The Mermaid Mask - wrażenia z demo. Kontynuacja w klimacie poprzedniczki
Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z wersji demonstracyjnej nadchodzącej detektywistycznej przygodówki "wskaż i kliknij", kolejnej przygody detektywa Grimoire i jego partnerki w śledztwie Sally. Oto co myślę o fragmencie nadchodzącej przygodówki The Mermaid Mask.
Lutowa edycja Steam Next Festiwal wciąż przed nami, gdyż startuje dopiero jutro wieczorem, a ja juz mam pokaźną listę wersji demonstracyjnych które sprawdziłam, właśnie sprawdzam i zaraz sprawdzać będę. Przygodówek, choć mówi się, że gatunek ten siedzi w głębokiej niszy, i to jest niestety prawdą, okazuje się nie brakować, i ciężko wybrać od której zacząć i którą najpierw opisać. No cóż...., w drodze losowania padło na The Mermaid Mask od SFB Games, czyli przygodówkę w klasycznej rozgrywce "wskaż i kliknij", w detektywistycznym stylu, będącą kontynuacją poprzedniczki, ale wprowadzającą również kilka bardzo istotnych zmian.
Inne wrażenia z wersji demo na moim blogu:
- Allogloom, wrażenia z demo. Dziwna, mroczna i intrygująca przygodówka
- Aurora: The Lost Medallion - The Cave – wrażenia z demo klasycznej, rysunkowej przygody sci-fi
- Death Corp - wrażenia z demo. Korpo-makabryczna przygodówka z czarnym humorem
- HABROMANIA - wrażenia z demo. Alicja w krainie mroku
- Ophelia's Chapter - wrażenia z demo. Intrygujący przygodowy horror o współczesnej wiedźmie
- Rose Cottage, wrażenia z demo przygodówki z duchami
- The Tragedy at Deer Creek - wrażenia z demo. Zapowiada się niezwykle klimatycznie
The Mermaid Mask w demo, które zajęło mi około 40 minut rozgrywki rozpoczyna się w pewnym zajeździe, gdzie poznajemy, niektórym z Was zapewne znanych już bohaterów, detektywa Grimoire'a i jego partnerkę w śledztwie Sally. Para szykuje się do swego kolejnego zadania, do rozwikłania zagadki śmierci kapitana podwodnego statku. Magnus Mortuga został odnaleziony martwy na swoim, jakże dziwnym okręcie, w zamkniętym pokoju, w którym głównym i mocno rzucającym się w oczy przedmiotem był wielki, kamienny, starożytny kocioł.
Tajemnica jego odejścia z tego świata okazała się być niezwykle zagadkowa, zważywszy na fakt, że kocioł ów wydawał się być otwarty po raz pierwszy, a denat był podobno nieśmiertelnym podróżnikiem w czasie, a może nawet wampirem, istotą dotkniętym klątwą. Poskładanie w całość przedziwnej zagadki, domniemanej klątwy, przeklętego kotła i ekscentrycznej załogi przypadło w udziale niewątpliwie dociekliwym, pomysłowym i stawiającym na logikę, ale i nie wątpiącym w dziwność świata detektywom.
The Mermaid Mask jest kolejnym już tytułem tego niewielkiego, niezależnego studia, i nowym projektem z serii o wspomnianym detektywie i jego towarzyszce, cyklu gier, które doczekały się już kilku odsłon, a ich początek miał miejsce prawie 12 lat temu, w grze pod tytułem Detective Grimoire, o podtytule Secret of te swamp. Tak się jakoś złożyło, że nie miałam przyjemności ograć ani przygodówki wydanej w 2014 roku, ani tej, która zadebiutowała pięć lat później, czyli Tangle Towar, swoim stylem graficznym i wyglądem bohaterów najbardziej zbliżonej do najnowszej odsłony, która swój debiut ma mieć w tym roku. Wspomnę tylko, że obydwie gry można teraz kupić w cenach obniżonych o 80%, czyli bardzo tanio.
Tak jak wspomniałam poprzednich odsłon nie znam, ale zapewne poznam, bo sądząc po demo najnowszej części i ocenach graczy, zdecydowanie warto. Nie mniej jednak już na pierwszy rzut oka widać, że The Mermaid Mask odbiega od pierwszej przygody detektywa, nie tylko pod względem stylu graficznego, ale i wyglądu głównych postaci. Najnowsza opowieść to graficzna i postaciowa powtórka Tangle Towar. Już demo pokazuje, że jest to przygodówka w rozgrywce "wskaż i kliknij", w której posługujemy się myszą, mając jednocześnie możliwość obsługi gierki za pomocą kontrolera. I choć gra jest klasyczna, sama rozgrywka odbiega nieco od standardów przygodówek point-and-click.
Nie ma tu klasycznego nazwania miejsc interaktywnych, nie ma podświetlania hotspotów, nie wprowadzono również typowych ikon interakcji. Jest natomiast możliwość klikania niemal na wszystko. Klikalny obszar zostaje oznaczony wtedy wielościanem o siedmiu ścianach, a nasi bohaterowie - Grimoire, bądź Sally wypowiadają się na jego temat, często wtrącając do rozmowy dozę dialogowego humoru, pozwalając przy okazji delektować się graczowi naprawdę świetnym angielskim dubbingiem.
Inaczej niż zwykle w przygodówkach, ale w stylu tej właśnie gierki, prezentuje się ekwipunek, który nie jest widoczny na ekranie, a znajduje się w ikonie notatnika, w prawym dolnym rogu. Otwierając go możemy zarówno obejrzeć zebrane przedmioty, jak i przeczytać podniesione przez nas książki. Gra bazuje na systemie poleceń, na które musimy kliknąć, by dokonać interakcji. W owym notatniku znajdują się także postaci dotyczące śledztwa, o których, jak mniemam, wraz z postępami rozgrywki dowiadywać będziemy się znacznie więcej.
Już w około godzinnej wersji demo, zależnej czasowo od tego ile chcemy zbadać, i jak długo posiedzimy przy jednej z dostępnych tu zagadek, poznawać będziemy system sterowania, wpisujący się w styl gier od SFB Games. Nie znajdziemy w nim dowolności poruszania się po nazwanych lokacjach. Wędrówkę prowadzimy po mapie, klikając na odpowiednie okienko. Nie każde z nich jest dostępne od razu, a do wielu możemy wiekrotnie powracać.
Gra nie oferuje również ręcznego systemu zapisywania rozgrywki. I choć do sterowania trzeba się przyzwyczaić, i przyznam się z początku czułam się w grze nieco dziwnie, to z postępem rozgrywki zabawa stawała się coraz bardziej przyjemna, bardzo detektywistyczna i bardzo angażująca, choć wspomnianych ręcznych zapisów niestety mi w grze brakuje.
Demo daje nam próbkę doskonałego angielskiego dubbingu. Próbkę, bowiem jedynymi postaciami, z którymi podczas demówki mamy do czynienia są protagoniści gry. Z punktu widzenia osoby, która w poprzednie odsłony serii nie grała, muszę przyznać, że dubbing zachęcił mnie, podobnie jak wciągająca, zagadkowa fabuła, o której zaraz wspomnę, do poznawania całej serii, nie tylko zapowiadanej na ten rok kontynuacji. Wersja angielska, bo tylko taka jest dostępna, jest zwyczajnie świetna. Aktorzy głosowi wychodzą na wyżyny kunsztu w swoim fachu, nadając postaciom autentyczności, klimatu i stylu. Intonacja głosu, ściszanie go w odpowiednim momencie, modulowanie, wyrażanie emocji. To wszystko i wiele więcej słychać w tej dobrze udźwiękowionej przygodówce, której towarzyszy jednocześnie niesamowicie klimatyczna ścieżka muzyczna. Zabawie, która w demo mija dość szybko przygrywa przejmująca, piękna, czasami bardzo klimatyczna muzyka w wykonaniu Budapest Art Orchestra.
Inność sterowania względem klasycznych przygodówek, stanowi o wartości tego tytułu, o jego indywidualności, zachęcając mocno do odkrywania kolejnych, schowanych na pokładzie podwodnego statku wskazówek, ukytych sekretów i dogłębniejszego poznawania fabuły. Wprawdzie trudno powiedzieć w krótkiej rozgrywce, by opowieść fabularnie można było zgłębić, ale zapewniam Was, zaciekawić scenariuszowo demo graczy będzie w stanie. Zrobi to tajemnicami, dziwnością, zagadkowością i poczuciem, że na statku nic nie jest takie jakim mogło by się wydawać.
Na dokładkę odkrywanie, badanie, klikanie i sprawdzanie wszystkiego co jest możliwe to nie wszystko. Starym zwyczajem produkcji od tegoż niezależnego studia, gier z detektywistycznym zacięciem, graczom przyjdzie badać i wyciągać wnioski. Zrobimy to za pomocą systemu wyboru odpowiednich wskazówek, umieszczeniu obrazków i wybraniu odpowiedniej treści w podsumowaniu rozdziału.
Nie zabrakło również zadań czysto logicznych, typowych dla tej serii mini-gier. W wersji demonstracyjnej natniemy się na jedną z takich zagadek, bardzo ciekawą w formie, przy której nie będziemy wprawdzie siedzieć bóg wie ile, ale trzeba będzie trochę pokombinować.
Graficznie The Mermaid Mask to kontynuacja drugiej odsłony opowieści, czyli połączenie teł 2D, czyli ręcznie rysowanej grafiki w bardzo pastelowej, ale i związanej z klikamtem morza zieleni, z nałożonymi na tła postaciami, w stylu 3D. Grafika, podobnie jak niemal wszystkie aspekty tej gry jest wyjątkowa, i typowa dla serii. I mimo tego, że nie powala wdziękiem i urokiem animowanych przygodówek, to zdecydowanie coś w sobie ma, i myślę, że pasuje do klimatu tej nieco paranormalnej historii.
Cóż mogę napisać w podsumowaniu wrażeń z demo. Szybko zleciało, mocno wciągnęło, zaciekawiło i dało upust moim detekywistycznym zapędom. Miałam okazji zmierzyć się z wyzwaniami jakie demo przede mnie postawiło, a trochę tego było. Poczułam przedsmak świetnej wersji angielskiej i doskonałej ścieżki dźwiękowej. Miałam okazję poczuć wstęp do warstwy logicznej tej detektywistycznej, czasami nieco mrocznej, a czasami zabawnej opowieści.
Czekam zatem na premierę całości, która ma mieć miejsce w tym roku, choć póki co jeszcze nie wiemy kiedy. Zanim będę miała okazję poznać co tak właściwie stało się z kapitanem statku podwodnego, zapoznam się jeszcze z dwoma poprzednimi przygodówkami z tegoż cyklu, które właśnie nabyłam.
Pełna wersja The Mermaid Mask ma pojawić się na Steam w 2026 roku. Dokładna data nie jest znana.







Komentarze
Prześlij komentarz