czwartek, 29 października 2026

Heir of the Dog - recenzja. Humor, manipulacja czasem i dobra zabawa

 


Serdecznie zapraszam do przeczytanie kolejnej recenzji na moim blogu. Tym razem pełna brytyjskiego humoru, wiktoriańska przygodówka, inspirowana znaną nowelą opowiadającą historię doktora Jekylla i pana Hyde’a, ale nie tylko. Zapraszam do recenzji Heir of the Dog!

"Niezwykły przypadek doktora Jekylla i pana Hyde’a", czyli nowela szkockiego pisarza Roberta Louisa Stevensona z roku 1886 stała się jedną z fabularnych inspiracji klasycznej przygodówki point-and-click. Gra autorstwa brytyjskiego studia Tall Story Games Ltd., mającego na swoim koncie docenioną przez graczy grę Lucy Dreaming, dziś ma swoją premierę, a ja dzięki uprzejmości twórców, czyli małżeństwa Toma i Emmy Hardwidge, za co serdecznie dziękuję, mam wielką przyjemność podzielić się z Wami jej recenzją. 

Inne recenzje mojego autorstwa znajdziesz w dziale: 

Tall Story Games Ltd to niewielkie studio, założone przez przechodzącą wspólnie przez życie parę małżonków, którzy postanowili swoje pomysły wcielać w życie, przekuwając pasję w zgrabnie napisane i pomysłowo zrealizowane przygodówki. Studio które ma za sobą już docenioną przez graczy i recenzentów przygodówkę Lucy Dreaming właśnie zaprezentowało szerokiej growej publiczności swój kolejny projekt, który jak wszystko w życiu, miał swój początek.

Przygodówka Heir of the Dog, bo oczywiście o tej grze mowa, miała swój start, swoją prezentację podczas wydarzenia Adventure Jam 2020, na którym zespół Tall Story Games w zaledwie dwa tygodnie stworzył w pełni udźwiękowioną grę o tytule Hair of the Dog. Warto w tym miejscu wspomnieć, że ów darmowy projekt, niezależnie od dema dziś debiutującej gry, wciąż jest dostępny do ogrania, choćby na Steam. 

Darmowa produkcja powstała w zaledwie kilkanaście dni spodobała się dziesiątkom tysięcy graczy, co stało się dla twórców zachętą, bodźcem do stworzenia pełnoprawnej, rozbudowanej, pełnowymiarowej produkcji przygodowej, której tytuł nieco zmieniono, przygodówki Heir of the Dog. Cztery lata później gra wystartowała z kampanią finansową na Kickstarterze, gdzie w zaledwie dwie godziny udało się sfinansować projekt, zachęcając do niego ponad tysiąc osób, które zdecydowały się go wesprzeć. 

Wsparto tytuł dla którego inspiracją stała się znana, i chętnie ekranizowana nowela Roberta Louisa Stevensona o pełnym tytule "Niezwykły przypadek doktora Jekylla i pana Hyde’a", ale również charakterystyczny, nieco surrealistyczny brytyjski humor, takich produkcji jak „Latający cyrk Monty Pythona czy "Czarna żmija".

I tak wkraczamy w buty Cummerbunda Bandersnatcha, niezbyt rozgarniętego mężczyzny z wyższych sfer, przenosząc się wraz z nim do wiktoriańskiego Londynu roku 1859. Docierając do domu swojego wuja i wynalazcy, w jego laboratorium, znajduje dziennik wujka z notatką dotyczącą jego najnowszej mikstury. Zapowiadający się na godny popróbowania eliksir "dobrej zabawy" zachęca Cummerbunda do jego wypicia, co niewiele myśląc, oczywiście czyni, zmieniając swoje życie w dość nietypowy sposób.

Po zasmakowaniu wyjątkowego napoju, zmienia się bowiem z człowieka w bestię. Potworna przemiana staje się jednak początkiem wielkiej i ekscytującej przygody, która prowadzi naszego bohatera przez mroczne uliczki dziewiętnastowiecznego Londynu. Cel jest prosty - stać się ponownie człowiekiem, choć jak się wkrótce okaże, będzie to zadanie złożone, bo z czasem oprócz owłosionej bestyjki, Cummerbund Bandersnatch przybierze również postać psa.

Jego śledztwo poprowadzi go nie tylko do poszukiwania antidotum na jego "przypadłość", ale ku tajemnicy znikania psów z ulic angielskiego miasta i tajemniczej organizacji, która wydaje się ma z tym wiele wspólnego.

Heir of the Dog jest klasyczną przygodówką w rozgrywce "wskaż i kliknij", zrealizowaną w staroszkolnym stylu. W grze mamy do dyspozycji interfejs znajdujący się na dole, w tym samym miejscu gdzie ekwipunek. Subtelna różnica polega na tym, że sterowanie postacią, a nawet różnymi formami naszego growego protagonisty, odbywa się nie w sposób nowocześnie intuicyjny, a poprzez wybieranie odpowiednich działań, a następnie klikanie na przedmiot, postać, bądź lokację. 

Ikony oglądania, użycia, rozmowy, a także wąchania, gdy już zamienimy się w bestię, tudzież w psa, mogą być przez nas klikane, ale mogą zmieniane być również za pomocą komputerowej myszki. Podświetlenie jednej z nich oznaczać będzie, że jest aktualnie aktywna. To skutkuje możliwością użycia rzeczy zebranej do ekwipunku, bądź przyjrzeniu się danemu miejscu lub postaci. 

Jako osoba, która grywa najczęściej w przygodówki z nowoczesnym sterowaniem, system komend znajdujący się na dole ekranu był dla mnie z początku pewną niedogodnością, rozgrywkowym utrudnieniem. I nie dla tego, że takie sterowanie jest złe, ale dlatego, że mając w pamięci gry przygodowe, które ostatnimi czasy ogrywam, zapominałam, o zupełnie innej formie sterowania. 

Mam świadomość, że nie jest to niczym dziwnym dla graczy pamiętających starsze produkcja przygodowe. Doskonale rozumiem, że sterowania w takiej formie nie można nazwać złym i nietrafionym, bo ma ono swój urok, ale trochę zeszło mi zanim do takiej obsługi rozgrywki udało mi się przyzwyczaić. 

Zostając przy kwestii ekwipunkowej to warto zaznaczyć, że podczas gry, jak w każdej, typowej przygodówce, bazującej głównie na zagadkach środowiskowych i przedmiotowych, zebrane przez nas rzeczy trafiają do klasycznego inwentarza. W znajdującym się na dole ekranu polu znajdziemy przedmioty, na które kliknąwszy, usłyszymy i przeczytamy o nich komentarz. Możemy je również ze sobą łączyć, bądź rozbierać na części. 

Heir of the Dog jest tytułem dość rozbudowanym pod względem lokacji, i grą niezwykle przemyślaną, pomysłową, z równie przemyślanymi dodatkami. Zaoferowano w niej graczom system podświetlanie interaktywnych miejsc w lokacjach, który aktywować możemy za pomocą symbolu znaku zapytania w prawym, górnym rogu, bądź tradycyjnie, za pomocą klawisza "spacji".

Ale użycie hotspotów, jest jednocześnie formą podpowiedzi. Otóż w każdej lokacji do przeklikania, do oglądania mamy mnóstwo przedmiotów, wiele miejsc, a także postaci. Ale tylko te najbardziej nam potrzebne, te najważniejsze, te które pomogą nam osiągnąć zamierzony cel, czyli realizację kolejnego zadania, są po użyciu umieszczonego w żółtym kółku znaku zapytania, bądź przypisanego podpowiedzi klawisza, odpowiednio podświetlone. To pozwala na skupienie się na rzeczach najważniejszych, na kombinowaniu w obrębie tych, a nie innych miejsc, co znacznie ułatwia i tak już dość skomplikowaną, i złożoną rozgrywkę. 

Heir of the Dog jest komediową przygodówką, często z typowym brytyjskim humorem. I ten specyficzny rodzaj żartu, z nutką cynizmu i surrealizmu, widać nie tylko w warstwie fabularnej tej przygodówki, ale również w rozwiązaniach natury interfejsowej. 

Pomysł na grę i jej stopniowy rozwój i grową jej rozbudowę widoczny jest w dość ciekawie zaprezentowanym graczom notesie. Otóż pomoc w postaci notatnika z wyraźnie ustalonymi celami, konkretnymi zadaniami, uzyskujemy nie od razu, a po chwili rozgrywki, a sama notatka jest w posiadaniu wyjątkowej postaci. W pomoc w postaci notatki z zadaniami wyposażona jest bowiem wesz o imieniu Hugo, którą zdobywamy od ulicznego cyrkowca, i której stajemy się "posiadaczem". Wyposażeni w tego usłużnego nam, często schlebiającego żywicielowi owada, częstowani jesteśmy jego ręcznymi notatkami z rozgrywki. 

Mały owad, z pikskliwym głosikiem, który potrafi wtrącić się do rozmowy, co bywa dla naszego bohatera trochę problematyczne, ale zarazem zabawne, ma swoją ikonę na górze, po lewej stronie ekranu. W każdym momencie, kliknąwszy na Hugo, on witając się z nami, najczęściej w zabawny, służalcy sposób, zaoferuje stronę notatnika, w której zapisał cele, oznaczana w grze wykrzyknikiem i dźwiękiem jako dodane, bądź po ich zrealizowaniu, wyszarzone. Ten wyjątkowy, niespotkany w innych grach przygodowych sposób prezentacji notatnika to niezwykle ciekawy dodatek, na tyle pomysłowy i na tyle humorystyczny, że nader często zachęcający do jego użycia. Zdarzało mi się bowiem wielokrotnie klikać na owe małe stworzenie, by posłuchać co tym razem ma mi do powiedzenia. A wspomnę, że to co mówi wesz, nie jest takie samo. 

Do dyspozycji mamy również mapę, którą jak wspomniany notatnik, nie otrzymujemy od razu, ale po nieco dłuższej rozgrywce. Widzimy na niej zarys postaci Cummerbunda Bandersnatcha, którego przemieszczać możemy w miejsca zaznaczone żółtym punkcikiem. 

Wielki plus za wbudowanie w rozgrywkę ręcznego jej zapisywanie. Klasyczna przygodówka, z dość złożoną, unikalną mechaniką i dostępnością osiągnięć, jest możliwa do zapamiętania w wielu slotach na zapisy. Dodatkowo twórcy dodali do gry, w menu, możliwość przyspieszenia lub spowalniania poruszania się postaci, a także sposób rozwiązywania zagadek, ich utrudnienie, poprzez ustawienie tryb rozgrywki na czas. 

Ale tym co jest istotą tej zabawnej, i wyjątkowej interfejsowo przygodówki jest jej mechanika, jej growa zadaniowość, również złożona jak fabuła i sterowanie. 

Heir of the Dog to klasyczny point-and-click oparty na mechanice przemiany i manipulacji czasem, do której posłuży graczom kieszonkowy zegarek. Znajdziemy go w tym samym miejscu co naszą wesz z notatnikiem oraz mapę. Jest również elementem ekwipunku. Kliknąwszy na czasomierz będziemy w stanie zmienić porę dnia, przechodząc między dzionkiem, a nocą. 

Wraz ze zmianą dnia na ciemną nockę, wiąże się również zmiana postaci naszego protagonisty. W dzień jest sobą, osobą przed przemianą, pewnym siebie, ale nie za bardzo rozgarniętym arystokratą, który może oglądać, rozmawiać, a także podnosić przedmioty, a następnie ich używać. Gdy słońce zajdzie, staje się natomiast owłosioną bestią, tracąc niektóre interfejsowe możliwości, zaś inne zyskując. Przemieniony w potwora zyskuje możliwość wąchania wszystkiego co do powąchania jest możliwe. Nie jest to li tylko umiejętność, ale i działanie potrzebne do popchnięcia fabuły do przodu. Nasza bestyjka wyczuje to co wyczuć Cummerbund nie umie. Poza tym w roli bestii rośnie również jego siła, co pozwoli zdobyć niedostępny dla ludzkiej postaci naszego bohatera, istotny dla rozgrywki przedmiot. 

Umiejętność zmiany postaci jest zatem istotą rozgrywki, i nie tylko humorystyczną i intrygującą częścią rozgrywki, ale przede wszystkim jej zadaniową formą. Musimy pamiętać, że tylko w tej, a nie innej postaci jesteśmy w stanie gdzieś wejść, coś zabrać, bądź z kimś porozmawiać. 

To z kim i czy w ogóle będziemy mogli pogadać, jest istotne, bowiem gra oprócz dwóch form postaci protagonisty, oferuje również trzecią. Z czasem możemy bowiem zamienić się w uroczego psa w kapeluszu i nie tylko węszyć i oglądać, ale i rozmawiać z innymi psiakami, próbując jednocześnie rozwikłać zagadkę dziwnego znikania psów z ulic Londynu. 

Na uwagę zasługuje również to, i tu chylę czoła przed twórcami, że zmiana postaci, w trzy możliwe - ludzką, potwora oraz psa, nie jest jedynie zmianą kosmetyczną. Przechodząc między dniem, a nocą, i między postaciami, zmianie ulega nie tylko sposób działania, dostępne polecenia, czy zagadki, ale również wygląd lokacji i postaci. Powoduje to, że tytuł praktycznie stawiający na zadania czysto przedmiotowe, poprzez unikalną mechanikę, wcale nie jest grą najprostszą. Bywają momenty, w którym należy pokombinować kim, jak i kiedy należy daną czynność wykonać. 

London stworzony przez studio Tall Story Games Ltd tętni życiem, stopniowo otwierając przed graczami coraz więcej lokacji, dodając nowe postaci, bądź tym już znamym zmieniając zajęcie, działanie czy miejsce. Mechanika przemiany jest w recenzowanej przeze mnie grze istotnym elementem narracji, pozwala wynajdywać sposoby radzenia sobie z danym problemem, i możliwości współdziałania z postaciami niezależnymi. 

Heir of the Dog to, jak już wspominałam staroszkolna przygodówka w klasycznej rozgrywce, wykonana w również staroszkolnym stylu. To tytuł w pixel arcie, z typową dla takiej grafiki pikselozą, ale stworzoną w urokliwym, zarazem kolorowym, jak i mgliście londyńskim stylu. Retro grafika w stylu gier lat 90. ubiegłego wieku, stanowi w przypadku recenzowanego przeze mnie tytułu, spójną całość, zarówno z fabułą, jak i mechaniką rozgrywki. 

W opowieści eksplorujemy utrzymane w wiktoriańskim stylu, zarówno bogate, wypełniona w przepych, ale i niedostępne dzielnice, jak i biedniejsze, płynące nieczystościami ulice zwyklej części Londynu. Wchodzimy do parku, zwiedzamy sklepy, a nawet schronisko dla psów. Jesteśmy uczestnikami ręcznie rysowanej grafiki, która oferuje feerię barw, ale daje również poczuć smak spowitego mgłą wiktoriańskiego miasta, które żyje zarówno podczas dnia, jak i nocą. 

Na uwagę zasługuje pełna szczegółowość lokacji, których jest jak już nadmieniłam, sporo. Raduje możliwość obejrzenia wielu interaktywnych miejsc, wczucia się w klimat dziewiętnastowiecznej angielskiej stolicy, cieszenia oczu dokładnością, złożonością, ale i prostotą pikselowej grafiki. 

I choć nie jestem wielką fanką growej pikselozy, i zdecydowanie wolę klasycznie rysunkowe produkcje 2D, muszę przyznać, że taka forma graficzna doskonale wpisuje się w specyficzny klimat dziwności, surrealizmu i pewnej dozy mroku, związanej choćby z inspiracją prozą Stevensona.

Gra, której korzenie wywodzą się z niewielkiego, niemal ekspresowo stworzonego, darmowego projektu, już wtedy w pełni udźwiękowionego, także w pełnoprawnym, komercyjnym projekcie może pochwalić się angielskim dubbingiem dla każdej growej postaci. I jest do doskonała, pełna emocji, profesjonalizmu, charakterna wersja głosowa. Aktorzy wcielający się w każdą z postaci, zarówno w protagonistę recenzowanej przeze mnie przygodówki, jak i w postaci drugoplanowe wkładają w odgrywane przez siebie głosowe role tyle serca, i tyle zaangażowania, że szybko wczuwamy się w fabularną opowieść, stając się jej częścią, intrygując się z postacią. A zmyślnie napisane dialogi, przy tym odpowiednia modulacja głosu, jak i zabawne wtrącanie się wszy imieniem Hugo, posiadaczki notatnika, powodują uśmiech na twarzy, wprowadzając gracza w miły, przygodowy nastrój. 

W recenzowanej przeze mnie przygodówce usłyszymy znakomitych głosowych aktorów, takich jak: David Howlett (The Will of Arthur Flabington, Lucy Dreaming), Sally Beaumont (Old Skies, Prim, Harold Halibut), Shaun Mendum (Baldur’s Gate 3), Alasdair Beckett-King (Earth Must Die) oraz Savy Des-Etages (Loco Motive, Devil's Hideout). 

Niczego zarzucić nie można również wersji dźwiękowej tej doskonałej przygodówki, zarówno pod względem dźwięków otoczenia, jak i ścieżki muzycznej. Ta oferuje motywy muzyczne mocno osadzone w retro klimacie tej opowieści, nawiązujące do stylu i atmosfery gry osadzonej w mieście z XIX wieku. Muzyczka potrafi momentami podkręcić klimacik, nadając opowieści przeplatanej wstawkami animowanymi, podniosłej, tajemniczej, a nawet nieco zaskakującej atmosfery. 

Doskonale wypadają również dźwięki otoczenia. Do naszych uszu dochodzi mnogość dźwiękowych efektów związanych z londyńskim życiem, ale i tych wydawanych przez postaci poboczne. Wszystko co dzieje się na ekranie żyje własnym nie tylko interaktywnym, ale i dźwiękowym życiem, dając poczucie growego realizmu i płynnego połączenia z fabułą i rozgrywką. Znajdujemy się w przygodowej opowieści, która ani na moment nie cichnie, co zdarzała się czasami w niedawno recenzowanej przeze mnie przygodówce w klimacie grozy Allogloom. 

Jedyną większą wadą, niedogodnością opisywanego przeze mnie growego projektu, której poświęcić można sporo godzin dobrej zabawy, jest brak polskiej wersji językowej, polskich jej napisów. Gra przetłumaczona na kilka języków, niestety nie doczekała się również rodzimej językowej lokalizacji, co może być dla wielu moich Rodaków przeszkodą do jej sprawdzenia w dniu, bądź okolicach premiery. 

Podsumowując, Heir of the Dog to klasyczna przygodówka w rozgrywce "wskaż i kliknij", będąca hołdem ku staroszkolnym produkcjom lat 90. Klimatyczna opowieść w iście brytyjskim stylu, w której humor połączono z tajemnicą i klimatem dziewiętnastowiecznego Londynu, ma prawo podobać się nie tylko miłośnikom starych przygodówek, ale i zwolennikom fabularnych historii z zaskakującymi, unikalnymi rozwiązaniami związanymi z mechaniką. Rozgrywka bawi się nie tylko czasem, ale i przemianą bohatera, pokazując, że przygodówka może nie tylko ciekawić fabularnie i intrygować, ale także być wyzwaniem, nie tyle pod względem zagadek, ale również jej mechaniki. 

Trzy formy postaci jednego bohatera, z nimi związane różne jego umiejętności, ale i zmieniający się w zależności od pory dnia tętniący życiem Londyn, to tylko niewielki ułamek przygodowej doskonałości tej gry. Do tego dodać należy jeszcze pełnię dochodzących do naszych uszu dźwięków, świetną ścieżkę dźwiękowa i doskonałą angielska wersję głosową. A wszystko ubrane w pasującą do atmosfery gry pikselową, ale jakże szczegółową grafikę. 

Należy także wspomnieć, że kolejne growe dzieło Tall Story Games Ltd to przygodowa komedia, którą odczujemy nie tylko podczas dialogów, ale i interfejsowej otoczce owego projektu. Poczujemy ją choćby w uroczym, choć ogólnie źle kojarzącym się owadzie jakim jest wesz, z cyrku pcheł. Zamieszkująca na naszym bohaterze, i prowadząca notatniki z rozgrywki postać, jest miłym, komediowym dodatkiem. 

Na plus również możliwość zapisywania rozgrywki w sposób ręczny, na wielu możliwych do zapamiętania zabawy, slotach. 

I tylko martwi, że jest to kolejna przygodówka, która wśród wielu językowych tłumaczeń, w formie napisów, niestety nie doczekała się polskiej lokalizacji. 

Nie mniej jednak Heir of the Dog to przygodówka do której z pewnością będą powracać, i to zapewne nie jeden, a wiele razy. To kolejny klasycznie przygodowy tytuł, który absolutnie mnie nie zawiódł, a wręcz uradował moją przygodową duszę, udowadniając, że gatunek przygodowy wciąż żyje i ma się całkiem dobrze. Są bowiem wciąż twórcy, którzy miłość do fabularnych opowieści, potrafią przekuć nie tylko w ciekawą opowieść, ale i w przygodową rozgrywkę o niezwykle intrygującej, pomysłowej i zarazem uroczo zabawnej mechanice.

Jeśli lubicie nieco pokręcone, szalone opowieści z gatunku fantasy, z domieszką tajemnicy, miły jest wam wiktoriański klimat, i kochacie kombinować z przedmiotami, jak i bawić się mechaniką czasu, to Heir of the Dog jest grą, która się wam spodoba. Serdecznie ją polecam! Nie będziecie zawiedzenia, a coś czuję, że jak ja, będziecie do niej często wracać. 

Moja ocena 9/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję Tall Story Games Ltd. za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na komputery PC - Steam.

Zalety:

  • Wciągająca fabuła;
  • Intrygujący, wiktoriański klimat;
  • Mechanika przemiany;
  • Przygodówka w staroszkolnym stylu;
  • Mnogość zadań do wykonania;
  • Humor, nie tylko sytuacyjny i dialogowy;
  • Miła dla oka, pikselowa grafika;
  • Dobra ścieżka dźwiękowa;
  • Świetna wersja głosowa;
  • Możliwość ręcznego zapisywania gry;
  • Długość rozgrywki

Wady:

  • Brak polskiej wersji językowej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz