Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HBO Max. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HBO Max. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2026

Piekło kobiet - recenzja. Brutalna, i wciąż aktualna prawda

Piekło kobiet - recenzja. Brutalna, i wciąż aktualna prawda

 


Piekło kobiet, brutalnie prawdziwy, choć odnoszący się do życia lat 30. ubiegłego wieku serial HBO Original, który warto obejrzeć. Jest jednak pewne ale. Jakie? O tym w mojej recenzji dostępnego na platformie pełnego sezonu serialu. Miłej lektury! 

Pewnie zabrzmię mało patriotycznie, ale od dłuższego już czasu w zwyczaju unikać polskich seriali, które jakoś nie potrafią mnie sobą zainteresować. Zwykle jeśli już takowy zaczynam, tracę chęć oglądania po mniej więcej drugim odcinku. To, że Piekło kobiet, serial, który na HBO Max trafił 6 marca, w pierwszym odcinku, potrafił zatrzymać mnie do końca, zdecydowała jego tematyka, niestety wciąż, choć serial rozgrywa się w latach 30. ubiegłego wieku, bardzo aktualna, ale i całkiem dobre aktorstwo. Mimo płynności, dramaturgii i intrygi kryminalnej, nie dowozi jednak intrygującej opowieści do satysfakcjonującego końca. Ale po kolei....

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

Serial Piekło kobiet to produkcja będąca dramatem kryminalnym, rozgrywającym się w Warszawie w latach trzydziestych, w międzywojennej stolicy, odsłaniając mroczne sekrety wyższych sfer, jednocześnie zaglądając w okna tym, którzy są w klasie społecznej szczeble niżej. To produkcja niczego w bawełnę nie owijająca, pokazująca brutalną, trudną prawdę, której nie ukryją ładne ciuszki i gustowne wnętrza. 

Historia ma początek na różnych płaszczyznach społecznych, choć w podobnych ramach czasowych. Do podrzędnej akuszerki, robiącej "zabiegi" na kuchennym stole, trafia siedemnastoletnia Zuzanna Heckmannówna (Paulina Krzyżańska), by poddać się zabiegowi usunięcia niechcianej ciąży. Towarzyszy jej przyjaciółka z teratru rewiowego, gdzie dziewczyny tańczą, Fela Turczykówna (Karolina Kowalska). Wkrótce dziewczyna umiera. Zmarłą z wykrwanienia siostrę odnajduje jej brat, student medycyny Emil Heckman (Hubert Miłkowski).

Niedługo później do redakcji pisma o profilu matrymonialnym "Fortuna Amandii", gdzie swoją pracę wykonuje żona właściciela redakcji, Helena Wróbleska (Agata Turkot), dociera list od kobiety, która twierdzi, że została zgwałcona przez tajemniczego mężczyznę znanego jako "Uczciwy Jan", który, jak się szybko okazuje, był klientem redakcji. Gdy na światło dzienne wychodzą śmierci kobiet i kolejne gwałty, Helena nie zamierza być bierna, odkrywając tym samym fakty i prawdy, z którymi nie myślała się przyjdzie się jej zmierzyć.

Równolegle z historią Heleny i Maksymiliana Wróblewskich, młodego przyszłego lekarza, praktykującego na ginekologii Emila, poznajemy również losy Ewy (Maria Kowalska), siostrzenicy Heleny, która szykuje się do ślubu z rozsądku, z dużo starszym, zamożnym producentem prezerwatyw Ludwikiem Apostołowiczem (Piotr Polak), choć jej serce należy do kolegi z redakcji, Bruna Cajmera (Michał Wójtowicz). 

Piełko kobiet to serial przenoszący widza wiele lat wstecz, bowiem do międzywojennej Warszawy. Choć opowiada historię sprzed prawie stu lat, to mimo wszystko skupia się na tematyce wciąż niestety bardzo aktualnej. Obrazuje, w bardzo dobitny sposób przerażającą rzeczywistość kobiet stających w obliczu jednej z najtrudniejszych i najbardziej bolesnych w swoim życiu decyzji, aborcji, robionej kątem u często nie znającej się na medycynie pseudoakuszerki. Zabiegi wykonywane za pomocą drutu, wieszaka na ubrania, bądź innego przedmiotu, często zakończone śmiercią kobiety, czy to z wykrwawienia, czy zakażenia organizmu, nie były wtedy niczym niezwykłym. 

Czasy się zmieniły, nie ma już takich miejsc, takich "domowych zabiegów", żyjemy w wieku XXI, a mimo wszystko temat nielegalnej aborcji wciąż jest aktualny, wciąż podgrzewa atmosferę i dalej jest swoistym tematem tabu. Jest okazją do politycznych, populistycznych i propagandowych pogadanek. 

Wciąż niestety aktualny jest pokazany w serialu problem przemocy wobec kobiet. Pamiętamy niedawny wydźwięk filmu Smarzowskiego Dom dobry (do obejrzenia na Prime Video), jego społeczny odzew dotyczący przemocą w rodzinie, a już brzydka i brutalna prawda powraca, przypominając nam, że przez niemal wiek nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Piekło kobiet odsłania przykrą rzeczywistość kobiet w latach trzydziestych, spychanych do ról domowych "maskotek", mających pięknie wyglądać i pachnieć, ale nie mających praw własnego zdania, decydowania o swoim życiu, uległych i poddanych zdaniu męża. Brutalność tej prawdy jest w serialu jednoznaczna i smutno przekonywująca, prawdziwa. 

Nie jest to serial łatwy, w żadnym razie nie ugładzony, nie prosty, pokazujący klasowe różnice, obrazujący przepych i wyższość opłacaną często uzależnieniami, znikomą moralnością, rozwiązłością i przemocą, taką którą trudno sobie wyobrazić, której nie da się uzasadnić. 

Piekło kobiet serial bardzo kobiecy, bardzo w stronę kobiet, i to zarówno od strony jego twórców, jak i aktorstwa. Jest to produkcja stworzona przez kobiety, za którą odpowiada Ewa Puszczyńska, producentka nagrodzonej na świecie oscarowej "Idy" i "Strefy interesów" . Reżyserką serialu jest natomiast Anna Maliszewska, mająca w swoim dorobku film "Tata", zaś za scenariusz odpowiadają Magdalena Franczuk i Ewa Popiołek.

I choć w serialu znalazły się świetne role męskie, to właśnie kobiety stanową trzon tej opowieści. Na pierwszym planie tej wstrząsającej, przerażającej wymiarem szczerej i brutalnej prawdy jest Helena, zagrana w doskonały sposób przez Agatę Turkot. Aktorka zasłynęła z doskonałej roli we wspomnianym już przeze mnie "Domu dobrym". Ale oprócz osobistości filmowych, aktorek bardziej znanych, HBO postawiło na kobiece twarze mniej nam znane, i sądzę, że był to strzał w dziesiątkę. Każda kobieca rola, już tych wyżej wymienionych przeze mnie aktorek jest prawdziwa, dobitna, jest autentycznie dramatyczna i ludzka.

Są oczywiście jeszcze całkiem dobrzy w swych rolach panowie. Doskonały jako Maksymilian Wróblewski Mateusz Damięcki, który z kolejnymi odcinkami odsłania swoje serialowe oblicze, czy profesjonalny w roli populisty i ideologa Borys Szyc, który wcielił się w postać Wiktora Denara. Na uwagę zasługuję również Jacek Koman jako rosyjski mistrz teatru rewiowego, imieniem Lew. Nie można zapominać o niesamowitej, dwuznacznej roli Katarzyny Herman, która wcieliła się w postać róży Milwicz, siostry Maxa, a także Bogumiły Bajor, która w serialu zagrała Hankę Stalówną. 

Na uznanie zasługują również dobre zdjęcie, super kostiumy z epoki, w które chętnie wiele kobiet ubrało by się również i teraz. I wszystko byłoby super i wspaniale, gdyby nie muzyka i zupełnie nie przystające do dramaturgii, do stylu poprowadzenia opowieści zakończenie. 

Nie bardzo rozumiem dziwnej mody umieszczania w serialach, które przenoszą widza w przeszłość, często wiele lat wstecz, muzyki w formie współczesnej. Przez taki dziwny zabieg przerwałam oglądanie dobrze zapowiadającego się serialu Ród Guinnessów, gdyż uwspółcześniony muzyczny styl zbyt mocno kontrastował mi z opowieścią osadzoną w XIX wieku. Podobne odczucia miałam zagłębiając się w produkcję Piekło kobiet, która choć dzieje się znacznie później, bo już w wieku XX, muzycznie wyprzedza swoje czasy. Z niezrozumiałych przeze mnie względów do muzyki z tych czasów, z lat trzydziestych ubiegłego wieku, dorzucono również współczesne piosenki. Wprawdzie są w zmienionej aranżacji brzmią nieco inaczej, to finalnie łamią, żeby nie powiedzieć, niweczą klimat. 

Zupełnie nie pojmuje również niemal idylicznego zakończenie Piekła kobiet, który z dramatu stał się obyczajowym serialikiem, czerpiącym nieco z historii i strojów tej epoki. Finał sezonu wyraźnie odstaje od stylu opowieści, jest nieco dziwny, żeby nie powiedzieć żenująco abstrakcyjny. Być może zamysłem twórczyń było pokazanie spływającej na kobiety nadziei i błogostanu lepszego jutra. Może taka była wizja finału. Nie mniej jednak coś wyraźnie poszło nie tak. 

Podsumowując Piekło kobiet, miniserial zaledwie sześcioodcinkowy to pozbawiona złudzeń i upiększania historia kobiet lat trzydziestych, przerażająco aktualna w czasach obecnych. Produkcja potrafi wciągnąć, zaintrygować klimatem, zagrać na emocjach. Serial zadaje niewygodne pytania, zahaczając o etykę lekarską, moralność, ludzkie, często trudne i tragiczne w skutkach wybory. 

Mimo zwięzłej całości, szczególnie do przedostatniego odcinka, finał opowieści niestety nie dowozi. Zawodzi sama jego, zbyt ułagodzona, promienna i niemal fantastyczna końcówka. Irytuje również moim zdaniem zbyt współczesna, nie pasująca do klimatu lat trzydziestych (przynajmniej w sporej części serialu), zbyt współczesna ścieżka muzyczna. Mimo wszystko potrafi wciągnąć. Był w stanie utrzymać moją uwagę aż do końca. 

Moja ocena 7/10. 

Serial Piekło kobiet, w dostępnych sześciu odcinkach oglądać można na HBO Max. 



środa, 25 marca 2026

Harry Potter i Kamień Filozoficzny, HBO Max pokazuje zwiastun i ujawnia datę serialu

Harry Potter i Kamień Filozoficzny, HBO Max pokazuje zwiastun i ujawnia datę serialu

 

HBO Max, zgodnie z przypuszczeniemi podzieliło się pierwszą filmową zapowiedzią pierwszego sezonu serialu Harry Potter. Podało również jego datę premiery.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny, pierwszy sezon serialu bazującego na niezwykle popularnej, i jakże lubianej książce J.K. Rowling, która doczekała się siedmiu tomów i ekranizacji filmowych, ma już pierwszy zwiastun. HBO Max podzieliło się filmową jego zapowiedzią, zdradzając również datę premiery. Okazuje się, że serial, którego premierę zapowiadano na rok 2027, zadebiutuje jeszcze w tym roku, na Boże Narodzenie.

Przeczytaj również:

Pierwszy sezon serialu Harry Potter, nosi tytuł Harry Potter i Kamień Filozoficzny, czyli dokładnie taki sam jak książka na jakiej bazuje. Chłopiec uważany przez ciotke Petunię, za dziecko, w którym nie ma nic niezwykłego, w dniu jego jedenastych urodzin przekonuje się, że jest zupełnie inaczej. Wtedy to otrzymuje tajemniczy list ze Hogwartu, Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Jego życie gruntowanie się zmienia, a szkoła do której trafia otwiera mu drzwi do świata magii, przyjaźni i zabawy. Ale nowe życie to również wielkie dla niego zagrożenie. Harry zmierzy się z wrogiem z przeszłości.

W obsadzie seriali znaleźli się: Dominic McLaughlin jako Harry Potter, Arabella Stanton jako Hermiona Granger, Alastair Stout jako Ron Weasley, John Lithgow jako Albus Dumbledore, Janet McTeer jako Minerva McGonagall, Paapa Essiedu jako Severus Snape, Nick Frost jako Rubeus Hagrid, Rory Wilmot jako Neville Longbottom,  Lox Pratt jako Draco Malfoy, Leo Earley jako Seamus Finnigan, Elijah Oshin jako Dean Thomas, Tristan Harland jako Fred Weasley, Gabriel Harland jako George Weasley, Ruari Spooner jako Percy Weasley, Alessia Leoni jako Parvati Patil, Sienna Moosah jako Lavender Brown, Finn Stephens jako Vincent Crabbe, William Nash jako Gregory Goyle, Warwick Davis jako Filius Flitwick oraz Sirine Saba jako Pomona Sprout.

A także: Daniel Rigby jako Vernon Dursley, Bel Powley jako Petunia Dursley, Paul Whitehouse jako Argus Filch, Johnny Flynn jako Lucius Malfoy, Bertie Carvel jako Cornelius Fudge, Luke Thallon jako Quirinus Quirrell, Katherine Parkinson jako Molly Weasley, Amos Kitson jako Dudley Dursley, Gracie Cochrane jako Ginny Weasley, Richard Durden jako Cuthbert Binns, Louise Brealey jako Rolanda Hooch, Bríd Brennan jako Poppy Pomfrey, Leigh Gill jako Griphook oraz Anton Lesser jako Garrick Ollivander.

Autorką scenariusza oraz producentką wykonawczą serii jest Francesca Gardiner. Producent wykonawczy Mark Mylod wyreżyserował także wybrane odcinki serialu. Produkcja powstaje dla HBO we współpracy z Brontë Film and TV oraz Warner Bros. Television. Producentami wykonawczymi są również J.K. Rowling, Neil Blair i Ruth Kenley-Letts z Brontë Film and TV oraz David Heyman z Heyday Films.

Serial Harry Potter i Kamień Filozoficzny zadebiutuje na platformie HBO Max w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Serial składa się z ośmiu odcinków i będzie dostępny na wszystkich rynkach, na których dostępny jest serwis HBO Max.

Źródło: Warner Bros. Discovery

wtorek, 10 marca 2026

Stamtąd: sezon 4 na pełnym zwiastunie, także polskim

Stamtąd: sezon 4 na pełnym zwiastunie, także polskim

 


Stamtąd: sezon 4, serial od MGM+, jedna z najchetniej oglądanych, najbardziej emocjonujących serii, zbliża się do swojej premiery. Właśnie zyskaliśmy pełny jego zwiastun. 

Z początkiem lutego MGM+ podzieliło się krótką wideo zapowiedzią wskazującą datą premiery From, czyli Stamtąd: sezon 4. Serial, który stał się ogólnoświatowym fanomenem, nie tylko chętnie oglądanym, ale i dość dokładnie interpretowanym fabularnie przez fanów, nie tylko na YouTubie, ale również na przeróżnych forach. Nowe odcinki amerykańskiego horroru, którego recenzję pierwszego, drugiego i trzeciego sezonu znajdziecie na moim blogu, swoją premierę będą miały za nieco ponad miesiąc. Tymczasem na kilkasiedząt dni przed debiutem, MGM+ dzieli się pełnym, sporo pokazującym zwiastunem. 

Warto zapoznać się także z:


Stamtąd w sezonie 4 wprowadzi, co potwierdza najnowszy, pełnoprawny i sporo pokazujący zwiastun, zupełnie nowe zagrożenie, ale i także nowe postaci, w tym nowego w miasteczku księdza, młodą dziewczynę, ale i kolejne zagrożenie, nowego potwora w postaci mężczyzny w żółtej marynarce. Odkrycie przez mieszkańców pewnych faktów, wiedza jaką pozyskali będzie miała swoje konsekwencje. Szeryf mierzyć się będzie ze zmianą związaną z chorobą, jaka w nim zachodzi, i coraz trudniejszym panowaniem nad jednością miasteczka. 

Nowy sezon odkryje jeszcze mroczniejsze karty, opowie kolejną, wciąż nie znaną nam grozę, i pozwoli na śledzenie dalszych losów mieszkańców, ale i na poznanie nowoprzybyłych. Dowiemy się, czy Tabithy'a i Jade będą tymi, którzy pomogą wszystkim w końcu wydostać się z przeklętego, dręczącego ich miasteczka. 

Premiera pierwszego odcinka From: sezon 4 na MGM+ 19 kwietnia. W Polsce serial swoją premierę, podobnie jak trzy poprzednie sezony, będzie miał na HBO Max, najprawdopodobniej dzień po amerykańskiej premierze. 

piątek, 13 lutego 2026

28 lat później, hitowy horror obejrzymy już na HBO Max

28 lat później, hitowy horror obejrzymy już na HBO Max

 

Zgodnie z zapowiedziami w HBO Max zadebiutował hitowy horror, który swoją premierę w kinach miał w zeszłym roku. W serwisie obejrzymy już teraz 28 lat później.

HBO Max dodało właśnie do swojej biblioteki hitowy horror, produkcję mającą na swoim koncie aż czternaście nominacji do filmowych nagród. Na platformę trafił zombie horror 28 lat później, trzecia produkcja z serii postapokaliptycznych historii w klimacie grozy z elementami science-fiction, producja bardzo dobrze oceniana, w gwiazdorskiej obsadzie.

Przeczytaj także:

28 lat później to trzeci film z serii, mający swoją kontynuację w produkcji zatytułowanej 28 lat później - część 2: Świątynia kości, która miała swoją premierę w styczniu tego roku. 

Produkcja, która trafiła właśnie do HBO Max jest postapokaliptycznym horrorem w zombie klimacie sci-fi. Przedstawia losy jednego z ocalałych, który po wybuchu niezwykle groźnego wirusa dziesiątkującego ludzkość, opuszcza swój rodzinny dom, wyspę na której mieszka i udaje się na stały ląd, w nadziei na przetrwanie. Tym kimś jest młody chłopak Jimmy Crystal, który wraz z ocalałymi zmierzy się z wirusem gniewu. 

W obsadzie filmu znaleźli się: Alfie Williams (28 lat później: część 2: Świątynia kości) jako Spike, Jodie Comer (Ostatni pojedynek, Obsesja Eve, Motocykliści) jako Isla, Aaron Taylor-Johnson (Nosferatu, Kraven Łowca, Kaskader) jako Jamie, Ralph Fiennes (28 lat później - część 2: Świątynia kości, Konklawe, Menu, seria Harry Potter) jako Dr Ian Kelson, Jack O'Connell (Grzesznicy, Oddział dla zuchwałych) jako Sir Jimmy Crystal, Chi Lewis-Parry (Uciekinier, Gladiator II) jako Samson, Edvin Ryding (Część ciebie, Zapadlisko) jako Erik Sundqvist, Christopher Fulford (Screw, Burning Man) jako Sam oraz Stella Gonet (Sebastian, Hrabia) jako Jenny.

Reżyserem filmu jest Danny Boyle, zaś autorem scenariusza Alex Garland

28 lat później można oglądać na HBO Max. 

środa, 11 lutego 2026

Stamtąd: sezon 3 - recenzja. Zmiany, pewne wyjaśnienia i nowe zagrożenie

Stamtąd: sezon 3 - recenzja. Zmiany, pewne wyjaśnienia i nowe zagrożenie

 

Zapraszam do przeczytania recenzji trzeciego już sezonu niezwykle wciągającego, bardzo tajemniczego i lubianego serialu w klimacie grozy, zatytułowanego From, czyli Stamtąd. Czas na pewne odpowiedzi i nowe zagrożenia. 

Kilka dni temu MGM+ podzieliło się z widzami zwiastunem najnowszego, czwartego już sezonu From, który potwierdził datę premiery. Wiemy, że pierwszy odcinek wyczekiwanej przez wielu serialowej grozy w miasteczku, z którego nie da się uciec, obejrzymy w kwietniu, w Polsce na HBO Max. Skoro premiera już dość blisko, postanowiłam przypomnieć sobie całość serialu i na świeżo podzielić się z Wami przemyśleniami na temat trzeciej serii, której recenzji jeszcze nie napisałam. Pora zatem nadrobić zaległości. Oto co myślę o Stamtąd: sezon 3 👇Recenzja zdradza pewne wątki fabularne, miejcie to na uwadze. 

Inne przykładowe moje recenzje seriali grozy na blogu:

Stamtąd: sezon 3 - odpowiedzi i zagadki, i nowe zagrożenia

Podobnie jak drugi, recenzowany przeze mnie sezon, tak i trzeci zaczyna się tam, gdzie skończył się poprzedni. Twist, który zaserwowali nam twórcy, okazuje się powrotem do normalnej rzeczywistości, ale jedynie na chwilę. Tabitha budzi się w szpitalu, poza miasteczkiem i przy pomocy pudełka śniadaniowego od Victora udaje się jej znaleźć jego ojca, i poznać tajemnicę jego żony, Mirandy. Okazuje się jednak, że pobyt w rzeczywistym świecie jest jedynie chwilowy. I tak ona, wraz z ojcem Victoria, policjantką i kierowcami karetki trafiają ponownie do miasteczka.

Tymczasem w miasteczku nie dzieje się najlepiej. Brakuje żywności, nadchodzi zima, a ucieczka Tabithy i jej powrót skłania mieszkańców do nazbyt ryzykownych, desperackich czynów. Jednocześnie popycha nie tylko Boyda, którego potwory starają się złamać, ale i większość uwięzionych tu ludzi już nie do bierności w działaniu, ale do walki z potworami, które zaczynają działać bardzo celowo. 

W poszukiwaniu jedzenia i odpowiedzi odnalezione zostaje nowe miejsce, które wyraźnie skrywa nowe zagrożenie, nowego potwora. Niepokój budzi także dziwna dama w kimono i ciąża Fatimy, której stan ów wyraźnie nie służy.

I gdy w końcu udaje się rozwikłać zagadkę tajemniczych dzieci i symbolu, które widują Tabhita i Jade, gdy Victor przypomina sobie istotne chwile ze swojego życia, a Jullie zaczyna rozumieć więcej i łączyć fakty, na horyzoncie pojawia się nowe, przerażające i nieznajome zagrożenie. Odkrywanie tajemnic budzi nowego potwora, ujawnionego w finale serii mężczyznę w żółci, który stanie się kluczową postacią w nadchodzącym w kwietniu sezonie czwartym

Stamtąd: sezon 3 - w miasteczku zmiany, pewne wyjaśnienia, ale.... 

Wspominałam przy okazji recenzji pierwszego sezonu Stamtąd, że motywem przewodnim pierwszych dziesięciu odcinków były znaki zapytania. Widz wciągany był w pogmatwaną fabułę, utrzymywany w napięciu i ciągłej fabularnej niepewności. Nie zamierzano nam zdradzać sekretów, które namnożyły się w serii drugiej, zakończonej zaskakującym twistem, wywracającym fabułę do góry nogami. Obejrzawszy sezon drugi byliśmy równie nieświadomi wątku fabularnego, jak po części pierwszej, a może i bardziej. 

Tymczasem nowy sezon, stawiający oczywiście na kolejne zagadki, na nowe znaki zapytania, na inną, trudniejszą do rozwikłanie niewiadomą, coś widzowi jednak wyjaśnia. Twórca serialu John Griffin, dzięki kluczowym postaciom dwóch poprzednich sezonów, zarysowuje rolę chłopca w bieli, poznajemy historię tajemniczych, przerażających dzieci, które nawiedzają Tabithę i Jade'a, rolę symbolu który mężczyzna widzi. Victor przypomina sobie istotne fragmenty ze swego dziecięcego życia.

I mimo tego, że zagadka poprzednich sezonów jest już nieco bardziej przejrzysta, niepewność zbudowana przez sekrety zostaje zachowana. Ciąża Fatimy i dziwna kobieta w kimonie, wydaje się grać ważną rolę w historii, która zaczyna zahaczać o wędrówkę w czasie. Przez chwilę jesteśmy z Tabithą poza miasteczkiem, poznając opowieść o matce Victora. Odwiedzamy wraz z bohaterami zupełnie nowe miejsce, w którym jak się wydaje może czyhać zupełnie inna bestia, inny byt, inne zagrożenie. W tym sezonie miasteczko, które nigdy się nie zmieniało, wyraźnie się przeobraża, drzewa gubią liście, pada śnieg, a potwory z lasu zaczynają wprowadzać w życie nowy plan złamania Boyda. W tej części mieszkańcy przestają być bierni, stawiając na walkę z zagrożeniem, usilnie, z różnym skutkiem, walcząc o powrót do domu. 

Ale mimo tego, że dostajemy odpowiedzi, wiele tajemnic nie jesteśmy w stanie rozwikłać, a wściekłość miasteczka zdaje się narastać i pokazywać zupełnie inne oblicze. Finał Stamtąd: sezon 3 ujawnia bowiem nowego potwora, tajemniczego mężczyznę w żółci, który będzie zapewne stanowił ważnego wroga w kolejnych odcinkach, w których za wiedzę trzeba będzie zapłacić.

Stamtąd: sezon 3 - wracamy do znanych postaci, dokładamy nowe 

Stamtąd: sezon 3 to powrót znanych nam z poprzednich odcinków serii postaci, które stanowią kluczową nić fabularną, i którym w kolejnych odcinkach zaplanowano zmiany, a niektórym z nich większą rolę w miasteczku. 

Na pierwszy plan wysuwa się, po raz kolejny szeryf Boyd Stevens, w którego wcielił się Harold Perrineau (Zagubieni, Pazury), który mierzy się nie tylko z wyzwaniami jakie stawia miasteczko, które się zmienia, ale którego potwory próbują złamać psychicznie stawiając go przed kluczowymi wyborami moralnymi. Na dodatek szeryf musi radzić sobie z wyraźnie postępującą chorobą. 

Kluczowymi postaciami, przede wszystkim w kierunku wyjaśnienia istotnych zagadek symbolu i przerażających, tajemniczych dzieci są Tabitha Matthew, grana przez Catalinę Sandino Moreno (Ballerina. Z uniwersum Johna Wicka, Wśród nocnej ciszy) oraz Jade Herrera, w którego wcielił się David Alpay (Red Rooms, Dowód niewinności). Oboje mają podobne wizje, i w tej odsłonie serii dowiadujemy się o nich znacznie więcej. Okazuje się, że kiedyś byli sobie znacznie bliżsi, niżby się nam mogło na początku wydawać. 

Swoje istotne miejsce dla popchnięcia fabuły do przodu, a przynajmniej pewnej jej zagadki ma również Victor, w którego w serialu gra Scott McCord (Tylko nie strzelaj, 16 przecznic). Udaje się mu się nie tylko spotkać z ojcem, nową postacią w sezonie, ale również przypomnieć sobie wydarzenia związane z jego matką i chłopcem w bieli. Nową rolę odkrywa towarzysząca mu w przypominaniu Sara, odgrywana przez Avery Konrad (Honor Society, Władca mroku). 

W nowym sezonie większą rolę odkrywa Fatima, w którą wcieliła się Pegah Ghafoori, której ciąża staje się przyczynkiem dla nowych niejasności i kolejnych problemów, a także pojawienia się nowej dziwnej postaci i większego zaangażowania z opowieść jednej z nowych postaci w serialu, podróżującego autobusem Elgina Wiiliamsa, granego przez Nathana D. Simmonsa.

Swoje znaczące miejsce w kształtowaniu fabuły mają również Jullie Matthews, zagrana przez Hannah Chermany, która odkrywa w sobie pewny dar i Marielle, w którą wcieliła się Kaelen Ohm oraz Randall zagrany przez A.J. Simmonsa. Wszystkie te osoby doświadczyły kontaktu z tajemniczymi ćmami, zapadły w sen, a teraz doświadczają tego konsekwencji. 

Nie można zapominać o liderce Domu kolonialnego Donnie Rainers, w którą wcieliła się Elizabeth Saunders, Kennym pełniącym niegdyś miano zastępcy szeryfa, w którego wcielił się Ricky He, lekarce Kristii, zagranej przez Chloe Van Landschoot, synu szeryfa Ellisie, w którego wcielił się Corteon Moore czy Ethanie Matthewsie, zagrany przez Simona Webstera

Nowy sezon to także nowa postać, związana bezpośrednio z kontynuacją opowieści w sezonie drugim. Do miasteczka wraz z Tabhitą powraca ojciec Victora, Henry, w którego roli zobaczyliśmy Roberta Joy'a.

Stamtąd: sezon 3 - podsumowanie. Niewiadome nabierają kształtu, lecz za rogiem czyha nowe zagrożenie

Sezon trzeci serialu Stamtąd jest zdecydowanie bardziej brutalny, mocniej wyrazisty, momentami zaskakujący, zmieniający nie tylko miasteczko, ale i same serialowe postaci. Trudno jest pisać jego recenzję bez mniejszych czy większych spojlerów, bez zdradzania szczegółów i szczególików, bo wiele wątków, zgodnie z obietnicami twórców, zostaje rozjaśnionych. Jednak zwyczajem tej opowieści grozy jest budowanie niepewności i stale zmieniającej się grozy. Pojawiają się zatem nowe zagrożenia, nowe miejsce i zupełnie nowy wróg. Nie wiemy kim jest mężczyzna w żółtej marynarce. Nie wiemy jaką rolę w kształtowaniu historii odegra Julie. 

Nowe odcinki to jak wspomniałam zmiany w miasteczku, ale również w samym bohaterach, którzy z każdym sezonem stają się bardziej wyraziści, bardziej kluczowi i bardziej zdeterminowani. Przez nich, a może dzięki nim, dzięki dobrze nakreślonym postaciom i ich jakże ludzkiej osobowości, fabuła nabiera wyrazu nie tylko grozy, ale i dramatu. Trudne decyzje, często moralne, jakie muszą podejmować nadają opowieści klimatu i napędzają płynność fabularną. Zdecydowanie im dalej w las, im głębiej zanurzamy się w opowieść, tym ta robi się ciekawsza, przejmująca, mroczniejsza, dobitniej straszna. Potwory są okrutne i celowe, a ludzie zdeterminowani, choć bardzo, bardzo zmęczeni. 

Czuję, że kolejne odcinki, w których podobno dziać się ma bardzo wiele, zdecydowanie mnie nie zawiodą. Czekam zatem na seans, martwiąc się jedynie tym, że na kolejne postępujące po sobie odcinki czekać będą musiała cały długi tydzień. 

Serial Stamtąd w sezon 1, 2 i 3 można w Polsce oglądać na platformie HBO Max. 


czwartek, 5 lutego 2026

Stamtąd: sezon 4, MGM+ ujawnia zwiastun z datą premiery

Stamtąd: sezon 4, MGM+ ujawnia zwiastun z datą premiery

Doczekaliśmy się długo wyczekiwanej daty premiery czwartego już sezono From, czyli Stamtąd, który zgodnie z plotkami, teraz już potwierdzonymi zwiastunem, zadebiutuje w kwietniu. 

Wiosna, a dokładnie kwiecień to czas premiery przez wielu wyczekiwanego, czwartego sezonu serialiowego horroru Stamtąd, którego recenzję pierwszego oraz drugiego sezonu znajdziecie na blogu, a sezon trzeci ową recenzję niebawem dostanie. Zgodnie z wcześniejszymi przeciekami, które choć oficjalnie wspominało się o premierze wkrótce, datę premiery umieszczano w okolicach wiosny. Dziś mogę się z Wami podzielić oficjalną, zgodną z przeciekami, wiosenną datą premiery. MGM+ na swoim profilu na X umieściło pierwszy zwiastun, w którym pojawiła się dokładna data premiery, z której wynika, że kolejny sezon zadebiutuje w drugiej połowie kwietnia. 

Przeczytaj również: 

W sezonie czwartym, który ponownie zabierze nas do przerażającego miasteczka, z którego nie da się uciec, nowym zagrożeniem staje się mężczyzna w żółtym. Stopniowe odkrywanie prawdy przez Jade'a i Tabithę przyniosą nowe mroczne informacje, a zjednoczenie mieszkańców w obliczu nowego zagrożenia i problemów z jakimi boryka się Boyd, z jego umysłem i ciałem, zdaje się nie będzie łatwe. Poszukiwanie prawdy ujawni więcej przerażających faktów, bo "wiedza ma swoją cenę". 

W nowym sezonie w obsadzie: Harold Perrineau, Catalina Sandino Moreno, Eion Bailey, Hannah Cheramy, Simon Webster, Ricky He, Chloe Van Landschoot, Corteon Moore, Pegah Ghafoori, Elizabeth Saunders, David Alpay, Scott McCord,  Avery Konrad, Julia Doyle, Samantha Brown,  Robert Joy oraz Douglas E. Hughes.

Reżyserem nowych odcinków jest Jack Bender, zaś shorunnerem serialu ponownie Jeff Pinkler, mający na swoim koncie, między innymi serial Zagubieni

Stamtąd: sezon 4 swoją premierę, w cyklu odcinkowym, jeden odcinek co tydzień, będzie miał na MGM+ 19 kwietnia. 

W Polsce poprzednie trzy sezony można oglądać na HBO Max. I choć platforma nie potwierdziła jeszcze daty premiery, sądzić należy, że podobnie jak w przypadku poprzednich sezonów, nowe odcinki będą pojawiać się dzień po premierze w Stanach Zjednoczonych. Pierwszego odcinka serialu Stamtąd: sezon 4 należy zatem spodziewać się 20 kwietnia 2026 roku. 



środa, 28 stycznia 2026

Pamiętniki wampirów, wszystkie sezony serialu trafiły na Netflix

Pamiętniki wampirów, wszystkie sezony serialu trafiły na Netflix

 

Źródło zdjęcia: Netflix

Pamiętniki wampirów, niegdyś bardzo popularny, lubiany i dobrze oceniany serial, produkcja, która doczekała się ośmiu sezonów, niedawno trafiła na platformę Netflix. W serwisie obejrzeć można wszystkie dostępne sezony.

Pamiętniki wampirów, serial, który dał początek kilku innym produkcjom w tym uniwersum, serial fantasy o wampirach, z pewną dawką grozy i romansu, właśnie stał się dostępny na kolejnej platformie streamingowej. Serial, który dostępny jest obecnie na Prime Video, które podniosło cenę, na HBO Max, a teraz również na platformie Netflix, platformę która kupiła Warner Bros. Discovery, nabywając prawa do serwisu od HBO. 

Warto również przeczytać:

Pamiętniki wampirów to amerykański serial fantasy, horror i romans, produkcja stworzona w oparciu o serię powieści L. J. Smith, pod tym samym tytułem, produkcja opowiadająca o dwóch braciach Salvadore, będących wampirami. 

Po ponad wieku do amerykańskiego swego rodzinnego miasteczka Mystic Falls wraca Stefan Salvadore, gdzie poznaje Elenę, młodą uczennicę liceum, niezwykle podobną do pewnej wampirzycy, w której kiedyś wraz z bratem byli zakochani. Między parą rodzi się uczucie. Spokój Stefana Salvadore burzy pojawienie się w miasteczku brata, Damona, który wprowadza w życie plan, za którym idą ofiary, ale budzą się również demony przeszłości i uczucie do tej samej kobiety.

Serial swój początek, w pierwszym sezonie miał w 2009 roku i doczekał się aż ośmiu sezonów. Ostatni sezon zadebiutował w roku 2017. Produkcja ma na swoim koncie kilka zdobyt nagród i wiele nominacji. 

W obsadzie, w glównych rolach: Paul WCandice Kingesley (Star Trek: Nieznane nowe światy, Opowiedz mi bajkę) jako Stefan Salvatore, Ian Somerhalder (V-Wars, Anomalia, Zagubieni) jako Damon Salvatore, Nina Dobrev (Reunion, Miłosna pułapka) jako Elena Gilbert i Katherine Pierce. 

A także: Kat Graham jako Bonnie Bennett, Candice King jako Caroline Forbes, Zach Roerig jako Matt Donovan, Steven R. McQueen jako Jeremy Gilbert, Michael Trevino jako Tyler Lockwood, Joseph Morgan jako Niklaus "Klaus" Mikaelson, Matthew Davis jako Alaric "Ric" Saltzman, Marguerite MacIntyre jako szeryf Elizabeth Forbes i inni. 

Produkcja we wszystkich sezonach dostępna jest na wspomnianym Netflix, gdzie ma się całkiem dobrze, i obecnie znajduje się w TOP 10 serwisu, a także na Prime Video oraz na HBO Max. 

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Until Dawn - recenzja filmu. To nie jest ekranizacja gry, ale reżyserska jej wizja

Until Dawn - recenzja filmu. To nie jest ekranizacja gry, ale reżyserska jej wizja

 


Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji horroru bazującego na niezwykle popularnej grze wideo. Oto co myślę o produkcji grozy pod tytułem Until Dawn. Czy warto poświęcić czas na ten tytuł? Czy ma wiele wspólnego z grą, a może jednak nic. Odpowiedź w poniższym tekście. Miłej lektury!

W horrory grać nie bardzo lubię, ja growe horrory oglądam, pozwalam bać się osobie które je ogrywa, wraz z nią przeżywając pojawiającą się na ekranie grozę, kibicując graczowi i postaciom, w które się wciela. Jednym z horrorów świata gier wideo, który prawdę powiedziawszy obejrzałam u kilka youtuberów, próbując znaleźć takiego gracza, który wyciągnie z ogrywanego tytułu wszystko w nim ukryte, był Until Dawn, gra o której bardzo szybko zrobiło się głośno, która, co tu kryć, stała się hitem. Nic dziwnego zatem, że znalazł się reżyser, który pragnął pokazać świat owej gierki także na wielkiem ekranie. I tak do kin w tym roku trafił horror Until Dawn, który kilka dni temu zasilił również bibliotekę HBO Max. Ponieważ w kinie na owej produkcji nie byłam, a grozę filmową lubię, no i uwielbiam grę na której tytuł bazuje, nie mogłabym sobie darować senasu, o którym trochę Wam napiszę, przybliżając co można się po tej produkcji spodziewać. 

Przeczytaj inne filmowe recenzje na blogu:

Until Dawn gra to produkcja, która swój początek miała jedynie na konsolach, ale jej popularność, która przerodziła się w szybkim czasie w hit, sprawiła, że odświeżona i ulepszona jej wersja trafiła także na komputery, ale i na PlayStation 5. Niedługo potem w kinach zadebiutował horror, którego reżyserią zajął się David F. Sandberg, znany z dwóch produkcji grozy - Annabelle: Narodziny zła oraz Kiedy gasną światła, i z kilku nie stawiających na grozę produkcji. Twórca postanowił przenieść widza w świat growego Until Dawn, zaznaczając jednak w jednym z wywiadów, że jego film nie jest bezpośrednią ekranizacją, a sequelem historii. Wszyscy, którzy zatem spodziewali się filmowej wersji przygód ośmiorga przyjaciół, zamkniętych w górskiej chacie w rocznicę zaginięcia dwóch dziewczyn z paczki, mogą poczuć zawód, a nawet rozczarowanie. Film nie zamierza nawet udawać growego Until Dawn, jest zwyczajnie reżyserką jego wizją.

Opowieść zaczyna się od krótkiego wstępu, od dramatycznego położenie jeszcze nie znanej nam młodej kobiety, by po chwili przenieść widza do kilkorga znajomych, którzy na prośbę Clover, w rocznicę zaginięcia jej siostry, udają się na jej poszukiwania. Wspomniana już Clover, Max, Megan, Nina i jej nowy chłopak Abe trafiają na pewną rozpadającą się stację benzynową, gdzie Clover dowiaduje się od znajdującego się tam sprzedawcy o pewnym domu, który może być miejscem pomocnym w odnalezieniu zaginionej siostry. Jadąc przeznaczeniu na spotkanie, chowają się przed dziwną burzą i równie dziwną ścianą deszczu w posiadłości na odludziu, i po wpisaniu się do księgi gości, zaczynają przerażającą grę o przetrwanie.

Wisząca na ścianie klepsydra z czaszką, obraca się, a przesypujący się w niej piasek symbolizuje czas jaki został piątce bohaterów, by przetrwać do świtu, zanim staną się częścią koszmaru. Okazuje się bowiem, że w domu grasuje psychopatyczny, zamaskowany morderca, który brutalnie zabija każdego z nich. Przywróceni do życia, zamknięci w przerażającej pętli czasowej, ze śmierciami stale zmieniającymi swoje oblicze, i sposób uśmiercania, muszą myśleć i przede wszystkim zacząć działać, by dotrzymać bez zgonu do rana, zanim piasek "czasomierzu" się przesypie, a oni zostaną tu uwięzieni na zawsze. 

Until Dawn to można by było sądzić typowy slaher, w którym zginąć musi wielu, jak nie wszyscy, a śmierć z ręki oprawcy powinna być makabryczna i krwawa. Problem w tym, że film nie idzie utartą ścieżką seryjnego mordercy, przynosząc śmierć zadawaną nie tylko przez człowieka, ale również przez zupełnie różne, czasem wręcz zaskajujące, a nawet nieco groteskowe czynniki. Zgon, z którym bohaterowie w jakiś sposób się godzą, do którego po wielu śmierciach zaczynają się przyzwyczajać, czasami staje się mało straszny, a nawet lekko zabawny, co rozmywa poczucie grozy. I choć typowych starszaków jest w filmie kilka, a momentów grozy (nawet oczekiwanych), nie brakuje, poczucie niepokoju i dreszczyk emocji nie jest jakoś szczególnie mocno odczuwalny. Opisywany horror nie straszy zbyt dobitnie, a raczej podsyca uwagę, narzucając pytanie co dalej. 

Nie jest to również, jak już wspomniałam ekranizacja gry, a jedynie wariacja na jej temat. Oglądając Until Dawn na platformie HBO Max, która za jakiś czas stanie się części Netflix, można odnieść wrażenia, że reżyser tworzył swoje filmowe dzieło jedynie dla fanów growego pierwowzoru. Za mało jest w nim bowiem wyjaśnień dziwnej pętli czasowej i umierania. Widz, który w grę nie grał czy let's playa z niej nie wiedział, może czuć, że projekt Davida F. Sandberga to zlepek chaotycznych fragmentów nieokreślonej całości, w którym trudno się połapać. Takiej osobie zapewne nasunęłoby się pytanie....., ale o co tu właściwie chodzi? 

I należałoby takiego widza zrozumieć, bo strzępki filmowych wyjaśnień są tak właściwie nawiązaniam do gry. Pojawia się w nich szpital psychiatryczny, katastrofa w kopalni, eksperymenty, przemiana w wendigo, ale i pewien psychiatra, drugoplanowa postać gry, tu będąca jednocześnie pracownikiem stacji benzynowej, jak i bezwzględnym w swych czynach psychiatrą. Na dodatek w filmie, jak i w grze towarzyszy nam postać tego samego aktora. W rolę zdecydowanie creepy bohatera, który chyba, pomijając straszaki i potwory, jest najstraszniejszą postacią, wcielił się Peter Stormare. Aktor użyczył głosu oraz swojego wyglądy postaci w grze Until Dawn, a filmie również się pojawia.

Aktorsko recenzowany przeze mnie tytuł stoi na raczej przeciętnym poziomie. Nie jest źle, ale postaci nie są już takie angażujące i charakterne jak w grze. Młodzi ludzie, których losy i wielokrotne śmierci śledzimy w filmowej wersji wideo hitu, są zupełnie inni, ale każdemu z nich spróbowano nadać osobowość i charakterystyczne cechy.

Clover, w którą wcieliła się Ella Rubin (Ulica Strachu: Królowa balu, Anora) to kobieta cierpiąca po sracie siostry, nie mogąca poradzić sobie z poczuciem winy, z dwoma próbami samobójczymi. Max zagrany przez Michaela Cimino (Jeszcze nigdy..., Powrót do liceum) to zakochany w Clover, nieco wycofany i nieśmiały przyjaciel. Jest i obdarzona nadprzyrodzoną intuicją czy paranormalną mocą Megan, w którą wcieliła się Ji-young Yoo (Freaky Tales, Moxie), która odkrywa drzemiące w niej moce. Śledzimy także losy Niny zagranej przez Odessę A'zion (Wielki Marty, Ona jedzie z przodu), pewnej siebie kobiety oraz jej nowego chłopaka o imieniu Abe, zagranego przez Belmonta Chameli (Bezsenność we dwoje, Kłopoty z facetami), stawiającego przede wszystkim na siebie prawnika. 


Until Dawn to filmowe dzieło, na które należy patrzeć nie jako klon growego pierwowzoru, ale jak jego odpowiednik, rodzaj wzoru na którym został zrobiony. Widzowie, którzy znają grę, z pewnością w produkcji się odnajdą, dostrzegając w niej kilka bardzo charakterystycznych podobieństw, o których wspominałam powyżej.

Gorzej natomiast jeśli film obejrzy osoba, która tematyką grową zupełnie się nie interesuje, produkcji na której horror Until Dawn bazuje zwyczajnie nie zna. Wtedy może poczuć się nieswojo zagubiona i uznać film jako niepełny, chaotyczny, mało precyzyjny, a nawet mało logiczny.

Nie należy się po tej produkcji spodziewać również wielu chwil grozy. Nawet jeśli w kilku momentach robi się bardzo poważnie i groźnie, nawet jeśli doświadczamy grozy związanej z elementami slahera czy z pojawiającymi się potworami, to groza owa jest albo rozmywana przez nieco groteskowe śmierci, albo zbyt płytka i bardzo przewidywalna.

Until Dawn nie jest tytułem beznadziejnym, jest typowym przeciętniakiem, z nawiązaniemi do gry i swoim pomysłem na siebie. To tytuł który spokojnie może obejrzeć osoba, która za wymowną, jeżącą włosy na głowie grozą nie przepada. Nie jest może wcale nie strasznie, ale groza jest na raczej niskim poziomie. Myślę, że jeśli nie stara się tej produkcji mocno porównywać do gry, nie stawia się tych dwóch tytułów na jednej szali, to warto go obejrzeć, przynajmniej by znaleźć ich growy i filmowy wspólny mianownik.

Moja ocena 6/10. 

Film Until Dawn dostępny jest na platformie HBO Max.




niedziela, 7 grudnia 2025

Netflix przejmuje Warner Bros Discovery

Netflix przejmuje Warner Bros Discovery

 


Rewelucja na rynku streamingowym stała się faktem. Zakończyła się licytacja dotycząca sprzedaży Warner Bros. Discovery. Licytację wygrał gigant na rynku streamingowym czyli Netflix. 

W piątek rano sieć obiegła informacja o zakupie Warner Bros. Discovery przez Netflix. Wiadomość zelektryzowała Internet, choć przez jakiś czas nie była potwierdzony. Od wczoraj, dzięki komunikatowi prasowemu Warner Bros. Discovery oraz Netflix wiemy, że Netflix przejmie Warner Bros. Discovery, po wyodrębnieniu działalności Discovery Global, za łączną wartość 82,7 miliarda dolarów. 

Przeczytaj również:

Netflix kupuje Warner Bros

5 grudnia 2025 roku  Netflix, Inc. („Spółka”) i Warner Bros. Discovery, Inc. („WBD”) ogłosiły zawarcie umowy, na mocy której Netflix przejmie Warner Bros., w tym studia filmowe i telewizyjne, HBO Max oraz HBO.

Transakcja gotówkowo-akcyjna wyceniana została na 27,75 dolarów amerykańskich za akcję WBD, a łączna wartość przedsiębiorstwa wynosi około 82,7 mld dolarów amerykańskich. Transakcja ma zostać sfinalizowana po ogłoszonym uprzednio wydzieleniu z WBD jednostki organizacyjnej Global Networks, do nowej spółki giełdowej pod nazwą Discovery Global. Jest to planowane na III kwartał 2026 roku.

„Naszą misją od zawsze było dostarczanie najlepszej rozrywki całemu światu” – powiedział Ted Sarandos, współdyrektor generalny Netflixa. „Łącząc niesamowitą bibliotekę Warner Bros. – od ponadczasowych klasyków, takich jak „Casablanca” i „Obywatel Kane”, po współczesne hity, takie jak „Harry Potter” i „Przyjaciele” – z naszymi kultowymi tytułami, takimi jak „Stranger Things”, „K-popowe łowczynie demonów” i „Squid Game”, będziemy w stanie wypełniać tę misję jeszcze lepiej. Razem damy widzom więcej treści, które kochają, i wyznaczymy kierunek storytellingu na kolejne stulecie”.

 „To przejęcie udoskonali naszą ofertę i przyspieszy rozwój biznesu na kolejne dekady” – dodaje Greg Peters, współdyrektor generalny Netflixa. „Warner Bros. od ponad wieku wyznacza standardy w rozrywce dzięki znakomitym twórcom oraz swoim możliwościom produkcyjnym. Nasz globalny zasięg i skuteczny model biznesowy pozwolą zaprezentować szerszej publiczności uniwersa wykreowane przez Warner Bros. i przyciągnąć więcej widzów do najlepszej w swojej kategorii usługi streamingowej, wzmacniając całą branżę rozrywkową i przynosząc korzyść akcjonariuszom”.

  “Dzisiejsze ogłoszenie oznacza połączenie się dwóch największych na świecie firm zajmujących się tworzeniem treści, aby jeszcze więcej widzów zyskało dostęp do rozrywki, która daje im najwięcej radości” – powiedział David Zaslav, prezes i CEO Warner Bros. Discovery. „Od ponad wieku Warner Bros. zachwyca publiczność, przyciąga uwagę całego świata i kształtuje naszą kulturę. Łącząc siły z Netflixem, zadbamy o to, aby te najważniejsze i najbardziej poruszające historie były dostępne dla widzów na całym świecie przez następne pokolenia”.

Połączenie firm - co to oznacza? 

Komplementarne zasoby i kompetencje: Warner Bros. to światowej sławy studiami produkcyjne, i wiodący dostawca programów telewizyjnych i rozrywki. HBO i HBO Max także oferują pożądane przez odbiorców, wartościowe treści. Netflix zakłada utrzymanie bieżącej działalności operacyjnej Warner Bros. i rozwój, w tym utrzymanie premier kinowych.

Większy wybór i większa wartość dla konsumentów: Dzięki połączeniu bibliotek filmów i programów telewizyjnych oraz treści HBO i HBO Max użytkownicy serwisu Netflix będą mieli do wyboru jeszcze więcej wysokiej jakości tytułów. 

Silniejsza branża rozrywkowa: Przejęcie wzmocni zdolności produkcyjne Netflixa, umożliwiając znaczące zwiększenie produkcji w USA i dalszy wzrost inwestycji w produkcje oryginalne w długim okresie.

Więcej możliwości dla twórców i branży kreatywnej: Gwarantowane przez Netflixa doświadczenie użytkownika wraz z globalnym zasięgiem platformy, w połączeniu z kultowymi markami i rozległą biblioteką Warner Bros. stworzą niespotykaną wartość dla twórców. Dać to ma więcej możliwości pracy z uwielbianymi światami i postaciami, nowe historie i dotarcia do szerszej publiczności.

Większa wartość dla akcjonariuszy: Netflix zamierza przyciągnąć i zatrzymać więcej użytkowników oraz zwiększyć ich zaangażowanie, oferując im szerszy wybór najlepszej jakości seriali i filmów. Firma spodziewa się, że pozwoli to wygenerować dodatkowe przychody i zyski operacyjne. 

Źródło: Informacja prasowa Warner Bros. Discovery

piątek, 28 listopada 2025

Stamtąd: sezon 4, co wiadomo o dacie premiery?

Stamtąd: sezon 4, co wiadomo o dacie premiery?

 

MGM+, odpowiedzialne za podukcję uwielbianego serialu grozy o tytule From, czyli Stamtąd, potwierdziło zakończenie prac nad sezonem czwartym.

Serial From, znany pod polskim tytułem Stamtąd miał swoją premierę w pierwszym, recenzowanym przeze mnie sezonie w roku 2022 roku. Wkrótce doczekał się kontynacji w części drugiej, także przeze mnie recenzowanej oraz trzeciej, która zakończyła się dramatycznym finałem. Okazało się, że na odpowiedź co stało się z mieszkańcami tajemniczego miasteczka, z którego nie da się wyjechać czekamy dłużej niźli byśmy chcieli. Nasze oczekiwania wkrótce mogę się skończyć, bowiem MGM+, studio odpowiedzialne za produkcję serialu, potwierdziło w serwisie X zakończenie prac na wszystkim odcinkami czwartej serii. 

Przeczytaj również:

Po finale Stamtąd: sezon 3 sporo fanów tej niezwykle tajemniczej, i pokręconej fabularnie serialowej opowieści, czeka na kolejne wyjaśnienia, jakich spodziewać można się po sezonie czwartym. Wciąż czekamy na kontynuację opowieści. Właśnie zakończyły się prace na planie czwartego sezonu, co potwierdziło w pierwszym oficjalnym wideo studio MGM+, na portali społecznościowym X. 

Niestety koknretnej daty premiery konstynuacji wciąż się nie podano. Informacja o premierze "niebawem" oznacza, że z całą pewnością premiera nastąpi w tym roku. Nie będzie ona jednak wcześniej niż wiosną 2026 roku, a w sieci pojawiają się przecieki, że może dopiero w okolocy lata lub wczesnej jesieni.

Na konkretną date premiery Stamtąd: sezon 4 musimy zatem jeszcze poczekać. Pozostałe trzy sezony dostępne są do obejrzenia na platformie HBO Max. 

Until Dawn z datą premiery na HBO Max. Premiera za kilka dni

Until Dawn z datą premiery na HBO Max. Premiera za kilka dni

 

Za tydzień na HBO Max bedzie można oglądać horror bazujący na niegdyś bardzo popularnej grze wideo. Platforma ogłosiła datę premiery horroru Until Dawn.

Do świtu spróbują przetrwać bohatereowie horroru Until Dawn, filmu osadzonego w uniwersum niezwykle popularnej, i docenionej gry wideo, do pewnego czasu dostępnej jedynie na konsolach, a w zeszłym roku dostępnej w odniownej wersji na PS5 oraz PC. Po premierze na HBO Max filmu Obecność 4: Ostatnie namaszczenie już za kilka dni serwis wzbogaci się o kolejny kinowy horror. Until Dawn ma dokładną datę premiery na platformie streamingowej. 

Przeczytaj również:

Until Dawn, o którego fabule wspominałam już na moim blogu to klasyczny horror, który nie ejst ekranizacją gry wideo pod takim samym tytułem, a jedynie opowieścią osadzoną w tym właśnie uniwersum. 

Śledzimy w nim losy przyjaciół, którzy w rocznicę zaginięcia siostry młodej kobiety o imieniu Clover, udaje się do tajemniczego domu, gdzie trafiają w ręce modercy, a nawet morderców, wpadadając w pzrerażającą i niezwykle krwawą pętlę czasową. Jedyną możliwością jej pzrerwania, jest przeżycie do świtu.

W obsadzie: Ella Rubin, ​Michael Cimino, ​Odessa A’zion, Ji-young Yoo, Belmont Cameli, Maia Mitchell ​i Peter Stormare.

Reżyserem filmu jest ​​David F. Sandberg (​Shazam! Gniew bogów, Annabelle: Narodziny zła, Kiedy gasną światła)​​​, zaś autorami scenariusza Blair Butler (Zaproszenie, Helstrom, Polaroid) i Gary Dauberman (Miasteczko Salem, To, To: Rozdział 2).

Until Dawn będzie można oglądać na HBO Max od 5 grudnia 2025 roku. 

sobota, 15 listopada 2025

Obecność 4: Ostatnie namaszczenie już za kilka dni na HBO Max

Obecność 4: Ostatnie namaszczenie już za kilka dni na HBO Max

 

Czwarta część serii Obecność, która nie będzie mimi wszystko ostatnią, i już dziewiąta części cyklu pod tym samym tytułem, Obecność 4: Ostatnie namaszczenie, która wciąż wyświetlana jest w kinach, już za tydzień udostępniona zostanie także na HBO Max. 

Dobra wiadomość dla miłośników horroru i serii Obecność, którzy nie mieli okazji wybrać się na ten film do kina jest taka, że już za siedem dni najnowszą, jak się okazuje nie finałową filmową część w Warrenami w roli głównej, będzie można obejrzeć w zaciszu domowym. Po pojawieniu się na HBO Max wszystkich pozostałych filmów w cyklu Obecność, można było spodziewać się, że Warner Bros. Discovery wkrótce udostępni na swojej platformie również ostatnią część, czyli Obecność 4: Ostatnie namaszczenie. Horror ma dokładną datę premiery, i jest ona naprawdę bliska. HBO Max Polska podzieliło się zwiastunem filmu z dokładną datą debiutu w swoim serwisie.

Warto przeczytać również:

Choć seria Obecność po ostatnim filmie, pod tytułem Obecność 4: ostatnie namaszczenie miała zakończyć oficjalną serię, wiemy, że do uniwersum Obecności Warner Bros powróci w prequelu, nad którym podobno Warner Bros. oraz New Line Cinema już rozpoczęły prace. W tej odsłonie cofnąć się mamy do początku pracy małżeństwa demonologów. Dodatkowo powstać ma również serial na bazie tej znanej serii, którego fabuły nie znamy.

Zanim jednak poznamy inne produkcje o Warrenach, najnowszy film, w którym przenosimy się w wydarzenia rozgrywające się pięć lat po akcji filmu Obecność 3: Na rozkaz diabła. Edd i Lorraine Warren są już na emeryturze, spowodowanej zawałem serca u Eda. Mimo niechęci powrotu do tak trudnej demonologicznej pracy, para podejmuje ryzyko ponownego stanięcia oko w oko ze złem. Tym razem mają pomóc Jackowi i Janes Smurlom, których dom, do którego się niedawno przeprowadzili jest nawiedzony. 

W obsadzie najnowszej odsłony serii grozy występują: Vera Farmiga (Bates Motel sezon 1-3, Bates Motel sezon 4,5, seria Obecność) i Patrick Wilson (seria Naznaczony, seria Obecność, Moonfall), jako Lorraine i Ed Warrenów. A także: Mia Tomlinson i Ben Hardy, którzy wcielają się w córkę Eda i Lorraine - Judy Warren oraz w jej chłopaka, Tony'ego Sperę. A także: Steve Coulter, powracający w roli ojca Gordona, Rebecca Calder, Elliot Cowan, Kíla Lord Cassidy, Beau Gadsdon, John Brotherton i Shannon Kook.

Reżyserem filmu jest Michael Chaves (Obecność 3: Na rozkaz diabła, Topielisko. Klątwa La Llorony), zaś autorem scenariusza jest Ian Goldberg, Richard Naing i David Leslie Johnson-McGoldrick

Obecność 4: Ostatnie namaszczenie swoją premierę będzie miał na HBO Max 21 listopada 2025 roku. 

sobota, 25 października 2025

Zniknięcia - recenzja. Horrorem bym tego filmu nie nazwała

Zniknięcia - recenzja. Horrorem bym tego filmu nie nazwała

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnej mojej recenzji. Tym razem skusiłam się na opisanie jednego z głośniejszych horrorów tego roku, filmu Zniknięcia, który właśnie trafił na HBO Max. Co o nim myślę?

Przyznam się, że do kina nie chodzę od dawna. Raz nie mam na co, dwa jak już mam, to z racji na gatunek który wybieram, czyli horror, nie mam z kim. Trzy uważam, że bilety są za drogie, a cztery wiem z doświadczenia, że wyczekiwana przeze mnie filmowa produkcja i tak w końcu trafi na streaming, cierpliwie czekając na premierę. Tak też było w przypadku filmu Zniknięcia, bardzo nagłośnionego, wręcz rozdmuchanego horroru, który zbierał wysokie oceny i naprawdę dobre recenzje. I albo ja stałam się za bardzo wybredna i przestałam rozumieć kino, albo znieczuliłam się na grozę, bo po obejrzeniu tegoż horroru na HBO Max, nie sądzę, by można nazywać go mianem horroru, a już z pewnością nie tytułem zasługującym na tak wysokie filmowe oceny. Już opisuje dlaczego!

Inne recenzje produkcji grozy na moim blogu:

O czym opowiada film Zniknięcia? - fabuła

Fabuła Zniknięcia jest widzom przedstawiana w formie narracji już w pierwszych minutach filmu. Dowiadujemy się z niej, że w pewnym niewielkim miasteczku pojawia się nowa nauczycielka klasy trzeciej, Justine Gandy, która bardzo poważnie podchodzi do swojej pracy, poświęcając dzieciom wiele uwagi. 

Niestety pewnego dnia zastaje w klasie tylko jednego ucznia, cichego i zamkniętego w sobie Alexa. Pozostałe siedemnaścioro dzieci na pojawia się w szkole. Wkrótce okazuje się, że każde z nich, poprzedniej nocy, o godzinie 2:17 obudziło się, wstało z łóżka, wyszło z domu i wybiegło w ciemność i ślad po nich zaginął.

Zdesperowana, odrzucona przez społeczność, i przede wszystkim rodziców Justine, postanawia na własną rękę dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło, jednocześnie oczyszczając się z podejrzeń o zbiorowe zaginięcie. Problem w tym, że rok po wydarzeniach w życiu panny Gandy zaczynają dziać się niewyjaśnione zdarzenia, z którymi w jakiś sposób związana wydaje się zagadkowa starsza pani o imieniu Gladys. 

Kolejna filmowa zabawa w mieszanie gatunków

Zaczynam pomału obrażać się na horrory, a już z pewnością na te najnowsze, które mają problem z umiejscowieniu się w konkretnym gatunku, nawet nie udając, że potrafią straszyć. Może i jestem uodporniona na filmową grozę, bo ten gatunek jest moim filmowym pierwszym wyborem, ale nawet po latach oglądania kinowych "straszydeł", wciąż mogę rozpoznać i poczuć na własnej skórze przemyślaną, wywołującą ciarki na skórze grozę. Takiej po horrorach oczekuje, takiej się spodziewam.

Ale takiej w Zniknięciach niestety nie dostałam i to z kilku powodów. Wiodącym problemem tegoż filmu, który może dla niektórych (nie dla mnie), być jednak zaletą jest to, że Zach Cregger, który jest zarówno reżyserem i autorem scenariusza zabawił się w mieszanie gatunków, żadnego z nich nie traktując poważnie. I tak w filmowym kotle różności znalazło się nieco grozy, sporo klasycznego thrillera, wiele dramatu, ale i elementów komediowych. Przypisanie recenzowanej przeze mnie produkcji do jakiegoś gatunku jest nie tyle trudne, co zupełnie zbędne, bo twórca, mający na swoim koncie skądinąd świetnych Barbarzyńców, zupełnie odciął się do filmowej gatunkowości i poszybował z opowieścią gdzieś w stratosferę swojej fantazji.

I pewnie nie byłoby w tym nic złego gdyby traktowało się ów film niezbyt poważnie, gdyby nie pojawiające się w sieci, teraz wiem już że górnolotne hasła o najlepszym, najstraszniejszym horrorze tego roku. Niestety Zniknięcia jest świadectwem tego jak nisko upada kino, jaki kryzys tożsamości przechodzi i jak niewiele się od filmów, szczególnie horrorów oczekuje. Przykre to, ale niestety prawdziwe.

Mało poważna produkcja z dubbingiem 

Powagi, która powinna towarzyszyć filmowej grozie, która ma przecież straszyć, ma trzymać w napięciu, a przynajmniej fabularnie zastanawiać, brakuje nie tylko w klimacie tejże nawet nie starającej się przerazić widza produkcji, ale i w lekkim traktowaniu, nazwę to, oprawy dźwiękowej, językowej wersji filmu.

Pytam się po co horror, bo tak określany jest ów film dostępny jest w polskim dubbingu? Jaki cel przyświecał polskiemu dystrybutorowi, by zlokalizować właśnie ten film w pełni po polsku? Zabieg taki miałby sens gdyby Zniknięcia były komediowym horrorem, albo produkcją przeznaczoną dla młodszego widza. Problem w tym, że tytuł ów nie jest przypisany do żadnej z tych grup, przez to z racji na pełną polską wersję (nawet nie najgorszą), podkreślona została niepoważność i błahość opowieści. Trudno traktować grozę na serio, gdy widz nie jest w stanie wczuć się w emocje oryginalnego aktora, nawet jeśli ten dubbingowy dwoi się i troi, by sprostać zadaniu. 

A amerykańska obsada tej horrorowo-komediowej-baśni jest całkiem przyzwoita, więc spłycanie jej do polskiej wersji, nawet jeśli ta ułatwia odbiór filmu, który można oglądać w tle innych zajęć (tylko po co), jest według mnie absurdem.

W filmie znalazły się takie osobistości kina jak: Julia Garner (Wolf Man, Apartment 7A, Ozark) jako młoda nauczycielka Justine Gandy, Cary Christopher (American Horror Stories) w roli Alexa, Josh Brolin (Żywy czy martwy: Film z serii "Na noże", Peryferia, seria Diuna) jako jeden z dotkniętych tragedią rodziców Archer Graff, Alden Ehrenreich (Oppenheimer, Nowy wspaniały świat) jako policjant Paul Morgan, Benedict Wong (Problem trzech ciał) jako dyrektor Marcus, Austin Abrams (Euforia) jako narkoman i złodziejaszek James i w końcu Amy Madigan (Poroże, Dom Grozy: Miasto Aniołów) jako demoniczna ciotka Gladys. W drugoplanowych rolach także June Diane Raphael (Based on a True Story) i Justin Long (Gęsia skórka).

Nie tego się po Zniknięciach spodziewałam - podsumowanie recenzji 

Zniknięcia to film na którego premierę na streamingu czekałam, i to bardzo mocno, spodziewając się mocnego kina grozy, z wciągającą, wywołującą dreszczyk emocji fabułą. Niestety po raz kolejny oczekiwania, a rzeczywistość okazały się stać na dwóch zupełnie różnych biegunach.

Spodziewałam sie grozy, a otrzymałam średniej klasy thriller, z dość przewidywalną fabułą, w sosie gatunkowym. Opowieść wyraźnie podzielona na rozdziały, w których fabułę poznajemy oczami kilku głównych postaci filmu, zaczęła bawić się z widzem w historię rodem z baśni dla dzieci, w której zło przybrało postać kogoś na obraz wiedźmy, tudzież Baby Jagi.

Brak fabularnej powagi, zupełnie przez mnie nie zrozumiałe zdubbingowanie filmu i przykrycie grozy komedią sprawiły, że nie potrafiłam się w opowieść zaangażować na tyle, na ile w filmie grozy, w końcu moim ulubionym filmowym gatunku, powinnam.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jest to film zły, nudny czy nie warty obejrzenia. Nic z tych rzeczy. Poświęcić mu uwagę można, szczególnie jeśli nie przepada się za horrorami. Nie należy się wtedy obawiać przesadnego strachu, a w miarę lekko poprowadzona opowieść, w ciekawej, postaciowej perspektywie, może się podobać.

Niestety nie jest to produkcja dla fanów klasycznej grozy, nie dla widzów lubiących się bać, kochających ekranowy dreszczyk emocji, co niezmiernie mnie boli. Czuję coś w rodzaju filmowego zawodu i rozczarowania, co niestety przekłada się na moją jego dość niską notę.

Moja ocena to 6,5/10. 

Film Zniknięcia można obejrzeć w serwisie HBO Max.