Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry detektywistycznej, kontynuacji dobrze przyjętej serii o detektywie Grimoire i jego towarzyszce Sally. Oto recenzja The Mermaid Mask!
Serię o detektywie Grimoire poznałam stosunkowo niedawno, bo w marcu tego roku od przygodówki o tytule Detective Grimoire, która swoją premierę miała w roku 2014, a której recenzję umieściłam na moim blogu. Zachęcona intrygującym stylem poprowadzenia narracji, ciekawym klimatem, wciągającą detektywistyczną fabułą i intrygującymi postaciami, oczywiście sprawdziłam kolejną grą z tej serii. I tak kilkanaście dni później na blogu pojawiła się recenzja Tangle Tower, gry, która choć zachowała swoją formę, to wyraźnie rozwinęła skrzydła. Zapragnęłam zatem sprawdzić także najnowszą część tego doskonałego, przygodowego cyklu, który w grze pod tytułem The Mermaid Mask ma swoją premierę właśnie dzisiaj. Grę miałam okazję sprawdzić dzięki twórcom, a jest to podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich gier studio SFB Games, za co serdecznie dziękuję.
Inne recenzje mojego autorstwa dostępne na blogu:
- A Lost Man: Chapter I - recenzja. Klasyka, zagadki i pewna doza surrealizmu
- The Tragedy at Deer Creek - recenzja. Przejmująca opowieść która daje do myślenia
- Magin: The Rat Project Stories - recenzja. Ładna i ciekawa, z koszmarnymi karcianymi walkami
Przygoda z The Mermaid Mask w pełnej jej wersji nie jest moim pierwszym z nią spotkaniem. Fragment tejże opowieści miałam okazję sprawdzić w wersji demonstracyjnej, z której wrażenia zamieściłam na blogu. Demo oczywiście nie dało mi wglądu w pełen zasób dobroci tej klasycznej, a jednak jakże innej rozgrywkowo gry przygodowej. Odczułam na własnej skórze, że twórcy jednocześnie dotrzymali kroku poprzedniczce, jak i wyszli przed szereg, dokładając do gry nowości, usprawniając śledcze dochodzenie, dodając pewien system podpowiedzi, nowości graficzne, a przede wszystkim znacznie wydłużając rozgrywkę, którą ustalono na kilkanaście godzin. Mnie jednak zajęła ona zdecydowanie więcej czasu. Ale po kolei...
Historia pozwala ponownie wcielić się w detektywa Grimoire i jego towarzyszkę w śledztwie, sympatyczną Sally, którzy zostają wezwani do pewnego opuszczonego miasteczka rybackiego przez tajemniczego kapitana o nazwisku Seafoam. Mają udać się na pokład statku podwodnego zwanego Mortuga, na którym w zamkniętej kajucie, w towarzystwie starożytnego kotła, podobno otwartego po raz pierwszy, znaleziony zostaje martwy kapitan Magnus Mortuga, człowiek równie tajemniczy jak ów starożytny przedmiot, uważany za nieśmiertelnego podróżnika w czasie, wampira, a nawet osobnika dotkniętego klątwą.
Zadaniem naszej jakże sympatycznej pary, która świetnie się dogaduje, ale umie również rzucać wobec siebie, czego mistrzynią jest Sally, celnymi słownymi ripostami, jest eksploracja każdego zakamarka bardzo specyficznego podwodnego statku, pełnego sekretów, sprawdzenie, czy za śmiercią kapitana nie stoi oby wspomniane klątwa, a może jego zabójcą jest jeden z członków dość ekscentrycznej, mającej swoje zdanie załogi.
Detektywistyczne zadanie leży w rękach naszej doborowej pary detektywów, którymi przyjdzie nam dowodzić. A zrobimy to w znany już fanom serii sposób, w rozgrywce "wskaż i kliknij", za pomocą komputerowej myszy, bądź kontrolera. Osobiście grałam właśnie za pomocą komputerowego gryzonia, więc pozwolicie że moja recenzja odnosić się będzie do takiego właśnie sterowania.
Jak w klasycznej przygodówce skupionej na sterowania point-and-click przystało, wystarczy, że klikniemy na dany przedmiot, by go obejrzeć, bądź zabrać do naszego ekwipunku. Nie jest to jednak inwentarz taki jaki spotykamy w większości klasycznych przygodówek, ale zupełnie taki sam jak w przypadku wspomnianego już Tangle Tower. Ilość zebranych podczas dochodzenia przedmiotów jest imponująca, na tyle duża, że z czasem możemy mieć mały problem z wybraniem właściwej wskazówki, która posunie dochodzenie do przodu. Ale autorzy gry znaleźli na to sposób. Otóż w przeciwieństwie do wspomnianej poprzedniczki The Mermaid Mask posiada system podpowiedzi, który nakieruje gracza w jakim kierunku ma podążać. Kliknąwszy bowiem na znajdujący się w czerwonej ramce znak zapytania, w każdym jego miejscu występowania, otrzymamy podpowiedź, która ukierunkuje nasze działanie.
Podpowiedzi znajdziemy nie tylko w zarysie mapy pokoi, która prezentuje się podobnie jak w przypadku poprzedniej części, ale również w konkretnych działach dotyczących zebranych dowodów, postaci czy w samych zagadkach, których muszę tu nadmienić, jest naprawdę sporo. W tym przypadku podpowiedzi przekazuje nam nie sama gra, ale jej bohaterowie, którzy starają się objaśnić na czym polega postawione przed nami zadanie, jednocześnie nie dając jednoznacznego jego rozwiązania.
Podsumowując w grze utknąć oczywiście można, bo do przepytania mamy wiele osób, do zebrania i porozmawiania o nich mnóstwo przedmiotów, do eksploracji sporą ilość sekretów poukrywanych na podwodnym statku Mortuga, który będziemy odkrywać stopniowo, ale system growych wskazówek, rozgrywkę może nam znacznie ułatwić. Nie ponosimy tego kosztów, nie otrzymujemy za to ujemnych punków w dostępnej procentowej punktacji, która wskazuje ile gry udało się nam właśnie przejść.
A jak już wspominałam, recenzowana przeze mnie przygodowa opowieść nie należy do produkcji krótkich. Przewidziane przez jej autorów szesnaście godzin, może znacznie wydłużyć chęć porozmawiania z każdym na każdy temat, pogadanie o wszystkich dowodów i wskazówek, co często jest bardzo pomocne. Okazuje się, że nasi rozmówcy mają chęć opowiedzenia nam o każdej wskazówce, o każdej rzeczy, a często gęsto potrafią naprowadzić nas na nieoczekiwany trop. Możemy zatrzymać się kombinując przy licznych, przeróżnych zagadkach, z których każda jest inna, i każda zaoferuje graczowi różny stopień trudności.
Wydłużenie czasu zabawy z detektywem i jego asystentką może również przynieść chęć klikania dosłownie na wszystko. Podobnie jak we wspomnianym już Tangle Tower, także w The Mermaid Mask nie istnieje podświetlanie interaktywnych miejsc w lokacjach, a one same nie są odpowiednio nazwane. Możemy obejmując dane miejsce znacznikiem w postaci sześcianu zaznaczyć odpowiednie miejsce w lokacji i dokładniej je zbadać, bądź zabrać przedmiot do ekwipunku, który z pewnością w śledztwie się nam przyda.
Autorzy wyciągnęli również lekcję z poprzedniego swojego projektu, który nie dawał nam jasnego i konkretnego finału, zostawiając graczy w poczuciu pewnego niedosytu brakiem zamknięcia historii mordercy. Zakończenie The Mermaid Mask jest bardziej satysfakcjonujące, a dla wielu z Was będzie pewnie i będzie zaskakujące.
Ale żeby dojść do zakończenie opowieści, należy przejść najpierw przez wszystkie rozdziały gry i następujące po sobie elementy dochodzenia. A składają się na nie między innymi rozmowy z pasażerami tego podwodnego pojazdu. A postaci owej gry są nie tylko bardzo charakterystyczne, ale również pełnią na statku swoją rolę, a każdy z nich ma swoje bardzo specyficzne miejsce na statku.
Akcja gry rozgrywająca się jedynie właśnie na nim, w żadnym razie nie może i nie jest nudna, i to nie tylko za sprawą barwnych postaci, ale również dzięki niesamowitym lokacjom. Podczas wielu godzin przebywanie na statku, będziemy mieli okazję doświadczyć na własne oczy zmienności recenzowanej przeze mnie przygodowki, poznając iluzjonistkę o ciekawym imieniu, doktora zajmującego się badaniem snu, pisarza i jego towarzysza aktora, nową, młodą panią kapitan, pełnego życia sprzedawcę i baloniarza, a nawet pół syrenę - pół kobietę.
Postaci gry są intrygujące, ekscentryczne, zarówno zabawne, jak i poważne, skrywają tajemnicę, które sprawny gracz przygodowy z nich z pewnością wyciągnie. Są zwyczajnie ciekawe, a na dodatek każda w rozmowie znajduje się w ruchu, ma swoją indywidualną animację. Potrafią specyficznie się ruszać, mają swoje atrybuty, z którymi się nie rozstają, i tym razem również wskazują ręką istotny szczegół z przedmiocie, notatce czy dokumencie. Twórcy w doskonały sposób zadbali by bohaterowie tej barwnej, wielowątkowej, w pozytywny sposób pokręconej, detektywistycznej opowieści mieli nie tylko coś do powiedzenia, ale również nie byli w rozmowie jedynie statystami.
Choć w grze, co niezwykle mnie cieszy znalazło się wiele nawiązań do poprzedniczki, choć system rozgrywki obydwa tytuły, które pozwolicie pozwolę sobie łączyć, mało od siebie różni, to opisywany przeze mnie projekt ma do zaoferowania nie tylko więcej treści, ale również nieco inaczej wyglądające rekonstrukcje wydarzeń, czy wspomnień i zdecydowanie większą ilość zagadek, minigier i zadań logicznych.
W tej grze pod względem logicznym każdy znajdzie coś dla siebie, każdy będzie zadowolony, bo każda zagadka jest inna, a poziom trudności jest tu w miarę dopasowany, czasami nieco trudniejszy, ale nie aż tak, by po czasie nie wpaść na właściwie rozwiązanie.
Gracze, którzy znają cały ów przygodowy cykl ponownie zanurzą się w klasycznie detektywistyczną opowieść z mnóstwem wniosków i wskazówek, z ogromem dialogów, bo gra zdecydowanie stawia na gadaninę, ale również ze znajomym wypełnieniem pustych miejsc, do których należy wstawić odpowiedni obrazek, dobierając jednocześnie właściwą kwestię słowną. Działanie znane zapewne grającym w dwie poprzednie części tegoż cyklu, ma w przypadku The Mermaid Mask dodatkowe rozwiązanie. Otóż tym razem możemy posłużyć się przygotowaną przez twórców podpowiedzią. Po pierwszym nieudanym wyborze, pojawia się znak zapytania, który jeśli go klikniemy, pozwoli nam na zobaczenie czy wybrany element jest właściwy czy nie. Wskazuje to symbol łapki w górę, bądź w dół.
Wspomniałam, że recenzowany przeze mnie tytuł to produkcja która czerpie fabularne treści z mnóstwa rozmów, które prowadzimy z niezwykle barwnymi postaciami, które jak zwykle są niesamowicie zdubbingowane. Zaletą wszystkich gier studia SFB Games, tak samo jak i tej, jest umiejętność doskonałego dobrania aktorskiej obsady swoich tytułów. The Mermaid Mask to gra, której bohaterów nie tylko doskonale się słucha, ale i poprzez odpowiednią modulację głosów aktorów, dbałość o szczegóły dialogowe, również szybko się z nimi utożsamia.
Przekrój postaci od posiadającej śpiewny głos Symmetry, przez niskie brzmienie doktora Zephyra, pełnego animuszu i swoich dziwactw Godrika Grippa, wesołego aktora o imieniu Dirk, po próbującego pracować nad nową książką pisarza J.D. Wirmana, aż po mającą niesłychany węch Mariany Moon, nową kapitankę pannę Seafoam, aż po prawie syrenę Madam Tadpole. Każda z postaci aktorsko/głosowo pasuje do jej osobowości, a wierzcie mi, charakterek każda z nich posiada.
No i jest oczywiście nasza niezawodna para detektywów, którzy powracają w takiej samej aktorskiej obsadzie, z równie ciętym humorem, celnymi ripostami i słownymi żartami.
Niestety po raz kolejny bardzo, ale to bardzo mi smutno, że w zestawie aż dwunastu dostępnych języków, w jakich w grę można zagrać, nie znalazł się język polski. Brak polskiego tłumaczenie przygodówki, która stoi dialogami, rzuca bardzo specyficznym, angielskim żartem i nie szczędzi gier słownych, może być dla graczy nie operujących językiem obcym zbyt dobrze, przeszkodą i brakiem zachęty jej ogrania.
Pozostając przy pewnych brakach, nie mogę nie wspomnieć, że według mnie wadą nie tylko tej, ale i poprzednich gier z tej serii jest niemożność zapisywania rozgrywki ręcznie. To jedna z tych przygodówek, której zapis odbywa się automatycznie.
Nie sposób nie docenić również miłej dla oka grafiki, bardzo charakterystycznej dla tegoż studia. Jest ona w pełni rysowana ręcznie, łączaca 3 D z 2 D, ze statecznymi, malowanymi, bardzo kolorowymi, i bogatymi w szczegóły i różnorodność tłami.
Rozgrywce towarzyszy niesamowita ścieżka dźwiękowa, która została wykonana przy udziale Budapest Art Orchestra.. I choć znajdziemy w niej znane motywy muzyczne, które obeznani z serią gracze z pewnością rozpoznają, ma w swoim repertuarze oszałamiającą ilość niesamowitych motywów muzycznych, umiejętnie podkręcając nie tylko klimat, ale i styl i miejsca, czyli pokoje które odwiedzamy.
Podsumowując The Mermaid Mask to jedna z najlepszych, jak do tej pory, bo mniemam, że twórcy nie zakończą na tym swojej serii, części przygodowej, detektywistycznej opowieści. Niesamowicie długa, jak na współczesne standardy gier przygodowych produkcja, ma do zaoferowania wiele zarówno nowym, jak i powracającym do opowieści graczom.
Ciekawa fabuła, z mnóstwem dialogów, z równie intrygującymi postaciami. Gra oferująca ogromną ilość wskazówek, które aż proszą się o zbadanie i przepytanie o nie charyzmatyczne, często zabawne postaci. Tytuł z mnóstwem zagadek, które znajdziemy niemal w każdym pokoju, zadań zarówno logicznych, jak i minigier, o różnym stopniu trudności, bez takich, przy których zatrzymać się można nazbyt długo, albo całkiem zastopować.
Gra dopasowana została do grającego, który może mieć trudności w odnajdywaniu odpowiednich wskazówek, bądź właśnie utknął, poprzez system podpowiedzi, które w przypadku części zadaniowo-logicznej, nie dają jednak, co również mnie cieszy, czystej odpowiedzi.
Niesamowita głosowa obsada aktorska, która w angielskiej wersji językowej, bo tylko tak gra dostępna jest w pełnym dubbingu, nie tylko podbija klimat, ale i nadaje każdej z postaci niebywała siłą przebicia i indywidualny charakter. W tej odsłonie wracają również aktorzy znani z poprzednich serii, którzy wcielają się w detektywa Grimoire i jego asystentkę Sally. Wzajemna chemia między tymi bohaterami, żarty i żarciki i angielski humor, nadają opowieści specyficznego klimatu, w którym nie brakuje bardzo dobrego i wyważonego humoru.
Szereg ochów i achów na temat tej gry zamyka również przyjemna dla oka grafika, która buduje atmosferę gier z tej serii oraz ścieżka muzyczna, której ilości dobrych kawałków muzycznych odmówić zdecydowanie nie można.
Niestety brakuje mi bardzo w The Mermaid Mask polskiej lokalizacji językowej, która w grze bazującej na tekście, z rozbudowanym angielskim na wyższym poziomie, byłaby bardzo potrzebna, szczególnie dla tych graczy, którzy przygodówki kochają, ale angielski nie jest ich mocną stroną.
Tak czy siak, recenzowana przeze mnie przygodówka to dobry kawałek przygody, z bardzo satysfakcjonującym zakończeniem, gra, najlepsza część serii, którą zdecydowanie warto poznać.
Moja ocena 9/10.
Serdecznie dziękuję studiu SFB Games za udostępnienie gry do recenzji!
Grałam w wersji na komputery osobiste PC - Steam.
Zalety:
- Niesamowicie wciągajaca fabuła;
- Doskonała kontynuacja serii;
- Długość gry;
- Ciekawe postaci;
- Świetna obsada głosowa;
- Mnogość zagadek i minigier;
- Chemia między Grimoire a Sally;
- Niepowtarzalny klimat;
- Rewelacyjna ścieżka dźwiękowa
Wady:
- Brak polskiej wersji językowej;
- Brak ręcznego zapisywania rozgrywki














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz