W tym roku swoją premierę będzie mieć przytulna, wakacyjna przygodówka przenosząca gracza w nostalgiczną podróż do dzieciństwa. Gra zatytułowana Kioku: Last Summer ma miejsce na Steam i zwiastun.
Do czasów dzieciństwa przeniesiemy się w przygodowej, przytulnej i eksploracyjnej grze przygodowej, autorstwa Lugn Games, której wydaniem zajęło się niemieckie studio Assemble Entertainment, które ma na swoim koncie między inymi takie przygodówki jak: ENCODYA, czy dwie części Leisure Suit Larry, których recenzje i poradniki/solucje znajdziecie w dziale "Moja twórczość". Kioku: Last Summer, bo taki tytuł nosi owa gra ma zadebiutować jeszcze w tym roku. Ale zanim się to stanie można ją przetestować w wersji demo, dodać do listy życzeń na Steam oraz zobaczyć jak prezentuje się na niedawno pokazanym zwiastunie.
Kioku: Last Summer to fabularna, nastawiona na pozytywne emocje przygodówka w bardzo kolorowym stylu, wciągająca, ale i wymagająca, w której gracz poczuje smak przyjaźni, ale i zmierzy się z niespodziankami i wyzwaniami. Inspiracją dla norweskiego studia, które jest jej autorem stały się klasyczne tytuły. Wrażenia z rozgrywki, którą teraz można przetestować w wersji demo potęguje grafika i urokliwe animowanego wstawki.
W grze poznajemy Asti, pełną energii dziewczynkę, gotową do poznawania wyspy, nawiązywania nowych przyjaźni i odkrywania tajemnic. Wraz z nią przybywamy na wyspę Kioku, gdzie ona i jej tata zaczynają nowe życie. Dziewczynka szybko znajduje sobie przyjaciół, ale Bo wciąż trzyma się na uboczu, a Asti ciekawa jest dlaczego. Wraz z upływem lata dzieci cieszą się przyjaźnią, śmieją i poznają świat, zaś Asti i Bo muszą radzić sobie z napięciem i przyjaźnią.
Fabuła gry rozwija się dzień po dniu, a odblokowanie nowych postępów stawiane jest przed graczami poprzez kolejne wyzwania, które pozwalają odkryć w grze coś nowego. Poprzez zadania odkrywamy nowe obszary, postaci i nowe możliwości aktywności. Nie brakuje niespodzianek i zagadek do rozwiązywania, a także pomagania mieszkańcom z radzeniem sobie z wyzwaniami na wyspie.
Kioku: Last Summer to także minigry, łączące mechanikę zabawy z rozwojem akcji i kolekcjonowaniu przedmiotów. Gracze poznają i zagrają w grę zwaną Mirubi, opartą na kulkach minigrę inspirowaną klasycznymi zabawkami i seriami z początku XXI wieku, takimi jak Beyblade, Pokémon i B-Daman. Każda kulka Marubi reprezentuje unikalnego potwora z własnymi atrybutami i statystykami, dodając do rozgrywki elementy strategii, personalizacji i kolekcjonowania.
Będzie również Crab Fishing, relaksująca gra, w której gracze łowią i zbierają szeroką gamę krabów – niektóre rzadsze od innych. Od czasu do czasu gracze mogą złowić pułapkę na kraby, tajemniczy przedmiot poszukiwany przez lokalnych rybaków. Wymiana tych pułapek odblokowuje specjalne przedmioty, które pomagają w przyszłych zadaniach i postępach.
Gra swoją premierą na Steam, na PC będzie miała w 2026 roku. Konkretna data nie została ogłoszona. Demo jest dostępne.
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry rekreacyjnej, nastawionej na przytulną, lekką rozgrywkę i uroczy, kolorowy klimat. Oto co myślę o Pilo and the Holobook!
Czasem miło jest sięgnąć po grę, właściwie utrzymaną w moim ulubionym gatunku, czyli w przygodowym, przy której jednak myśleć nie muszę za wiele, a której rozgrywka koncentruje się na swobodnej eksploracji podkręconej zbieraniem, kolekcjonowaniem i kilkoma prostymi zadaniami. Takim tytułem jest debiutanckie dzieło studia Mudita Games, którego wydaniem na komputery oraz na Nintendo Switch zajęło się rodzime RedDeer.Games, któremu serdecznie dziękuję za ofiarowanie mi klucza do gry, dzięki któremu powstała recenzję, i właśnie czytacie.
Pilo and the Holobook to przygodówka nieco inna od tych klasycznych, skupiających się na ruszaniu mózgownicą. Nie znajdziemy w niej typowego zbierania przedmiotów, nie będziemy siedzieć na łamigłówkami, ani łączyć przedmioty w inwentarzu. To przygoda, ale na własnych warunkach, w której twórcy postanowili pobawić się w kolekcjonera i podróżnika, który nie zbiera rzeczy, ale takowe skanuje i przerabia na naklejki.
W grze wcielamy się w zwierzęcą postać, w uroczego lisa (chyba to jest lis), o imieniu Pilo, osobnika kochającego przygody, który towarzyszy profesorowi Chironowi w jego odkrywaniu galaktyki. Pilo jest początkującym podróżnikiem, który dopiero poznaje świat, a który to co widzi dokumentuje w bardzo charakterystyczny, a w grze w zadaniowy sposób.
Nasz wesoły odkrywca otrzymuje bowiem od wspomnianego profesora urządzenie do skanowania. Nosząc na plecach Holobook może prześwietlając niejako wszystko co na swojej drodze spotka, każdą roślinę, każdy przedmiot, postać, co tylko chce, przerabiać na naklejki. Tym sposobem tworzy swoistą encyklopedię, która zapełniona po brzegi, pozwala Pilo, jak i graczowi nie tylko zdobywać osiągnięcia, ale także odkrywać nowe miejsca w galaktyce.
Akcja gry nawiązuje klimatem do produkcji science-fiction, ale i nieco animowanych tytułów w stylu anime, a rozgrywa się w mistycznym systemie gwiezdnym XOP-642. Gracz wraz z Pilo, który może w wielu kwestiach szukać wsparcia u bardziej doświadczonego, i co ciekawe, nie zwierzęcego, a ludzkiego naukowca, profesora Chirona.
Łagodność, ale i pewna stanowczość dojrzałego odkrywcy i dowódcy misji, jest dla Pilo nie tylko wsparciem, ale i kierunkiem rozwoju i przewodnikiem w odkrywaniu. Gra bowiem skierowana jest ku bardziej młodym graczom, ku dzieciom, a zabawa ma wnosić do zabawy spore pokłady kreatywności, ale w lekki, zabawowy i nie wywołujący presji sposób.
Wędrowanie z Holobookiem i skanerem, którym traktujemy wszystko i wszystkich jest bardzo przednią zabawą i sprawia wielką frajdę. Kolekcjonowanie wszystkich przewidzianych w danej lokacji naklejek, czyli skanowanie danej ich ilości pozornie wcale nie jest takie łatwe. Wiele obiektów jest mocno pochowanych, a niektóre żyjące istotki czy magiczne, lewitujące artefakty mają tendencje do znikania, bądź przemieszczania się.
Recenzowana przeze mnie przygodówka nie jest tytułem wymagającym, ale nie oznacza to, że rozgrywka całkiem pozbawiona jest wyzwań, że jest uproszczona do maksimum. Nie będziemy wysilać się umysłowo, ale pewne zadania przejdzie nam w Pilo and the Holobook zrealizować. W jasno zarysowanych zadaniach, które wyświetlają się na ekranie, z lewej strony, znajdzie się między innymi odszukanie danej ilości przedmiotów, roślin i tym podobnych, które umieszczane mają być dzienniku/klaserze Pilo, czyli w księdze Holobook w odpowiednich miejscach, we wgłębieniach w ich kształcie.
Zebranie określonej ilości naklejek, czyli przeskanowanie okolicy w sposób dokładny i zapełnienie pola znajdującego się w lewym dolnym rogu pozwoli na odkrycie nowej planety, nowego miejsca, do którego nasz protagonista, wraz z profesorem, poruszając się kosmicznym pojazdem, polecą.
Podczas misji, zarówno w lokacji początkowej, jak i na innych, obcych planetach, zadań które wykonać ma Pilo nie braknie. I choć gierka nie jest tytułem zbyt długim, a zwiedzanie odbywa się jedynie w czterech planetach, i zająć może maksymalnie cztery godziny, to chęć zdobycia wszystkiego, wszystkich naklejek i wszystkich osiągnięć, może czas gry mocno wydłużyć.
Z czasem, wraz z postępami rozgrywki Pilo otrzymuje nowe umiejętności, które pozwolą mu na pokonywanie przeszkód, na które, jak to w grach bywa, oczywiście się natknie. Przygoda stawia na kreatywność, jednocześnie opowiadając historię zahaczającą o tematykę ekologii, wplatając w zabawę growy "czarny charakter", jakim jest tajemnicza fioletowa substancja zwana "Smołą", która blokuje Pilo przejście i stara się uniemożliwić eksplorację i wykonanie zadania.
Pilo to postać, która ma misję ratowania planet przed tą niszczycielską siłą, może ją odpychać, ale i zrobi wszystko co w jego mocy, by powstrzymać jej wrogie działanie na planetach, które odwiedza. Na nich właśnie mierzy się z wyzwaniami, ale i poznaje ich mieszkańców, z którymi może porozmawiać.
Pilo and the Holobookto gra pozbawiona dialogów mówionych, jedynie z tekstem pisanym. Postaci gry wydają z siebie jedynie nieartykułowane dźwięki, czasami się śmieją, wzdychają czy zabawnie ekscytują. Niestety jest to przygodówka, która choć posiada polskiego wydawcę, i z założenia przeznaczona jest bardziej ku młodszym graczom, powiedziałabym nawet dzieciom, nie ma polskiej wersji językowej. Czy małe dziecko, powiedzmy siedmio - ośmioletnie zna angielski na tyle dobrze, by rozumieć o co w grze chodzi? Śmiem wątpić. Powstaje zatem pytanie dla kogo właściwie, dla jakiej grupy wiekowej, oprócz osób posługujących się na co dzień angielskim, i wieloma dostępnymi w grze językami, jest przeznaczona ta gra?
Na szczęście jej klimat i wielobarwność, i prosta obsługa sprawiają, że miło spędza się z nią czas. Tym milej, że oprócz ważnej dla świata ekologii opisywana gierka porusza także tematykę przyjaźni i autorytetu, który niestety w obecnych czasach schodzi na bardzo daleki plan. Nie ma w niej agresji, a twórcy swoim dziełem podkreślają pokojowe rozwiązywanie konfliktów, poruszając emocjonalną naturę gracza, w tym uczucie współczucia.
Radosny klimat rozgrywki podkreśla również urokliwa, ręcznie rysowana grafika, która eksponuje głębokie, ale jednocześnie pastelowe kolory teł i znajdujących się w lokacjach przedmiotów, roślin i postaci. Pilo and the Holobook to gra miła dla oka, wielobarwna, która swą barwność podkręca szybkim stylem rozgrywki, w której dzięki Holobook, skanowaniu i naklejkom zdecydowanie dużo się dzieje.
Podsumowując Pilo and the Holobook to prosta, lekka i miła dla oka przygodówka, która nie stawia na wymagającą rozrywkę, ale na przytulność i familijny klimacik. Proste zadania i zabawa, która nie jest przewidziana na wiele godzin, idealnie wpisują się, moim skromnym zdaniem, w grę która ma mieć bardziej casualowy, nieco dziecinny charakter.
Ciesząca oczy, kolorowa i słodka grafika pozwala na delektowanie się rozgrywką pozbawioną przemocy, stawiającą na ekologię i ochronę środowiska, punktującą ważność przyjaźni i autorytetów, i podkreślającą, że najważniejszy jest pokój.
Smuci jedynie brak polskiej wersji językowej, tym bardziej, że wydawcą gry jest rodzime studio. Rodzi się zatem pytanie, czy polskie dzieci, w młodszym wieku są w stanie zrozumieć angielski tekst, którego w grze wcale nie jest tak mało? I czy aby na pewno jest to gra dla najmłodszych polskich graczy?
Nie mniej jednak jeśli ci młodsi, bądź ci nieco starsi chcą się odstresować i zagrać w coś co nie wymaga od gracza za wiele wysiłku, i przy tym dobrze się bawić, to Pilo and the Holobook, myślę będzie dobrym wyborem.
Moje ocena 7/10.
Bardzo serdecznie dziękuję RedDeer.Games za udostępnienie gry do recenzji!
Survivalowa gra rozgrywająca się w czasach prehistorycznych już niebawem rozpocznie swoja kampanię na Kickstarterze. Twórcy potwierdzają ekskluzywny dostęp do zamkniętej wersji alfa dla osób wspierających kampanię.
Space Goblin ogłasza, że kampania na Kickstarterze dla ASTROBOTANICA, ich debiutanckiej gry survivalowej ruszy na początku wiosny 2025 roku. Dokładna data nie jest wciąż znana, ale deweloperzy zachęcają już teraz do śledzenia strony Kickstarter.
Kampania crowdfundingowa gry zapewni wszystkim wspierającym projekt możliwość znacznego wpływu na rozwój gry, poprzez uzyskanie wczesnego dostępu do wersji pre-alpha gry. Gra tworzona była przez połtora roku, a jej prototyp-alfa zostanie udostępniony wspierającym Kickstartera, jeśli kampania zostanie sfinansowana. Wsparcie społeczne i pomoc w finansowaniu gry oraz dwustronna komunikacja są dla twórców ważnym i potrzebnym rozwiązaniem.
Jeśli uda się sfinansować projekt, wpływy z Kickstartera mają zostać wykorzystane na:
Kształtowanie i rozszerzanie treści na podstawie opinii graczy
Przyspieszenie harmonogramu rozwoju przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowego wysokiego poziomu jakości
Unikanie pośpiechu, zapewniając drużynie czas i zasoby na zrównoważenie i udoskonalenie rozgrywki
Nawiązanie bliskiej relacji ze sponsorami, dbając o to, aby ich opinie kształtowały wygląd i charakter gry ASTROBOTANICA
„Ta kampania jest przede wszystkim oparta na współpracy. Chcemy, aby nasi sponsorzy mieli wpływ na to, jak gra się rozwija, i cieszymy się, że możemy dać im dostęp do wersji pre-alpha przed wszystkimi innymi, aby mogli pomóc nam dbać o ASTROBOTANICĘ i ją rozwijać”. Powiedział Arek Woźniak, dyrektor gry. „Mamy nadzieję, że przyniesie to owoce dla wszystkich. Głos społeczności jest naszym kluczowym przewodnikiem w dalszym rozwoju gry. Nie możemy się doczekać pierwszych komentarzy i dyskusji na stronie Kickstarter, która powinna być gotowa do uruchomienia w ciągu kilku tygodni”.
ASTROBOTANICA opiera się na podstawowym fundamencie gier survivalowych, ale zamiast uwalniać niebezpieczeństwa i zagrożenia dla graczy, jest wypełniona pozytywnością i relaksem poprzez eksplorację, rozwiązywanie zagadek, eksperymentowanie i intrygującą współpracę z Primal Humans.
ASTROBOTANICA ma zostać wydana w przyszłą zimę na PC za pośrednictwem Steam we Wczesnym Dostępnie.
Mythwrecked: Ambrosia Island, nieliniowa gra przygodowa od twórców Röki otrzymała datę premiery na komputery oraz na konsole. Na słoneczną Ambrosję udamy się już za niecały miesiąc, w ostatnim miesiącu tego roku.
Mythwrecked: Ambrosia Island to nowe dzieło studia Polygon Treehouse, mającego na swoim koncie świetnie przyjętą przygodówkę Röki, której moje wrażenia z demo znajdziecie na blogu. W przeciwieństwie do poprzedniego projektu, który rozgrywa się w zimowych klimatach Skandynawii, w nowej grze, która wydana zostanie przez Whitethorn Games, twórcy zabiorą nas na słoneczną Ambrosję i wiadomo kiedy to nastąpi. Wciąż możemy testować jej wersję demo, dostępną na Steam.
Mythwrecked: Ambrosia Island to jak już wspomniałam nieliniowa przygodówka, o bogatej fabule, skupiona na eksploracji, rozgrywająca się w wyjątkowym świecie postaci znanych z mitologii greckiej, czyli greckich bogów, których postaci wykorzystano także w niedawno wydanej grze PRIM, której recenzję oraz szczegółowy poradnik/solucje również u mnie znajdziecie.
W grze wcielamy się w podróżniczkę o imieniu Alex, która w czasie swojej wędrówki trafia na wyspy Ambrosia, by na nim na jakiś czas utknąć. Miejsce wydaje się być pozbawione mieszkańców. Szybko jednak okazuje się, że tak nie jest. Zamieszkują je bogowie z greckich mitów i legend. Co gorsza nie mogą sobie przypomnieć kim tak naprawdę są.
Rozgrywka w Mythwrecked: Ambrosia Island skupia się na przemierzaniu lokacji, na eksploracji, a sama gra inspirowana jest serią Ace Attorney i A Short Hike. Zadaniem gracza będzie poznawania mieszkańców tych wysp i nawiązywania z nimi przyjaźni. Pomoże w tym wyjątkowa mechanika relacji. Im bliżej będziemy danej postaci, im bardziej ją poznamy, tym dana postać będzie nam chciała o sobie więcej opowiedzieć. Będą także pomagać Alex swymi boskimi mocami. Przy okazji zwiedzając to miejsce poznamy jego sekrety, próbując uratować bogów, by ci pomogli nam dostać się do domu.
Ważnym urządzeniem, którym Alex będzie się posługiwać jest w grze Ambrosidex, dzięki któremu po odnalezieniu kolejnego boga dodamy jego osobisty sygnał do urządzenia, a także odkryjemy nowe wyspy, zaginione skarby bogów, która pozwolą im przypomnieć sobie kim są, i by móc zdjąć ciążącą nad nimi i nad wyspami klątwę.
Mythwrecked: Ambrosia Island będzie miała swoją premierą na PC - Steam, Xbox One, Xbox Series X|S i Nintendo Switch 5 grudnia 2024 roku. Gra nie będzie dostępna w języku polskim.
Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z przygodówki "wskaż i kliknij" będącej skandynawską baśnią z zagadkami, która swoją premierę w pełnej wersji miała w lipcu 2020 tego.
Festiwal gier - The Games Awards 2019 był dla wielu graczy okazją do sprawdzenia oczekiwanych przez nich tytułów. Tak też było w moim przypadku. Zapowiedziana na rok 2020 gra Röki, była tak naprawdę dla mnie zagadką, która choć bardzo mnie ciekawiła, żeby nie powiedzieć intrygowała, budziła także niepokój, gdyż wydawała mi się być gatunkową mieszaniną, którą ja, zwolenniczka przygodowej klasyczności, nie za bardzo lubię. Ale nadarzyła się okazja sprawdzenia, jak to z nią właściwie jest, więc swojego czasu nie omieszkałam skorzystać z okazji i wykorzystując dwudniowy czas dostępności wersji demonstracyjnej na platformie Steam, sprawdzić ów tytuł. I już tu....w tym miejscu....mogę Was zapewnić, że przynajmniej demo to klasyczny point and click, bez elementów zręcznościowych z łamigłówkami przedmiotowymi i prześliczną grafiką. Ale po kolei.
Röki, demo, którego przejście, (ja oczywiście skupiałam się na wszystkich interaktywnych punktach), zajęło mi około 40 minut rozgrywki to historia dziewczynki o imieniu Tove. W wersji demonstracyjnej zostałam wrzucona wprost do przepięknej zimowej lokacji, zaczynając swoją podróż w drzewie, magicznym i nieco strasznym. Celem Tove, czyli także moim, było przemierzanie tejże inspirowanej folklorem skandynawskim krainy, by pomóc, a nawet uratować rodzinę.
Wędrowałam zatem po przecudnych, lśniących w słońcu i skrzących się śniegiem miejscówkach, po drodze spotykając i pomagając bardzo dziwnym istotom. Udzieliłam pomocy trollowi, w którego ramieniu tkwił sztylet, próbowałam uratować trochę straszne zwierzątko zamknięte w klatce. Przede wszystkim jednak skupiałam się na eksploracji, która jest podstawą tej gry, przynajmniej tak wynika z wersji demo.
Wędrówka wiązała się z klasycznymi rozwiązaniami przygodowymi, gdyż twórcy, niezależne studio Polygon Treehouse stworzyło tradycyjną grę adventure, w której eksplorujemy, zbieramy przedmioty, rozwiązujemy związane z nią zagadki, ratujemy i sami staramy się być ratowani. Wszystko jednak przebiega w swoim, powolnym, nie nachalnym baśniowym rytmie, któremu nie brakuje pewnej nutki mroczności.
Röki to bowiem współczesna, podszyta dozą tajemnicy i nutką straszności, skandynawska baśń, w której rzeczywistość przeplata się z mitami, legendami i opowieściami o magicznych stworach, które grając mamy okazję poznać osobiście. Klimat tejże opowieści w wersji demonstracyjnej był niezwykle dobrze wyczuwalny. Wynikał nie tylko z zachowania Tove, z tego o czym rozmawiała z magicznymi istotami, które miała okazję spotkać, ale i z tego jakie miejsca napotykała. Wiele z nich snuło smutną, melancholijną i intrygującą opowieść, utkaną z wspomnień, umieszczoną w przeuroczej, malowanej lokacji.
Trzeba przyznać, że opisywany przeze mnie krótki fragment zaprezentował mi grę niezwykle piękną graficznie, urokliwą pod wieloma względami, nie tylko dzięki rysowanym tłom, ale i całej malowanej, śnieżnej otoczce. Grając w tę cudną przygodówkę, w krótkiej wersji demo, tak bardzo brakowało mi śniegu, śnieżnego klimatu, o którym, przynajmniej ja, mogę na chwilę zapomnieć. Dlatego też, często przystawałam, by razem z Tove podziwiać przysypany czapami śniegu dach kościoła, oświetlony skandynawskim słońcem. Stawałam i zachwycona patrzyłam na ośnieżone góry, gdzieś tam w oddali. Patrzyłam jak zaczarowana na migoczący biały puch, przypominający mi dzieciństwo i mój nim zachwyt, gdyż ten w mroźny zimowy dzień lśnił jak miliony malusieńkich diamentów. Muszę przyznać, gra umiała doskonale te poczucie oddać.
Podobnie więc zachowywałam się w ogrywanej przeze mnie wersji demonstracyjnej, ale podziwianie i zwiedzanie to przecież nie wszystko. Röki to też cała growa otoczka, w tym sterowanie, które tu nie skupia się na komputerowej myszce, a klawiszach WSAD i wielu innych przyciskach na klawiaturze. Za pomocą "I" aktywujemy na przykład ekwipunek, który stanowi jego klasyczną formę. Zlokalizowany na górze ekranu gromadził wszystkie zebrane do tej pory przeze mnie przedmioty, które twórcy słownie oznaczyli.
Miałam jednak pewien problem z używaniem zebranych przeze mnie przedmiotów. Niezależne studio Polygon Treehouse zdecydowało się na dość niekonwencjonalny sposób wykorzystywania zebranych przez gracza rzeczy. Otóż, przyznam się trochę przypadkiem (być może później do pełnej wersji zostanie wbudowana forma podpowiedzi), wpadłam na rozwiązanie w jaki sposób ową rzecz wyciąga się z inwentarza i używa na danym miejscu, postaci i tym podobnych, interaktywnych lokacjach. Otóż trzymając klawisz "enter", który w grze stanowi odpowiednik działania, przedmiot w ekwipunku jakby się rozdwajał. Wtedy to, dalej trzymając "enter", za pomocą przycisków "A" lub "D" przesuwamy go i odpowiednio wykorzystujemy. Hmm.....oczywiście można się do takiego manewrowania rzeczami z czasem się przyzwyczaić, ale ten rodzaj udziwniania, myślę nie jest potrzebny. Lepsza byłaby jednak intuicyjna praca myszką.
Poza tą dziwną obsługą przedmiotową, cała reszta interfejsu to już tak zwana klasyczność, choć dalej nie przy pomocy komputerowego gryzonia. W grze, w wersji demo, miałam przyjemność zapoznać się z pierwszymi wpisami w notatniku, którego aktywowałam za pomocą klawisza "J". Twórcy wbudowali także system podpowiedzi, w postaci podświetlania interaktywnych miejsc w lokacjach, które oprócz tego, że błyszczą, wydają także charakterystyczny dźwięk. Hot-spoty aktywowałam za pomocą "H".
Pozostając przy dźwiękach, muszą zaznaczyć, że Tove to osóbka, która nie mówi, a jedynie, okazjonalnie wydaje z siebie jakieś nieartykułowane szepty, coś mruczy pod nosem i po swojemu dopowiada. Czasami jednak z tych nieokreślonych dźwięków mogłam wyłuszczyć znane, angielskie słowo. Mimo tego, że Tove i reszta postaci pozbawiona jest aktorstwa głosowego, co nie jest niczym dziwnym w grach niezależnych, to doskonale potrafiłam wyczuć jej nastrój, w którym jak na szalkach wagi huśtała się wesołość i smutek.
Nastrój bajkowości świetnie budowała w wersji demonstracyjnej także niezwykle klimatyczna ścieżka dźwiękowa, która idealnie podkreślała to co podkreślić i wypunktować, czy też zaznaczyć w grze powinna. Ta jej mroczna "uroczość" sprawiała, że miewałam ciarki na ciele, ale przede wszystkim czułam się tak, jakbym na chwilę znalazła się tam, gdzie właśnie jest Tove. Jakbym na moment wkroczyła w jej ciało, za co twórcom dziękuję, bo to nie często zdarza mi się odczuć w ogrywanych przeze mnie demach.
Podsumowując wersję demonstracyjną Röki, muszę przyznać, że jej największą zaletą jest przede wszystkim jej nastrój, klimat i fabularna, choć dalej zagadkowa otoczka. Atmosfera przesiąknięta nostalgią, wieloma znakami zapytania i tą właśnie cudną nutką baśniowości, której w życiu codziennym wielu z nam brakuje, to coś co mnie w demie zaintrygowało. Dodatkowo ogrywany fragment pozbawił mnie wątpliwości i już wiem, że będę miała okazję zagrać w klasyczną przygodówkę, a nie gatunkowy mikser, co bardzo mnie cieszy. Klasyczne łamigłówki przedmiotowe, mam nadzieję ubarwione zostaną tymi bardziej złożonymi, a intrygująca fabuła rozwinie się i nada grze jeszcze większej podniosłości, tchnąc baśń w serca niejednego gracza. Ojej! Już nie mogę się doczekać!
Gra dostępna jest na na PC - Steam, GOG, na PlayStation 4, Xbox Series X|S i Nintendo Switch.
Przygodówkę, która przenosi gracza do lat dziecięcych, pełną nostalgii, w wyimaginowanym świecie proponuje graczom Ritamirgo i Alexander Goodwin, w grze, której tytuł brzmi Maru and her make-believe world.
Maru and her make-believe world to słodka i urocza graficznie niezależna przygodówka, która wprawdzie nie ma jeszcze daty premiery, ale już teraz można dodawać ją do listy życzeń na platformie Steam, gdzie ma już swoją kartę.
Maru and her make-believe world to gra dla graczy, którzy chcieliby się zrelaksować, dla tych, którzy pragną wrócić, choć na chwilę do dziecinnych lat, stawiająca na eksplorację i wspomnienia. Gracz wnika w niej do świata równie wyimaginowanego, jak stworzenia w nim się znajdujące.
W czasie eksploracji tejże przygodówki będzie zanurzał się we własnych wspomnieniach, rozwiązywał zagadki i pokonywał niezwykłe przeszkody. Gra łączy w sobie elementy klasycznej przygodówki z pewną dawką akcji. Nie zawiera przemocy, koncetrując się na przemyśleniach o życiu.
Maru and her make-believe world nie ma jeszcze swojej daty premiery. Zadebiutuje na Steam, w wersji na PC.
Tajemnicza gra przygodowa, która zabiera nas w podróż do zagadkowej posiadłości Mt. Holly, z rozgrywką stawiającą na decyzje, niesamowitymi pokojami, wyzwaniami i sekretami. Znajdziemy to wszystko w przygodowej grze Blue Prince, która ma swoje miejsce na platformie Steam.
Blue Prince przygodowa gra z elementami zbliżonymi do detektywistycznych, o bardzo tajemniczej strukturze, z pokojami, które wciąż zmieniają położenie, to dzieło studia Dogubomb, którego wydaniem zajęło się Raw Fury. Gra wciąż nie ma daty premiery. Można jednak tytuł dodawać do swojej listy życzeń na platformie Steam.
Blue Prince to gra, która łączy w sobie elementy przygodowe, strategie i mnóstwo łamigłówek oraz sekretów. Celem gracza, który będzie mierzył się z wieloma wyzwaniami, jest odnalezienie, i poznanie tajemnicy pokoju numer 46, który już dawno spowiła legenda. Pokój bardzo trudno odszukać, ale to nie jedyny sekret tegoż miejsca.
W Blue Prince wkraczamy do Mt. Holly, niezwykle tajemniczej posiadłości położonej w górach, która słynie z tego, że jej pokoje wiecznie się zmieniają. Wcielamy się w jedynego spadkobiercę Mt. Holly, który obrał sobie za cel odnalezienie niesławnego pokoju. W jego poszukiwaniu przyjdzie mu zbadać całą posiadłość, odkrywając jej przeszłość, często niechlubną, związaną z szantażem, polityczną intrygą i niezwykle tajemniczym zniknięciem pisarza, autora książek dla dzieci.
Przygodówka skonstruowana jest w taki sposób, by każda decyzja, i każde otwarte drzwi wymagały od gracza wyboru. To my decydujemy jaki pokój, czy jakie pomieszczenie znajdzie się po drugiej stronie. Musimy jednak pamiętać, że układ pokoju wciąż się zmienia. Nic nie jest takie samo.
Blue Prince to gra stworzona w ręcznie ręcznie rysowanym stylu, nastawiona na eksplorację i zagadki. Zagramy w nią w pełnym angielskim dubbingu, bez polskiej wersji językowej.
Gra nie ma wciąż daty premiery. Zadebiutuje na PC - Steam.