czwartek, 9 kwietnia 2026

Origament: A Paper Adventure - recenzja. List origami w drodze do odbiorcy

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowo-logiczno-zręcznościowej, ale i eksploracyjnej gry, podróży pewnego listu. Oto co myślę o przygodówce Origament: A Paper Adventure! Czy warta jest poznania?

Raz na jakiś czas grywam w tytuły, które w pewnym sensie wychodzą poza moją strefę rozgrywkowego komfortu, mając w zanadrzu elementy, które wymagają ode mnie zręczności, która wciąż nie jest moją najmocniejszą stroną w grach wideo. Jednym z takich projektów jest Origament: A Paper Adventure, zupełnie nie klasyczna przygodówka, a połączenie eksploracji, gry logicznej i momentami zręcznościowej, choć nie do końca typowo platformowej. Recenzowana przeze mnie gierka jest ciekawym połączeniem wielu growych gatunków, i dość świeżym spojrzeniem na rozgrywkę, która może się podobać wielu graczom. Czy podobała się i mnie? O tym w mojej recenzji, do której serdecznie zapraszam 👇

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

Origament: A Paper Adventure to gra, która swoją premierę miała dwa dni temu, na platformie Steam, tytuł stworzony przez Space Sauce Studio, którego wydaniem zajęło się Beverlor i Assemble Entertainment, mające na swoim koncie kilka znanych mi przygodówek w jakie niegdyś grałam i jakie opisywałam w recenzjach i poradnikach. I ich portfolio są dwie części nowych przygód Larry'ego -Leisure Suit Larry: Wet Dreams Don't Dry i Leisure Suit Larry: Wet Dreams Dry Twice czy przygodówka ENCODYA, których linki do tekstów znajdziecie w dziale "Moja twórczość".

Recenzowana przeze mnie w tym teście growa produkcja jest zupełnie innym rodzajem rozgrywki, nie do końca typową, powolną i eksploracyjnie, łamigłówkowo i statecznie prowadzoną wideo zabawą. To bowiem przygodówka bardziej w klimacie logiczno-platformowym, w której kierujemy poczynaniami raczej nietypowego protagonisty.... papierowego listu. 

Prawdę powiedziawszy ciężko mi przypisać ten projekt do jakiegoś zamkniętego w szczelnych ramach gatunku, bo ten po trosze zawiera wiele przeróżnych. Wraz z ową grą odkryjemy podróż przez epoki, czas i przestrzeń, w typowo eksploracyjnym stylu, mając okazję podziwiać naprawdę urokliwe lokacje. Dzięki tej podróży odkryjemy moc elementów zręcznościowo-platformowych, w których poprzez zmianę wyglądu naszego listu, który może przyjmować przeróżne formy, przyjdzie nam skakać, pływać, latach, a nawet kręcić się, uważając jednocześnie by nie trafić na mordercze owady, kłujące krzaki czy przeróżne pułapki. Próbując popchnąć dość szybko toczącą się opowieść, w niezbyt długiej, możliwej do przejście w niecałe dwie godziny grze, zmierzymy się również z wyzwaniami logicznymi, w ciekawie skonstruowanych łamigłówkach. 

Origament: A Paper Adventure to zdecydowanie tytuł stawiający na różnorodność, zupełnie nie klasyczny przygodówkowo, wymagający, ale i potrafiący wciągnąć. Zagłębiając się w kolejne lokacje uświadamiamy sobie, że z wielką chęcią, i jeszcze większą ciekawością sprawdzimy co się kryje dalej. Poznamy jakie zagadki, jakie pułapki, jakie przeszkody i w końcu jakie widoki twórcy przed nami ukryli. Bez dwóch zdań gra spodoba się fanom ruchu, akcji i ciągłych zmian, ale nie będzie chyba zadawalać zwolenników lekkiej i spokojnej rozgrywki. A to dlatego, że z racji na liczne przeszkody i na stale zwiększającą się trudność rozgrywki, i momentami małą intuicyjność, gracz nie obeznany w platformowych rozgrywkach, może ginąć, i to bardzo, bardzo dużo razy. 

Tych śmierci doświadczyłam w grze sporo, i prawdę powiedziawszy co jakiś czas musiałam nieco od gry odpocząć, by nabrać do niej dystansu. Jak wspomniałam na początku mojego tekstu, wciąż w elementach zręcznościowo-platformowych jestem laikiem, i choc gram od lat wielu, jeśli chodzi o ten przygodowy podgatunek, wciąż go poznaje, wciąż się go uczę. Oddechu pomagały mi nabrać momenty medytacyjne i orientalne, którymi ów tytuł jest wypełniony, chwile spokoju i fabularnej lekkości, w opowieści, która historię opowiada dość szczątkowo. 

Origament: A Paper Adventure to jedna z takich gier, o której fabule trudno się za wiele rozpisywać, bo nie jest ona jakoś mocno widoczna, ale nie oznacza to, że nie intrygująca i innowacyjna. Otóż w grze wcielamy się w zupełnie nie ludzkiego protagonistę, mając za towarzysza podróży, i rozmowy, bez mówionego dialogi, również nie człowieka.

W grze sterujemy bowiem listem, który niegdyś napisany został przez dziecko, ale nigdy nie dotarł do nadawcy. Mimo wszystko jego marzeniem, i jego celem jest wypełnienie swojej misji, swojego przeznaczenia. Pokonując epoki, czas i świat, mierząc się z siłami powietrza, logiki, poznając sekrety, list który ma moc origami, czyli może zmieniać swoje kształty, powoli realizuje plan, gotowy do wypełnianie swojej roli. 

W podróży, która wymagać będzie od niego wiele wysiłku, ale przyniesie również zadowolenie, pozytywne wrażenia, między innymi z poznawania świata, czasami nie tylko fizycznego, towarzyszy mu uroczy, niewielki kotek. To z nim nasz list będzie się komunikował, za nim podążał. Choć razem stanowią zespół, i mogą sobie wzajemnie pomagać, to kawałek zapisanego papieru jest tak naprawdę naszym growym protagonistą.

To musicie przyznać dość innowacyjne potraktowanie bohatera przygodówki. W swojej recenzenckiej i growej karierze nie pamiętam by kiedyś przyszło mi grać listem, i to szczególnym, bo mogącym formować swoje kształty, celem pokonywanie ścieżek i wszelakich przeszkód oraz trudności. 

Rozgrywkowo, jak już nieco w tym teście nadmieniłam, twórcy postawili na elementy zbliżone do gier platformowych, z eksploracyjnym sznitem i klimatem narracji. Platformowość widać po elementach zręcznościowych, których w grze będziemy sporo doświadczać, starając się dość płynnie przechodzić między różnymi formami naszego listowego origami. Ów list może bowiem przyjmować kilka form. Może być zwykłą okrągłą kulką, toczącą się swobodnie na płaskim terenie. Może zmieniając się w papierowy statek sunąć po wodzie, by natychmiast wzlecieć w powietrze stając się samolocikiem. Dzięki umiejętności przemiany w kręcącą się gwiazdę, może również stać się taranem likwidującym przeszkody w postaci, choćby ogrodzeń, bądź przepędzać krążące nad nim mordercze owady. 

Śmierć, która cofa gracza do pewnego momentu, często nakazując przejść dany fragment jeszcze raz, bywa częsta, bywała dla też irytująca. Mam jednak świadomość, że ta irytacja może dotyczyć jedynie mnie, osoby która w platformówkach jest słaba, a zgony w grach są jej raczej obce.


Mimo tych niedogodności rozgrywka jest raczej płynna, zmiany formy, które spokojnie możemy nazwać transformacjami listu, są intuicyjne i gdy tylko wczujemy się w rozgrywkę, okaże się, że lekkość eksploracji przychodzi sama. Origament: A Paper Adventure ma jeszcze jedną, dość ważną zaletę, małą, a właściwie znikomą powtarzalność działań. To, że z czasem gra staje się intensywniejsza, to że lokacje i czynności w nich do wykonana ciągle się zmieniają, sprawia, że zabawa się nie nudzi, nie staje się monotonna i przewidywalna.

Przewidywalności zdecydowanie w tym intrygującym projekcie, w którym kolekcjonujemy żółte żetony jak w klasycznych platformówkach, czy łapiemy wiatr, by wzlecieć wyżej i dalej, zbieramy listy, a nawet zatrzymujemy się by porozmawiać z naszym kocim towarzyszem, zdecydowanie nam nie grozi. Nie spodziewajmy się jej w grze choć krótkiej, to intensywnie wypełnionej zmieniajacymi się zadaniami, w tym ciekawie skonstruowanymi zagadkami logicznymi. Te skupiają się na manipulacji środowiskiem, zmianie formatu listu, ale i współpracy kot-list. 

Urokliwy jest to graficznie świat, pełen zmian i klimatu. Choć na początku gramy zwykłym, białym listem, to z czasem, wraz z odwiedzaniem nowych miejscówek, nawiązujących klimatem do różnych epok i różnych państw, i nasz liścik nieco się zmienia. Potrafi stać się świecąco złoty, mieć na sobie barwne wzorki i ciekawy kolor. 


Wędrując przez przeróżne miejsca, zmieniające nie tylko system rozgrywki, ale wprowadzające konieczność mierzenia się z różnymi wyzwaniami, także z licznymi przeszkodami, możemy jednocześnie podziwiać zmieniające się widoki. Będzie czasami lekko, melancholijnie, nastrojowo i orientalnie. Będzie nieco mrocznie, zagadkowo, a nawet westernowo. Wraz z naszą zmieniającą kształty listową, bardzo zmienną osobowością przywędrujemy na szachowe pole, zmierzymy się w czasowym labiryntem, pojedziemy wózkiem w kopalni i tym podobne.

Różnorodność lokacji może zachwycić, może przyciągać uwagę i może nadawać grze zmienności, satysfakcjonującego dreszczyku emocji. Nigdy bowiem, przynajmniej za pierwszym przejściem tej gry, nie wiemy co nas dalej czeka. 

Kolorostycznie Origament: A Paper Adventure utrzymane jest raczej w stonowanych, pastelowych barwach, które od czasu do czasu wybuchają większą intensywnością barw, jak choćby poprzez różowe krzaczyska czy jaskrawo oświetlone miejsca. 

To czym gra oprócz intensywności rozgrywkowej może do siebie przyciągać, jest również ścieżka dźwiękowa, i mam na myśli tę muzyczną, nie dialogową. Recenzowana przeze mnie growa opowieść jest bowiem tytułem pozbawionym dialogów mówionych. Ma to swój plus, gdyż pozwala w ów tytuł zagrać osobom, które nie znają języka, ale ma również minus. Otóż rozmowy listu z kotem byłyby bardziej wdzięczne, bardziej intensywne, gdyby wprowadzić do nich nieco ludzkiej gadaniny, albo jakiś dźwięków. Tych zwyczajnie wcale nie ma.

Na plus natomiast ścieżka muzyczna, która jest tak barwna i tak ciekawe, intrygująco zmienna, że podobnie jak lokacje, zwyczajnie nie może nudzić. Widać, że autorzy tego projektu włożyli mnóstwo pracy w to, by bezgłosowa opowieść opowiadała historię nie tylko obrazem, co oczywiście robi, ale również dźwiękiem. 

Podsumowując, Origament: A Paper Adventure to piękna, intrygująca, mocno angażująca, ale i wymagająca gra, która mocno miesza w gatunkowym kotle. Trudno bowiem recenzowany przeze mnie growy tytuł zamknąć w określone ramy. To raczej growe doświadczenia, w którym spotkała się eksploracyjna przygoda, platformowa wędrówka, narracyjna opowieść o celowości życia i mnóstwo logicznym zagadek. 

Możliwość kombinowania jak, kiedy i po co zmienić kształt listu, którego kierujemy do adresata, sprawia wielką przyjemność, ale i niejednokrotnie jest wielkim wyzwaniem. Jeśli, tak jak ja, raczej nie grywacie w gry z elementami platformowymi, a growe czynności zręcznościowe, nie są tym co lubicie, opisywany tytuł może budzić w was pewną dozę frustracji, szczególnie gdy często się w grze ginie.

Jednak dla osób dobrze odnajdujących się w takiej płynnej, platformowo-logicznej rozgrywce, zabawa listem, jego podróż w towarzystwie uroczego kota i jednocześnie pomocnika, może być niezwykle przyjemna i innowacyjna. 

Przyjemna dla oka grafika, która zmienia się w zależności od odwiedzanej lokacji, przepiękna i budująca klimat ścieżka dźwiękowa, i zmienność rozgrywki, stawiającej na ciągłe wyzwania, sprawia, że gra jest nie tylko ciekawa, ale i nie wieje nudą i powtarzalnością. A ta przecież w takim growym gatunku, nie jest niczym dziwnym.

Myślę, że Origament: A Paper Adventure sprawdzić warto, szczególnie jeśli lubi się miks przygody, zręczności i logiki, bo satysfakcja z przejścia kolejnych poziomów, w dość krótkiej, ale niezwykle treściwej grze, jest murowana. Serdecznie ją polecam! 

Moja ocena 8/10

Serdecznie dziękuję Space Sauce Studio u Beverlor, Assemble Entertainment za udostępnienie gry do recenzji.

Grałam w wersji na komputery osobiste PC, na Steam


Zalety:

  • Intrygująca rozgrywka;
  • Ciekawy protagonista;
  • Zmienność rozgrywki;
  • Kompletny brak powtarzalności;
  • Dobra ścieżka muzyczna;
  • Przyjemna dla oka grafika;
  • Krótka, ale treściwa rozgrywka

Wady:

  • Brak ręcznych zapisów;
  • Momentami zbyt wymagająca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz