piątek, 16 stycznia 2026

Blackwell Unbound - recenzja. Część w której cofamy się w czasie

Blackwell Unbound - recenzja. Część w której cofamy się w czasie

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji drugiej już gry z niezwykle popularnej przygodowej serii o kobietach z rodziny Blackwell. Tym razem coś więcej o Blackwell Unbound, grze przez wielu uznawanej jako samodzielny dodatek do growego cyklu. Miłej lektury!

Kilka dni temu zamieściłam na blogu recenzję pierwszej odsłony rozpoznawalnego przez wielu, lubianego przygodowego cyklu o kobietach medium i towarzyszącym im duchu detektywa z lat trzydziestych. Po recenzji The Blackwell Legacy, z dobrą historią, ciekawymi bohaterami i drobnymi niedociągnięciami, przyszedł czas na część drugą. Blackwell Unbound jest grą równie krótką, równie treściową i podobnie tajemniczą, z tą różnicą, że nie wcielamy się w niej w Roseangelę 'Rosę' Blackwell, a w jej, nieżyjącą w pierwszej części ciotką, Lauren Blackwell, przenosząc się w lata 70-te XX wieku. 

Inne recenzje na moim blogu:

Blackwell Unbound, kolejna gra od Wadjet Eye Games swoją premierę miała dwa lata po debiucie części pierwszej pozwalając graczom ponownie poczucić klimat tego co to znaczy być medium, jak prowadzić śledztwo z duchami i jak to jest żyć wciąż w towarzystwie nieżyjącego detektywa z latch 30-tych. W kontynuacji, która przez wielu uważana jest za samodzielny dodatek do serii Blackwell, przyjdzie graczom cofnąć się w czasie, i poznać urywek z życia ciotki Rosy Blackwell.

W grze przenosimy się bowiem do Nowego Jorku roku 1973, gdzie poznajemy Lauren Blackwell, czyli ciotkę głównej protagonistki tegoż cyklu, która w pierwszej części zakończyła swoje życie po dwudziestu latach w śpiączce. Lauren mieszka w niewielkim mieszkaniu, jest nieco wycofana, często nawet sfrustrowana, a od dawna nie rozmawia z bratem. Jest oczywiście także medium, któremu na co dzień towarzyszy Joey Mallone, duch detektywa żyjącego w latach trzydziestych ubiegłego wieku. 

Pełna goryczy Lauren i jej duchowy przewodnik zaczynają swoje paranormalne śledztwo od tajemniczej śmierci na placu budowy, na Manhattanie. Choć nikt z mieszkańców nie zdaje się zwracać uwagi na tajemnicze zgony, oni wiedzą, że dzieje się coś dziwnego. Gdy pewnego dnia na ich drodze staje tajemnicza kobieta, która nazywa siebie Hrabiną, śledztwo nabiera tempa.

Wspomniałam, że Blackwell Unbound jest częścią uważaną za samodzielny dodatek, co jest zarówno prawdą, jak i pewną nieścisłością. Rozumiem stanowisko graczy sądzących, że opowieść w jakiś sposób odstaje od wszystkich pozostałych części, a razem jest ich pięć. Tylko w niej bowiem przejmujemy kontrolę nad jedną z potomkiń Rosy, nad Lauren, co może sprzyjać takiemu właśnie myśleniu. Skrawek życia ciotki, pozwalający nam zajrzeć wstecz, jest jednak okazją, jeśli spojrzeć na całość historii, do poznania postaci czarnego charakteru gry, niejakiej Hrabiny, która odegra ważną rolę w przyszłości. Jednocześnie, cofając się w przeszłość, i wchodząc w buty ciotki Rosy, możemy w jakiś sposób zrozumieć nie tylko jej psychiczny stan i wycofanie, które Rosa odczuwała, ale i poczuć zagadnienie bycia medium z nieco innej perspektywy.

Problemem, a może nie problemem, a raczej niedogodnością, rzecz jasna w moim mniemaniu, jest to, że postać Lauren, której kierowanie było dla mnie wielką przyjemnością, poznajemy jedynie zdawkowo. Mam wrażenie, że twórcy odchodząc od Roseangeli 'Rosy' Blackwell, nową, lecz w jakiś sposób znaną protagonistkę jedynie zarysowali, dając przedsmak jej historii, ale nie pozwalając w nią zgłębić się bardziej. Szkoda, bo uważam, że postać Lauren jest równie ciekawa, jak i nie ciekawsza niż Rosa. 


Tym co spaja wszystkie części, a póki co (skoro jesteśmy dopiero przy drugiej odsłonie serii) pierwszą przygodówkę z jej kontynuacją, jest postać wspomnianego już przeze mnie ducha detektywa. Joey'ego Mallone. Towarzyszy Lauren, a po jej śmierci także Roseangeli, ale w kontynuacji jest nieco mniej zabawny, stracił również umiejętność dmuchania w miejsca i postaci. Jest natomiast prawdziwym przewodnikiem i powiernikiem rozgoryczonego medium, jakim jest Lauren. To on napędza ją do działania jak wycofuje się na balkon by pobyć sama i zapalić papierosa. To on z nią rozmawia, motywuje i jasno wyraża swe zdanie. Jest jakby łagodniejszy i mniej dosadny, a humor z jego udziałem objawia się w bardziej subtelny sposób. Jest również grywalną postacią tej, równie krótkiej i wydaje się łatwiejszej rozgrywkowo części.

Blackwell Unbound to kolejna krótka przygodówka, którą przejdziemy w około dwie godziny, po raz kolejny wydłużając rozgrywkę dzięki poszukiwaniom wszystkich osiągnięć Steam. Sama eksploracja gierki obejmujemy jedynie dwie paranormalne śledztwa, dwie sprawy, których intensywność jest podobnie jak w przypadku pierwszej gry, zachowana i należyta.

Zanurzamy się w rozgrywkę stawiającą na klasyczne sterowanie point-and-click, w którym postawiono na eksplorację, zbieranie i używanie przedmiotów, rozmowy i oczywiście nieodzownego towarzysza serii, czyli notatnik. To w nim zapisywane są wszystkie wnioski i spostrzeżenia wyciągnięte z rozmów, i to dzięki nim jesteśmy w stanie popchnąć do przodu liniową w grze rozgrywkę. Znów istotą poznawania fabuły i możliwością poznania są rozmowy. Jest ich sporo, ale każda z nich wnosi do opowieści swoją cegiełkę, która łączy historię i prowadzi gracza do dramatycznego finału.

Po raz kolejny zebrane przedmioty, co nie dziwi w przygodówkach, trafiają do zlokalizowanego na górze ekranu ekwipunku. Każdy przedmiot został nazwany, a kliknięcie na nim prawym przyciskiem myszy sprawia, że Lauren go skomentuje. 

Rozgrywka w tej odsłonie nadprzyrodzonej serii jest raczej prosta, pozwalając graczowi na intuicyjne sterowanie, możliwość szybkiego przemieszczania się dzięki mapie, ręczny zapis postępów gracza, zagadki przedmiotowe i dialogowe i możliwość odwiedzania miejsca poza światami, tego gdzie medium, w tym wypadku Lauren ostatecznie odprowadza ducha w stronę jasności. 

Znajome elementy rozgrywki, w grze, która nie jest mimo wszystko kontynuacją pierwszej odsłony, bo pozwala na poznanie historii innego, związanego z Rosą medium, przekazywane są graczowi w przygodówce w retro pikselowym stylu. Piksele nie są już bardzo rozmyte, a i postać Joey'ego widziana w okienku z boku, wyraźnie uległa zmianie. Ogólnie lokacje, mimo pikselozy są miłe dla oka, są różnorodne, jednocześnie w klimacie lat 70-tych. Nasze bohaterce nie towarzyszy już komputer, co jest zrozumiałe, zważywszy na czasy w jakich dzieje się owa opowieść, a książka telefoniczna. To w niej wpisujemy potrzebne nam miejsca i osoby, by Lauren znalazła adres, bądź numer telefonu. 

Miejscówki, które odwiedzamy mają swój specyficzny urok lat siedemdziesiątych, w tym stroje i postaci, które do tych czasów zwyczajnie pasują. Jest niezwykle klimatycznie, jest kolorowo, jest również w miarę szczegółowo. Jest również różnorodnie, bowiem między postaciami Lauren i Joey'ego możemy się przestawiać, robiąc to w dowolnej chwili, klikając na literkę ich imienia w panelu na górze. 

Po raz kolejny poznajemy grę w pełni udźwiękowioną, czyli dostępną w pełnej głosowej, angielskiej wersji językowej, która znów stoi na wysokim poziomie. Nowa bohaterka to rzecz jasna nowa aktorka głosowa. Jako Lauren, świetna w swej roli, mająca miłą dla ucha barwę głosu Dani Marko. Głosem ducha przewodnika przemówił po raz kolejny Abe Goldfar, który jest równie świetny w dubbingu, budując swoją postać ducha w stylu noir, nad wyraz przyzwoicie. 

Wspominałam, że w obsadzie w pierwszej odsłonie serii głosu niektórym postaciom użyczyli twórca serii Dave Gilbert oraz autor wielu cenionych przygodówek Francisco Gonzalez. W kontynuacji znów zabawili się w aktorów głosowych, wcielając się, każdy z nich, w dwie postaci niezależne. 

Narzekałam w poprzedniczce na udźwiękowienie, które prawdę powiedziawszy nie przypadło mi do gustu. W Blackwell Unbound jest zdecydowanie lepiej. Dźwięki otoczenia, także muzyczka jaką słyszymy w mieszkaniu Lauren jest przyjemna dla ucha. W rozgrywce towarzyszy nam jazz, dźwięki saksofonu i panina, tak przyjemne, że chce się ich słuchać. 

Podsumowując Blackwell Unbound to fabularna odskocznia od opowieści z Rosą w roli głównej, pozwalająca graczom choć trochę poznać jej ciotkę, również medium. Kierowanie Lauren Blackwell i jej duchowym przewodnikiem detektywem Mallone, jest przyjemnością samą w sobie. Możliwość wcielania się w medium i życia z takim darem, ale jednocześnie obciążeniem, odczuwanie i poznawanie go z innej perspektywy, ciałem i duchem potomkini Roseangeli 'Rosy' Blackwell pozwala choć trochę zrozumieć postać Lauren. Jednocześnie daje wgląd w obserwowanie stosunku Joey'ego Mallone do jakże innej charakterem bohaterki i współtowarzyszki paranormalnych śledztw. 

Miło jest ponownie zanurzyć się we wspomniane wyżej nadprzyrodzone śledztwa, które klimatycznie i fabularnie stanowią istotę całej serii. Znów jest bowiem bardzo ciekawie, jest nieco mrocznie, jest śledczo i zagadkowo. Ponownie zanurzamy się w historię z ciekawymi postaciami mającymi w życiu coś do powiedzenia. 

Kolejny raz rozgrywce, toczącej się znów na pikselowych lokacjach, towarzyszą typowe rozwiązania z klasycznych gier typu "wskaż i kliknij" i elementy typowe dla całej serii, w tym notatnik i konieczność wyciągania z rozmówców istotnych informacji. 

Bardzo dobra angielska wersja językowa, w której udział bierze sam twórca serii Dave Gilbert i świetna tym razem ścieżka dźwiękowa z przykuwającą uwagę muzyką, niesiona dźwiękami saksofonu i panina, nadają grze klimatu. 

Jak zwykle brakuje polskiej wersji językowej, które zdecydowanie zachęciłaby większą ilość graczy do poznania tej godnej uwagi przygodowej opowieści. Trochę żal, że postać Lauren nie jest jednak mocniej zarysowana oraz tego, że Blackwell Unbound nie jest tytułem nieco dłuższym. Około dwóch godzin zabawy, z dwiema paranormalnymi sprawami, to mimo wszystko za mało. 

Nie mniej jednak recenzowana przeze mnie kontynuacja Blackwell, nawet jeśli nie pozwala wcielić się nam w Rosę, stoi na wysokim poziomie, buduje klimat i zdecydowanie zachęca do poznawania fabuły w kolejnej, trzeciej już odsłonie.

Moja ocena 7,5/10.

Grałam w wersję na komputery osobiste PC, na Steam.

Zalety:

  • Fabuła, która intryguje klimatem;
  • Postać Lauren;
  • Relacja Lauren - Joey;
  • Paranormalne śledztwo;
  • Świetna ścieżka dźwiękowa i muzyczna;
  • Przyjemna pikselowa grafika;
  • Niezbyt trudna rozgrywka;
  • Możliwość ręcznego zapisu;

Wady:

  • Niestety zbyt krótka;
  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Chciałoby się więcej Lauren

Back in the Swamp z datą premiery. Demo postapokaliptycznej przygodówki dostępne

Back in the Swamp z datą premiery. Demo postapokaliptycznej przygodówki dostępne

 

Powoli zbliżamy się do premiery postapokaliptycznej przygodówki point-and-click, w klimacie horroru, zatytułowanej Back in the Swamp, która swoją premierę ma mieć w marcu. Tymczasem tytuł sprawdzać można w wersji demo. 

Na Steam oraz na itch.io dostępna jest wersja demonstracyjna przygodowej gry typu "wskaż i kliknij", postapokaliptycznej historii w klimacie horroru, zatytułowanej Back in the Swamp. Gra która została stworzona i będzie wydana przez studio Cryo Swamp ma konkretną datę premiery, przewidzianą już za niespełna dwa miesiące. 

Warto zapoznać się również z: 

W grze Back in the Swamp przenosimy się do postapokaliptycznego świata, rządzonego przez wielkie owady i pozostawione samym sobie roboty. Gracz wciela się w postać, która eksploruje retro-futurystyczną rzeczywistość, poszukując drogi, która pozwala mu przedzierać się dalej, poznając tajemnice tego miejsca i historię świata, w którym przebywa.



Opisywana gra jest przygodówką, podczas której będziemy zbierać i łączyć przedmioty, tworząc nowe w ekwipunku. Ważnymi elementami rozgrywki są strony dziennika, które będziemy zbierać. Towarzyszyć nam będą sekwencje kinowe, które posuwają fabułę do przodu, odblokowując nowe lokacje. Przygodówka nie posiada mówionych dialogów.

Premiera Back in the Swamp przewidziana jest na Steam, na PC 4 marca 2026 roku. Obecnie można sprawdzać jej demo. 

Karta Steam - pobierz demo










NIGHTFALL: The Farmhouse Murders, demo już wkrótce

NIGHTFALL: The Farmhouse Murders, demo już wkrótce

 

Czarno-biała psychologiczna gra grozy, pod tytułem NIGHTFALL: The Farmhouse Murders, inspirowana niewyjaśnionymi morderstwami ma nie tylko dokładną datę premiery, ale już wkrótce będzie można ją sprawdzić w wersji demo.

Przygodowa gra akcji, będąca psychologicznym horrorem inspirowanym prawdziwymi, niewyjaśnionymi morderstwami w Hinterkaifeck z 1922 roku, zatytułowana NIGHTFALL: The Farmhouse Murders ma dokładną, kwietniową datę premiery. Czarno-biała gra stworzona przez studio Virex, wydana dzięki Circlesgames niebawem ma być dostępna w wersji demonstracyjnej. Twórcy jeszcze nie zdradzili daty.

Przeczytaj także:

Zbliża się wersja demonstracyjna przygodowej gry akcji, horroru w psychologicznym stylu, czerpiącym inspiracje z serii tajemniczych, autentycznym moderstw jakie dokonano w roku 1922 w Hinterkaifeck. W grze NIGHTFALL: The Farmhouse Murders poznajemy historię służącej, którą właśnie zatrudniono do pracy w domu bogatej rodziny. Zadowolona, że w końcu ma pracę, kładzie się spać, po czym budzi się po uderzeniu w głową i już nigdy nie wstaje. Jako śledczy zajmujący się tą niewyjaśnioną nigdy sprawą, której nie udało się rozwiązać, dajemy zamordowanej szansę jakiej jej nie dano. Poprzez śledztwo zbliżamy się do rozwiązania sprawy.




Gra oparta jest na wyborach, dwa wybory, dwa różne skutki. Rozgrywka opiera się na ciszy, która potrzebna jest by zabójca nas nie usłyszał. Do przetrwania potrzebna jest broń, którą gracze znajdą w szufladach. Czekać ich będzie również decyzja o życiu i śmierci, wybór czy uciekamy sami, czy też z ostatnim ocalałym. Mechanika tego przygodowego horroru opiera się na skradaniu i ukrywaniu się, a następnie zadaniu śmiertelnego ciosu. 

Gra stworzona została w czarno-białym stylu, po to by gracz mógł poczuć klimat tamtych lat. Oferuje dwa możliwe zakończenia i polską wersję językową - napisy. 

NIGHTFALL: The Farmhouse Murders będzie miała swoją premierę 30 kwietnia 2026 roku, na Steam, na PC.

Karta Steam






czwartek, 15 stycznia 2026

Voodoo Detective, z cyklu "ciekawe za darmo". Zagramy z poziomu przeglądarki

Voodoo Detective, z cyklu "ciekawe za darmo". Zagramy z poziomu przeglądarki

 

Zgodnie z zapowiedziami jakie od jakiegoś czasu miało Short Sleeve Studio, LLC, ich przygodowy projekt został udostępniony za darmo, z poziomu przeglądarki, dzięki współpracy z VIVERSE. 

Voodoo Detective, przygodowa gra w klimacie noir, stworzona i wydana przez Short Sleeve Studio, LLC, mająca swoją premierę w maju 2022 roku, na Steam, GOG i Epic Games Store, od teraz dostępna jest także za darmo. W grę dzięki współpracy jej twórców z VIVERSE, którzy zgodzili umieścić ich projekt na swojej platformie, można teraz grać z poziomu przeglądarki. Dlatego też, zwyczajem mojego bloga tytuł ów trafia do blogowego cyklu "ciekawe za darmo". Recenzję oraz poradnik/solucję Voodoo Detective znajdziecie w dziale "Moja twórczość"

Przeczytaj również:

Voodoo Detective to ręcznie rysowana przygodówka "wskaż i kliknij" w klimacie noir, w której wcielamy się w tytułowego Voodoo Detektywa, do którego biura trafia pewnego dnia kobieta nie pamiętająca swojej przeszłości. I tak detektyw rozpoczyna śledztwo, które odkrywa pewną mroczną, kryminalną tajemnicę, jaka rozegrała się w małym wyspiarskim miasteczku New Ginen. 

Przygodówka jest ręcznie rysowanym point-and-clickiem, z bogatą fabułą, ciekawymi postaciami i fabułą, w której nie brakuje zwrotów akcji. Tytuł oferuje pełną angielską wersję językową, z aktorami z takich produkcji jak: Mass Effect, Dragon Age, Final Fantasy, Fallout, Diablo, Avatar: Legenda Aanga, Star Trek, Austin Powers i wielu innych. Niestety nie jest dostępna w języku polskim. 



Rozgrywce towarzyszy klimatyczna, oryginalna ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Petera McConnella, znanego z Grim Fandango, którego recenzję zremasterowanej wersji znajdziecie w :Moja twórczość", Monkey Island i Psychonauts.

Gra dostępna jest do kupienia, jak wspomniałam na Steam, GOG i Epic Games Store. Od teraz można w nią grać także za darmo.

Zagraj za darmo na stronie VIVERSE 




The Big Hollow: 1982 Demo - wrażenia. Poznawianie pracy profilanta kryminalnego

The Big Hollow: 1982 Demo - wrażenia. Poznawianie pracy profilanta kryminalnego

 


Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z demonstracyjnej wersji kolejnej gry przygodowej od Krams Desing, śledczej, mrocznej i stawiającej na logikę. Oto co myślę o demo przygodówki The Big Hollow: 1982.

Na wieść o rychłej premierze wersji demonstracyjnej śledczej przygodówki The Big Hollow: 1982, która pojawiła się na Steam nieco wcześniej niż twórca zapowiadał, nie 12 a 9 stycznia, postanowiłam przypomnień sobie inną, klasyczną, baśniową opowieść od tego dewelopera, zatytułowaną Anna's Quest, którą w oczekiwaniu na premierę demo jego nadchodzącej gry, opisałam także w poradniku/solucji. W końcu przeszedł czas na przetestowanie przygodowej opowieści w zupełnie innym klimacie, bo stawiającej na śledztwo z krwi i kości, na logikę i tematykę kryminalnego profilera. Co zatem ma graczom do zaoferowania detektywistyczna przygodówka The Big Hollow: 1982

Inne wrażenia z wersji demo na moim blogu:

O The Big Hollow usłyszałam po raz pierwszy prawie pięć lat temu i prawdę powiedziawszy z utęsknieniem wyczekiwałam na wieści o tym projekcie. Nadzieję na powstanie gry zaburzyła wkrótce cisza jaka przy projekcie zapanowała, co zaowocowało umieszczeniem go w moim blogowym cyklu "zapomniane, porzucone?". Dziś już wiadomo, że przestój nad pracami nad projektem, który finalnie jednak się nam zmienił, spowodowany był zmianami w życiu jego twórcy. I tak w zeszłym roku, pod jego koniec wiedzieliśmy już, że The Big Hollow zostało podzielona na mniejsze, krótsze, ale połączone fabularnie opowieści, których początkiem jest właśnie The Big Hollow: 1982, teraz dostępna w wersji demo. 

Jest to zupełnie inna niż Anna's Quest przygodowa opowieść, która powiedziałabym jest tytułem bardziej logicznym, mocno śledczym, niż klasycznie przygodowym. Demo, obejmujące mniej więcej (zależy od dokładności grania) jakieś czterdzieści minut rozgrywki, rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, jest mocno statyczne, a growa interakcja koncetruje się tu na zbieraniu wskazówek potrzebnych do wysnucia tezy czy w danej sprawie, w dokładnie dwóch sprawach z zabójstwem, mamy do czynienie z seryjnym mordercą czy też nie.

W grze wcielamy się w nieco niewierzącego w siebie, uroczo nieśmiałego wąsacza, początkującego profilanta kryminalnego, próbującego odnaleźć się w raczkującym dopiero biurze behawioralnym, w oddziale śledczym zajmującym się profilowaniem seryjnych morderców. Desmond, bo tak ma na imię postać, w którą się wcielamy pracuje pod nadzorem wymagającej przełożonej o nazwisku Lenore Davidson, która jest ekspertem w dziedzinie kryminologii, on zaś wprawdzie metodycznym i intuicyjnym detektywem, ale wciąż uczącym się jakże nowego, ale jakże teraz ważnego dla kryminalistyki fachu.

Wraz z nim przenosimy się do niewielkiego, na pozór spokojnego miasteczka, gdzie pewnego dnia odnalezione zostają dwa ciała młodych kobiet. Ida i Bonnie giną z rąk tajemniczego mordercy, który jedną z nich pozostawia przy drodze, drugą zaś w samochodzie. Ciekawy sprawy Desmond, czekając na przełożoną postanawia przyjrzeć się fotografiom z miejsca zbrodni, próbując odkryć czy mordy te mają jednego, wspólnego sprawcę, czy też są zupełnie różne.

Pod względem atmosfery jest to gra w klimacie mrocznego kryminału, a nawet thrillera, w której twórca postawił na poszukiwanie wskazówek, na ślady, badanie zbrodni, zbieranie poszlak i wysnuwanie wniosków. Gracz nie dysponuje, a przyjamniej nie w demo jakimiś narzędziami policyjnymi, czy detektywistycznymi, operując jedynie własną uwagą, koncentracją na szczegółach, pracując na bardziej lub mniej widocznych poszlakach, które pozwolą na odkrycie różnic, bądź podobieństw w dokonanych zbrodniach.

Podczas gry, w której podejmujemy się działań polegających na oglądaniu zdjęć zabitych kobiet, szukaniu przyczyny śmierci i charakterystycznych cech zbrodni, jesteśmy przez przełożoną stale testowani. Mając w zanadrzu jej pomoc, musimy, praktycznie sami dokonać mądrych, właściwych i przemyślanych wyborów, które doprowadzą nas do określenia sposobu działania zbrodniarza. To jak dobrze i logicznie połączymy fakty, to jak dobrym, rozsądnym i przewidującym śledczym będziemy, pozwoli na określenie charakteru sprawy, jego motywu działania oraz tego, czy Ida i Bonnie zginęły z rąk jednej i tej samej osoby.

The Big Hollow: 1982 Demo to przygodówka, ale wcale nie klasyczna. Nie mamy tu ekwipunku, nie mamy zbierania i używania przedmiotów. Myślę, że tytuł spodobać się może graczom lubiącym bawić się w detektywa, fascynujących się zgłębianiem modus operandi zbrodniarza, a także lubujących się w filmowych thrillerach w klimacie "Milczenia owiec". 

Ta gra, w przeciwieństwie do Anna's Quest nie ma nic z baśniowości, a jedynie logikę i twarde dowody. Mamy prawo, jako początkujący kryminalny profilant robić błędy. Mamy prawo długo się zastanawiać, bo gra w żadnym momencie nas nie pogania. Rozgrywka toczy się w własnym, często powolnym i metodycznym tempie. I niezależnie od tego czy radzimy sobie jako śledczy czy nie, ocena zawsze będzie na nas czekać.

Skoncetrowanie na przyglądaniu się zdjęciom, na badaniu miejsc zbrodni, wyciąganie wniosków w testach z odpowiedziami może, i z całą pewnością jest dobrą zabawą. Jest jednak pewne ale. The Big Hollow: 1982, zarówno w wersji demo, jak w całej grze jest tytułem dostępnym jedynie w wersji angielskiej. Brak znajomości języka może sprawić, i pokuszę się na stwierdzenie, że sprawi, nie tylko niezrozumienie rozgrywki, ale i brak z nią więzi. Z racji na bardzo, ale to bardzo specyficzny jej klimat, żałuję, że tytuł nie ma i wydaje się, że nie będzie miał polskiej wersji językowej.

Pod względem grafiki opisywana przeze mnie gra, już w wersji demo prezentuje graficznie podobny klimat do poprzedniego projektu tegoż twórcy. Jest ręcznie rysowaną, kreskówkową opowieścią, z statycznymi, równie ręcznie malowanymi tłami i takimi też postaciami. Choć grafika jest tu  dwuwymiarowa, to szczegółowość lokacji została zachowana, także w zdjęciach które oglądamy, notatkach i tym podobnych elementach.

Pod względem dźwiękowym jest przyznam się dość dziwnie. The Big Hollow: 1982 ma zaoferować pełną angielską wersję, czyli dialogi mówione. Tymczasem demo wydaje się być jedynie próbką wersji głosowych, bowiem podczas jego ogrywanie słyszymy tylko pojedyncze słowa czy części zdań wypowiadane przez dwie dostępne w demo postaci, czyli Desmonada i Lenore. Trudno zatem odnieść się do głosowej lokalizacji gry, która póki co jest mocno niepełna. 

Klimatu wersji demonstracyjnej dodaje ścieżka dźwiękowa, która muzycznie, bardzo ciężką, czasami wręcz mroczną muzą potrafi zbudować klimacik. To dzięki niej, moim zdaniem, przynajmniej w ogrywanym demo, czuć atmosferę mroku, tajemnicy i zbrodni, zdecydowanie najmocniej. To ona udowadnia najbardziej, że nie gramy w tytuł łatwy lekki i przyjemny, a w mroczną opowieść zahaczającą momentami o klimat grozy.

The Big Hollow: 1982 Demo pozwoliło mi wstępnie dowiedzieć się jaki rodzaj rozgrywki oferuje najnowsza gra od Krams Desing. Połączenie typowej, bardzo metodycznej, bardzo logicznej i niezwykle żmudnej pracy śledczej, z wybieraniem odpowiednich opcji dialogowych i testami, które mają na celu uczyć i wskazywać, stanowią growe w niej wyzwanie. Nie brakuje grze klimatu, budowanego nie tylko przez brutalne zbrodnie, i otoczkę pracy kryminalnego profilanta, ale również przez styl rysunku i przede wszystkim przez ścieżkę dźwiękową. 

Zdecydowanie brakowało mi w grze polskiej wersji językowej, która zachęciłaby do sprawdzenia tytułu większą ilość moich rodaków. Brakło również pełnej angielskiej wersji dubbingowej, która mam nadzieję, że w prłnym już tytule jednak zagości. 

Muszę przyznać, że czuję się The Big Hollow: 1982 Demo zaintrygowana i zachęcona. Z wielką przyjemnością zagłębie się w dalsze meandry śledztwa, i mam nadzieję, że poradzę sobie z odnalezieniem sprawcy, bądź sprawców zabójstwa tych młodych kobiet. Czekam zatem na więcej! 

Pełna wersja The Big Hollow: 1982 zadebiutować ma na Steam, w wersji na PC w 2026 roku. Wciąż nie znana jest dokładna data debiutu tejże przygodówki.

Karta Steam - pobierz demo

Detective INNA DUKE, wizualna powieść w stylu noir. Demo na Steam

Detective INNA DUKE, wizualna powieść w stylu noir. Demo na Steam

 

Podczas Festiwalu Detektywistycznego Steam sprawdzić można kolejną detektywistyczną przygodówkę, powieść wizualną w śledczym stylu, zatytułowaną Detective INNA DUKE, która jest dostępna w demo. Ma również wstępną datę premiery. 

Festiwal Detektywistyczny Steam to okazja to poznania wielu gier w kryminalnym klimacie, także w wersji demo. Jedną z takich produkcji jest przygodowa powieść wizualna, w rysunkowym stylu, stworzona i wydana dzięki studiu HmarkaTeam. Gra nosi tytuł Detective INNA DUKE, ma miejsce na Steam, ma demo, ale i wstępną datę premiery. 

Warto zapoznać się również z:

Detective INNA DUKE to opowieść kryminalna w stylu noir, w której zagadki wpleciono w rozgrywkę, w której wcielamy się w tytułową Innę Duke, porucznik policji. Zlecone zostaje jej sprawa tajemniczego porwania chomika Oleha Hamstona. W sprawę wchodzić może impulsywny akt zemsty, ale może chodzić o coś bardziej poważnego, o coś zdecydowanie większego. Aby nie wydarzyło się nic znacznie gorszego Inna, z pomocą indyka, wkroczyć do akcji. 

Przygodówka jest wizualną powieścią, ale pozwala graczom zanurzyć się w pełnowymiarowe śledztwo, z wieloma zwrotami akcji. Stworzona w ręcznie rysowanym stylu przygodówka detektywistyczna, z różnorodnymi zagadkami nie jest pozbawiona humoru. Istotą tej gry, z racji na jej przynależność do gatunku powieści wizualnych, są wybory i decyzje. W grze znajdziemy również wiele elementów dodatkowych.



Gra dostępna będzie w pełnej angielskiej i ukraińskiej wersji językowej. Nie zagramy w nią po polsku. Demo dostępne do sprawdzenia na platformie Steam.

Premierę Detective INNA DUKE, w wersji na PC, Mac oraz Linux przewidziana jest na pierwszy kwartał 2026 roku.

Karta Steam - pobierz demo