Już jutro w SkyShowtime swoją premierę będzie mieć kolejna odsłona serii Jurassic World. Na platformie obejrzeć będzie można kinowy hit, zatytułowany Jurassic World: Odrodzenie.
Kinowy hot, kolejny film z uwielbianej przez widzów trylogii Jurassic World, i kolejna opowieść ze znanej serii już jutro trafi na platformę SkyShowtime. Trzecia produkcja ze wspomnianej trylogii wróciło do kin po trzech latach w postaci filmu Jurassic World: Odrodzenie.
Jurassic World: Odrodzenie rozgrywa się pięć lat po wydarzeniach z Jurassic World: Dominion. Okazuje się, że zmieniony przez człowieka klimat na Ziemi jest nieodpowiedni dla przywróconych do życia prehistorycznych gadów. Te, którym udaje się przetrwać, zamieszkują odizolowane rejony równikowe z klimatem przypominającym ten, w którym niegdyś żyły. Trzy najpotężniejsze stworzenia tropikalnej biosfery skrywają w swoim DNA klucz do opracowania leku, który ratuje ludzkie życie. Wykwalifikowana ekipa wyrusza do najniebezpieczniejszego miejsca na Ziemi, miejsca położonego na wyspie ośrodka badawczego, który był częścią oryginalnego Parku Jurajskiego. Zamieszkują go najgroźniejsze z dinozaurów, jakie pozostały.
Film Jurassic World: Odrodzenie to produkcja w reżyserii nagrodzonego statuetką BAFTA® Garetha Edwardsa. W głównych rolach: Scarlett Johansson,Jonathan Bailey i Mahershala Ali. W pozostałych rolach występują Rupert Friend, Manuel Garcia-Rulfo, Luna Blaise, David Iacono, Audrina Miranda, Philippine Velge, Béchir Sylvain i Ed Skrein.
Producentami filmu są nominowani do Oscara Frank Marshall i Patrick Crowley, a producentami wykonawczymi – Steven Spielberg, Denis L. Stewart i Jim Spencer.
Premiera filmu Jurassic World: Odrodzenie na platformie SkyShowtime przewidziana jest 3 lutego 2026 roku.
Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z przygodowego horroru psychologicznego, klasycznego symulatora chodzenia, zatytułowanego Project SARA. Miłej lektury!
Wśród gier przygodowych, inaczej przygodówek, znajdziemy także tytuły nastawione na eksplorację, narrację i powolną, zwykle pełną tajemnic, często mroczną fabularną rozgrywkę. Takie projekty nazywamy symulatorami chodzenia. W nich nie chodzi o zagadki i główkowanie, ale o odkrywanie, poznawania, i zgłębianie historii. Jednym z takich tytułów jest Project SARA, przygodowy symulator chodzenia w klimacie psychologicznego horroru, gra autorstwa niezależnego twórcy Yousefa Jawhara, której wydaniem zajęło się studio Massbolt Games. Gra od jakiegoś czasu dostępna jest do sprawdzenia w wersji demo na Steam, a swoją premierę na wspomnianej platformie ma mieć, także z polskimi napisami, w przyszłym roku.
Project SARA to historia mężczyzny o imieniu Yousif, który rok wcześniej stracił żoną. By nie pogrążać się w rozpaczy i pustce samotności, podejmuje się pracy strażnika leśnego. Na miejscu kontaktuje się z nim, za pomocą krótkofalówki, kobieta o imieniu Sara. Ma pomóc mu rozeznać się w nowej pracy, służąc również wsparciem. Ale już pierwszej nocy Yousif słyszy dziwne kroki, widzi tajemnicze ślady, i wydaje mu się, że przemawia do niego jego zmarła żona. Przekonany, że w lesie, i wokół niego dzieją się dziwne rzeczy, postanawia dowiedzieć się prawdy, odkrywając głęboko skrywane rodzinne sekrety i przekonując na własnej skórze, że nie każda śmierć oznacza koniec, i nie każdy głos, który słyszy musi był ludzki.
Demo, na które poświęcicie nie więcej niż godzinę, to tak naprawdę wstęp do większej opowieści, historii ze sztuczną inteligencją w tle. Fabuła, która na początku wydaje się być bardzo podobna do niezwykle popularnego i docenionego Firewatch, ze strażnikiem leśnym, kontaktem z kobietą przez krótkofalówkę i odkrywaniem tajemnic w leśnej głuszy, wkrótce skręca na nieco inne, bardziej science-fiction tory. Autor porusza w swej opowieści tematykę AI, złożoności tej technologii, wpływu na człowieka, jej możliwości i zagrożeń.
Wersja demonstracyjna nie precyzuje w jaką dokładnie stronę zmierza wątek fabularny, ale wytycza graczowi pewne ścieżki, bardzo jasno określając typ rozgrywki. Ten spodoba się przede wszystkim miłośnikom klasycznych symulatorów chodzenia, z rozgrywką nastawioną na eksplorację, dialogi i odkrywanie sekretów. Choć gra określana jest na Steam jako psychologiczny horror, wersja demonstracyjna nie wskazuje na to, by tytuł miałby nas dosłownie straszyć. Nie ma tu elementów akcji, nie ma walki, nie doświadczymy zagrożeń ze strony jakiś wrogów czt nadprzyrodzonej siły. Klimat lekkiej grozy budowany jest w demo poprzez tajemniczość, rodzaj napięcia, tajemnicze dźwięki czy zagadkowe ślady.
Nie wiadomo oczywiście czy w dalszej części rozgrywki, która sądząc po zrzutach z ekranu na Steam, kierować będzie gracza w zupełnie inne, związane z nauką, czy eksperymentami miejsce, bardziej straszne momenty nie są przez autora gry przewidziane. Demo jednak nie straszy, a zachęca do odkrywania i porównywania tegoż tytułu do innych gier w takim właśnie klimacie.
Trudno nie oprzeć się bowiem wrażeniu, że pomysł na powstanie tego tytułu czerpany był z innych gier w tym przygodowym podgatunku. Znajdziemy tu nawiązanie, a nawet niemal klon wspomnianego już Firewatch. Rodzaj rozgrywki skupionej na rozmowach przez krótkofalówkę, i interfejsowy sposób prowadzenie gry może przywodzić na myśl niedawno ogrywane przeze mnie i recenzowane Radiolight.
Spora część eksploracji przygodówki Project SARA jest żywcem wyjęta z wspomnianych gier. Postacią kierujemy za pomocą WSAD, z obsługą krótkofalówki klawiszem "Q". Jasno określane zadania, które nie tylko wyświetlają się na ekranie, ale dodawane są także do ekwipunkowej zakładki obsługiwanej za pomocą klawisza "Tab", i automatyczne używanie zbieranych przedmiotów, także bardzo samo Radiolight przypominają. W przeciwieństwie do wyżej wymionej gry, która może również graczom kojarzyć się z klimatycznym Oxenfree, w Project SARA do dyspozycji mamy również kompas, który aktywowany jest poprzez naciśnięcie klawisza "C".
Pewnym problemem jest według mnie umiejscowienie gry w czasowych ramach. Sam początek wersji demonstracyjnej, w której znajdujemy się w domu naszego bohatera, zważywszy na wystrój mieszkania, jego styl, wiszące obrazy i stare meble wskazywałby na nieco odleglejsze czasy. Ale dalsza już część, już w roli leśnego strażnika, stawia gracza w buty osoby żyjącej współcześnie.
Wspominałam, że gra mająca mieć swoją premierę w roku przyszłym zaoferować ma wiele lokalizacji językowych, w tym także wersję polską. Demo jest jednak grą niedostępną z rodzimym tłumaczeniem, za to, co nie widnieje na Steam, w pełnej angielskiej wersji dialogowej.
Jeśli chodzi o sam wygląd gry to mimo niezależności, i pewnych z tym związanych niedociągnięć, gra prezentuje się graficznie bardzo przyzwoicie, a czasami wręcz urokliwie, ponownie wpisując się w wizerunkowy styl wspominanych przeze mnie produkcji. Nie jest to graficzne dzieło sztuki, które powoli nas na kolana, ale kilka miejscówek, które w wersji demo eksplorujemy, może się podobać.
Wersja demonstracyjna to jedynie wstęp do większej, całościowej opowieści, co mocno w Project SARA widać, i czego świadectwo w podsumowaniu demo, w wieńczącym jego zakończenie tekście, możemy przeczytać. Należy spodziewać się, że rozgrywka zmierzy ku tajemnicy rodem z AI, może kierując się bardziej ku sci-fi, za którym osobiście nie przepadam, a może nie. Fabularna opowieść wciąż jest pewną zagadką.
Mogę jednak z przekonaniem napisać, że fani tajemnic, rodzinnych sekretów, eksploracji i narracyjnej fabuły poczują się w tej grze jak u siebie. Jest klimat, jest historia i jest styl rozgrywki, która przypadnie do gustu nie tylko zwolennikom kultowych już symulatorów chodzenia, ale i miłośnikom nowych tego typu produkcji. Myślę, że warto zapoznać się z wersją demonstracyjną, i czekać na pełną grę, bo może okazać się godnym uwagi przygodowym projektem. Po przejściu demo chce się więcej, co bardzo dobrze temu projektowi wróży.
Premiera na platformie Steam, na komputery PC nastąpić ma w 2026 roku. Dokładna data nie jest znana.
Netflix podzielił się zwiastunem zapowiadanej na pierwszy dzień grudnia kontynuacji norweskiego przygodowego filmu akcji, z elementami fantasy, i istotami znanymi z skandynawskich baśni i legend. Troll 2 powraca na Netflix już niebawem.
Norweskie legendy i baśni odżyją na nowo w kontynuacji przygodowego filmu akcji z elementami fantasy, w dalszej historii znanej z filmu Troll, którego recenzję miałam okazję pisać. Troll 2, w którym do życia budzi się kolejna olbrzymia istota ma konkretną datę premiery, a wczoraj Netflix podzielił się jego polskim zwiastunem.
Mityczne stwory, znane z mitologii nordyckiej, z jej legend i baśni, wykorzystywane w produkcjach, także na Netflix, jak choćby w serialu Nisser, ale i grach, takich jako Röki czy Bramble: The Mountain King, powracają w kontynuacji norweskiego filmu, w Troll 2.
W filmie ponownie śledzimy losy profesor Nory Tidemann, Andreasa i kapitana Krisa, którzy muszą zmierzyć się z jeszcze większym zagrożeniem, kiedy to w górach budzi się do życia nowy, większy i groźniejszy troll. Wkrótce gigantyczna istota zaczyna siać zniszczenie w całej Norwegii, więc nasi bohaterowie będą zmuszeni znaleźć sprzymierzeńca, w tym celu zanurzając się w schowaną głęboko historię swojego kraju.
W obsadzie filmu: Ine Marie Wilmann, Kim Falck, Mads Sjogard Pettersen, Sara Khorami, Karoline Victoria Sletten Garvang, Anne Krigsvoll.
Reżyserem filmu ponownie jest Roar Uthang, zaś autorem scenariusza, podobnie jak w przypadku poprzedniej produkcji, Espen Aukan.
Next Film podzielił się pierwszym zwiastunem polskiej przygodowej superprodukcji o tytule Dziki, której kinowa premiera przewidziana jest na początek stycznie przyszłego roku.
Maciej Kawulski, twórca Akademii Pana Kleksa i Jak zostałem gangsterem, którego recenzję znajdziecie w dziale "Moja twórczość", tym razem zabiera widza w mroczne i majestatyczne Karpaty XVII wieku. Next Film, dystrybutor filmu podzielił się pierwszym zwiastunem nadchodzącej superprodukcji, pierwszego polskiego filmu zrealizowanego w wielkim formacie przy użyciu kamery ARRI ALEXA 65 mm, wykorzystywanej przez twórców przy takich produkcjach jak: Diuna, Oppenheimer czy Dunkierka, dzieli się zwiastunem. Przy okazji ujawnione zostały kolejne nazwiska w obsadzie.
DZIKI przenosi widzów w świat, gdzie legenda splata się z historią. Los głównego bohatera krzyżuje się z brutalną misją cesarskiego inkwizytora, który pod pretekstem odzyskania skradzionych papieskich insygniów rozpętuje krwawą zemstę. Na tle majestatycznych gór rozgrywa się pojedynek dwóch światów – natury i cywilizacji, wolności i fanatyzmu, instynktu i władzy.
Zwiastun, który pojawił się w sieci odsłania nie tylko niesamowite Karpaty. Zwiastun pokazuje również pełne emocji sceny, które zapowiadają dramatyczne starcie i nieoczekiwane relacje. Ujawnia nie tylko rozmach realizacji, ale i kolejne nazwiska jakie znalazły się w obsadzie. Do Tomasza Włosoka (Kulej. Dwie strony medalu,Warszawianka, Boże ciało, Wojenne dziewczyny), który wciela się w półdzikiego wojownika, którego wychowała natura, dołączają: Leszek Lichota (Przesmyk, Śleboda, Wataha, Znachor), Agata Buzek (Niewinne, Iluzja), Zofia Jastrzębska (Vinci 2, Kundel, Warszawianka) oraz debiutująca Angelika Włoch.
Za zdjęcia odpowiada Bartek Cierlica (Akademia Pana Kleksa, Jak pokochałam gangstera). Reżyserem filmu jest Maciej Kawulski. Dystrybucją zajęło się Next Film.
Premiera filmu w kinach 2 stycznia 2026 roku, zaś pokazy przedpremierowe ruszą w grudniu tego roku.
Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji filmu, który można obejrzeć na Netflix, fantasy przygodowej baśni Wielki mur. Miłej lektury!
Zdarzyło się Wam obejrzeć film i nie bardzo wiedzieć jak go ocenić, ba… nie mieć nawet pojęcia do jakiego gatunku go zakwalifikować i tak naprawdę dumać nad tym, czy dzieło mi się podoba czy nie? Może tak, może nie….., ja czasami tak miewam i to emocjonalne rozdarcie towarzyszyło mi po obejrzeniu Wielkiego Muru w reżyserii Yimou Zhanga. Film zakwalifikowany jako produkcja fantasy i przygodowa jednocześnie, lawiruje jednak między baśniowością a mistycyzmem, pewną dawką komedii a filmem akcji, lekkim romansem i typowymi filmami azjatyckimi, w których na ekranie rozgrywają się spektakularne iście gimnastyczne potyczki i zrealizowane z rozmachem elementy walki. I choć ten specyficzny miszmasz nie bardzo mi odpowiada, to mimo wszystko nie sposób się na nim nudzić.
Rzecz jak łatwo można wywnioskować z tytułu dzieje się w Chinach, w których to przyjdzie nam towarzyszyć dwójce walecznych acz nie pozbawionych zadziorności mężczyzn z Zachodu, którym marzy się szybkie wzbogacenie się dzięki zasobom czarnego prochu, który skrywa to miejsce. Napadnięci przez przedziwną i krwiożercą istotę, pozbawiwszy jej dłoni, trafiają na wspomniany mur, do pewnej elitarnej jednostki wojskowej, której celem jest obrona kraju, a nawet świata przez stworami, które co 60 lat atakują ludzi, zjadając jednego za drugim. Ponieważ nasza dwójka posiada nieprzeciętne umiejętności posługiwania się, jeden łukiem, a drugi toporem, jak się domyślacie. niemal natychmiast zostają aktywnymi uczestnikami tego, co się wokół nich dzieje.
Fabuła rzekłabym banalna i oklepana mimo wszystko potrafi wciągnąć. Wielki Mur to produkcja, w której Yimou Zhang postawił na sprawdzone elementy, pozwalając widzowi po prostu obejrzeć film, dzieło proste, nie wymagające przemyśleń, ot prawie dwie godziny czegoś z czym można zapoznać się zajadając chipsy i popijając herbatkę. Proste zasady rządzące w owej produkcji, to walka dobra ze złem, czyli grupy chińskich żołnierzy, posiadających niesamowite umiejętności z istotami tak okrutnymi i krwiożerczymi, że aż niewiarygodnymi. Co tu dużo mówić, przyjdzie nam oglądać ludzi ratujących świat (filmowa norma) a ratunek ten upstrzony jest licznymi, choć nie największych lotów, ale mimo wszystko widowiskowymi bitwami. Żołnierze będą łazić po murach, skakać w dół zawieszeni na linach, robić gimnastyczne fikołki i salta. Nie zabraknie też wybuchów, ognia i wszelkiego typu fajerwerków.
Nie tylko elitarna drużyna zaprezentuje w Wielkim Murze pokaz swoich umiejętności. Zdolności rodem z bajek wzięte pokażą nam także William, grany przez Matta Damon’a i Tovar, w którego wcielił się Pedro Pascal. Pierwszy z nich posługuje się łukiem lepiej niźli Wilhelm Tell, drugi zaś rzuca toporami tak celnie jak zapewne nikt nigdy. Oprócz niebywałych umiejętności walecznych, postaci te miały być zapewne pokazane w nieco humorystyczny sposób. Reżyser, co widać próbował przemycić do swego filmu nieco humoru, z tym że ten jest on naciągany i płytki. Ani jednemu ani drugiemu z aktorów wcielających się w słodkich zabijaków, nie udało się być jednocześnie szorstkim i zabawnym, choć mniemam takie było założenie twórcy. Reszta osób jest taka jaka być powinna. Waleczna, prawa, patetyczna i zrównoważona pani Komandor Lin Mae, w tej roli piękna Tian Jing, czy stanowczy i pewny siebie Strateg Wang, czyli Andy Lau.
Wielki Mur jest tytułem bardzo mylącym. Można by było pomyśleć, że czeka nas tu wiele odniesień do przeszłości i wzmianek historycznych. Nic bardziej mylnego. To klasyczny film fantasy przepleciony elementami akcji i baśni. Tu nawet muru nie ma za wiele. Widzimy tylko jego fragment, podczas kolejnych ataków bestii. Cieszyć nasze oczy będą za to liczne wynalazki technologiczne, w postaci przemyślnych balonów, dział oblężniczych i tym podobnych. Wspomniany przeze mnie film to także żywe świadectwo kooperacji chińsko – amerykańskiej. Z ekranu nie raz, nie dwa wylewa się patos, a dialogi między bohaterami są ich pełne.
Duża zaletą filmu są kostiumy, nie tylko niesamowite pod względem wykonania, ale także niezwykle kolorowe. Barwy i mistycyzm, to zdaje się główne przesłania tej projekcji, która choć nie jest w stanie dorównać dwóm poprzednim filmom Zhanga: „Domu latających sztyletów” i „Hero”, to poprzez swoją bajkowość i prostotę może się podobać.
Wielki Mur zapewne nie jest dziełem powalającym na kolana, takim co to ogląda się z zapartym tchem, takim, o którym po projekcji dyskutuje się przez kolejne godziny. To bardzo przeciętny film, wypełniony wartką akcją. Kinowy średniak przyciągnąć jednak może sprytnym wyeksponowaniem tego co w kinie azjatyckim jest już niemal tradycją. Włożenie do filmu nieco Hollywoodu nadało mu jednocześnie nieco ostrości i świeżego powiewu, choć nie jest to wietrzysko, a jedynie lichy zefirek.
Cóż, pozostało mi go jedynie ocenić, co oczywiście czynię, dając Wielkiemu Murowi 6/10.
Wielki Mur można obejrzeć w ramach subskrypcji na platformie Netflix.
SkyShowtime podzieliło się właśnie zwiastunem trzeciego sezonu Star Trek: Strange New Worlds (Star Trek: Nieznane nowe światy), który w serwisie zadebiutuje jeszcze w tym roku. Serial doczeka się także sezonu czwartego. Zdjęcia trwają.
W sieci udostępniony został zwiastun nadchodzącego na ten rok, i dostępnego do obejrzenia na SkyShowtime trzeciego sezonu docenionego, hitowego serialu Star Trek: Strange New Worlds, znanego w naszym kraju pod tytułem Star Trek: Nieznane nowe światy. Zwiastun opublikowany został przed Dniem Pierwszego Kontaktu (First Contact Day), obchodzonym przez społeczność franczyzy 5 kwietnia. Jednocześnie pojawiła się informacja, że serial doczeka się także sezonu czwartego, do którego zdjęcia właśnie trwają w Toronto.
Star Trek: Strange New Worlds (Star Trek: Nieznane nowe światy) to opowieść o losach kapitana Pike’a, oficera naukowego Spocka i Numeru Jeden, którzy wraz z załogą U.S.S. Enterprise odkrywają nowe światy. Akcja toczy się w czasach przed pojawieniem się na statku kapitana Kirka.
Trzeci sezon rozpoczyna się tuż przed zakończeniem starcia z Gorn, w finale drugiego sezonu. Nie zabraknie nowych form życia, ale i złoczyńcy. W trzecim sezonie Star Trek: Strange New Worlds (Star Trek: Nieznane nowe światy) powrócą znane postaci, pojawią się także nowe. Będą misje, romans, komedia i tajemnica. Widzowie po raz pierwszy w uniwersum Star Treka zobaczą różnorodne gatunki, wcześniej niewidziane w franczyzie.
W obsadzie serialu znaleźli się: Anson Mount, Rebecca Romijn, Ethan Peck, Jess Bush, Christina Chong, Celia Rose Gooding, Melissa Navia, Babs Olusanmokun i Martin Quinn.
Gościnnie wystąpią: Rhys Darby, Patton Oswalt, Cillian O’Sullivan, Melanie Scrofano, Carol Kane, a także gwiazda serialu – Paul Wesley.
Producentami są CBS Studios, Secret Hideout i Roddenberry Entertainment. Producentami wykonawczymi są Alex Kurtzman, Akiva Goldsman, Henry Alonso Myers, Aaron Baiers, Dana Horgan, Davy Perez, Frank Siracusa, John Weber, Chris Fisher, Rod Roddenberry i Trevor Roth.
Showrunnerami Star Trek: Strage New Worlds (Star Trek: Nieznane nowe światy) są Akiva Goldsman (Weed Road Pictures) i Henry Alonso Myers (HMRX). Dystrybutorem serialu jest Paramount Global Content Distribution.
Premiera trzeciej serii na SkyShowtime w 2025 roku.
Kolejna filmowa, kinowa produkcja od Disney wkrótce wyląduje na platformie Disney+. Podano dokładną datę premiery prequela animacji Król lew. Mufasa: Król Lew zadebiutuje w serwisie od Disneya jeszcze w marcu.
Dziś na Disney+ premiera drugiej części lubianej animacji, filmuVaiana 2, kinowego hitu. A jeszcze w marcu na platformę Disney+, którą do 30 marca nowi i powracający klienci mogą subkrybować, i to przez cztery miesiące w promocyjnej cenie 7.99 zł, zostanie dodany kolejny kinowy hit. Jest nim prequel kultowej animacji Król lew. Film Mufasa: król lew ma dokładną datę premiery na platformie Disney+. Obecnie film można oglądać w kilku serwisach, między innymi w Prime Video i Canal+ w opcji wypożyczenia i zakupu.
Mufasa: Król Lew to jak już wspomniałam prequel znanej większości nam animacji, przygodowo-familijna opowieść, którego bohaterem jest właśnie Mufasa. Zagubiony Mufasa, małe lwiątko błąka się po dziczy spotykając na swojej drodze królewskiego dziedzica, Takę. Razem ruszają w podróż, która nieść będzie ze sobą wiele przygód, ale i także niebezpieczeństw i wrogów.
Reżyserem filmu Mufasa: Król Lew jest Barry Jenkins, mający na swoim koncie film Kolej podziemna, Drodzy biali! czy Mooblight, zaś autorem scenariusza Jeff Nathanson (Król lew, Dziewczyna i morze).
Mufasa: Król Lew zadebiutuje na platformie Disney+ 26 marca 2025 roku.
Andor, serial oryginalny Disney+, produkcja w uniwersum Gwiezdnych Wojen będzie mieć premierę w drugim sezonie już w kwietniu. Platforma zachęca do sprawdzenia serialu udostępniając na swoim kanale na YouTube trzy odcinki serialu za darmo.
Disney+ zachęca do swojej platformy jak może. Jeszcze do 30 marca nowi i powracający użytkownicy mogą skorzystać ze specjalnej oferty 7,99 złotych aż przez cztery miesiące. teraz natomiast serwis udostępnił za darmo w kanale YouTube trzy pierwsze odcinki serialu Andor, w pierwszym jego sezonie. Obejrzymy je w języku angielskim.
Gwiezdne wojny: Andor to przygodowy serial science-fiction, którego akcja rozgrywa się w trudnych, niepewnych i pełnych walki czasach. Bohaterem serialowej opowieści jest Cassian Anddor, który staje do walki w tyranią Galaktycznego Imperium, w krótce stając się bohaterem dla rebeliantów.
W obsadzie serialu znaleźli się: Diego Luna (Narcos: Meksyk) jako Cassian Andor, Stellan Skarsgård (Czarnobyl) jako Luthen Rael, Genevieve O'Reilly (Glitch) jako Mon Mothma, Denise Gough jako Dedra Meero, Kyle Soller jako Syril Karn, Adria Arjona jako Bix Caleen, Faye Marsay jako Vel Sartha, Fiona Shaw jako Maarva Andor, Varada Sethu jako Cinta Kaz, Andy Serkis (Luther: Zmrok) jako Kino Loy.
Twórcą serialu jest Tony Gilroy.
Żeby ułatwić widzom płynne przejście do kolejnych odcinków serialu, Disney+, jego polski oddział przygotował także materiał wideo z podsumowaniem wydarzeń sezonu pierwszego. Film znajdziecie poniżej.
Premiera drugiego sezonu serialu, podzielonego na części nastąpi 23 kwietnia, na Disney+.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji prequel filmu z lat 80-tych, serialowej opowieści od Netfliksa, zatytułowanej Ciemny Kryształ: Czas Buntu.
Jim Henson, a właściwie James Maury Henson i jego Muppety oraz Fraglesy to spora część mojego dzieciństwa i cała młodość. Zarówno one, jak i Ciemny Kryształ z roku 1982 na zawsze wpisały się w moją pamięć i pozostaną tam na długo, zapewne aż do mojej śmierci. Nikogo zatem nie powinno dziwić, że zapowiedź pojawiania się na Netflix prequela filmu fantasy, tym razem w postaci dziesięcioodcinkowego serialu pobudziła moje filmowe zmysły do granic możliwości. Postanowiłam zatem zatopić się po raz kolejny w przygody Gelflingów….i nie tylko. I wiecie co? Nie żałuję ani minuty z prawie dziesięciogodzinnego seansu spędzonego z serialem Ciemny Kryształ: Czas Buntu w reżyserii Louisa Leterriera, zrealizowanego przez Jim Henson Company. To przepiękna, mądra i niewiarygodnie kunsztownie zrealizowana lalkowa opowieść o heroizmie, oddaniu, odwadze i prawdzie, która często nie jest taka oczywista.
Ciemny Kryształ z roku 1982, to poprawnie zrealizowana, jak na te czasy opowieść, która nie powala, ale zaciekawia. Przyjemnie się ją ogląda czy też oglądało, przymykając oko na pewne braki i niedociągnięcia. Prequel zaś, zatytułowany Ciemny Kryształ: Czas Buntu to już perfekcyjna produkcja fantasy, stworzona z pełnym rozmachem, niezwykle wciągająca, taka, którą pochłania się od tak, niemal niezauważalnie, choć to prawie dziesięć godzin przed ekranem.
Historia, którą uprzedzam wasze pytanie, nie musicie poprzedzać filmem z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, (jeśli oczywiście nie chcecie), rozpoczyna się od niejakiego wstępu, w którym widzowie poznają planetę Thra. Miejsce to położone jest w innym świecie, innym czasie i innej epoce, krąży wokół trzech słońc, a jego sercem jest Kryształ Prawdy, utrzymujący życie na planecie w ładzie i porządku. Cudowny kryształ znajdował się od początku pod opieką Wiedźmy zwanej Augrha, która zwiedziona chęcią badania gwiazd, oddała go pod opieką istot zwanych Skeksami. Rządni władzy i nieśmiertelności Skeksowie postanawiają zaburzyć porządek Thra, wykorzystując w tym celu Gelflingów i tym samym roztaczając na spokojnej do tej pory krainie złowrogie zaciemnienie. Siedem klanów z trzema ich przedstawicielami musi zrobić wszystko, by powiadomić mieszkańców planety o zbliżającym się zagrożeniu oraz prawdziwych, niestety złych zamiarach Skeksów i zbliżającym się końcu Thra. Rein, paladyn, żołnierz w służbie klanu Vapra, Brena, pragnąca wiedzy, spędzająca dnie w bibliotece księżniczka klanu Vapra oraz Deet zamieszkująca groty, kochająca zwierzęta grotanka muszą zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem i zapobiec knowaniom i złu roztaczanemu przez Skeksów.
Fabuła serialu Ciemny Kryształ: Czas Buntu opisana przeze mnie powyżej, zdaje się na początku banalna i dobrze wielu widzom znajoma. Szybko wychodzi jednak na jaw, że tylko skrawek, malutki wycinek tego co czeka widzów podczas serialowego seansu. Trójka bohaterów, wprawdzie pierwszoplanowych i chciałoby się rzecz…najważniejszych, to właściwie tylko podstawa wielowątkowości zarówno pod względem opowieści, jak i ogromu postaci, z których każda spełnia w netfliksowej produkcji swoją ważną rolę.
Opowieść, która nie wiedzieć czemu przeznaczona była jest dla widzów od siódmego roku życia, choć kwalifikację podniesiono do wieli 10+, choć zrealizowana w lalkowym stylu, zdecydowanie nie jest tytułem przeznaczonym dla tak małych widzów. Zawiera ona nie tylko komediowe i nieco baśniowe elementy, ale także sporo bardzo dosadnej brutalności. Niektóre sceny, jak i dialogi są przeznaczone dla nieco starszego widza, jeśli nie dorosłego, to przynajmniej nastoletniego, powiedzmy dwunastolatka.
Mimo tego, że fabuła kręci się wokół tematyki fantasy, wymyślnej baśni, która z rzeczywistością nie ma nic wspólnego, to w bardzo prosty i zarazem przenikliwy sposób porusza kwestie, które śmiało możemy odnieść do współczesności. Skupia się bowiem wokół problemów, z jakimi borykamy się w życiu codziennym, skłania do przemyśleń co w danym momencie jest lojalnością wobec władzy, a co jedynie głupotą. Stawia pytania dotyczące bohaterstwa, przyjaźni, a nawet miłości. Klasyczna walka dobra ze złem, która w serialu jest aspektem dominującym ma tu wiele rozgałęzień. Mamy walkę klasową, nierówność społeczną, dominację władzy, terror, ale mamy także lęk przed odrzuceniem, starością i śmiercią.
Jak w klasycznej baśniowej opowieści teoretycznie wiemy kogo powinniśmy lubić, komu możemy zaufać, kogo darzyć serialową przyjaźnią. Niby jesteśmy tego świadomi, ale autorzy bardzo sprytnie, na przykładzie pewnej postaci pokazali jak cienka jest nić łącząca wiarę w dobro, sprawiedliwość i porządek z butą, a nawet skrajnym posłuszeństwem, które prowadzić może do tragedii. Wszystko ma w scenariuszu Ciemnego Kryształ: Czas Buntu swoje uzasadnienie, każda decyzja niesie ze sobą konsekwencję. Spójna, wielowątkowa fabuła, która toczy się swoim powolnym rytmem, zaraz gwałtownie przyspiesza co niesamowicie wciąga. Ja czułam się tak pochłonięta, że nie zdążyłam się zorientować, że to już niestety koniec. Niestety Netflix nie zechciał kontynuować opowieści.
Ciemny Kryształ: Czas Buntu to produkcja, o której powinno się dyskutować, o której powinno się mówić, nie tylko ze względu na zaserwowaną nam intrygującą, i jakże ludzką, mimo baśniowych postaci, opowieść, ale także przez pryzmat wykonania, które jest zwyczajnie genialne. Lalki i postacie ku nim zbliżone ożywają tu na naszych oczach. Mimo pewnych ograniczeń, związanych z nieżywą bądź co bądź materią, stają się realne i takie prawdziwe. Miny, gesty, ruchy to tylko maluśki ułamek prawdziwości każdej, nawet najmniejszej czy może mniej znaczącej postaci. Pytanie tylko czy takie mniej znaczące istoty w serialu w ogóle znajdziemy? Otóż nie! Każda…powiadam…każda postać ma cel, przekaz i serialową funkcję, której nie sposób lekceważyć zupełnie ją pomijając. Świetnie zarysowane charaktery, obrazowane poprzez życiowe rozterki i własne problemy, kierują główną opowieść na inne tory, zbaczają ze ścieżki, jednocześnie łącząc się z nią w bardzo klarowny i urokliwy, choć czasami brutalny i smutny sposób.
Wyjątkowości scenerii pełnej lalek dodają efekty wizualne, które co tu kryć są zwyczajnie powalające. Cudna gra świateł, niesamowitość lokacji, rewelacyjne oświetlenie, przepiękne animacje, dbałość o każdy najmniejszy szczegół.Ciemny Kryształ: Czas Buntu jest po prostu produkcją przepiękną, która nie sposób nie podziwiać, nawet jak widzi się na ekranie postacie jak brzydkie jak Skeksowie.
Na uwagę zasługuje także wersja językowa. Otóż serial na naszym Netflixie dostępny jest w pełnej polskiej wersji językowej. Mimo tego, że zwiastun próbki dubbingu, dostępny przed premierą serialu nie napawał mnie zachwytem i wydawał mi się delikatnie mówiąc, nie trafiony, to muszę przyznać, że było to tylko moje początkowe wrażenie. Polski dubbing idealnie moim zdaniem wpisuje się w klimat opowieści i bardzo dobrze obrazuje każdą postać, jej charakter, styl i sposób bycia. Wersja polska jest zwyczajnie dobra, a czasami nawet bardzo dobra. Radzę także obejrzeć produkcję także w oryginalnej wersji językowej z polskimi napisami, bo w obsadzie same gwiazdy: Caitriona Balfe, Helena Bonham Carter,Harris Dickinson,Natalie Dormer, Taron Egerton jako Rian, Nathalie Emmanuel w roli Deet, Anya Taylor-Joy jako Brea, Harvey Fierstein, Mark Hamill, Donna Kimball jako Aughra i wielu innych.
Cóż mogę powiedzieć podsumowując niewiarygodnie wciągający serial Netflixa Ciemny Kryształ: Czas Buntu? Tylko to, że strasznie mi się podobał, tylko to, że spędziłam z nim wiele cudownych, zaskakujących, trzymających w napięciu, zarówno smutnych, jak i wesołych chwil. Rewelacyjna historia, niesamowita sceneria, świetnie zarysowane postacie i urok lalek Jima Hensona, zamknięty w zmyślonej historii fantasy ze współczesnym przesłaniem. Byłam, jestem i pewnie będę pod wrażeniem tego prequelu.
Nie może być inaczej, dla mnie mocne 9/10.
Serial Ciemny Kryształ: Czas Buntu do obejrzenie na Netflix.
Wielki kinowy kot Disneya, kolejna odsłona animowanej historii, której bohaterką jest młoda dziewczyna, film o tytule Vaiana 2 swoją premierę będzie miał niebawem na platformie streamingowej. Disney+ podało datę.
Vaiana 2, animację, którą wciąż można oglądać w niektórych kinach, a w zaciszu domowym na VOD w opcjach zakupu lub wypożyczenia już za niecałe dwa tygodnie obejrzymy w ramach abonamentu na platformie Disney+. Znana jest konkretna data premiery tego kinowego hitu, który dla Disney+ zdołał zarobić konkretne pieniądze.
Sequel animacja Vaiana; skarb narodów, który swoją premierę miał w 2016 roku, animacja Vaiana 2 trafiła do kin w zeszłym roku, skupiając się ponownie na opowieści o tytułowej Vaianie, która otrzymawszy tajemniczą wiadomość od swoich przodków, rusza na wyprawę, po wodach Oceanii, by odnaleźć znajdujące się gdzieś, inne także ludzkie plemię.
Animacja, która dostępna jest oczywiście z polskim dubbingiem, trafi na platformę Disney+ 12 marca 2025 roku.
Jak wytresować smoka, aktorska wersja docenionej, uwielbianej animacji od DreamWorks Animation została pokazana przez Universal Pictures na nowym zwiastunie i prezentuje się doskonale.
Jak wytresować smoka, aktorska wersja znanej animacji doczekała się pełnego zwiastuna, prezentującego przygodę głównych bohaterów i styl filmowy, który jest bardzo bliski oryginałowi. Wszystko wskazuje na to, że nowa wersja filmu od Universal Pictures będzie klonem animacji DreamWorks Animation. Wizualnie prezentuje się bardzo dobrze.
Jak wytresować smoka ma bazować na animacji, dla której zaś inspiracją stała się książka Cressidy Cowell, pod tym samym tytułem. Historia skupia się na znanych z animacji bohaterach, rozgrywając się na wyspie Berk, gdzie wikingowie od wieków walczą ze smokami, które zabijają. Bohaterem opowieści jest syn wodza, nastoletni Czkwaka, który ma przejść swoja inicjację i zabić smoka. Problem w tym, że pewnego dnia na swojej drodze spotyka smoka Szczerbatka, z którym się zaprzyjaźnia. Wraz z przyjaciółką Astrid i ekscentrycznym kowalem wioski Gobberem oraz smokami, stawiają czoła wrogowi, zmieniając całkowicie zasady panujące w osadzie.
W obsadzie: Mason Thames (Czarny telefon) jako Czkawka, Gerard Butler (Przerwany lot, Kandahar) jako wódz Stoick Ważki, Nico Parker (The Last of Us, Suncoast) jako Astrid, Nick Frost (Tomb Raider) jako kowal Gobber.
A także: Julian Dennison (Deadpool 2), Gabriel Howell (Bodies), Bronwyn James (Wicked), Harry Trevaldwyn (Smothered), Ruth Codd (Klub północny), Peter Serafinowicz (Strażnicy Galaktyki) i Murray McArthur (Gra o tron).
Reżyserem filmu jest Dean DeBlois, mający na swoim koncie trzy części animacji Jak wytresować smoka, a także animację Lilo i Stich.
Kinowa premiera Jak wytresować smoka przewidziana jest na 13 czerwca 2025 roku.
Dinozaury powracają do kin w znanej filmowej serii Jurassic World. Film zatytułowany Jurassic World Rebirth, który swoją kinową premierę będzie miał w wakacje został pokazany na pierwszym filmowym materiale.
Seria Jurassic World doczekała się kilku odsłon, i wciąż jest popularna. Nowa odsłona, której tytuł brzmi Jurassic World Rebirth ma przypominać pod względem klimatu początki opowieści, reżyserowane przez Stevena Spielberga. W nowej odsłonie popularnego filmowego cyklu wystąpiła Scarlett Johansson. Oto jak widowisko prezentuje się na zwiastunie 😊
Jurassic World Rebirth to kolejny film przygodowy sci-fi, który przedstawia świat dinozaurów żyjących współcześnie. Akcja filmu rozgrywa się pięć lat po wydarzeniach z Jurassic World: Dominion. Poznajemy losy pewnej ekspedycji, której zadaniem jest pobranie DNA trzech prehistorycznych stworzeń, żyjących na lądzie, w morzu oraz tych powietrznych. Cel udania się w odległe rejony położone na równiku jest jednen - przełomowe odkrycie w medycynie, które zmieni świat. Stworzenia te bowiem, ich DNA kryje klucz do leku, który może przynieść wielkie korzyści dla ludzi.
W obsadzie: Scarlett Johansson (Zabierz mnie na Księżyc, Czarna Wdowa) jako Zora Bennett, Mahershala Ali (Detektyw, House of Cards, Zostaw świat za sobą) jako Duncan Kincaid, Manuel Garcia-Rulfo (Prawnik z Lincolna, Mężczyzna imieniem Otto) jako Reuben Delgado, Jonathan Bailey (Bridgertonowie, Wicked) jako dr Henry Loomis, Rupert Friend jako Martin Krebs. A także: Ed Skrein, David Iacono, Audrina Miranda i Luna Blaise.
Reżyserem filmu jest Gareth Edwards (Twórca, Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie, Godzilla), zaś autorem scenariusza David Koepp (Indiana Jones i artefakt przeznaczenia, Powinniście odejść, Mumia, Inferno).
Światowa premiera filmu Jurassic World Rebirth przewidziana jest na 2 lipca 2025 roku.
Od wczoraj na platformie Epic Games Store pobierać można, przygodową grę narracyjną z elementami strategicznymi o tytule Beholder. Tradycyjnie grę odbierać możemy za darmo przez tydzień, a dokładnie jeszcze przez sześć dni.
Beholder studia Alawar Stargaze (Warm Lamp Games), której wydaniem zajęło się studio Alawar, przygodowa gra będąca symulatorem politycznym, tytuł z roku 2016 to kolejna propozycja cotygodniowa propozycja rozdawana przez Epic Games Store w gratisie. Grę dodamy do swojej biblioteki od 5 grudnia, do godziny 17-tej.
Beholder to gra w dystopijnym stylu, w ciekawej oprawie graficznej, doceniano przez recenzentów i samych graczy, w której stajemy się zarządcą domu znajdującego się w zarządzanym totalitarnie państwie. Naszym zadaniem jest szpiegować, kontrolować, podsłuchiwać i tworzyć lokatorom teczki z informacjami o nich. Mamy to robić, ale gracz ma wybór, wciąż może zostać ludzką istotą, która umie współczuć.
Grę dodamy do swojej biblioteki, jak już wspomniałam do czwartku, do 5 grudnia 2024 roku. Tytuł dostępny jest w polskiej wersji językowej.
Millie Bobby Brown wraca na Netfliksa, tym razem w widowiskowym przygodowym filmie science-fiction od twórców Avengers: Koniec gry. The Electric State ma zwiastun, ma także datę premiery.
The Electric State to jedna z filmowych nowości platformy Netflix, jeśli chodzi o zapowiedzi na przyszły rok. W filmie ponownie znana z serwisu Netflix aktorka młodego pokolenia, Millie Bobby Brown, znana z roli Jedenastki z serialu Stranger Things, przygodowego fantasy Dama czy serii Enola Holmes, spróbuje odszukać zaginionego brata.
The Electric State to retro-futurystyczne widowisko science-fiction, rozgrywające się w alternatywnej wersji lat 90. XX wieku, film w przygodowym stylu, którego bohaterką jest osierocona nastolatka, która w świecie po buncie robotów, stara się odnaleźć swojego zaginionego brata.
W obsadzie: Millie Bobby Brown, Chris Pratt, Ke Huy Quan, Jason Alexander, Woody Norman oraz Giancarlo Esposito i Stanley Tucci.
W angielskiej wersji językowej postaciom głosów użyczyli Woody Harrelson, Anthony Mackie, Brian Cox, Jenny Slate, Hank Azaria, Colman Domingo i Alan Tudyk.
Reżyserami filmu są Anthony i Joe Russo, mający na swoim koncie Avengers: Wojna bez granic i Avengers: Koniec gry, film Gray Man i serial Citadel. Autorami scenariusza są Stephen McFeely i Christopher Markus.
Premiera na platformie Netflix przewidziana jest na 14 marca 2025 roku.
Studio A24, które znana jest głównie z mrocznych, acz i charakterystycznie "dziwnych" produkcji filmowych, w większości z horrorów potwierdziło datę premiery i pokazało zwiastun swojego najnowszego filmu, w zupełnie innym stylu, opowieści The Legend of Ochi.
The Legend of Ochi to najnowszy filmowy projekt od A24, które ma na swoim koncie znane filmy grozy, w tym Pearl,Midsommar. W biały dzień, MaXXXine czy Heretic, który ma zadebiutować w kinach już niebawem, podzieliło się z widzami zwiastunem filmu, który odbiega znacznie od kanonu filmowych dzieł produkowanych przez te studio. The Legend of Ochi to bowiem przygodowe fantasy z uroczym, futrzastym stworzonkiem.
The Legend of Ochi to dość nietypowa produkcja filmowa, jak dla tegoż studia, opierająca się na przygodzie, na opowieści fantasy, ale także na magii i na elementach musicalowych w świecie wyjątkowych leśnych stworzeń.
Bohaterką opowieści jest Yuri, młoda dziewczyna, wychowana w odległej północnej wiosce, nauczona przez rodzinę by nigdy nie wychodzić po zmroku na zewnątrz, by bać się tajemniczych, samotnych leśnych stworzeń, znanych jako ochi. Ale pewnego dnia znajduje porzucone dziecko ochi. Postanawia ruszyć w podróż, by oddać je rodzinie.