wtorek, 28 stycznia 2025

School Spirits: sezon 2. Paramount+ pokazuje zwiastun kontynuacji

School Spirits: sezon 2. Paramount+ pokazuje zwiastun kontynuacji


Wciąż nie ogłoszono datę premiery drugiego sezonu serialu w naszym kraju, co spodziewam się nastąpi na SkyShowtime, ale właśnie poznaliśmy filmową zapowiedź School Spirits: sezon 2, którego kontynuacja na platformie Paramount będzie mieć jeszcze w styczniu.

Nie wiemy kiedy doczekamy się na naszym, krajowym rynku kontynuacji Yellowjackets: sezon 3. Niestety nie wiemy również kiedy na SkyShowtime zadebiutuje School Spirits, serial w Polsce znany jako Licealne duchy, w jego drugim sezonie, którego recenzję pierwszej serii znajdziecie na blogu. W oczekiwaniu na ogłoszenia daty, zachęcam do sprawdzenia zwiastuna.

Warto przeczytać także:

Licealne duchy powraca w drugim sezonie już 30 stycznia, oczywiście nie w naszym kraju, a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. W nowym sezonie, w którym powrócą ci sami bohaterowie, ale pojawią się także nowe postaci, wrócimy do liceum, w którym uwięziony został duch nastolatki o imieniu Maddie. Musi współpracować ze swoimi przyjaciółmi, zarówno tymi ze świata żywych, jak i umarłych, aby odnaleźć drogę powrotną do swojego ciała, zanim będzie za późno.

W obsadzie serialu: Peyton List jako Maddie Nears, Kristian Ventura jako  Simon Elroy, Milo Manheim jako Wally Clark, Spencer Macpherson jako Xavier Baxter, Kiara Pichardo jako Nicole Herrera. A także: Sarah Yarkin, Nick Pugliese, Rainbow Wedell, Josh Zuckerman, Patrick Gilmore, Cihang Ma, Zack Calderon, Miles Elliot, Maria Dizzia, Sheriff Baxter.

Reżyserem serialu jest Brian Dannelly, Hannah Macpherson, Max Winkler, Oran Zegman. Twórcami serialu są Megan Trinrud i Nate Trinrud.

School Spirits: sezon 2 zadebiutuje na Paramount+ 30 stycznia 2025 roku, 

Rosewater, przygodowy western z datą premiery. Twórcy pokazują zwiastun

Rosewater, przygodowy western z datą premiery. Twórcy pokazują zwiastun

 

Rosewater, przygodowy western w retro graficznym klimacie, z losowymi historiami zależnymi od wyborów ma w końcu oficjalną, wiosenną datę premiery.

Grundislav Games ogłosiło w końcu przeze wielu oczekiwaną datę premiery przygodowego westernu "wskaż i kliknij", gry, której wydaniem zajęło się Application Systems Heidelberg. Datę debiutu kolejnej przygodówki od Francisco Gonzaleza, mającego na swoim koncie także Lamplight City, którego recenzję oraz poradnik/solucję napisałam dla lubiegrac.pl, poznaliśmy na oficjalnym zwiastunie. W grę zagramy już w marcu.

Warto przeczytać również: 

Rosewater to przygodowa gra w westernowym stylu, której bohaterką jest Harley Leger. Przenosimy się do tytułowego miasteczka Rosewater, gdzie kilka lat wcześniej z Nowej Bretanii przybyła, by zostawić za sobą przeszłość i zacząć od nowa, jako niezależna pisarka. Na miejscu podejmuje się pozornie błahego zadania dla lokalnej gazety, które prowadzi ją do poszukiwań majątku pewnego zaginionego mężczyzny i rozpoczyna historię jej życia.



W grze natkniemy się na bandytów, rebeliantów, wizjonerów oraz ekscentryków, ludzi pragnących sławy i bogactwa. Szukać będziemy skarbu z pięcioma towarzyszami. Rozgrywka stawia na wybory, które wpływają na rozgrywającą się w owej przygodówce opowieść. Historie w grze są w tym przypadku losowe. 



Rosewater to gra z oryginalną ścieżką dźwiękową, autorstwa kompozytora Lamplight City, Marka Benisa, z udziałem instrumentów na żywo i pełną angielską wersją językową.

W obsadzie znalazło się aż 60 postaci i profesjonalni aktorzy, wśród nich: Cissy Jones, znana z Firewatch i Call of the Sea, którego recenzję i poradnik/solucję także pisałam dla lubiegrac.pl, Dave Fennoy, którego kojarzyć można z The Walking Dead, Roger Clark, znany z Red Dead Redemption 2 i wielu innych.




Premiera Rosewater na PC - Steam i GOG przewidziana jest 27 marca 2025 roku. 

Karta Steam - pobierz demo

Karta GOG

Pine: A Story of Loss - recenzja. Chciałabym o grze napisać tylko dobrze, ale.....

Pine: A Story of Loss - recenzja. Chciałabym o grze napisać tylko dobrze, ale.....

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji dość nietypowej gry przygodowej, właściwie przygodowego doświadczenia o straci i bólu życia w samotności. Oto recenzja Pine: A Story of Loss, gry, która gra na naszych emocjach, albo przynajmniej się stara. 

Coraz więcej przygodowych projektów przestaje stawiać na fabułę skupiającą się na ratowaniu świata, magii, czy walki dobra ze złem, a jej twórcy budują opowieść na emocjonalnej, często osobistej tragedii, jakiejś życiowej traumie, wydarzeniu, która odbiło się na życiu i zaburzyło porządek i życiowy ład. Te gry mają poruszać i nakłaniać do zastanowienia się nad sensem ludzkiego życia. Mają zadawać pytania, nie dając jednocześnie jasnej odpowiedzi. Mają pobudzać emocje i opowiadać o życiu, i tym co jest jego częścią, czyli o śmierci. 

Warto przeczytać również:

Tematyka trudna, bolesna i nie łatwa do opowiedzenia w grze przygodowej. Odważyło się po nią sięgnąć studio Made Up Games, które wraz z wydawcą Fellow Traveller w grudniu zeszłego roku oddało w ręce graczy krótką przygodówkę w narracyjnej, interaktywnej formie, opowiadającą o żałobie, i trudności pogodzenia się z utratą bliskiej osoby. Gra nosi tytuł Pine: A Story of Loss i miałam ją przyjemność recenzować dzięki GOG, której to platformie serdecznie dziękuję. 

Pine: A Story of Loss - co to za gra? Fabuła i rozgrywka

Pine: A Story of Loss to krótka gra przygodowa, której przejście, jeśli się postaramy zajmie nam jedynie godzinę. To raczej przygodowe doświadczenia. Nazwałabym je interaktywnym, ale nie jest tak do końca, gdyż twórcy wprowadzili do narracyjnej, wizualnej opowieści także rodzaj przygodowej rozgrywki, skupiającej się na codziennych, monotonnych i powtarzających się czynnościach.

Przygoda została stworzona przez dwójkę przyjaciół, przez profesjonalnego ilustratora i autora książek dla dzieci Toma Bootha oraz współzałożycielkę Made Up Games Najati Imam. Jest zainspirowana osobistą podróżą Toma z żałobą, więc porusza trudny, ale i bardzo ludzki temat. 

Bohaterem recenzowanej przeze mnie gry jest stolarz mieszkający samotnie w domku na odludziu, który mierzy się z życiową traumę, ze stratą bliskiej mu osoby, domniemamy, że żony, która zmarła. Nasz bezimienny bohater żyje z dnia na dzień, i mierząc się z obowiązkami, jakie musi wykonać każdego jakże samotnego dnia, powraca wspomnieniami do chwil spędzonych z ukochaną. Ulotne momenty, pobudzane przez znaleziony przedmiot, bądź sytuacje zapamiętuje w rzeźbie utraconej kobiety, którą tworzy z kawałka drewna. 

Co jakiś czas wraz z naszym stolarzem podejmujemy się czynności rzeźbienia, i obracając kawałek drewna, posługując się siekierą, tworzymy rzeźbę. Trafia ona na półkę niezwykle skromnego, a nawet z czasem rozpadającego się domu protagonisty. 

Choć meritum Pine: A Story of Loss jest emocjonalna fabuła, która ma za zadanie poruszać gracza, i pobudzać jego emocje, są i w owej grze także czynności, które zaliczyć można do przygodowych. Opierają się one na posługiwaniu się myszą przy codziennych, powtarzających się czynnościach.

W omawianej przeze mnie przygodówce znajdziemy także kilka mini gier. Wśród nich ciekawą zagadkę muzyczną, zabawę w zakładanie warzywnika, czy w ustawianie drzew. Nadrzędnym elementem napędzającym opowieść jest jednak sama postać stolarza, i jego walka o każdy samotny, pełen bólu, żalu i pustki dzień. Przez dojmujący charakter rozgrywki, nie jest to tytuł dla każdego, zdecydowanie nie. 

Coś w tej grze się nie klei

To właśnie wspomniane powtarzające się czynności, ujęte w zadaniowej rozgrywce stanowią w grze spory problem. Gdyby tylko twórcy zechcieli skupić się jedynie na narracji, i wspomnieniach, które mocno podnoszą walory tej przejmującej gry, to byłoby cudownie. 

Niestety postarali się, by ich projekt nie był do końca li tylko produkcją interaktywną, i może nieświadomie, a może świadomie, zadziałali wbrew sobie, wbrew formule gry, wbrew, myślę, wcześniejszym założeniom. Dzięki powtarzalności, nudna przygodowa zadaniowość, dziwne przesuwanie myszkę, rąbanie drewna, jedzenie, naprawianie dachu i wszystko to co miało budować klimat samotności i monotonni, która została po straci ukochanej, zmienia sens i staje się przykrą koniecznością przejścia tych elementów, by zobaczyć co stanie się dalej.

Autorzy, którzy mieli piękny pomysł, niestety czerpany z życia, na równie piękną opowieść zatracili ją przez niepotrzebne, według mnie zbędne elementy nudnego gameplaya, który na dodatek, w moim przypadku, był jeszcze nafaszerowany błędami. 

Grafika, muzyka i udźwiękowienie

Ma szczęście irytacje z rozgrywkowej części Pine: A Story of Loss poprawiała muzyka, która idealnie podbija klimat tej smutnej, nawet czasami dołującej gry. Jeśli spojrzymy jedynie na fabułę, i odgrodzimy grubą kreską sam gameplay, to atmosfera przeżywania żałoby, smutku i bezsilności podkreślana jest w sposób niemal doskonały przez muzykę, idealnie do opowieści pasującą. 

Nie można niczego zarzucić także grafice, która choć jest zupełnie prosta, i surowa, to jednocześnie animowana i słodko-gorzka. Tak jak sama gra niesie ze sobą przesłanie utraconej miłości, straconego życia, utraconej części siebie. Jest urocza, ale i przejmująca. I choć można w niej dojrzeć kilka braków, jak choćby zmieniające się pory roku, a odzianie naszego protagonisty pozostające bez zmian, to całościowo idealnie pasuje do smutnej historii o radzeniu sobie z żałobą. 

Trzeba także zaznaczyć, że opowieść w Pine: A Story of Loss budowana jest jedynie przez dźwięki otoczenia, przez muzykę i grafikę. Jest to bowiem tytuł pozbawiony dialogów mówionych. 

Pine: A Story of Loss - podsumowanie recenzji

Jak w tytule tegoż artykułu, chciałabym o grze napisać tylko dobrze, ale niestety nie mogę. Dojmujący smutek po stracie bliskiej, ukochanej osoby jest w Pine: A Story of Loss pokazany w przemyślany, klarowny, prosty, ale i emocjonalny sposób. Ból życia i jego monotonia, przerywana pojawiającymi się wspomnieniami, na chwilę jedynie niosącymi ukojenie, znane jest wszystkim nam, którzy kiedyś stracili kogoś bliskiego. Doskonale wiemy jak to jest, pojmujemy stan stolarza, bohatera opowieści, wiemy, rozumiemy, że jest mu ciężko i źle. Wczuwamy się w jego narastającą samotność i współczujemy.

Emocjonalna strona gry została uchwycona należycie. Problem w tym, że przygodówka nie bardzo wie kim, albo czym chce być. Jeśli twórcy skupiliby się tylko na odkrywaniu kolejnych wspomnień, na przeżywaniu żałoby i na oddawaniu żalu w rzeźbieniu, byłoby spójnie, smutno, ale właściwie.

Problem w tym, że Made Up Games dodali do interaktywnej, poruszającej, narracyjnej opowieści rodzaj przygodowej rozgrywki, jej namiastkę, która zamiast urozmaicać grę, jak wspomniane rzeźbienie, zaczęła nudzić. Powtarzalne elementy, które miałby budować monotonię życia, sprawiały, że marzyłam o szybkim ich przeklikaniu i zakończeniu moich rozgrywkowych tortur. Ginęło gdzieś poczucie współczucia i żalu, a pojawiała się nuda i rezygnacja. Z pewnością nie o to twórcom chodziło.

Na dokładkę w mojej wersji gry mierzyłam się z kilkoma irytującymi błędami. A to kawałek drewna nie podawał się obróbce stolarza/rzeźbiarza, a to układane elementy wychodziły poza tekstury i nic nie dało się z tym zrobić. Ratowało tylko zakończenie gry i wczytania od nowa. A że jest to projekt, który zapisuje się automatycznie, należało ponownie przechodzić, często spory kawałek gry. 

Miałam mieszane uczucia, gdy zastanawiałam się nad oceną gry. Z jednej strony zauroczyła mnie piękna historia o wielkiej miłości i wielkim bólu po stracie. Podobała się część zadaniowa polegająca na rzeźbieniu, przypadła do gustu skromna, ale pasująca do wymiaru gry grafika. Pociągała i budowała klimat naprawdę dobra ścieżka dźwiękowa.

Niestety odrzucał gameplay i pojawiające się bugi, które sprawiały, że gra mnie jednocześnie irytowała, jak i nudziła. Prawdę mówiąc krótki tytuł, który powinnam pochłonąć w jedno popołudnie, bądź wieczór, zajął mi ponad miesiąc, z przerwą na dość długi mój brak chęci powrotu do tegoż tytułu. 

Moja ocena 6,5/10

Serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji! 


Zalety:

  • Emocjonalna opowieść o miłości i stracie;
  • Minimalizm grafiki, który pasuje do klimatu gry;
  • Wspomnienia i rzeźbienie;
  • Piękna ścieżka dźwiękowa;
  • Klimat zadumy nad życiem
Wady:
  • Dojmująca powtarzalność gry, która wieje nudą;
  • Brak spójności gry, które nie wie czy ma być filmem interaktywnym, czy przygodówką;
  • Brak logiki gry;
  • Bugi i błędy zniechęcające do zabawy

poniedziałek, 27 stycznia 2025

Yellowjackets w sezonie trzecim z oficjalnym zwiastunem

Yellowjackets w sezonie trzecim z oficjalnym zwiastunem

 

Zdjęcie: kadr ze zwiastuna Showtime

W serwisie Paramount już w Walentynki swoją premierę mieć będzie trzeci sezon serialu Yellowjackets, którego daty premiery w naszym kraju, jeszcze nie znamy. SkyShowtine/Paramount+ podzielił się kilka dni temu oficjalnym, już pełnym jego zwiastunem.

Premiera Yellowjackets: sezon 3 na amerykańskim rynku zbliża się wielkimi krokami. Jak pisałam w poprzednim poście kontynuacja swoją premierę będzie mieć 14 lutego. Kiedy kolejne odcinki serialu zobaczą także polscy widzowie, tego na razie nie wiemy. Dwa pierwsze sezony, którego recenzje możecie przeczytać na blogu, tutaj oraz tu, można oglądać na Canal+ online, na którym możemy się spodziewać, zagości także trzeci sezon, a na których niedawno zadebiutował nowy oryginalny polski serial Czarne stokrotki.  

Warto przeczytać także:

Yellowjackets: sezon 3 miałam już okazję pisać na blogu, i nie ukrywam, że czekam na rychłe ogłoszenie jego daty premiery w naszym kraju. Do obsady w nowych odcinkach dołączyła Hilary Swank,a  takż Joel McHale. Jest to serial będący połączeniem dramatu, survivalu i horroru, poruszający tematykę kanibalizmu, którego akcja rozgrywa się zarówno w przeszłości, w latach 90-tych, jak i w czasach obecnych. 

W trzecim sezonie powrócimy do wydarzeń w z przeszłości. Grupa przetrwała brutalną zimę w The Wilderness. W czasach obecnych bohaterowie nie mogę pozbierać się po śmierci Natalie. Przyjdzie im odkryć prawdy, i ujawnić sekrety, które pragnęli na zawsze pochować.

Premiera trzeciego sezonu na Paramount+ przewidziana jest 14 lutego. Wtedy pojawią się jego dwa odcinki. 

Occulto, artystyczna, niezależna przygodówka z wstępną datą premiery

Occulto, artystyczna, niezależna przygodówka z wstępną datą premiery

 

Occulto, artystyczna, niezależna przygodówka, stworzona przez dwóch fanów tegoż gatunku, gra, której kampania finansowa na Kickstarterze właśnie trwa, a której demo można pobrać ze Steam, ma konkretną datę premiery.

Niecały rok poczekamy na premierę przygodowej gry "wskaż i kliknij", w ręcznie malowanym stylu, zatytułowanej Occulto. Twórcami tej urokliwej gry przygodowej, której kampania Kickstarter właśnie trwa, a której wersję demonstracyjną można pobrać ze Steam są Andrea Koutifaris i Luigi Cinelli. Wydaniem projektu zajęło się natomiast studio Sirio Art Games

Warto przeczytać także:

Gra tworzona przez twórców niezależnych, przygodówka Occulto, tytuł ręcznie malowany, z trudnymi zagadkami, jest debiutanckim projektem owych twórców, którzy postawili na ręcznie rysowaną grafikę, takie tez animacji i oryginalną ścieżkę dźwiękową. Gra nie posiada dialogów mówionych. 



Wcielamy się w niej w młodego ucznia magii, niejakiego Eliota, któremu przejdzie zmierzyć się z wieloma zagadkami, tajemnicami i sekretami, by finalnie odnaleźć, albo przynajmniej pomóc odszukać nauczyciela, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Zaginionego nauczyciela szuka Zła Obecność, która pragnie odebrać mu księgę, która jest w jego posiadaniu.


Gra swoją premierę ma mieć na PC - Steam, a także na urządzeniach mobilnych z systemem Android i iOS. Premiera przewidziana jest na 31 grudnia 2025 roku.

Karta Steam - pobierz demo

Dracula: Zmartwychwstanie - solucja/poradnik, opis przejścia

Dracula: Zmartwychwstanie - solucja/poradnik, opis przejścia

Dracula: The Resurrection, czyli Dracula: Zmartwychwstanie, oto szczegółowy poradnik/solucja do przygodowego horroru, pierwszej części opowieści inspirowanej książką Stokera

Dracula: The Resurrection/Dracula: Zmartwychwstanie to przygodowa gra typu "wskaż i kliknij", w klimacie grozy, inspirowana niezwykle popularną powieścią. To pierwsza część serii, która ma swoją kontynuację w grze Dracula 2: The Last Sanctuary. Bohaterem jest młody prawnik Jonathan, który musi ratować swoją żoną Minę przez wampirem, hrabią Draculą.

Warto przeczytać również: Dracula: The Resurrection - recenzja. Seria grozy rozpoczęta!

Dracula: Zmartwychwstanie jest grą w klasycznym stylu, w mrocznym klimacie, bez elementów zręcznościowych i z zagadkami. Istotne elementy zostały w niej odpowiednio oznaczone:

  • Zebrane przedmioty - pogrubienie, kolor czerwony;
  • Zagadki, zadania - pogrubienie;
  • Wątek fabularny - kursywa
Miłej gry! 

Animacja

Borgo 1897

W końcu udało się nam dorwać Draculę i pozbawić go życia. Niestety nie wszystko poszło tak jak chciałem. Mój przyjaciel leżał martwy. Mina była uratowana, ale na jak długo?

Londyn – 7 lat później

Niestety przeczuwałem, że stanie się coś złego. Gdy wróciłem do domu czekał na mnie list od mojej żony, w którym pisała, że wzywa ją hrabia Dracula, a ona wyruszyła jego śladem do Transylwanii. Napisałem zatem do mojego przyjaciela Sewarda, by mi pomógł, a sam ruszyłem w pogoń za ukochaną.

Transylwania

W końcu dotarłem na miejsce. Ruszyłem przed siebie, aż do wyłaniającej się na horyzoncie karczmy.

Animacja

O mały włos uniknąłem ataku dwóch oprychów siedzących w gospodzie, ale na szczęście pojawiła się właścicielka tego przybytku, która zaproponowała mi, bym ogrzał się przy ogniu. Nie miałem jednak czasu, musiałem szybko dostać się do zamku Draculi, co gospodyni się nie podobało. 

W karczmie siedział też staruszek, do którego podszedłem i porozmawiałem. 

Powiedział mi, że ścieżka do zamku usiana jest pułapkami. Twierdził, że najkrótsza droga do siedziby wampira prowadzi przez stary most za karczmą. 

Wyszedłem zatem i ruszyłem przed siebie, a potem w lewo (znak pons) i w prawo. Niestety na moście stał jeden z oprychów, który nie pozwolił mi przejść.

Ruszyłem zatem w stronę karczmy. Po drodze przyjrzałem się studni, ale była zamknięta. Potrzebowałem odpowiedniego klucza. Ruszyłem więc w stronę karczmy, przeszedłem przez drewnianą furtkę i po raz kolejny ruszyłem ścieżką w stronę znaków. Tym razem udałem się w prawo – Lucus, a potem na kolejnym rozwidleniu w lewo – Lucus. 

Tu znajdowała się chatka nad wodą, ale na tarasie stał kolejny zbir, który natychmiast jak tylko mnie zobaczył, kazał mi się wynosić. Wróciłem więc i udałem się w lewo (Aureae Coronae coupona), a potem ruszyłem w stronę karczmy i udałem się ścieżką obok studni, aż dotarłem do drogowskazu i rozwidlenia drogi. Nieco dalej, w prawej strony znajdowały się kolejne drogowskazy – ceumentarium i caldarium. 

Udałem się najpierw na Kalwarię, czyli w lewo. Stał tu krzyż, do którego ktoś przybił ptaka. Na dole zaś znalazłem procę, którą oczywiście zabrałem. 

Wróciłem do karczmy i od razu porozmawiałem ze staruszkiem na temat procy. 

Podobno dzięki niej udawało mu się zapolować na ptaki, która latają blisko jeziora. 

Teraz mogłem rozejrzeć się po karczmie. Ruszyłem zatem w stronę baru, po czym zszedłem schodami w dół, w lewo i otworzyłem drzwi prowadzące do piwnicy. W oknie stała świeca. Zszedłem schodami niżej i podszedłem do regału. Otworzyłem szafę i zabrałem z niej lunetę, po czym wróciłem na górę. 

Znów wyszedłem na zewnątrz i udałem się w stronę chatki nad jeziorem. Nie wchodziłem jednak na taras, ale skręciłem w prawo, do domku na drzewie. Po drabinie wspiąłem się na górę i na latających w oddali ptakach użyłem procy.

Animacja

Zbir ruszył z miejsca, w którym stał, więc zszedłem na dół i udałem się w stronę chatki nad jeziorem. Zabrałem pałkę opartą o ścianę chatki i podszedłem do oprycha, który stał teraz do mnie tyłem. Uderzyłem w niego ową pałką, a ten wpadł do wody.

Animacja

Zajrzałem jeszcze do beczki, w której znalazłem fujarkę. Zabrałem ją. Ruszyłem dalej pomostem i z pniaka wyciągnąłem nóż. Spróbowałem jeszcze otworzyć drzwi chatki, ale oczywiście były zamknięte. 

Wróciłem do karczmy, gdzie kolejny raz pogadałem ze staruszkiem, tym razem na temat instrumentu.

 Dowiedziałem się, że flet należy do zbirów, którzy wcześniej siedzieli w tej karczmie. Podobno dzięki niemu porozumiewają się. Okazało się, że starzec zapamiętał posłyszaną melodię i potrafił mi ją zagrać.

Ruszyłem zatem na górę, na korytarz prowadzący do mojego pokoju. Znajdował się on na końcu korytarza. Wszedłem zatem do środka. Drzwi z prawej strony były zamknięte. Podszedłem do komody, którą przesunąłem na lewo. Wszedłem na nią i zabrałem gałkę, która leżała na belce. Obróciłem się w lewo i włożyłem gałkę w klapę, po czym otworzyłem ją i wszedłem na strych. Podszedłem do stojaka i umieściłem w nim lunetę. Spojrzałem przez nią i zobaczyłem zbira stojącego na moście. Użyłem więc na nim fletu.

Animacja

W ten sposób zwabiłem go tuż pod okno karczmy, te od strychu. Stanął idealnie nad zwisającym z góry znakiem. Przeciąłem więc linę, którą był przymocowany znak za pomocą noża i pozbyłem się kolejnego oprycha.

Animacja

Zszedłem zatem na dół. Drzwi mojego pokoju otworzyły się i pojawiła się gospodyni, która wystraszona tym co się stało, postanowiła zamknąć drzwi gospody.

Animacja 

Teraz drzwi z prawej były już otwarte, więc wyszedłem nimi na taras, po czym przed siebie i dziurą w podłodze na dół, na podwórze przed karczmą. 

Podszedłem do nieprzytomnego zbira, przeszukałem go i znalazłem dwa klucze, które zabrałem. Udałem się w stronę studni. Otworzyłem klapę studni za pomocą jednego z kluczy i zszedłem na dół. Powędrowałem przed siebie, a potem po kamiennych schodach na górę. Zabrałem wiszącą na ścianie latarenkę i zszedłem na dół i udałem się w prawo, do nieoświetlonego miejsca. Na ścianie z lewej strony znajdował się hak, na którym powiesiłem latarnię, oświetlając ciemny kąt. Znalazłem tam linę z hakiem, którą zabrałem. 

Opuściłem studnię i tym razem udałem się na most, na którym nie było już zbira. Ruszyłem więc nim pewnie do przodu, gdy nagle deska po desce zaczęły pękać pod moim ciężarem. 

O mały włos nie wpadłem do lodowatej wody.

Animacja

Tędy już nie mogłem się przedostać do zamku, więc wróciłem w stronę karczmy, w miejsce z dziurą. Zarzuciłem w nią linę z hakiem i ponownie znalazłem się na tarasie gospody. Wszedłem do mojego pokoju, a następnie opuściłem go i zszedłem na dół. Porozmawiałem z karczmarką na każdy temat. Poprosiłem ją, by pomogła mi wydostać się z karczmy. Musiałem dotrzeć do zamku, od tego zależało życie mojej żony. 

Kobieta powiedziała mi, że jej ostatni mąż, tuż przed śmiercią, pokazał jej swój pamiętnik, w którym wspominał o tajemnym przejściu. Ukryła dziennik w kredensie, do którego dostałem klucz

Animacja

Zabrałem zatem kluczyk leżący na blacie, po czym otworzyłem nim drzwi kredensu i za pomocą owego klucza otworzyłem szufladę, w której znajdowała się zapalniczka oraz pamiętnik, a na nim kluczyk. Przeczytałem wpis w notatnika.

Animacja

Mężczyzna pisał w nim o pierścieniu smoka, który był kluczem do świata smoka. Podobno drzwi to tego świata znajdują się dokładnie pod nami. Dowiedziałem się także, że pierścień został przez niego schowany w miejscu gdzie święty Jerzy strzeże żywych i umarłych. 

Opuściłem więc karczmę, tym samym sposobem co poprzednio, czyli drzwiami w moim pokoju i dziurą na tarasie i tym razem udałem się na cmentarz. Obszedłem go o zabrałem oparty o ścianę kilof, po czym podszedłem do grobu nad którym unosiła się biała poświata. Użyłem kilofa i zacząłem przekopywać grób.

Animacja

Znalazłem w nim pierścień smoka, o którym wspominał ostatni mąż karczmarki. Zabrałem go. 

Wróciłem do karczmy, po raz kolejny zarzucając linę z hakiem w dziurę, po czym udałem się ponownie do piwnicy, gdzie spojrzałem na okienko. Za pomocą zapalniczki zapaliłem świecę, która tam stała i zszedłem niżej. Udałem się w stronę dużej beczki i w lewo. Obróciłem się i spojrzałem na wieko owej beczki. W dziurkę od klucza włożyłem kluczyk z szuflady. Tym sposobem odsłoniłem mechanizm, w który włożyłem pierścień smoka. 

Animacja

Zabrałem pierścień, po czym wszedłem w przejście, które się otworzyło. Znalazłem się w tunelu. 

Tunel

Ruszyłem do przodu, a następnie w lewo, aż do drzwi. Tu na ścianie z prawej strony znajdowała się płytka. Przyjrzałem się jej, po czym przesunąłem  i w kolejny mechanizm, który odsłoniłem włożyłem pierścień smoka.

Animacja

Znów go zabrałem i wyszedłem przez drzwi, które dzięki temu otworzyłem. Znalazłem się na dworze. 

Udałem się zatem do chatki nad jeziorem.

Chatka nad jeziorem

Otworzyłem drzwi za pomocą klucza i wszedłem do środka. Podszedłem do windy, w której leżało mnóstwo beczek. Spojrzałem na łom (przypomina raczej deskę), który leżał pod beczkami, wyciągnąłem go, a wszystko to co leżało w windzie wypadło na zewnątrz.

Animacja 

Wszedłem zatem do windy, zamknąłem ją i zjechałem w dół. Niestety zbiry dalej podążali moim śladem. Jeden z nich przeciął liny windy i spadłem na sam dół. 

W ten sposób trafiłem do kopalni.

Kopalnia

Ruszyłem w lewo. Na łańcuchu, który tu zwisał, użyłem łomu, rozwalając belki stropowe. Zebrałem jedną z desek i ruszyłem w prawo, potem nieco w lewo, aż do niewielkiego przejścia. Umieściłem w nim deskę, tak, by móc po niej przejść. W ten sposób znalazłem się w innej części kopalni. 

Ruszyłam do przodu, podchodząc do sterty kamieni, na których również użyłam łomu, odsuwając je. Zza kamieni wyskoczył szkielet. Ruszyłem nieco do przodu, w stronę ogrodzenia i zapaliłem kaganek za pomocą zapalniczki. Wróciłem i zabrałem rękę szkieletu, który użyłem na przedmiocie leżącym za kratami, po czym ruszyłem w lewo i zszedłem na dół.

Animacja

Trafiłem na most, ruszyłem więc po nim, aż dotarłem do miejsca, w którym brakowało jego kawałka. Spojrzałem na łańcuch, po czym powiesiłem na nim rzecz zabraną zza kraty. W ten sposób zjechałem na dół i dostałem się na drugą stronę.

Animacja

Zszedłem po kamiennych schodach w dół dwa razy, po czym przeszedłem w przejście z lewej strony stołu i trafiłem w zupełnie inną część kopalni. Tu znajdowały się tory kopalnianej kolejki wózkowej. Podszedłem zatem do stojącego tu wózka, spojrzałem za wózek i uruchomiłem go, klikając w lewym, dolnym rogu.

Animacja

Urządziłem sobie małą przejażdżkę. Wózek uderzył w rusztowanie, zrzucając na dół beczkę. Wysiadłem z niego i spojrzałem do góry. Spojrzałem na zwisający z belki hak. Zabrałem go. Wróciłem do poprzedniej sali, do dźwigni przy kolejnym wózku. Umieściłem w niej hak, a potem pociągnąłem za dźwignię, przestawiając tory.

Animacja

Wróciłem do wózka, uruchomiłem go i tym razem ruszyłem dalej w dłuższą podróż wózkiem, po za kopalnię. 

Animacja

W porę udało mi się wyskoczyć z wózka, zanim spadł w dół. Ruszyłem korytarzem do przodu. Po lewej stronie drogę blokowały duże drzwi, które przesunąłem. Nieco dalej w przedzie, też z lewej strony leżała lampa. Zapaliłem ją za pomocą zapalniczki i podniosłem. Wróciłem i wszedłem w odsłonięte przeze mnie przejście. Powędrowałem po kamiennych schodach w dół i dotarłem do jakiegoś mechanizmu. Przyjrzałem się mu, otworzyłem jego pokrywę. 

Animacja

W środku włożyłem pierścień smoka, po czym zabrałem go. Mechanizm zaczął się obracać, a po chwili zobaczyłem jak most się podnosi. 

Wróciłem więc na górę, wyciągnąłem z ekwipunku lampę (kliknij na nią) i ruszyłem do przodu. Niestety zaatakowały mnie nietoperze. Wróciłem więc i zapaloną lampę umieściłem w lewej strony, tuż przy torach, zrzucając ją tym sposobem na dół i rozbijając. 

Animacja

Ogień i wybuch, który spowodowałem przepędziły nietoperze. Teraz mogłem spokojnie ruszyć do przodu, a potem w prawo na niewielkie, kamienne schody. Pociągnąłem za dźwignię, która się tam znajdowała.

Animacja

W ten sposób uruchomiłem wózek, w który wsiadłem i wyleciałem z kopalni.

Animacja

Pojawił się Dracula, który wiedział, że ruszyłem do zamku, wiedział też, że mam ze sobą pierścień.

Zamek Draculi 

Ruszyłem w stronę cmentarza i między grobami powędrowałem do przodu, aż do otwartych drzwi zamkowych. Zszedłem schodami na dół.

Animacja

Dotarłem do zamkniętego na kratę pomieszczenia. Spojrzałem na lewą ścianę i znajdujący się na nim mechanizm. Umieściłem na nim pierścień smoka.

Animacja

Zabrałem go, a drzwi pomieszczenia otworzyły się, więc wszedłem do środka. Ruszyłem przed siebie, aż do wiszącego na kolumnie kaganka, który zapaliłem za pomocą zapalniczki.

Animacja

Ktoś był w tym pomieszczeniu. 

Okazało się, że była to czarownica Dorko, którą uwięził tu Dracula. Obiecała, że mi pomoże w odzyskaniu żony, gdy ja pomogę jej złamać klątwę. 

Podszedłem do niej i porozmawiałem. 

Dowiedziałem się, że Mina strzeżona jest przez Demony z krypty i znajduje się w najciemniejszym lochu. Twierdziła, że muszę przynieść jej amulet i medalion, dzięki któremu mogłem wejść do krypty. Tylko ona mogła sprawić by zadziałał. 

Opuściłem więzienie Dorko i ruszyłem schodami do góry. Czarownica szła moim śladem. Obróciłem się zatem, kliknąłem na nią, a ona otworzyła mi drzwi do zamku. Teraz stały przede mną otworem. Nie mogła ze mną tam wejść, bo był dla niej terenem zakazanym. Ruszyłem do przodu, a potem w drzwi z lewej (zielone). Z zamka w drzwiach zabrałem pęk kluczy. Wyszedłem stąd i ruszyłem po schodach na górę, aż pod pierwsze z lewej drzwi. 

Otworzyłem je i wszedłem do środka. Zszedłem na dół i wszedłem w drzwi z lewej, trafiając do sypialni. Z podestu na środku zabrałem kulę, na którą najpierw kliknąłem, po czym obszedłem ów  piedestał, spoglądając na niego z innej strony (ikona lupy). W Ten sposób mogłem otworzyć szufladę. Znalazłem w niej karty ze znakami zodiaku. Podszedłem do kominka, na którym znajdowały się płytki ze znakami zodiaku. Mogłem je wciskać, ale nie wiedziałem jeszcze jak i które. Zajrzałem do skrzyni, którą otworzyłem. Zabrałem z niej obraz. Przyjrzałem się też szkatułce, która znajdowała się w skrzyni. Była w niej księga i kryształowa brosza. Zabrałem ją. Wróciłem w stronę ściany, w stronę wyjścia z pokoju i powiesiłem na niej obraz (wyraźne ślady po obrazach). Widziałem na nim karty, którą trzymał Dracula, ale nie wiedziałem jakie. 

Wyszedłem drzwiami z lewej strony i trafiłem do biblioteki. Ruszyłem balkonem w prawo i wszedłem w drzwi, które się tu znajdowały. Trafiłem do pomieszczenia z jakąś machiną. Przyjrzałem się korbie, przekręciłem ją, a wielki żyrandol wraz z deskami podjechał do góry, przy okazji tworząc przejście. Opuściłem to pomieszczenie i tym razem przeszedłem po balkonie w lewo i przez drzwi na końcu balkonu. Trafiłem na dół, do biblioteki. Stał tu duży zegar, ale na razie nic nie mogłem z nim zrobić. Przyjrzałem się sekretarzykowi, po czym podszedłem do regału i spojrzałem na drabinę. Na dół spadł list Draculi.

Animacja

Hrabia straszył mnie strzygami i rychłą śmiercią i twierdził, że Mina należała już do niego. 

Ruszyłem w lewo. Na jednym z regałów brakowało numerka. Przyjrzałem się temu miejscu, otworzyłem klapę i umieściłem tak kryształową broszę, zabraną z księgi, którą znalazłem w skrzyni. Teraz ponownie spojrzałem na drabinę i przekręciłem korbę, a drabina przejechała w lewo, odsłaniając panel, na który kliknąłem. Promień, który się od niego odbił oświetlił sekretarzyk.

Animacja

Podszedłem zatem do owego sekretarzyku, otworzyłem pokrywę i moim oczom ukazało się drzewo genealogiczne rodziny Draculi. Przyjrzałem się mu bliżej, po czym spojrzałem w dół i otworzyłem szufladę sekretarzyka. Z środka zabrałem obraz, medalion smoka, kluczyk i czarny krzyżyk. Opuściłem to pomieszczenia drzwiami przy stole z mapę. 

Kolejnymi, tym razem zielonymi drzwiami wyszedłem na balkon holu. Udałem się w prawo, po podniesionym do góry żyrandolu i wszedłem w przejście i powędrowałem w dół. Szedłem tunelem aż do zamkniętych drzwi, które otworzyłem za pomocą klucza. W ten sposób znalazłem się na dziedzińcu zamku. Powędrowałem zatem do Dorko. Porozmawiałem z nią na każdy temat. 

Czarownica zamieniła kulę w kryształową, twierdząc, że dzięki niej mogłem zobaczyć coś ukrytego.

Zapytałem także o medalion smoka, który odczarowała. 

Położony w odpowiednim miejscu miał odkryć sekretne komnaty tego zamku.

 Pokazałem jej także czarny krzyżyk. 

Dorko twierdziła, że otwierał drzwi do innego świata, w zależności w jaki sposób był przekręcony. 

Wróciłem do zamku i do sypialni. N podeście umieściłem kryształową kulę, a ta obniżyła się i zobaczyłem odbicie wiszącego na ścianie obrazu i trzy karty ze znakami zodiaku. Teraz już wiedziałem jakie płytki na kominku należało wcisnąć. Musiałem tylko jeszcze upewnić się jakim symbolom odpowiadają jakie znaki zodiaku. Zajrzałem zatem po raz kolejny do szuflady i wybrałem odpowiednie karty. Były to: 

- lew, koziorożec i panna

Zamknąłem zatem szufladę i podszedłem do kominka i wcisnąłem po kolei odpowiednie płytki. W ten sposób otworzyłem ukryte pomieszczenie. 

Udałem się tam. Ruszyłem do przodu, aż do kolumny z rzeźbą głowy. Spojrzałem na płytkę z lewej strony, umieściłem w niej pierścień smoka, po czym zabrałem go. Zobaczyłem jak otwiera się skrytka z kamiennym smokiem. Podszedłem więc do niej i zabrałem sztylet. Wróciłem do kolumny i tym razem w płytkę z lewej włożyłem sztylet, po czym przesunąłem go w dół. Paszcza rzeźby na kolumnie otworzyła się, ale brakowało mi odpowiedniego elementu. 

Wróciłem więc na hol, w miejsce z gruzem, tam gdzie wcześniej leżał wielki żyrandol, który udało mi się podnieść. Przyjrzałem się gruzowi, podniosłem tarczę, pod którą znalazłem rękawicę. Zabrałem ją. Wróciłem do sypialni, a potem do ukrytego pomieszczenia. Podszedłem do kolumny i w otwartą paszczę rzeźby włożyłem rękawicę, po czym pociągnąłem za niewielką obręcz. Kolumna obróciła się, odsłaniając postument i miejsce, w którym wyraźnie brakowało obrazu. Powiesiłem zatem obraz na swoim miejscu. Tym sposobem otworzyłem skrytkę. Przyjrzałem się jej. Otworzyłem niewielką skrytkę z wizerunkiem Draculi, używając na nim kluczyka z kamieniami. Jajo otworzyło się. Zabrałem niewielki kluczyk i diament. Z płytki z lewej zabrałem także sztylet

Wróciłem do biblioteki. Podszedłem do zegara, otworzyłem go i w dziurkę w cyferblacie włożyłem kluczyk. Zegar sam się nakręcił powodując otwarcie skrytki z sekretarzyku – obraz Draculi. Podszedłem zatem do sekretarzyku i przyjrzałem się drzewu genealogicznemu i w panelu umieściłem medalion smoka. Zegar znów się przestawił i tym razem otworzył się globus stojący na środku. Spojrzałem na niego. Aby zobaczyć zawartość tego globusa, musiałem ustawić odpowiednie współrzędne, ale jeszcze nie wiedziałem jakie. Podszedłem zatem do stolika z mapą. Spojrzałem na stolik, rozwinąłem mapę i użyłem na niej pierścienia smoka. 

Musiałem go ustawić w odpowiednim miejscu, tak by w szponach smoka pojawiły się półksiężyce, niebieski i czerwony. Jest to jedno jedynie miejsce, a współrzędne to 40N i 25E. 

Podszedłem więc do globusa i ustawiłem w lewej strony – niebieski półksiężyc 40, a z prawej – czerwony 25, a potem otworzyłem globus, klikając na niego. Globus otworzył się. 

Animacja

W środku znajdowała się kolejna rzeźba smoka, w którą włożyłem sztylet, zaś na jego czubku położyłem diament. W ten sposób otworzyłem kolejne ukryte pomieszczenie, tym razem za regałem. 

Wszedłem zatem do środka i do kolejnej sali. Spojrzałem na stolik, na którym leżał list Draculi. Wspominał w nim o cudownej machinie latającej, która znajdowała się na wieży. Przyjrzałem się też podwyższeniu, na którym leżała księga. Na górze znajdował się symbol czarnego klucza, więc umieściłem w nim krzyżyk z ekwipunku. Podwyższenie obróciło się, a ja zabrałem z niego obraz z gargulcem. Otworzyłem też skrytkę, w której znajdowały się kule z literami. 

Moim zadaniem było odpowiednie ich ustawienie, tak w każdym rzędzie, w pionie i w poziomie tworzyły one słowo: SATOR, takie same jak na czarnym krzyżyku, którego miałem w kieszeni. 

Gdy tylko to zrobiłem, wysunął się krzyż, który oczywiście zabrałem. Zerknąłem jeszcze na kolejny stolik. Przewróciłem książkę, a na dół spadła butelka z kwasem, którą zabrałem. 

Wróciłem na dół i we wnęce umieściłem krzyż zabrany z układanki. W ten sposób opuściłem schody prowadzące na dół. Powędrowałem więc w dół, podszedłem do kominka z kratką (musiałem go obejść) i na łańcuch wiszący na kracie wylałem kwas z butelki. Zabrałem leżący tam amulet. Niestety tym sposobem obudziłem strzygi, który nie pozwoliły mi przejść.

Animacja

Udałem się zatem nieco w lewo i pociągnąłem za dźwignie znajdującą się na ścianie.

Animacja

Otworzyłem okno i blask słoneczny przepłoszył strzygi. Gdy zniknęły udałem się w lewo i w kolejnej wnęce umieściłem krzyż. Tym razem schody podniosły się do góry i moim oczom ukazało się nowe przejście. 

Wszedłem w nie zatem i trafiłem do Dorko. Czarownica była wolna. Dałem jej amulet, a ona pokazała mi Minę. 

Moja żona była nieprzytomna, a na dodatek Dorko mnie zdradziła postanawiając wydać mnie Draculi. Zostałem zamknięty w wieży. 

Rozejrzałem się zatem. Na ścianie znalazłem panel, na którym umieściłem tabliczkę z gargulcem, po czym kliknąłem na nią i umieściłem na bolcach pierścień smoka. 

W ten sposób otworzyłem właz. Tędy mogłem wylecieć na latającej machinie, o której wspominał Dracula w swym liście. Podszedłem zatem do Miny, podniosłem ją i zaniosłem na górę, kładąc do machiny.

Animacja

Strzygi próbowały mnie zatrzymać, ale byłem sprytniejszy. Udało mi się wylecieć. Moja żona, nie dawała oznak życia, ale byłem pewny, że żyje. Postanowiłem, że gdy tylko dotrę do Londynu, rozprawię się raz na zawsze z Draculą.

Animacja 

Koniec.