Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler - recenzja. Piracka, barwna, ale strasznie krótka
Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji przygodowej gry typu "wskaż i kliknij", w malowanym stylu, lekkiej komedii z piratem i sztuką uwodzenia, zatytułowanej Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler, gry, która przeszła aktualizację. Oto co o niej myślę!
Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler, swoją premierę miała aż dziesięć lat temu, więc spory kawałek czasu temu. Pomimo pirackiego stylu, który wciąż mnie nie przekonuje, gra jest w moim, typowo przygodowym klimacie. Do tej pory znałam ją jednak jedynie z opisów. Nie zagrałam w nią aż do jej niedawnej, sporej aktualizacji, która wprowadziła nie tylko zmiany natury graficznej, ale i kilka ulepszeń poprawiających jej grywalność. Przygodówka dostępna z nową jakością zarówno na Steam, jak i GOG, dzięki któremu w nią zagrałam, za co bardzo dziękuję, została przeze mnie sprawdzona. Efektem jej poznania jest recenzja, do której przeczytania serdecznie Was zapraszam 😀
Inne przykładowe recenzje dostępne na blogu:
- Brassheart - recenzja. Kolorowy świat alternatywnych lat dwudziestych XX wieku
- Broken Sword - Shadow of the Templars: Reforged - recenzja
- Elroy and the Aliens - recenzja. Przygodówka, w którą trzeba zagrać!
- Foolish Mortals - recenzja. Przygodówka dla fanów gatunku i nie tylko
- Near Mage - recenzja. Szkoła magii i czarodziejstwa w Transylwanii
Aktualizacyjne zmiany - suche fakty na temat ulepszeń
Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to gra, której pomysłodawcą, autorem jest Bill Tiller. Jest on odpowiedzialny za A Vampyre Story i tworzoną wspólnie przez Autumn Moon Entertainment, Tag of Joy jej kontynuację A Vampyre Story: A Bat's Tale, czyli przygodowy tytuł na który wielu graczy czeka, a w którego powstanie zaczynano wątpić.
Gra, której bohaterem jest pirat o polsko brzmiącym nazwisku po dziesięciu latach od swojej premiery przeszła modernizację, w postaci aktualizacji. Nie znam poprzedniej jej wersji, więc polegam na suchych faktach i tym czego dowiedziałam się od jej twórców, miejcie to zatem na uwadze.
Otóż po zmianach, wprowadzonych całkiem niedawno, grafika omawianej przeze mnie przygodówki weszła na wyższy poziom. Przeniesiona na silnik graficzny Unity 6.0, obsługiwana jest obecnie w 4K, w dużej rozdzielczości. Gra posiada możliwość zapisów w chmurze. Twórcy zaznaczyli jednocześnie, że ze względu na zmianę formy zapisu, istniejące savy z poprzednich wersji nie będą z nimi kompatybilne. Autorzy wyjaśnili w opisie aktualizacji jak poradzić sobie z tą niedogodnością. Dodano również nowe wersje językowe, i nie.... nie ma wśród nich polskiego języka. Tłumaczenia na język hiszpański i rosyjski zostały stworzone przez społeczność Steam. Twórcy nie zamykają się na inne społecznościowe tłumaczenia.
Poprawiono również wydajność rozgrywki, naprawiono kilka pomniejszych problemów, choć pewne, o których piszę poniżej, jednak występują. W grze nie utracimy postępów w rozgrywce, bowiem po aktualizacji zapisuje się ona automatycznie, i to co mniej więcej dwie minuty. Dodano również ulepszenie w postaci podświetlania interaktywnych miejsc w lokacjach. Naprawiono stary i często zgłaszany błąd, który występował po przegranej walce z gorylicą "Queenie".
I tak, dzięki pracy nad grą, dzięki aktualizacji wprowadzonej po wielu latach, do nie najmłodszej już przygodówki, gracze mogą poznawać przygody protagonisty w nowej jakości.
Pirat, który chce być kapitanem statku - fabuła
W Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler przenosimy się na wyspę Azurbbean. Wcielamy się w osiłka i pirata, któremu udało się odnieść wiele sukcesów jako pirat i grabieżca, a obecnie ma jedno marzenie. Otóż ten wielki, silny mężczyzna, o dość ograniczonej inteligencji, z polsko brzmiącym nazwiskiem chce zostać kapitanem wielkiego statku.
Okazuje się, że jego zasługi jako pirata obeznanego z morzem, w niczym mu nie pomogą. Aby dowodzić na okręcie musi zdobyć serca trzech miejscowych kobiet. Zadanie z pozoru wydaje się łatwe, a nawet banalne. Problem w tym, że Duke, choć chłop na schwał, ma problem z damami. On zwyczajnie nie umie z nimi rozmawiać, a nawet się ich nieco boi. Romansowanie nie jest jego najmocniejszą stroną, bo nasz pirat jest w tym względzie bardzo nieśmiały.
Aby stać się kapitanem, musi zatem nie tylko znaleźć trzy kobiety, które będą chciały z nim porozmawiać, ale również sposób, by mu zaufały, i swoim zachowaniem, swoimi czynami zachęcić je do tego, by ogłosiły Duke'a doskonałym kandydatem do kapitanowania stojącym w porcie statkiem.
Duke Grabowski - bohater, którym pokierujemy w klasycznej przygodowej formie
Recenzowana przeze mnie gra to klasyczna przygodówka typu "wskaż i kliknij", w której kierujemy naszym potencjalnym kapitanem, a obecnie piratem, za pomocą myszy. Interfejsowe ikony znajdują się tu w jednym miejscu. Po kliknięciu na przedmiot, bądź postać, pojawia się plakietka z dostępnymi ikonami działania, dzięki którym możemy obejrzeć, porozmawiać i podnieść.
Zebrana przeze nas rzecz trafia do klasycznego ekwipunku, który zlokalizowano w lewym dolnym rogu. Do inwentarza w postaci pirackiej skrzynki, trafiają jednak nieco inaczej wyglądające przedmioty. Są wśród nich umiejętności osób, głównie pań, z którymi rozmawiamy, pozwalające na przyszłe w danym miejscu działanie. Rzeczy i umiejętności które zbierzemy dostępne są w postaci rysunków, które zostały odpowiednio nazwane.
Przemieszczanie się po lokacjach, których w grze nie uświadczymy za wiele odbywa się w dość płynny sposób, a daną lokację i możliwość pójścia właśnie w to miejsce, wskazuje nam "kościana dłoń". Pirackich odniesień i elementów, które mają wprowadzać taki, a nie inny, także nieco komediowy klimat, w grze zwyczajnie nie brakuje.
Aktualizacja, o której pisałam powyżej wprowadziła do rozgrywki także możliwość podświetlania hotspotów, czyli wszystkich interaktywnych miejsc w lokacjach. Po naciśnięciu klawisza "TAB" na ekranie wyświetlone zostaną ikony, które zaznaczą wszystkie lokacje, które możemy odwiedzić, przedmioty które można obejrzeć, bądź zabrać, czy osoby z którymi możemy porozmawiać.
W grze, której cała rozgrywka to dosłownie kilka lokacji, do których możemy w każdym momencie wracać, możemy wiele rzeczy zbadać, głównie obejrzeć, ale niewielką ich ilość zabrać, a potem użyć. Istotą rozgrywki są tu dialogi, a zagadki schodzą mimo wszystko na dalszy plan.
Krótka i prosta rozgrywka - zagadki, z którymi każdy sobie poradzi
Wspomniałam, że clue zadaniowej części Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler są dialogi. Gadanimy w tej nastawionej no humor dialogowy przygodówce, jest naprawdę dużo. To w jaki sposób z kimś porozmawiamy pozwoli nam popchnąć fabułę do przodu, da możliwość na osiągnięcie celu, a także pozyskanie umiejętności naszego rozmówcy. Podczas dialogów otrzymujemy bowiem "skill" danej postaci, który użyjemy podobnie jak przedmiot. On pozwoli Grabowskiemu, piratowi znającemu się na piratowaniu i walce, poradzić sobie z urządzeniem, bądź użyć sprytu.
Klasyczne zagadki przedmiotowe są w tej bardzo, ale to bardzo prostej i niezwykle krótkiej grze, bo pozwalającej przejść rozgrywkę, wraz ze wszystkimi 15 osiągnięciami zaledwie w dwie godziny, nieco inne niż w typowej grze adventure. Również typowych łamigłówek jest w grze niewiele. Rozgrywka poprzez zadania podzielona została na wyraźnie wyodrębnione części. W każdej z nich musimy poradzić sobie ze zdobyciem zaufania jednej z trzech dam. Romansowanie polega tu na wyświadczaniu damie przysługi, na pomocy jej w kłopotach, na jej ratowaniu.
Zdobywamy zatem utracony kapelusz, który posiada gorylica o imieniu Queenie. Aby go odzyskać, musimy stoczyć z nią walkę, w tym celu wykorzystując zdobyte przedmioty. Ratujemy porwane przez Zombie piratów córki jednej z dam. Zdobywamy serce wybranki ucząc się romansowego języka.
Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to gra skonstruowana w takich sposób, by poradził sobie z nią także gracz, który z gatunkiem przygodowym nie ma za wiele wspólnego. Łatwiutka przygodówka, która opiera się na prostych zadaniach przygodowych, i pchających do przodu dialogach, może jednak wydawać się zbyt prosta dla zawansowanych graczy. Tacy są w stanie przejść grę, zdobywając wszystkie jej osiągnięcia, dostępne nie tylko na Steam, ale i GOG w mniej niż dwie godziny. Nie ma co ukrywać, nie jest to imponująca długość rozgrywki, co dla gry która na Steam kosztuje ponad 45 złotych, na GOG prawie 40, jest i tak ceną dość wygórowaną.
Przygodówka, która nawet po zmianach ma pewne problemy
Na dodatek wprowadzająca do gry, nie tylko wizualnie, ale i rozgrywkowo aktualizacja chyba nie usunęła wszystkich growych niedociągnięć. Choć recenzowaną grę rozgrywa się dość płynnie i lekko, z racji na jej łatwość, to w mojej wersji, przypominam, grałam na GOG-u, natknęłam się na irytujący problem.
Podczas rozgrywki, i to w całej opowieści, miałam wyraźny problem z ikoną ekwipunku i z jego działaniem. Otóż ów inwentarz, z potrzebnymi mi do popchnięcia rozgrywki przedmiotami, w cudowny sposób znikał. W wielu miejscach zwyczajnie nie miałam do niego dostępu. Problem nie dotyczył tylko jednej lokacji, ale prawie każdej. Sięgnięcie po rzecz czy umiejętność, którą Duke zdobył, była zatem niemożliwa.
Ratunek stanowiła rozmowa z jakąś postacią niezależną, bądź wyjście i wrócenie do lokacji. Zdarzyło się również, że takie działanie nic nie dawało, bo powrót do docelowego miejsca powodował ponowne zniknięcie dostępu do zebranych przeze mnie rzeczy. Wtedy posiłkowałam się zapisaniem gry i wczytaniem jej na nowo. Na szczęście, oprócz automatycznych zapisów, które są dość częste, przygodówkę można zapisywać w sposób ręczny, z opisem, w dowolnym momecie.
Grafika przyjemna dla oka, ale ......
Wspominałam, że recenzowana przeze mnie gierka uległa przemianie, także graficznej, stając się grą w rozdzielczości 4K, przygodówką przeniesioną na nowy graficzny silnik. Wygładzone krawędzie, miłe dla oka, ręcznie malowane tła, w pastelowych, ale jednocześnie bardzo intensywnych barwach, potrafią zachwycać. Pod tym względem przygodówka prezentuje się zacnie, ma prawo podobać się graczom stawiającym na ręcznie rysowane projekty. Jak patrzymy na tła, widzimy dokładnie na jakich przygodówkach jej twórca się wzorował, jak bardzo tytuł ten przypomina opowieści o jednym z najsłyniejszych piratów, jakim jest w grach przygodowych Guybrush Threepwood.
I choć tłami tytuł ów zachwycać może, i zapewne to robi, to postaciowo bywa już bardzo różnie. Gra łączy bowiem w sobie elementy klasycznej, ręcznie malowanej przygodówki, z malowanymi postaciami, ale osadzonymi bardziej w 3D, albo w 2.5D. Postaci niezależne nie są najpiękniejsze, szczególnie gdy patrzymy na nich w przeplatających rozgrywkę animacjach. Przygodówka moim skromnym zdaniem wygląda lepiej na zrzutach z ekranu, niż w samej rozgrywce.
Dobry dubbing. A co ze ścieżką dźwiękową i muzyczną?
Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to gra dostępna w pełnej angielskiej wersji, z bardzo dobrym dubbingiem, pasującym niemal do każdej postaci, także tej niezależnej, drugoplanowej. Na plan pierwszy wysuwa się jednak growy protagonista, nie radzący sobie w wielu sprawach, nie grzeszący wielką inteligencją, osiłkowaty pirat. Bardzo dobrze dobrany do tak stworzonej postaci aktor głosowy, sprawia, że Duke Grabowski staje się osobnikiem bardzo wiarygodnym, a jego dialogi, w których możemy doszukiwać się humoru, całkiem zabawne.
I choć komediowość gry nie jest mocno zarysowana, jej lekkość i piracka żartobliwość, staje się wyczuwalna, szczególnie jeśli zna się język angielski, przynajmniej na średnim poziomie. Niestety jest to bowiem kolejna przygodówka, w której polskiego tłumaczenia próżno szukać, bo takowego zwyczajnie nie ma.
Całkiem porządny dubbing, idzie w parze z przyzwoitymi dźwiękami otoczenia i muzyczką wpisującą się w atmosferę wyspy, piratów i morskiego łobuzowania. O ile dźwięki otoczenia i główny motyw muzyczny jest zauważalny, o tyle reszty oprawy muzycznej jakoś nie byłam w stanie zapamiętać. Muzyka wplata się w fabułę, schodząc zdecydowanie na dalszy plan.
Podsumowanie recenzji, przygodówka która za szybko się kończy
Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to przygodówka miła dla oka, przepiękna jeśli chodzi o tła, mocno nimi nawiązująca do przygodowych klasyków. Nieco brzydsze postaci, szczególnie w animacjach, nadrabiają humorem dialogowym, i klimatem rodem z pirackich opowieści. Ślamazarny, nie umiejący radzić sobie z kobietami osiłek i pirat, z marzeniami trochę na wyrost, który ma romansować, by zostać kapitanem to przyznacie ciekawa postać, ale i fabularne dziwactwo.
Gra nie stroni o komediowości, ale ta nie jest jakoś mocno angażująca, bazując głównie na humorze dialogowym i samej postaci Duke'a Grabowskiego. Wzmacnia ją całkiem porządny angielski dubbing i świetnie dobrany aktor głosowy, który robi wszystko, by protagonista stał się postacią mocno wiarygodną, i zabawną.
Problemem gry są nie tylko drobne błędy, w tym mój z ekwipunkiem, który znikał, ale i przesadzona łatwość rozgrywki. Recenzowany przeze mnie tytuł to przygoda na nawet mniej niż dwie godziny, co jest wynikiem fatalnym. Zbytnie uproszczenie zabawy, proste zagadki przedmiotowe i dialogowe, mogą nie podobać się przygodowym wyjadaczom, dla których gierka będzie zbyt prosta, zbyt lekka, a wręcz banalna. To jedna z takich gier, w którą zanim naprawdę się wciągniemy, ta już się skończy.
Brakuje również polskiego tłumaczenia, czyli możliwości zagrania w ojczystym języku, co zapewne zachęciłoby większą ilość Rodaków do sprawdzenia tej niezbyt drogiej gierki.
Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to zwyczajnie przygodowy przeciętniak, gra do przejścia i raczej zapomnienia, przygoda na jedno leniwe popułudnie.
Moja ocena 6/10.
Bardzo dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!
Grałam w wersję na komputery PC, na platformie GOG.
Zalety:
- Zabawna, dość angażująca fabuła;
- Przyjemna dla oka grafika;
- Bardzo dobry dubbing;
- Nie nachalny humor;
- Klasyczna rozgrywka "wskaż i kliknij";
- Możliwość ręcznego zapisu;
- Lekkość rozgrywki
Wady:
- Strasznie krótka;
- Bardzo łatwa;
- Błąd ze znikającym ekwipunkiem;
- Brak polskiej wersji językowej











Bardzo szczegółowa i rzetelna recenzja. Fajnie, że zwróciłaś uwagę nie tylko na samą fabułę i klimat gry, ale też na techniczne rzeczy po aktualizacji, bo to często najbardziej interesuje graczy wracających do starszych tytułów. Szkoda tylko, że rozgrywka jest aż tak krótka i pojawiają się jeszcze błędy, bo przy takiej stylistyce i pomyśle na bohatera gra mogłaby spokojnie zaoferować trochę więcej. Dzięki za przybliżenie tego tytułu – teraz przynajmniej wiadomo, czego się po nim spodziewać.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :) Cieszę się, że Ci się moja recenzja podoba. Niestety to bardzo, bardzo krótka gra. Idealna na raz ;) A jak ktoś lubi piracki klimat, to może się nawet podobać :)
Usuń