Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Sherlock Holmes, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Sherlock Holmes, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2026

Edwin Earstwhile: Medical Examiner, medyczna gra detektywistyczna

Edwin Earstwhile: Medical Examiner, medyczna gra detektywistyczna

 

Niewyjaśnione morderstwa, niewytłumaczalne, wręcz nadprzyrodzone zgony i śledztwo prowadzone przez lekarza pracującego dla ​​Scotland Yardu. Wszystko to znajdziemy w medycznej grze detektywistycznej zatytułowanej Edwin Earstwhile: Medical Examiner.

Swoją kartą na platformie Steam ma przygodowa gra w stylu wizualnej powieści, medyczna i detektywistyczna opowieść w klimacie grozy, ręcznie rysowana, zatytułowana Edwin Earstwhile: Medical Examiner. Jest to kolejny po Daemon Masquerade growy projekt od studia Callum Page, tym razem zabierający gracza do Londynu XIX wieku. 

Przeczytaj również: 

Edwin Earstwhile: Medical Examiner to gra, w której przenosimy się do Londynu roku 1895, pięciomilionowego miasta, będącego również światową stolicą morderstw. Szybko okazuje się, że zgony mają tu niewytłumaczalny charakter, a  ​​Scotland Yard zaczyna mieć wątpliwości. Wtedy kontaktują się z doktorem Edwinem Earstwhile, czołowym światowym ekspertem w dziedzinie badań pośmiertnych. Niebawem jednak jedna z głośniejszych spraw okazuje się mieć paranormalny charakter, a zagadka pozwalająca schwytać sprawcę staje się dla doktora niełatwa.

Kolejny projekt od wspomnianego wyżej studia to gra detektywistyczna, dla której inspiracją stał się Sherlock Holmes oraz seria Ace Attorney. Gracz będzie nim zajmował się badaniem ręcznie narysowanych zwłok, by móc ustalić przyczynę śmierci. Będzie również przesłuchiwał podejrzanych i demasmakował kłamstwa. Gra opiera się na systemie dedukcji "Thread of Logic", pozwalając rozwiązywać sprawy na wiele sposobów. Ale rozwiązanie owo powiązane jest z dowodami potwierdzającymi nasze teorie.

Gra została wykonana w ręcznie rysowanym stylu, z przewagą czerni przytykanej czerwienią. Ma być dostępna w pełnej angielskiej wersji językowej. 

Premiera gry przewidziana jest na platformie Steam, na komputery PC. Data debiutu nie została jeszcze ogłoszona.

Karta Steam 







piątek, 15 maja 2026

Legacy of the Depths, pikselowa narracyjna przygodówka w stylu noir

Legacy of the Depths, pikselowa narracyjna przygodówka w stylu noir

 

Pikselowa przygodówka, narracyjna opowieść w stylu noir, inspirowana folklorem i twórczością Lovecrafta, z elementami horroru, zatytułowana Legacy of the Depths to kolejny niezależnie tworzony przygodowy projekt. 

Legacy of the Depths, pikselowa przygodówka w stylu noir, to gra niezależna znajdująca się jeszcze we wczesnej fazie rozwoju, której twórca na bieżąco publikuje aktualizację w serwisie X, a której kartę na Steam planuje udostępnić tego lata. Gra wypełniona sekretami, z folklorem i elementami grozy zaczerpniętymi z twórczości Lovecrafta, zabierze graczy  na wyspę na Morzu Barentsa. 

Warto przeczytać również:

Legacy of the Depths to gra w narracyjnym stylu, osadzona w alternatywnej Rosji pod koniec lat 20. XX wieku. Wcielamy się w niej w naukowca, który pewnego dnia otrzymuje tajemniczy list od swego zmarłego dziadka, jedynego który ocalał z wyprawy na zapomnianą wyspę na Morzu Barentsa. Postanawia odkryć prawdę ruszając śladami przeszłości. 



Przygodówka jest projektem wykonanym w pikselowej grafice retro, z nastawieniem na fabułę, grą wciąż na wczesnym etapie produkcji, z rozgrywką w stylu noir, grą, która jak wspomina twórca może spodobać się graczom, którym podobały się takie przygodowe projekty jak: Disco ElysiumThe Last Door czy Pentiment

Przygodówka mocno koncentruje się na eksploracji, dialogach, ale również na atmosferze północnego noir. Ważnymi elementami tegoż projektu mają być również animacje. 

Przykład animacji, na które natkniemy się w tej grze zamieścił twórca na swoim profilu społecznościowym na X, w materiale poniżej. Przedstawia ona scenę podróżowania w grze. Zawsze kiedy gracz wyrusza w podróż, do kolejnej lokacji zabiera go woźnica. W czasie podróży można z nim porozmawiać, pytając o cel podróżowania.

Autor planuje ukończyć wersję demonstracyjną Legacy of the Depths tej jesieni. Obejmować ona ma około 40 minut rozgrywki. Jeszcze tego lata planuje stworzyć stronę swego projektu na platformie Steam.

Oobserwuj Legacy of the Depths na X

czwartek, 14 maja 2026

Impirical Evidence grą w pełni udźwiękowioną w języku angielskim

Impirical Evidence grą w pełni udźwiękowioną w języku angielskim

Impirical Evidence, przygodowa, komediowa gra ze zjawiskami paranormalnymi, której bohaterami są mężczyzna nie wierzący w duchy oraz towarzyszący mu paranormalny byt, będzie miała pełną angielską wersję językową. 

Match Head Studio podzieliło się dobrą informacją na temat swego przygodowego projektu, komediowej opowieści o zjawiskach paranormalnych, także o ich zaprzeczaniu, grze zatytułowanej Impirical Evidence. Zgodnie z planem przygodówka zyskała pełną angielską wersję językową, której próbkę sprawdzić można w zaprezentowanym najnowszym materiale wideo. 

Warto przeczytać również: 

Impirical Evidence to gra o której na blogu już pisałam, więc wspomnę tylko, że śledzimy w niej poczynania mężczyzny o imieniu Arthur, sceptyka, który poświęcił całe swoje życie, by udowodnić, że zjawiska nadprzyrodzone, paranormalne nie istnieją. Pogromca Mitów Paranormalnych polegający w swym życiu i śledztwach na logice, nauce i dedukcji, pewnego dnia, zupełnie nieświadomie, przywołuje niezwykle psotnego Impa, który od tej chwili zostaje z nim związany. Widoczny jedynie dla Arthura Murray jest ucieleśnieniem tego w co mężczyzna zwyczajnie nie wierzy. 

Ta zabawna i klasyczna w rozgrywce przygodówka "wskaż i kliknij" będzie miała pełną angielską wersję językową. Twórcy obsadzili już angielskie głosy do Arthura oraz Murraya, prezentując ich próbkę w najnowszym zwiastunie „Voice Reveal”, prezentujący ogromny talent naszych aktorów głosowych.

Oficjalna obsada głosowa w języku angielskim:

  • Mike Harrison-Wood jako Arthur Marley
  • Chris Corsetti jako Murray
  • Sean Madson jako Wally C. Ward
  • Kylie Rutzen jako dr Julie Cotard

Jednocześnie twórcy wspominają, że pracują obecnie nad wersją demonstracyjną gry, która ma obejmować pierwszą sprawę i pokazać jak prezentować się będzie specyficzna, pełna humoru dynamika między postaciami Arthura i Murraya. 

Impirical Evidence nie ma jeszcze daty premiery. Gra zadebiutuje na platformie Steam, na PC.

Karta Steam



środa, 13 maja 2026

Tormentum II ma w końcu datę premierę. W grę polskiego studia zagramy latem

Tormentum II ma w końcu datę premierę. W grę polskiego studia zagramy latem

 


Po wielu latach oczekiwania doczekaliśmy się daty premiery kontynuacji polskiej mrocznej przygodówki w klimacie grozy. Tormentum II po jedenastu latach od premiery swojej poprzedniczki,  wydanej w marcu 2015 roku, zadebiutuje na Steam już tego lata. 

Długo polskie OhNoo Studio kazało graczom czekać na ten moment, czyli na ujawnienie daty premiery kontynuacji Tormentum, której recenzję  znajdziecie na blogu, mrocznej przygodówki zatytułowanej Tomentum II, o której pisałam jakiś czas temu w moim cyklu "zapomniane, porzucone?". Na szczęście rodzimi twórcy, mający na swoim koncie również mniej mroczną, a bardziej zabawną przygodówkę TSIOQUE, której recenzję oraz poradnik/solucję znajdziecie na blogu, w dziale "Moja twórczość", nie porzucili projektu i po kilkunastu latach kontynuacja Tormentum, znanego jako Tormentum - Dark Sarrow w końcu ogłosili oficjalną jej datę premiery. Ta przewidziana jest na lipiec tego roku. 

Przeczytaj również:

Dziś zdecydowanie dzień na ogłaszanie dat premier gier przygodowych, także tych mocno oczekiwanych. Wielu z Was ucieszy zapewne ogłoszenie daty debiutu polskiej przygodówki Tormentum II, która ma dokładną datę debiutu na platformie Steam. 

Po wielu latach od premiery Tormentu już w lipcu będzie można ponownie zanurzyć się w mroczną, surrealistyczną przygodową grę point-and-click, w grę która inspirowana jest twórczością H. R.Gigera oraz Zdzisława Beksińskiego. Ponownie wkroczymy do świata Tormentum, świata koszmarów, rozpoczynając swoją przygodę w przyszłości, gdzie technologia i wyniszczenie nie daje ukojenia, a wręcz pozbawia nadziei. 

W Tormentum II wcielamy się w twórcę gier, który pragnie stworzyć coś wielkiego, coś co nie udało się stworzyć nikomu innemu. Jego przerażająca podróż zaczyna się kiedy pewnego dnia otrzymuje tajemniczą przesyłkę, w której znajduje się procesor. Od tego momentu zaczynają dręczyć go bardzo niepokojące wizje, a rzeczywistość staje się sennym koszmarem, z postaciami, które przenikają do jego rzeczywistości. Decydując się umieścić procesor w swoim komputerze, staje się oto więźniem własnego tworu.



Wkrótce budzi się na więziennej wyspie, na środku wielkiej wody, zaczynając eksplorować stworzony przez siebie świat, który okazuje się być zupełnie inny niż go sobie wyobrażał. Wcale nie jest przyjazny, a wręcz groźny, mroczy i agresywny, a postacie które spotyka opowiadają mu o pewnym bogu, którego w grze przecież nie umieścił. 

W Tormentum II będziemy mieli okazję poznać mroczy świat położony na kilkunastu wyspach, z sekretami i dziwnymi stworzeniami. Gra posiadać ma 150 plansz, czyli kilkatrotnie więcej niż w pierwszej części. Nie zabraknie wyborów, z niejednoznacznymi, moralnymi dylematami, które wpływać będą na losy postaci, które spotkamy. Rozgrywka nie jest tu w pełni liniowa i prowadzi do więcej niż jednego zakończenia gry. Towarzyszy jej oryginalna ścieżka dźwiękowa, wzbogacona o metalowe brzmienie. 

Gra swoją premierę na platformie Steam, w wersji na PC oraz Mac 23 lipca 2026 roku, w polskiej wersji językowej - napisy. 

Karta Steam







Crushed In Time, Sherlock Holmes w komediowej wersji z premierą w przyszłym miesiącu

Crushed In Time, Sherlock Holmes w komediowej wersji z premierą w przyszłym miesiącu

 

Sherlock Holmes, tym razem w komediowej wersji, w zabawnej, ale pełnej łamiglówek przygodówce Crushed In Time ma dokładną datę premiery, która przewidziana jest na przyszłym miesiąc. 

Za niecały miesiąc swoją premierę na platformie Steam będzie miała przygodowa gra "wskaż i kliknij", komediowej opowieści, której bohaterami są znane postaci z kart powieści Arthura Conan Doyle'a, detektyw Sherlock Holmes oraz jego przyjaciel doktor Watson, również bohaterowie cyklu gier przygodowych Sherlock Holmes od ukraińskiego Frogwares. Gra autorstwa Draw Me A Pixel, zatytułowana Crushed In Time ma dokładną, przewidzianą na czerwiec datę premiery. Została pokazana również na najnowszym, premierowym zwiastunie. 

Warto przeczytać również:

Crushed In Time to przygodówka w klasycznym stylu, w ciekawej formie graficznej, łaczącej 2 D z 3 D, będąca opowieścią z humorem, ale nie pozbawiona wyzwań umysłowych, pełna łamigłówek. 

Gra, która dostępna jest w pełnej angielskiej wersji językowej, bez polskich napisów, pozwala nam wcielić się we wspomnianych bohaterów, Holmesa oraz Watsona, którzy ruszają na poszukiwania jednej z postaci właśnie wydanej gry wideo, która tajemniczo zniknęła. Udamy się wraz z nimi do serca powstawania owej produkcji, poznając jej każde etapy, mając równiez okazję zapoznania zarówno Sherlocka i jego przyjaciela Watsona, ale i nowe, sympatyczne postaci. 

Gra swoją premierę na Steam, w wersji na komputery PC będzie miała 10 czerwca 2026 roku. 

Karta Steam

piątek, 8 maja 2026

Moses & Plato - Last Train to Clawville - recenzja. Śledztwo pełną gębą

Moses & Plato - Last Train to Clawville - recenzja. Śledztwo pełną gębą

 


Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji przygodowej gry w stylu wizualnej powieści, w detektywistycznej rozgrywce, zatytułowanej Moses & Plato - Last Train to Clawville. Miłej lektury! 

W połowie kwietnia swoją premierę miała kolejna przygodówka będąca dziełem studia The Wild Gentlemen, mającego na swoim koncie serię Chicken Police, w którą przyznam się nie miałam jeszcze okazji zagrać. Wiedziona przeświadczeniem dobrej zabawy, zważywszy jak oceniane są poprzednie tytuły tegoż studia, intrygującymi zwiastunami i ogólnym pozytywnym odzewem na temat ich najnowszej produkcji, zatytułowanej Moses & Plato - Last Train to Clawville, postanowiłam grę sprawdzić. Udało mi się to dzięki uprzejmości GOG, za co bardzo dziękuję. Bez zbędnej gadaniny zapraszam Was zatem do przeczytania recenzji gry, która jak się okazuje ma swoje naprawdę mocne strony, ale wad również nie jest pozbawiona. 

Inne przekładowe recenzje w tym klimacie detektywistycznym na blogu:

Podobnie jak w przypadku poprzednich gier tegoż niezależnego dewelopera (przypominam, nie miałam przyjemności ich poznać, przynajmniej na razie), tak i tu bohaterami są antropomorficzne zwierzęta, które pełnią w grze rolę ludzi. Przenosimy się zatem do świata, w którym klasycznych ludzkich bohaterów nie uświadczymy, a głównymi bohaterami tej podzielonej na kilka rozdziałów opowieści są dwaj detektywi, którzy zostają pewnego dnia uwikłani w bardzo trudną, a wręcz śmiertleną sprawę, związaną z ich klientem.

Akcja tej klasycznej rozgrywkowo, czyli skupionej na typowych rozwiązaniach gier przygodowych typu "wskaż i kliknij" opowieści, rozgrywa się w luksusowym pociągu Clawville Express, którym podróżuje osoba, którą detektywi Moses - lis i detektyw Plato - kot, mają chronić. Jest nim ambasador kraju zwanego Stowonia, który podróżuje do wspomnianego Clawville, by dzięki pertraktacjom i sojuszom w końcu zakończyć panującą od lat niezgodę między tymi krajami. Dumny, i szorstki w obejściu Ignat Alexei Ivarrinich, śnieżna pantera, zostaje jednak zamordowany w swojej kabinie. Co gorsza na miejscu zbrodni, z jeszcze dymiącym pistoletem przyłapany zostaje jeden z detektywów. Jest nim Moses, który o zgrozo..... zupełnie nic nie pamięta z poprzedniego wieczora. Jego pamięć nie sięga poprzedzających mord wydarzeń i chce czy nie, nie ma pewności czy nie on, faktycznie, jest sprawcą zabójstwo. Nie wierzący w winę swego policyjnego partnera Plato, postanawia wraz z nim prześledzić wydarzenia i odnaleźć prawdziwego sprawcę, co okaże się nie lada wyzwaniem. 

Wraz z dwójką bohaterów cofamy się zatem w czasie, by krok po kroku, ścigani przez upływający czas, który nie działa na naszą korzyść, poprowadzić śledztwo, który ujawni prawdę, i odkryje co wydarzyło się w pociągu. Śledztwo, które jest nadrzędnym działaniem w tej detektywistycznej wizualnej powieści, oferuje dość rozbudowany system działania. Powiedziałabym, że spokojnie poczujemy się jak rasowy śledczy, mając jednocześnie do pomocy nie tylko towarzysza, zupełnie różniącego się od Mosesa, temperamentnego Plato, ale i zestaw lisich zdolności.

Otóż oprócz licznych rozmów, podczas których będziemy mieli okazję przesłuchać wszystkich podejrzanych, nie tylko w normalnych, ale w dodatkowych, mocniej rozbudowanych dialogach, Moses posiada także zwierzęce zdolności. Są to doskonały słuch, równie dobry węch oraz świetny wzrok. Podczas gadaniny z podejrzanymi, a są to oczywiście zwierzęta, będziemy mogli, kierując naszym lisim detektywem, użyć zwierzęcych zmysłów, które ukrywają się pod ikonami w prawym, dolnym rogu ekranu. Użycie ich nie tylko zmieni nam obraz, rozświetlając to co widzimy kolorami, ale przede wszystkim da możliwość podsłuchania ważnych rozmów, zobaczenia tego czego nie widać na pierwszy rzut oka, czy wyczucia zapachu, który może się wkrótce złożyć, wraz z innymi wskazówkami, w bardzo przydatny dowód naszej niewinności. 

Istotą rozgrywki, jak już wcześniej nadmieniłam jest gadanina, czyli rozmowy, bądź bardziej przesłuchania, na których gra opiera swoją fabułę. Rozmowy mogą mieć formę ograniczoną do kilku zdań, ale mogę być również o wiele bardziej rozbudowane, pozwalając nam otrzymać punkty, bądź je stracić. Pomocne w takich zadaniowych częściach rozgrywki, która ma do zaoferowanie również inne, bardziej logiczne zagadki, bywają notatki jakie robi Moses. 

Te zamknięte są w jego umyśle, zakładce mocno wpisującej się w detektywistyczny styl tejże przygodówki, trochę przywodzącej mi na myśl gry z serii Sherlock Holmes od Frogwares, ale i detektywistyczne przygodówki z serii Agatha Christie. Ogród umysłu detektywa obejmuje kilka zakładek, które przydają się bezpośrednio, bądź pośrednio w śledztwie. Mamy "kodeks", w którym niczym w rodzaju encyklopedii znajdują się wszystki informacje na temat miejsc i przedmiotów. Są i "zwierzęta" czyli postaci, a jest ich aż dwanaście, na które natkniemy się podczas rozgrywki. Jest również zakładka "połączenia, znajomości" dotyczące postaci, która jest raczej ciekawostką, niźli koniecznym działaniem oraz "fakty i wskazówki". Całość tworzy rodzaj notatnika detektywa i pisemnej pomocy, do której będziemy mogli sięgać gdy tylko będziemy mieli taką potrzebę. 

Oprócz czystko śledczych działań, czyli eksploracji kolejnych wagonów pociągu, i co jakiś czas przystanku na kolejnej stacji, na której zatrzymuje się tenże luksusowy pociąg, prowadzenia śledztwa czyli przesłuchań, i zaglądania w przeszłość, przyjdzie graczom zmierzyć się z bardziej tradycyjnie przygodowymi wyzwaniami.

Choć Moses & Plato - Last Train to Clawville jest grą bardzo, bardzo przegadaną, i niestety, nad czym bardzo boleję, nie dostępną w polskiej wersji językowej, czym mocno traci w moich oczach, grą w klimacie wizualnej powieści, nie brakuje w niej również wyzwań logicznych. Niestety, z jakiejś niezrozumiałej dla mnie przyczyny zadania owe, a przynajmniej niektóre z nich, mają zbyt dużą trudność, są przesadzone, zbyt skomplikowane i stresogenne, a często mało niezrozumiałe. 

Rozumiem oczywiście chęć uatrakcyjnienia rozgrywki, która w większości opowieści płynie spokojnie i lekko do przodu, napędzana ciekawą fabułą i równie intrygującymi postaciami. Jednak niektóre zagadki, choć to związane z pudełkiem z puzzlami lub lekiem nie należą do najłatwiejszych, zupełnie niepotrzebnie. Przez takie zadania, gra która nie jest tytułem najkrótszym, mocno sie wydłuża, staje się sztucznie wydłużona, potrafi wprowadzić w stan irytacji, a nawet złości. Rozbieranie pudełka na części składowe, poszukiwanie elementów, obracanie go i kombinowanie trwa w nieskończoność i niestety, przynajmniej mnie, potrafiło mocno wkurzyć. Przyznam się, czułam się tą zagadką zniechęcona. 

Śledztwo, rozmowy, zagadania i zagadki to w tej grze nie wszystko. Twórcy mocno postawili także na możliwość eksploracji, bardzo dokładnego przeszukiwania całkiem bogatego w szczegóły, i gustownie wyposażonego w przedmioty pociągu. Kolejne kabiny kolejnych pasażerów pociągu są jednocześnie bardzo różne, jak i pełne przedmiotów, które mogę pomóc nam w śledztwie. 

I mimo tego, że eksploracja jest w grze swobodna, to czas niestety będzie nas gonił, za czym również w przygodówkach nie przepadam, bo taki rodzaj ograniczenia, nieco mnie stresuje. Niektóre czynności zabierają bowiem znacznie więcej czasu, który w grze jest cenny. Warto zatem mocno zastanowić się z kim i kiedy chcemy rozmawiać.

A gadać będziemy z aż dwunastoma postaciami, pasażerami, ale i pracownikiem kolei, zwierzętami z ludzkimi cechami, począwszy od osób wysoko postawionych, bogaczy, po znanych aktorów, aż po klasycznych włóczykijów. Każda z postaci skrywa jakieś swoje tajemnice, ma pewne sekrety, które będziemy próbowali ujawnić i każda jest naprawdę dobrze zdubbingowana. 

To czego recenzowanej przeze mnie grze odmówić nie można to zdecydowanie świetnej angielskiej wersji językowej, z doskonałą obsadą aktorów. Do swych ról przykładają się naprawdę należycie, radząc sobie nie tylko z intonacją głosu, ale i akcentowaniem, naleciałościami danego języka tych postaci, które swoje korzenie mają w fikcyjnym wprawdzie państwie, ale czerpiącym akcent językowy z rosyjskiej mowy. Problemem jest jedynie to, że nie wszystkie dialogi mają głosową wersję, ale i także to, że postaci podczas rozmów nie poruszają ustami. 

Szkoda, wielka szkoda, że gra dostępna w kilkunastu językach w formie napisów, niestety nie doczekała się polskiej wersji. Brak rodzimej lokalizacji to największa wada tej gry, przygodówki, która rozmowami i pisanym tekstem stoi. Bez znajomości języka zrozumienie wszystkich dialogów będzie raczej nie możliwe. 

Pod względem sterowania Moses & Plato - Last Train to Clawville to klasyczna przygodówka, którą możemy obsługiwać za pomocą myszy, bądź kontrolera. Istnieje możliwość podświetlania miejsc interaktywnych w lokacjach. Jest i wbudowany w grę ekwipunek. 

Graficznie tytuł prezentuje się prześlicznie. Jest to przygodówka ręcznie rysowana, z wielką dbałością o szczegóły, starannością wykonania. Zarówno lokacje, jak i postaci ogląda się z wielką przejmnością, a aktywowanie zmysłów Mosesa sprawia, że miejscówki nabierają zupełnie innego, wręcz magicznego wyrazu. 

Podsumowując Moses & Plato - Last Train to Clawville to ciekawie stworzona, pełna zwrotów akcji, ale i detektywistycznego zacięcia, bardzo barwna i niezwykle wdzięczna przygodówka. Gra spodoba się zwolennikom prowadzenie śledztw, badania, poszukiwania wskazówek i zagłębiania się w dochodzenia. Czas, który stanowi ważną w grze rolę, również robi tu robotę.

Do tego dochodzi niesamowita ścieżka dźwiękowa, w tym muzyczna, ale przede wszystkim doskonały dubbing, którego naprawdę świetnie się słucha, i który sprawia, że każda z postaci nabiera pełni, staje się wiarygodna i mimo swojej zwierzęcości, ludzka. 

Trochę problemów, mimo ogólnej przystępności rozgrywki mogą sprawić niektóre wbudowane w grę zagadki logiczne, kilka z nich mocno irytujących. Brakuje również polskiej wersji językowej. 

Nie mniej jednak Moses & Plato - Last Train to Clawville to godna polecania przygodówka, którą warto sobie dawkować, podchodząc do śledztwa roztropnie, z przemyśleniem i spokojem. To myślę nie jest gra na raz. Przejście jej po raz kolejny może sprawić jeszcze więcej przyjemności. Serdecznie ją polecam, tym bardziej, że jest to tytuł w całkiem przystępnej cenie!

Moja ocena 8/10

Bardzo dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersji na PC - GOG.

Zalety:

  • Ciekawa fabuła;
  • Intrygujące postaci;
  • Prowadzenie śledztwa;
  • Mnogość zadań;
  • Dość długa;
  • Bohaterowie, których da sie lubić;
  • Urocza ręcznie rysowana grafika;
  • Świetna ścieżka muzyczna;
  • Doskonały angielski dubbing

Wady:

  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Momentami za trudne zagadki;
  • Chwilami zbyt przegadana;
  • Brak ręcznego sposobu zapisywania gry

niedziela, 25 stycznia 2026

Hearth & Holmes, wizualna powieść, w której zagramy Watsonem

Hearth & Holmes, wizualna powieść, w której zagramy Watsonem

 


Młodym Watsonem, przyjacielem Sherlocka Holmesa zagramy w przygodowej wizualnej powieści zatytułowanej Hearth & Holmes, która ma swoje miejsce na platformie Steam, ale wciąż nie ma swojej daty premiery.

W przyjaciela i współlokatora jednaj z najbardziej rozpoznawalnych postaci literackich, słynnego detektywa, postaci z książek Arthura Conan Doyle'a, a także protagonistę znanej z serii gier przygodowych Sherlock Holmes, ale również pikselowej, detektywistycznej przygodówki The Beekeeper's Picnic: A Sherlock Holmes Adventure, Johna Watsona, wcielimy się w przygodowej wizualnej powieści Hearth & Holmes. Gra, której autorką jest Abigail Corfman, a jej wydaniem zajmie się studio Open Sorcery Games nie ma jeszcze daty premiery, ale ma swoje miejsce na platformie Steam, gdzie można pobrać jej wersję demonstracyjną

Przeczytaj także:

Hearth & Holmes to klasyczna wizualna powieść, z lekkimi elementami symulacji życia, z zagadkami i zagadnieniami związanymi z relacjami i dbaniem o siebie. Nie zabraknie tu również dźwięków skrzypiec i jjesli wszystko pójdzie dobrze, satysfakcjonującej relacji z detektywem, ale i jego przyjaciółmi. 

W grze śledzimy losy Johna Watsona, współlokatora oraz najlepszego przyjaciela Sherlocka Holmesa, o którego przyjdzie mocno się martwić. Pozostawiony samemu sobie może zniszczyć swój organizm przepracowaniem, bądź narkotykami. Nie możemy na to pozwolić. Czeka nas zatem wielkie wyzwanie, ale jeśli uda się nam z sobie z nim poradzić relacja ze sławnym detektywem będzie się polepszać. Będziemy również rozwijali znajomość z przyjaciółmi Sherlocka, ze słynnym śpiewakiem operowym, który prawie stracił domu, z pewnym profesorem i gospodynią domową. 

Gra stworzona została w ręcznie malowanym stylu, nie posiada mówionych dialogów i jest dostępna w angielskiej wersji językowej.

Data premiery Hearth & Holmes, która swój debiut ma mieć na Steam, w wersji na PC oraz Mac, nie została ogłoszona. Demo dostępne. 

Karta Steam - pobierz demo






wtorek, 13 stycznia 2026

The Detective's Apprentice, uczennica detektywka. Demo na Steam

The Detective's Apprentice, uczennica detektywka. Demo na Steam

 

Podczas Festiwalu Detektywistycznego Steam można przyjrzeć się wielu przygodówkom w takim klimacie. Jedną z nich jest niezależna przygodowa opowieść pod tytułem The Detective's Apprentice, w której wcielamy się w uczennicę słynnej detektywki.

Festiwal Detektywistyczny Steam to święto graczy lubujących w przygodówkach tematykę śledczą, detektywistyczną. Podczas trwającego kilka dni wydarzenia sprawdzić można nie tylko dema wielu takich gier, ale kupić je w obniżonej cenie, bądź poznać detektywistyczne nowości. Na wydarzeniu można sprawdzić pierwsze demo The Occultist oraz wersję demo The Big Hollow: 1982, nowej gry od twórcy Anna's Quest, której poradnik/solucja niedawno zagościł na blogu. Kolejną grą jaką można poznać, także w demo jest The Detective's Apprentice, niezależna przygodówka od studia darqwerful, która przybliży śledztwo jakie prowadzi młoda uczennica pewnej słynnej detektywki. 

Przeczytaj także:

W grze The Detective's Apprentice wcielamy się w Clementine „Cleo” Ace, bardzo chętną do nauki dziewczynę, która pobiera detektywistyczną edukację u swojej ciotki, Mai Lynch, która jest jednocześnie światowej sławy detektywką. Razem z nią mierzy się z różnymi sprawami, zarówno dotyczącą skomplikowanego morderstwa, jak i niewytłumaczalnego napadu. Każda zagadka kryminalna to wielkie wyzwania i nowe zadania.

W tej detektywistycznej, przygodowej grze śledczej, gracz szukać będzie wskazówek, szukając także wszelakich rozbieżności i różnic. Będzie musiał zadawać właściwie pytania, przesłuchiwać świadków, badać ofiary na obecność trucizny, a także przeglądać drogowe rejestry. Najważniejszym aspektem rozgrywki, jest dedukcja, wykorzystywana między innymi w grach z serii Sherlock Holmes. Złożone w całość wskazówki będą wynikiem logiki i obserwacji. To zaś pozwoli na poznanie kto jest sprawcą i rekonstrukcję zbrodni. 



Zaprezentowane demo oferuje trzy przypadki, dwie jak dziewczyna dorastała, jedną jak już jest dorosła. Gra nie posiada wersji głosowej i jest dostępna jedynie w języku angielskim. 

The Detective's Apprentice swoją premierę będzie mieć na Steam, na PC. Data premiery gry nie została podana. 

Karta Steam - pobierz demo








środa, 10 grudnia 2025

The Last Case of John Morley - recenzja. W sidłach własnego umysłu

The Last Case of John Morley - recenzja. W sidłach własnego umysłu

 

Serdecznie zapraszam do lektury kolejnej mojej recenzji, która właśnie zagościła na blogu. Tym razem przygodowa, narracyjna, psychologiczna i detektywistyczna gra w stylu noir, zatytułowana The Last Case of John Morley. Miłej lektury!

Wszyscy, którzy choć troszkę mnie znają wiedzą, że gry detektywistyczne, szczególnie te nastawione na dogłębniejsze, często powolne poznawanie fabuły, na odkrywanie szczątków tajemnicy, oparte na szukaniu poszlak i łączeniu faktów, są przeze mnie bardzo mile widziane. Cenię sobie niezwykle serię Sherlock Holmes od Frogwares. Mam w swoim growym dorobku sporo gier z serii Agatha Christie. Dlatego też gdy tylko w zapowiedziach pojawił się tytuł, który utrzymano w podobnym klimacie, a klimat owej przygodówki wydawał się stawiać na narrację i rodzinne sekrety, gra pod tytułem The Last Case of John Morley, wydała mi się godna dogłębiejszego, pełnego jej poznania. 

Inne recenzje mojego autorstwa na blogu:

Co powiecie zatem na przygodówkę narracyjną, opowieść w eksploracyjnym, tajemniczym stylu, utrzymaną w klimatach detektywistycznym w stylu noir? Grę do której całościowego miksu gatunkowego dodano nieco atmosfery psychologicznego thrillera, uwięzienia w matni swego własnego umysłu, który kreować może wszystko to co istnieje, ale istnieć wcale nie musi? Jeśli połączymy wszystkie te mniej czy bardziej subtelne składniki to wyjdzie nam przygodówka, która stawi na klimat, na poznawanie, odkrywanie i styl znany już graczom z innych produkcji tegoż studia. The Last Case of John Morley to bowiem gra niewielkiego Indigo Studios - Interactive Stories, które ma na swoim koncie kilka innych gier, w których twórcy postawili głównie na opowieść, nie ma elementy akcji, odrobili też pewne lekcje. Ale po kolei....

Historia, którą twórcy, wraz z wydawcą, a jest nim studio JanduSoft opowiedzieli, przenosi gracza w lata czterdzieste ubiegłego wieku, pozwalając wcielić się w tytułowego detektywa Johna Morleya, mężczyznę którego dręczy przeszłość i koszmary, a kolejne dochodzenie sprowadza na niego cierpienie i konieczność długiego pobytu w szpitalu.

Poznajemy go jak budzi się w sali szpitalnej, w dniu swojego z niego wypisu, z potwornego koszmaru, w którym ucieka lasem przed domniemanym potworem. Szybko dowiadujemy się, że jego sekretarka, do której żywił uczucia odeszła, nie tylko z pracy, ale i z jego życiowych planów, a jego agencja detektywistyczna nie stoi najlepiej. Okazuje się jednak, że jest szansa na podreperowanie finansów i tak zwane wyjście na prostą.

Tą okazją jest przyjęcie zadania, jakie zleca detektywowi angielska hrabina Lady Fordside. Chce by Morley zajął się nierozwiązaną do tej pory sprawą zabójstwa jej córki, Elody. Mordu dokonano w rodzinnej posiadłości, dwadzieścia lat temu. Policja schwytała, jak sądzi hrabina, niesłusznie oskarżonych o tę zbrodnię włamywaczy, sądząc jednocześnie, że zabójca wciąż jest na wolności. Przyjrzenie się starej sprawie sprzed lat staje się dla spłukanego Johna wielką okazją, zważywszy, że matka zamordowanej oferuje za wyjaśnienie zagadki mordu ukochanej córki, wyjątkową wysoką zapłatę. 

Przyjmując zdawałaby kolejną typową sprawę, choć zamkniętą w czasie, Morley staje twarzą w twarz z przeszłością, która jak się wkrótce przekona, dotyczy nie tylko rodziny Fordside. Na wierzch wychodzą bolesne prawdy, które miałaby być na wieczność schowane w przeszłości. 

Zaczynając eksplorację w posiadłości, opowieść wydaje się być bardzo sztampowa, bardzo zwykła i bardzo w klimacie wielu dobrze graczom znanych gier przygodowych. Ot mamy detektywa z pewnymi problemami, który jakieś osiągnięcia w swojej pracy ma, i który zwyczajnie stara się dobrze wykonać swoje zadanie, i otrzymać za nie zapłatę. Ale historia, która może momentami, szczególnie w pierwszej części, tej we wspomnianej rezydencji, w której wszystko jest na miejscu, takie jak w dniu zabójstwa, dwadzieścia lat temu, wydawać się absurdalna, ma drugie dno.

Autorzy zechcieli bowiem postawić w swoim projekcie, trochę w nawiązaniu do ich poprzedniego projektu Portrait of a Torn, z którego wrażenia z demo znajdziecie na blogu, nie tylko na aspekt detektywistyczny, moralny i ludzki, ale i na elementy psychologiczne. Znalazło się tu również miejsce dla ezoteryki, w tym Tarota. Gra porusza tematykę chorób psychicznych i uwięzienia we własnym umyśle, który może zniewalać, ale i kreować. Dla wielu z nas zaskakujący koniec opowieści, powoduje, że historia i wszystkie jej abursy i absurdziki nabierają większego sensu, wydając się bardziej logiczne i bardziej celowe. 

The Last Case of John Morley to jak już wspomniałam czwarty projekt tego niewielkiego studia, które z każdym kolejnym tytułem, a nie wydaje się, by ta gra miała być ostatnią, czuje się w przygodowym gatunku coraz lepiej, i poprawia to co poprawienia wymaga. Choć recenzowana przeze mnie przygodówka nie obyła się bez pewnych niedociągnięć, w tym błędów w polskim tłumaczeniu, zmian w barwie głosu hrabiny i protagonisty, czy nie pojawiającego się tekstu na ekranie, całościowo jest wyraźnie lepiej. 

Rozgrywkowo tytuł ów stawia na eksplorację, którą można, no może poza kilkoma momentami, prowadzić we własnym, dość spokojnym i wyraźnie narracyjnym stylu. Narracja w grze jest mocno widoczna, i ma ona na celu podkreślenie klimatu noir, którym ów tytuł przesiąknął. Kolejne rozdziały przygodowego śledztwa rozpoczynają się od kwiecistych tekstów, opisujących nie tylko kolejny etap śledztwa, ale i stan emocjonalny naszego protagonisty. On sam komentuje swoje położenie i to co widzi, na co trafia, w dość wymowny sposób, wyrzucając z siebie potok słów, tym samym mocno nawiązując do kryminałów lat czterdziestych. 

The Last Case of John Morley to gra obsługiwana za pomocą klawiszów WSAD, z automatycznym zapisem, którego ja w przygodówkach nie pochwalam. Należy zatem pilnować by wyjść z gry po jej wcześniejszym zapisaniu. W pzreciwnym razie czeka nas powtórzenie jej fragmentu. 

W grze wbudowano rodzaj dziennika, który mimo wszystko stanowi jedynie sposób informacji, a nie pomocy. Znajdziemy w nim postaci, na jakie natkniemy się w rozgrywce oraz kwestie dotyczące samej sprawy. Notatnik ów pozwala na przejrzenie kluczowych wskazówek sprawy jaką prowadzimy, ale nie daje możliwości wejrzenia z notatki. W grze, w której musimy odnajdywać kolejne szyfry do kłódek, często nieco oddalonych od miejsc znalezienia podpowiedzi, niemożność taka sprawia, że musimy prowadzić własne, zeszytowe notatki, albo posługiwać się zrzutami z ekranu. Myślę, że w detektywistycznej przygodówce, skoro już jakiś dziennik się tu znajduje, taki element byłby bardzo pożądany, wręcz wskazany. 

The Last Case of John Morley to tytuł postaciowo, dialogowo dość ubogi. Tak właściwie rozgrywkę prowadzimy tylko naszym protagonistą, a jedynymi rozmówcami są hrabina Lady Margaret Fordside i pielęgniarka Beth Kelley. Dialogi z jakimi mamy do czynienia w dalszej części rozgrywki zamknięte są we wspomnieniach i odkryciach śledczych oraz nagraniach. Stanowią one element zadaniowej części gry i choć nie są zbyt skomplikowane, bo koncentrują się jedynie na klikaniu podświetlanych na zielono miejsc, nadają grze klimatu, i zagadkowości, i moim zdaniem prezentują się całkiem klimatycznie.

Choć wymienione przeze mnie dochodzenia, nie można nazwać zagadkami, bo nie wymagają one wytężania szarych komórek, a jedynie obserwacji i eksploracji, czyli growej uwagi, zadań typowo przydowych znajdziemy tu trochę. Nie brakuje zagadek przedmiotowych, czyli odnajdywania, podnoszenia i używania zebranych rzeczy, które nie trafiają do ekwipunku, bo takowego tu nie ma, a używane są automatycznie. Są i pewne mini-gry, w których odpowiednio ustawiamy popiersia, czy obrazy. Naszym zadaniem jest również odnajdywanie szyfrów do kłódek, a następnie otwieranie sobie przejść do nowych obszarów.

Spora część rozgrywki to eksploracja, odnajdywanie listów, dzienników, książek i nagrań, i to przede wszystkim w nocy. Do dyspozycji jest, ale jedynie w posiadłości, lampa, którą uruchamiamy za pomocą klawisza "F", bądź kółka myszy. Wspomniane źródło światła dostępne jest tylko w posiadłości, na kolejnym etapie w zakładzie psychiatrycznym już niestety nie, co dla mnie nie jest do końca zrozumiałe. Wiele pomieszczeń, właśnie w szpitalu jest na tyle ciemnych, że kompletnie nic w nich nie widać. 

Wizualnie recenzowany przeze mnie projekt przedstawia się całkiem porządnie. Posiadłość z wielkim, oświetlonym drzewem, pokojami w którym wiszą moczne obrazy Elody. Pomieszczenia ubarwiane dochodzeniami, czyli wizualiami w błyszczącym zielonym kolorze, są bardzo przyjemne dla oka. Na nieco inny obraz, bardziej mroczny i bardziej dołujący natkniemy się w szpitalu psychiatrycznym, w szczególności w piwnicach z celami. Mroczne miejsca, z momentami lekkiego przestrachu, związanymi z tajemniczą, brodatą postacią z nożem, nadają rozgrywce atmosfery tajemnicy, ale nie typowej dla grozy.

The Last Case of John Morley nie jest bowiem horrorem, nie jest grą w której, poza jednym momentem, w którym musimy się schować, należy czegoś się obawiać, co mnie osobiście bardzo zadawala, i niezmiernie cieszy. Jedynym co może wprawiać gracza w lekki niepokój, i wprawiało mnie osobiście w momenty przestrachu, są dźwięki otoczenia. Do naszych uszu dochodzić będą bardzo niepokojące brzmienia stukotu, działającej gdzieś w pustym przecież szpitalu windy, dziwnych pisków i tym podobnych. 

Tym co może się w opisywanym przeze mnie tytule podobać, poza narracją, która potrafi zaciekawić i miłą dla oka, klimatyczną grafiką, jest ścieżka muzyczna. Ta przywodzi na myśl stare kryminały i styl opowieści detektywistycznym w ich najczystszej, klimatycznej postaci. Muzyka potrafi dodać grze klimatu, potrafi także zatrzymać na nieco dłuższy moment, kazać przystanąć w grze i wsłuchać się w przyjemną dla ucha, melancholijną nutę. 

Cieszy również polska wersja językowa w postaci napisów. Indigo Studios - Interactive Stories to niewielkie studio, które stara się trafiać swoimi grami do większej ilości graczy wydając je w wielu wersjach językowych. Wśród nich jest także polska lokalizacja. 

Wspominałam, że twórcy odrobili lekcję i w swoich projektach postarali się coś naprawić. W The Last Case of John Morley zdecydowanie, względem wspomnianego już Portrait of a Torn, w którą to grę po polsku zwyczajnie nie dało się grać, z powodu niedopasowania tekstu do faktycznych dialogów, poprawiono polskie tłumaczenia. Choć gra nie uniknęła błędów w postaci literówek, niewłaściwej formy budowania zdań, błędów stylistycznych i małych braków w tłumaczeniu, to ojczysta lokalizacja, gry w pełnej, i muszę tu zaznaczyć całkiem dobrej angielskiej wersji głosowej, jest na tyle poprawna, by swobodnie poruszać się po opowieści, rozumiejąc jej sens. 

Podsumowując, The Last Case of John Morley, kolejne przygodowe dzieło niewielkiego studia, które jak widać nie zamierza się poddawać, i wciąż tworzy swoje projekty, stale je ulepszając i wyciągając lekcje z niedociągnięć, to całkiem ciekawa przygodówka, która może być doskonałą odskocznią od dużych i wyczekiwanych tytułów.

Krótki czas rozgrywki, który przewidziano na około 3-4 godziny, proste zagadki, klimat i eksploracyjno-narracyjna rozgrywka w liniowej formie mogą być dobrym powodem do sprawdzenia owego tytułu także przez graczy, którzy z przygodówkami, szczególnie o tematyce detektywistycznej, nie są "za pan brat". Recenzowany przeze mnie tytuł nie wymaga od grającego zbytniego wysilania umysłu, a i potrafi również w jakiś sposób poprowadzić za rączkę, no i nie jest grą drogą. 

Na plus również miła dla oka, i podkręcająca klimat grafika, świetna ścieżka muzyczna, którą przyjemnie się słucha, często zatrzymując na dłuższą chwilę, by się nię podelektować, a także całkiem udany angielski dubbing.

Cieszy również polska wersja językowa, która choć nie uniknęła błędów i niedoróbek, jest o niebo lepsza niż w poprzedniej grze tegoż studia, w której coś wyraźnie poszło nie tak. 

Trochę smuci brak ręcznego sposobu zapisywania rozgrywki, który ułatwiłaby wracanie do pewnych momentów zabawy. W grę powinien być również wbudowany klasyczny notatnik, bądź dziennik. Jak zwał, tak zwał, ale notatki ułatwiłyby wgląd w szyfry, które należy w grze zbierać. Mógłby również nadać temu dziełu jeszcze więcej klimatu kryminałów z starym stylu. 

Moja ocena 7/10. 

Grałam w wersję na komputery osobiste PC - Steam.

Zalety:

  • Angażująca fabuła;
  • Zaskakujące zakończenie;
  • Brak typowych straszaków;
  • Klimat kryminałów noir;
  • Dobry angielski dubbing;
  • Możliwość zagrania po polsku;
  • Przyjemna dla oka grafika;
  • Świetna ścieżka muzyczna;

Wady:

  • Mimo wszystko za krótka;
  • Wciąż problemy w polskiej wersji;
  • Momentami zbyt łatwo;
  • Brak typowego notatnika;
  • Brak ręcznych zapisów