Do alternatywnej Europy, tuż po Wielkiej Wojnie przeniesiemy się w przygodówce będącej barmańską grą detektywistyczną, zatytułowaną Last Night Last Call, która ma swoje miejsce na Steam, choć daty premiery jeszcze nie ogłoszono.
Na Steam swoje miejsce, ale i dostępne demo ma przygodowa gra będąca wizualną powieścią, przygodową, barmańską grą detektywistyczną, noszącą tytuł Last Night Last Call. Twórcami tegoż projektu jest studio Rogueside. Jest to samodzielna kontynuacja gry Best Served Cold, która swoją premierę miała nieco ponad rok temu. Tytuł nie ma jeszcze swojej daty premiery.
Last Night Last Call to wizualna powieść rozgrywająca się w alternatywnej Europie, po zakończeniu Wielkiej Wojny, w której wcielamy się w niegdyś prywatnego detektywa, a teraz właściciela baru w mieście Bukovie, w którym stopniowo narasta konflikt dotyczący władzy. Mężczyzna ma nadzieję na pozostawienie swojego dawnego życia za sobą, ale śmierć przyjaciela wszystko zmienia. Znów przyjdzie mu zderzyć się ze światem przestępczości, wielkich intryg i tajemnic, by nie dopuścić do tego aby zabójca uniknął kary.
W tej kontynuacji bardzo dobrze przyjętej detektywistycznej, rozgrywającej się w barze przygodówki, zadaniem gracza jest oczarowanie swoich klientów, by móc wydobyć z nich ważne informacje, zebrać istotne wskazówki i dowiedzieć się kim jest zabójca. Do rozwiązania jest aż 5 oddzielnych spraw, przy udziale inteligencji, elokwencji i shakera do drinków. Na gracza czeka przyjaźnie i rywalizacja, a nawet romans. Poznamy aż 22 barwne osoby, każdy z własną historię, próbując dowiedzieć się kto mówi prawdę.
Last Night Last Call nie ma jeszcze swojej daty premiery. Gra zadebiutuje na Steam, na PC i Mac, bez dialogów mówionych, w angielskiej wersji językowej.
Na lipiec przewidziana jest premiera eksploracyjnej gry w klimacie wizualnej powieści, z lekkimi łamigłówkami, określanej jako przygodowy thriller, zatytułowanej The Crimson Maid. Twórcy właśnie potwierdzili datę premierowym zwiastunem.
W lipcu swój debiut na komputerach oraz konsolach będzie mieć przygodowa gra w klimacie thrillera, zrealizowana jako wizualna powieść z lekkimi łamigłówkami, której tytuł brzmi The Crimson Maid. Gra stworzona została przez studia GrimTalin, Darkania Works, mające na swoim koncie wydane cztery lata temu Last Days of Lazarus, zaś jej wydaniem zajęło się Wales Interactive, które ma na w portfolio wydany w lutym survival horror Heart of the Forest. Gra zyskała właśnie oficjalną datę premiery oraz potwierdzający ją zwiastun. Demo gry jest dostępne na Steam.
W The Crimson Maid wcielamy się w młodego mężczyznę imieniem Marius, który od wielu miesięcy nie był widziany w swoim rodzinnym domu. Dowiedziawszy się, że jego ojciec Leon Rosenthal utracił wzrok i nadchodzi koniec jego życia, kandydat na księdza, i najstarszy syn umierającego, przerywa studia w seminarium i wraca do domu. Zamierza spędzić ostatnie dni życia bliskiej mu osoby, ojca który nauczył go godności i niezłomności, właśnie z nim.
Ponownie nawiązuje kontakt z ciężko chorym ojcem, surową matką i zdominowanym przez rodzinę młodszym bratem. Ku jego zaskoczeniu w domu rodzinnym poznaje uwodzicielską młodą pokojówkę, Irinę, którą jest oczarowany od pierwszego wejrzenia. Ale ich romans, który rozkwita, zostaje wystawiony na próbę przez szokującą, niespodziewaną śmierć, która burzy spokój tej szanowanej, szlacheckiej rodziny.
The Crimson Maid to gra, która koncentruje się na dialogach, na eksploracji oraz prostych zagadkach. Gracz będzie rozmawiał z Iriną oraz rodziną Mariusa, poznając ich uczucia i pragnienie oraz sekrety. Będzie przeszukiwał posiadłość szukając wskazówek, mierzył się z opcjonalnymi zagadkami, szukał dokumentów, gdzie znajdzie informacje o rodzinie i jej przeszłości. Przyjdzie zmierzyć się także z wyborami i konsekwencjami tych wyborów oraz z nieoczekiwanym dziedzictwem swojego rodu.
W owej grze znajdziemy połączenie romansu, zagadki morderstwa, wielu tajemnic, troszkę zjawisk nadprzyrodzonych oraz poczucia winy związanego z pożądaniem, grzechem i odkupieniem. Gracz pozna złożone postaci, przeczyta dziennik Mariusa. Oprócz prostych zagadek odkryje również przedmioty kolekcjonerskie.
The Crimson Maid będzie dostępna w pełnej angielskiej wersji językowej, z napisami w kilku innych językach, wśród których nie znajdziemy polskiego.
Gra swoją premierę będzie mieć na Steam i Epic Games Store oraz na PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Premiera zaplanowana jest na 14 lipca 2026 roku. Premiera przewidziana jest również na GOG, ale wydaje się, że w późniejszym terminie. Demo dostępne na Steam.
Na blogu zagościła właśnie najnowsza recenzja mojego autorstwa, tym razem gry stworzonej przez Polaków, połączenia przygodowej wizualnej powieści RPG z turową, karcianą walką. Gra nosi tytuł Magin: The Rat Project Stories. A oto co nie jej myślę!
Próbowałam, zaprawdę powiadam Wam próbowałam przekonać się do gier będących nie do końca przygodówkami, albo owe przygodówki imitujących. Starałam się poczuć moc i klimat, niewątpliwie urokliwej przygodowo-platformowej Bye Sweet Carole, czy pełnej wyzwań platformowo-zręcznościowej Princess of the Water Lilies, niestety z raczej miernym skutkiem. Dałam sobie szasnę próbując ograć Magin: The Rat Project Stories, niewątpliwie godną uwagi, szczególnie graficznie, fabularnie i muzycznie, stworzoną przez Polaków przygodową grę z karcianymi walkami. Niestety i w tym wypadku ani się nie zachwyciłam, ani nawet nie udało mi się gry ukończyć. Polegałam w jednej z nużących, niedopracowanych i diabelnie długich karcianych walk. Grę dostałam od GOG, za co bardzo dziękuję. Co właściwie o niej myślę? O tym w mojej jej recenzji.
Magin: The Rat Project Stories to gra, którą tak naprawdę ciężko przypisać do jakiegoś konkretnego gatunku, którą i sami twórcy chyba do końca gatunkowo nie rozumieją. Ów tytuł określany jest przez jej autorów, a jest to polskie studio The Rat Project, jako przygodowa gra niezależna, a także bogata fabularnie karcianka. Tymczasem rodzima opowieść, która swoją premierę miała pod koniec kwietnia tego roku, debiutując na komputerach i konsolach, wydana dzięki niemieckiemu Daedalic Entertaiment określana jest przez graczy i jej recenzentów jako niezależne RPG, w dużej mierze będące wizualną powieścią z elementami karcianymi.
Myślę, że nie powinniśmy tego tytułu zaliczyć do gier karcianych, bo realizacja tego elementu stoi chyba na najniższym stopniu jakości tego tytułu. Karciane walki, których jest sporo, a ich długość i trudność z czasem szybuje w górę jak oszalała, są raczej dodatkiem do fantasy opowieści RPG, którą zrealizowano jako komiksowe visual novel. Niestety dodatkiem mającym spore problemy, często irytującym.
Opowieść, może przyciągać uwagę swoim powieściowo-komiksowym stylem, w ręcznie rysowanej stylistyce, rozgrywając się w ponurym, mrocznym świecie, w którym wybory, także te karciane są bardzo, bardzo istotne.
Magin: The Rat Project Stories to osadzona w malowanym, zdawałoby się dziecinnym stylu, poważna, brutalna i czasami zbyt dosadna gra dla dorosłych. Tytuł, który z racji na to, ze stworzony został przez Rodaków, oferuje polską wersję językową, w formie napisów, nie szczędzi graczom wulgaryzmów i słownej, często zbyt nachalnej, zbyt bezpośredniej i niepotrzebnej dosadności. Rozumiem, że gra, która w bólach powstawała przez naprawdę długi czas, jest projektem graczy, dla graczy, i że w świecie YouTuba i szeroko pojętych Internetów pewne słownictwo i zachowanie jest normą, mnie niestety wulgarność tego tytułu mocno kłuje w uszy, a czasami nawet w oczy.
Wiemy już, że recenzowana przeze mnie gra jest wizualną powieścią RPG, z elementami rozgrywki karcianej. Ta jej, że wspomnę kolokwialnie "karcianość",, nie jest jednak taka oczywista, a już z pewnością nie jest dopracowana. Gracz ma bowiem toczyć walki ze zbudowanej przez siebie talii, którą na początku dostaje od gry. Zestaw kart jest mu darowany. Z czasem swoją talię musi jednak budować, przejmując karty od przeciwników, podejmując wybory jak ma ów karciany zestaw wyglądać, jaką moc i jaki schemat działania ma z naszej talii wynikać.
Problem w tym, że wybory dokonywane w grze, te fabularne mniej, te karciane bardziej, nie wybaczają dokonanych błędów, sprawiając, że walki są trudne, niemal niemożliwe do wygrania, a na dodatek przeokropnie długie. Czytając moją recenzję tegoż tytułu, miejcie jednak na uwadze, że pisze ją osoba, która z karciankami ma niewiele do czynienia, a za walkami nie przepada. Nie mniej jednak narzekanie na bitwy karciane nie bierze się w grze znikąd. Zdecydowanie pod tym względem jest trudno, ciężko, nużąco. Jest również problem z bilansem równowagi w tych nastawionych na akcje momentach.
Dla mnie Magin: The Rat Project Stories, którego finalnie wstyd się przyznać, nie skończyłam, na dodatek nie zrobiłam z niej za wielu zrzutów z ekranu z powodu dziwnych, technicznych problemów, był pod względem karcianych walk istną drogą przez mękę. Z mojego punktu widzenia, osoby kochającej przygodowy gatunek, opisywana gra byłaby świetną przygodówką, gdyby można w niej było pominąć elementy walk, choćby po kilku nieudanych próbach.
Byłaby, gdyż fabularnie, mimo zbyt dużej dosadności potrafi zaciekawiać, zaintrygować i zdecydowanie przyciągnąć uwagę opowieścią z gatunku fantasy, rozgrywającą się w mrocznym świecie, opowiedzianym w narracyjny sposób.
Wraz z bohaterem, przenosimy się do świata, w którym magia stała się esencją. A gdy to już się stało owa esencja stała się zarazem pragnieniami i lękami mieszkańców. W grze wchodzimy w buty i umiejętności Magina znanego jako Elester. Jest on dobrze wyszkolonym, zaprawionym w walkach zabójcą, pracującym dla podziemnej mafii. Naszemu protagoniście towarzyszy również kobieta. Chaos i rewolucja wisi w powietrzu, a na magię w postaci esencji wielu ma chrapkę, pragnąc wykorzystać ją dla własnych, niekoniecznie dobrych celów.
Magin: The Rat Project Stories opiera się na mechanice emocji, związanej ze wspomnianą esencją. Ta dotyczy nie tylko budowania talii, która to czynność według mnie nie należy do najbardziej intuicyjnych i łatwych, ale wykorzystywana jest również podczas zwykłej eksploracji ręcznie rysowanego, przykuwającego uwagę świata. Emocje jakie odczuwa postać którą kierujemy, wpływają na tylko na fabułę, która często podpiera się, tradycyjnie jak w wizualnych powieściach na moralnych wyborach, ale i na różność mechaniki rozgrywki. Gra jest pod tym względem bardzo nieliniowa, pozwalając na pewien rodzaj swobody. Finalnie dokonywane wybory, prowadzić mają do jednego z wielu zakończeń, których ja osobiście raczej nie poznam. Dokonywane decyzje pozwalają również dodawać do swej talii specjalne, dodatkowe karty.
To co niewątpliwie wyróżnia ten polski, niezależny projekt to niesamowita, ręcznie malowana grafika. Każda lokacja narysowana została ręcznie w urokliwym i przyjemnym, jakże lubianym przeze mnie stylu 2D, w dwuwymiarze. Malowane lokacje, utrzymane w mrocznym klimacie średniowiecznego, magicznego świata, świetnie do niego pasuję, bardzo dobrze podbijając klimat, i budują tajemniczy styl, z magią się utożsamiając.
Rozgrywkę wzbogacają komiksowe wstawki, które w grze mają sprawować rolę przerywników filmowych. Również w takim samym stylu zbudowane, przedstawione zostały karciane potyczki, które z czasem są coraz bardziej złożone, coraz trudniejsze i coraz mniej zbilansowane. Przejście pewnego etapu gry, w moim przypadku, choć bardzo się starałam, było niemożliwe. Problemy sprawiała nierówność walki, zbyt słaby ich balans, ale również pojawiające się podczas nich błędy techniczne.
Nie mnie jednak komiksowy, ręcznie rysowany styl graficzny musi się podobać, ma prawo się podobać i wielu się podoba, mnie również. To właśnie on zachęcił mnie do zagrania w tę grę, do zmierzenia się z walkami, do wyjścia poza strefę mojego growego komfortu.
Najbardziej docenionym elementem składającym się na całość rozgrywki, oprócz ręcznie malowanego, przepięknie rysowanego, komiksowego świata, jest strona muzyczna i jej udźwiękowienie. Gra, która jak już wspominałam jest dziełem niezależnego, polskiego studia, i na szczęście jest dostępna z polskimi napisami (co wcale nie jest takie oczywiste), ma do zaoferowania całkiem porządną angielską wersję językową i dobre polskie tłumaczenie, które, jak już Wam nadmieniłam, że nie żałuje graczom słownie brutalnej, często nazbyt wulgarnej dosadności.
Ale to co dźwiękowo odpowiada mi, i wielu innym graczom recenzującym ten projekt najbardziej, jest ścieżka muzyczna. Recenzowana przeze mnie gra muzycznie brzmi naprawdę cudnie, budując klimat zadumy, tajemnicy, kreując wizję magii i zagrożenia, którego odwiedzany przez nas świat jest pełny, i świadomy.
Podsumowując, Magin: The Rat Project Stories to ładna, ciekawa i muzycznie przepiękna opowieść w mrocznym świecie magii, ale dla mnie niezwykle męcząca i niemożliwa do ukończenia. Starałam się wierzcie mi wszelkimi siłami stawić czoła wrogom w niestety nie najlepiej zbilansowanych karcianych walkach. Finalnie na pewnym etapie polegałam, padłam i wciąż leżę, nie mając widoków na to by zwlec się z ziemi.
Cóż, wciągająca opowieść w przepięknej oprawie graficznej i równie cudnej muzycznej, ciekawa, wciągająca, mroczna fabuła w świecie magii, to jednak nie wszystko, by zachęcić mnie do takiego typu gier. Gdyby ów projekt poosiadał możliwość pominięcia walk po kilku nieudanych rundach, gdyby te nieszczęsne karciane bitwy były łatwiejsze, to kto wie, może moja ocena byłaby wyższa. Może też zdołałabym grę ukończyć. A tak mając na uwadze własne zdrowie psychiczne, porzuciłam ją w pewnym momencie, i w takiej jak teraz formie rozgrywki, raczej do niej nie wrócę.
Moja ocena 4/10.
Bardzo serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!
Psychologiczna powieść wizualna o dziewczynie, która nie umie w pełni przypomnieć sobie ostatniej nocy, zatytułowana Where Control Ends ma swoje miejsce na Steam. Przygodówka ma również datę premiery.
Na to lato przewidziana jest data premiery przygodowej, ręcznie rysowanej powieści wizualnej, autorstwa Softveil Studio, gry zatytułowanej Where Control Ends. Ta psychologiczna opowieść przygodowa, w klimacie thrillera, w rozgrywce określanej jako powieść wizualna, jest dostępna na Steam w wersji demonstracyjnej.
Where Control Endsto opowieść, której bohaterką jest Astra, młoda kobieta umiejąca panować nad swoim poukładanym życiem. Ma czysty pokój, zawsze odpisuje na wiadomości, a jej dni są spokojne. Ale pewnego dnia, zwyczajność zmienia się, zaczynając się od pewnej luki w pamięci, krwi, której być nie powinno i prawdy, o której nie chciałaby się pamiętać.
W grze będziemy towarzyszyć dziewczynie w jej mieszkaniu, gdy odbiera wiadomości od martwiącej się o nią matki, podczas jej wyjścia do miasta, zakupów w centrum handlowym, ale i podczas odkrywaniu wspomnień, których nie da się na wieczność zapomnieć.
Where Control Ends to opowieść o winie, pamięci i niepokoju, ręcznie rysowana, z wiadomościami telefonicznymi, które wplecione bezpośrednio w fabułę. W grze nie zabrakło wyborów, które wskazują na próbę utrzymania kontroli nad życiem Astry. Twórcy wbudowali w rozgrywkę także lekkie elementy logiczne. Przygodówka pozbawiona jest dialogów mówionych, ale za to zagramy w nią z polskimi napisami.
Gra swoją premierę na platformie Steam, na PC, Mac i Linux będzie miała 20 sierpnia 2026 roku. demo dostępne jest na Steam.
Śledztwo w stylu noir, kryminalna opowieść zatytułowana Detective INNA DUKE jest już skończona. Gra zyskała oficjalną datę premiery, która przewidziana jest na miesiąc czerwiec. Gra będzie na początek dostępna w obniżonej cenie.
Detective INNA DUKE, kreskówkowa powieść wizualna, kryminalna przygodówka w stylu noir, stworzona i wydana dzięki studiu HmarkaTeam, którą wciąż możemy sprawdzać w dostępnej na Steam wersji demo, zyskała oficjalną datę premiery. W stworzoną w uroczym, ręcznie rysowanym stylu, zagramy w następnym miesiącu, już w czerwcu.
W przygodówce Detective INNA DUKE, będziemy mieli okazję zmierzyć się z dziwną sprawą, poznać podejrzane postaci, ale i poznać humor i rozwiązać śledztwo, w którym nic nie jest takie proste jak się wydaje. W grze wcielamy się w porucznik policji Innę Duke, której przyjdzie zająć się sprawą porwania chomika Oleha Hamstona. Z pomocą śledczego Indyka, będzie musiała poznać prawdę. Może chodzić o akt zemsty, ale również o coś w ogóle innego.
Detective INNA DUKE to opowieść kryminalna, ale przede wszystkim wizualna powieść, w której ważne są wybory i decyzje. Ręcznie rysowana opowieść, z wieloma zwrotami akcji, posiada liczne zagadki, ale i wiele humoru.
Gra swoją premierę, w wersji na Steam, na PC, Mac i Linux 10 czerwca 2026 roku. Demo wciąż dostępne na Steam.
Rodzimy przygodowy horror w stylu wizualnej powieści, zatytułowany Threshold of Awakening ma oficjalną datę premiery. W grę zagramy na Steam za niecały miesiąc.
Kilka dni temu wspominałam na blogu, że polska przygodówka w klimacie grozy, stworzona w stylu wizualnej powieści, gra zatytułowana Threshold of Awakening ma zadebiutować w czerwcu. Wtedy jeszcze jej twórcy, a jest to studio Astrolabe Stories, nie informowali w jakim dniu czerwca nastąpić ma premiera. Teraz znana jest już oficjalna data, ustalona na ostatni tydzień czerwca.
Threshold of Awakening to gra, której demo miałam okazję sprawdzać, opisując je we wrażeniach, klasycznie przygodowa, utrzymana w klimacie psychologicznego horroru, w rysowanym stylu 2D. O grze, w którą zagramy bez dialogów mówionych, ale z polskimi napisami, pisałam już na blogu.
Przypomnę zatem, że przenosimy się w niej w lata 60., ubiegłego wieku, by jako młoda właścicielka nowojorskiej restauracji, Jane Ferguson, po otrzymaniu tajemniczej wiadomości o mężu, który zaginął w Tybecie, ruszyć na jego poszukiwania. Zadaniem graczy będzie rozwikłanie zagadki jego zniknięcia.
Premiera gry w wersji na komputery osobiste PC przewidziana jest na 26 czerwca 2026 roku.
Przygodowa gra w stylu wizualnej powieści, będąca symulatorem życia, w rozgrywce point-and-click, zatytułowana The Altar Boy Adventures, stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji, ma swoje miejsce na platformie Steam.
Na Steam swoje miejsce ma przygodowa gra "wskaż i kliknij", będąca wizualną powieścią, symulatorem życia. Gra stworzona została przy wsparciu sztucznej inteligencji, przez solowego twórcę, katolickiego księdza. Wcielamy się w niej młodego chłopca i ministranta. twórcą gry jest KsRybkaStudio, a jej tytuł brzmi The Altar Boy Adventures. Przygodówkę można sprawdzić w wersji demo, na platformie Steam.
The Altar Boy Adventures to historia zwykłego chłopca, który ma jednak niezwykły dar, umiejętność naprawy prawie wszystkiego. Chłopiec ma na imię Józef i jest ministrantem. Potrafi naprawić ekspres do kawy czy system nagłośnienia, ale dba również o porządek w zakrystii, przygotowuje liturgiczne szaty, a także chętnie pomaga innym. Czasami są to zabawne momenty, czasami wzruszające, bo dotyczące życiowych problemów.
W grze stworzonej w rysunkowym stylu, generowanej przez AI, i kodowanej przy pomocy sztucznej inteligencji, będziemy naprawiać domową elektronikę, nauczymy się przygotowywać szaty liturgiczne i naczynia do Mszy Świętej. Poznamy również samego Józefa i jego rodzinę, wykonując dla najbliższych pewne zadania.
W grę wbudowano również kolekcjonerskie przedmioty, w tym wypadku karty świętych, poznając ich życiorysy zapisywany do interaktywnego notesu. W przygodę Józefa zagramy bez dialogów mówionych, z angielskimi i polskimi napisami.
Data premiery The Altar Boy Adventures, przygodówki, która zadebiutuje na Steam, na PC, nie została ogłoszona.
Serdecznie zapraszam do przeczytania najnowszej recenzji mojego autorstwa, tym razem opisującej nastawioną na emocje i wiele zakończeń przygodową grę z gatunku visual novel, pod tytułem Reflections of the void. Oto co sądzę o tej grze!
Wizualne powieści, czyli przygodówki nastawione na narrację, ze znikomą, albo w ogóle pozbawioną zagadek logicznych opowieścią z wyborami, lubują się w historiach skupionych na grozie, mroku i emocjonalnej fabule. Znajdziemy w nich wiele wyborów, które kształtują losy bohaterów, zmieniają wątek fabularny i prowadzą do różnych zakończeń. Visual novel to także tytuły o bardzo charakterystycznej, malowanej grafice, często odwołujące się do gier azjatyckich, niejednokrotnie w stylu anime. Przedstawicielem tegoż gatunku jest Reflections of the void, przygodówka, która po trosze ma wszystkie wyżej wymienione cechy, ale od siebie twórcy, a jest to studio Echo Story Games, dokładają do rozgrywki coś jeszcze. Co? O tym dowiecie się z mojej recenzji, która powstała dzięki uprzejmości autorek tejże gry. Serdecznie za to im dziękuję!
Po raz pierwszy do czynienia z przygodową wizualną powieścią jaką jest Reflections of the void, grą która miała swoją premierę w dniu wczorajszym, czyli 13 marca, miałam podczas ogrywania, wciąż dostępnego na Steam dema. Wtedy to historia owa zachwyciła mnie ciekawym klimatem, prostą, acz pełną zagadkowości rozgrywką, śliczną grafiką w rysunkowym stylu, klasyką wizualnej powieści i polską wersja językową. Moje przemyślenia, o wtedy jeszcze nadchodzącej grze, spisałam we wrażeniach, będąc już przekonaną, że chcę sprawdzić opowieść w całości, próbując tym samym odkryć wszystkie dostępne w niej zakończenia. To jak się później okazało, nie było takie proste, a angażująca fabuła i jej stopniowe odkrywanie stało się nie tylko przyjemnością, ale i ciekawym dla mnie wyzwaniem.
Historia zaczyna się od Emily, młodej kobiety, która postanawia opowiedzieć graczom losy nielicznych, którym udało się przeżyć. Fabuła przenosi nas w post-apokaliptyczną rzeczywistość roku 2095, do świata który wiele lat temu uległ dramatycznej zmianie. Wielu ludzi poniosło największą ofiarę, oddało swoje życie. Wspomniana dziewczyna jest jedynie narratorką opowieści. My natomiast podczas faktycznej rozgrywki przenosimy się do pewnego domu. Tam wcielamy się w Novę, opiekuna zajmującego się kilkorgiem mieszkańców tegoż domostwa, których celem jest podróż do podobno lepszego, szczęśliwszego "Nowego Świata".
Bytowanie w tym miejscu niesie z sobą wiele ograniczeń. Podopieczni Novy, który musi trzymać się z góry ustalonych zasad, nie mogą wychodzić ze swoich pokoi, są stale testowani i badani poprzez pobranie krwi, a żadne z nich nie posiada imienia, a jedynie trzycyfrowy numer. Nie wychodzący przed szereg Nova, sterowany poleceniami z tabletu, posiadający pełną świadomość tego, że złamanie zasad wiązać się będzie z karą, często brutalną i ostateczną, czyli śmiercią, zaczyna wkrótce wątpić w słuszność swej pracy.
Problem w tym, że pewnego dnia do domu, wraz z kolejną "dostawą" trafia nowa mieszkanka, już nie dziecko, a pierwsza dorosła kobieta, która zachowuje się zupełnie inaczej niż poddani swemu losowi podopieczni. Na dodatek zdaje się wiedzieć dużo więcej na temat nowego, acz obecnego, ale i starego świata. Nova, a tym samym i my stopniowo odkrywamy kolejne fragmenty większej opowieści, próbujemy uniknąć losu ofiary, staramy się rozwikłać tajemnicę, udowodnić fałsz i rozpracować prawdę, przy okazji dowiadując się wiele o roli opiekuna, w tym growego protagonisty.Jak się wkrótce okaże odstępstwa od zasad staną się kluczem do odblokowanie nowych ścieżek, i nowych, otwierających oczy faktów.
Reflections of the void to przygodówka autorstwa dwóch kobiet, klasyczna powieść wizualna, w której filozoficzne przemyślenia mieszają się z horrorem, dramatem i science-fiction. Mroczny klimat opowieści, w której nie braknie również momentów określanych jako jamp scare'y, czyli klasycznych "straszaków", jest w grze mocno zaznaczony, ale nie jedyny. Uważni gracze odkryją w pozoru wydającej się prostej rozgrywce dużo większą głębię. Wielowymiarowy świat, kształtowany jest przez wybory, napędzany przez decyzje jakie przyjdzie nam podejmować.
I wierzcie mi, wpływanie na rozgrywkę poprzez wybory okaże się być bardzo intrygujące, bo każdy wybór otwiera nie tylko nowe dialogi, ale i kształtuje dalsze ścieżki fabularne, odkrywa to co było zakryte, schowane. Dzięki wychodzeniu poza z góry ustalone zasady, dzięki łamaniu zasad, do czego twórczynie gry zachęcają, poznajemy nowe i nieznane. I nawet jeśli decyzja kończy się śmiercią jednej z postaci, a także i naszą, bo nikt nie jest w tej grze nieśmiertelny, to los możemy zmieniać, bo nawet śmierć nie jest w grze ostateczna.
Celem gracza jest nie tylko odkrycie prawdy, ale i uratowanie wszystkich osób, którymi przyjdzie nam się zajmować. Z czasem, wraz z naszym wyborem i udaniem się do piwnicy, gdzie dana osoba wysyłana jest do "Nowego Świata", dowiadujemy się, że tablet, w który jesteśmy wyposażeni posiada pewną prawidłowość, której rozwiązanie pomoże nam ocalić wszystkich. Nie odkryjemy jej jednak od tak. Aby móc popchnąć fabułę do przodu, by odkryć kolejne puzzle większej układanki, musimy ponieść straty, decydując się na wybór.
Bywa, że decyzja, którą podejmiemy doprowadza nas do szybkiego zakończenia gry, do niemal natychmiastowej śmierci Novy. Często, by ruszyć opowieść do przodu, a tym samym odkryć inne ścieżki, musimy złamać zasady, albo trzymając się zadań z tabletu wysłać jednego z mieszkańców do piwnicy, miejsca transportu do "lepszego świata". I choć wiemy, że jest to zła decyzja, przyjdzie nam zdecydować się na moralnie niewłaściwe zachowanie.
Wszystko po to, by odkryć wszystkie growe zakończenia. A jest to przygodowy tytuł, który zagwarantować, szczególnie uważnym graczom, może aż dziesięć niezależnych zakończeń. Przy czym w całej zabawie mamy pełną dowolność. Tu my decydujemy jaką drogą wybierzemy, jakie drzwi otworzymy, z kim będziemy się mocniej integrować, kogo upatrzymy sobie za ulubieńca. Jest i, jak to w powieści wizualnej bywa, również wątek romantyczny. Ale by romansować, musimy najpierw poznać osobę, która nas interesuje, musimy ją zrozumieć, co wymagać będzie od gracza dużej uważności i odpowiednich wyborów, nie tylko dialogowych.
Postępy rozgrywki śledzić możemy w zakładce "Zakończenia". W tym samym miejscu sprawdzimy ile dni udało się nam przeżyć. Opowieść bowiem podzielona jest na kilka dzionków, podczas których wykonujemy wyznaczone nam zadania. Sprzątamy pokoje, testujemy podopiecznych i siebie, pobieramy krew, karmimy, co jakiś czas dając wybranej osobie pożywniejszy posiłek. Wykonując czynności, którymi zajmujemy się od dawna, wpadamy w rutynę, którą spróbujemy złamać, wychodząc na przykład poza teren domostwa położonego na odludzi, wkraczając do skażonego, tajemniczego lasu, który jeśli tylko się odważymy odkryje przed nami nadprzyrodzone zjawiska.
I choć gra nie stawia przed nami wyzwań natury logicznej, choć pewna pamięciowa minigra tu występuje, a koncentruje się na odnajdywaniu fabularnych ścieżek prowadzących do odkrywania tajemnic, i finalnie do kolejnych zakończeń, na nudę narzekać raczej nie będziemy.
Pewne powtarzalne fragmenty mogą budzić obawę graczy, ale w wielu wypadkach sytuację ratują zapisy rozgrywki. Gra została pomyślana tak, że każdy fragment poznawania opowieści, można w dowolnym miejscu zapisać, na nieskończonej liczbie slotów na save'y.
Reflections of the void oferuje ręcznie rysowaną grafikę, wpisującą się w styl typowych produkcji visual novel. Śledzić będziemy malowane lokacje, które oferują stateczne lokacje, z równie statecznymi postaciami, których ruch, każde działanie opisane zostaje słowami. Nie ma tu animacji ruchu warg, nie ma poruszania się postaci niezależnych, nie ma fizycznej akcji. Są za to dialogi, opisy, są słowa, jest po prostu narracja, na której gra się opiera.
Recenzowany przeze mnie tytuł stworzony został w ciekawym, mieszanym kolorystycznie stylu. Spora część gry to czarno-biała grafika, przytykana, czasami, jeśli zdecydujemy się na pewien wybór, dużą ilością czerwieni. Ale są także miejsca, które nabierają barw, mimo kolorystyki, jednak bardzo stonowanych, tajemniczych, niemal filozoficznych, niczym fabuła. Klimat opowieści podbijają pojawiające się tu i ówdzie wstawki filmowe, czyli animacje.
Klimatyczna opowieść, która jak już nadmieniłam budowana jest dzięki narracji, pełna jest dialogów zmieniających się dzięki decyzjom gracza. Śledzimy fabułę, która nie posiada pełnej angielskiej wersji, jest grą pozbawioną dialogów mówionych, na szczęście także w polskiej wersji - napisy. Dostępność rodzimego tłumaczenia, choć nie jest ono doskonałe, i posiada niestety błędy, w niezależnej, stworzonej jedynie przez dwie osoby przygodówce, jest miłą odskocznią od większości przygodówek, w które po polsku nie mamy szansy zagrać. Polska lokalizacja, w przypadku wizualnej powieści skupionej na słowach, na dialogowych wyborach, na opowieści pisanej tekstem, jest bardzo ważna, i bardzo potrzebna.
Klimatu i atmosfery tajemniczości, często izolacji, smutku i ludzkiej niemocy dodaje także ścieżka muzyczna. Gra pozbawiona głosowej gadaniny, dzięki dźwiękom muzyki staje się pełniejsza, ożywiona i zagadkowa. Szczególnie urokliwie brzmi w lesie, który w grze odwiedzamy.
Podsumowując, Reflections of the void to klimatyczna, ręcznie malowana powieść wizualna, w której twórczynie umieściły ludzkie dramaty, złożoność zmienionego, post-apokaliptycznego świata i ludzkiej natury. To wciągająca historia na pograniczu horroru, fantasy i science-fiction. To opowieść rozwijana przez liczne wybory i decyzje graczy, zbudowana tak, by gracz mógł wielokrotnie do niej podchodzić.
Decyzje podejmowane, mniej lub bardziej rozsądnie, budują narrację, zmieniają dialogi, otwierają nowe ścieżki, zachęcają do odkrywania wszystkich, aż dziesięciu zakończeń. I wierzcie mi, bądź nie, poznawanie ich jest bardzo angażujące, ale wcale nie jest takie proste i oczywiste. To nie jest łatwa tematycznie opowieść. Wręcz przeciwnie. Tu radości jest niewiele, a smutku i filozoficznych przemyśleń o istocie człowieka, zdecydowanie nie brakuje. Ale to lawirowanie między grozą, tragedią, a romansem, który również możemy w grze poczuć, jest tym czego gracze lubiący wizualne powieści, właśnie w nich szukają.
Przygoda w pięknej oprawie graficznej, mimo swojej stateczności ożywa dzięki animacjom, które niejednokrotnie oddają grozę sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, czasami wręcz dosłownie. Rozgrywka skupiona na narracji, bez wyzwań natury logicznej, co nie jest niczym dziwnym w tym przygodowym podgatunku, nakazuje nam szukać ścieżek opowieści, zachęca do odkrywanie fabularnych rozgałęzień. Pozwala uważnym graczom na odkrywanie prawdy, nie tylko o świecie przedstawionym, ale i osobie samego protagonisty, niejakiego Novy.
Na plus podbijająca atmosferę mroku, tajemnicy i post-apokalipsy ścieżka muzyczna, która grę pozbawioną dialogów mówionych, potrafi nieco podkręcić. Cieszy, mnie osobiście, również dostępność polskiej wersji językowej, nawet jeśli polskie tłumaczenie nie należy do najlepszych, a grający natknie się w nim na błędy. Cieszy, bo jest to jedna z nielicznych gier przygodowych, która polskie tłumaczenie do swojej gry wprowadziła.
Uważam, że Reflections of the void to kawał porządnej przygodówki, mocno osadzonej w ramach wizualnej powieści, w której jedno przejście gry, pozwoli nam poznać opowieść tylko w jej fragmencie. Odkrywanie kolejnych zakończeń i poznanie pełni historii opowiedzianej przez Emily, przyniesie, zapewniam Was, sporo satysfakcji, i mimo tego, że gra nie oferuje klasycznych przygodowych wyzwań, wcale nie będzie takie łatwe.
Polecam grę wszystkim lubiącym narracyjne przygodówki z wieloma zakończeniami, grę stawiająca na wiele wyborów, zmieniających czasami fabularną opowieść dość drastycznie i ostatecznie. Warto ją poznać, warto się z nią zmierzyć, warto wyciągnąć z niej własne wnioski i przemyślenia. Serdecznie polecam!
Moja ocena 8/10.
Bardzo serdecznie dziękuję Echo Story Games za udostępnie gry do recenzji!