niedziela, 8 grudnia 2024

Lekkie jak piórko, przedziwny serialowy miks stacji Hulu – recenzja serialu

Lekkie jak piórko, przedziwny serialowy miks stacji Hulu – recenzja serialu

Zapraszam do recenzji serialu Lekkie jak piórko, połączenia dramatu, horroru i fantasy opowieści od platformy Hulu. Miłej lektury! 

Płynąc z nurtem filmowych straszydeł udało mi się obejrzeć i zrecenzować już pełen duchów Nawiedzony Dom na Wzgórzu, Chilling Adventures of Sabrina i Paranormalne doświadczenia (Haunted) na Netflixie, opisać nawiązujący do twórczości Kinga serial stacji Hulu, dostępny na HBO, Castle Rock. Dziś przyszła pora na kolejny serialowy produkt wspomnianej stacji, który niegdyś obejrzeć można było na platformie na HBO GO, zatytułowany Lekkie jak piórko (Light as a Feather), opowieść opartą na książce Zoe Aarsen o tym samym tytule, swoisty i bardzo nietypowy kogel – mogel wielu wspomnianych wyżej filmowych gatunków.

Warto przeczytać również:

Jakiż to przedziwny filmowo – serialowy miks czyli nieco o fabule 

Około halloweenowy okres,  w jakim to czasie oglądałam niegdyś serial, to jak się domyślacie idealny czas na filmowe i serialowe straszydła, te mniej lub bardziej przerażające. Co powiecie tym razem na połączenie horroru, dramatu, opowieści obyczajowej o młodzieży, okraszonej domieszką science – fiction i fantasy? Taki jest bowiem serial Lekkie jak piórko, do którego recenzji serdecznie zapraszam.

Opowieść zaczyna się w pewien wieczór, w którym grupka dorastających panienek, uczennic liceum, urządza sobie na cmentarzu halloweenową imprezę. Nowa, trzymająca się na uboczu uczennica, proponuje zabawę w „sztywna jak deska, lekka jak piórko”, nieco makabryczną grę, w której jedna z dziewcząt kładzie się na ziemi, zaś druga trzymając ręce na jej głowie, stara się unieść jej ciało do góry. Pomocna w lewitacji delikwentki ma być przerażająca wizja przyszłości, w której leżącej przepowiadana jest potworna i rychła śmierć. 

Jak się później okazuje, tegoroczne świętowanie dnia duchów nie zostaje przez dziewczyny zapomniane, bowiem w dzień swoich osiemnastych urodzin, jedna z uczestniczek cmentarnego przyjęcia, Olivia grana przez Peyton List, znaną z serialu School Spririts (Licealne duchy), ginie w wypadku tak, jak jej to przepowiedziała prowadząca zabawę Violet (Haley Ramm). Pozostałe przyjaciółki muszą zrobić wszystko by nie tylko zapobiec kolejnym śmiercią, ale i dowiedzieć się kim jest tajemnicza, posądzana o nadprzyrodzone i niezwykle niebezpieczne zdolności Violet.

Co mi to przypomina? Czy ja to już gdzieś widziałam?

Muszę przyznać, że czytając zapowiedź serialu czułam się bardzo zaintrygowana, liczyłam na trzymającą w napięciu fabułę, może nie typowy horror, ale przynajmniej na angażujący thriller. Szybko przekonałam się, że Lekkie jak piórko jest produkcją bardzo niekonsekwentną, która nie zmierza do żadnego, wytyczonego i założonego przez siebie celu, choć potrafi zaciekawić między innymi poszukiwaczy filmowych smaczków i nawiązań.

Otóż w dziesięcioodcinkowej produkcji R. Lee Fleminga Jr. znajdziemy nawiązania do wielu produkcji. Grupa nastoletnich przyjaciółek skrywających sekrety, ubarwione lekko paranormalnymi elementami, przywodzi na myśl Słodkie kłamstewka (Pretty Little Liars). Walka z przepowiedzianym i nieuchronnym losem kojarzy się zaś jednoznacznie z serią filmów: Oszukać Przeznaczenie. Zagłębiając się coraz bardziej w opowieść zdołamy wyodrębnić jeszcze nawiązania do produkcji bliskich gatunkowi science – fiction, pojawiające się jump scare’y, przybliżą filmowe projekty z pogranicza horrorów, a rodzinny dramat jednej z bohaterek odbije się psychologicznym echem.

Niestety nie jestem horrorem, oj nie!

Mimo dziwności tej produkcji, którą trudno zakwalifikować do klasycznego filmowego gatunku, Lekkie jak piórko ogląda się bardzo dobrze. Produkcję, która mnie zaintrygowała a nie wystraszyła, pochłaniałam odcinek za odcinkiem, pewnie dlatego, że żaden z nich nie przekroczył 25 minut. Choć dziesięcioodcinkowy seans, ktory ma kontynuację w sezonie drugim, próbuje nas przerazić strasznymi momentami, choćby dzięki pojawiającej się znienacka postaci zmarłej siostry bliźniaczki czy wychodzącego z kanapki robactwa, to jądrem serialu jest psychologiczna opowieść o nieuchronności śmierci i przeznaczenia.

Na pozór nieskładna serialowa opowiastka, o dziwo nie irytuje pokręconą, pełną sprzeczności fabułą, która w serialu przeskakuje od wątku do wątku, nie starając się widzom wyjaśnić wielu zagadkowych sytuacji, albo robiąc to bardzo pobieżnie, co oczywiście sugerowało otwarcie sobie furtki do kolejnego sezonu.

Dobrze dobrani aktorzy to podstawa

Najmocniejszą stroną serialu stacji Hulu są jego postaci i aktorska obsada, w której na plan pierwszy wysuwa się bardzo intrygująca, nieco diaboliczna Violet grana przez Haley Ramm. Przyzwoicie wypada w swojej roli zmagająca się nie tylko z przeznaczeniem, ale z tragiczną przeszłości, McKenny Liana Liberato, którą zapewne kojarzycie z dramatu Zostań, jeśli kochasz czy z filmu Netflixa Aż do kości. Na uwagę zasługują także Brianne Tju jako Alex, Ajiona Alexus w roli Candace czy Jordan Rodrigues jako Trey.

Lekkie jak piórko – podsumowanie. Czy warto obejrzeć serial?

Trudno wyrażać się o serialu w samym superlatywach, bo nie oferuje nic zaskakującego, odkrywczego, czegoś co moglibyśmy określić powiewem świeżości na przeładowanym serialowym rynku. Lekkie jak piórko (Light as a Feather) potrafi jednak zaintrygować i skupić naszą uwagę w miarę płynną i wartką, choć pokręconą akcją i przyzwoitą pracą aktorską, sprawiającą, że w opowieść wciągamy się zadziwiająco szybko, nie zauważając upływającego czasu. 

Moja ocena 7/10.

1923: sezon 2, drugi prequel Yellowstone pokazany na dwóch zwiastunach

1923: sezon 2, drugi prequel Yellowstone pokazany na dwóch zwiastunach

 

Zdjęcie: plakat Paramount+

Paramount+ ogłosiło datę premiery drugiego sezonu dramatu w klimacie westernu, drugiego prequela Yellowstone, czyli serialu 1923. Przy okazji amerykańska platforma pokazała dwa zwiastuny nadchodzącej, wyczekiwanej kontynuacji.

Na SkyShowtime, na oficjalnym YouTubie serwisu można oglądać, za darmo dwa odcinku pierwszego sezonu Yellowstone, który zmierza do finału. Serial ma dwa prequele, 1883, którego recenzję znajdziecie na blogu oraz 1923, którego recenzja pierwszego sezonu także widnieje na blogu. Na premierą drugiej serii, drugiego prequelu wciąż czekamy. Właśnie poznaliśmy datę, przynajmniej amerykańskiej jego premiery. Premiera 1923: sezon 2 w lutym przyszłego roku. 

Przeczytaj również:


W pierwszym zwiastunie zbliżającego się do premiery serialu 1923 ranczo Yellowestone, rodziny Duttonów jest atakowane. W drugim w Montanie, na rodzinnym ranczu oczekiwany i bardzo potrzebny jest Spencer Dutton. 

Premiera serialu 1923, drugiego jego sezonu przewidziana jest na Paramount+ 23 lutego 2025 roku. Serial w Polsce zobaczyć będzie można na SkyShowtime. Na razie data nie jest znana. 

Secret Files: Sam Peters - mini recenzja. Zakończenie przygodowej serii

Secret Files: Sam Peters - mini recenzja. Zakończenie przygodowej serii

Zapraszam do mini-recenzji czwartej, i zarazem ostatniej części przygodowego cyklu Secret Files, przygodówki o tytule Secret Files: Sam Peters.

Studio Animation Arts i wydawca Deep Silver znane jest większości miłośnikom gier przygodowych przede wszystkim z serii Secret Files. W trzech kolejnych odsłonach graczowi przyszło się wcielać w rudowłosą Rosjankę i jej chłopaka Maxa Grubera. W czwartej części, którą w swoim artykule postaram się Wam opisać, poznajemy bliżej postać pani archeolog Samanty Peters, którą Max spotkał w drugiej części Secret Files

Przeczytaj również:

„Secret Files : Sam Peters” to tak jak w przypadku poprzednich odsłon klasyczna przygodówka, w której naszą bohaterką sterujemy za pomocą myszy. Kolejny raz widzimy znajomy nam kursor w kształcie komputerowego gryzonia. Pod względem obsługi gra zbliżona jest do trzeciej części. Tak jak w niej, tak i w tej pojawia się możliwość wyboru opcji, dzięki czemu mamy okazję obejrzenia, a raczej przeczytania i wysłuchania dwóch alternatywnych zakończeń.

Seria przyzwyczaiła gracza do długiej rozgrywki, pełnej dobrych, przemyślanych zagadek. Czwarta odsłona wyraźnie pod tym względem odstaje od reszty, bowiem jest niezwykle krótka, bardzo łatwa, a i zagadki skupiają się głównie na poprawnym poskładania elementów lub też ułożeniu podartej wiadomości, czy listu. Graficznie pozycja trzyma poziom, oferując ładne, kolorowe, starannie wykonane lokacje. 

Oprócz kilku niezbyt wymagających zagadek logicznych, znajdziemy w grze szereg zadań typowo przedmiotowych. W tym celu przyjdzie nam zebrać sporo przedmiotów, którą ogromną ilość, moim zdaniem zdecydowanie za dużą, nosić będziemy ze sobą, a raczej umieszczać na dole ekranu, w ekwipunku. Aby otworzyć inwentarz, wystarczy najechać kursorem myszki na dół ekranu. Znajdziemy tam oprócz zebranych przez nas rzeczy, notatnik Sam, menu, lupę, którą kliknąwszy podświetlimy wszystkie interaktywne miejsca w lokacji oraz ikonę wykrzyknika z pytajnikiem, w którym zawarta jest słowna podpowiedź, wypowiadana przez narratora. Opcja ta dostępna była już w trzeciej odsłonie gry. 

Narzekałam, że lokacja z Niną Kalenkovą są zbyt puste, że powinno w nich być zdecydowanie więcej ludzi, ale to co zobaczyłam w ostatniej, czwartej części to istny dramat. Sam wszędzie gdziekolwiek się uda jest całkowicie sama, a jedyne dialogi jakie prowadzi podczas rozgrywki, toczy sama ze sobą. Jedyną postacią, z którą przyjdzie nam przeprowadzić rozmowę, jest profesor i dzieje się to tuż przed zakończeniem gry. 

Gra, tak jak jej poprzedniczka, nie znalazła polskiego wydawcy, więc nie możemy w nią zagrać w języku polskim, a jedynie w niemieckim lub angielskim. Taka wersja oficjalnie dostępna jest na Steam. Ostatnio jednak powstała jej nieoficjalna polska wersję językowa.

Muzycznie nie ma tragedii, ale i nie można o oprawie muzycznej wiele powiedzieć, bo melodie wpadają jednym uchem, by zaraz drugim wylecieć. Są zwyczajne i nie sposób ich zapamiętać. Rozgrywkę zapisywać możemy w każdym momencie, więc nie przegapimy istotnych szczegółów, a kolejne fragmenty gry będziemy mogli powtarzać. 

„Secret Files : Sam Peters”, to zdecydowanie najsłabsza odsłona serii, krótka, błaha, bardzo prosta. Trudno w niej nie odnieść wrażenia, że twórcy jakby na siłę stworzyli kolejną grę, ale zupełnie nie mieli na nią pomysłu, co zaowocowało namiastką przygodówki, której przejście zajmuje około 4 godziny.

Moja ocena 5/10.

Zalety:

  • Przyjemna dla oka grafika;
  • Nieskomplikowane zagadki;
  • Dwa zakończenia;
  • Możliwość dowolnego zapisywania gry

Wady:

  • Zbyt prosta;
  • Pustka w grze;
  • Za krótka

sobota, 7 grudnia 2024

Yellowstone, dwa pierwsze odcinki serialu za darmo

Yellowstone, dwa pierwsze odcinki serialu za darmo

 

Zdjęcie: SkyShowtime

SkyShowtime zachęca widzów do swojej platformy nie tylko nowościami i zapowiadanymi nowościami, ale także promując bardzo znane i hitowe seriale. Wśród nich jest serial Yellowstone, którego dwa pierwsze odcinki obejrzeć można teraz za darmo.

Platforma SkyShowtime, na której zadebiutowały właśnie serialowe nowości, takie jak Dzień Szakala czy serial grozy od Peacock zatytułowany Teacup, zachęca do swojej platformy w przeróżny sposób, promocją subskrypcji Premium „Za pół ceny na zawsze”, z której skorzystamy do 9 grudnia, ale teraz także z darmowymi odcinkami swego flagowego serialu. Na kanale YouTube SkyShowtime Polska udostępnione zostały dwa odcinki Yellowestone, które obejrzymy bez opłat.

Warto przeczytać:



Yellowstone to światowy hit serialowy, dramat w westernowym stylu, współtworzony przez nominowanego do Oscara scenarzystę Taylora Sheridana i Johna Linsona, opowiada historię rodziny Duttonów, która kontroluje największe ranczo bydła w Stanach Zjednoczonych. Serial ma dwa prequele 1883 oraz 1923.

Yelowestone dostępne jest w pięciu sezonach, którego sezon 5B właśnie powoli dobiega swego końca. Całość do obejrzenia na SkyShowtime. 

Belief and Betrayal: Medalion Judasza - recenzja

Belief and Betrayal: Medalion Judasza - recenzja

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry "wskaż i kliknij", o tytule Belief and Betrayal: Medalion Judasza. Miłej lektury! 

Tajemnice kościoła, nieznany zakon Katarów, Templariusze, zagadki, pościgi, a nawet morderstwa. To wszystko znajdziemy w grze przygodowej studia Artematica. Polskim wydaniem gry zajęła się firma Nicolas Games, dlatego też możemy w nią zagrać w polskim spolszczeniu kinowym, czyli z polskimi napisami. Dotyczy to wersji pudełkowej. 

Warto przeczytać również:

W grze „Belief & Betrayal: Medalion Judasza” wcielamy się w postać młodego dziennikarza Jonathana Dantera, który czuje się znudzony swoją pracą. Właśnie musi udać się na spotkanie z kardynałem, z którym ma umówiony wywiad. Jego plany pewnego listopadowego dnia zmienia telefon od inspektora Scotland Yardu, który twierdzi, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Joe przybywa więc do budynku Scotland Yardu, gdzie dowiaduje się o śmierci swego stryja, którego nasz bohater uważał za zmarłego już 10 lat temu. Jonathan dostaje klucze do mieszkania wujka i buszując po pokojach zostaje zaatakowany przez pewnego policjanta. Z opresji ratuje go dziewczyna imieniem Kat, która okazuje się być córką przyjaciela jego stryja.

Od tej chwili zaczyna się przygoda naszych bohaterów, bowiem gracze będą mieli okazję grać aż trzema postaciami, czyli Joe, Kat, a także Damienem. Przygodówka ta, to klasyczna gra point & click, w której nie uświadczymy żadnych elementów zręcznościowych, czasówek, czy też elementów akcji. Sterujemy za pomocą myszy. Jej prawym przyciskiem używamy przedmioty. Na ekranie pojawi się wtedy ikona trybików. Lewym przyciskiem, oglądamy przedmioty. Często, by gra dokonała zbliżenia musimy na przedmiot, czy też miejsce spojrzeć dwukrotnie. Dopiero wtedy będziemy mogli wykonać jakąś czynność, połączyć coś z czym, czy też użyć. 

Gra jest całkowicie liniowa, na dodatek niejednokrotnie ikony nie są widoczne z danego ustawienia kamery. Często, aby zobaczyć ikonę lupy i mieć możliwość obejrzenie przedmiotu, czy lokacji musimy przejść i stanąć w odpowiednim miejscu. Jest to niezwykle mylące. Gracz może odnieść wrażenie, że gra ma buga, bowiem coś trzeba zrobić, a nie można, gdyż ikony zwyczajnie nie widać.

Trochę inaczej niźli w większości przygodówek bywa, wygląda użycie przedmiotu. Aby cokolwiek zrobić musimy zmienić ikonę lupy na ikonę trybików, czyli najpierw kliknąć prawym przyciskiem myszy, a następnie lewym. Na początku jest to dość uciążliwe. Później można się do tego przyzwyczaić. Gra oferuje sposób podpowiedzi, jakim jest podświetlanie aktywnych miejsc w lokacjach. Wystarczy, że klikniemy na klawisz "spacji". 

Mnóstwo gier oprócz klasycznego ekwipunku, systemu podpowiedzi i klasycznego interfejsu oferuje graczom notatnik, czy też dziennik, w którym zapisywane są ważne informacje, spostrzeżenia bohatera, czy też podpowiedzi. Belief & Betrayal takowy notatnik posiada, ale jego przeznaczenie jest zgoła inne. Zeszycik, który pojawia się jak tylko najedziemy kursorem myszy na prawą część ekranu, służy nam do rozwiązywana zagadek. Otóż, gdy spojrzymy na niektóre przedmioty, pojawi się wpis w notatniku, który, aby ruszyć fabułę do przodu, umieszczamy na danym przedmiocie w ekwipunku, czy też na komunikatorze, w który zapatrzona jest postać, którą aktualnie gramy. 

Ten przedmiot, to też kolejne novum w przygodówkach. Jest to rodzaj telefonu, czy raczej palmtopa. Przesyłane są na niego informacje, które przekazujemy pozostałym bohaterom. Na ów komunikator przenosimy także informacje z notatnika, przesyłając je potem Kat, czy też Damienowy i na odwrót. Tu też oglądamy zdjęcia, czy nagrania. Komunikator zlokalizowany jest na górze, po lewej stronie, a także w ekwipunku.

Pozycja ma nieograniczoną ilość zapisów. Funkcja save pojawia się gdy najedziemy kursorem myszy na lewą stronę ekranu. Możemy też w tym celu posłużyć się klawiszem „s” na naszej klawiaturze. 

Jak wspomniałam na początku recenzji gra została spolszczona. Niestety nie uniknięto błędów w polonizacji. Zdarzają się literówki, braki literowe w wyrazach i błędnie przetłumaczone teksty. W niektórych dialogach, Joe zwraca się do jednej z postaci raz na ty, raz na pan. Wielokrotnie pojawiają się błędy w tłumaczeniu przedmiotów trafiających do ekwipunku. Podnosząc puszkę ketchupu, tak nazwany jest przedmiot po spojrzeniu na niego, bohater zabiera puszkę soku pomidorowego, który po trafieniu do inwentarza jest z powrotem puszką ketchupu. Wypowiadane są też kwestie, które powinny być przemilczane. W rozmowie z dziećmi dziecko, które pokłada głos pod dziecięcą postać, wypowiada według mnie zupełnie niepotrzebnie kwestię :„dzieci szepcą między sobą” i dopiero pojawia się rzeczywisty dialog. 

Gra nie jest pozycją trudną, kilka zagadek, które nas czeka nie sprawią nikomu żadnego problemu, a zadania przedmiotowe są bardzo logiczne i niezbyt skomplikowane. Ciekawym rozwiązaniem jest to, iż niektóre z zadań przedmiotowych możemy wykonać w różny sposób, używając w tym celu innych rzeczy z ekwipunku.

Mocną stroną tej przygodówki jest muzyka, która jest różnorodna, a chóralne, religijne motywy nadają pozycji podniosłego charakteru. 

Graficznie pozycja nie zachwyca. Postacie są dość ociosane, toporne. Lokacje rozmazane, różnorodne, ale mało kolorowe. Liczne animacje, które przeplatają rozgrywkę też nie należą do udanych elementów gry.

Podsumowując ”Belief & Betrayal: Medalion Judasza”, nie jest grą wybitną, nie rzuci miłośników gier adventure na kolana, ale potrafi zaciekawić fabułą i innowacyjnością w wykorzystaniu przedmiotów. Grając w nią nie czułam się jednak znudzona i z chęcią dobrnęłam do końca.

Moja ocena 6/10.

Zalety:

  • Ciekawa fabuła;
  • Przyjemna muzyka;
  • Nieskomplikowane zagadki;
  • Wykorzystanie notatnika i komunikatora;
  • Różne wykorzystywanie przedmiotów w zagadkach przedmiotowych;
  • Możliwość zagrania różnymi postaciami
Wady:

  • Błędy w tłumaczeniu;
  • Zbyt krótka;
  • Zbyt liniowa;
  • Zdecydowanie za łatwa

Kleks i wynalazek Filipa Golarza na zwiastunie

Kleks i wynalazek Filipa Golarza na zwiastunie

 

Netxt Film dzieli się pierwszym zwiastunem filmu Kleks i wynalazek Filipa Golarza, jednej z najbardziej wyczekiwanych premier nadchodzącego roku. Zwiastun prezentuje  nowe postaci, wielkie nazwiska świata muzyki i mnóstwo przygód.

Wczoraj ruszyła sprzedaż biletów na przedpremierowe pokazy, w wybranych kinach filmu Kleks i wynalazek Filipa Golarza, który będziemy mogli oglądać w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Zanim jednak wybierzemy się do kina Next Film dzieli się z nami pierwszym jego zwiastunem.

Warto przeczytać również:

W drugiej części losy Akademii Pana Kleksa, zatytułowanej Kleks i wynalazek Filipa Golarza profesor Kleks opuszcza magiczny świat, by zmierzyć się z rzeczywistością, a jego miejsce w Akademii zajmuje ptak Mateusz. Tymczasem wynalazek Filipa Golarza staje się zagrożeniem dla świata dziecięcej wyobraźni. 

W swojej pierwszej dużej roli, na wielkim ekranie pojawia się Katarzyna Nosowska. W rolach głównych także: Antonina Litwiniak, Konrad Repiński, Tomasz Kot, Janusz Chabior, Piotr Fronczewski, Sebastian Stankiewicz, Agnieszka Grochowska.

Reżyserem filmu jest Maciej Kawulski, zaś autorami scenariusza Krzysztof Gureczny i Agnieszka Kruk.

Premiera filmu przewidziana jest na 10 stycznia 2025. Pokazy przedpremierowe od 25 grudnia 2024.

All Of Us Are Dead: sezon 1 - recenzja. Świeże, ludzkie spojrzenie na apokalipsę nieumarłych

All Of Us Are Dead: sezon 1 - recenzja. Świeże, ludzkie spojrzenie na apokalipsę nieumarłych

Zapraszam do recenzji pierwszego sezonu koreańskiego zombie serialu grozy, zatytułowanego All Of Us Are Dead. Świeże, ludzkie spojrzenie na apokalipsę nieumarłych. 

Zombie to temat wałkowany od wielu lat, zarówno w grach wideo, jak choćby w serii The Walking Dead czy w filmach i serialach. Najbardziej znana wszystkim serialowa zombie opowieść to seria The Walking Dead czy FEAR The Walking Dead od AMC. Apokalipsa nieumarłych, w tym wypadku żywych trupów króluje niezmiennie, także na platformie Netflix, na której możemy obejrzeć kilka sezonów Black Summer, serial horror z elementami historycznymi Kingdom, także w odcinku specjalnym czy Resident Evil: Wieczny Mrok.

Warto przeczytać także:

To jest jedynie garstka propozycji w klimacie zombie jaką ma nam do zaoferowania wspomniana platforma. Do niej jakiś czas temu dołączyła kolejna serialowa produkcja. Jest to ponownie tytuł ze szturmującej Netfliksa, z hukiem i przytupem, Korei Południowej. Serial nosi tytuł All of Us Are Dead i szybko, niemal zaraz po premierze znalazł się w TOP 10 najchętniej oglądanych propozycji od Nefliksa. Dziś, w mojej recenzji spróbuje przekazać dlaczego tak się stało. Bo to, że jest to serial warty obejrzenie, nie podlega dyskusji. 

All of Us Are Dead jest jedną z propozycji serialowych południowokoreańskich, które robią naprawdę sporo szumu wokół siebie. Rewelacyjnie przyjęte Squid Game, które, przyznaję się, jeszcze nie widziałam, dobrze oceniane mroczne si-fi The Silent Sea czy intrygujący Hellbound to powiedziałam serialowe pozycje obowiązkowe. Miłośnicy zombie-apokalipsy czy horrorów jako takich powinni zwrócić także uwagę na opisywany tu przeze mnie serial. Bo śmiem twierdzić, że to kolejna perełka Netflix, obok której nie powinniśmy przejść obojętnie. A o czym opowiada?

Historia, którą śledzić będziemy przez aż dwanaście ponad godzinnych odcinków rozgrywa się w liceum w mieście Hyosan w Korei Południowej i oparta jest na internetowej animacji zatytułowanej „Now at Our School”. Pewnego dnia pewna uczennica zostaje ugryziona przez mysz w laboratorium Lee Beyong-chana, czego konsekwencjami jest szybko szerzącą się epidemia. Zaraza zmienia dziewczynę w zombie, a ta roznosi wirus po szkole, w sposób niemal natychmiastowy. Ukąszona przez zarażonego osoba natychmiast zmienia się w rządnego ludzkiego mięsa potwora, którego jedyną potrzebą jest zaspokojenie niepohamowanego głodu.

W takim pandemicznych warunkach grozy poznajemy grupę licealistów, którzy staną się dla nas bohaterami tego sezonu. Muszę od razu zaznaczyć, że twórcy, a są nimi Lee Jae-Kyu oraz Kim Nam-soo jako reżyserowie oraz Chun Sung-il, w roli scenarzysty, otworzyli sobie drogę do kolejnego sezonu. Na premierę kolejnych odcinków wciąż czekamy.

Wracając jednak do fabuły, to uczniowie, których losy śledzimy pochodzą z różnych grup społecznych, znają się lub nie, są mniej czy bardziej w porządku, ale wszystkich ich….no może poza jedną z postaci, łączy ich niepohamowana chęć przetrwania. A wyjście cało z opresji w jakiej się znaleźli, okazuje się bardzo trudne. Grupka bowiem znalazła się w potrzasku, niczym w wielkim więzieniu, z licznymi korytarzami, na których poruszają się i to szybko, krwiożercze bestie, niegdyś ich koledzy i koleżanki. Na domiar złego wszystko wskazuje na to, że zostawieni zostali sami sobie i nikt, absolutnie nikt ich nie uratuje. 

Sytuacja licealistów wydaje się być beznadziejna i przytłaczająca. Brutalność, poczucie beznadziei, bezsilność i groza. To coś co mocno zostało w serialu zarysowane i przewija się niemal w każdym bardzo długim odcinku. Wielu widzów może w tym wypadku narzekać na pewne dłużyzny i przeciąganie scen, ale ja nie odniosłam takiego wrażenie. Owszem są odcinki, których akcja biegnie jak szalona, potęgowana atakami zombie. A te są naprawdę widowiskowe. Są też takie, które toczą się niemal spokojnie i powolnie. W nich poznajemy coraz mocniej budowane relacje między niewielką grupką, która z nieznajomych sobie, często wrogich osób, staje się garstką bliskich sobie osób, przyjaciół. Postaci są tak charakterystyczne, tak klarowne i tak wyraziste…..no i przede wszystkim ludzkie, że nie sposób się z nimi nie jednoczyć. Szybko przyjmujemy ich zachowania, i równie prędko czujemy do nich sympatię. Czy je lubimy czy też nie, natychmiast utożsamiamy się z ich problemami, przeżywamy ich rozczarowania, a nawet, mimo dramatycznej sytuacji, uśmiechamy się.

All of Us Are Dead nie jest bowiem jedynie serialem o zombie. Jest studiem człowieczeństwa, które nie raz zada nam bardzo trudne pytania. Oglądając zmagania i walkę o życie garstki młodych ludzi,  z czasem przyjaciół, zastanawiamy się na ile, na jakie poświęcenie jesteśmy gotowi. Czy czarny charakter to tylko członek miejscowego szkolnego gangu znęcającego się nad słabszymi? A może tą złą jest uczennica, która stawia siebie wyżej niż innych, bo pochodzi z bogatego domu i tak naprawdę jest gotowa nawet zabić? Zastanawiamy się co jest wartością samą w sobie? Czy warto się poświęcać dla bliskich nam osób? Czy mówić o uczuciach? Czy powinniśmy dbać jedynie o siebie, czy może jednak stawiać na innych? Nie ma w tym wypadki jasnej i jedynej odpowiedzi i twórcy tejże produkcji zdają się o tym wiedzieć. Serial intryguje, nakazuje myśleć. On nie skupia się jedynie na brutalnej jatce, jakiej w tej produkcji nie brakuje. Gwarantuje Wam, że nie raz poczujecie ukłucie w sercu, bo niemal natychmiast polubicie bohaterów, a przyjdzie Wam ich tracić. Jak to w zombie-horrorze bywa. 

A zombiaki są tu zupełnie inne, niż przyzwyczaiły nas do tego znane nam seriale grozy. Nie są ślamazarne i powolne. Równie szybko biegają, jak ekspresowo dokonuje się ich przemiana. Mają wyczulony słuch, a czasem, o zgrozo….. wirus, który krąży w ich martwym już ciele, mutuje. To daje efekt, o jakim pozwolicie, nie będę wspominać, by nie psuć Wam przyjemności z oglądania tego świetnego serialu. Obraz żywych trupów jest niezwykle brutalny i przytłaczający. I nie tylko z powodu tego, że przemiana w zombie następuje od razu, a umierająca osoba wije się w bólach, ale przede wszystkim dlatego, że ma tego świadomość. Smutna jest to wizja i na tyle tragiczna, że jestem przekonana, że uronicie łezkę, wiedząc jednocześnie, że nic w tym serialu nie jest czarno-białe. Nie jest nim nawet bardzo ciekawie zarysowany anty-bohater, czyli czarny charakter, od którego właściwie wszystko się zaczęło. Pomysł na takiego złego bohatera jest czymś co nadaje serialowi z Południowej Korei świeżości i indywidualności. A tej doskonale wiecie, brakuje w serialach czy filmach o zombie apokalipsie. 

All of Us Are Dead jest także produkcją, która może poszczycić się świetną realizacją. Dobre ujęcia kamery,  nie tylko obrazują przemiany zombiaków i ich nienaturalne ruchy ciała i wyginanie się, ale robią zbliżenia na momenty makabry, czyli samego pożerania ofiary. Efekty specjalne może nie są powalające na kolana, ale niezwykle klimatyczne i….brutalne. Świetnie też przedstawiają się ujęcia w szkole, która jest ogromna, a jej liczne korytarze, i sale lekcyjne, po których przemykają zombie, są nośnikiem przerażania. Niemal na własnej skórze odczuwamy bezsilność naszych bohaterów, strach i beznadzieję. 

Podsumowując zombie-horror to gatunek, który jak żywe trupy umrzeć nie może. Pomogło w tym świeże spojrzenie na tę kwestię jaką zaserwowało widzom Netfliksa All of Us Are Dead. Co tu dużo mówić….tudzież pisać, pozycja obowiązkowa dla fanów nie tylko horroru, nie tylko grozy i apokalipsy zombie. Ten serial może podobać się fanom straszenie się, ale przede wszystkim miłośnikom dobrze opowiedzianych historii o czymś. To nie jest pusta zombie-historyjka, o sporej długości, a opowieść o ludziach, o przyjaźni, walce i poświęceniu

Serial stawia na bohaterów, których nie da się nie lubić. Przez to jak twórcy patrzą na apokalipsę, przez pryzmat bliskości i relacji, All of Us Are Dead bije świeżością. Właśnie wypełniono pustkę, którą trąciły inne zombie seriale. Serdecznie polecam go obejrzeć. A sama czekam na jego kontynuacje w sezonie drugim, bo mam wrażenie, że się doczekam. 

Z mojej strony mocne 8/10. Miłego seansu! 

Serial dostępny jest na platformie Netflix.

piątek, 6 grudnia 2024

Tourist Trap, przygodowa czarna komedia. Z cyklu "przegapiłam premierę"

Tourist Trap, przygodowa czarna komedia. Z cyklu "przegapiłam premierę"

 

Przygodowa gra typu "wskaż i kliknij", czarna komedia, kolejna krótka przygodówka, i kolejny tytuł z mojego nowego cyklu "przegapiłam premierę" to przygodówka Tourist Trap. Swoją premierę miała w połowie listopada.

W listopadzie, co umknęło mojej uwadze swoją premierę miała przygodowa gra point-and-click, w kreskówkowym stylu, z łamigłówkami, z humorem, który jest raczej tym czarnym. Gra nosi tytuł Tourist Trap i została stworzona i wydana dzięki Tragico Media.

Warto przeczytać również:

Tourist Trap wkraczamy do surrealistycznego świata, i czarna komedia, której akcja rozgrywa się w południowoamerykańskim miasteczku dotkniętym gentryfikacją turystyczną, znanym jako Santa Ballena. Wcielamy się w niej w Lucasa, młodego przewodnika turystycznego. 


Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem wpada w kłopoty. Znajduje się w samym środku spisku, lokalnego porwania, z rebeliantami politycznymi i podejrzaną zagraniczną korporacją, która kontroluje miasta, i znana jest jako Pharos.


Gra stawia na narrację, ma uroczy, rysunkowy styl graficzny 2D, lekkie zagadki, bardzo prostą mechanikę i krótki czas rozgrywki, przewidziany na 2-3 godzin. 


Ballerina. Z uniwersum Johna Wicka na plakacie

Ballerina. Z uniwersum Johna Wicka na plakacie

 

Ballerina. Z uniwersum Johna Wicka, film, którego dziennikarze Rotten Tomatoes umieścili na liście najbardziej oczekiwanych filmów roku 2025 został przez Monolit Films pokazany na pierwszym plakacie.

Pełen akcji film, osadzony w rzeczywistości znanej i lubianej serii Johny Wick, czyli Ballerina. Z uniwersum Johna Wicka swoją kinową premierę ma mieć w czerwcu przyszłego roku. Zanim się to stanie Monolit Films, polski dystrybutor filmu dzieli się jego plakatem. 

Warto przeczytać również:

Akcja spin-offu kultowej serii osadzona jest między wydarzeniami trzeciej i czwartej części losów Johna Wicka. Waleczna Eve jest biegła w walce wręcz i perfekcyjnie włada każdym typem broni. Zabójczyni zrobi wszystko, by dopaść mordercę swojego ojca.

Historia skupia się wokół osieroconej przez porywacza, który zabił jej ojca i uprowadził młodszą siostrę, 7-letniej Eve, która trafia do rodziny zastępczej. Żądna zemsty zwraca na siebie uwagę tajemniczej organizacji Ruska Roma. Ta ją przygarnia przygarnia ją i doskonali w sztuce tańca i zabijania. Jako dorosła ucieka i udaje się do Nowego Jorku, gdzie trop prowadzi ją do małego alpejskiego miasteczka. Tu odkrywa kim tak naprawdę jest i dlaczego zniszczono jej rodzinę. 

W obsadzie, w roli wspomnianej Eve obsadzono Anę de Armas. W filmie po raz kolejny zobaczymy postać Johna Wicka, a także postaci z poprzednich części. 

Oprócz Keanu Reevesa występują: Ian McShane jako Winston, właściciel hotelu Continental, a także nieżyjący już Lance Reddick jako Charon, który jest konsjerżem i prawą ręką Winstona w Continental. Natomiast Anjelica Huston ponownie wciela się w rolę dyrektorki, szefowej Ruskiej Romy. W obsadzie znaleźli się także: Norman Reedus, Catalina Sandino Moreno, Gabriel Byrne i David Castañeda.

Film w kinach od 6 czerwca 2025 roku.

Źródło: Informacja prasowa Monolit Films

Pankapu za darmo na Steam. Platformowa przygodowa gra akcji

Pankapu za darmo na Steam. Platformowa przygodowa gra akcji

 

Fabularno-zręcznościowa przygodowa gra akcji, osadzona w świecie snów Djaha’rella udostępniona za darmo na platformie Steam. Teraz można przypisać grę do swojego konta na stałe.

Gra opowiedziana w konwencji baśni, która czytana jest dziecku, zatytułowana Pankapu, która swoją premierę miała w roku 2016, stworzona przez Too Kind Studio, wydana dzięki Dear Villagers została udostępniona za darmo. 

Warto przeczytać również:

Pankapu to gra w klikacie neo-retro, w platformowym stylu, fabularno-zręcznościowa, która przenosi gracza do świata snów Djaha’rella. Bohaterem jest dziecko, które uległo dramatycznemu wydarzeniu. W czasie rozgrywki gracz ulepszy swoje umiejętności, odkryje nowe zdolności, próbując pozbyć się koszmarów, musi walczyć jako Strażników Snów, by pokonać swe ziemie.

Gra, która stworzona jest w konwencji baśni, składa się z dwóch warstw. W jednej opowiada nam naiwną przygodę Pankapu. W drugiej staje się ona znacznie mroczniejsza. 

Grę można dodać do swojej biblioteki na platformie Steam do 18 grudnia 2024 roku.

Pobierz grę za darmo na Steam

The Outlast Trials, nowy zwiastun czteroosobowej gry survival horror

The Outlast Trials, nowy zwiastun czteroosobowej gry survival horror

 

Podczas 10. dorocznej wystawy PC Gaming Show, twórca gry Red Barrels ujawnił nowy zwiastun czteroosobowej gry survival horror The Outlast Trials, co jednocześnie zapowiada  nadchodzącą aktualizację Project Breach.

The Outlast Trials został pokazany na nowym zwiastunie, który ujawnia aktualizację Project Breach. Wprowadzi ona ekscytujący dodatek: Amelię, zbiegły obiekt testowy, która zwróciła się przeciwko Murkoffowi. Głosu bohaterce użyczyła Caroline Dhavernas (Hannibal, Mary Kills People i Wonderfalls). Znana jest data premiery. 

Warto przeczytać:

Akcja The Outlast Trials rozgrywa się w latach 50. XX wieku i opowiada o złowrogich eksperymentach Murkoff Corporation, złej organizacji wykorzystującej bezbronne jednostki pod pretekstem oferowania lepszego życia. Odczynniki, zwabione fałszywymi obietnicami, są porywane i poddawane przerażającym próbom psychologicznym i fizycznym, mającym na celu pozbawienie ich tożsamości. Uwięziony w koszmarnym ośrodku wypełnionym wstrząsającymi testami i przerażającymi Prime Assets, takimi jak Mother Gooseberry, Sergeant Leland Coyan i Franco „Il Bambino” Barbi, przetrwanie wydaje się niemożliwe

Project Breach przedstawi historię Amelii, a także zupełnie nowy proces, nowe środowisko, nowego członka Ex-Pop, nowy jammer Rig, nową wersję i wiele więcej.

„ Reagents w The Outlast Trials zawsze byli zmuszeni do bycia wyłącznie reaktywnymi, ledwo utrzymując się przy życiu. Uciekaj, chowaj się, przetrwaj, powtórz. To ten beznadziejny cykl, który skutecznie pozbawia uczestników ich moralności i sprawczości. W tej najnowszej aktualizacji chcieliśmy zaoferować Reagents jakąś formę pocieszenia, szansę na wspólny bunt. Amelia jest piorunochronem, który miejmy nadzieję, wprowadzi ten plan w życie, pracując za kulisami przy masowym exodusie. Zrobi wszystko, aby przechylić szalę, dopóki nie zostanie przyłapana na próbie .” - Jonathan Morrell, projektant narracji w The Outlast Trials.

Project Breach ukaże się 10 grudnia 2024 r. w sklepach Steam, Epic, PlayStation i Xbox .