Syberia - Remastered, recenzja. Mogłoby znacznie lepiej, a nie jest

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnego mojego tekstu, tym razem do recenzji odnowionej i nieco przerobionej pierwszej Syberii. Oto co sądzę o przygodówce Syberia - Remastered!.

Są takie przygodówki, które uznajemy za kultowe, cenimy, zachwycamy się nimi, do których chętnie wracamy, nawet po wielu latach. Takimi gramy niewątpliwie są dwie części Syberii, które według mnie, i wielu moich znajomych zestarzały się i owszem, ale w dobry sposób, i moim skromnym zdaniem remastera nie bardzo potrzebowały. Nie mniej jednak Virtuallyz Gaming i Microids Studio Paris oraz wydawca Microids zdecydowali się na przeróbką opowieści stworzonej przez Benoita Sokala, porywając się tym samym na większą niż przy innych przygodówkach krytykę fanów Syberii i z początkiem listopada oddali w ręce graczy Syberię - Remastered. Nie ma co dywagować, od przeróbek gier uznawanych za kultowe, wymaga się znacznie więcej, a i oczekiwania grających są na zdecydowanie wyższym poziomie. Czy udało się twórcom sprostać zadaniu? Czy przeróbka Syberii przewyższa, albo przynajmniej dorównuje oryginałowi? Co w nim zmienia? I czy w ogóle warto w nią zagrać? O tym w mojej recenzji, które powstała dzięki uprzejmości GOG, za co bardzo dziękuję. 

Inne recenzje mojego autorstwa na blogu:

Przeróbek klasyków ciąg dalszy 

To że klasyki są przerabiane wiemy nie od dziś. Mamy pełną świadomość, że kolejne kultowe przygodówki, te sprzed kilkudziesięciu lat będą miały swoje drugie życie. Doczekaliśmy się udanej przeróbki Broken Sword: The Shadow of the Templars w postaci Broken Sword - Shadow of the Templars: Reforged, a w przyszłym roku swoją premierę będzie mieć odnowiona druga część "Złamanego miecza", czyli Broken Sword: Dymiące Zwierciadło: Reforged. Graczy zachwyciło odnowienie kultowego, ale jednocześnie dość krótkiego Amerzone, które jako Amerzone – The Explorer's Legacy w doskonały sposób połączyło stare z nowym, dodając całości klasy i klimatu.


Zapowiedź przeróbki pierwszej Syberii, której poradnik/solucję znajdziecie na blogu, wywoła wśród fanów serii skrajne emocje. Jedni mocno się z remastera cieszyli, i czekali na niego z utęsknieniem, inni, w tym ja, uważali że pierwsza część kultowej serii pięknie się zestarzała i zmian zwyczajnie nie potrzebuje. 

Mimo wszystko zwyciężyła ciekawość i oczywiście miłość do serii. Syberia to przecież Syberia! To zaważyło na chęci zagranie w starą, bo nie zmienioną fabularnie opowieść, w nowej graficznie oprawie, z dodatkowymi zagadkami, zmienionym sterowaniem i tą samą polską wersją językową. 

Fabuła ta sama, choć dodano do niej pewne elementy

Fanom serii, w tym przypadku pierwszej Syberii z pewnością nie muszę przybliżać fabuły przygodówki Syberia - Remastered, która jest fabularną kopią jej pierwowzoru. Ale ze względu na formę recenzji, ale również na wzgląd na czytających ten artykuł osób, które z Syberią nie miały do czynienia, wątek fabularny oczywiście przybliżę. 

Oryginalna Syberia miała swoją premierę we wrześniu 2002 roku, czyli dwadzieścia trzy lata temu. Opowieść rozpoczyna się w niewielkim, górskim miasteczku Valadilene, do którego pewnego dnia przybywa młoda nowojorska prawniczka Kate Walker. Na zlecenie swojej kancelarii ma zająć się sprzedażą wiekowej fabryki automatów, której jakby wynikało z dostępnych kancelarii dokumentów, jedyną właścicielką jest Anna Voralberg.

Zadanie wydaje się banalnie proste, tym bardziej po śmierci Anny, ale szybko się komplikuje. Rodzinny prawnik ma bowiem dla Kate informację, że staruszka nie jest jedyną właścicielką fabryki. Gdzieś w odległej Syberii żyje jej młodszy brat, utalentowany twórca mechanizków, znanych jako automaty, ostatni spadkobierca fabryki Voralbergów. Aby sfinalizować przedłużającą się sprzedaż, panna Walker musi odnaleźć Hansa. W podróży ku niemu pomoc ma jej skonstrowany niegdyś przez niego, nakręcany pociąg oraz jego maszynista, automat o imieniu Oskar. 

Niewiele myśląc prawniczka z Nowego Jorku, wbrew sprzeciwom chłopaka, matki oraz przyjaciółki, a także mimo protestów szefa, decyduje się ruszyć na poszukiwania zaginionego. Tym samym wkracza na ścieżkę, która ostatecznie odmienia jej życie. 

Sterowanie, interfejs intuicyjny, ale jedynie w założeniu

Syberia - Remastered to jak już wspomniałam wierna fabularnie kopia Syberii, której remaster wprowadził pewne zmiany. Podstawową, bardzo odczuwalną jest sterowanie, które miało być, ale niestety tylko w założeniach, intuicyjne. 

Pierwsza Syberia oferowała proste sterowanie "wskaż i kliknij", pozwalające na kierowanie naszą prawniczką w sposób dowolny. Mieliśmy Kate na oko i moglismy pokierować ją w dowolne, interaktywne miejsce. Sterowanie nie wymagało od nas klikalności i poszukiwania aktywnych miejscówek, i można było śmiało powiedzieć, że było w pełni intuicyjne.

Tymczasem Syberia - Remastered, która miała ulepszyć dobre, okazała się strzałem twórców sobie prosto w stopę. Tym razem zamiast prostego sterowania i możliwości pójścia w dowolnym miejscu mamy konieczność wypatrywania kropki, której kliknięcie spowoduje, że protagonistka przejdzie przez drzwi, wejdzie na drabinę, zejdzie czy tym podobne. 

Nie ma swobodnego, płynnego przemieszczania się między lokacjami, a z góry ustalona interakcja powoduje niestety problemy. Otóż okazuje się, że na punkt w postaci owej kropki musimy trafić. Sterując padem, bo taką, wydaje się zdecydowanie lepszą niż klasyczne poruszanie myszką formę sterowania wybrałam, musimy ustawić się przed interaktywnym punktem idealnie, by zadziałał. Finalnie zdarza się, i to wcale nie sporadycznie, że na kropkę musimy polować, ruszając kontrolorem na boki, cofając Kate, czy wysyłając ją nieco w bok, jeden czy drugi. Irytujące poszukiwanie punktu staje się podczas biegu, służącego przyspieszaniu rozgrywki, która nie oferuje dwukliku, jeszcze bardziej odczuwalne.

Tak jak już wspomniałam panną Walker grać możemy zarówno klasycznie myszką, posługując się przyciskami komputerowego gryzonia i kółkiem, ale również kontrolerem, który daje możliwość większej precyzji, w bardzo, ale to bardzo ograniczonym polu działania. Zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest fakt, że choć przestrzeni przed naszymi oczami jest wiele, choć lokacje wzrokowo wydają się ogromne, to iść w dowolne miejsce nie możemy. Po kilku krokach trafiamy na niewidzialną ścianę, a nasza wędrówka odbywać może się jedynie po z góry określanych przestrzeniach. 

Kuleje również wybór rozdzielczości, który choć pozwala wybrać dopasowaną do monitora wielkość, to finalnie po jej wybraniu sprawia, że ekran jest ucięty. I tak w lokacjach okazuje się, że nie możemy wykonać zadania, bo przez ucięty ekran nie widzimy w jednej z zagadek szuflady, nie mamy z nią interakcji, przez co popchnięcie fabuły do przodu, nie jest możliwe.

Gra w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki nie oferuje również ręcznego systemu zapisywania rozgrywki, tylko znienawidzony przeze mnie automatyczny. Nie byłoby to oczywiście jakimś większym problemem, gdyby Syberia - Remastered była grą pozbawioną bugów i błędów, których ten tytuł niestety nie uniknął. 

Nowa stara Syberia, to tak naprawdę znajoma treść w nowym opakowaniu, z nowym, nie wpisującym się w klasykę, przynajmniej nie takim jak w pierwowzorze interfejsem. Nie ma tu klasycznego ekwipunku, a po prostu dziennik, do którego trafiają notatki, zadania i rzeczy, których używanie odbywa się w sposób automatyczny. 

Nie ma również podświetlania interaktynych miejsc, nie zauważyłam dwukliku, który pozwoliły naszej prawniczce szybciej dotrzeć w nowe miejsce. Gra mimo nowej, współczesnej oprawy i świeżości, wydaje się być znacznie uboższa, i tak właściwie broni się jedynie pewnymi zmianami w zagadkach (mamy coś nowego), dodanymi przedmiotami i zmienioną grafiką. 

Graficznie przyzwoicie, ale panna Walker dziwnie zbrzydła

To graficzna oprawa jest czymś co mocno rzuca się w oczy i może wielu graczom się podobać. Lokacje, choć odwiedzamy oczywiście te same co w Syberii z roku 2002, są wyraźniej rozbudowane, przebudowane i powiększone, choć jak już wiecie, jedynie pozornie, wzrokowo.

Bywają miejsca mocno urokliwe, jak choćby wioska Valadilene, która w nowej oprawie, w jesiennym klimacie prezentuje się prześlicznie. Urokliwych graficznie miejsc jest całkiem sporo. I choć gra przypomina pod względem graficznym zarówno doskonałą w treści, stylu i zagadkach przygodówkę Syberia: The World Before, której recenzję i poradnik znajdziecie w dziale "Moja twórczość", klimatycznie już taka nie jest.

Syberia to przyjemna dla oka, rysunkowa opowieść, która mimo swoich dwudziestu trzech lat zestarzała się w ładny sposób. Z remasterem jest ten problem, że choć graficznie pod względem techniki i możliwości silnika jest oczywiście lepiej, przygodówka jakby straciła głębię. Jest mnie kolorowa, a bardziej szarobura i dość ciemna. 

Niestety na uroku osobistym straciła również sama Kate, która zwyczajnie zbrzydła i to mocno. W zbliżeniach bohaterka wygląda jakby była czymś mocno wystraszona, wręcz przerażona tym, że uczestniczy w przeróbce klasyka. Wytrzeszcz oczy panny Walker to coś czego nie chciałoby się, i nie powinno się w Syberii oglądać.

Na dodatek przeróbce graficznej uległ nie każdy aspekt gry. Syberia - Remastered oferuje, co mnie przyznam się zszokowało, oryginalne cut-scenki. Nie mam, i nie miałam oczywiście żadnych zarzutów względem animacji z oryginalnej Syberii, ale uważam, że przerobiona Syberia powinna mieć również przerobione filmiki. Tymczasem nowe opakowanie obejmuje jedynie rozgrywkę, nie animowane przerywniki. 

Zagadki, zadania i przedmiotowe zbieractwo - oto największa zmiana 

Zmieniono grafikę, którą zwyczajnie dopasowano do możliwości współczesnych silników. Przemodelowano, niestety według mnie na niekorzyść sterowanie, zmianie uległ interfejs, który nie jest już taki klasyczny. Fabularnie gra została praktycznie taka sama, włącznie z wszystkimi dialogami i pełną polską wersją językową (taką samą jak w oryginale).

Ale dodano coś jeszcze. Oprócz nowego wyglądu, pojawiły się także nowe zagadki. Niektóre zadania czy interakcje zostały z gry usunięte, jak choćby pomoc Momo przy tamie, a niektóre zagadki zostały do gry dodane. Przez zagadkowe nowości układ przedmiotów i ilość zbieranych rzeczy także uległa pewnej modyfikacji. Przedmiotów do zebrania jest więcej, a niektóre rzeczy znajdziemy w zupełnie innych miejscach niźli w pierwowzorze. 

I choć ilość dialogów, i ich treść wydaje się być podobna, to także to zostało zmienione, a dokładnie usunięte, czego też nie rozumiem. Dodanie w miejsce braków dodatkowych, co tu kryć bardzo prostych zagadek, niestety nie sprawia, że wpadniemy w growych zachwyt. Ja bynajmniej takiego w Syberia - Remastered nie odczułam. 

I choć zagadki i zadanie są mimo wszystko banalnie proste, to działanie w grze skutecznie uprzykrza okropne, irytujące, wręcz wkurzające się obracanie kamery. W wielu momentach zwyczajnie idzie się na oślep, bo kompletnie nie widać w jakim kierunku maszeruje kierowana przez nas prawniczka. 

Błędy, bugi i niedoróbki 

Niestety to kolejna już gra Microids, choć studio, jak wiecie, nie tworzyło owej gry samodzielnie, z licznymi niedoróbkami i błędami, mniejszego i większego kalibru. Problem z telefonem, zacinanie się postaci, chodzenie w kółko, ale i poważy błąd w lokacji z Borysem to tylko dodatek do wyżej wymienionych problemów.

Gra, która czerpie przecież z oryginału, z growego gotowca, staje się momentami świadectwem robienia jej na przysłowionym kolonie, na odczepkę, tylko po to by była, i by można by było na niej zarobić. Niepoważne traktowanie gracza, szczególnie fana Syberii odbija się czkawką i bardzo, bardzo niepozytywnymi ocenami.

Gra ma jeszcze jeden problem. Nie wiem czy dotyczy on tylko mojego tytułu, czy inni też mają taki problem, ale na GOG-u zrzuty z ekranu niby się robią, ale nie da się je zapisywać w formacie, który można otworzyć. Z racji błędów w zapisie, nie byłam w stanie zrobić zrzutów z ekranu z własnej gry. Posiłkowałam się screenami zrobionymi z let's play'a przygodomaniaka, który udzielił mi zgody na ich wykorzystanie, za co serdecznie dziękuję 😀

Podsumowanie recenzji. Poczekałabym z zagraniem na sporą przecenę 

Są takie gry od których wymaga się zdecydowanie więcej. Są takie przeróbki, remastery przygodówek, na które się może jakoś szczególnie nie czeka, ale po ich wydaniu liczy się, że będą w stanie przynajmniej dorównać oryginałowi, a może nawet go przewyższyć.

Niestety Syberia - Remastered nie jest takim właśnie projektem. Wręcz przeciwnie, odbiera kultowej przygodówce, i fanom Syberii przyjemność z grania, dając sobą żywy przykład, że przygodówka Sokala nigdy nie powinna mieć remastera. 

Zbyt duże, przesadzone pod względem wielkości lokacje, w których i tak swobodnie nie można chodzić. Uproszczony, podrasowany interfejs i system sterowania, który nie daje swobody, a skupia się na klikaniu w kropkę. Stare animacje z oryginalnej Syberii, dodane do gry na zasadzie "kopiuj/wklej". Irytująca praca kamery. Wycięcie niektórych dialogów. Automatyczny system sterowania i okrojone działanie, prowadzące gracza za rączkę. Do tego rozliczne błędy i bugi, mniejszego i większego kalibru. 

Jedynym co może podobać się w tej, nie bójmy się powiedzieć, biednej przemianie starego w nowe, jest grafika. Niektóre miejscówki wyraźnie mogą się podobać, choć i one prawdę powiedziawszy mają wiele za uszami. Zbyt ciemne, szarobure lokacje i przerażona twarz Kate Walker, też nie ułatwiają zadania w daniu grze wysokiej notki. 

Pozytywne wrażenie sprawia, ale to zapewne nikogo dziwić nie powinno, muzyka, taka sama jak w oryginale, no i możliwość zagrania w pełnej polskiej wersji językowej, również takiej samej jak w oryginale.

Podsumowując, mam dziwne wrażenie, że Syberia - Remastered jest przygodówką stworzoną bardziej dla nowych graczy, nie znających oryginalnej opowieści, niźli dla fanów serii. Miłośnicy Syberii, tacy jak ja, odczują po jej przejściu niesmak, żal, a nawet zażenowanie błędami i naiwnym, czasami lekceważącym traktowaniem graczy.

Nowi grający zapewne zdołają odnaleźć się w przygodzie, która fabularnie wciąż może zachwycać, prostą, ale jednocześnie wciągającą, nawet emocjonującą historią. Prosta rozgrywka, i niezbyt wygórowana cena, może zachęcić do rozgrywki graczy, którzy w przygodówki raczej nie grywają, ale o Syberii słyszeli, i chcieliby ów tytuł sprawdzić, także na konsolach. 

Dla mnie Syberia - Remastered jest mimo wszystkim growym rozczarowaniem roku, któremu tylko z sentymentu do oryginału jestem w stanie dać taką, a nie inną notę. 

Moja ocena: 6/10

Serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na PC - GOG.

Zalety:

  • Fabuła, która wciąż jest taka sama;
  • Grafika, która może się podobać;
  • Większa ilość zagadek;
  • Sentyment do serii;
  • Muzyka;
  • Możliwość zagrania w pełnej polskiej wersji językowej;
  • Długość gry;

Wady:

  • Błędy, bugi i niedoróbki;
  • Zbytnie prowadzenie za rączkę;
  • Sterowanie i interfejs;
  • Brak możliwości ręcznego zapisywania;
  • Pozbycie się niektórych dialogów;
  • Okropne ustawienie się kamery;
  • Remaster nie dla fanów serii



Komentarze

  1. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu recenzji mam mieszane uczucia co do Syberii – Remastered. Z jednej strony rozumiem ideę odświeżenia klasyka, pokazania go nowym graczom i wykorzystania współczesnych możliwości graficznych. Ale z drugiej strony widać, że w tym przypadku „nowe opakowanie” trochę zaburza to, co w oryginale było jego siłą – swobodę eksploracji, klimat i charakterystyczny sposób prowadzenia gry.

    Najbardziej uderza mnie kwestia sterowania i interfejsu. Punktowe klikanie w kropki zamiast płynnego poruszania się po lokacjach wydaje się co najmniej irytujące, zwłaszcza dla tych, którzy dobrze pamiętają klasyk. Do tego dołożone problemy z kamerą i błędy techniczne faktycznie mogą skutecznie zniechęcić. Ciekawe zagadki i nowa grafika nie rekompensują w pełni tych niedogodności, a zmiana animacji Kate Walker wprowadza coś, co raczej nie współgra z klimatem pierwowzoru.

    Z drugiej strony doceniam, że pozostawiono fabułę w niemal niezmienionej formie i zachowano polską wersję językową – to dla wielu fanów wciąż ważny element. Muzyka też broni się sama, co daje przynajmniej namiastkę nostalgii.

    Podsumowując, mam wrażenie, że Syberia – Remastered powstała raczej z myślą o nowych graczach niż o tych, którzy z sentymentem pamiętają oryginał. Dla fanów serii może być rozczarowaniem, natomiast dla kogoś, kto nigdy nie zetknął się z Kate Walker i światem Syberii, może być całkiem przyjemnym wstępem do tej klasyki. Trudno więc jednoznacznie ocenić – zdecydowanie nie jest to remaster, który dorównuje oryginałowi w każdym aspekcie.

    Chętnie zagram w nią sam, choć chyba poczekam na większą przecenę – sentyment tu naprawdę mocno działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie.... tu właśnie działa sentyment i zapewne na to także liczyli jej twórcy. Pewnie sądzieli, że gra się sprzeda ze względu na samą markę, dlatego, że jest Syberią. No cóż..... ja mam wiele zastrzeżeń do tego remastera, ale znam też opinie graczy, ktorym ów tytuł się podobał.

      Usuń
  2. Przyznam, że bardzo kibicowałam temu remasterowi, mając w pamięci bardzo pozytywne wrażenia po przejściu "czwórki". Nawet się zastanawiałam nad zakupem w momencie premiery, ale ostatecznie poczekałam i chyba jeszcze poczekam. Co do filmików, też uważam, że powinny być zrobione od nowa, zwłaszcza że postać Kate wygląda teraz inaczej. Wydaje mi się, że takie posunięcie wzbudzi szczególnie duży rozdźwięk u zupełnie nowych graczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to przedziwne, że Kate wygląda inaczej w nimacjach, a inaczej w rozgrywce. Myślę, że warto poczekać i kupić w jakiejś promocji ;)

      Usuń
    2. Prawdopodobnie tak zrobię, bo mam póki co dużo innych gier do przejścia. :)

      Usuń
  3. Ja kupiłem wersje oryginalną. Ale poczeka jeszcze na zagranie, bo jest gier od zagrania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, bo oryginał jest lepszą, moim zdaniem również ładniejszą grą od remastera.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Moja twórczość, recenzje, poradniki, wrażenia - przygodówki, filmy i seriale!

Lista recenzji i wrażeń z przygodówek, napisanych na blogu

Lista poradników napisanych na blogu. Pełne wersje gier i dema