Sequel The Suicide of Rachel, przygodowy symulator chodzenia, który wydany zostanie przez niemieckie studio Daedalic Entertainment, gra zatytułowana The Fading of Nicole Wilson była kolejnym tytułem tegoż studia, które miał swoje miejsce podczas wydarzenia Nacon Connect.
Daedalic Entertainment podczas wydarzenia Nacon Connect 2025 miało okazję pokazać nowy fragment rozgrywki przygodowego horroru psychologicznego z okultyzmem, The Occultist, w który zagramy dopiero w przyszłym roku. Na ten rok przewidziana jest natomiast premiera sequela The Suicide of Rachel, której recenzją napisałam dla lubiegrac.pl, gry określanej jako przygodowy, mroczny symulator chodzenia, zatytułowanej The Fading of Nicole Wilson, stworzonej przez studio ONE-O-ONE GAMES. Jej wydawca pokazał na wydarzeniu nowy jej zwiastun.
The Fading of Nicole Wilson to przygodowy folk-horror, która rzuca graczom wyzwanie odkrycia mrocznej i ekscytującej tajemnicy, tematyki dotyczącej autentyczności, poświęcenia i ceny dopasowania się. Gra łączy nadprzyrodzony horror z emocjonalną opowieścią. Rozgrywka łączy zbieranie niepokojących wskazówek, z rozwiązywaniem zagadek i doświadczaniem świata, dla którego inspiracją stał się ludowy folklor.
W grze wcielamy się w nastolatkę o imieniu Brit, która czuje się uwięziona w małym miasteczku, w którym mieszka. Aby poczuć, że żyje podejmuje się pracy łowczyni duchów w opuszczonym hotelu Timberline. Ma nadzieję, że praca ta zapewni jej nazwisku rozgłos. Gdy jednak okazuje się, że zostaje sama, po tym jak jej szef trafia do szpitala, a wokół niej zaczynają dziać się dziwne, niepokojące zdarzenia, a rutynowe, paranormalne śledztwo nabiera mroczniejszego, bardziej złowrogiego wyrazu, wyposażona w kamerę i sprzęt do łapania duchów Brit, będzie musiała zmierzyć się z przerażającą prawdą.
Gra swoją premierę ma mieć pod koniec tego roku na PC, Nintendo Switch, PlayStation5, PlayStation4, Xbox One i Xbox Series X|S.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry detektywistycznej od studia Frogwares, zatytułowanej Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz. Miłej lektury!
Gry ukraińskiego Frogwares o przygodach utalentowanego detektywa Sherlocka Holmesa, to bardzo ceniona seria, znana fanom przygodówek i nie tylko. Do tej pory doczekaliśmy się kilku gier z tego cyklu, który mocno się z czasem zmienił. W każdej z nich mierzymy się z innymi przestępcami, rozwiązujemy inne sprawy i łapiemy innego bandytę. W Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz, tym razem przyjdzie nam stanąć oko w oko z najbardziej znanym i złowieszczym mordercom, jaki grasował na ulicach Londynu w XIX wieku, czyli z Kubą Rozpruwaczem.
Przenosimy się do roku 1888, do biednej dzielnicy Withechapel. W brutalny sposób mordowane są tam prostytutki, którym ktoś podrzyna gardła i pozbawia je różnych organów wewnętrznych. Kolejny raz do akcji wkracza nieco wyniosły, dystyngowany i pewny siebie detektyw, który wraz ze swoim wiernym pomocnikiem i przyjacielem doktorem Watsonem postara się złapać tę bezlitosną bestię. Zanurzamy się zatem w ponury i bezwstydny światek biednej dzielnicy, w której oprócz biedy i zacofania szerzy się groźna i powszechna w tych czasach choroba weneryczna.
Skoro przemierzamy takie, a nie inne lokacje, dlatego nikogo dziwić nie powinno, iż na swej drodze spotykamy ulicznice, biednych sprzedawców kociej karmy i oskarżanych o przeróżne zbrodnie Żydów, a nasze dochodzenie przerywają wieści o kolejny brutalnym mordzie. Spodziewamy się mrocznego klimatu, a nawet grozy. Niestety nie jest aż tak klimatycznie, a raczej drętwo.
Gra wydaje się być bardzo statyczna, za wolna i za mało wciągająca. Być może to tylko moje wrażenie, może stałam się bardziej wymagającym graczem, może oczekiwałam po niej zbyt dużo, ale pod względem grywalności i klimatu, to jednak muszę przyznać, że po skończeniu „Sherlocka Holmesa kontra Kuba Rozpruwacz” czuje się troszeczkę rozczarowana.
Grając w nią pierwszy raz czułam jeszcze jakieś zaciekawienie, może lekki dreszczyk, ale uruchamiając ją po raz kolejny, dla napisania recenzji, z każdą godziną, gra dłużyła mi się coraz bardziej. Nie zdarza mi się w to w przygodówkach z tej serii, więc czułam się lekko zaskoczona. Ta część jest zdecydowanie najsłabsza fabularnie, choć podejmuje tak ważny socjologicznie temat.
Szare ulice, smutni ludzie, leżące na ulicach kobiety, całujące się w bramach parki i antysemityzm, to obraz dziewiętnastowiecznej Europy, który twórcom udało się nieźle odtworzyć i ten element jest w tym wypadku najbardziej dla mnie mroczny. Morderstwa odchodzą jakby na drugi plan. Zmienia się to tylko wtedy, gdy badamy miejsce zbrodni, wyobrażając sobie ofiarę i opisując po kolei zadane jej rany i cierpienie jakiego doznała.
Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz, to klasyczna przygodówka, w której posługujemy się jedynie myszą. Kierujemy na zmianę dwoma bohaterami, czyli Sherlockiem Holmesem, a także Watsonem. Pojawiają się znane z różnych części gier postacie, takie jak banda Wigginsa, prostytutka Danny, czy Lucy. Mocną stroną wszystkich gier z serii są zagadki i tak też jest w tym przypadku. Oprócz zadań czysto logicznych, mamy też szereg zagadek dedukcyjnych. Uzupełniamy więc tablicę dedukcyjną – nowość w tej serii, czy też ustalamy motywy mordercy. Rozgrywkę możemy obserwować w dwojaki sposób, z perspektywy trzeciej osoby lub pierwszej.
Ważnym elementem gry, jak w to w przygodówkach detektywistycznych bywa są rozmowy. Prowadzimy ich bardzo dużo, z każdą napotkaną postacią. Na szczęście każdy dialog jest przemyślany i wnosi coś nowego, a nawet istotnego do gry.
Tradycyjnie Sherlock wyposażony jest w miarkę i lupę, ale przedmioty te wykorzystywane są zdecydowanie za małą ilość razy. Graficznie gra prezentuje się całkiem porządnie, postacie poruszają się płynnie, a odwiedzane podczas gry lokacje są dopracowane, oddając klimat tych czasów. Całość przeplatają niezłe animację, których w grze jest sporo. Dobrze również wypada udźwiękowienie. Muzyka, którą słyszymy wpasowuje się w fabułę, a dźwięki otocznia nadają jej odpowiedni wymiar.
Przygodówka ta w Polsce została wydana przez firmę Techland Wydawnictwo w polskiej wersji językowej – napisy.Niestety nie obeszło się bez drobnych niedociągnięć. Zdarzają się literówki, przekręcone wyrazy, a także nieprzetłumaczone teksty. W pierwszej wersji gry, którą kupiłam od razu po premierze, oprócz strasznych problemów technicznych, miałam także błąd, który uniemożliwiał skończenie gry. Na szczęście w nowszej wersji tego problemu nie ma.
Podsumowując Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz, to według mnie najsłabsza część serii. Klimatycznie z racji Rozpruwacza powinna być powalająca, wciągająca, a nawet szokująca, a jest raczej przeciętna i stonowana. Ta gra jest zrobiona porządnie, ale brak jej serca, które możemy poczuć w innych odsłonach ulubionego przeze mnie cyklu. Dobre zagadki w tej przygodówce to nie wszystko, więc moja jej ocena musi być taka, a nie inna. Nie mniej jednak zachęcam tych, którzy jeszcze nie zagrali w tą odsłonę, by się z nią zmierzyli, bo mimo wszystko warto!
Asteriks i Obeliks wracają w kolejnej animacji, tym razem na platformę streamingową Netflix. Serwis, jego polski oddział podzielił się oficjalnym zwiastunem miniserialu Asteriks i Obeliks: Walka wodzów oraz konkretną jego datą.
Już pod koniec kwietnia biblioteka Netfliksa powiększy się o kolejną serialową animację, która przybliży nam historię bohaterów znanych z komiksów. Nowa opowieść jest ekranizacją komiksu kolejnego Rene Goscinnego i Alberta Uderzo. Poznaliśmy właśnie polski zwiastun animacji Asteriks i Obeliks: Walka wodzów oraz konkretną datę premiery.
Asteriks i Obeliks: Walka wodzów to komediowy serial animowany, który po raz kolejny przenosi widza do wioski Galów, w której wydarza się bardzo niepokojąca rzecz. Otóż miejscowy driud zupełnie zapomina jak przygotowuje się ich sławny, magiczny wywar dodający Galom wielką moc i siłę. Asteriks i Obeliks muszą zatem znaleźć sposób, by trzymać chętnych podbicia ich osady Rzymian, jak najdalej.
W obsadzie, w oryginalnej, francuskiej wersji znaleźli się: Alain Chabat jako Asteriks, Gilles Lellouche jako Obeliks, Thierry Lhermitte jako Panoramiks, Laurent Lafitte jako Cezar i inni.
Reżyserem filmu jest Alain Chabat (Asteriks i Obeliks: Misja Kleopatra) i Fabrice Joubert. Autorami scenariusza: Pierre-Alain Bloch i Alain Chabat.
The Occultist został zaprezentowany na Nacon Connect, wydarzeniu na którym twórcy owej gry pokazali jej zupełnie nowym zwiastun, fragment rozgrywki.
The Occultist miał mieć swoją premierę w tym roku. Ale wiemy już, że twórcy gry Nacon Connect. Gra stworzona przez niezależne studio DALOAR, którego wydaniem zajęło się Daedalic Entertainment została na tym wydarzeniu pokazana na zupełnie nowym zwiastunie, w nowym fragmencie z rozgrywki. W grę zagrać mamy dopiero w 2026 roku.
Najnowszy gameplay prezentuje nigdy wcześniej niewidzianą rozgrywkę, głębsze elementy horroru i klimatyczne doświadczenie, którego, na co wszystko wskazuje, nie doczekamy się w tym roku, a dopiero w przyszłym. W nowym zwiastunie twórcy pokazują nowe lokalizacje GodStone, prezentują główne postaci i nowe możliwości wahadła.
O grze The Occultist miałam okazję wspominać już na blogu, więc przypomnę tylko, że wcielamy się w niej Alana Rebelsa, badacza zjawisk nadprzyrodzonych, który pewnego dnia na wyspę GodStone, by zbadać tajemnicę zaginięcia swojego ojca. Wyposażony w mistyczne wahadło, zgłębia się w tajemnice tego miejsca, poznaje przerażające aspekty okultyzmu, i mierzy z klątwą.
Gra, która zadebiutować ma na komputerach, ale i na konsolach nie zadebiutuje, jak wcześniej zakładano w 2025 roku. Jej premierę zdecydowano się przenieść na rok 2026, o czym mogliśmy dowiedzieć się na wspomnianym wydarzeniu.
Premiera gry na PC - Steam, a także na konsole PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S planowana jest na rok 2026.
Zdjęcie: Teatr Telewizji "Balladyna" Słowackiego TVP
Jak Komasa, reżyser nominowanego do Oscara Bożego ciała stworzy kolejną ekranizacją niezwykłego dramatu Juliusza Słowackiego. Balladyna jako film będzie mrocznym gotyckim horrorem stworzonym wraz z domem produkcyjnym Arum Film.
Reżyser Jan Komasa, który ma na swoim koncie obsypane wieloma nagrodami i nominowane do Oscara Boże ciało, które można oglądać na Canal+ online, na której to platformie zadebiutował wczoraj trzeci sezon serialu La Brea, przygotuje wraz z Arum Film filmową ekranizację jednego z największych dzieł, dramatu Juliusza Słowackiego zatytułowanego "Balladyna". Filmowa ekranizacja będzie gotyckim horrorem.
"Balladyna" to romantyczny dramat Juliusza Słowackiego, wielokrotnie wystawiany na deskach teatru, i jedna z lektur szkolnych, którą z pewnością każdy z nas zna bardzo dobrze. Ten doceniona sztuka w pięciu aktach o chęci bogactwa i władzy, którą osiąga się nawet kosztem morderstwa, zostanie przeniesiony na duże ekrany.
A opowiada o dwóch siostrach, Balladynie i Alinie mieszkających z matką bardzo ubogo, w chacie w lesie. Zakochana w kochanku Balladyny królowa jeziora Goplana, postanawia wtrącić się w ludzkie życie, mieszając w jego losach. Gdy siostry odwiedza opływający w bogactwo hrabia Kirkor, przybyły tu dzięki Goplanie, której służy Skierka, Goplana ma nadzieję, że rozkocha w sobie Balladynę.
Niestety w urodziwym młodzieńcu zakochują się obydwie siostry, które o względy ukochanego rywalizują w zbieraniu malin. Niestety szybko okazuje się, że dzban malin Aliny zostaje szybciej napełniony. Z chęci osiągnięcia celu, Balladyna zabija nożem Alinę, ukrywając swoją zbrodnię przed najbliższymi.
Film, za którego kamerą stanie Jan Komasa, znana z przytoczonego już przeze mnie Bożego ciała, ale także z filmów Sala samobójców, Sala samobójców. Hejter czy Miasto 44 zekranizuje dzieło polskiego poety, pisarza, a także filozofa, jednego z polskich wieszczów narodowych wraz z domem produkcyjnym Aurum Film, z którym Komasa ma podpisaną długofalową umowę o współpracy. Szczegóły na temat nowego filmu Jana Komasy i Arum Film nie są na razie znane.
Arum Film ma na swoim koncie wiele głośnych polskich filmów, takich jak wspomniane już Boże ciało, Kos, który możemy oglądać na SkyShowtime, Żeby nie było śladów, Król, i Minuta ciszy, seriale do obejrzenia na Canal+ online czy film Wszyscy moi przyjaciele nie żyją.
Teatralne wersję dramatu "Balladyna", a jest ich kilka można obejrzeć za pośrednictwem TVP VOD.
Wizualna powieść i jednocześnie edukacja o Holokauście zawarta jest w przygodowej grze When We Disappear, której pierwszym zwiastunem podzielili się twórcy, a która ma swoje miejsce na platformie Steam.
When We Disappear to gra oparta na historii, fabule i dialogach, wizualna powieść składająca się z opowiedzianej przez twórców historii, jak i materiałów edukacyjnych promujących umiejętności społeczne oraz platformy cyfrowe dla szkół i nauczycieli. Za jej tworzeniem stoi studio Inlusio Interactive, które pracuje nad innym przygodowym projektem, zatytułowanym The Guardian of Nature, która to gra niebawem ruszyć ma z kampanią na Kickstarterze. When We Disappear zyskała właśnie pierwszą filmową zapowiedź.
When We Disappear to gra oparta na prawdziwych wydarzeniach, czerpiąca inspiracje z filmowej narracji, komiksów i teatru, a także klasyki przygodowej. Skupia się i podkreśla rzeczywistość z perspektywy dzieci w czasach wojennych, ich kruchej nadziei, jak i bohaterstwa.
Bohaterką gry jest Hannah, młoda dziewczyna, która w roku 1943 zostaje oddzielona od swojej rodziny i zabrana do domu dziecka w Amsterdamie. Postanawia uciec i podróżując przez Europę, korzystając z pomocy bojowników z ruchu oporu i rożnych ludzi, którzy są zwyczajnie odważni, wrócić do domu.
When We Disappear to wizualna powieść w grafice 3D, skupiona na wspomnieniach, które w trakcie gry zbieramy i używaniu przedmiotów, które pomogą nam w rozmowie z postaciami gry. Gra zabierze także graczy do prawdziwych miejsc II wojny światowej, takich jak obóz przejściowy Westerbork, niesławny teatr Schouwburg w Amsterdamie czy tajne kryjówki.
Projekt rozwijany jest w ścisłej współpracy z historykami, naukowcami i badaczami z Instytutu Edukacji Historycznej i Kultury Pamięci w Lucernie na Uniwersytecie Nauczycielskim w Lucernie i łączy badania naukowe, opowiadanie historii i znaczącą zabawę.
When We Disappear nie ma jeszcze swojej daty premiery. Zadebiutuje na Steam, na PC.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry epizodycznej, rozgrywającej się w postapokaliptycznym świecie, jej pierwszego epizodu, zatytułowananego The Uncertain: Episode 1: The Last Quiet Day.
Postapokaliptyczna wizja świata, to temat dość częsty we wszelakich grach, czy to akcji, czy też przygodowych. Taki nieprzychylny obszar, w którym nie ma miejsca dla ludzi, próbuje nam przybliżyć niezależne studio ComonGames, w projekcie przygodowym podzielonym na trzy epizody. To ile części i czy w ogóle zagramy w kolejny odcinek The Uncertain, zależało od graczy i tego jak gra zostanie przyjęta. Na szczęście przygodówka spodobała się na tyle, że twórcy postanowili uraczyć nas kolejnymi dwa epizodami, jednocześnie dając w każdym z nich możliwość grania inną postacią. Finalnie doczekaliśmy się dwóch części, trzecia wydaje się nie mieć szansy na powstanie.
The Uncertain: Episode 1- The Last Quiet Day pozwala nam wcielić się w pierwszą grywalną postać, jaką jest robot inżynieryjny RT-217NP. Jego celem, może nawet marzeniem jest poznanie prawdy o ludziach, istotach, które przez wyniszczające świat wojny prawdopodobnie całkowicie wymarły. Pewnego dnia jest on świadkiem rozbicia się statku powietrznego, który miał służyć transportowaniu ludzi. Od tej chwili sprawy toczą się już bardzo szybko. RT zostaje porwany i trafia do ośrodka, w którym okazuje się, że na świecie żyją także roboty, których celem jest ratowanie ludzi, ochrona ich przed innymi maszynami, które przejmując ludzkie cechy zapragnęły rządzić na Ziemi. Protagonista zostaje więc wciągnięty w tajną misję, w której jako gracze będziemy mu towarzyszyć.
Opisywany przeze mnie projekt nie jest klasyczny przygodówką, a grą zbliżoną w formie do tytułów rodem od Telltale Games, takich jak seriaThe Walking Dead. Podobieństwo widać nie tylko w obsłudze gry - sterujemy za pomocą przycisków WSAD, ale i w wyborach, które przyjdzie nam dokonywać i elementach typowych dla gier kalifornijskiego studia. Wciąż czekamy na The Wolf Among Us 2, która to gra podobno ma zadebiutować w tym roku.
Podczas zabawy z The Uncertain: Episode 1: The Last Quiet Day, natkniemy się na proste zadania zręcznościowe bardzo przypominające quick time eventy, w których w odpowiednim czasie musimy kliknąć przycisk Q lub E, albo wykorzystać oba naprzemiennie. Pojawiają się także zadania czasowo zręcznościowe, choć jest ich niewiele i z pewnością nie sprawiąWam żadnego problemu. Elementy te, które większość fanów przygodówek, w tym ja lubi w tym gatunku najmniej, tu idealnie wpasowują się w klimat gry, podkręcają fabułę, czyniąc ją bardziej wartką.
Nie bez powodu wspomniałam o wartkości akcji, która w większej części pierwszego epizodu biegnie, a raczej toczy się bardzo powoli, przywodząc na myśl gry narracyjne. Opowieść to istota tej przygodówki, która potrafi wciągnąć od pierwszego momentu nie tylko pewną dozą tajemnicy i niepewności, ale także poprzez notatki porozrzucane to tu, to tam, rysunki czy nagrania na tabletach. W bardzo ciekawy sposób pokazany jest tu świat widziany oczami naszego bohatera - robota, który jest zwyczajnie ciekawski. Ludzie i ich zachowania, reakcje, przedmioty, które mają w domach, a nawet plakaty filmowe, czy części garderoby są dla naszego protagonisty na tyle interesujące, że dotyka je, przymierza, bada a także na swój sposób ocenia.
Jest w The Uncertain: The Last Quiet Day kilka scen, które potrafią rozbawić lub chociażby przywołać uśmiech na twarzy. RT przymierzy ludzki kapelusz, robiąc przy tym śmieszne miny, sprawdzi wytrzymałość szklanej butelki z Whiskey, a także zagra w bilard, twierdząc przy okazji, że to zapewne gra dla dzieci, bo trafienie piłeczki do dziury jest banalnie proste. Nie brakuje także takich momentów, w których zadumamy się nad rasą ludzi, nad ich życiem i postępującą cywilizacją, tą, która przywiodła ludzkość do zguby.
Przygodówka studia ComonGames, to oczywiście nie tylko wciągająca historia, ale i rasowa gra z gatunku adventure, w której nie mogło zabraknąć zagadek logicznych. Choć nie należą one do bardzo skomplikowanych, takich nad którymi będziemy sobie łamać głowę, to podczas dwu, może trzy godzinnej zabawy, znajdziemy kilka porządnych zadań logicznych, od wpisania odpowiedniego kodu, złamania szyfru, po wszelakie mini gry. Rasowa przygodówka, to nie tylko łamanie głowy podczas zadań logicznych, ale i odpowiednie manipulacja przedmiotami i właściwe ich używanie. W grze ekwipunek jest bardzo ubogi, skupiając się maksymalnie na trzech przedmiotach. Większość rzeczy, po ich wcześniejszym zabraniu niemal natychmiast używany, a dzieje się to w sposób intuicyjny.
The Uncertain: Episode1- The Last Quiet to także prześliczna grafika, bardzo szczegółowa, niezwykle kolorowa i różnorodna. W zależności od tego gdzie przebywamy, a wędrujemy po wielu lokacjach, to co widzimy na ekranie zmienia się, ale zawsze jest wyjątkowo urokliwe. Podczas podróży po tej prześlicznej przygodówce trafimy do opuszczonych domów, w których leżą pozostawione przez ludzi przedmioty, obskurnego szpitala, ale i do urokliwego klubu jazzowego, z fruwającymi w powietrzu pyłkami kurzu, stołem bilardowym i plakatami filmowymi. Graficzne ochy i achy wywoływały zaś we mnie lokacje znajdujące się poza pomieszczeniami, piękne jesienne lasy i górzyste tereny. W przeciwieństwie do szarości, stonowanego brązu i błękitu, te prezentowały szeroką paletę barw, ciesząc oczy niebywale. Wisienką na torcie stają się tu jednak animacje, których jest sporo, są równie piękne jak cała oprawa wizualna i doskonale podkręcają klimat gry.
Opisując wrażenia wizualne nie sposób nie wspomnieć o protagoniście i jego wyglądzie. Twórcy ciekawie rozwiązali sposób wyrażania emocji naszego "robociego" bohatera. Ponieważ nie jest on człowiekiem, to nie może wyrażać stosownych i widocznych choćby na twarzy emocji, prezentowanych poprzez mimikę. Nic jednak straconego, bowiem RT posiada na głowie wyświetlacz, na którym w zależności od sytuacji pojawią się przeróżne symbole i znaki. Robot dziwi się, a na wyświetlaczu dostrzegamy znak zapytania, jest zaskoczony, pojawia się wykrzyknik itp.
The Uncertain: Episode 1 - The Last Quiet jest grą króciutką, ale niezwykle wciągającą, pełną dobrych zagadek, przygodówką nie tylko ciekawą, ale zarazem niosącą ze sobą pewne przesłanie. Nie sposób się przy niej nudzić, nie sposób nie doceniać przepięknej grafiki. Warto poświęcić niej chwilę, tym bardziej, że gra dostępna jest z polskimi napisami, a może i spróbować kolejnego rozdziału, który niestety nie jest już aż tak dobry jak jego poprzednik.
Mercyful Flames: The Witches, gra określana przez twórców jako dokumentalna podróż zagłębiająca się w historię wierzeń w diabły i czarownice, zanurzająca się w czasach średniowiecza będzie miała swoją premierę na Steam.
Mercyful Flames: The Witches to gra skupiona na fabule, stworzona przez studio Asmodev, mające na swoim koncie kilka symulatorów, zaś wydana dzięki Gaming Factory, studio mające w swoim portfolio między innymi horrorPuppet House oraz Bit Golem, w które znane jest z darmowej gry Dagon: by H. P. Lovecraft, która w październiku minionego roku zadebiutowała na konsolach, o czym wspominałam przy okazji październikowych przygodowych premier. Wprawdzie daty premiery gry nie znamy, ale już teraz można ów tytuł dodawać do swojej listy życzeń na Steam.
Mercyful Flames: The Witches to gra zagłębiająca się w historię diabłów i czarownic, w opowieść o wierzeniach w te istoty, ubarwioną współczesnym spojrzeniem na mroki średniowiecza. Grę można rozgrywać w swoim własnym tempie, będąc przewodnikiem Lucyfera.
Twórcy ogłaszają na karcie gry na Steam, że tytuł nie zawiera trudnych wyborów, sekwencji akcji ani zarządzania ekwipunkiem, a koncentruje się jedynie na historii i mrocznym klimacie. Przez lokacje przechodzimy wraz z fabułą.
W Mercyful Flames: The Witches poznajemy wierzenia związane z czarną magią, które poznajemy z różnej perspektywy związanej z różnym czasem i różnymi miejscami. Zagłębiamy się w okultyzm, poznając strach i nim fascynację w różnych kulturach i wiele innych.
Gra nie ma swojej daty premiery, a ma zadebiutować na Steam, na PC w polskiej wersji językowej.
Nowy polski serial oryginalny SkyShowtime, produkcja bazująca po powieści Remigiusza Mroza, zatytułowana Langer ma wstępną datę premiery, poznaliśmy obsadę, a serwis dzieli się zdjęciami z nadchodzącej serialowej opowieści.
SkyShowtime to kolejny serwis streamingowy, który stawia na polskie produkcje. Jednym z takich tytułów jest nowy polski serial określany jako thriller, który czerpie fabułę z jednej z powieści Remigiusza Mroza. Serial ma pojawić się w serwisie już wiosną tego roku. Tymczasem SkyShowtime prezentuje obsadę, dzieli się zdjęciami i opowiada o jego fabule.
Langer to sześcioodcinkowy thriller, którego bohaterem jest Piotr Langer, młody i rzutki biznesmen. Po tragicznie zmarłym ojcu dziedziczy holding finansowy. Piotr ma jednak drugą twarz. Jego pasją jest zabijanie. Od lat jest nieuchwytnym seryjnym mordercą, którego bezskutecznie ścigają prokuratorzy.
Pewnego dnia w jego życiu pojawia się zachwycająca kobieta – Nina, który wzbudza jego zainteresowania, pojawiają się na akcji charytatywnej. Niedługo później wdaje się z nim w niebezpieczną grę, i związek, który utrudnia poszukiwanie dowodów na to, że jest on seryjnym mordercą.
fot. Piotr 'Kazik' Smoliński
fot. Piotr 'Kazik' Smoliński
W obsadzie nowego serialu oryginalnego SkyShowtime znaleźli się: Jakub Gierszał (Biała odwaga, Simona Kossak) jako Piotr Langer, Julia Pietrucha (Blondynka) jako Nina Pokora, Magdalena Boczarska (Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej) w roli ścigającej Langera prokuratorki Karoliny Siarkowskiej ‘Siarki’, a także Piotr Adamczyk (Kobiety Mafii 2, Mayday) jako prokurator Olgierd Paderewski ‘Paderborna'.
W pozostałych rolach występują: Kamil Nożyński (Ślepnąc od świateł), Mila Jankowska (25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy), Karol Pocheć (Zatoka szpiegów), Piotr Rogucki (Wróbel) i Mateusz Kościukiewicz (Twarz).
fot. Piotr 'Kazik' Smoliński
fot. Piotr 'Kazik' Smoliński
Serial SkyShowtime Original Langer to adaptacja popularnej powieści Remigiusza Mroza – jednego z najbardziej poczytnych autorów w Polsce. Producentką serialu jest Violetta Furmaniuk-Zaorska (Kobieta Sukcesu, Chyłka) a reżyserem Łukasz Palkowski (Bogowie, Chyłka). Za scenariusz odpowiadają Katarzyna Górtat-Rzepka (Archiwista, Zasłyszane morderstwo) i Piotr Rzepka (Archiwista, Uroczysko). Autorem zdjęć jest Marian Prokop.
Premiera serialu Langer na SkyShowtime wiosną tego roku. Dokładna data nie jest znana.
Platforma Canal+ online kontynuuje pokazywanie swoim widzom serialu na granicy science-fiction, przygody i fantasy, serialu zatytułowanego La Brea, który na Canal _ pojawił się wczoraj, a na platformie zadebiutował w dniu dzisiejszym.
Serial La Brea to produkcja powstała dla stacji NBC, serial, który w Polsce można było w dwóch sezonach, których recenzję znajdziecie na blogu, oglądać właśnie na Canal+ online. Teraz serwis rusza z premierą kolejnej serii, a na platformie oglądać można pierwszy odcinek sezonu trzeciego.
Nowy, trzeci sezon serialu La Brea to kontynuacja historii rodzin, które utknęły na Ziemi w czasach prehistorycznych, w tajemniczej czasoprzestrzeni. Uwięzieni w przeszłości pragną wrócić do domu. Rodzinie Harrisów przyjdzie ścigać się z czasem, by dotrzeć i uratować Eve, która została zabrana. Na swojej drodze napotykają nowe prehistoryczne zwierzęta, tym razem dinozaury.
W obsadzie nowego sezonu znaleźli się: Natalie Zea, Eoin Macken, Jon Seda, Nicholas Gonzalez, Chiké Okonkwo, Zyra Gorecki, Jack Martin, Veronica St. Clair, Rohan Mirchandaney, Lily Santiago, Josh McKenzie, Tonantzin Carmelo oraz Michelle Vergara Moore.
Serial La Brea: sezon 3 emitowany jest na Canal+ online w odcinkach pojawiających się co tydzień, a każdy czwartek.
Dwuwymiarowa przygodówka rozgrywająca się w Ukrainie w czasach Wielkiego głodu, zatytułowana Famine Way ma swoje miejsce na platformie Steam, choć daty jej premiery niestety nie znamy.
STELLARIUM.gaming, niezależne ukraińskie studio to autorzy przygodowej i klimatycznej gry zatytułowanej Famine Way, której akcja rozgrywa się w czasach Wielkiego Głodu jakiego doświadczało to państwo w latach 1932-1933. Gra w sposób bardzo realistyczny przekazuje te przerażająca wydarzenia. Data premiery owej przygodówki nie została ustalona.
Famine Way to gra w rysunkowym stylu, której podstawą jest przetrwanie bohaterów, pokonanie przeszkód, ucieczka z wioski i znalezienie bliskich. Autorzy określają przygodówkę jako projekt z elementami horroru i thrillera psychologicznego.
Gra skupiona jest na emocjonalnej narracji. Nie posiada tradycyjnej narracji, ani dialogów, nie znajdziemy w niej także walki. Najważniejszym jej elementem jest eksploracja świata i poznawanie go przez obiekty, ale również dzięki muzyce.
W grze wcielamy się w młodą dziewczynę o imieniu Ołena, która z powodu Wielkiego Głodu została zupełnie sama. Pewnego dnia znajduje rannego bociana i wraz z nim rusza na niebezpieczną podróż. Wraz z nią, jej oczami poznamy ukraińską wioskę i czas Wielkiego Głodu.
Na ten moment data premiery nie została ogłoszona. Famine Way swoją premierę ma mieć na Steam, na PC.