Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrażenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrażenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 września 2026

The Mystery of Doomsday Valley - wrażenia z wersji demonstracyjnej

The Mystery of Doomsday Valley  - wrażenia z wersji demonstracyjnej

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z wersji demonstracyjnej nadchodzącej na ten rok przygodówki od studia True Ascension, zatytułowanej The Mystery of Doomsday Valley. Miłej lektury Wam życzę! 

Na czwarty kwartał tego roku, czyli już w najbliższych miesiącach przewidziana jest data premiery kolejnej przygodówki szwedzkiego, dwuosobowego studia True Ascension. Ów deweloper ma na swoim koncie  recenzowaną przeze mnie i opisaną w poradniku/solucji przygodówkę Champy the Useless Vampire, a owe teksty znajdziecie w dziale "Moja twórczość". Na blogu zaś szukajcie poradnika 100% osiągnięć z  Champy the Useless Vampire. Ich kolejna gra, która nosi tytuł The Mystery of Doomsday Valley i opowiada o miejscu, z którym związane jest wiele nadprzyrodzonych wydarzeń, zbliża się do swojej premiery, ale obecnie można ją sprawdzić w nowej wersji demonstracyjnej, na platformie Steam. 

Inne wrażenia z wersji demo znajdziecie w dziale: Recenzje i wrażenia z przygodówek

Mniej więcej półgodzinne, może nawet nieco dłuższe demo, wrzuca nas po krótkim, acz intensywnym przerywniku filmowym, w którym widzimy dwie postaci z gry, do wspomnianego miasteczka Doomsday Valley. Jak należy sądzić po jego nazwie, wyróżnia się ono wieloma nadnaturalnymi wydarzeniami. W zaprezentowanym fragmencie gry poznajemy, jak już wspomniałam, jedną z postaci gry, protagonistę będącą młodą dziennikarką gazety Bizzare Biuletin. 

Mai Harper, bo tak nazywa się szukająca tematu na doskonały artykuł żurnalistka, pojawia się w na pozór spokojnej dolinie z konkretnych powodów. Jej "wielki temat" dotyczyć ma pogłosek o pojawieniu się w Doomsday Valley UFO, które podobno porwało jednego z jej mieszkańców. Interesuje ją również spotkanie z profesorem Nebuliusem, specjalistą w dziedzinie astrofizyki i matematyki, prowadzącym badania, które mogą irytować działające w tym miasteczku złe i nadprzyrodzone siły. 

Zdeterminowana i gotowa uwierzyć w dziejące się w dolinie dziwności Maia, musi najpierw jakoś je potwierdzić. Pierwszą osobą, z którą koniecznie chce porozmawiać, i robimy to w wersji demonstracyjnej, jest Cletus. Mężczyzna doświadczył niedawno przykrego doświadczenia z Obcymi, wpadając przez to w depresję i zapijając smutki w alkoholu. W demo musimy zrobić wszystko, by nie tylko postawić go jakoś na nogi po ciężkiej nocy, porozmawiać z nim na temat jego przykrego doświadczenia, ale i wyciągnąć informacje na temat poszukiwanego profesora. 

Jak już nadmieniłam demo obejmuje pewien wycinek z rozgrywki, w którym mamy okazję nie tylko poznać system działania gry, jej interfejs, składowe elementy, także graficzną jej prezentację, ale poznać także kilka postaci mieszkających w tym dziwnym miasteczku. Ponieważ The Mystery of Doomsday Valley jest komedią, a jej mieszkańcy żyją w miejscu po którym spodziewać się można niemal wszystkiego, dlatego też są one bardzo charakterystyczne i mają swoje fobię. 

Poza Rosie, wydającą się na najbardziej normalną właścicielką baru Rosie's Diner, znającą mieszkańców Doomsday Valley bardzo dobrze, poznajemy również wspomnianego rolnika Cletusa oraz dość ekscentrycznego Dave'a. Dotknięty tajemniczą chorobą (przynajmniej tak twierdzi), z powodu kontaktu z dziwną substancją, ukrywa się teraz w swoim kamperze. Zajmujący się niegdyś instalacją kamer monitoringu, teraz nie wychodząc ze swego bezpiecznego lokum, prowadzi telefoniczny start-up związany z branżą spożywczą. 

W demo eksplorować będziemy trzy lokacje, przemieszczając się między placem przed barem, samym barem Rosie i kampingiem Dave'a, mając okazję nie tylko z nimi porozmawiać, ale również poznać psa Cletusa. Oprócz tego będziemy poszukiwać przedmioty, zbierać je, używać w odpowiednich miejscach, ale i dzwonić za pomocą telefonu. Wszystko wskazuje bowiem na to, że telefon stanie się w grze ważnym narzędziem komunikacji. 

Pod względem sterowania The Mystery of Doomsday Valley, już w ogrywanym przeze mnie fragmencie bardzo przypomina poprzedni tytuł tegoż studia. Jest to bowiem klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", obsługiwana za pomocą myszy, jednym kliknięciem. Wspomniane przeze mnie przedmioty trafiają do znajdującego się na górze ekwipunku, gdzie można je obejrzeć, a także połączyć. 

Ważnym elementem rozgrywki jest notatnik Mai, w którym pojawiają się cele jakie mamy w grze wykonać. Zrealizowane zadanie są od razu odhaczane. Dziennik to również notatki i artykuły z gazet, wskazujące naszej bohaterce (postaci z demo) istotne miejsca, osoby czy wydarzenia. W zapiskach w notatniku pojawiają się również numeru telefonów, które w najbliższym czasie z pewnością się nam przydadzą.

Już zaprezentowane demo pozwala graczom na podświetlanie interaktywnych miejsc w lokacjach za pomocą "spacji". Twórcy wbudowali w rozgrywkę także system szybkiej podróży, aktywowany podwójnym kliknięciem myszki. Choć pełna wersja The Mystery of Doomsday Valley posiadać będzie ręczny zapis, i takowy w demo także istnieje, to opcja wczytywania go, nie jest w demówce dostępna. 

Demo, które twórcy wciąż traktują jako projekt będący w fazie produkcji, daje wgląd w sterowanie, pozwala poznać niektóre z postaci, z jednoczesnym wczuciem się w komediowy, ale i tajemniczy, nadprzyrodzony klimat tejże produkcji. Jego świadectwem jest nie tylko co wydarzyło się Cletusowi, co spotkało Dave'a, ale również sam początek gry oraz podejrzane ślady na pewnym drzewie. 

Opisywana przeze mnie gra jest przygodówką stworzoną w ręcznie rysowanym stylu 2D, z grafiką HD i animacjami poklatkowymi. Graficznie również bardzo przypomina poprzedni tytuł tegoż studia. Lokacje, choć w demo nie odwiedzimy ich wiele, są niezwykle kolorowe, szczegółowe i bardzo przyjemna dla oka, idealnie wpisujące się w nieco leniwą, sielską rzeczywistość niewielkiego miasteczka. 

Zadaniowa część wersji demonstracyjnej opiera się jedynie na zagadkach przedmiotowych, czyli szukaniu odpowiedniej rzeczy, połączeniu jej z innym, albo natychmiastowym jej użyciu w odpowiednim miejscu, bądź na osobie, postaci. Będziemy również tworzyć pewien energetyczny napój, do którego składniki w jakiś sposób musimy zdobyć. 

Liniowa rozgrywka, w której nie zdobędziemy danej rzeczy bez wcześniejszego działania, rozmowy, obejrzenia lub połączenia, jest jednak dość logiczna. Gra stworzona została bowiem tak, by odpowiadała graczom początkującym w tym gatunku, ale i obeznanym z przygodówkami point-and-click. 

Wersja demonstracyjna pozwoli również na poznanie próbki dość klimatycznej ścieżki dźwiękowej, mającej na celu podbicie atmosfery tajemniczości tej komediowej, acz nadprzyrodzonej rozgrywki, dla której inspiracją stały się klasyczne przygodówki z lat 90.


Gra, już w demo dostępna jest w pełnej angielskiej wersji językowej, z dialogami mówionymi dla każdej dostępnej postaci. Pełna wersja dostępna ma być także z napisami po niemiecku. W przeciwieństwie do Champy the Useless Vampire, która to gra dostępna jest z polskimi napisami, nic na tem moment nie wskazuje na to, by również The Mystery of Doomsday Valley posiadała rodzime tłumaczenie. 

Tak czy siak, z polską wersją czy też nie, The Mystery of Doomsday Valley zapowiada się na klasyczną, typową przygodówkę, w której sporo się będzie działo. Demo będące jedynie wstępem do dłuższej, i wypełnionej tajemnicami pełnej wersji, napawa nadzieją, a może nawet pewnością, że klimatu i pomysłowości tej grze nie zabraknie. 

Klasyczna rozgrywka, typowe zagadki przedmiotowe, miła dla oka oprawa, ciekawy klimat i klimatyczna ścieżka dźwiękowa zachęcają do oczekiwania ogłoszenia daty premiery tegoż przygodowego projektu. 

Póki co premiera na Steam, w wersji na PC, Mac i Linux przewidziana jest na 4 kwartał 2026 roku. Demo dostępne na Steam.

Karta Steam - pobierz demo 

poniedziałek, 8 czerwca 2026

A Lost Man: Chapter I - wrażenia z wersji demo. Klasycznie, nastrojowo i zachęcająco

A Lost Man: Chapter I - wrażenia z wersji demo. Klasycznie, nastrojowo i zachęcająco

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z bardzo klasycznej, bardzo nastrojowej i zachęcającej po poznania całości przygodówki A Lost Man, a dokładnie A Lost Man: Chapter I, w wersji demo. 

Zbliżamy się do premiery pełnej wersji A Lost Man, która swój debiut na platformie Steam ma mieć 26 czerwca, czyli już bardzo niedługo. Zanim jednak ta narracyjna, eksploracyjna, stylizowana na nieco mroczną przygodówka "wskaż i kliknij" zadebiutuje w całej swojej krasie, gracze mogą sprawdzać udostępnione przez twórców, a jest to niezależne Studio Arkos, jej demo. 

Inne przykładowe wrażenia z wersji demonstracyjnych na moim blogu:

Tak się składa, że okres wiosenno-letni jest u mnie czasem, w którym na granie w przygodówki mam mniej wolnych chwil, niż bym chciała. Często w tym okresie odkładam wiele tytułów na potem, a już z całą pewnością staram się omijać wersje demonstracyjne, które sprawdzać zwyczajnie lubię. Są jednak przygodówki, które przetestować muszę, znajdując na nie chwilę, szczególnie jeśli oferują klasyczną rozgrywkę point-and-click, i zachęcająca do poznania fabułę. Taką grą przygodową jest właśnie A Lost Man, która jako A Lost Man: Cahpter I została udostępniona na platformie Steam, w około półgodzinnym demo. 

Jest to opowieść, która przenosi gracza w trudne, wojenne czasy, do roku 1916, kiedy to świat ogarnia I wojna światowa. W grze wcielamy się w mężczyznę, który postanawia uciec z okopów, mającego dość tego co wokół niego się dzieje. Dezertera poznajemy pewnej nocy, kiedy to budząc się w nieznanym mu miejscu, zostaje uwięziony między dwoma liniami frontu. 

Wersja demonstracyjna, która jak już Wam wspominałam obejmuje około 30 minut eksploracji, oczywiście zależnej od tego czy będziemy klikać na wszystko, oglądając każdy interaktywny przedmiot, bądź miejsce, lub zechcemy z każdą, nawet nie oczywistą postacią porozmawiać, czy zagadać. Nie bez powodu wspomniałam o tych nieoczywistych istotach, bowiem w grze możemy zwrócić się do świni, czy sowy czy psa. Przyjdzie nam zamienić także kilka zdań, które przy okazji popchną fabułę do przodu, z dwiema postaciami, mieszkańcami wioski, do której trafiamy jako nasz uciekający z pożogi wojennej żołnierz.

O naszym bohaterze, w tej stawiającej na klasyczną rozgrywkę, typowej przygodówce "wskaż i kliknij" zbyt wiele w demo się nie dowiadujemy. Zaczynamy z listem od mniemam jego ukochanej w kieszeni, który możemy przeczytać, bagażem doświadczeń i traumą, która towarzyszy mężczyźnie, który dość ma wojny, przemocy i śmierci. A Lost Man: Cahpter I da nam bowiem zajrzeć nie tylko w sposób rozgrywki, nie tyle poznać graficzny styl tejże opowieści, ale wczuć się w fabularny, emocjonalny, mroczny, ale i nieco śledczy obraz tej historii. 

Grę obsługujemy za pomocą myszy, z bardzo uproszczonym, intuicyjnym interfejsem, dość klasycznym dla równie klasycznych przygodówek. Kierując naszym protagonistom możemy obejrzeć przedmiot, miejsce lub osobą - postać, klikając na nią ikoną "lupy". Zabierzemy potrzebną nam rzecz sięgając po nią przy użyciu ikonki "łapki", a porozmawiamy używając "ust". 

Podczas wędrówki przez wioskę w której w demo się znajdziemy, możemy biegać, a dokładniej szybciej się poruszać, używając dwukliku myszki. 

A Lost Man, w demo, jest klasyką samą w sobie, typową, pozbawioną elementów zręcznościowych (mam nadzieję, że pełna wersja też będzie ich pozbawiona), z typowym dla przygodówek ekwipunkiem, który zlokalizowano na dole ekranu. Ujawnia się on po najechaniu kursorem myszy na to miejsce. Zebrane przedmioty, a kilka z nich w demo zbierzemy, nie mają swojej nazwy wyświetlającej się po skierowaniu na nie myszą, ale każdy z nich można obejrzeć. Daje to możliwość nie tylko opisu zebranej rzeczy, ale sprecyzowanie jej nazwy.

Omawiana gra to mocno niezależny projekt, który pozbawiony jest dialogów mówionych. W tytuł zarówno w demo, jak i w pełnej wersji można zagrać z napisami po angielsku oraz po francusku. Oczywiście żałuję, że nie doczekał się polskiego tłumaczenia, co nadało by rozgrywce lepszego, pełniejszego klimatu i lepszego odbioru. Brak polskiej wersji, z racji na niezależność tego tytułu, rozumiem. Muszę jednocześnie zaznaczyć, że wersja tekstowa, przynajmniej w ogrywanym przeze mnie fragmencie, jest napisana raczej prostym angielskim, który nie powinien sprawiać większych problemów w rozumieniu fabuły.

Jak już wspomniałam istotą rozgrywki, co już zarysowało demo jest zbieranie, używanie, ale i łączenie przedmiotów, eksploracja okolicy, a wędrować będziemy po kilku lokacjach oraz rozmowy. Oprócz wspomnianych już zwierząt, które odpowiadać będą nam na swój własny sposób, zamieniamy kilka zdań z dwie niezależnymi postaciami. Będzie można pogadać z siedzącym na strychu domu staruszkiem, którego do rozmowy trzeba będzie przekonać, a także z zakonnikiem przebywającym w kościele. 

Demo nie oferuje typowych zagadek logicznych, być może na takie trafimy w pełnej wersji, którą będą recenzować. Czy takowe się pojawią? Jeszcze nie wiem. Mogę jednak z całą pewnością napisać, że rozgrywka w wersji demonstracyjnej opiera się na zagadkach przedmiotowych i dialogowych. Gracz będzie podejmował się również działań, które mogą być zaskakujące, i trudne, bo związane z ciężkością i brutalnością wojny. Momentami gra zahacza o elementy rodem z grozy, ale nie jest to nic takiego co ma nas bezpośrednio wystraszyć, a raczej zastanowić, ale i emocjonalnie poruszyć.

Twórcy postawili w swoim projekcie, co da się odczuć już w wersji demo, na klimat, na dość ciężką, emocjonalną atmosferę. Wiąże się ona nie tylko z czasem w jakim rozgrywa się jej fabuła, nie tyle z pewną dozą bezsilności z jaką mierzy się dezerter, ale widoczna jest również w graficznym stylu owej przygodówki i z dobrej oprawie muzycznej.

A Lost Man to gra stworzona w czarno-białej grafice. Wszystkie lokacje, a jest ich kilka, w tym pewien dom z jego pomieszczeniem na dole i strychem, kościoł, do których katakumb w demo wejść nie możemy, pole na którym znajdujemy zniszczony karetkę i napotykamy psa, oferują kolory czerni, szarości i bieli, ani przez moment nie dodając do nich akcentów w innych barwach. Ciemna kolorystyka tejże przygodówki ma za zadanie budować klimat, co się jej oczywiście udaje. 

Gra stworzona została w ręcznie rysowanym stylu, w pełnej wersji na obsługiwać przeróżną rozdzielczość, także szerokoekranową. Lokacje są przyjemne dla oka, postaci gry nieco dziwne, ale jednocześnie tajemnicze i nieco mroczne. Każda miejscówka w połączeniu z odcieniami czerni w grafice, jest wypełniona zniszczeniami jakie dokonała wojna, co przekłada się na narracyjnie emocjonalny odbiór gry, którą stworzyła dwójka osób, czyli malutkie, niezależne studio.

Mocną stronę tegoż przygodowego projektu, już odczuwalną w demo jest ścieżka dźwiękowa. Choć gra nie oferuje dialogów głosowych, to mimo tego nie jest cicha. Pod względem dźwięku dzieje się w niej naprawdę dużo, a muzyka, która rozpoczyna demo, i słyszana jest gdzieś w tle i bardzo wiarygodne dźwięki otoczenia, które nadają jej autentyczności, zdecydowanie budują nastrój. 

A Lost Man: Cahpter I, czyli demo niezależnej, klasycznej przygodówki "wskaż i kliknij" zdecydowanie zachęciło mnie do poznania całości opowieści. Ta, jak już wiecie z mojego bloga, pojawić się ma jeszcze w czerwcu. Demo, gry, która będzie również częścią zbliżającego się za tydzień Steam Next Festiwal, warto przetestować, warto sprawdzić, szczególnie jeśli lubi się klimatyczne przygodówki, w klasycznej rozgrywce point-and-click. Czekam na pełną wersją, zachęcając do przetestowania dostępnego jej fragmentu. Warto!

A Lost Man w pełnej wersji zadebiutuje na Steam 26 czerwca 2026 roku, na PC. Demo dostępne.

Karta Steam - pobierz demo




środa, 8 kwietnia 2026

Less Miserables Demo - wrażenia z wersji demonstracyjnej parodii "Nędzników"

Less Miserables Demo - wrażenia z wersji demonstracyjnej parodii "Nędzników"

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z dostępnego na Steam demo przygodowej, komediowej opowieści w rozgrywce "wskaż i kliknij", będącej parodią "Nędzników. Jak zapowiada się Less Miserables?

Do zakończenia kampanii finansowej Kickstarter Less Miserables  pozostało jeszcze ponad dwadzieścia dni, ale już teraz mogę wspomnieć, że ta komediowa przygodówka, która czerpie swoje inspiracje z "Nędzników" Victora Hugo, już przekroczyła swój finansowy cel. Ile finalnie twórcom uda się zebrać na nią pieniędzy, teraz oczywiście jeszcze tego nie wiemy. Możemy natomiast wesprzeć projekt, a także pobrać i sprawdzić udostępnione pod koniec marca, obejmujące około dwadzieścia minut rozgrywki demo. Ponieważ, jest to jedna z gier na którą czekam demówkę oczywiście sprawdziłam. Oto co niej myślę 👇

Inne wrażenia z wersji demonstracyjnych na moim blogu"

Less Miserables Demo zostało udostępnione na Steam 27 marca, więc już jakiś czas temu, nieco wcześniej niż Kickstrater tejże przygodówki. Sądząc po ilości recenzji demo, widocznych na platformie Steam, póki co opowieść cieszy się mniejszą popularnością niż niedawno opisywana we wrażeniach Two Realms: Whispers from the Rift Demo, co jest dla mnie nieco niezrozumiałe. Obydwie gry są bowiem klasycznymi przygodówkami, mają ciekawą fabułę, obydwie są łatwe, a ich przejście obejmujemy bardzo zbliżony czas, około 20 minut zabawy. 

Less Miserables ma jednak zupełnie inny klimat. O ile Two Realms: Whispers from the Rift jest mroczne, tajemnicze i w klimacie fantasy, o tyle Less Miserables zabiera graczy w zupełnie inny rodzaj opowieści. Less Miserables Demo  to bowiem fragment z rozgrywki komediowej przygodówki, w stylu parodiowym. Twórcy, a jest to studio College Fun Games postanowili przedstawić swoją wizję "Nędzników" Hugo, obrazując tę jakże znaną, i jak często ekranizowaną powieść, w bardziej zabawny, mniej dramatyczny sposób. Dramatyzmu oczywiście nie udało się całkowicie tego projektu pozbawić, gdyż przyjdzie nam w nim kierować postacią, która ma za sobą tragiczną przeszłość, która wciąż ją ściga, ale humor i lekkość rozgrywki już w demo jest mocno wyczuwalny. 

Wersję demonstracyjną zaczynamy od animacji, w której poznajmy protagonistę gry, czyli Claude'a Van Claude'a, który za kradzież bochenka chleba zostaje skazany na kilka lat więzienia. Nieudolne próby ucieczki sprawiają, że jego wyrok zostaje powiększony do lat 14, po których w końcu zyskuje wolność. Teraz jego celem jest odnalezienie, już dorosłej córki, która przebywa gdzieś w Paryżu. Szybko okazuje się, że śladem byłego więźnia podąża pragnący ponownie go uwięzić, inspektor LaBleugh.

Zaprezentowany na Steam fragmnet tej barwnej, ręcznie rysowanej przygodówki, pozwala nam na poznanie rozgrywki, sposobu sterowania, klimatu i stylu graficznego. Po zwoleniu z więzienia musimy znaleźć sposób na dostanie się do stolicy Francji, czyli umyć się, zdobyć jedzenie oraz stosownie się ubrać. 

Wraz z protagonistą odwiedzamy kilka miejsc, spędzając chwilę czasu pod więzieniem, na ścieżce, w karczmie, na cmentarzu i drodze na której czeka powóz, którym wkrótce odjedziemy na poszukiwanie zaginionej córki. W tych miejscach poznajemy kilka postaci, które w większości, już w wersji demonstracyjnej otrzymały pełną angielską, głosową lokalizację. W momencie ogrywania przeze mnie dema, były jeszcze głosowe braki w przypadku głównego bohatera przygodówki. Claude Van Claude miewał momenty bez dźwięku, z jedynie poruszającymi się ustami. Twórcy w aktualizacji poświęconej startowi kampanii Kickstarter, wspominają jednak, że zwyczajnie nie zdążyli na czas, i że braki głosowe zostaną uzupełnione, dograne. Być może czytając ten tekst, te zmiany już w demo dodano. 

Pozostając przy głosowej wersji, czyli pełnym angielskim dubbingu, który znajdziemy również w króciutkiej, pierwszej grze tegoż dewelopera - The Protagonish, muszę zaznaczyć, że jest on bardzo dobry i profesjonalny. Głosowo już próbka owej przygodówki wypada zadowalająco, dając przekonanie, że w pełnej wersji będziemy cieszyć się świetną, pełną emocji i klimatu głosową, angielską wersją. Niestety na ten moment nic nie wskazuje na to, by projekt ów zyskał polskie napisy, choć osobiście bardzo na to liczę. 

Pod względem rozgrywki Less Miserables Demo reprezentuje klasyką przygodową. Jest to gra w rozgrywce "wskaż i kliknij", z obsługą za pomocą myszy. Posługując się lewym i prawym przyciskiem komputerowego gryzonia możemy zabrać przedmiot, dokonać interakcji, a także porozmawiać i dokonać interakcji, bądź z osobą, bądź ze znajdującą się w naszym ekwipunku rzeczą. 

Nasz inwentarz prezentuje się nieco inaczej niż w większości znanych nam przygodowych produkcji. Aby go aktywować, musimy kliknąć na naszego protagonistę, który zajrzy do swojej kieszeni, do swojego odzienia. Tam znajdziemy zebrane przez nas przedmioty, mając możliwość ich obejrzenia i przeczytania o o nich informacji, bądź wysłuchania o nich komentarza. Możemy również z jednego przedmiotu, który jest w naszej kieszeni odpowiednio nazwany, tworzyć kilka, choćby wyciągać pieniądze z koperty, bądź łączyć rzeczy, tworząc nowy użyteczne przedmiot.

Rozgrywka pod względem zadaniowym skupia się w demo (nie mam pojęcia jak ten element będzie wyglądał w pełnej wersji gry), na zagadkach przedmiotowych. Będziemy rozmawiać, wykonywać kolejne polecenia, znajdywać, używać, albo wcześniej łączyć przedmioty, by następnie odpowiednio użyć. 

Demo jest prostą przygodówką, w którą może zagrać nawet początkujący w tym gatunku gracz. Nie ma tu wymagających zbyt wielkiego kombinowanie zadań. Wszystkie czynności wydają się być logiczne, dobrze wplecione w rozgrywkę, która jest dość płynna. 

Less Miserables Demo jest wstępem do większej opowieści, która ma mieć komediowy charakter, także z elementami historycznymi, między innymi nawiązującymi do rewolucji francuskiej. Trudno na ten moment wypowiadać się o grze jako całości, bo nią nie jest, ale póki co żartobliwość tego tytułu opiera się bardziej na humorze sytuacyjnym, mniej na dialogowym, a także na zabawnym sposobie rysowania postaci, która są bardzo charakterystyczne.

To właśnie grafika, ale i literacka inspiracja zachęciły i zainteresowały mnie tą grą. Uwielbiam rysunkowe, kreskówkowe i ręcznie malowane przygodówki 2D. Muszę przyznać, że Less Miserables już w wersji demonstracyjnej wygląda naprawdę uroczo, nieco komicznie, ale i nieco tajemniczo. Przyjemne dla oka kolorowe, ręcznie malowane tła, pomysłowo zaprojektowane postaci i wiele szczegółów w dosłownie kilku lokacjach w demie, dają nadzieję na urokliwy przygodowy projekt w pełnej jego wersji. 


Podsumowując, Less Miserables Demo to zachęcający do poznania całości opowieści wstęp do przygodówki, która wciąż liczy na finansowe wsparcie na Kickstarterze. Klasyczna rozgrywka point-and-click, ręcznie rysowana, przyjemna dla oka grafika i nieco zawadiacki humor, wróżą dobrą zabawę w przyszłości. Czekam na całość historii Claude'a Van Claude'a, po cichu licząc na możliwość zagrania w nią także z polskimi napisami. 

Less Miserables Demo miało swoją premierę na Steam, na PC i Linux 27 marca 2026 roku. Pełna wersja gry ma mieć premierę w pierwszym kwartale 2027 roku. Trwa kampania gry na Kickstarterze. 

Less Miserables Demo - pobierz demo Steam




piątek, 6 marca 2026

Aurora: The Lost Medallion - The Cave, z cyklu "zapomniane, porzucone?"

Aurora: The Lost Medallion - The Cave, z cyklu "zapomniane, porzucone?"

 


W cyklu "zapomniane, porzucone?" dziś przygodowa gra typu point-and-click, o której od jakiegoś czasu zrobiło się bardzo cicho. Dziś o grze Aurora: The Lost Medallion - The Cave.

Nie chciałam wracać do mojego blogowego cyklu "zapomniane, porzucone?", ale chyba przyszedł na to czas. Jest bowiem kilka przygodówek, o których nagle zrobiło się podejrzanie cicho, co oczywiście nie napawa mnie optymizmem, tym bardziej, że są to przygodówki na które czekam. Może, jak w przypadku Rose Cottage, czy The big Hollow, które wróciło, ale w zmienionej formie, jako The Big Hollow: 1982, odczaruje tym wpisem informacyjny zastój na temat owych przygodówek. Przyznam się, że po cichu na to liczę. Wracając do temu, dziś we wspomnianym cyklu ręcznie rysowana, klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", zatytułowana Aurora: The Lost Medallion - The Cave, której demo, z którego wrażenia znajdziecie na blogu, jest wciąż dostępne na Steam. Gra tworzona jest przez studio Noema Games, które wraz z Gamirror Games ma być wydawcą owej przygodówki. 

Warto przeczytać również:

Aurora: The Lost Medallion - The Cave to przygodowa gra w rozgrywce point-and-click, z dziecięcą bohaterką o imieniu Aurora, najmłodszą mieszkanką Jaskini, jedną z wychowanek inteligentnych maszyn. Dzieci prowadzone przez tajemniczy głos, szykują się do "Pielgrzymki". Problem w tym, że owego głosu Aurora niestety nie słyszy. Aby go usłyszeć, musi bardzo mocno się postarać.

O grze, która wykonana została w ręcznie rysowanym stylu, w rozgrywce typowej dla klasycznych przygodówek "wskaż i kliknij", w pełnej wersji angielskiej, grze która znalazła się wśród nominowanych do nagrody w roku 2019, zrobiło się bardzo cicho. 




Twórcy udostępnili jej demo, w które wciąż można grać na platformie Steam, wspominali o nadchodzącej premierze, ale niemal od dwóch lat nie udzielają się w mediach społecznościowych. Nie pojawiają się żadne informacje o ich projekcie, nie ma aktualizacji dotyczących tworzenia gry. Deweloperzy od dwóch lat nie dzielą się z graczami wideo dziennikami dotyczącymi tworzenia gry, na YouTube. Od dłuższego już czasu zwyczajnie nic się nie dzieje. Trudno powiedzieć, oczywiście na tę chwilę, czy są to przejściowe problemy, i autorzy powrócą z aktywnością, a gra nabierze tempa, czy niestety jej premiery się nie doczekamy. Oby tak się jednak nie stało!

Aurora: The Lost Medallion - The Cave ma swoją kartę na Steam, gdzie można pobrać jej demo. Jej premierę twórcy przewidzieli na Steam, na PC, Mac i Linux. 












środa, 4 marca 2026

Whirlight - No Time To Trip - wrażenia z demo dostępnego podczas Steam Next Festiwal

Whirlight - No Time To Trip - wrażenia z demo dostępnego podczas Steam Next Festiwal

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z dostępnego podczas wydarzenia Steam Next Festiwal ekskluzywnego demo przygodowej gry "wskaż i kliknij" zatytułowanej Whirlight - No Time To Trip. 

Podczas lutowej edycji Steam Next Festiwal włoskie studio imaginarylab, wraz z wydawcą Vsoo Games udostępniło ekskluzywne, czasowo dostępne demo Whirlight - No Time To Trip. Kolejny fragment gry dostępny był tylko podczas tego wydarzenia. Obecnie na Steam możliwa jest do pobrania i zagrania pierwsza wersja demonstracyjna, która została zaktualizowana o pewne ulepszenia. W pierwsze demo przyznam się nie grałam, choć z pewnością nadrobię tę zaległość, ale to festiwalowe sprawdziłam i dziś podzielę się z Wami moimi z niego wrażeniami. 

Inne wrażenia z wersji demonstracyjnych na moim blogu:

Kolejne demo, przygotowane specjalnie na lutowe wydarzenie platformy Steam, podczas którego sprawdziłam i opisałam w wrażeniach demo przytulnej, lekkiej i zimowej przygodówki Muminek: Ciepło zimy oraz kontynuację przygód detektywa Grimoire'a i jego partnerki w śledztwie Sally w grze The Mermaid Mask to fragment gry, w którym możemy pokierować żeńską bohaterką. 

W wersji demonstracyjnej wcielamy się bowiem w towarzyszkę podróży Hectora, zdeterminowaną i pewną siebie artystkę o imieniu Margaret, która właśnie odbywa swoją podróż w czasie, trafiając do przyszłości. W demo spotykamy ją zamkniętą w czymś w rodzaju skarbca, jak się później okazuje, znajdującego się w muzeum. Jej zadaniem, a przy okazji oczywiście i gracza, jest wydostanie się z tego muzealnego więzienia.

Opuszczenie muzeum w mieście przyszłości wiąże się z konkretnymi działaniami naszej protagonistki, polegającymi na klasycznych rozwiązaniach z przygodówek point-and-click. Whirlight - No Time To Trip to typowa przygodówka, która już w wersji demonstracyjnej pokazuje, że działania graczy skupiać się będą na eksploracji, zbieraniu i używaniu przedmiotów, a także rozmowach i zagadkach. W demo pogaduszki przeprowadzimy jedynie z całkiem sympatycznym robotem, z lekka przypominającym mi mechanicznego przyjaciela Tiny, SAMA-53 z przygodówki ENCODYA, której wrażenia z demo, recenzję oraz poradnik znajdziecie w dziale "Moja twórczość". 

Ogrywany przeze mnie kawałek gry jest wycinkiem większej całości, z bliżej nie znanego mi momentu rozgrywki. Zostajemy zwyczajnie wrzuceni do gry, ale nasze z nią obcowanie poprzedza animowany wstęp. Ten bardzo, ale to bardzo przypomina początek przygody Willy'ego Morgana w przygodówce Willy Morgan and the Curse of Bone Town, do której nowy projekt studia zapewne będzie porównywany. Miałam przyjemność zagrać w demo pierwszej przygodówki tegoż studia, jak w pełną jej wersję, której recenzję znajdziecie na blogu w "Moja twórczość" i mogę już na podstawie dema stwierdzić, że gry, mimo podobnego intra, mocno się od siebie różnią.

Choć obydwie to klasyczne przygodówki, z dość podobnym sterowaniem, to Whirlight - No Time To Trip wydaje się być bardziej dopracowana i logiczna. Problemem pierwszego dzieła imaginarylab były zagadki, które w sporej mierze nie wynikały z fabuły. W nowej grze tegoż dewelopera wydaje się problem ten nie istnieje. Nie jestem w stanie po krótkim fragmencie przygodowej zabawy wysnuć jednoznacznej i ostatecznej tezy, ale po ograniu demo, w którym przyszło mi się mierzyć z zagadkami przedmiotowymi i jedną logiczną, śmiem twierdzić, że zadaniowa rozgrywka jest tu logiczna i sprytnie wpleciona w fabułę.

Przez większość wersji demonstracyjnej, w której tkwimy w muzeum, przeszukujemy lokacje, badamy, odkrywamy i zbieramy przedmioty. Te trafiają do klasycznego ekwipunku znajdującego się na dole ekranu. Zebraną rzecz można obejrzeć, wysłuchując o niej stosownego komentarza. To co zbierzemy użyjemy w odpowiednich miejscach, we właściwych lokacjach, których przeszukiwanie nie będzie trudne, gdyż twórcy wbudowali do rozgrywki podświetlanie miejsc interaktywnych. 

Whirlight - No Time To Trip będzie grą nastawioną nie tylko na zagadki przedmiotowe, ale i logiczne, o czym świadczyło również ogrywane przeze mnie demo. Natrafiłam w nim na zadanie polegające na otwarciu szuflady w biurku poprzez przekręcenie w odpowiedni sposób pokręteł w kształcie kwiatów. Do zagadki dodana była podpowiedź w postaci pewnego listu i znajdujących się tam oznaczeń. Nie będę tego fragmentu opisywać bardziej szczegółowo, bo zapewne znajdzie się w pełnej wersji gry (a przynajmniej tak sądzę), ale mogę z całym przekonaniem wspomnieć, że zagadka jest całkiem fajna, logiczna i pasująca do fabularnej opowieści.

Graficznie ta klasyczna przygodówka obsługiwana za pomocą myszy, bądź kontrolera (nie wiem czy też w demo, nie sprawdzałam), prezentuje się całkiem porządnie. Nie jest to tytuł powalający graficznie, to gra łącząca kreskówkowy styl z 3D. Wizualnie mocno przypomina poprzednią przygodówkę studia, choć w eksluzywnym demo przygotowanym specjalnie dla Steam Next Festiwal, trąci nieco klimatem science-fiction, za którym ja w grach niestety nie przepadam. 

Zapewne w pełnej wersji Whirlight - No Time To Trip, która ma zadebiutować w tym roku, choć dokładnej daty wciąż nie znamy, graficzny klimat tejże gry będzie ulegał zmianom, związanym z podróżami w czasie, do różnych epok, i różnych miejsc. 

W demo miałam okazję zagrać w pełnej angielskiej wersji językowej, poznając jakim głosem przemówi jedna z grywalnych postaci omawianej przeze mnie gierki. Dubbing jest tu na całkiem porządnym poziomie i dotyczy to zarówno Margaret, temperamentnej kobiety, która nie zawaha się zrobić coś niewłaściwego dla własnej korzyści, jak i pomocnego muzealnego robota.

Podsumowując, wersja demonstracyjna Whirlight - No Time To Trip, dostępna czasowo tylko podczas lutowego wydarzenia Steam, zachęciła mnie do sprawdzenia także pierwszej wersji demo, teraz po pewnych aktualizacjach. Demko zapowiada całkiem porządną przygodówkę, w klasycznym stylu, w typowymi zagadkami, z logicznymi zadaniami i podróżami w czasie, w których, sądząc po kończącej je animacji, może wiele się wydarzyć. 

Whirlight - No Time To Trip  swoją premierę w pełnej wersji ma mieć w 2026 roku. Dokładna data nie została ogłoszona. Obecnie na Steam dostępne jest pierwsze demo gry, po aktualizacjach.

Karta Steam - pobierz demo 


środa, 25 lutego 2026

Muminek: Ciepło zimy - wrażenia z demo. Przyjemna, odprężająca, urocza

Muminek: Ciepło zimy - wrażenia z demo. Przyjemna, odprężająca, urocza

Serdecznie zapraszam do przeczytania moich wrażeń z przygodowej gry typu "wskaż i kliknij", z jej wersji demonstracyjnej, z gry pod tytułem Muminek: Ciepło zimy. 

Muminki znamy, kochamy, oglądamy, a także w nie gramy. Niebawem, bo już w kwietniu będziemy mieli okazję poznać kolejną opowieść z serii bazującej na niezwykle popularnych książkach autorstwa Tove Jansson. Kolejna gra, której twórcami jest Hyper Games, ponownie przeniesie nas do Doliny Muminków, by poznać nowe przygody jednego z książkowych bohaterów, tym razem samego Muminka. Gra swoją premierę będzie mieć już wkrótce, ale już teraz sprawdzić można jej zupełnie nową wersję demonstracyjną, udostępnioną przez deweloperów jakiś czas temu, przed rozpoczętym dwa dni temu lutowym Steam Next Festiwal. 

Inne przykładowe wrażenia z demo przygodówek na moim blogu:

Muminek: Ciepło zimy to przygodówka w klasycznej rozgrywce "wskaż i kliknij", którą obsługiwać możemy za pomocą klawiatury i myszki, ale również używając kontrolera. Według mnie jest to znacznie przyjemniejsze sterowanie, pozwalajace wygodnie rozsiąść się w fotelu i skupić na lekkiej, przyjemnej i bardzo reklasującej rozgrywce. 

Aktualnie dostępne demo jest kolejnym fragmentem przygody Muminka. Pierwsza wersja demonstracyjna, która swoją premierę miała około dwa miesiące temu, skupiała się na odnalezieniu przez Muminka psa, któremu  protagonista gry pomagał wrócić do domu. Najnowsza to zupełnie inna historia, która zaczyna się od przygotowań rodziny Muminków do corocznego zimowego snu. 

Tata Muminka sprząta podwórze i szykuje dom na zimę, Mama Muminka kładzie swego syna Muminka do łóżka, tłumacząc mu cykl życia ich rodziny, czyli wiosenno-letnio-jesienną aktywność, i zimowy sen. Jeśli położy się spać przed zimą i wstanie wiosną, to wszystko będzie jak dawniej, a do Doliny Muminków powróci jego przyjaciel Włóczykij, bohater poprzedniej gry Hyper Games Włóczykij: Melodia Doliny Muminków. Problem w tym, że Muminek, choć śni o wiośnie i powrocie do normalnego życia, budzi się w samym środku zimowej zamieci. Na dodatek do jego uszu dochodzi dziwny dźwięk, gdzieś z korytarza, który oczywiście postanawia sprawdzić, w końcu opuszczając swoje domostwo. 

I tak poznaje świat w zimowej oprawie, Dolinę Muminków zasypaną śniegiem, miejsce które choć znajome, wygląda teraz zupełnie inaczej. Może być jednocześnie piękne i radosne, dzięki zabawą śnieżkami, jak i z powodu mrozu, nieprzyjazne, a nawet śmiertelne. 

Około półgodzinne demo, może nawet nieco dłuższe, przybliża słodką, bardzo uroczą, relaksującą, ale i edukacyjną opowieść. Gracz, także ten najmłodszy, który spokojnie może sam grać w tę pozbawioną przemocy przygodówkę, lub poznać ją z kimś starszym, dowie się nie tylko o zmienności natury, o pięknie zimy, podczas której może lepić śnieżne kulki, bawić się w zaspach czy ślizgać, ale i o zagrożeniach związanych z niską temperaturą. Dowie się o życie, o nierozłączności życia i śmierci, nauczy się także pomagać innym.

Muminek: Ciepło zimy to gra o spokojnej rozgrywce, która już w wersji demonstracyjnej zapowiada lekką przygodówkę, z niezbyt skomplikowanymi zadaniami, zabawą skupioną na narracji, w której nie znajdziemy mówionych dialogów, ale za to polskie napisy. Tak jak poprzednia gra studia, która zyskała również kilka DLC, tak i ta dostępna jest z napisami w kilku językowych tłumaczeniach. Możemy w nią zagrać w ojczystym języku, co bardzo cieszy.

Sterowanie, jak już wspominałam odbywać się może za pomocą klawiatury i myszy, ale i pada, co jest znacznie wygodniejsze. Gra jasno wyjaśnia proces sterowania, przeprowadzając nas przez swoisty samouczek. Podczas wersji demonstracyjnej poznajemy kolejne etapy sterowania, skupiając się na interakcji z otoczeniem, zbieraniu przedmiotów, które trafiają do ekwipunku, który znajduje się w lewym górnym rogu. W prawym do dyspozycji mamy plecak Muminka, w którym znajduje się zakładka ekwipunku, mapa, która z czasem zostanie rozbudowana oraz zadania. 

Gra bardzo jasno kieruje gracza ku kolejnym zadaniom. W liniowy sposób prowadzi do wykonania kolejnego celu, który po jego realizacji jest z zadań wykreślany. Muminek: Ciepło zimy to gra w ustalonej rozgrywce, w której czynności wykonujemy w określonej kolejności. Jej liniowość przywodzi na myśl klasyczne przygodówki, w których zwyczajnie nie ma możliwości utknąć. To jak zbudowana jest ta przeurocza gra, już w demo daje przeświadczenie, że jest to tytuł przeznaczony dla gracza w każdym wieku, nie tylko dla fanów opowieści o Muminkach.

Podczas postępów rozgrywki uczymy się wraz z grą nowych umiejętności, między innymi lepienia śnieżnych kul, czyli śnieżek i strącania nimi wielkich sopli lodu. Dzięki nim możemy poznawać nowe ścieżki, które zostaną odblokowane, albo torować sobie drogę. W demo rozpoczynamy także zbieranie kawałków potłuczonej wazy Mamy Muminka, która została strącona, zapewne przez wiatr. Dowiadujemy się, że takowych fragmentów jest aż 25, więc całkiem sporo. Ułatwieniem w ich odnajdywaniu, ale ogólnie wszystkich przedmiotów jest to, że interaktywne miejsca oraz rzeczy, z którymi możemy wejść w bliższą znajomość są oznaczone błyszczącą gwiazdką.

Rzeczy, które znajdziemy w ekwipunku, otwieranym za pomocą odpowiedniego klawisza. Zebrane przedmioty, nazwane i określone ilością, a w przyszłości również listy, także są części zawartości inwentarzowej. Choć owych listów w demo jeszcze nie ma. Rozgrywka w krótkim, ale treściwym fragmencie skupia się głównie na zagadkach przedmiotowych i bardzo prostych czynnościach natury zręcznościowej, choć nie wiem czy tak można te elementy nazwać. 

Graficznie opowieść prezentuje się prześlicznie. Jest to ręcznie rysowana przygodówka, z malowanymi, kolorowymi tłami i rysowanymi postaciami. Starannie wykonana grafika, z wieloma szczegółami i szczególikami, fabularnie wzbogacana jest przez animacje. Jest ich w już w demo sporo, bo to one budują w pewnym sensie dramaturgię wydarzeń, choćby strach Muminka przed dźwiękami w domu czy zdziwienie światem, który choć mu bliski, teraz go nie poznaje, bo ten pokryty jest zimową kołderką. 

Choć Muminek: Ciepło zimy to jak wspomniałam przygodówka pozbawiona mówionych dialogów, to wcale nie cicha i bogata w postaci znane z opowieści o Muminkach. W fragmencie gry, którą miałam przyjemność poznać, Muminek spotyka na swojej drodze nie tylko zwierzątka, które szukają schronienia, ciepła i jedzenia, ale i znajome mu postaci, które jak się okazuje, wcale nie przesypiają zimy. Na swojej drodze spotykamy między innymi Too-Tiki, który wyjaśni Muminkowi wiele kwestii, które przesypiając zimę zwyczajnie nie znał. Wśród nich jest Lodowa Pani, do której nasz bohater poczuł złość, i z którą chce się rozmówić. 

Muminek: Ciepło zimy to przygodówka nie tylko fabularnie i graficznie urocza, ale również przyjemna pod względem ścieżki muzycznej. Już w wersji demonstracyjnej możemy odczuć na własnej skórze nie tylko radość z obcowania z bohaterami opowieści o Muminkach, ale i cieszyć uszy różnorodną muzyką, zmieniającą się w zależności od lokacji, emocji panującej w grze i sytuacji na jaką trafia nasz growy protagonista. Muzyka potrafi być nieco tajemnicza, troszkę zagadkowo mroczna, szczególnie w domu Muminka, ale także nastrojowa, spokojna, przywołująca dźwiękiem zimowy obraz, którego jesteśmy świadkiem. 

Również świetnie wybrzmiewają bardzo wiarygodne dźwięki otoczenia, które podsycają klimat tej łagodnej, zimowej opowieści w świecie Muminków. Dźwięki świata który nas w grze otacza, włącznie z muzyką tworzą spójną, pobudzającą zmysły całość, tworząc z fabułą, prostą rozgrywką i fajnym klimatem uroczą przygodówkę, w którą chce się grać, którą chce się poznać w pełnej jej wersji.

Muminek: Ciepło zimy to kolejna gra z długiej już listy przygodówek, na której premierę czekam, upewniwszy się w demo, że tego czekania jest warta. Na szczęście na całość opowieści o Muminku, który poznaje zimowy świat swej doliny, długo czekać nie będę musiała. 

Polecam sprawdzenie nowej wersji demonstracyjnej (żałuję, że nie sprawdziłam również poprzedniej), przypominając, że w grę w całości zagramy już 27 kwietnia 2026 roku. Już nie mogę się na nią doczekać! 

Zagraj w demo

Karta Steam