Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2026

Remothered: Red Nun’s Legacy premiera w październiku. Ruszają otwarte testy gry

 Remothered: Red Nun’s Legacy premiera w październiku. Ruszają otwarte testy gry

 

Remothered: Red Nun’s Legacy, kolejna survival horror, trzecia część serii swoją premierę będzie mieć w październiku. Znamy dokładną datę premiery, a już od jutra, przez tydzień można wziąć udział w otwartych testach gry. 

Remothered: Red Nun's Legacy, ostatni rozdział trylogii grozy, gra autorstwa Stormind Games, która wydaje swój projekt wraz z Soft Source, ma dokładną, październikową datę premiery. Jednocześnie jej twórcy informują, że w dniach od 7 do 14 września będzie można wziąć udział w otwartych testach gry. Dzięki nim będzie można otrzymać pełny dostęp do rozdziału gry, który wciąż jest rozwijany.

Warto przeczytać również:  

Remothered: Red Nun's Legacy to ostatni, trzeci rozdział serii grozy, której druga odsłona Remothered: Broken Porcelain została udostępniona jakiś czas temu za darmo na GOG. Podczas testowania tej wersji gry będzie można swobodnie eksplorować świat gry. Twórcy przyszykowali z tej okazji kolejny materiał wideo.

Remothered: Red Nun’s Legacy to gra będąca survivalem, w którym unikać będziemy przerażających wrogo nastawionych kobiet, wcielając się w kobietę, która szuka swojej porwanej córki. Wkracza do domu stopniowo odkrywając prawdę o czerwonej Zakonnicy. Pozwalają na to rekonstrukcje i zdolności związane z lustrami i manipulacją ćmami. 

Gra przed premierę, w testowej wersji dostępna jest jedynie po angielsku. Pełna wersja, która swoją premierę będzie mieć 27 października 2026 roku, na PC - Steam, GOG, PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz Nintendo Switch 2 będzie już dostępna z napisami po polsku. 

Karta Steam

Karta GOG










poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 - recenzja. Lars i Alice ponownie w akcji

Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 - recenzja. Lars i Alice ponownie w akcji

 

Serdecznie zachęcam do przeczytania recenzji sequela wydanej w 2020 roku gry The Hand of Glory. Klasyczna przygodówka Roots in the Sky - The Hand of Glory 2, mająca dziś swoją premierę została przeze mnie oceniona. Sprawdźcie czy warto ją poznać! 

The Hand of Glory poznałam pisząc wtedy w zupełnie innym miejscu, na zupełnie innej stronie, mając jednak za sobą już wiele lat doświadczeń w przygodowym, ulubionym...., i co tu kryć, najczęściej ogrywanym przeze mnie gatunku. Przed wydaniem tegoż tytułu, który doczekał się premiery podzielonej na dwie części, miałam okazji sprawdzić jego demo, dzieląc się wrażeniami, a później napisać recenzję, do której link znajdziecie w dziale "Moja twórczość". Opowieść, która zakończyła się stawiającym więcej pytań niż odpowiedzi finałem, na szczęścia miała być kontynuowana, co bardzo mnie, ale i zapewne nie tylko mnie, ucieszyło. Poznałam ją już w zupełnie innym miejscu mojego przygodówkowego życia, tym razem na własnym blogu, na którym właśnie jesteście, i to za sprawą twórców, którzy zechcieli udostępnić mi klucz do gry, za co oczywiście w tym miejsce serdecznie im dziękuję. Roots in the Sky - The Hand of Glory 2, gra będąca sequelem wspomnianej wyżej produkcji zajęła mi sporo wieczorów, pozwalając zagłębić się w opowieść z klimatem, tajemnicą i zagadkami które zdecydowanie nie należały do banalnych. Oto jej recenzja! 

Inne przykładowe recenzje dostępne na moim blogu:

Fabuła - nadprzyrodzone tajemnice, spisek i wiele więcej....

Wspominałam we wstępie, co grający w The Hand of Glory doskonale wiedzą, że ta zakończyła się finałem, który nie dawał graczom odpowiedzi, a wręcz postawił przed nimi wielki znak zapytania i dozę niepokoju o nieco ekscentrycznego, egzaltowanego protagonistę, detektywa Larsa. Uwikłany w tajemnice, które postawiły na jego drodze nie tylko sympatyczną, jak i inteligentną Alice Sharp, ale i wplątały go w pełną niebezpieczeństw przygodę, stał się celem, i by przeżyć, musiał stać się niewidzialny.

Schowany przez długich pięć lat w ukryciu, unikający kamer monitoringu, organów ścigania, sekty polującej na jego życie, ale również przyjaciół, Lazarus "Lars" Bundy, były detektyw z Miami, odnajduje schronienie we Włoszech, w Rzymie, pracując dla agencji bezpieczeństwa, wspierany przez towarzysza o imieniu Malcolm. Lars próbuje wieść spokojne, i nie pozwalające się znaleźć życie, z dala od wszystkiego co niegdyś znał, lubił i szanował. Jedynym co wciąż łączy go z jego dawnym "ja" jest nieodzowny kapelusz oraz szalik i rękawiczki w krwiście czerwonym kolorze. 

Niestety szybko okazuje się, że przeszłość zaczyna naszemu byłemu detektywowi deptać po palcach dając o sobie boleśnie znać pewnego dnia na placu przed wieżą z zegarem, gdzie zastrzelony przez snajpera zostaje jeden z jego klientów. Gdy ten leży na ziemi, zupełnie martwy, Lars zdaje sobie sprawę, że jedynym sposobem, by przeszłość nie złapała go w swoje sidła, jest zajęcie się sprawą zabójstwa jego klienta, zanim zrobią to ograny ścigania. Postanawia zatem powrócić do roli detektywa, i po cichu, niemal niezauważalnie, znaleźć sprawcę i postawić go przed wymiarem sprawiedliwości. 

I tak, pragnąc rozwiązać zagadkę bezsensowej zbrodni, Bundy wciągnięty zostaje w zagadkową podróż pełną mylących tropów, i znaków zapytania. Wkracza na drogę detektywistycznego śledztwa, w którym u boku dawnej sojuszniczki, i obecnego towarzysza i przyjaciela, toczy swoje śledztwo w Rzymie, Jordanii, Indiach a nawet Japonii. Po raz kolejny kieruje się ścieżką wypełnioną mistycyzmem, nadprzyrodzoną tajemnicą, a nawet międzynarodowym spiskiem.... i sekretem, który próbował schować na samym dnie swojej podświadomości. 

Tym więcej, o którym wspominam w akapicie, jest w przypadku Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 ponowne wejście w buty nie tylko naszego ochroniarza/detektywa Lazarusa Bundy'ego, ale i powrót Alice Sharp, która choć niezbyt zadowolona oszustem swego dawnego przyjaciela, mimo pewnej względem jego animozji, powraca by pomóc mu w odkryciu sprawcy. Tym razem jest już pełnoprawną panią detektyw, wykorzystującą kinezykę, czyli zdolność obserwacji mimiki i gestów osób przesłuchiwanych, ale i zdobyczy technologicznych i całkiem sprawnego przeszukiwania baz danych. 

Fabularna opowieść sięgająca tajemnicy tak starożytnej, że niemal niemożliwej, uderza ponownie w znane, i jakże lubiane tony mistycyzmu, serwując graczom nadprzyrodzone tajemnice, mnóstwo wciągającej zagadkowości i klimatu rodem z opowieści z serii Broken Sword i Gabriela Knighta. Gracz w swojej fabularnej wycieczce, misternie plecionej nie tylko dialogami, ale i zgrabnie wplecionymi w fabułę zagadkami, stanie oko w oko z tradycją, początkami świata, ale i kulturą innych narodów, w tym odwiedzanymi podczas rozgrywki Indiami. W nowej odsłonie serii legendy, mity, religia i wierzenia splatają się w przedziwnym, ale jakże intrygującym tańcu, który wiedzie gracza od Rzymu we Włoszech, przez Jordanię, poprzez Indie, aż do Japonii. 

Muszę wspomnieć również, że twórcy, czyli Madit Entertainment / Daring Touch / Meangrip Game Studio, na czele z autorem serii Stefano Rossitto nie zapomnieli o pewnej dozie dziwaczności i zabawnej egzaltacji Lazarura, wracając w przeszłość naszego bohatera, do jego dzieciństwa. Początkowy fragment gry pozwala zrozumieć stosunek Larsa do pracy detektywa oraz spojrzeć bardziej łagodnym okiem na jego styl ubierania. Dowiemy się skąd wziął się ten ekscentryczny, nieco komiczny, a już z pewnością staromodny styl Lazarusa, który pozwala on nim myśleć bardziej jako o cyrkowym iluzjoniście, niż o niezwykle dociekliwym, gotowym na wszystko detektywie. W tej odsłonie dzięki retrospekcji w to coś już było, nie tylko poznamy Larsa na poziomie fizycznym, osobowym, ale i psychicznym. W kontynuacji tej przygodowej historii nabiera on większej autentyczności, wciąż zachowując własne spojrzenia nie świat i dorosłą, ale ciągle po trosze dziecięcą osobowość. 

Znane z pierwszej części postaci zmieniają się, dorastają, trochę poważnieją, choć Lars ponownie robi przedziwne, nieco dziecinne, mało poważne miny. Pojawiają się osoby już widziane i zupełnie nowe, w tym antagoniści, z własną przeszłością, o której gra nie zapomina nam więcej opowiedzieć. 

Klasyka przygodowa, sterowanie, rozgrywka, growa grywalność 

Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 to przygodówka, podobnie jak jej poprzedniczka w klasycznym stylu "wskaż i kliknij", ze sterowaniem za pomocą komputerowej myszy, ale i także kontrola, co pozwala graczom na poznawanie fabuły w bardziej wygodnym, "fotelowym" stylu. Do dyspozycji mamy klasyczne, interfejsowe ikony, takie jak "usta" pozwalające na przeprowadzenie rozmowy; "oko" dzięki któremu możemy miejsce, przedmiot czy osobę obejrzeć oraz ikonę "dłoni", dzięki której potrzebą nam rzeczy możemy podnieść i zabrać. Takowy przedmiot trafia do klasycznego ekwipunku, zlokalizowanego na górze. Aktywowany jest poprzez kliknięcie na obraz plecaka, w górnym, lewym rogu ekranu. Podczas rozgrywki growy inwentarz wypełniony zostaje sporą ilością przedmiotów, które możemy ze sobą połączyć, obejrzeć, słuchając przy tym o nich odpowiedni komentarz, a także odpowiednio je użyć. 

Oprócz zbioru rzeczy, które w tej bardzo liniowej grze, w której wykonamy czynność tylko w określonym z góry czasie, co sprawia, że będziemy musieli wracać się do wcześniej nie zabrany (bo nie możemy) przedmiot, do dyspozycji gracz będzie miał również notatnik. W nim zawarte zostały informacje istotne do posunięcia rozgrywki do przodu, a także ważne cele. Ich wykonanie eliminuje wpis z dzienniku Larsa. 

Wspomniałam, że w grze kierować będziemy dwiema grywalnymi postaciami, zarówno Larsem, jak i Alice. O ile pierwszy z detektywów stawia na tradycje i na notatki pisane ręcznie, o tyle Alice posługiwać będzie się elektronicznym narzędziem, czyli telefonem. 

Twórcy wbudowali w rozgrywkę system podświetlania interaktywnych miejsc, ale i ręczne zapisywanie rozgrywki. Trzeba tu jednak wspomnieć, że slotów na zapisy jest nieograniczona ilość, a rozgrywkę zapiszemy w każdym momencie, dosłownie w każdym, nawet podczas mierzenia się z zagadką. Jest to szczególnie przydatne w zadaniach bardziej złożonych, wieloetapowych. Wyjście z takiego etapu, które następuje tylko poprzez pełne wyjście z rozgrywki, sprawia, że nie utracimy osiągniętych w grze postępów. Możliwość savy'ów w każdym momencie, w dobie przygodówek z zapisem automatycznym, piszę grze na wielki, wielki plus. 

Drobnym minusem rozgrywkowej i grywalnej sfery Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 jest pewna powolność Lars, ale i Alice. Postaci poruszają się nad wyraz wolno, nie biegną i choć dwuklik w grze występuję, przyspieszenie naszych detektywów raczej nie istnieje. 

Trzeba również zaznaczyć, że w grze, która jest klasyczną przygodówką bez walki, elementów zręcznościowych i przemocy, jednak można zginąć. Czasami rozgrywka stawia zatem na szybszą reakcję gracza. Nie podjęcia działania w porę owocuje koniecznością powtarzania pewnej czynności. Motyw śmierci bohatera nie jest niczym dziwnym w klasycznej przygodówce, nie jest żadnym nowym. Mieliśmy już okazję odczuwać na własnej skórze zgon protagonisty między innymi w kultowym już Black Mirror, którego recenzję i poradnik/solucję znajdziecie na moim blogu. Muszę jednak wspomnieć, że sceny śmierci można wyłączyć w opcjach gry. 

Zagadki i zadania - zdecydowanie trudniej niż w pierwszej odsłonie serii

Recenzowana przeze mnie produkcja jest typową przygodówką, nawiązującą mocno do swojej poprzedniczki, pozwalającą znającym serię graczom spotkać znane im postaci, i zmierzyć się ze znaną mechaniką. Możemy cieszyć się podobnym klimatem, dozą pewnego nadprzyrodzonego mroku i dawkę lekkiego humoru. W tej grze nie brakuje również zagadek, zadań i minigier, w tym jednej którą na szczęście można pominąć 

Jak na tradycyjną przygodówkę przystało mierzyć się będziemy z eksploracją, po bardzo różnych, klimatycznych, i szczegółowych lokacjach. Poprowadzimy liczne dialogi, z równie licznymi postaciami. Linie dialogowe nie tylko pozwolą dowiedzieć się więcej, ale i pchną fabułę do przodu. Niejednokrotnie tylko dzięki rozmowom będziemy mogli prowadzić rozgrywkę dalej, czasami dzięki temu otrzymamy możliwość zabrania przedmiotu, który wcześniej wziąć niestety nie mogliśmy. Jest to bowiem przygodówka w bardzo liniowym klimacie, w której często wracać będziemy się do już odwiedzanych lokacji, po już wcześniej oglądany przedmiot. 

Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 żyje nie tylko eksploracją i gadaniną, choć takowej jest sporo, ale i sprytnie wplecionymi w fabułę zadaniami czy zagadkami logicznymi. Lwia część rozgrywki to oczywiście zagadki przedmiotowe, podczas których zabraną rzecz łączymy z inną, bądź od razu używamy w danej lokacji, na danym przedmiocie, bądź osobie. 

Cechą charakterystyczną całej serii, również i recenzowanej przeze mnie gry, są oczywiście zagadki logiczne, które w tej odsłonie weszły zdecydowanie na wyższy poziom. Przed graczami nie tylko sporo zadań, nastawionych na logikę, spostrzegawczość, dedukcję i wyciąganie wniosków. Zadanie postawione przed nami są wyjątkowej treści, pomysłowe, różnorodne i często nie widziane w innych produkcjach z przygodowego gatunku. 

Choć nie należą do najłatwiejszych, a potrafią poruszyć nasze szare komórki, to celem twórcy nie było jednak blokowanie gracza na długo. Każdą z zagadek, która wymaga często złożonych i wieloetapowych zadań, ma swoje logiczne uzasadnienie, a do jej rozwiązania będziemy używać zebranych wcześniej wskazówek, przeczytanych książek, czy notatek. Do wykonania będziemy mieli wiele rzeczy, cele będą się mnożyć, a nasz notatnik zapełniać. Będzie dynamicznie, szybko i zadaniowo, a dla chętnych wydłużenia rozgrywki i dłuższego kombinowania, czeka mnóstwo osiągnięć. Tych na Steam jest kilkadziesiąt. Odnalezienie ich wszystkich nie tylko wydłuży rozgrywkę, ale zachęci do większego manewrowania, nie tylko z przedmiotami. 

Grając dwoma bohaterami, jednym ekscentrycznym, pełnym ekspresji, ale jednak tradycjonalistą, jakim jest Lars, skupiać się będziemy na klasyce detektywistycznej, w tym typowych, ręcznych notatkach. Wcielając się w postać Alice posłużymy się wynalazkiem technologicznym, pozwalając sobie także na dość częste wykorzystanie umiejętności naszej detektywki czyli kinezykę. Podczas rozgrywki zajmiemy się zadaniem przypominającym połączenie minigry z logiczną dedukcją. Podobnie jak w pierwszej odsłonie serii, tak i w tej za pomocą obserwacji mimiki i gestów przesłuchiwanej postaci, będziemy w stanie wyciągnąć wnioski, a następnie złożyć je w twierdzenie, ujawniając prawdziwe intencje osoby, z którą rozmawiamy. Również i to zadanie można sobie nieco ułatwić, dokonując tego w menu opcji gry. 

Jest i ciekawy, dodatkowy element eksploracyjny, jakim jest zbieranie pojawiających się w grze gazet, w których znajdziemy przeróżne informacje ze świata podkultury, w tym także przygodowej. Jest i, podobnie jak w pierwszej części serii, polski akcent. W jednej z gazet przeczytamy o księdzu Maksymilianie Kolbe. 

Oprawa graficzna - rysunkowa, bardziej wyrazista kreska, z urokliwymi animacjami 

Serię o przygodach Larsa i Alice charakteryzuje klasyka przygodowa, a jej twórca nie zaprzecza, że jego gry inspirowane są Broken Sword. Dlatego też zarówno The Hand of Glory, jak i Roots in the Sky to gry wykonane w ręcznie rysowanym, dwuwymiarowym stylu. Ta rysunkowość nie tylko przywołuje na myśl grową inspirację, ale i bardzo pasuje do klimatu tejże opowieści, skutecznie podbijając dwuwymiarowością charakter i styl tej fabularnej przygodowej historii. 

Od premiery pierwszej części minęło sześć lat, a upływ czasu zmienił nie tylko naszych bohaterów (choć w grze minęło nie sześć, a pięć lat), ale również podrasował nieco grafikę. Choć recenzowany przeze mnie tytuł zachował ręcznie malowany styl, to kreska w porównaniu do "jedynki" stała się pewniejsza, bardziej wyrazista, powiedziałabym pewniejsza samej siebie. Tła nabrały większej głębi, lokacje, a odkrywamy w grze ponad pięćdziesiąt miejscówek, przesiąknięte zostały wszelkimi kolorami tęczy. Barw w grze jest tak wiele, a miejscówki są tak szczegółowe, że zdecydowanie można się w nich zatracić, co mogłoby doprowadzić do przedmiotowego pogubienia. To jednak nam nie grozi, gdyż jak wspominałam wyżej, do rozgrywki wbudowano system podświetlania hotspotów. 

Tym co jednak najbardziej przyciąga wzrok, tym co może zachwycać i fascynować, są zdecydowanie animacje. W przeciwieństwie do części pierwszej, cutscenek jest dużo więcej, a ich jakość mówiąc kolokwialnie, wywindowała w górę. Liczne przerywniki filmowe przywołują na myśl nie grę przygodową, a urokliwą animację. Postaci wyglądają w nich zjawiskowo, płynnie, przepięknie. To właśnie animowane chwile tej gry napędzają jej klimat, pobudzając fabułę i napędzając atmosferą. Są zwyczajnie urokliwe i jest ich naprawdę dużo. 

Muzyka, dźwięk i angielska wersja językowa - Lars wraca z głosem znanym z poprzedniczki 

Budulcem przygodowej, pełnej zwrotów akcji, motorem napędowym życia tej przygodówki jest również jej ścieżka muzyczna. By liczne lokacje, które przyjdzie nam w tym tytule odwiedzać ożyły, by stały się fabularną częścią większej całości, pokuszono się o stworzenie ścieżki dźwiękowej, która jest równie różnorodna, jak różnorodnie wypadają zagadki i zadania. Z racji na to, że odwiedzamy kilka stron świata, podróżując do miejsc o zupełnie innej kulturze i obyczajach, muzyka i dźwięki nas otaczające podążają za naszymi zmianami. Muzycznie gra dopasowuje się do lokacji, co skutecznie podkręca atmosferę, buduje napięcie, pozwala na zadumę, zatrzymanie się nad zadaniem, a także przybliża charakter miejsca, które odwiedzamy. Choć muzykę stworzył ponownie Carlos Leal Valladares, to wyraźnie miał w nowej odsłonie tegoż przygodowego cyklu dużo więcej pracy. A efekt jego muzycznych kompozycji jest wyraźnie odczuwalny, a raczej słyszalny, i bardzo satysfakcjonujący, nie tylko dla naszych uszu, a i growych wrażeń. 

Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 to po raz kolejny gra dostępna z pełnym angielskim dubbingiem, z napisami po angielsku, włosku i niemiecku. Powracają znane postaci, powraca i głos Larsa, wraz z niską barwą głosu Matthew Curtisa, który swoim aktorstwem nadaje postaci uroku, powagi, ale i dozy pozytywnej "głupotky". Styl wypowiadania się, przemyślenia wpisujące się w klimat "Brokenów", i jakże spokojny, i momentami szalenie egzaltowany krzyk Lazarusa, są jednocześnie wizytówką naszego detektywa, ale i mocno osadzają się, i kojarzą ze wspomnianym aktorem. Śmiem sądzić, że większość z nas nie wyobraża sobie innego aktora w tej właśnie roli. 

I choć w roli Alice Sharp słyszymy już inną aktorkę, czyli Morgan Taylor, barwa jej głosu jest nieco zbliżona do tej słyszanej w pierwszej odsłonie cyku, i równie poprawna, to chemia między postaciami została zachowana. W myśl zasady, że przeciwieństwa się przyciągają, a para mężczyzna - kobieta w roli protagonistów w grach przygodowych jest dobrym pomysłem, z wielką przyjemnością śledzi się ich przyjaźń, ich zaangażowanie, a nawet lekkie docinki i wzajemne pogaduszki. Miło jest powrócić do znanego, utrzymanego na wysokim "C" poziomu zależności między tymi dwoma, jakże różnymi od siebie osobami. 

I tylko wielka szkoda, że podobnie jak pierwszy tytuł z serii, tak i ta przygodówka nie jest dostępna z polskimi napisami, co często przeszkadza w wyłapaniu złożoności relacji między Larsem a Alice. Bez znajomości języka angielskiego, bądź jednego z dwóch pozostałych językowych tłumaczeń, granie w ten tytuł może stać się uciążliwe, i zdecydowanie trudniejsze. Dzieje się to za sprawą ogromnej ilości nie tylko dialogów, ale tekstów pisanych, często wykorzystywanych w zadaniach i zagadkach logicznych. Brak polskiej lokalizacji z pewnością zniechęci wielu moich Rodaków do zagrania w ten tytuł, szczególnie w dniu jego premiery. 

Podsumowanie recenzji - długo, ciekawie, klasycznie i z mnóstwem intrygujących zagadek

Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 to jedna z tych gier przygodowych, która obala twierdzenie, że czas przygodówek minął, że ten skupiony na fabule i główkowaniu gatunek umarł śmiercią naturalną. Kontynuacja opowieści o detektywie w kapeluszu, czerwonym szaliku i krwisto czerwonych rękawiczkach jest potwierdzeniem, że gatunek ów ma się bardzo dobrze, ale przeszedł swoistą ewolucję od gier tworzonych przez wielkie i znane studia, w opowieści za które wzięli się niezależni twórcy, robiąc wcale nie rzadko z niewielkiego projektu, grę rozbudowaną, niezwykle ciekawą i pełną zagadek.

Recenzowana przeze mnie gra jest jednocześnie kontynuacją The Hand of Glory, jak i zupełnie nową opowieścią, pozwalająca na poznanie historii bez znajomości "jedynki", ale dająca graczom obeznanym z poprzedniczką wiele fabularnej, rzekłabym postaciowej frajdy. Poczują się w niej dobrze nie tylko osoby mające ze sobą wspomnianą grę z roku 2020, ale i gracze, którzy w świat Lazarusa "Larsa" Bundy'ego i jego towarzyszki Alice Sharp wkroczyli po raz pierwszy. Mimo nieznajomości pierwszej części z serii, mimo pewnych pojawiających się nawiązań i postaci, które już widzieliśmy, nowy gracz nie poczuje się w opowieści pogubiony, gdyż ta opowie mu zupełnie inną fabularną historię, z podobnym lekkim humorem, tą samą chemię między bohaterami, klimatem i dozą tajemnicy wymieszanej z elementami nadprzyrodzonymi i spiskiem sięgającym początków Ziemi. 

Sequel docenionej przygodówki, który zebrał większość pozytywnych ocen to po raz kolejny przygodowa klasyka w pełnym tego wymiarze, z eksploracją, mnóstwem dialogów, zagadkami przedmiotowymi i wieloma zadaniami logicznymi. Przygodowy tytuł nie należący do najłatwiejszych, stawiający często na zadania wieloetapowe, złożone, zachęcający do bacznej obserwacji otoczenia, pobudzający spostrzegawczość i logiczne myślenie, nie pozwali się nam nudzić. Gra zdecydowanie trudniejsza i bardziej złożony niż jej poprzedniczka, została jednak stworzona tak, by do danej zagadki jaka nas tu czeka, znaleźć podpowiedź, rozwiązanie czy wskazówkę. Nie jest łatwo, i owszem, ale nie aż tak, by zatrzymać się w grze zdecydowanie za długo. Muszę też zaznaczyć, że każde postawione przed nami zadanie zostało płynnie wplecione w fabułę.

To właśnie wątek fabularny, gry czerpiącej inspirację z doskonałej serii Broken Sword orz Gabriel Knight stanowi o wartości tej przygodówki, która wciąga od początku, trzymając poziom aż do finału, który mam nadzieję daje nam furtkę do kolejnych opowieści o Larsie i Alice. 

Cieszy typowa, pozbawiona elementów zręcznościowych i walki rozgrywka, z możliwością ręcznego zapisywania gry w każdym, dosłownie każdym momencie, nawet podczas mierzenia się z zadaniem logicznym, w jego trakcie. W czasach kiedy przygodówki odchodzą od klasycznego, dowolnego zapisu do formy automatycznego zapamiętywania rozgrywki, bądź ograniczają ilość zapisów do określonych z góry slotów, taka możliwość jest wielkim plusem, i dużym zrozumiem dla fanów przygodowego gatunku, którzy chętnie powracają do już ogranych, wcześniejszych momentów rozgrywki. Możliwość zapisywanie postępów także w trakcie wieloetapowej zagadki logicznej, jest czymś, co w przygodówkach, szczególnie obecnych, nie zdarza się często. 

Nie sposób nie pochwalić również uroczej oprawy graficznej, w ulubionym przeze mnie rysunkowym stylu. Gracze, którzy znają pierwszą część owej serii, przekonają się na własne oczy, że produkcja owa stała się nie tylko ładniejsza i pełniejsza graficznie, ale zyskała również niesamowicie prezentujące się animacje. Muszę przyznać, że cut-scenki, których w omawianym przeze mnie tytule nie brakuje, są przepiękne, wyglądając nie jak typowa przygodówka, a animowany film wysokiej jakości.

Na plus również możliwość eksplorowania dwiema grywalnymi postaciami kilku miejsc świata, poznawania kultury, religii i wierzeń oraz możliwość uczestniczenia w przygodówce dostępnej ze świetnym dubbingiem, w którym po raz kolejny powraca w roli Larsa aktor znany z poprzedniej produkcji, który nadaje grze atmosfery bliskiej miłośnikom serii, której bohaterem jest George Stobbart i Nico Collard. 

Choć Roots in the Sky - The Hand of Glory 2 jest moim zdaniem tytułem lepszym, bardziej rozbudowanym, trudniejszym i równie, a może nawet bardziej klimatycznym niż jego growa poprzedniczka, wciąż brakuje mu najważniejszego, oczywiście z punktu widzenia Polski - rodzimej wersji językowej. Gra, która niewątpliwie przyciąga swoim klimatem miłośników przygodowej klasyki, może wielu polskich graczy zniechęcać brakiem polskiej językowej lokalizacji. Opowieść bazująca na sporej ilości tekstu, także w zadaniach logicznych skierowana jest raczej do graczy znających język angielski, przynajmniej na średnim poziomie. W przeciwnym wypadku przyjdzie ślęczeć nad grą ze słownikiem, bądź translatorem, co niestety zaburzy płynność rozgrywki i jej grywalność, która jest również jedną z mocniejszych atutów tego tytułu. 

Nie mniej jednak recenzowana przeze mnie gra to dowód, że przygodówki mają się dobrze, że projekt stworzony przez fanów przygodówek dla miłośników takiego growego gatunku, nie może się nie udać. Wciągająca fabuła, lekki humor, fajne zagadki, dobra grywalność, długość gry, piękne animacje, różnorodne lokacje i intrygujące postaci. Wszystko to tworzy spójną, intrygującą opowieść, która klimatem i tajemniczością zjednuje sobie graczy. Serdecznie ją polecam, bo zapewniam, że warto, przy okazji zachęcając, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, do poznania również jej poprzedniczki! 

Moja ocena 9/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję Madit Entertaiment / Daring Touch / Meangrip Game Studio za udostępnienie gry do recenzji.

Grałam w wersję na komputery PC, na platformie Steam. 

Zalety:

  • Wciągająca fabuła;
  • Klimat klasycznych przygodówek;
  • Przygodowa podróż pełna zwrotów akcji;
  • Pozytywna chemia między bohaterami;
  • Satysfakcjonująca długość gry;
  • Mnóstwa zagadek i zadań;
  • Klimatyczna ścieżka dźwiękowa;
  • Bardzo dobry angielski dubbing;
  • Miła dla oka grafika;
  • Prześliczne i liczne animacje;
  • Udana kontynuacja serii;
  • Dobra grywalność;
  • Ręczny zapis (w każdym momencie);

Wady:

  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Bohater nie biega;
  • Dla niektórych graczy może być zbyt trudna

czwartek, 13 sierpnia 2026

Servant of the Lake, już po premierze. Jest i premierowy zwiastun

Servant of the Lake, już po premierze. Jest i premierowy zwiastun

 

Nowa przygoda z serii gier od studia Rusty Lake, czyli Servant of the Lake właśnie miała swoją premierę na platformie Steam i urządzeniach mobilnych. Twórcy podzielili się również premierowym zwiastunem.

Kolejna przygodówka "wskaż i kliknij", kolejna gra z serii studia Rusty Lake miała w dniu dzisiejszym swoją premierę na Steam, a także na urządzeniach mobilnych. Zgodnie z zapowiedziami o przesunięciu premiery na sierpień, gra nosząca tytuł Servant of the Lake. Twórcy podzielili się również premierowym zwiastunem. 

Przeczytaj również: 

O Servant of the Lake miałam okazję już wspominać na moim blogu, więc przypomnę jedynie, że jest to tytuł w podobnym stylu jak poprzednie przygodówki od tegoż studia, gra w której po raz kolejny przenosimy się do posiadłości rodziny Vanderboom. Tym razem przejmujemy kontrolę nad służącą, poznając mroczne sekrety alchemiczne i tajemnice rodziny.

Gra dostępna jest na Steam, na PC oraz Mac, a także na urządzeniach mobilnych z systemem iOS i Android. Premiera miała miejsce 13 sierpnia 2026 roku.

Karta Steam 

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Crowns and Pawns: Amber Road, nowa przygoda Mildy potwierdzona

Crowns and Pawns: Amber Road, nowa przygoda Mildy potwierdzona

Milda Kovas powraca w kolejnej odsłonie przygodowego cyklu, w nowej przygodówce point-and-click, w której tym razem podążymy legendarnym Bursztynowym Szlakiem. Crowns and Pawns: Amber Road ma swoją kartę na Steam.

Crowns and Pawns: Kingdom of Deceit, której wrażenia z demo znajdziecie na blogu, zaś recenzję i poradnik/solucję w dziale "Moja twórczość", miała swoją premierę w maju 2022 roku. Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami informacją, że jej twórcy, litewskie studio Tag of Joy, pracujące jednocześnie z Autumn Moon Entertainment nad kontynuację A Vampyre Story, której recenzję znajdziecie na blogu, grą A Vampyre Story: A Bat's Tale, przymierza się do nowej odsłony przygód sympatycznej Mildy. Dziś już mamy tego potwierdzenie. Na Steam swoje miejsce, opis fabularny, ale i zwiastun ma Crowns and Pawns: Amber Road, zupełnie nowa przygodówka ze znajomą nam bohaterką w roli głównej. Gra, podobnie jak jej poprzedniczka wydana zostanie przez studio Headup.

Warto przeczytać także:

W grze Crowns and Pawns: Amber Road podążać będziemy legendarnym Bursztynowym Szlakiem, wcielając się ponownie w Mildę Kovas, która zostaje oskarżona o kradzież bursztynowego artefaktu, znanego jako  Amber Road. Sądzi się, że fragmenty tego unikalnego artefaktu, rozrzucono wokół Bursztynowego Szlaku, a zebranie ich wszystkich w całość zapewni tajemne moce. 

Zdeterminowana by oczyścić swoje dobre imię, Milda udaje się na Litwę, a z niej rusza w podróż przez cały europejski kontynent. Udaje się od Bałtyku na północy, po Morze Śródziemne. Spotyka wiele postaci, rozwiązuje zagadki, mierzy się z niebezpieczeństwami. Dowiaduje się również o powiązaniach między starymi europejskimi bogami, mitami i historią. 



W grze powracają znane postaci, ale pojawiają się również nowe. Wraz z Mildą odwiedzimy Litwę, Austrię i Włochy oraz wiele innych krajów. Gra posiada pełen angielski dubbing, z aktorami głosowymi znanymi z takich tytułów jak: Monkey Island, Oxenfree, The Wolf Among Us, God of War i Unforeseen Incidents. Po raz kolejny czekać nas będzie klasyczna przygodówka, z zagadkami przedmiotowymi i logicznymi, zbieraniem notatek i dialogami. Gra została stworzona w ręcznie rysowanym stylu, w rozdzielczości 4K. Autorem muzyki do gry jest Daniel Pharos (A New Beginning, Memoria, Blackguards). W nową przygodę zagramy zarówno myszą, jak i padem. 

Gra nie ma jeszcze daty premiery. Zadebiutuje na Steam, na PC oraz GOG.










czwartek, 6 sierpnia 2026

The Hand of Glory do kupienia na GOG-u. W kontynuację również na GOG zagramy

The Hand of Glory do kupienia na GOG-u. W kontynuację również na GOG zagramy

 

The Hand of Glory, klasyczna przygodówka inspirowana serią Broken Sword, dzięki wydawcy Dionous Games jest teraz dostępna również na GOG. Wkrótce swoją premierę będzie tam mieć także kontynuacja przygód Larsa i jego towarzyszki, Roots in the Sky.

The Hand of Glory, której wrażenia z demo znajdziecie na blogu, a pełną recenzję w dziale "Moja twórczość", przygodówka w klasycznym stylu point-and-click, która swoją premierę na Steam miała ponad sześć lat temu, dostępna jest teraz także na GOG, za sprawą Dionous Games, wydawcy stojącym za debiutem wielu przygodówek. Studio przygotowuje się do premiery Theropods, która znalazła się w sierpniowych premierach przygodówek. The Hand of Glory za którą odpowiedzialne są studia Madit Entertainment, Daring Touch/Madit Entertainment, Daring Touch i wspomniane Dionous Games można na GOG-u kupić w cenie obniżonej o 50%. Jednocześnie twórcy ogłosili, że także kontynuacja tej przygodowej historii, czyli Roots in the Sky, która również zadebiutuje w sierpniu, także pojawi się na rodzimej platformie. 

Przeczytaj również:

The Hand of Glory to gra jak już wspominałam klasyczna przygodówka, której bohaterem jest detektyw Lazarus "Lars" Bundy, któremu seryjny morderca rzuca wyzwanie, niszcząc reputację detektywa. Chcąc oczyścić swoje imię zaczyna ciche, prywatne śledztwo w sprawie zaginięcia młodej kobiety z niezwykle wpływej rodziny Kathrin Mulzberg. Wkrótce naszemu bohaterowi towarzyszyć będzie kobieta o imieniu Alice.

Gra jest typową przygodówką "wskaż i kliknij", dla której inspiracją stała się seria Broken Sword oraz Gabriel Knight. Przygodówka zabierze gracza w długą, po piętnastogodzinną podróż od słonecznego Miami, po włoskie wybrzeże. Gra pełna jest zagadek, której korzenie tkwią w alchemii i ezoteryzmie. Gracz wcieli się w dwie grywalne postaci, w gra dostępnej w pełnej angielskiej wersji językowej. W grę niestety nie zagramy w języku polskim. 

The Hand of Glory dostępna jest na platformie GOG na PC, Max i Linux. Grę kupimy w cenie obniżonej o połowę - 34.49 złotych do 19 sierpnia. Swoją premierę na GOG bedzie mieć również Roots in the Sky - The Hand of Glory 2. 

Karta gry GOG 










sobota, 1 sierpnia 2026

Tormentum II - recenzja. Dark fantasy wypełnione łamigłówkami

Tormentum II - recenzja. Dark fantasy wypełnione łamigłówkami

Serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji na moim blogu. Tym razem oceniam przez wielu oczekiwaną, mroczną, polską przygodówkę, na którą zapewne wiele z nas czekało. Oto co myślę o Tormentum II.

Jesteśmy w połowie wakacji, z kolejną falą upałów, przy której pracowanie czy tworzenie, w tym wena twórcza nie przychodzą łatwo. Gorące lato zachęca raczej do leniuchowania, niż do twórczej pracy, potrafiąc zniechęcić nawet do grania w gry wideo. Ale są takie produkcje, które nie tylko zachęcają do ich sprawdzenia, ale swoim klimatem mogę nieco studzić gorący wokół nas klimat, i to w dobrym tego słowa znaczeniu. Równie gorącą, jak tempretarura na zewnątrz premierą tego lata stała się bowiem kolejna odsłona polskiej produkcji przygodowej, stworzonej przez OhNoo Studio, zatytułowana Tormentum II, gry na którą przyszło nam czekać ponad dekadę. Nowy tytuł, który wyszedł spod skrzydeł rodzimego studia miał swoją premierę 23 lipca, a ja miałam przyjemność sprawdzić ową przygodówkę i opisać na blogu dzięki uprzejmości twórców, za co serdecznie w tym miejscu dziękuję. Was tymczasem zapraszam do poniższej recenzji, która mam nadzieję zachęci do sprawdzenia tej gry osobiście, bo nadmienię od razu, zdecydowanie warto! 

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

Jak wspominałam powyżej opowieść w mrocznym świecie fantasy, inspirowana twórczością malarzy H.G.Gigera i Zdzisława Beksińskiego miała swój początek ponad dekadę temu, a dokładnie w marcu 2015 roku. Wtedy to na growym rynku pojawiło się Tormentum: Dark Sorrow, którego recenzję oraz poradnik/solucję znajdziecie na moim blogu. Po drodze rodzime OhNoo Studio zboczyło nieco z mrocznego, ciężkiego klimatu, oddając w ręce graczy przygodówkę wprawdzie nawiązującą do fantasy-baśniowego stylu, ale w bardziej wesołym klimacie, znaną jako TSIOQUE, której poradnik/solucję znajdziecie w dziale "Moja twórczość". 

Wiele lat przyszło graczom, którzy zaczynali po cichu wątpić w kontynuację opowieści, a przynajmniej w powrót do mrocznego świata, który finalnie nie umarł śmiercią naturalną, a odrodził się do życia z jeszcze większą mocą i dużą obszerniejszą zarówno fabularnie, jak i zadaniowo, treścią. Tormentum II wynagrodziło graczom czekanie, ponownie przenosząc do ciężkiego, klimatycznego świata, który połączył technologiczną przyszłość, współczesność, z atmosferą co tu kryć, bardzo dobrej poprzedniczki.

W najnowszej odsłonie, która powstawała przez osiem lat, będąc zapowiedzianą w październiku 2018 roku, mamy okazję przenieść się do przyszłości, do rzeczywistości, która została mocno przekształcona przez technologię, bezpośrednio wpływającą na ludzi, ich stan, życie, na ich umysły. Poznajemy w niej Dawida, młodego programistę pragnącego stworzyć symulację znaną jako Tormentum, niepowtarzalną, niebanalną, wyjątkową. Napędzany swoimi pragnieniami i chęcią sukcesu, sam boryka się z własnymi demonami, a dokładnie z nocnymi majakami, w których widzi tajemniczą skrzynię, i słyszy równie tajemniczy, wzywający go kobiecy głos. 

Pewnego dnia Dawid otrzymuje wiadomość od tajemniczego sprzedawcy, który ma mu do zaoferowanie pewien procesor, który nasz bohater oczywiście kupuje. Po zainstalowaniu go w serwerze i na swoim komputerze, domowa, i znana mu rzeczywistość zaczyna się wypaczać, zmienia się, a on sam trafia do nieznanego mu miejsca. Staje się więźniem na pewnej wyspie znajdującej się na środku morza.

Szybko przekonuje się, że trafił do świata, który sam stworzył, a który z jeszcze nie znanych mu przyczyn nie jest w najlepszym stanie. Nie to jest jednak najdziwniejsze. Kraina którą jest jego własną symulacją, jest jednocześnie swoistym bytem, mającym wolną wolę i potrafiącym kontrolować nie tylko życie w tym miejscu, ale i jego mieszkańców. Wspomina się tu o bogach, którzy jak szybko i nagle się pojawiają, tak i szybko i sekretnie, znikają. 

Wkrótce okazuje się, że poznanie tego miejsca, rządzących się tu praw oraz ucieczka z symulacji do własnego życia nie będzie wcale taka prosta. Na barkach Dawida będzie "poprawienie" tego świata, wykonanie wielu zadań, odkrycie mnóstwa tajemnic i odnalezienie skrzyni, o której jeszcze nie tak dawno śnił po nocach. 


Tormentum II nie jest bezpośrednią kontynuacją jakże docenionej poprzedniczki. To samodzielna gra przygodowa, w bardzo podobnym klimacie, ponownie nawiązująca atmosferą i graficznym stylem do nadmienionych już przeze mnie malarzy. To klimatycznie ciężka opowieść, w której nie brakuje cierpienia, gorzkiej nostalgii, bólu, a nawet śmierci. Gra traktowana jako horror, jest nim bardziej pod względem psychologicznym, nadając opowieści zagadkowej mroczności. Atmosfera nie jest tu łatwa, nie jest ani lekka, ani przyjemna, ale jeśli polubiliście klimat Tormentum: Dark Sorrow, to w recenzowanej przeze mnie grze również się odnajdziecie. 

Gra nie wymagająca znajomości swojej poprzedniczka, będąca zupełnie inną opowieścią, poprowadzi Was przez surrealistyczny świat, z równie surrealistyczną historią, w której dialogi pisane są w iście poetyckim, podniosłym, ale i ociekającym grozą i mrokiem stylu. 

Świat Tormentum II nie jest wesoły. Wprost przeciwnie, jest smutny, przytłaczający, momentalnie moralnie trudny, ale jest i niewiarygodnie pociągający, intrygujący i zdecydowanie bardziej rozbudowany. Pierwsze Tormentum było grą treściową, zwięzłą fabularnie, nie stroniącą od zagadek i minigier, ale dość krótką. Lata pracy nad projektem, który obawiano się, że może nie powstać, zaangażowanie jest twórców - Piotra Ruszkowskiego i Łukasza Rutkowskiego, zaowocowały grą, której przejście zająć może Wam nawet kilkanaście godzin. Przeciętny czas rozgrywki Tormentum II, podawany przez jej autorów, to od 8 do 12 godzin, które wypełnia nie tylko ciekawa fabuła, rodem z opowieści fantasy, z domieszką sci-fi i wszędobylskiej, ręcznie rysowanej grozy, ale i niesamowita ilość zagadek, zadań, minigier i dialogów.

Recenzowana przeze mnie przygodowa produkcja jest klasyczną przygodówką w rozgrywce "wskaż i kliknij", obsługiwaną za pomocą myszy. Gracz może jednak posłużyć się również kontrolerem, by wygodnie, siedząc na kanapie, bądź fotelu, delektować się surrealizmem opowieści i graficznym artyzmem.

Przygodowa klasyka point-and-click to oczywiście czynności typowe dla tego gatunku, czyli eksploracja, zbieranie i używanie przedmiotów, liczne rozmowy pchające fabułę do przodu, ale i wyzwania natury przedmiotowej i logicznej. Nie inaczej jest w przypadku Tormentum II, w którym zaczynając od rzeczywistości, i przechodząc do świata symulacji, rozpoczynamy wędrówkę po licznych lokacjach, wędrując po ponad dwustu ręcznie rysowanych scenach. O grafice wspomnę jednak za moment, zatrzymując się chwilę nad samą rozgrywką i growym interfejsem.

Podstawą zabawy z Tormentum II jest badanie odwiedzanych miejsc, zbieranie przeróżnych przedmiotów, łączenie ich i manipulowanie. Zebrana rzecz, która często prezentuje się równie surrealistycznie, i równie artystycznie koszmarnie, ale jakże piękno, trafia do klasycznie prezentującego się ekwipunku. Ten zamknięty został w skrzyni zlokalizowanej w prawym dolny roku. Jej otwarcie powoduje wysunięcie się wszystkich zebranych przedmiotów, która mają swoją nazwę, a które najczęściej używamy wkrótce po ich odnalezieniu. 

Nasz bohater wyposażony jest również w notatnik, tym razem umieszczony przez twórców po przeciwnej stronie. Nie służy on nam jednak do spisywanie zadań i celów, jakie stawia przed nami gra, choć czasami by się to przydało, ale do robienia notatek, przerysowywania ważnych wskazówek, mających na celu pomoc w zadaniach z jakimi wkrótce przyjdzie się nam zmierzyć.

A tych jest w grze naprawdę dużo. Wspominałam przy okazji recenzji pierwszego Tormentum, które podobnie jak i nowa jego odsłona, nie będzie nas dręczyć zręcznościówkami, czasówkami, walkami czy elementami skradankowymi, że gra miała do zaoferowanie sporą ilość przeróżnych zagadek o dość wyważonym stopniu trudności. Ale nadmieniłam również, że była przygodówką dość krótką.

W przypadku omawianej przeze mnie przygodowej opowieści, z racji jej dwa razy dłuższej rozgrywki, ilość stawianych przed graczem zagadek, zdecydowanie wzrosła. Tak właściwie można by było nazwać ten tytuł przygodową grą logiczną w klimacie grozy. Tu niemal każda miejscówka, a przypomnę że mamy ich kilkaset, ma do zaoferowanie jakąś tajemnicę, którą poznamy właśnie dzięki zmierzeniu się z zagadką logiczną. 

Zadaniowa część owej przygodówki jest stworzona tak, by w rozgrywce mogli odnaleźć się nie tylko zaawansowani przygodówkowo gracze, mający za sobą sporą ilość logicznych wyzwań, ale również ci, którzy z przygodówkami mają okazję zaznajamiać się sporadycznie i bardzo okazjonalnie. Stąd wśród minigier, zadań logicznych i łamigłówek znalazły się wyzwania o dość przeciętnym stopniu trudności, do których w swoim notatniku znajdziemy podpowiedź, i które nie zatrzymają żadnego gracza na dłużej niż by tego oczekiwał. Znajdą się oczywiście "starzy wyjadacze przygodowi", którym marzyłaby się nieco wyższa trudność logicznych wyzwań, ale z racji na ilość zagadek, myślę, że nie ma powodów do narzekań. 

Tormentum II to mroczne dark fantasy, ale i pewna dawka science-fiction, nawiązująca do współczesnych ludzkich dylematów i obaw. Gra zapowiedziana osiem lat temu, stała się tematycznie bardzo, ale to bardzo aktualna. Znajdziemy w niej bowiem nawiązania do świata sztucznej inteligencji, która symuluje, często nazbyt wiarygodnie, ludzką rzeczywistość, zaburzając realny poziom percepcji. Coś co było jedynie sci-fi, staje się faktem. Stajemy, podobnie jak bohater gry, już nie jak w pierwszej części, bezimienny, przed pytaniem co jest prawdą, a co jedynie sztucznym tworem, symulatorem życie, ułudą, a nawet fałszem. 

W dobie tak zwanych "fake newsów", w czasach gdy AI jest w stanie wygenerować niemal wszystko, często podszywając się pod rzeczywistość, tematyka Tormentum II nabiera innego, ludzkiego i bardzo realnego wymiaru, choć wciąż jest jedynie wytworem wyobraźni twórców.

A ta wyobraźnia obrazowana jest nie tylko poprzez klimatyczną fabułę, ociekającą mrokiem, groteską, koszmarem, a nawet bólem. Pełnię surrealizmu tej opowieści widzimy po przybyciu do Tormentum, które odsłania w całej krasie graficzną, przytłaczającą, ale jakże pociągająco piękną grozę. Surrealistyczne lokacje, również niebanalne postaci, rzeźby rodem z obrazów Beksińskiego. Trud, znój, upokorzenie i rozpad. Wszystko to zamknięte w niesamowicie klarownych tematycznie lokacjach, z których każda kolejna jest jeszcze mroczniejsza, jeszcze bardziej fascynująca.

Do wielu z przedziwnych, trochę pokręconych, z pewnością wyjątkowych graficznie miejscówek, dotrzemy dzięki mapie, odsłanianej nam przez kolejne postaci, gdy tylko czymś się im przysłużymy. Aby móc im pomóc, musimy najpierw z nimi porozmawiać. Podobnie jak w przypadku Tormentum: Dark Sorrow, tak i w recenzowanej przeze mnie przygodówce, mamy do czynienia z grą pozbawioną dialogów mówionych. Ogrywamy zatem tytuł jedynie z napisami, w tym również w języku polskim. 

Z poprzedniczką ów tytuł łączy nie tylko klimat, nie tyle styl graficzny, który jest tu bardzo podobny, choć Tormentum II ma do pokazania zdecydowanie więcej, a także mnogość zagadek, ale i konieczność podejmowanie moralnych wyborów. Podczas rozgrywki nie raz i nie dwa podejmować będziemy wybór, decydować się będziemy na decyzję, które finalnie zmienią nieco fabułę, pozwalając na przejście gry w różny sposób. 

Dość długa przygodówka, zdecydowanie dłuższa niż ta z roku 2015, może wydłużyć się o kolejne godziny, dzięki podejmowanym wyborom. Oczywiście można sprawdzać jak dana decyzja wpłynie na rozgrywkę, poprzez zapisywanie gry, a oferuje ona ręczny zapis, a potem wczytywanie rozgrywki ponownie, ale pełną satysfakcję z zabawy czerpać będziemy z ponownego jej przejścia. 

Na uznanie, i to duże zasługuje również ścieżka dźwiękowa, szczególnie muzyczna, która w wielu lokacjach, i w wielu momentach robi tak zwaną robotę. Oprawa muzyczne tego rozbudowanego, mrocznego tytułu potrafi zdziałać cuda, zbudować atmosferę ciężkości, mroku, tajemnicy, a nawet grozy, tworząc z przygodówki bez mówionej gadaniny, tytuł pełny jakże surrealistycznego, nierzeczywistego, często przesiąkniętego bólem życia. 

Podsumowując, Tormentum II to samodzielny, przygodowy tytuł osadzony w świecie znanym z poprzedniej odsłony tejże serii, ale jednocześnie pozwalający sprawdzić grę bez względu na to czy znany Tormentum: Dark Sorrow, czy też nie. To również gra, która swoim klimatem, swoim surrealistycznym, często brutalnym, ale jakże wymownym i jak surowym, poziomem rozgrywki, atmosferą i ilością zagadek, może zachęcić graczy nie znających tej serii, na przyjrzenie się, na poznanie jej początków, a być może na zapoznanie się z całością twórczości OhNoo Studio. 

Ta klimatyczna opowieść przenosząca gracza w mroczne dark-fantasy, zahaczające o science-fiction, nawiązująca do współczesnych, ludzkich dylematów, w tym wpływu sztucznej inteligencji na ludzką rzeczywistość, potrafi zaciekawić fabułą, zaangażować ciężką atmosferą i zachwycić niesamowitą grafiką. Kunszt, artyzm wykonania, niesamowitość surrealistycznych lokacji, które przykuwają uwagę gracza na dłuższe chwile, potęgowany jest zmyślnie zaprojektowanymi zagadkami, których w grze znajdziemy niesamowitą ilość. Twórcy postawili na zadania o przeciętnym poziomie trudności, pozwalając na cieszenie się rozgrywką także początkującym, raczkującym w gatunku przygodowych graczom.

Klasyczna forma rozgrywki, pozbawiona elementów zręcznościowych, czasowych i walk, pozwala delektować się atmosferą, bez niepotrzebnego pośpiechu i nerwowości, za którą osobiście w przygodówkach nie przepadam. 

Tormentum II to gra stworzona tak, by móc przejść ją nie jeden, a przynajmniej dwa, a może i więcej razy. Pozwalają na to wbudowane do rozgrywki wybory moralne, z którymi, by popchnąć fabułę do przodu, musimy się zmierzyć. 

To także przygodówka, której twórcy umieli wykorzystać czas poświęcony na jej tworzenie.  Zdecydowanie dłuższa, bardziej rozbudowana, z wieloma lokacjami do zwiedzania, z mnóstwem postaci do rozmowy, w grze, muszę tu nadmienić, dostępnej jedynie z napisami, bez dialogów mówionych. 

Na plus, oprócz wciągającej fabuły, niesamowitej grafiki i mnogości zagadek, również klimatyczna ścieżka muzyczna, która zdecydowanie podbija atmosferę, nadając każdej lokacji wyjątkowego wyrazu tajemnicy, mroku i pewnej niepowtarzalności. 

Jeśli polubiliście pierwsze Tormentum, jeśli odnaleźliście się w jej klimacie, to kolejna odsłona tej serii, niezależna fabularnie, ale mocno w jej klimacie, z pewnością Was zachwyci, pozwalając na wiele godzin stać się uczestnikiem surrealistycznej historii w symulacyjnym świecie, który odpowiada na pytania, ale równie wiele ich zadaje. Polecam serdecznie ten tytuł, bo zdecydowanie warto!

Moja ocena 9/10. 

Serdecznie dziękuję OhNoo Studio za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na komputery PC - Steam.

Zalety:

  • Wciągająca fabuła;
  • Niesamowity, niepowtarzalny klimat;
  • Mroczny surrealizm;
  • Atmosfera niewypowiedzianej grozy;
  • Klimatyczna grafika;
  • Doskonała ścieżka muzyczna;
  • Wybory i decyzje;
  • Możliwość przejścia gry więcej niż raz;
  • Mnogość zagadek i zadań;
  • Możliwość ręcznego zapisywanie gry;
  • Klasyczna rozgrywka point-and-click

Wady:

  • Łamigłówki czasami zbyt proste;
  • Notatnik mógłby być bardziej rozbudowany