Serdecznie zapraszam do lektury kolejnej recenzji mojego autorstwa. Tym razem opisuje polską przygodówkę w stylu wizualnej powieści, w śledczym klimacie, zatytułowaną CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one. Miłej lektury!
O CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one usłyszałam wiele lat temu, będąc na swojej twórczo -recenzenckiej drodze w zupełnie innym miejscu niż jestem teraz. Wtedy miałam okazję przetestować grę, która dopiero powstawała, przygodówkę wciąż tworzoną, realizowaną we wczesnym jej dostępie. Byłam, można tak powiedzieć, jednym z agentów FBI zdających relację z rozwoju gry, z postępów w dochodzeniu. Po latach tworzenia tego projektu, a nawet ciszy ze strony jej twórców, a jest to dzieło polskiego, niezależnego LivinThing Studio, dzięki ich uprzejmości, mogłam w końcu zanurzyć się w pełną wersję tegoż projektu, obejmującego, jak z tytułu wynika, pierwszy dzień śledztwa. Efektem tego jest recenzja, którą właśnie czytacie.
Inne recenzje mojego autorstwa znajdziecie w dziale: Recenzja i wrażenia z przygodówek
CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one to gra, w której wcielamy się w młodą kobietę o nazwisku Sara Young. Jest agentką specjalną FBI mieszkającą i pracującą w Nowym Jorku. Przed Sarah trudne, i bardzo ważne zadanie. Musi, przy pomocy swoich kolegów, a przede wszystkim przy udziale gracza, poprowadzić śledztwo, którego celem jest schwytanie groźnego terrorysty, którego przestępcze działania mogą zagrozić całemu miastu.
Szybko okazuje się, że schwytanie zamachowca próbującego zastraszyć i zapanować nad Nowym Jorkiem, za pomocą terrorystycznych ataków bombowych, wcale nie jest taka proste, a bardziej złożone niźli Sarah sądziła. Nad agentką ciąży bowiem presja czasu. Ma jedynie krótkie trzy dni na by złapać terrorystę, by ocalić Nowy Jork, a może i nawet większy kawałek świata. Mylone tropy, zacierane ślady i rozpraszanie uwagi jest jedynie początkiem przeszkód jakich agentka Young musi się spodziewać.
CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one to gra o której po raz pierwszy usłyszałam w roku 2017, czyli prawie dziesięć lat temu, jeszcze w czasie kiedy na Steam istniało głosowanie Greenlight, które gra polskiego studia przeszła pomyślnie, wkrótce trafiając na Steam we Wczesnym Dostępie. Przez te lata o mówiło i pisało się o niej mniej lub więcej. I choć były obawy, że wyjście z fazy produkcji może jednak się nie wydarzyć, gra finalnie opuściła Wczesny Dostęp, zabierając graczy w pierwszy dzień śledztwa.
Recenzowana przeze mnie opowieść jest bowiem przygodówką point-and-click, obsługiwaną za pomocą nieodzownego narzędzia, jakim jest myszka. Obsługa gry komputerowym gryzoniem pozwala na typowe dla tego gatunku sterowanie, z interfejsem określonym odpowiednimi ikonami.
Ważnym elementem interfejsowym jest chmurka dialogowa, która pozwala na poprowadzenie dialogu, ale również wskazuje na rozmyślania naszej bohaterki. Dialogi mają tu jednak swoje drugie dno, swoje rozwinięcie. Kolory, które się pojawiają, zielony, czerwony lub niebieski, dają graczowi formę podpowiedzi. Wiemy, że możemy czegoś ważnego się dowiedzieć, że gra nas ostrzega a także że pojawia się nowa lokacja.
Wszystkie ważne przedmioty trafiają, jak to w klasycznej przygodówce bywa, do ekwipunku. W tym przypadku tym miejscem jest plecak, zlokalizowany w górnym, lewym rogu. Kluczowym elementem interfejsowej, a jednocześnie pomagającym nam, że tak powiem "ogarnąć" gierkę, jest notatnik. To w nim Sarah zapisuje ważne dla rozgrywki informacje, także swoje przemyślenia.
Choć wspomniana gra jest, jak wspominają sami jej twórcy, przygodowym klasykiem, znajdziemy w niej także aspekty nieco ją wśród takich gier wyróżniające. Tym najważniejszym są punkty rankingu, które sterując naszą agentką zbieramy. Zdobywane podczas prowadzenia śledztwa pozwalają uplasować się na liście rankingu graczy. Hmm.... osobiście nie przepadam za szufladkowaniem mnie gdziekolwiek. Nie jestem zwolennikiem rywalizacji i ulepszania przygodówek o takie dziwne elementy. Domyślam się jednak, że gra stworzona została nie tylko dla tych, którzy kochają przygodową klasykę, ale i dla fanów nieco bardziej urozmaiconej rozgrywki. Dlatego też w typowej przygodówce "wskaż i kliknij", wrzucono również elementy zręcznościowo-czasowe. Choć związane są bardzo, bardzo jasno z pracą naszej agentki, która musi czasami kogoś ścigać, czy używać broni, niestety mnie do gustu nie przepadły. Zdecydowanie wolę lżejszą i spokojniejszą część tej gry, której tu nie brakuje.
Znajdziemy w tym projekcie pewne aspekty, oprócz dozy akcji, wykraczające ponad klasykę przygodową, i skierowane bardziej stronę symulacji, ale i również RPG. Mam na myśli pieniądze, w które zaopatrzona jest nasza agentka. Źle wykorzystana forsa wkrótce znika, a portfel zaczyna świecić pustką. A choć mówi się, "pieniądze szczęścia nie dają", to w przypadku growej protagonistki mogą okazać się bardzo przydatne. Sarah posiada bowiem pasek energii życiowej. Jego spadek, związany na przykład z brakiem pieniędzy na posiłek, może owocować spadkiem sił, od powolnego chodzenia, aż do omdlenia. Twórcy wbudowali do swojej gry także "wskaźnik upojenia", czyli wypitego alkoholu, który również powinniśmy kontrolować. Wprawdzie rozumiem, że praca specjalnej agentki FBI, odpowiedzialność i presja czasu, są stresujące, ale jako przeciwniczka topienia nerwów w alkoholu czy tłumienia ich za pomocą papierosów, jestem przeciw.
Jak już nadmieniłam recenzowany przeze mnie tytuł jest przygodówką stawiającą na klasyczne "wskaż i kliknij", z dialogami, a pora nadmienić, że tych jest ogromna ilość, zbieraniem i używaniem przedmiotów i różnymi zadaniami, w tym, niestety, zręcznościowymi. Choć gra do najtrudniejszych pozycji nie należy, i myślę, że w jej rozgrywce odnajdzie się nawet początkujący w tym gatunku gracz, to nawet jeśli utniemy (co każdemu zdarzyć się może), znajdziemy w grze podpowiedź. Wystarczy wtedy kliknąć na znak zapytania znajdujący się na samym dole, z prawej strony. Pojawi się wtedy okno notesu, w którym kliknąwszy na podpowiedź, otrzymamy wskazówkę co robić dalej.
Wspomniałam już, że opisywany przeze tytuł oprócz typowych elementów przygodowych, uważanych za klasyczne, ma w sobie nutkę produkcji oscylującej na granicy symulatora i gier z gatunku RPG. Musimy dbać o poziom zdrowia naszej protagonistki, pilnować żeby się nie upiła, ale również dbać o to, by do pewnych miejsc wchodziła należycie odziana. Musimy pamiętać, że bywają miejsca, w których Sarah może spacerować w nieformalnym stroju, ale również takie, w których potrzeba jest tak zwanego dress code'u, czyli formalnej, służbowej marynarki i spódnicy. Będziemy także starać się prowadzić przepisowo, bez nadmiernej prędkości i na trzeźwo.
Twórcy postarali się również wprowadzić do swojej gry dozą wiarygodności, by gracz mógł poczuć się jak prawdziwy agent służb specjalnych. Nie zabrakło zatem typowych czynności śledczych, spotkań, konferencji i poszukiwania punktu zaczepiania w dochodzeniu. Ale pojawiają się również zwykłe rozmowy agentów, w których nie brakuje wulgaryzmów. Należy zatem pamiętać, że gra choć stworzona w ręcznie rysowanej grafice, o której wspomnę niebawem, zdecydowanie nie jest tytułem dla młodszego gracza, a raczej dla dorosłego. Przekleństwa, choć coraz mocniej widoczne w klasycznych przygodówkach, często zbytecznie, w tym wypadku, podobno jak w Still Life, które mam nadzieję kiedyś sobie przypomnieć, mają tu swoje uzasadnienie.
CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one nie jest grą zbyt długą. Przejście tego tytułu mieści się w ramach kilku godzin, mniej więcej sześciu. Ale to jednocześnie projekt wpisujący się w styl produkcji znanych jako wizualne powieści, więc oferujący graczom liczne mniej czy bardziej ważne decyzje. Podczas poznawania fabuły będziemy mierzyć się z wyborami, także tymi natury moralnej, które finalnie zaprowadzą nas do wielu jej zakończeń.
I tu niestety pojawia się kolejny jej minus, a właściwie wada większości gier z gatunku visual novel, czyli brak ręcznego zapisywania rozgrywki. Dodanie do owej przygodówki jedynie automatycznego zapisu sprawia, że nie jesteśmy w stanie, podczas jednego przejścia gry, wrócić do momentu growego wyboru, zmieniać go, mając tym samym wgląd w alternatywne ścieżki fabularne. Tyczy się to również dostępnych na Steam osiągnięć. Nie sposób zatem zebrać wszystkich nich podczas jednej rozgrywki. Nie dane jest nam poznać pełnej fabuły dnia pierwszego, i możliwości jakie wbudowali w grę twórcy, podczas jednego jej ogrania. To co jest zarówno minusem, może być także plusem recenzowanego przeze mnie tytułu. Otóż konieczność przechodzenia gry więcej niż jeden raz, jeśli tylko chcemy zobaczyć wszystkie możliwe jej zakończenia, przynosi w efekcie znaczne wydłużenie jej czasu.
Poziom zagadek czysto przygodowych, które w większości bazują na tych przedmiotowych, ale i dialogowych, przeplatając je z minigrami, jest na dość wyrównanym poziomie. W grze znajdziemy połączenie klasycznej przygodówki z elementami hidden-object, symulacyjną rozgrywką z elementami RPG, ale i typowym śledzwem, z przeszukiwaniem danych w komputerze. Zadania nie są ani za trudne, ani także zbyt łatwe. I jak wspomniałam, możemy posługiwać się podczas rozgrywki, wbudowaną w nią podpowiedzią. Recenzowany przeze mnie tytuł może pochwalić się także możliwością wyboru poziomu trudności, dopasowując się do gracza, pasując rozgrywką zarówno do początkującego w tym gatunku, jak i bardziej zaawansowanego.
Graficznie, jak wspomniałam powyżej, CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one to przygodówka stworzona w ręcznie rysowanym, spokojnych, raczej stonowanym stylu. To prosta, rysowana historia, pasująca klimatem do gier fabularnych, narracyjnych i graficznych. Muszę w tym miejscu wspomnieć, że CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one jest pierwszym rozdziałem gry, niejako wprowadzającym nas, było nie było, w dość klimatyczną i zagadkową historię.
Fabularnej opowieści towarzyszą przerywniki filmowe, które odnoszą się zarówno do snów protagonistki, jak i do jej wspomnień. Rozgrywce towarzyszy również autorstwa ścieżka muzyczna. Nie jest ona mocno się wybijająca, choć w intro brzmi całkiem klimatycznie. Pod względem dźwięków otoczenia omawiany przeze mnie tytuł stoi na przeciętnym, dość wiarygodnym dźwiękowo poziomie. Otaczające nas dźwięki są poprawne. Gra nie posiada mówionych dialogów, a jedynie napisy, w tym także w języku polskim.
Podsumowując, CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one to przygodówka, w której zmieszano kilka gatunków, także tych z pogranicza przygodowego. W grze przechodzącej od klasyki przygodowego point-and-clicka, po elementy zręcznościowe, symulacyjne i RPG, upchnięto również aspekty rozgrywkowe gier HOPA, czyli poszukiwanie ukrytych obiektów.
Najmocniejszą stronę tegoż tytułu zdaje się być jego warstwa fabularna, która może nie jest w stanie nas zachwycić, ale niewątpliwie zainteresuje, zaciekawi, a nawet wprowadzi w rozgrywkę nutę niepewności, tajemnicy i sekretów. Klimat zbudowany jest również dzięki ścieżce muzycznej i ciekawym, filmowym przerywnikom.
Choć CodeRed: Agent Sarah's Story - Day one jest finalnie grą raczej krótką, przez dokonywane w niej wybory i decyzje, pozwalającą na jej ponowne przejście, na zbadanie innych ścieżek fabularnych, zebranie dodatkowych osiągnięć, poznanie fabuły w inny sposób. Cieszy dostępność polskiej wersji językowej, w formie napisów, co nie zawsze jest w przypadku polskiej gry, takie oczywiste. Smucą, szczególnie mnie elementy zręcznościowe w postaci minigier oraz brak możliwości zapisania rozgrywki w dowolnym jej momencie.
Trudno jednoznacznie ocenić grę, które z założenia, choć nie wiemy czy doczeka się swojej kontynuacji, jest pierwszym jej rozdziałem, dniem pierwszym. Niemniej jednak przygoda, pomijając drobne niegodności, potrafi wciągnąć i zaciekawić. Jeśli lubicie klimat wizualnych powieści z dozą produkcji kryminalno-śledczej, to w tej grze poczujecie się na swoim miejscu.
Moja ocena 7/10.
Serdecznie dziękuję LivinThing Studio za udostępnie gry do recenzji.
Grałam w wersję na komputery osobiste, PC - Steam.
Zalety:
- Fabuła które może zaciekawić;
- Mroczny klimat powieści wizualnych;
- Połączenie visual novel i gry śledczej;
- Dobra ścieżka muzyczna;
- Miła dla oka grafika;
- Polska wersja językowa;
- Wybory i decyzje;
Wady:
- Elementy zręcznościowe (nie przepadam);
- Minigry, czasami zbyt wymagajace;
- Momentami zbyt przegadana;
- Poziom "upojenia" - według mnie niepotrzebny;
- Brak możliwości ręcznego zapisu








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz