sobota, 30 listopada 2024

Memento Mori 2: Guardian of Immortality - recenzja

Memento Mori 2: Guardian of Immortality - recenzja

Serdecznie zapraszam do recenzji przygodowej gry "wskaż i kliknij", zdecydowanie lepszej kontynuacji bardzo przeciętnego Memento Mori. Miłej lektury!

„Memento Mori 2”, to kolejna część kryminalno – detektywistycznej gry, której pierwsza odsłona pojawiła się w sprzedaży w roku 2008. Pod wieloma względami druga część tej ciekawej przygodówki została przez autorów dopracowana i ulepszona. Jedno zostaje takie samo. Historia opowiedziana w tej pozycji jest niezwykle barwna i powiedziałabym nieprawdopodobna. Ale tak to już w tym rodzaju gier bywa. Jeśli scenariusz jest pokręcony, pełen zwrotów akcji i zalatuje parapsychologią, to jest bardzo dobrze, a nawet lepiej niż bardzo dobrze. Szanujący się fan przygodówek czuje się grając w ową gierkę, jak ryba w wodzie. 

Przeczytaj również:

Historia opowiedziana w grze zaczyna się w Południowej Afryce, a dokładniej w Kapsztadzie. Lara i Max, świeżo poślubiona para spędza tam właśnie urlop. Nadzieja na odpoczynek pryska, gdy Larisa odbiera telefon od swojej dawnej przełożonej. Renier chce, by Lara zajęła się sprawą kradzieży w miejscowym muzeum. Śledztwo, którego się podejmują się małżonkowie, szybko doprowadza ich do pewnej zamożnej i wpływowej kobiety oraz tajemniczego Włocha. Niestety pościg za potencjalnym złodziejem kończy się dla Maksa bardzo źle. Jego samochód zostaje wyłowiony z morza, a on sam zostaje uznany za zaginionego. Miejscowy szef policji uważa, że Maksim nie żyje. Lara jednak nie zamierza w to uwierzyć. Załamana wraca do Francji i tu natrafia na ślad, który może świadczyć o tym, że Maks jednak nie umarł. Postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie, która okazuje się być bardzo tajemnicza i niejednoznaczna. 

Trzeba przyznać, że graficznie gra prezentuje się wspaniale. Lokacje są kolorowe i dokładne. Postacie poruszają się płynnie i naturalnie. Całość przeplatają liczne animacje, które budują klimat gry. Zwieńczeniem zaś każdego rozdziału jest animacja, w postaci graficznych artów, czyli rysunkowych animacji, które bazują na czerwieni, symbolizujących morderstwa, a być może też miłość, która łączy Maksa i Larę. Animacje te, to także podsumowanie tego, co do tej pory wydarzyło się w grze, a wypowiadane są przez jedną z bohaterek „Memento Mori 2”. Przyznam się, że lubię narratorów w grach przygodowych i bardzo cenię sobie takie przygodówki. Jest tylko jedne ale, niestety. Kilka razy, podczas takiej właśnie animacji, gra mi się wieszała. Owszem słyszałam, co mówi narratorka, ale obraz na ekranie nie zmieniał się.

„Memento Mori 2”, to klasyczna przygodówka, więc obsługa jej odbywa się za pomocą przedmiotu zwanego myszą. Muszę tylko zaznaczyć, że pozycja ta, w wersji pudełkowej, do uruchomienia wymaga posiadania konta Steam. Bez tego, nie uda się nam jej „odpalić”. Sama instalacja w moim przypadku była krótka, ale za to prawie dwie godziny trwała jej aktualizacja. Spodziewałam się zatem gierki bez błędów, ale niestety. Tak jak wcześniej napisałam zdarzyło mi się wieszanie gry, szczególnie na animacjach.

Pora kilka słów napisać o sterowaniu. Otóż poruszamy się za pomocą lewego przycisku myszki. Tak jak to w przygodówkach bywa odpowiednie ikony wskazują właściwą czynność. Podzielona ikona, w której znajduje się symbol "oka" i "ręki", to możliwość obejrzenia przedmiotu lub jego zabrania. "Lupa" wskazuje nam miejsce, w którym możemy dokonać zbliżenia danego miejsca. Zwykle znajdziemy tam jakiś przedmiot lub czynność do wykonania. 

Przedmioty, które zbierzemy podczas zabawy, trafiają do ekwipunku, który znajdziemy w górnej części ekranu. Można je tam oglądać lub łączyć ze sobą. Radzę często przeglądać zebrane rzeczy, bowiem wiele z nich należy otworzyć, obrócić, czy też przesunąć, by móc popchnąć grę do przodu. Dodatkowo twórcy udostępnili graczom możliwość podświetlania aktywnych miejsc w lokacjach. Opcję tą uruchomimy dwojako, poprzez kliknięcie znaku zapytania w lewym, górnym rogu ekranu albo poprzez naciśnięcie klawisza "Tab". 

Nasi bohaterowie zaopatrzeni są w dziennik, w którym oprócz notatek, czyli ważnych informacji zebranych podczas gry, znajdziemy także dokumenty, czyli wszelakie listy, papiery itp. które nasza postać przeczyta, ale także statystyki gry, czyli punktacja, która przyznawana nam będzie od drugiego rozdziału. Są to tak zwane „punkty detektywa”, które dostajemy za aktywne prowadzenie śledztwa i rozwiązywanie zagadek. Maksymalna ilość punktów, to 100%. To, czy zbierzemy całość procentów, czy tylko niewielką ich ilość na szczęście nie spowoduje, że nie uda się nam zakończyć rozdziału ale może wpłynąć na fabułę gry. 

Przyznam się, że owa punktacja w grach doprowadza mnie do szału. Tylko w dwóch z pięciu punktowanych aktów gry udało się zebrać 100% i przechodząc kilka razy jeden i ten sam rozdział, nie zdołałam osiągnąć zadowalającego wyniku. Strasznie to dołujące, wkurzające i psujące zabawę i radość gry, przynajmniej dla mnie. Na dokładkę przygoda nie oparła się pewnej modzie, która od jakiegoś czasu króluje w grach adventure. Jest nią konieczność dokonywania wyborów moralnych i etycznych. Zaczynam tęsknić za przygodówką, w której taka opcja nie występuje i choć przez to, że te wybory w” Memento Mori 2” mamy, gra jest nieliniowa i ma kilka zakończeń, to traktuje taką możliwość za jej minus. Powielanie ciągle tego samego w przygodówkach zaczyna mnie zwyczajnie nudzić. 

Mocną stroną tejże przygodowej opowieści są zagadki i wszelakie zadania, których tu jest mnóstwo. Oprócz klasycznych zadań przedmiotowych, gracza czekać będzie mnóstwo mini gier i łamigłówek logicznych. Wiele z nich jest innowacyjnych, część wymaga sporej pracy umysłowej, ale wszystkie są dość logiczne i do wykonania. Żadnego zadania nie można pominąć, ale można za to pomóc sobie klikając na znak zapytania znajdujący się na dole ekranu, z lewej strony. Zwykle pomocna ręka dotyczy sterowania i sposobu wykonania danych czynności w zagadce. Poprawnie wykonane zadanie zostanie przez bohatera odpowiednio skomentowane. Głównymi postaciami w grze są Lara i Maks, ale nie tylko nimi będziemy się w grze poruszać. Zagramy także trzecią postacią, jaką jest koleżanka Larisa Keira. 

Rolę mapy stanowi samochód, który wypożycza Maksim. Jest nim Garbus. Aby przemieścić się do danej lokacji, klikamy na auto. Wtedy na ekranie pojawia się mapa, na której zaznaczone zostają kolejne lokacje, a jest ich sporo. Podczas zabawy zwiedzimy wiele zakątków świata. Oprócz Południowej Afryki, zawędrujemy do Francji, eksplorować będziemy chińską dzielnicę w San Francisco, czy też klasztor w Finlandii. „Memento Mori 2” jest drugą odsłoną serii. Jednak jeśli nie graliśmy w jej poprzedniczkę, nie obawiajmy się. Nie zepsuje nam to radości z gry, a niewielkie nawiązania do jedynki z pewnością w niczym nam nie przeszkodzą. 

Druga odsłona owej przygody zagościła w naszym kraju w wersji pudełkowej, w języku polskim – napisy. Została wydana przez wydawnictwo Techland, w Stalowej Serii. Szkoda tylko, że nie pokusili się o umieszczenie w pudełku także jedyneczki.  A tak mamy drugą część w języku ojczystym, a jedynkę w języku obcym. Szkoda, ale może kiedyś ! Gra dostępna jest także w wersji cyfrowej na platformie Steam.

Polska lokalizacja gry wykonana została bardzo dobrze. Teksty nie zawierają błędów ani luk w tłumaczeniu. Oprócz tekstów, polską lokalizację otrzymały także wszelakie notatki i dokumenty. Problemem tylko jest praca aktorów. Ta sama postać zdaje się mówić innym głosem. Czasami jest on niższy, czasami wyższy, a możemy to zaobserwować dość często. 

Podsumowując „Memento Mori 2: jest grą bardzo dobrą o wciągającej fabule, długą, bo obejmującą siedem rozdziałów, zajmujących graczowi wiele godzin gry. Niestety przygodówka nie uniknęła błędów, a przedziwna punktacja wprowadzała mnie w stan frustracji. Nie mniej jednak to rasowa przygodówka, w którą z pewnością warto zagrać, szczególnie jeśli dostępna jest także w języku polskim, czego nie można powiedzieć o jej poprzedniczce.

Moja ocena 7.5/10.


Zalety:

  • Grafika, która może się podobać;
  • Fabuła, która wciąga nieprawdopodobną historią;
  • Długość gry;
  • Możliwość zagrania w grę w rożny sposób, z różnymi zakończeniami
  • Przeróżne i ciekawe zagadki;
  • Dobra polska wersja językowa

Wady:

  • Zacinanie się gry;
  • Statystyki i problem z punktacją;
  • Konieczność wyborów moralnych

Unfamiliar Lands, fantastyczna gra przygodowa akcji, z magią i zagadkami

Unfamiliar Lands, fantastyczna gra przygodowa akcji, z magią i zagadkami

 

Oparta na fabule, eksploracji, nie pozbawiona z walkami z bossami, i to na czas, pełna magii, tajemnic, ale i ciekawych zagadek przygodowa gra akcji zatytułowana Unfamiliar Lands ma swoje miejsce na Steam.

Nowy niezależny projekt przygodowy to gra, która może zadowolić nie tylko fanów klasycznej rozgrywki "wskaż i kliknij", ale także graczy, który z grach wolą nieco więcej akcji. W Unfamiliar Lands, od Bear Witness Game Studios dostaniemy to wszystko, jak i wiele więcej. 

Przeczytaj również:

Unfamiliar Lands  to gra, w której wcielamy się w małą dziewczynkę, która wyrusza w ekscytującą podróż do świata, w którym na jej drodze staja mniejsze i większe potwory. Wcielamy się w Molly, która mierzy się z pozoru łatwym zadaniem, musi wrócić do domu, gdyż w świecie, którym się obecnie znajduje, czuje się samotna i zagubiona.


W opisywanym przygodowym projekcie akcji przemierzać będziemy sześć oryginalnych, cyfrowo ilustrowanych środowisk. Natkniemy się na trudne zagadki, wiele niebezpieczeństw i wielkich stworzeń. Nie zabraknie szybkich walk z bossami i odkrywania dziwnej historii równie dziwnego królestwa.


Inspiracją dla gry stały się klasyczne gry Sierry, jak choćby seria King Quest, ale i współczesna gra Lost in Play, z której recenzję pisałam dla lubiegrac.pl. Rozgrywce towarzyszy oryginalna, ręcznie wykonana ścieżka dźwiękowa.


Unfamiliar Lands swoją premierę będzie miała na Steam. Data debiutu gry nie została ogłoszona.

Karta Steam

Quarter Lie, wizualna powieść o oszuście-egzorcyście

Quarter Lie, wizualna powieść o oszuście-egzorcyście

 

Kolejna krótka, bo przewidziana na dwie godziny przygodowa produkcja, tym razem w stylu wizualnej powieści, w której wcielamy się w oszusta-egzorcystę zmierza do swojej premiery. Gra o tytule Quarter Lie swoją premierę będzie mieć w pierwszy miesiącu nowego roku.

Wczoraj pisałam na blogu o premierze The Protagonish, krótkiej gierki w średniowiecznym stylu. Dziś mam dla Was kolejny tytuł, którego rozgrywka przewidziana jest na około dwie godziny, a przygoda skupia się na narracyjnej opowieści w stylu visual novel, w której możemy kłamać. Gra nosi tytuł Quarter Lie i ma już wstępną datę premiery, a została stworzona i będzie wydana przez studiu prosto.

Warto także przeczytać:

Quarter Lie wcielamy się w oszusta udającego egzorcystę, który pewnego dnia pożycza bilet na podróż statkiem, na którym płyną bogaci obywatele. Niestety szybko okazuje się, że ów statek jest nawiedzony, a nasz bohater, żeby uciec, będzie musiał posuwać się do kłamstw. Zmuszony wybierać między własnym dobrem, a bezpieczeństwem statku i jego pasażerów, musi znaleźć sposób, by wyjść z trudnej sytuacji jak najlepiej, nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich.


Opisywany tytuł jest produkcją w narracyjnym stylu, bez dialogów, z angielskimi napisami. Posiada złożony, powiązany ze sobą sposób narracji, i aż 9 postaci do oszukania. Możemy się również z nimi zaprzyjaźniać. Choć w grze można kłamać, to limit kłamstw jest tu ograniczony. Nie ze wszystkiego będzie się można jakoś wywinąć. 


Quarter Lie swoją premierę na Steam, na PC będzie mieć w styczniu 2025 roku. Dokładna data nie została jeszcze ogłoszona. 

Karta Steam

piątek, 29 listopada 2024

The Protagonish, krótka przygodówka zadebiutowała. Z cyklu "przegapiłam premierę"

The Protagonish, krótka przygodówka zadebiutowała. Z cyklu "przegapiłam premierę"



Swoją premierę na Steam miała kilka dni temu również klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", nastawiona na fabułę, w urokliwym, malowanym stylu, zatytułowana The Protagonish, o której już Wam na blogu wspominałam. Ponieważ zadebiutowała na Steam ponad miesiąc temu, znalazła się w drugim poście z cyklu "przegapiłam premierę". 

The Protagonish to kolejna po Follow the meaning, krótka, ale również dość tania przygodówka, jaką możecie kupić na platformie Steam za niecałe 18 złotych. Gra swoją premierę na platformie Valve miała ponad miesiąc temu. Jest to gra stworzona i wydana przeze studio College Fun Games, dostępna w przeciwieństwu do wspomnianego Follow the meaning w którą możecie zagrać z polskimi napisami, tylko w wersji angielskiej, z pełnym dubbingiem.

Przeczytaj również:

W The Protagonish, jak już wspominałam udajemy się do średniowiecznej wioski, gdzie nie wcielamy się jednak w żadnego dzielnego rycerza, czy superbohatera ratującego świat, a w jednego ze zwykłych mieszkańców wioski. Przy okazji eksplorujemy to miejsce, rozmawiamy, rozwiązujemy zagadki oraz poznajemy tajemnice. 

Gra swoją premierę na platformie Steam miała 24 października 2024 roku. 


Tarot: Karta śmierci (Horoskop) dostępny na Max. Horror o przeklętych kartach na streamingu

Tarot: Karta śmierci (Horoskop) dostępny na Max. Horror o przeklętych kartach na streamingu

 

Tarot, horror, który do polskich kin trafił jako Tarot: karta śmierci, a swoją premierę w kinach miał w maju tego roku, trafił na streaming, w opcji abonamentu. Film, który na platformie Max zyskał tytuł Horoskop, jest już możliwy do obejrzenia, właśnie w tym serwisie.

W maju w kinach, a w listopadzie na platformie Max. Horror Tarot: karta śmierci, który nie wiedzieć czemu zyskał na Max tytuł Horoskop, a który opowiada historię zaklętych, a nawet przeklętych kart tarota, obejrzymy w ramach abonamentu już teraz. 

Warto przeczytać także:

Tarot: karta śmierci, czy jak wolicie Horoskop to klasyczny horror, który przybliża historię grupy młodych ludzi, którzy w ramach obchodzenia urodzin dziewczyny z ich paczki, wynajmują posiadłość położoną na odludzi. W jednym z pokoi, do którego się włamują, znajdują karty tarota. Naruszając świętą zasadę nie używania cudzych kart, dotyczącą szczególnie tarota, nieświadomie uwalniają ukryte w nich zło, stając twarzą w twarz z przeznaczeniem i tym co przepowiadają im karty. 

W obsadzie filmu: Avantika, Jacob Batalon, Olwen Fouéré, Harriet Slater, Humberly González, Larsen Thompson, Wolfgang Novogratz, Adain Bradley, Stasa Nikolic, James Swanton, Suncica Milanovic, Alan Wells, Joss Carter. 

Reżyserami filmu są Spenser Cohen oraz Anna Halberg. Autorami scenariusza natomiast Nicholas Adams, Spenser Cohen, Anna Halberg

Tarot: karta śmierci (Horoskop) dostępny jest na Max. 

Drakula - recenzja serialu. Powieść w krwawej wariacji od Netfliksa

Drakula - recenzja serialu. Powieść w krwawej wariacji od Netfliksa
Zdjęcie: Netflix

Nieszablonowa wariacja na temat znanej powieści. Oto recenzja serialu Drakula, który można obejrzeć na platformie Netflix. Miłej lektury! 

"Drakula" Brama Stokera to powieść horror, która swoim klimatem i tematyką nieumarłych istot zwanych wampirami inspirowała nie tylko twórców filmowych, ale i tych z branży growej i to już wielokrotnie. Tym razem zachcieli się nią zająć twórcy serialu Sherlock, Mark Gatiss i Steven Moffat, którzy wraz z reżyserami, Jonn'em Campbellem, Damon'en Thomasem i Paul'em McGuiganen stworzyli trzy odcinkowy mini-serial Drakula, nawiązujący, czy raczej bazujący na powieści Brama Stokera pod tym samym tytułem.

 Warto przeczytać:

Widzowie, którzy oglądali wspomnianego przeze mnie Sherlocka, który notabene jest dostępny na platformie Netflix, ale i na Prime Video, domyślają się jaki rodzaj filmowego dzieła może prezentować mini-serial Drakula, powstały we współpracy stacji BBC i Netflixa. Nie jest to bowiem wierna adaptacja książki Stokera, która w dziewiętnastowiecznym mrocznym, ale jakże dystyngowanym stylu, prezentowała postać arystokraty, nieszczęśnika i zarazem wampira, hrabiego Drakuli, który żył wiecznie z piętnem przekleństwa. Serial, który mam przyjemność dla was opisywać, jest bowiem wariacją i krwawą, momentami nieco groteskową opowieścią, łączącą przeszłość z teraźniejszością, podstawę literacką z wizją scenarzystów i reżysera oraz krwawy horror z nutą filozoficznej zadumy.

Historia zawarta w trzech półtoragodzinnych odcinkach rozpoczyna się mniej więcej podobnie jak jej książkowy pierwowzór. Do Transylwanii na zlecenie swojej firmy prawniczej udaje się młody prawnik, Jonathan Harker (John Heffernan). Ma przybyć do posiadłości arystokraty, hrabiego Draculi (Claes Bang), by pomóc mu sfinalizować transakcje sprzedaży domostwa i jego przeprowadzki do Londynu. Szybko uświadamia sobie, że jego klient, choć zdaje się być niegroźnym starcem, roztacza wokół siebie niewypowiedziane zło. Niestety okazuje, że jego cele są bardzo niecne, a Jonathan ma być nie tylko pomocnym prawnikiem, ale przede wszystkim pożywką dla rozpadającego się ciała Drakuli. Harker, który ma nadzieję na szybki powrót do swojej ukochanej Miny, zostaje więc więźniem hrabiego, który w jego krwi upatruje sposób na dawną młodość. Mężczyzna jednak nie zamierza się poddać, próbując uciec z rąk krwiożerczego demona. Ten zaś w pewnym zakonie spotka istotną dla fabuły postać, młodą, dość ekscentryczną (jak na te czasy) zakonnicę Agahtę (Dolly Wells). Podczas kilku godzin spędzonych z serialową mini produkcją, śledzić będziemy poczynania tej trójki, mniej lub bardziej wplecione w książkowy pierwowzór. 

Serial Drakula to wyjątkowo świeże i dość nietypowe spojrzenia na bądź co bądź wiekową już powieść, która tyle razy była przenoszona na ekrany, że kolejna jej odsłona, może wydawać się zupełnie niepotrzebna, żeby nie powiedzieć zbędna, bo cóż nowego może sobą reprezentować. Otóż może i to zadziwiająco dużo!

Po pierwsze Drakula w postaci serialu Netflixa i BBC nie jest wierną adaptacją, a jedynie przypomnieniem zarysu, tła fabularnego powieści grozy, Brama Stokera. Autorzy serialowej produkcji postanowili ją ubarwić, wzbogacić, ale i uwspółcześnić. W tym celu ich dzieło zostało podzielone jakby na dwie części. W pierwszych dwóch odcinkach mamy do czynienia z wątkami rozgrywającymi się w przeszłości, i ta jest wyraźnie zaznaczona, zaś ostatni, trzeci, przenosi nas daleko w przyszłość. Ma to swoje plusy i minusy. Za największy takowego wyboru scenariuszowego uznam moment zaskoczenia, który spowodowany jest bardzo sprytnym mieszaniem akcji, która rozgrywa się w dość szybkim tempie.

Po drugie mroczną, subtelną, acz pełną grozy delikatność książki i dotychczasowych adaptacji, przełamano a nawet wyrzucono w serialu w kąt. Najnowsza ekranizacja Drakuli to krwawa historia przesiąknięta brutalnością, gwałtownością i złem. Jednak nie tylko krwiożercza groza wysuwa się w serialu na plan pierwszy. Swoje miejsce ma tu także bardzo specyficzny humor, który miłośnicy serialowego Sherlocka w wydaniu Marka Gatiss'a i Stevena Moffat'a bardzo dobrze znają. Cyniczne gierki słowne, celne riposty, ale i wprowadzenie do serialu postaci znanych z książki, ale w odmienionej formie, w zupełnie innym klimacie i o zupełnie innej osobowości, nadaje postaci Drakuli nieco innego wymiaru.

Serial o Drakuli to nie tylko mieszanina horroru, czarnego humoru, brutalności, nutki fantazji, niezwykłej inteligencji i polotu, ale także ukłon w stronę problemów współczesnego świata, ludzkich chorób, które są plagą cywilizacji i człowieczych przywar. Ciekawym rozwiązaniem jest pokazania ich w podobnej formie do oryginału, ale w zupełnie innych postaciach, we uwspółcześnionej rzeczywistości. 

Zaletą serialu, który mam świadomość, może nie podobać się każdemu, szczególnie gdy ten przesiąkł klasyką serwowaną mu od lat, jest niesamowity klimat podkręcany świetnymi zdjęciami, fajną choreografią, kostiumami i udźwiękowieniem. Całość jest spójna i wiarygodna, i choć lawiruje na granicy groteski, nic nie przerysowuje, niczego nie upraszcza, nie łagodzi. Pokazuje zło w czystej formie, prezentuje Drakulę jako drapieżnika rządnego krwi, jednocześnie dając widzowi możliwość poznania go z jego strony, zobaczenia jego spojrzenia, jego nastawiania. W tej wersji Drakula nie tylko jest, ale i czynnie w życiu uczestniczy.

A robi to świetnie dzięki doskonałej roli duńskiego aktora Claes'a Bang'a, który nadał swojej postaci wspomnianego przeze mnie życia, życia tlącego się w nieumarłym ciele. Hrabia Drakula jest mimo całej swojej brutalności niezwykle ludzki. Choć pozbawiony uczuć, pusty, przebiegły i okrutny, to także tęskniący za czymś co nie jest mu dane mieć, co bycie wampirem bezpowrotnie mu zabrało. Jest i niesamowita w swej roli Agathy, Dolly Wells, która sposobem grania, mimiką ale i cennymi i inteligentnymi słownymi ripostami, świetnie pokręca i spłaszcza mroczność tego serialowego działa. Jej bezkompromisowość i charyzma jest niezwykle budująca i "serialowo" świeża i chyba nietypowa, jeśli mówimy o produkcji grozy.

Podsumowując recenzję owej Drakuli, nasuwa się pytanie czy serial w formie bardzo krwawego horroru z nutką groteski i wypaczonego, dziwnego klimatu grozy, to coś co może się podobać fanom klasyki? Pewnie i tak i nie. Ale jeśli spojrzymy na niego nieco współcześnie, gdy podejdziemy do oglądania go bez porównań do oryginału, to daje słowo, będziemy bawić się świetnie. Ja spędziłam kilka godzin doskonałej zabawy i troszkę żałuję, że to mini-serial a nie coś większego, bo naprawdę wchłonęłam ten przedziwny klimat jak gąbka. Jeśli nie obrzydza Was krew, jeśli lubicie dreszczyk emocji i intrygują Was wariacje na temat klasyki literatury to Drakula od Netflix i BBC to coś co musicie koniecznie obejrzeć. 

Polecam serdecznie śląc mocne 8/10.

Mini-serial Drakula dostępny jest na platformie Netflix.


30 Birds, mityczny, kolorowy świat inspirowany sztuką perską

30 Birds, mityczny, kolorowy świat inspirowany sztuką perską

 

Po swojej premierze jest już także przygodowa gra niezależna, inspirowana sztuka perską, we wszechświecie obracających się latarni. Gra nosi tytuł 30 Birds i swoją premierę na platformie Steam miała dwa dni temu.

Dwa dni temu na Steam swoją premierę miała niezależna przygodówka autorstwa RAM RAM Games, Business Goose Studios, której wydaniem zajęło się ARTE France, w której wcielając się w młodego detektywa udajemy się do tętniącego życiem i barwami Lantern City. 30 Birds jest już po swojej premierze. 

Warto także przeczytać:

30 Birds to narracyjna gra logiczna, w której wkraczamy do świata inspirowanego sztuką perską. Wcielamy się w niej w  młodego detektywa wysłanego do tętniącego życiem Lantern City. Jego zadaniem jest wytropić znajdującego się tam Naukowca. W towarzystwie ptaka dudka natknie się na wiele upierzonych przyjaciół, będzie rozwiązywał zagadki i próbował udaremnić niecne plany Naukowca. Stoi on za porwaniem ptasiej bogini Simurgh.


Gra łączy grafikę 2 D z 3D, z ręcznie rysowanymi tłami, w bardzo kolorowym stylu. Rozgrywce towarzyszy ciekawa ścieżka dźwiękowa, inspirowana ska - dub - reggae. Zadaniem gracza jest zabranie trzydziestu charyzmatycznych i gadatliwych ptaków, aby uratować Simurgh. Na grającego czeka wiele wyzwań, mnóstwo wszelakich zagadek, które pokonujemy na powierzchni obracających się latarni.


Gra swoją premierę miała 27 listopada 2024 roku na PC - Steam, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series X|S oraz Nintendo Switch. 

Kup grę na Steam

Doctor Arcana and The Secret of Shadowspire po debiucie. Cykl "przegapiłam premierę"

Doctor Arcana and The Secret of Shadowspire po debiucie. Cykl "przegapiłam premierę"

 

Z cyklu "przegapiłam premierę", który właśnie rusza na blogu, dziś gra stawiająca na zagadki, na mroczny klimat i styl gotyku. Po swojej premierze jest już przygodówka logiczna Doctor Arcana and The Secret of Shadowspire, kolejna ze znanej serii.

Nie o wszystkich grach można napisać w dzień ich premiery, albo w okolicy debiutu. A ponieważ przygodówek, których w gąszczu premier Steam chce pomijać jak najmniej, a wiele z nich trudno tam wyszukać, ruszam z cyklem "przegapiłam premierę". Na pierwszy ogień przygoda, kolejna z serii, w którą wciąż nie grałam, a wciąż zagrać mam zamiar. Pod koniec października swoją premierę miała kolejna gra z cyklu Doctor Arcana, zatytułowana Doctor Arcana and The Secret of Shadowspire, autorstwa Monolith Graphics, The Hideout, wydana przez Monolith Graphics.

Może zainteresuje Cię także:

Doctor Arcana and The Secret of Shadowspire to kontynuacja The Cabinets of Doctor Arcana, ale można w nią grać jako tytuł samodzielny, bez znajomości poprzedniczki. Jest to przgodowa gra logiczna, w fantasy stylu, w klimatycznej grafice, dostępna w pełnej angielskiej wersji językowej.


O grze miałam przyjemność pisać już na blogu, więc przypomnę, że przygoda zaczyna się w noc halloweenową, czyli tam gdzie kończy się poprzednia gra. Wcielamy się w adepta Arcanum, który udaje się na legendarną wyspę, do starożytnego zamku, znanego jako Shadowspire, gdzie ponownie czekają na niego zagadki, i wiele niebezpieczeństw. 


Sequel posiada nowe funkcje i znajome elementy. Znów w rozgrywce towarzyszy nam Doctor Arcana. Do rozwiązania 50 przeróżnych łamigłówek i galeria sztuki Josepha Vargo.


Doctor Arcana and The Secret of Shadowspire zadebiutowała na Steam 26 października 2024 roku. 

Kup grę na Steam

czwartek, 28 listopada 2024

Slumdog. Milioner z ulicy powraca w sequelu i serialu

Slumdog. Milioner z ulicy powraca w sequelu i serialu

 

Slumdog. Milioner z ulicy, film nagrodzony ośmioma Oscarami, opowieść, która miała swoją kinową premierę w roku 2008 powróci. Prawa do filmu nabyło nowo powstała filmowa wytwórnia o nazwie Bridge7. W planach film, ale i serial.

Bridge7, nowo utworzonej wytwórni producencka, której założycielami są Swati Shetty i były agent CAA Grant Kessman nabyła od brytyjskiego studia Celador prawa do filmu Slumdog. Milioner z ulicy. Wytwórnia ma celu produkcję kontynuacji tej wyjątkowej opowieści, ale także stworzenie serialu.

Przeczytaj również:

Slumdog. Milioner z ulicy to dramat, który ma na swoim koncie aż 8 Oscarów i 68 innych nagród i kilkadziesiąt nominacji. Jest to przejmująca i pełna napięcia historia o chłopcu pochodzącym z biednej dzielnicy, który bierze udział w hinduskiej edycji "Milionerów", wygrywając główną nagrodę, i jednocześnie odmieniając swój los. 

Kontynuacja opowieści o Jamalu K. Maliku, w którego w filmie z roku 2008 wcielił się Dev Patel, znany z filmu Zielony Rycerz. Green Kinght, Trucizny czy Monkey Man, kontynuować będzie losy chłopca, w film powstanie we współpracy ze wspomnianą firmą Celador. 

Na temat fabuły, aktorów, czy szczegółów dotyczących rozwinięcia opowieści o serial, bądź seriale, jak na razie nic nie wiadomo. 

RedDeer.Games z garścią premier i zapowiedzi

RedDeer.Games z garścią premier i zapowiedzi

 

Rodzime studio RedDeer.Games podzieliło się garścią informacji o już wydanych, ale i zbliżających się do premiery, wydanych i stworzonych przez siebie grach. Oto garść informacji o Dreamland Farm, Maki: Paw of Fury, Cook For Love oraz Neko Bento.

Na blogu co jakiś czas pojawiać się będą także artykuły, w których dzielić się będą informacjami zbiorczymi od polskiego dewelopera, który sam tworzy gry, ale także je wydaje. Dziś w zestawie premiery, ale i ogłoszenie daty debiutu.

Warto także przeczytać:

Zaczynamy od pikselowej gry symulacyjnej, Dreamland Farm, która swoją premierę miała na konsolach Xbox. Już teraz można zatem przejąć babci i zacząć nowe życie pośród natury. 

W Dreamland Farm gracze wcielą się w głównego bohatera, urodzonego i wychowanego w wielkim mieście, który takiego życia jednak nie lub. Kocha odwiedzać babcię i jej farmę. Wyspa, na której leży gospodarstwo babci, to raj dla natury. Od babci główny bohater uczy się wszystkiego o uprawianiu ziemi, opiece nad zwierzętami jak i o lesie i okolicznych kopalniach. Gdy babcia nie może się już zajmować swoją farmą, wyznacza głównego bohatera na swojego następcę. I tak zaczyna zupełnie nowe życie.

Kolejna gra to Maki: Paw of Fury, która swoją premierę na Steam i Nintendo Switch dopiero mieć będzie. Nastąpi to 12 grudnia. Wtedy to gracze będą mogli wkroczyć w rozgrywkę pełną akcji, długo wyczekiwany beat 'em up, łączący w sobie wszystko co najlepsze z klasyki gatunku ze współczesnymi elementami.

W grze przenosimy się do świata zwierząt, którym jak i ludzki kierują słabości i ułomności, jak choćby zdrada najlepszego przyjaciela, którego doświadczył bohater gry, Maki, wojownik starożytnej sztuki Tsume no Ken. Rozpoczyna on swoją podróż na ścieżce zemsty i sprawiedliwości. Robi to z tuńczykiem w łapce.

Maki Paw of Fury czerpie inspirację z arcade'owych legend lat 90-tych. Animacje w stylu retro, klasyczne elementy walki, a nawet dodatkowe mini-gry to tylko niektóre z jej funkcji.

Trzecia dziś zaprezentowana gra to Cook For Love, przygodowa gra o gotowaniu, która już dostępna jest na Steam oraz na konsolach Nintendo Switch. 

Cook For Love to część świata Tell Me Your Story. Młody francuski kucharz Clement (dziadek Amelii) właśnie przybył do swojej pierwszej pracy. Jego zadaniem jest  przywrócenie paryskiej restauracji do życia.

Cook For Love to ponad 40 przepisów o różnym skomplikowaniu, od koktajli owocowych i zup do makaronów i pizzy. Nie zabraknie obsługi klientów, zawierania przyjaźni, a nawet możliwości zostanie kucharzem w sławnym Orient Express.

Kończę grą w stylu układanki, mającej również wiele wspólnego z gotowaniem i jedzeniem, gra  Neko Bento, która zadebiutowała na konsoli Nintendo Switch.

W tej przytulnej i przepysznej grze logicznej gracze będą mieli za zadanie ułożyć składniki lunchu tak, aby wszystkie znalazły się w pudełku bento, tworząc posiłek idealny. Pod okiem jedynego w swoim rodzaju kociego szefa kuchni i eksperta w zakresie układania bento, gracze będą wypełniać jedno po drugim, a w sumie ponad 90 bento-poziomów. Każdy nowy poziom będzie odrobinę trudniejszy i odblokuje nowe elementy posiłku. 

Dexter: Original Sin (Dexter: Grzech pierworodny) nowy zwiastun

Dexter: Original Sin (Dexter: Grzech pierworodny) nowy zwiastun

 

Zdjęcie: fragment oryginalnego plakatu Paramount+

Początków morderczej działalności Dextera będziemy świadkami w serialu Dexter: Original Sin (Dexter: Grzech pierworodny) od Paramount+ i Showtime, który swoją premierę będzie mieć w naszym kraju na SkyShowtime. Światło dzienne ujrzał nowy zwiastun docenionego przez widzów i recenzentów prequela serialu Dexter.

Zaledwie wczoraj dzieliłam się na blogu zestawem filmów i seriali nadchodzącego grudnia i stycznia przyszłego roku, jakie zadebiutują na SkyShowtime. Wśród nich swoje miejsce ma także prequel Dextera, serial Dexter: Original Sin (Dexter: Grzech pierworodny), który na SkyShowtime zadebiutował ma pod koniec stycznie przyszłego roku. Serial na platformie Paramount+, dla której jest tworzony pojawić się ma już w grudniu. A oto jego świeżutki zwiastun.

Warto przeczytać także:

O serialu Dexter: Original Sin (Dexter: Grzech pierworodny) miałam okazję wspominać już na blogu, więc przypomnę, że akcja przenosi nas przed wydarzenia znane z ośmiu aż sezonów serialu, dostępnych w całości na SkyShowtime.

Przenosimy się w nim do roku 1991, do Miami, gdzie młody Dexter rozpoczyna swoją drogę od studenta do mściwego seryjnego mordercy. Nie mogący już hamować swoich mrocznych pragnień, wiedziony wskazówkami swego ojca, Harry’ego, przyjmuje znany z kolejnych sezonów kodeks. Ma znajdować i zabijać ludzi niezasługujących na życie w społeczeństwie. Nie może zostawiać śladów zbrodni. Jest to szczególnie trudne, gdyż właśnie rozpoczyna staż kryminalistyczny w policji w Miami.

W obsadzie serialu Dexter: Grzech pierworodny znaleźli się: Patrick Gibson jako młody Dexter, Christian Slater, Patrick Dempsey, Molly Brown, James Martinez, Christina Milian, Alex Shimizu, Reno Wilson, a także Sarah Michelle Gellar w gościnnej roli. Michael C. Hall powróci jako głos kultowych już monologów wewnętrznych Dextera Morgana. 

Serial na Paramount+ pojawi się 13 grudnia 2024 roku. W Polsce obejrzymy go dzięki SkyShowtime ponad miesiąc później, gdyż 30 stycznia 2025 roku. Wtedy w serwisie pojawią się pierwsze trzy odcinki. Kolejne pojawić się będą co tydzień.