wskazówek.
Krótka, ale treściwa w zadania i minigry rozgrywka
Detective Grimoire nie jest przygodowym tytułem wpisującym się w długą i bardzo skomplikowaną rozgrywkę. To kilkugodzinna przygodówka, którą można przejść w dosłownie trzy godziny, choć dla osiągnięcia 100% wszystkich aspektów składających się na całość, gracz musi skupić się na większej dokładności. Ta dokładność polegająca na pilniejszym, bardziej szczegółowym badaniu miejscówek i poszukiwaniu wskazówek, możne oczywiście wydłużyć rozgrywkę.
W grze sprawdzać można dosłownie wszystko, klikając na właściwie wszystkim, ale nie każdy element otoczenia i nie każda rozmowa jest nam potrzebna do przejścia recenzowanej przeze mnie gierki, i nie każda doda do już zebranych postępów dodatkowe punkty procentowe.
Większość naszych działań opiera się na badaniu okolicy, na rozmowach i na bardzo skrupulatnym śledztwie. Główną zaletą tegoż tytułu jest możliwość wejścia w buty prawdziwego detektywa, z krwi i kości, z jednoczesnym zmierzeniem się z tajemnicą natury nadprzyrodzonej, fantastycznej, a nawet nieco science-fiction. Odkrywanie tajemnicy bagiennej istoty i tegoż miejsca, które skrywa wielki sekret, jest przyjemnością samą w sobie, jest i wyzwaniem.
A tych wyzwań w grze znajdziemy sporo. Przede wszystkim szukać będziemy wskazówek, odkrywając ich sekrety, które nie zostaną nam odsłonięte od razu, a stopniowo. Nieodkryte tajemnice oznaczone zostaną znakami zapytania. Przeprowadzimy także liczne rozmowy z wieloma, nader ciekawymi postaciami, z których każda ma swój charakter i dozę tajemnicy. Kolejne przesłuchania, poprzedzone znalezieniem wskazówki pozwolą na otwarcie "wyzwania", czyli dodatkowej rozmowy. Do odblokowanie mamy ich tyle, ile jest w grze postaci, czyli dokładnie siedem.
Poszukiwanie wskazówek, przedmiotów i prowadzenie rozmów to oczywiście nie wszystko czego spodziewać możemy się w tej treściwej w przygodowe działanie opowieści. Co jakiś czas zebrane informacje i wskazówki pozwolą na uporządkowanie myśli detektywa Grimoire. Czeka nas wtedy wyzwanie natury dedukcyjnej, rodzaj zagadki, w której będziemy musieli odpowiedzieć na pytanie zadane przez detektywa. W tym celu w odpowiednie okienko wstawimy właściwie postaci czy przedmioty, bądź wskazówki i dobierzemy do nich poprawną odpowiedź.
Wszystko co będzie prawidłowo wykonanym zadaniem, dobrym tropem, odpowiednią rozmową, pójściem we właściwym kierunku, czy poprawnym rozwiązaniem zagadki i dobranej dobrej odpowiedzi, sygnalizowane będzie charakterystycznym dźwiękiem. Potwierdzi on właściwość naszej decyzji, upewniając gracza, że jego wybór jest trafiony.
Oprócz wyzwań natury typowo śledczo-detektywistycznej, sprawiających, muszę to przyznać, wielką frajdę, gracz zmierzy się także z prostymi minigrami, która wplecione zostały w fabułę, i mają na celu uatrakcyjnić rozgrywkę, bądź zdobyć potrzebną wskazówkę.
Jeśli tylko oswoimy się ze sterowaniem, i z mnogością funkcji gry skoncentrowanej na punktacji, zabawa w detektywa mierzącego się z wyjątkową sprawą i wyjątkowym podejrzanym, może okazać się wyzwaniem dość prostym. Ale jeśli tylko nie będziemy mieli pojęcia co dalej, i zwyczajnie utniemy, możemy posłużyć się zebranymi wskazówkami, a nawet profilami, które pokazujemy podejrzanym. Szybko okaże się, że taki czyn nieść będzie ze sobą dodatkowe informacje, i nowe punkty w rozgrywce.
Do pomocy mamy również oficera Jamesa, siedzącego w łódce przy pomoście, który służy troszkę jak growy samouczek, ale i osoba podsumowująca śledztwo, które toczy się w kilku rozdziałach, na które podzielona jest owa gierka.
Oprawa graficzna i dźwiękowa - jest dobrze, jest bardzo dobrze
Detective Grimoire to gra wykonana w ręcznie rysowanym stylu graficznym. Malowane, stateczne tła, niczym z obrazka, utrzymane w pastelowych barwach, rozjaśniane są przez niezwykle, czasami aż za bardzo przekolorowane postaci, począwszy od krwistorudej dziewczynki, po zielonowłosą Sally, pracownicę budki z pamiątkami. Przekrój postaci narysowanych w zabawnym stylu, który podkręca tajemniczy klimat fabularny, jest tu szeroki. Choć osób, z którymi przyjdzie nam rozmawiać nie jest szczególnie dużo, bo zaledwie siedem, to zarówno ich charakter, styl bycia i jakość ich graficznego wykonania, dają graczom poczucie przygodowego spełnienia.
Recenzowana przeze mnie przygodówka jest zwyczajnie graficznie przyjemna dla oka, nie tylko w zwykłej rozgrywce, ale w wplecionych w opowieść, podbijających ją, dość licznych animacjach. Te nie tylko budują klimacik, ale i dodają do fabuły dodatkowe smaczki. No i prezentują się trochę jak animowane filmy.
Niczego zarzucić nie można również ścieżce muzycznej, która swoimi dźwiękami, dobrą oprawą otoczenia, jak i samą muzyką, skutecznie buduje atmosferę. Kawałki lecące w tle potrafią wyciągnąć z tej detektywistycznej, ale i nieco mrocznej historii, wszystko co w danym momencie podkręca jej klimat, ale i stanowi o dozie humoru, którego grze również nie brakuje.
Na uznanie zasługuje również to, że Detective Grimoire, w przeciwieństwie do swojej flashowej poprzedniczki to gra z pełnym angielskim dubbingiem dla każdej postaci. I choć aktorzy głosowi się powtarzają, to ich zaangażowanie i jakość włożona w pracę nad głosem każdej z napotkanych w przygodzie osób, jest na najwyższym poziomie. To, że gierka jest w pełni udźwiękowiona, niezależnie jak bardzo profesjonalnie i aktorsko bogato, stanowi jej spory atut.
Niestety po raz kolejny muszę z przykrością napisać, że oceniana przeze mnie gierka, projekt niezależny, nie jest niestety dostępna w języku polskim. Właściwie zagrać można w nią jedynie w języku angielskim. Granie w grę bez znajomości tegoż języka, poznawanie przygodówki skoncentrowanej na wskazówkach, poszlakach, wnioskach i dedukcji, skupionej również na zagadkach słownych, może nie być przyjemne. Grę zwyczajnie nie będziemy w stanie zrozumieć.
Detective Grimoire - podsumowanie recenzji. Świetna, wciągająca, zachęcająca by chcieć jej więcej
Podsumowując, Detective Grimoire to bardzo udana, ręcznie rysowana, fajnie zanimowana, przygodówka point-and-click, która bawi się klasyką, oddając w ręce gracza tytuł, który wymaga od grającego pewnej swobody działania. Nie ma tu klasycznych rozwiązań rodem z gier "wskaż i kliknij", nie ma nazwania miejsc i przedmiotów, nie ma podświetlania hotspotów, nie ma podpowiedzi. Jest natomiast możliwość klikania i badania wszystkiego i wszędzie, jest pobudzanie detektywistycznej żyłki poprzez poszukiwanie wskazówek i przejście gry na 100% w każdym jej aspekcie (a wcale nie jest to takie oczywiste).
Mnogość zadań w dość krótkiej, możliwej do przejścia w około trzy godziny przygodówce, daje przygodową satysfakcję. Działania skupiające się na poszukiwaniu wskazówek, rozmowach z podejrzanymi i odpowiedziach, które rodzą się w głowie sympatycznego bohatera, jakim się detektyw Grimoire, urozmaicane są prostymi, ale ciekawymi minigrami, które zgrabnie wpleciono w fabułę.
Intrygującą fabułę, która miesza detektywistyczną narrację z elementami fantasy i science-fiction, podbijaną dialogowym humorem, i charakternymi postaciami, chce się poznawać, chce się zgłębiać, odkrywać. Zabawa oparta na punktacji zachęca po ponownego przejścia gry, i odkrycia wszystkich ukrytych w niej wskazówek, wszystkich jej możliwości. Urokliwa, przyjemna dla oka grafika, ręcznie rysowana, pastelowa, a jednocześnie barwna postaciami, napędzana jest graficznie urokliwymi animacjami, wnoszącymi do opowieści coś więcej, niż tylko jej rozwinięcie.
Na plus także możliwość zagrania w pełnej angielskiej wersji językowej, z całkiem porządnym dubbingiem. Całość pozytywnych wrażeń dopina również porządna ścieżka muzyczna i dźwiękowa, która potrafi zbudować klimat tej oryginalnej, wciągającej i zachęcającej do odkrywanie więcej gier z tej serii, przygodowej opowieści. I tylko żal, że nie można w nią zagrać w ojczystym języku, a gra nie jest jednak nieco dłuższa.
Nie mniej jednak Detective Grimoire to bardzo dobra, bardzo ciekawa i bardzo detektywistyczna przygodówka, którą warto poznać, w którą zagrać jak najbardziej trzeba. Ja bawiłam się świetnie, i z całą pewnością będą chciała zagrać także w kolejne gry z tej serii.
Moja ocena 8/10.
Grałam w wersję na kompoutery osobiste PC - Steam.
Zalety:
Wady:
Na Steam swoją kartę ma bardzo nietypowy, wyjątkowy pod względem klimatu i rozgrywki przygodowy horror zatytułowany Perceptum, w którym wcielamy się w medium widzące więcej za sprawą swoich zdolności i lusterka.
Wyjątkowy przygodowy horror, z unikalną rozgrywką, gra w której wcielamy się w medium, starszą kobietę widzącą więcej nie tylko za sprawą swoich zdolności, ale i kieszonkowego lusterka. Gra nosi tytuł Perceptum, ma swoje miejsce na Steam i obecnie można dołączyć do jej playtestów. Przygodowa gra grozy została stworzona i będzie wydana dzięki Duck Reaction. Jej data debiutu na Steam nie została jeszcze ogłoszona.
Przeczytaj też:
Perceptum to tytuł stworzony przez niezależne studia, gra z rozgrywką przewidzianą na około 3 godziny. Jest to horror, który stawia na poczucie niepewności i uczucie, że towarzyszy nam coś, czego nie widzimy, a co jednocześnie jest w zasięgu naszego wzroku.
Wcielamy się w doświadczone medium, w dojrzałą kobietę, która zajmuje się sprawą dziwnego zaginięcia rodziny, która krótko po wprowadzeniu się do domu, zniknęła bez śladu. Śledztwo policji zostało umorzone, a jedyną nadzieją na odkrycie prawdy jest właśnie medium, czyli protagonistka, w którą się wcielamy.
Razem z nią znajdziemy się w opuszczonym domu, w niepokojącej, przytłaczającej ciszy. Przejmując kontrolę nad medium będziemy zamykać oczy, by usłyszeć zaświaty, i kieszonkowego lusterka, by zobaczyć to co nie jest widoczne, odkrywając tym samym prawdę jaka kryje się w ścianach tego mieszkania.
Gra stawia na niezwykle mroczną, niepokojącą atmosferę ciągłego zagrożenia. Jedyną naszą bronią są nasze zdolności, zmysły oraz lusterko, które jednocześnie staje się zagrożeniem, bo ujawnia zło przebywające w tym mieszkaniu. Zamknięcie oczu pozwoli wejść do świata duchów, ale czyni z medium osobę bezbronną. Musi wtedy polegać na dźwiękach, słuchając dochodzących do jej uszu, gdzieś z oddali szeptów i stuków. Wraz z rozwojem gry i dalszą eksploracją domostwa, atmosfera robi się gęstsza, przytłaczająca, a uczucie obserwacji nie znika, a wręcz wzrasta. Gdy coś w końcu się ujawni, nie będziemy w stanie się obronić.
Data premiery Perceptum nie została ogłoszona. Na Steam można dołączyć do jej playtestów.
Mixtape, narracyjna, muzyczna przygodówka o ostatniej nocy szkoły średniej ma oficjalną, majową datę premiery, które potwierdzona została premierowym zwiastunem.
Przygodowa, narracyjna opowieść, w której muzyka, a dokładnie lista nagrań na kasecie jest istotą rozgrywki, zatytułowana Mixtape zyskała oficjalną datę premiery. W tytuł stworzony przez studio Beethoven and Dinosaur, którego wydaniem zajęło się Annapurna Interactive, mające w swym portfolio wiele ciekawych przygodówek, zagramy w pierwszym tygodniu maja. Jednocześnie wydawca podzielił się nowym, premierowym jej zwiastunem.
Warto przeczytać także:
Mixtape to gra o której na blogu już wspominałam, pozwalająca przenieść się graczom w czasy kiedy nie było dostępu do szybkiego Internetu i streamingu, a młodzież spędzała czas przy muzyce nagranej na kasecie magnetofonowej. W grze wcielamy się w grupkę przyjaciół, spędzających ostatnią noc szkoły średniej. Wraz z nimi posłuchamy świetnie dobranych kawałków muzycznych z tamtej epoki, które pozwolą przenieść się we wspomnienia.
Bohaterami gry jest trójka przyjaciół, którzy w drodze na ostatnią wspólną imprezę, dzięki perfekcyjnie dobranej playliście zostają wciągnieci w oniryczne rekonstrukcje ich uformowanych wspomnień. Wraz z nimi będziemy przeżywać różnorodne narracyjne miniseriale, eksplorować kluczowe momenty, które ich ukształtowały. Gracze zanurzą się w krainę nastolatków jażdżąc na deskorolce, robiąc zdjęcia, włócząc się godzinami po opuszczonym parku rozrywki, odbijając piłki baseballowe, czy uczestnicząc w pokazie fajerwerków z tylnego siedzenia samochodu.
Gra stworzona została przez studio odpowiedzialne za nagrodzoną nagrodą BAFTA grę The Artful Escape. Ich nowy tytuł czerpie inspirację z klasycznych filmów o dorastaniu, łącząc w sobie nostalgiczną bezcelowość, psoty, muzykę, wzloty i upadki okresu dojrzewania oraz słodko-gorzkie uczucia, które towarzyszą dorastaniu i związanym z nim przemianom.
Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z dostępnego podczas wydarzenia Steam Next Festiwal ekskluzywnego demo przygodowej gry "wskaż i kliknij" zatytułowanej Whirlight - No Time To Trip.
Podczas lutowej edycji Steam Next Festiwal włoskie studio imaginarylab, wraz z wydawcą Vsoo Games udostępniło ekskluzywne, czasowo dostępne demo Whirlight - No Time To Trip. Kolejny fragment gry dostępny był tylko podczas tego wydarzenia. Obecnie na Steam możliwa jest do pobrania i zagrania pierwsza wersja demonstracyjna, która została zaktualizowana o pewne ulepszenia. W pierwsze demo przyznam się nie grałam, choć z pewnością nadrobię tę zaległość, ale to festiwalowe sprawdziłam i dziś podzielę się z Wami moimi z niego wrażeniami.
Inne wrażenia z wersji demonstracyjnych na moim blogu:
Kolejne demo, przygotowane specjalnie na lutowe wydarzenie platformy Steam, podczas którego sprawdziłam i opisałam w wrażeniach demo przytulnej, lekkiej i zimowej przygodówki Muminek: Ciepło zimy oraz kontynuację przygód detektywa Grimoire'a i jego partnerki w śledztwie Sally w grze The Mermaid Mask to fragment gry, w którym możemy pokierować żeńską bohaterką.
W wersji demonstracyjnej wcielamy się bowiem w towarzyszkę podróży Hectora, zdeterminowaną i pewną siebie artystkę o imieniu Margaret, która właśnie odbywa swoją podróż w czasie, trafiając do przyszłości. W demo spotykamy ją zamkniętą w czymś w rodzaju skarbca, jak się później okazuje, znajdującego się w muzeum. Jej zadaniem, a przy okazji oczywiście i gracza, jest wydostanie się z tego muzealnego więzienia.
Opuszczenie muzeum w mieście przyszłości wiąże się z konkretnymi działaniami naszej protagonistki, polegającymi na klasycznych rozwiązaniach z przygodówek point-and-click. Whirlight - No Time To Trip to typowa przygodówka, która już w wersji demonstracyjnej pokazuje, że działania graczy skupiać się będą na eksploracji, zbieraniu i używaniu przedmiotów, a także rozmowach i zagadkach. W demo pogaduszki przeprowadzimy jedynie z całkiem sympatycznym robotem, z lekka przypominającym mi mechanicznego przyjaciela Tiny, SAMA-53 z przygodówki ENCODYA, której wrażenia z demo, recenzję oraz poradnik znajdziecie w dziale "Moja twórczość".
Ogrywany przeze mnie kawałek gry jest wycinkiem większej całości, z bliżej nie znanego mi momentu rozgrywki. Zostajemy zwyczajnie wrzuceni do gry, ale nasze z nią obcowanie poprzedza animowany wstęp. Ten bardzo, ale to bardzo przypomina początek przygody Willy'ego Morgana w przygodówce Willy Morgan and the Curse of Bone Town, do której nowy projekt studia zapewne będzie porównywany. Miałam przyjemność zagrać w demo pierwszej przygodówki tegoż studia, jak w pełną jej wersję, której recenzję znajdziecie na blogu w "Moja twórczość" i mogę już na podstawie dema stwierdzić, że gry, mimo podobnego intra, mocno się od siebie różnią.
Choć obydwie to klasyczne przygodówki, z dość podobnym sterowaniem, to Whirlight - No Time To Trip wydaje się być bardziej dopracowana i logiczna. Problemem pierwszego dzieła imaginarylab były zagadki, które w sporej mierze nie wynikały z fabuły. W nowej grze tegoż dewelopera wydaje się problem ten nie istnieje. Nie jestem w stanie po krótkim fragmencie przygodowej zabawy wysnuć jednoznacznej i ostatecznej tezy, ale po ograniu demo, w którym przyszło mi się mierzyć z zagadkami przedmiotowymi i jedną logiczną, śmiem twierdzić, że zadaniowa rozgrywka jest tu logiczna i sprytnie wpleciona w fabułę.
Przez większość wersji demonstracyjnej, w której tkwimy w muzeum, przeszukujemy lokacje, badamy, odkrywamy i zbieramy przedmioty. Te trafiają do klasycznego ekwipunku znajdującego się na dole ekranu. Zebraną rzecz można obejrzeć, wysłuchując o niej stosownego komentarza. To co zbierzemy użyjemy w odpowiednich miejscach, we właściwych lokacjach, których przeszukiwanie nie będzie trudne, gdyż twórcy wbudowali do rozgrywki podświetlanie miejsc interaktywnych.
Whirlight - No Time To Trip będzie grą nastawioną nie tylko na zagadki przedmiotowe, ale i logiczne, o czym świadczyło również ogrywane przeze mnie demo. Natrafiłam w nim na zadanie polegające na otwarciu szuflady w biurku poprzez przekręcenie w odpowiedni sposób pokręteł w kształcie kwiatów. Do zagadki dodana była podpowiedź w postaci pewnego listu i znajdujących się tam oznaczeń. Nie będę tego fragmentu opisywać bardziej szczegółowo, bo zapewne znajdzie się w pełnej wersji gry (a przynajmniej tak sądzę), ale mogę z całym przekonaniem wspomnieć, że zagadka jest całkiem fajna, logiczna i pasująca do fabularnej opowieści.
Graficznie ta klasyczna przygodówka obsługiwana za pomocą myszy, bądź kontrolera (nie wiem czy też w demo, nie sprawdzałam), prezentuje się całkiem porządnie. Nie jest to tytuł powalający graficznie, to gra łącząca kreskówkowy styl z 3D. Wizualnie mocno przypomina poprzednią przygodówkę studia, choć w eksluzywnym demo przygotowanym specjalnie dla Steam Next Festiwal, trąci nieco klimatem science-fiction, za którym ja w grach niestety nie przepadam.
Zapewne w pełnej wersji Whirlight - No Time To Trip, która ma zadebiutować w tym roku, choć dokładnej daty wciąż nie znamy, graficzny klimat tejże gry będzie ulegał zmianom, związanym z podróżami w czasie, do różnych epok, i różnych miejsc.
W demo miałam okazję zagrać w pełnej angielskiej wersji językowej, poznając jakim głosem przemówi jedna z grywalnych postaci omawianej przeze mnie gierki. Dubbing jest tu na całkiem porządnym poziomie i dotyczy to zarówno Margaret, temperamentnej kobiety, która nie zawaha się zrobić coś niewłaściwego dla własnej korzyści, jak i pomocnego muzealnego robota.
Podsumowując, wersja demonstracyjna Whirlight - No Time To Trip, dostępna czasowo tylko podczas lutowego wydarzenia Steam, zachęciła mnie do sprawdzenia także pierwszej wersji demo, teraz po pewnych aktualizacjach. Demko zapowiada całkiem porządną przygodówkę, w klasycznym stylu, w typowymi zagadkami, z logicznymi zadaniami i podróżami w czasie, w których, sądząc po kończącej je animacji, może wiele się wydarzyć.
Whirlight - No Time To Trip swoją premierę w pełnej wersji ma mieć w 2026 roku. Dokładna data nie została ogłoszona. Obecnie na Steam dostępne jest pierwsze demo gry, po aktualizacjach.
Warto przeczytać także:
