wtorek, 3 marca 2026

Bye Sweet Carole - recenzja. Byłaby urocza gdyby była typową przygodówką

Bye Sweet Carole - recenzja. Byłaby urocza gdyby była typową przygodówką

Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji przygodowej gry z elementami platformowymi, horroru w iście bajkowym, animowanym stylu, zatytułowanego Bye Sweet Carole. Oto co myślę o tej grze! 

Bye Sweet Carole swoją premierę na Steam miała w październiku zeszłego roku i była jedną z takich produkcji, której przyglądałam się od jej pierwszych zapowiedzi. Z jednej strony pociągała mnie baśniowym, tajemniczym, mrocznym klimatem i przepiękną oprawą graficzną, z drugiej przerażała elementami zręcznościowymi i czasowymi, za którymi.... no cóż.... w grach nie przepadam. Szczerze powiedziawszy długo wahałam się czy mam w nią zagrać. Ale gdy tytuł, zresztą nie tak dawno, zagościł również na GOG, postanowiłam sprawdzić czy moje obawy były zasadne, czy też strach w moim przypadku miał jedynie wielkie oczy. I tak dzięki uprzejmości polskiej platformy growej, za co bardzo dziękuję, miałam okazję przekonać się czy Bye Sweet Carole jest grą dla mnie, czy niestety nie? Na to pytanie odpowiem oczywiście w poniższej recenzji, do której przeczytania serdecznie Was zapraszam 😀

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

Fabuła - mroczna baśń w narracyjnym stylu 

Bye Sweet Carole to opowieść przenosząca gracza w przeszłość, na początek ubiegłego wieku, kiedy to edukacja dziewcząt koncentrowała się na nauce bycia dobrą żoną i matką, a świat kobiet wyglądał zupełnie inaczej niż wygląda obecnie (przynajmniej w większości krajów na świecie). Ta skierowana ku kobietom, ale wcale nie typowo kobieca przygodówka w stylu survival horroru dedykowana jest przez jej autora, Chrisa Darrila zmarłej matce. 

Akcja gry przenosi nas bowiem na początek XX wieku, rozgrywając się w niewielkiej brytyjskiej społeczności, w której ruch feministyczny coraz bardziej daje o sobie znać, zmieniając zdominowaną przez mężczyzn rzeczywistość. Poznajemy młodą Lanę Benton, która próbuje odkryć prawdę o zaginięciu swojej najlepszej przyjaciółki Carole Simmons, wychowanki nieprzyjaznego, pełnego tajemnic i mroku, niczym z horroru, sierocińca Bunny Hall. Dzięki tajemniczemu listowi Carole z niejakim "Francuzem" Lana jest przekonana, że jej przyjaciółka wcale nie uciekła, a jej zaginięcie ma drugie, przerażające dno.

Nazwana przez okoliczne ptaszki księżniczką tajemniczej krainy Corolla, panna Benton balansuje między życiem, a śmiercią, prowadząc śledztwo sięgające zjawisk natury paranormalnej i fantasy, w której rzeczywistość miesza się z magią. Przechodzi od codzienności sierocińca Bunny Hill do tajemniczej krainy fantasy, Corolli, rządzonej przez okrutnego tyrana Pana Kyna, któremu towarzyszy złowroga sowa o czerwonych oczach znana jako Velenia i wiele innych, poddanych mu istot.

Potrafiąca zmieniać postać od dziewczęcej po króliczą, pewna siebie, ale i nieustraszona Lana Benton, przekonana o słuszności swojego działania, bada, sprawdza, prowadzi dochodzenie, ale także ucieka, chowa się oraz staje do walki, będąc się ratunkiem dla innych, i dla samej siebie. 

Bye Sweet Carole to zdecydowanie przejmująca, wciągająca i bardzo tajemniczna opowieść, dawkowana graczowi czasami w powolny, a czasami w dynamiczny sposób. Skanianie między zupełnie innymi rzeczywistościami i innym wyglądem, w tym umiejętnościami Lany, przeplatane jest baśniową opowieścią narratora, która zamyka i otwiera kolejny rozdział gry. Fabuła jest tu mocno nastawiona właśnie na narrację, nie zapominając jednocześnie, że nie jest to tylko słodka, animowana historia rodem z animacji Disneya, choć do takich tej grze jest bardzo po drodze. 

Interfejs i sterowanie - poprowadź Lanę przez pełną akcji przygodę 

Recenzowany przeze mnie tytuł to tak naprawdę malowany horror, a w dużej mierze również survival horror, w którym walczymy Laną Benton o przetrwanie, stawiając czoła licznym postaciom. I nie są to tylko źli bohaterowie dręczonej krainy, ale również pracownicy sierocińca, którzy nagle zmieniają się w gotowe na mord bestie. 

Gra autorstwa wspomnianego już przeze mnie Chrisa Simmonsa, mającego na swoim koncie serię horrorów o przetrwaniu zatytułowaną Remothered, jest w pewnym sensie klonem tych gier. Im dalej w rozgrywkę, tym Lana doświadcza coraz więcej przemocy. Akcja coraz bardziej koncentruje się na przetrwaniu, chowaniu się, uciekaniu i kombinowaniu co dalej. Popędzani przez gnające do przodu zagrożenie, choćby ze strony brutalnej kucharki z tasakiem, gubimy narracyjną jakość, stając się trybikiem w klasycznym horrorze, w typowej przygodowej grze akcji w survivalowym stylu, co moim skromnym zdaniem nie wychodzi grze na dobre. Ten pęd sprawia, że opowieść traci na znaczeniu, na narracji, stając się zbyt brutalną, i na dodatek mającą problem z płynnością rozgrywki. 

Bye Sweet Carole to gra, w której historię poznajemy i próbujemy przetrwać sterując Laną, która jak już nadmieniłam wkracza w świat fantasy nie tylko w swojej naturalnej postaci, ale i w roli króliczki, mającej zupełnie inne umiejętności, i inną perspektywę. Postacią dowodzimy za pomocą klawiatury i przypisanych przez grę przycisków interakcji, albo kontrolera, który jest przez grę zalecany. Rozgrywka do najłatwiejszych, szczególnie dla mnie, osoby kochającej spokojną klasykę przygodową, nie należy do najłatwiejszych. Kierowanie Laną za pomocą pada, w growej zabawie pełnej akcji, w typowym survival horrorze, który połączono z oldschoolowymi elementami platformowymi, jest zwyczajnie łatwiejsze, choć wcale nie gwarantuje sukcesu. Śmierć bohaterki nie jest w tym przypadku niczym dziwnym, podobnie jak wracanie do trudnych momentów po wielekroć razy, zważywszy, że gierka nie oferuje ręcznego zapisu, a jedynie automatyczny.

W zależności jaką obsługę gry wybierzemy, czy będzie to klawiatura, czy też kontroler, do dyspozycji będziemy mieli sporą ilość przypisanych grze przycisków. Część ich dotyczy typowych interakcji, czyli poruszania się, podnoszenia i używania przedmiotów, rozmów czy działań z przedmiotami i obiektami. Są również takie, które pozwalają zmienić naszą bohaterkę w króliczkę, pozwalając jej biegać, i skakać, co jest w tym growym projekcie niezmiernie istotne, a także otworzyć ekwipunek, który jest w swej formie zbliżony do typowych przygodówek. Klasycznie wypada również system zadań, konkretnych celów, które wyraźnie, jeśli tylko dotkniemy odpowiedniego przedmiotu i miejsca, zostaną przez grę wypunktowane. 

Wszelkich interakcji w pędzącej do przodu, dość brutalnej i pełnej przeciwników grze, która jednocześnie stawia na przeróżne wyzwania natury logicznej, i nakazuje często powroty do miejsc już odwiedzanych, musimy się zwyczajnie nauczyć. Opanowanie ich w sposób przynajmniej dobry zmniejszy poziom frustracji z nieudanych momentów, w których śmierć, bo nie wiemy co dalej, bo zabrakło nam czasu, bo nie udał się nam skok, przychodzi nazbyt często. 

Zagadki i zadania - wiele się dzieje, niekoniecznie dobrego 

No cóż, Bye Sweet Carole bywa tytułem nader denerwującym, i niech nie zmyli Was urokliwa oprawa graficzna i klimat animacji Disneya. I choć opowieść, która pozwala nam poznać nie tylko historię Lany, ale i w retrospekcjach również losy Carole, potrafi zaciekawić, skupić uwagę graczy, intrygować, a nawet wzruszać, to elementy zręcznościowe, rozgrywka platformowa, przeciwnicy i przesadzone utrudnianie rozgrywki, może zirytować, i to nie raz. 

Dziwnym pomysłem jest w grze konieczność wykonywania następujących po sobie poleceń, wracania do pomieszczeń, w których niejednokrotnie czyha przeciwnik, by wykonać zlecone przez grę zadanie. Wracanie się do lokacji by przekręcić zawór, przesunąć drabinę czy zabrać przedmiot, jest raz niepotrzebnym sianiem chaosu i gubieniem płynności, dwa dodatkowym stresem, trzy sztucznym wydłużaniem rozgrywki, która raczej tego nie potrzebuje. 

Twórca recenzowanej przeze mnie przygodowej gry akcji, z zdecydowanie za częstymi (jak dla mnie) elementami survivalu, postarał się poprzez zagadki zbliżyć swój projekt do typowej przygodówki, w której gracz stale przeszukuje lokacje, wraca by coś zdobyć, bądź udaje się do odwiedzanego już miejsca ponownie, aby zrealizować cel. Zabieg ów miałby sens, gdyby w takich momentach gierka zwalniała, akcja grozy schodziłaby na plan dalszy, albo w ogóle zamierała. Ale tak się niestety nie dzieje. 

Gnani przez akcję, zestresowani zbliżającym się wrogiem, który nie daje nam spokoju i zaraz pozbawi Lanę życia, gubimy rytm i zaczynamy gubić także możliwość logicznego myślenia. Nagle nie wiadomo co trzeba zrobić, choć czynność, którą zleca nam gra, jest banalna. Szybkość i strach w przypadku zagadek logicznych zdecydowanie nie jest sprzymierzeńcem gracza.

Problemem są również, wraz z postępami gry, coraz liczniejsi wrogowie. W ich przypadku szczególnie mocno widoczne jest to, że gra nie bardzo wie czym chce być i jaki kierunek zamierza obrać. Z jednej strony mamy przeciwników, którzy reagują na najmniejszy dźwięk, jaki jesteśmy w stanie wywołać. Hałas sprawia, że pojawiają się niemal natychmiast, i nie są przyjaźnie nastawieni. Ale pojawia się także ich dziwna losowość, która sprawia, że do końca nie wiemy jak działają wrogowie, co robimy źle, i czy aby ich pojawianie się w danych miejscach nie jest losowe. Dziwny zabieg, mega irytujący, i mocno utrudniający i zniechęcający do rozgrywki. Mnie samej zdarzało się w takich chwilach odpuszczać granie, by wrócić do historii gdy przeszedł mi przysłowiowy "nerw". 

Źródłem frustracji są zagadki i zadania polegające na ciągłym wracaniu, wkurzający przeciwnicy, którzy nie bardzo wiadomo jak działają, ale i elementy skradankowe, których ja zwyczajnie w grach nie cierpię. Ciężko mi się do nich przekonać również w tak urokliwej graficznie opowieści, jaką niewątpliwie jest opisywana przeze mnie gra.

Graficzne cudo - animowany horror w disneyowskim stylu 

Nikt nie może bowiem zaprzeczyć, że Bye Sweet Carole nie jest tytułem przepięknym graficznie, takim, którym można zachwycać się, nawet jeśli za tobą lata kucharka z tłuczkiem czy wściekła, diaboliczna sowa z czerwonymi oczami. 

Gra jest przepiękną, ręcznie malowaną przygodówką, w baśniowym, animowanym stylu, rodem z produkcji Disneya. Malowane, urokliwe pod każdym względem tła, z malowanymi postaciami i mnóstwem szczegółów i szczególików, ożywają na naszych oczach w kolejnych, dostępnych w wielu rozdziałach lokacjach. Dopracowane graficznie miejscówki, z równie dopracowanym wyglądem zbieranych przedmiotów, wpisującym się w baśniowy styl, podbijającym nasze pozytywne z niej wrażenia.

Nic jednak nie buduje tak klimatu rodem z produkcji animowanych, jak przeurocze, filmowe animacje, które, czego twórcy wcale nie kryją, inspirowane są najbardziej znanymi, najbardziej lubianymi, wybitnymi filmami animowanymi.  

Gra prezentuje się zwyczajnie przepięknie. I to piękno przyciąga zapewne wielu potencjalnych graczy. Nie jest to jednak urocza gra w lekkim stylu. Jej graficzne, animowane, fantasy - baśniowe piękno jest także mroczne. I choć mrok jest to również ręcznie rysowany i kunsztownie animowany, to wylewa się z niego horror z potworami, które mogą, a nawet chcą przerażać. I oczywiście to robią, nawet jeśli są iście bajkowe. 

Ścieżka muzyczna i udźwiękowienie - zdecydowanie nie ma co narzekać 

Klimat grozy ze świata baśni i animacji, atmosferę opowieści skupionej na fabule, opowiadanej przez narratora, podbijanej przeuroczą stroną wizualną, i monetami akcji, z grozę w tle, podkręca również doskonała ścieżka dźwiękowa i muzyczna. 

Główny motyw muzyczny w Bye Sweet Carole przewija się przez sporą część rozgrywki, i stanowi ważny składnik przygodówki, dla której inspiracją stały się najznamienitsze filmy animowane. Nie da się nie zauważyć, że melodia główna czerpie z tegoż filmowego gatunku garściami, przenosząc graczy w baśniową opowieść, która złudnie może wydawać się lekką i bezproblemową.

Nie jest jednak taką, gdyż oprócz słodkich momentów, na graczy czekają także te zdecydowanie trudniejsze, brutalniejsze i mroczne. Ścieżka dźwiękowa o tym jednak nie zapomina, wlewając nam w uszy dźwięki mroku, zagrożenia i tajemnicy, robiąc to w najlepszy sposób w jaki potrafi. 

Omawiana przeze mnie gra to tytuł w pełnej angielskiej wersji językowej, z doskonałym dubbingiem, z profesjonalnymi aktorami, którzy w postaci owej gry, włącznie z czołowymi, jak i pobocznymi, wcielają się w doskonały sposób. Bohaterowie, zarówno pozytywni, jak i negatywni, a tych nie brakuje, są autentyczni, ciekawi, mają charakter i duszę, co wyraźnie udziela się aktorom głosowym, którzy do swych ról przyłożyli się w należyty, perfekcyjny sposób. 

Niestety to kolejna gierka na długiej liście tych, w które po polsku niestety nie zagramy. Choć profesjonalny angielski dubbing (można grać również w pełni po włosku), niewątpliwie cieszy, to chciałoby się móc poznać opowieść także z napisami w ojczystym języku. Niestety nie jest to możliwe, i nic nie wskazuje, by kiedyś było. 

Bye Sweet Carole podsumowanie recenzji - urocza, przepiękna, ale jednak nie dla mnie 

Podsumowując, Bye Sweet Carole to bez dwóch zdań urocza graficznie, przepiękna, malowana i niesamowicie zanimowana opowieść, którą świetnie się ogląda, ale niestety gorzej się w nią gra. Wizualnie przygodówka przyciąga. Jej graficzne piękno może być bardzo zgubne, przyciągać graczy, choćby takich jak ja, którzy kochają rysowane przygodówki, ale nie bardzo elementy akcji. 

Recenzowany tytuł zaciekawia fabularnie, napędza opowieść graficznym pięknem i doskonałą ścieżką muzyczną i dźwiękową, ale zniechęca większością rozgrywki. Gra nie bardzo wie kim chce być. Jest trochę przygodówką, stawiającą na zbytnie utrudnianie zagadek i sztuczne rozciąganie rozgrywki, a trochę platformówką z typowymi dla tego gatunku rozwiązaniami. Stara się być baśnią, przemycającą do fabuły feministyczne tematy, ale i klasycznym surival horrorem z przeciwnikami, których trudno okiełznać, bo nie bardzo wiadomo jak działają. 

Hmm..... przepiękna to gra, ciekawa fabularnie, urocza, ale zdecydowanie nie dla mnie. To raczej tytuł dla zwolenników szybkości, akcji i growego miszmaszu, który w takim wydaniu mnie zwyczajnie nie pasuje. Bye Sweet Carole byłaby świetną grą, gdyby była klasyczną przygodówką. Ale niestety nie jest. 

Moja ocena 6/10. 

Serdecznie dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na komputery PC, oczywiście na GOG



Zalety:

  • Przepiękna grafika;
  • Fabularna opowieść, która może się podobać;
  • Urokliwa ścieżka dźwiękowa i muzyczna;
  • Ciekawe, charakterne postaci;
  • Bardzo dobry dubbing;
  • Baśniowy klimat;
  • Disneyowski styl, który mi się podoba

Wady: 
  • Zbyt trudne elementy zręcznościowe;
  • Wrogowie, których działania nie rozumiem;
  • Zbytnie utrudnianie zagadek;
  • Brak ręcznych zapisów rozgrywki;
  • Sztuczne rozciąganie rozgrywki;
  • Brak polskiej wersji językowej

poniedziałek, 2 marca 2026

Luna and the Sea, z cyklu "darmowe na Steam". Pierwszy rozdział uroczej przygodówki

Luna and the Sea, z cyklu "darmowe na Steam". Pierwszy rozdział uroczej przygodówki

 

Dziś w cyklu "darmowe na Steam" przygodówka nie nowa, bo mająca premierę w zeszłym roku, ale niezwykle uroczna i klasyczna w rozgrywce, stawiającej na point-and-clickLuna and the Sea, gra dostępna na Steam w opcji Free to play.

W ogromenej ilości gier przygodowych dostępnych na Steam przegapić można ciekawy tytuł. Tak też w moim przypadku było z przygodówką "wskaż i kliknij" autorstwa studia Voidance, zatytułowaną Luna and the Sea. Gra, która swoją premierę na Steam miała prawie rok temu, trafiła do mojego cyklu "darmowe na Steam", bowiem jest tytuł dostępny na platformie w opcji Free to play, w pierwszym dostępnym rozdziale. Gra z początkiem stycznia przeszła aktualizację, w której twórcy dodali więcej animacji, naprawili błędy i więcej. Gra zyskała również nowy zwiastun. 

Warto przeczytać również:

Luna and the Sea to gra przygodowa w klasycznym stylu point-and-click, dostępna za darmo na Steam w pierwszym rozdziale. Jest to gra ręcznie rysowana, stworzona przez ludzi, ale przy pomocy sztucznej inteligencji, które wspiera grafikę, muzykę, dźwięki oraz dubbing w języku angielskim oraz niemieckim. W grze natkniemy się na klasyczne rozwiązania przygodowe, w tym przedmiotowe zagadki, ale i na wybory, które mają znaczenie. 

Wraz z tą urokliwą przygodówką przenosimy się do XVII-wiecznego Amsterdamu, by przejąć kontrolę nad dziesięcioletnią sierotą o imieniu Luna. Dziewczynka o dobrodusznym usposobieniu, zmaga się z surową rzeczywistością miasta pełnego tajemnic. Ale pewnego dnia w jej ręce trafia zagadkowy list, świadczący o tym, że jej ojciec jest królem Hawany. Wyrusza zatem w niebezpieczną podróż przez ocean, gdzie mierzy się z wyzwaniami, ale i z trudnymi wyborami. 



Luna and the Sea to przygodówka w klasycznym stylu, oparta na fabule, typowych rozwiązaniach tegoż gatunku, wzbogacona o wybory, które mają znaczenie. To słodko-gorzka opowieść w malowanym stylu, o nadziei, stracie i wolności. Gra oferuje dynamiczny system podpowiedzi. Lunę prowadzi jej jedyny przyjaciel, czyli Księżyc, który gdy tylko się zgubi, delikatnie poprowadzi ją dalej. Tytuł dostępny jest w pełnej wersji językowej, po angielsku i niemiecku.

Premiera gry w pierwszym rozdziale miała miejsce 28 marca 2025 roku i jest grą dostępną za darmo, na PC oraz na Mac. 

Karta Steam - zagraj za darmo








W Reflections of the void zagramy w marcu

W Reflections of the void zagramy w marcu

 

Jeszcze w tym miesiącu swoją premierę będzie mieć wizualna powieść w klimacie grozy, z wieloma zakończeniami, zatytułowana Reflections of the void. jest dokładna data premiery, jest i nowy zwiastun. 

Echo Story Games, niewielkie, dwuosobowe studio, podzieliło się dokładną datą premiery swojej przygodowej wizualnej powieści w klimacie filozoficznego horroru o cenie ludzkich uczuć, zatytułowanego Reflections of the void. Gra, której wrażenia z demo, które wciąż można sprawdzać na Steam, znajdziecie na blogu, swoją premierę będzie miała już za kilkanaście dni, zasilającą tym samym marcowe premiery gier przygodowych. Z tej okazji twórcy przygotowali także najnowszy jest zwiastun. 

Przeczytaj również:

Reflections of the void  to wykonana w rysunkowym stylu, mroczna opowieść w klimacie grozy, mająca filozoficzny wydźwięk, w której gracz podejmować się będzie wyborów polegających na przestrzeganiu lub łamania zasad. Gra swoją premierę ma mieć zarówno na Steam, jak i na platformie itch.io i jest projektem niewielkiego studia, i grą w którą będzie mogli zagrać również z polskimi napisami. 

O grze miałam okazję wspominać już na swoim blogu, więc przypomnę, że rozgrywka toczy się podczas kolejnych dni w domu, w którym sprawujemy pieczę nad przebywającymi tam ludźmi, także bardzo młodymi. Naszym zadaniem jest wypełnianie z góry ustalonych poleceń, i nie łamanie zasad, które mogą kosztować bardzo wiele, również nasze i naszych podopiecznych życie. Zadanie z pozoru wydaje się łatwe, jednak wszystko zmienia się, kiedy w ośrodku pojawia się nowa podopieczna.

Reflections of the void to gra stawiająca na wybory i decyzje graczy, połączenie dramatu, horroru i elementów science-fiction. Wykonana została w ręcznie rysowanym stylu. Wybory w niej dokonywane zmieniają nie tylko dialogi, ale konkretne wydarzenia w grze, doprowadzając również do śmierci jakiejś z dostępnych postaci, także protagonisty, i finalnie prowadzą do jednego z wielu zakończeń. Gra stawia na odkrywania, bo świat jest tu bardziej bogatszy niż na początku może się wydawać, gra bowiem jest wielowymiarowa. Przygodówka nie posiada dialogów mówionych, ale dostępna jest w wielu tłumaczeniach. Zagramy w nią także po polsku - napisy. 

Premiera przygodówki przewidziana jest na 13 marca 2026 roku, na Steam i itch.io, w wersji na PC. Jej demo wciąż jest dostępne.

Karta Steam - pobierz demo 






sobota, 28 lutego 2026

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler, duża aktualizacja gry na Steam i GOG

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler, duża aktualizacja gry na Steam i GOG

 

Duke Grabowski, przygodowa gra "wskaz i kliknij", gra autorstwa Billa Tillera, po dziesięciu latach doczekała się dużej aktualizacji, która wprowadziła wiele zmian, które ulepszają nie tylko wrażenia z gry, ale i jej grywalność.

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler przygodówką, która właśnie przeszła spore zmiany. Przygodowa gra typu point-and-click, które swoją premierę miała w roku 2016, czyli dziesięć lat temy, gra autorstwa Cateia Games, Autumn Moon Entertainment, Jordan Freeman Group, stworzona przez Billa Tillera, odpowiedzialnego za A Vampyre Story i tworzoną wspólnie przez Autumn Moon Entertainment, Tag of Joy jej kontynuację A Vampyre Story: A Bat's Tale, przeszła poważne zmiany. W grze wprowadzoną nową grafikę w rozdzielczości 4K, zapisy w chmurze, nowe wersje językowe i wiele więcej. 

Warto przeczytać również:

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to klasyczna, komediowa przygodówka, w pirackim stylu, inspirowana klasycznymi opowieściami awanturniczymi, w której wcielamy się w tytułowego Duke'a, pirata wprawionego w swoim fachu, ale mającego problem z kobietami. Gracz razem z nim eksploruje i mierzy się z zagadkami na wyspie Azurbbean, poznając wiele postaci, od piratów, po marynarzy-zombie czy goryle zapaśnicy. 

Gra, która swoją premierę miała w październiku 2026 roku, teraz przeszła dużą aktalizację. Została przeniesiona na silnik graficzny Unity 6. i jest dostępna w grafice 4K, w wysokiej rozdzielczości. Naprawiono wygładzanie krawędzi, poprawiono również wydajność gry. 



Gra obsługuje teraz synchronizację zapisów w Steam Cloud na wszystkich systemach operacyjnych. Przygodówka jest teraz dostępna również na Mac. Dodano dwa nowe języki - niestety nie ma wśród nich polskiego. Twórcy są jednak otwarci na osoby, które są zainteresowane tłumaczeniem gry. Więcej szczegółów dotyczących zmian wprowadzonych w grze znajdziecie w tym miejscu.

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler jest klasyczną przygodówką obsługiwaną za pomocą myszy. Posiada pełną angielską wersję językową. 

Gra dostępna jest na Steam, na PC, Mac oraz Linux oraz na GOG. 

Karta Steam 

Karta GOG







piątek, 27 lutego 2026

Tavern Talk darmo w Amazon Luna. Poprowadź tawernę w świecie fantasy

Tavern Talk darmo w Amazon Luna. Poprowadź tawernę w świecie fantasy

 

Przytulana powieść wizualna, w której zajmujemy się prowadzeniem tawerny, czyli Tavern Talk w najnowszym zestawie lutowych darmówek w Amazon Luna.

Amazon Luna udostepnił nową garść darmowych gier miesiąca lutego. Wśród tytułów znalazła się również gra przygodowa, będąca przytulną wizualną powieścią o prowadzeniu pewnej tawerny. Gra zatytułowana Tavern Talk dołączyła tym samym do Ambition: A Minuet in Power, innej przygody w klimacie visual novel, która zasiliła przygodowe rozdawnictwo tego miesiąca od Amazon. Gra stworzona przez Gentle Troll Entertainment, który jest również jego wydawcą jest darmowa, do zagrania w aplikacji Amazon Luna. 

Przeczytaj także:

Tavern Talk to opowieść, w której prowadzimy tawernę w świecie fantasy, to przytulna gra inspirowana D&D. Przenosimy się w niej do Wayfarer's Inn, popularnej knajpki położonej w fantastycznej krainie Asteria, nie będąc jednak zwykłym barmanem czy barmanką. Mikstury napojów, które podajemy swoim klientom, mogą zmienić ich przeznaczenie. Właściciel tawerny może zmieniać także plotki, które podsłucha w swoim lokalu, a następnie organizować misje, w których będą chcieli brać udział jego goście. Nie zabraknie przyjaźni z barwnymi postaciami gry, czy dreszczyku emocji. Każda plotka i misja przeplata się z zagrożeniem jakie wisi nad krainą Asteria.

Gra, dla której inspiracją stało się TTRPG to możliwość poznania wyjątkowych osobowości, którym możemy pomagać, współczuć im, rozmawiać, by czuli się jak w domu. To magiczne drinki, które mogą zmienić naprawdę wiele. To także tworzenie misji i poznawania starożytnych tajemnic, które zagrażają krainie. Jest i dekorowanie tawerny, by każdy gość czuł się w tym miejscu wyjątkowo dobrze, by było ono bardzo przytulne.

Gra swtorzozna jest w rysunkowym, ręcznie malowanych stylu, nie posiada dialogów mówionych i niestety nie jest dostępna z polskimi napisami.

Darmowa gra do zagrania w aplikacji Amazon Games. 







The Tragic Loss of M. Slazak, point-and-click w klimacie Lovecrafta

The Tragic Loss of M. Slazak, point-and-click w klimacie Lovecrafta

 

Klimat Lovecrafta poczujemy w przygodowej grze typu "wskaż i kliknij", w retro pikselowej grafice, zatytułowanej The Tragic Loss of M. Slazak, która ma swoje miejsce na Steam. 

Twórcy pikselowego folk horroru Carnival szykują się do premiery, która jeszcze nie została ogłoszona, swojej kolejnej przygodówki. Studio Beyond Booleans pragnie zaprezentować graczom przygodówką The Tragic Loss of M. Slazak, z klasyczną rozgrywką "wskaż i kliknij", w klimacie grozy rodem z Lovecrafta, jak choćby w niedawno recenzowanej przeze mnie grze The Dark Rites of Arkham, której poradnik z wszystkimi osiągniecia znajdziecie na blogu. Gra nie ma jeszcze daty premiery, ani zwiastuna, ale ma swoje miejsce na platformie Steam, gdzie można dodawać ją do swojej listy życzeń. 

Warto przeczytać również:

W grze The Tragic Loss of M. Slazak poznajemy historię Mirosława Slazaka, polskiego emigranta, który tuż przed wybuchem II wojny światowej uciekł do Wielkiej Brytanii. Jego jedynym dobytkiem były wtedy ubrania, paszport oraz duża, zabytkowa skrzynia, zamknięta na łańcuch.

Po latach, 14 grudnia 1997 roku sześć osób zasiada do posiłku, na zaproszenie Mirosława, ale ten się nie pojawia. Wśród gości jest jedyny wnuk antykwariusza, Borys Garozniak, który wkrótce postanawia zająć się poszukiwaniem dziadka. Przekona się, że człowiek, którego znał, ma sekrety, a on sam będzie przemierzał kręty labirynt tajemnicy, mierząc się z zagrożeniem widzialnym, jak i takim którego nie widać.


The Tragic Loss of M. Slazak jest klasyczną przygodówką point-and-click, bazującą na twórczości Lovecrafta, w retro pikselowej grafice, bez dialogów mówionych, w angielskiej wersji językowej. Gracz wcieli się, jak już wspominałam, we wnuka zaginionego antykwariusza Mirosława, przeszukując wnętrze jego domu, rozwiązując zagadki przedmiotowe, jednocześnie próbują odnaleźć się z zmieniających się i trudnych relacjach rodzinnych. To czego podejmujemy się w grze, będzie miało wpływ na fabułę i poprowadzi gracza do wielu zakończeń. 

Data premiery gry nie została jeszcze ogłoszona. Swoją premierę będzie mieć na Steam, na PC.

Karta Steam




Boxes: Lost Fragments za darmo w Epic Games Store

Boxes: Lost Fragments za darmo w Epic Games Store

W zeszłym roku Prime Gaming, obecnie Amazon Luna miał w swojej darmowej ofercie przygodową grę logiczną Boxes: Lost Fragments. Teraz za darmo można ją zdobyć bezpośrednio w Epic Games Store.

Nowy zestaw, cotygodniowy zestaw darmowych tytułów zadebiutował w Epic Games Stote. Jeśli nie udało się Wam odebrać Boxes: Lost Fragments w lipcu zeszłego roku w Amazon Luna, z aktywacją w Epic Games Store, to teraz możecie zrobić to bezpośrednio na Epicu. W tym tygodniu do odebrania jest bowiem właśnie ten tytuł, gra stworzona przez Big Loop Studios, wydana dzięki Snapbreak Games.

Przeczytaj również:

Boxes: Lost Fragments to pełna zagadek, łamigłówek i wyzwań przygodowa gra logiczna w stylu escape room. Wcielamy się w legendarnego złodzieja, który zostaje zwabiony do rezydencji, by ją okraść. Wkrótce zmierzy się z czterema pudełkami z układankami, które ktoś kiedyś zaprojektował, nie wiadomo po co. Zaczyna wątpić, że jest to zwyczajna rezydencja. Przekona się, że by odzyskać wolność, musi poradzić sobie z nie lada wyzwaniem. 

Gra jest typową grą z łamigłówkami, o różnym poziomie trudności, z przyjemną dla oka grafiką i możliwością zagrania z polskimi napisami. 

Gra dostępna za darmo w Epic Games Store, wraz z grą My Nihgt Job, czyli platformowym horrorrem, do czwartku 5 marca 2026 roku, do godziny 17.

Epic Games Store - pobierz darmową grę