środa, 18 czerwca 2025

SkyShowtime zapowiada nowości na drugą połowę roku

SkyShowtime zapowiada nowości na drugą połowę roku

 

Połowa roku to najlepszy czas na zapowiedzi tego co czeka widzów w streamingu. Zestawem tytułów, seriali i filmów na drugą połowę roku dzieli się platforma SkyShowtime. 

Druga połowa 2025 roku będzie dla platformy SkyShowtime okazją do zaprezentowania zarówno oczekiwanych tytułów, ich kontynuacji serialowych, jak i nowości, także ze świata filmu. SkyShowtime, które do końca czerwca, nowi i powracający użytkownicy mogą zasubskrybować 40% taniej przez rok, podzieliła się datami premier i ofertą tytułów, które wkrótce w serwisie. na co możemy liczyć? 

Przeczytaj również:
Jak przyznaje Kai Finke, Chief Content Officer w SkyShowtime: Z radością ogłaszamy premiery hollywoodzkich hitów, które w nadchodzących miesiącach pojawią się w SkyShowtime obok najlepszych lokalnych produkcji. Niezależnie od tego, czy widzowie chcą zanurzyć się w kolejny rozdział kultowego Tulsa King Taylora Sheridana, odkryć nagradzane tytuły, takie jak Anora i Wicked, czy zobaczyć najnowsze oryginalne produkcje SkyShowtime z udziałem lokalnych gwiazd – nasza oferta to prawdziwa gratka dla każdego miłośnika świetnej rozrywki.

SkyShowtime nowości na drugą połowę roku - daty premier

Anora - premiera 19 czerwca

Historia seksworkerki z Brooklynu, która zakochuje się z wzajemnością w synu rosyjskiego oligarchy. Młodzi biorą ślub i cieszą się nowym życiem, ale kiedy wiadomość o ich związku dociera do Rosji, rodzina mężczyzny postanawia anulować małżeństwo za wszelką cenę.



Akcja serialu rozgrywa się kilka tygodni po tym, jak Dexter Morgan  zostaje postrzelony w klatkę piersiową przez własnego syna. Po przebudzeniu ze śpiączki odkrywa, że Harrison zniknął bez śladu. Zdeterminowany, by go odnaleźć i naprawić swoje błędy, Dexter wyrusza do Nowego Jorku. Na trop Dextera wpada detektyw Angel Batista.


Poker Face, sezon 2 - premiera  17 lipca

Obdarzona nadprzyrodzoną zdolnością wykrywania kłamstw Charlie ponownie rusza w drogę swoją Barracudą i mimowolnie wikła się w rozwiązywanie nowych kryminalnych zagadek. W każdym odcinku dziwnym zbiegiem okoliczności natrafia na kolejny śmiertelny wypadek, który niekoniecznie był losowy… 



W trzecim sezonie ponownie spotykamy się z załogą U.S.S. Enterprise pod dowództwem kapitana Pike’a, tuż przed zakończeniem przerażającego starcia z Gornami, które widzieliśmy w finale drugiego sezonu. Teraz czekają na nich nowe formy życia, cywilizacje, a także złoczyńca, który wystawi na próbę wytrwałość i determinację załogi. 


Suits (W garniturach), sezony 1-9 - premiera 17 lipca

Uznany adwokat Harvey Specter decyduje się na ryzykowny ruch i zatrudnia Mike’a Rossa, niezwykle błyskotliwego, ale nieco leniwego studenta wyrzuconego z uczelni. W meandry prawniczego świata wprowadzają go najlepsza asystentka prawna Rachel i mocno stąpająca po ziemi Donna, osobista asystentka Spectera. Dzięki niespotykanej fotograficznej pamięci i wrodzonemu sprytowi Mike okazuje się prawniczym geniuszem – mimo braku odpowiednich kwalifikacji. 

Suits LA  - premiera 28 sierpnia

Ted Black, były prokurator federalny z Nowego Jorku, rozpoczyna nowy rozdział kariery jako adwokat wpływowych klientów w Los Angeles. Trudna sytuacja zmusza go do przekwalifikowania się i podjęcia działań dotychczas tak pogardzanych. Ted otoczony jest współpracownikami, których relacje zawodowe zaczynają przeradzać się w prywatne, co wystawia na próbę ich lojalność zarówno wobec niego, jak i siebie nawzajem. Jednocześnie powoli wychodzi na jaw, co wydarzyło się przed laty i sprawiło, że Ted zdecydował się porzucić wszystko i wszystkich, których kochał.


Brutalista - premiera 16 września

Uciekając z powojennej Europy, wizjonerski architekt László Toth przybywa do Ameryki, aby odbudować swoje życie, swoją pracę i małżeństwo z żoną Erzsébet po tym, jak w czasie wojny został zmuszony do rozstania przez zmieniające się granice i reżimy.  W nowym obcym kraju László osiedla się w Pensylwanii, gdzie bogaty i wpływowy przemysłowiec Harrison Lee Van Buren zauważa jego talent do budowania. Jednak władza i dziedzictwo niosą ze sobą wysoką cenę...


The Office (USA), sezony 8-9 - premiera 20 czerwca

Serial prezentuje życie grupy znudzonych, młodych, ale i tych w średnim wieku pracowników firmy papierniczej, którą kieruje Michael Scott. W trakcie rozmów o życiu osobistym grupa dzieli się codziennymi troskami – od zwolnień, przez rywalizację, aż po awanse – nie tracąc przy tym czujności wobec biurowych gier i intryg, które zna każdy z nas. 

Where the Sun Always Shines - premiera 10 listopada

Serial opowiada historię Toma i Petry, czyli odnoszącej sukcesy pary, która wzbogaciła się dzięki zbudowaniu w Linköping imperium, dużego sklepu Ica Maxi, by następnie razem z synami rozpocząć luksusowe życie na Majorce. Planowali wieczne wakacje, jednak podczas 50 urodzin Toma wszystko niespodziewanie się komplikuje. Na wyspę przeprowadzają się jego brat Timmy wraz z żoną Mają  i dziećmi – co doprowadza do prawdziwego chaosu.

Wicked - premiera 6 lipca

Film przedstawia poruszającą historię dwóch czarownic z Krainy Oz. Elphaba to odtrącana i niezrozumiana młoda kobieta, która dopiero odkryje swoją prawdziwą moc. Z kolei Glinda jest lubiana, ale jeszcze nie odnalazła głosu swojego serca. Bohaterki spotykają się na Uniwersytecie Shiz i pomimo dzielących je różnic nawiązują przyjaźń. Wkrótce jednak, po spotkaniu z Czarnoksiężnikiem z Oz ich losy potoczą się w różnych kierunkach i pomimo serii niezwykłych przygód, wypełni się ich przeznaczenie. Elphaba staje się Złą Czarownicą z Zachodu, a Glinda – Dobrą Czarownicą z Północy. 


SkyShowtime nowości na drugą połowę roku - wkrótce w serwisie

All Her Fault

Marissa Irvine przyjeżdża odebrać swojego synka Milo po jego pierwszej wizycie u nowego kolegi. Drzwi jednak otwiera kobieta, której Marissa nie rozpoznaje – nie jest matką chłopca, nie zna Milo i twierdzi, że nigdy o nim nie słyszała. Tak zaczyna się największy koszmar rodzica. 

Arcadia - premiera jesienią tego roku

Arcadia opowiada historię Pabla – mężczyzny, który rzekomo ma wszystko: spokojne życie, ukochanego syna, poważanie lokalnej społeczności. Jako trener młodzieżowej drużyny zapaśniczej w spokojnym miasteczku Arcadia na Wyspach Kanaryjskich zyskał szacunek mieszkańców dzięki swojej łagodności i opanowaniu. Nikt jednak nie zna prawdy o jego przeszłości. Pablo uciekł z brutalnego świata w Meksyku, aby chronić swojego syna Bruna. Ojcostwo odmieniło jego życie, ale ucieczka miała swoją cenę: zostawił żonę, która nigdy mu tego nie wybaczyła. Teraz kobieta wraca i jest gotowa zburzyć jego nowo zbudowane życie. 

Atomic

Opowieść o handlarzu narkotyków podróżującym po Bliskim Wschodzie, oraz Mohammedzie, który ucieka przed przeszłością i ludźmi chcącymi go zabić. Ich ścieżki krzyżują się na libijskiej pustyni, gdy obaj zostają wplątani w spisek wenezuelskiego kartelu, który chce przetransportować uran do budowy bomby atomowej.

Devil in Disguise: John Wayne Gacy

Na przestrzeni sześciu lat (1972–1978) trzydziestu trzech chłopców i mężczyzn zostało porwanych, zamordowanych, a ich ciała zakopano pod domem sprawcy. Przez całe lata nikt niczego nie podejrzewał. Oprawca był czarujący i dowcipny, miał dobrą pracę, działał społecznie, a nawet… zabawiał chore dzieci jako klaun. 

Glina - w produkcji

Glina zabierze widzów z powrotem na warszawskie ulice, gdzie funkcjonariusze z wydziału zabójstw stołecznej policji mierzą się z brutalną przestępczością, zawiłościami ludzkich emocji oraz własną przeszłością. 

Krychowiak: krok od szczytu

To nie jest dokument o piłce nożnej. Ale czysta rozrywka, która pozwoli widzom zanurzyć się w świecie Grzegorza Krychowiaka i jego żony, francuskiej modelki i bodybuilderki Celii Jaunat. Słynący z poczucia humoru i zamiłowania do mody sportowiec ma swoim koncie 100 występów w narodowych barwach. Kariera piłkarska była jednak dla Krychowiaka zaledwie jednym z wielu marzeń, które odważnie spełnia, nie oglądając się za siebie i czerpiąc z życia garściami. 

Landman (Landman: Negocjator), sezon 2

Akcja serialu rozgrywa się w świecie dynamicznie rozwijających się miasteczek zachodniego Teksasu i opowiada współczesną historię poszukujących fortuny w świecie platform wiertniczych. Serial powstał na podstawie uznanego podcastu „Boomtown”, stworzonego przez Imperative Entertainment i Texas Monthly. To historia opowiadana z dwóch perspektyw: pracowników naftowych oraz bezwzględnych miliarderów, którzy spowodowali przewrót zmieniający klimat, gospodarkę i geopolitykę.

Mayor of Kingstown, sezon 4

Serial opowiada historię rodziny McLusky – nieformalnych władców Kingstown w stanie Michigan, gdzie jedyna prosperująca branża to więziennictwo. Porusza kwestie systemowego rasizmu, korupcji i niesprawiedliwości, wychodzących na światło dzienne za sprawą bohaterów, którzy próbują przywrócić sprawiedliwość i porządek w mieście pogrążonym w chaosie. 

Nails - premiera jesienią tego roku

Nails to historia czterech kobiet, pochodzących z różnych środowisk i w różnym wieku, które poznają się w salonie manicure. Ich kolejne spotkania sprzyjają powstaniu niezwykłej więzi, co zainspiruje je do podjęcia najważniejszej decyzji: porzucenia dotychczasowego życia i odnalezienia tej wersji siebie, która odpowiada im samym. 

NCIS: Tony & Ziva (Agenci NCIS: Tony i Ziva)

Serial rozpoczyna się po rzekomej śmierci Zivy, w wyniku której Tony opuścił zespół NCIS, by samotnie wychować ich córkę. Po kilku latach okazuje się, że Ziva jednak żyje. Wykonuje ostatnie zadanie dla NCIS, po czym dołącza do Tony’ego i Tali w Paryżu, w którym rozgrywa się akcja serialu. Od tamtej pory para wspólnie wychowuje córkę. Kiedy firma ochroniarska Tony’ego zostaje zaatakowana, cała trójka musi uciekać przez Europę, starając się odkryć, kto ich ściga – i nauczyć się na nowo sobie ufać. 

Ted, sezon 2

Komediowy serial, będący prequelem filmów o Tedzie, przenosi nas do 1993 roku. Gadający miś Ted (głosu udziela mu Seth MacFarlane) czasy sławy ma już za sobą i wraca do rodzinnego Framingham w stanie Massachusetts. Zamieszkuje tam ze swoim najlepszym kumplem, 16-letnim Johnem Bennettem, jego rodzicami – Mattym i Susan, oraz kuzynką Blaire. 

The Iris Affair

Trzymający w napięciu thriller, w którym dwa genialne umysły mierzą się w śmiertelnie niebezpiecznej grze, w malowniczej włoskiej scenerii. Gdy enigmatyczna geniuszka Iris Nixon rozwiązuje w sieci serię skomplikowanych zagadek, trafia na plac we Florencji, gdzie spotyka charyzmatycznego przedsiębiorcę Camerona Becka. Ten proponuje jej współpracę przy odszyfrowaniu niezwykle potężnej i ściśle tajnej technologii. Zaintrygowana Iris przyjmuje ofertę. Kiedy jednak zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczne może być to odkrycie, kradnie dziennik zawierający sekwencję aktywującą urządzenie i znika bez śladu. Rozpoczyna się bezwzględny pościg.

The Murder of JonBenét Ramsey (Morderstwo JonBenet Ramsey)

Serial przedstawia historię Patsy i Johna Ramseyów, pokazuje siłę ich związku, skomplikowane relacje w małżeństwie, a także trudności w wychowywaniu dzieci. Produkcja oparta na prawdziwych wydarzeniach zgłębia historię pary, która przez lata tworzyła obraz idealnego życia – pełnego miłości, sukcesów i rodzinnej harmonii. 

The Paper - premiera jesienią tego roku

To nowy serial komediowy autorstwa Grega Danielsa (The Office) i Michaela Komana (Złoty dotyk Nathana). W nowym mockumencie ekipa filmowa, która uwieczniła oddział Dunder Mifflin w Scranton w The Office, szuka nowego tematu i trafia na historyczną gazetę ze środkowego Zachodu oraz na ambitnego wydawcę, który próbuje tchnąć w nią nowe życie.

Tulsa King, sezon 3

Serial opowiada historię nowojorskiego mafioso Dwighta „Generała” Manfrediego, który po 25 latach wychodzi z więzienia i zostaje bezceremonialnie zesłany przez swojego szefa do Tulsy w stanie Oklahoma, by tam rozpocząć działalność od zera. Gdy do Dwighta zaczyna docierać, że jego „rodzina” może nie mieć wobec niego najlepszych zamiarów, stopniowo kompletuje własną ekipę złożoną z nietypowych i nieoczywistych postaci. Chce stworzyć nowe imperium przestępcze w miejscu, wydającym mu się równie obcym jak inna planeta. 

Veronika, sezon 2

W nowym sezonie Veronika nadal próbuje uporać się z demonami przeszłości i niewyjaśnionymi wizjami, które nie dają jej spokoju. Z niecierpliwością czeka, aż znów założy policyjny mundur i odzyska utracony spokój. W miarę rozwoju akcji Veronika zostaje wciągnięta w mroczną zagadkę morderstwa, której ślady prowadzą w przeszłość, aż sześć dekad wstecz. 

Źródło: Informacja prasowa SkyShowtime 

Tomb Raider I-III Remastered Starring Lara Croft za darmo z Prime Gaming

Tomb Raider I-III Remastered Starring Lara Croft za darmo z Prime Gaming

 

Prime Gaming znowu rozdaje, tym razem sześć gier, wśród których znalazł się zestaw przygodowych gier akcji/strzelanek z serii Tom Raider. Tomb Raider I-III Remastered Starring Lara Croft teraz za darmo dla posiadaczy Prime Video.

Posiadacze Prime Video mogą już, z okazji zbliżającego się Prime Day skorzystać z oferty darmowych tytułów udostępnianych w Prime Gaming. Wśród sześciu tytułów udostępnionych w gratisie znalazł się także zestaw, który ucieszyć może fanów Lary Croft. Tomb Raider I-III Remastered Starring Lara Croft, czyli trzy oryginalne przygodówki akcji w zremasterowanej wersji, z rozszerzeniami i tajnymi poziomami można już pobrać w gratisie, z wersją na platformę GOG

Warto przeczytać również:

Tomb Raider I-III Remastered Starring Lara Croft to trylogia o przygodach znanej poszukiwaczki przygód i archeolożki. Gra dostępna z rozszerzeniami i tajnymi poziomami, dostosowana do nowoczesnych platform. Gracz ma okazję poznać klasykę z ulepszoną grafiką, ale i opcją  przełączenia na oryginalny wygląd wielokąta w dowolnym momencie.

Gra zawiera takie tytuły jak:

  • Tomb Raider I + Unfinished Business
  • Tomb Raider II + Golden Mask
  • Tomb Raider III + The Lost Artifact

Tomb Raider I-III Remastered Starring Lara Croft to zestaw gier z gatunku przygodowej gry akcji i strzelanki, w którym pokierujemy Larą Croft, będziemy poznawać tajemnice starożytnego świata, rozwiązywać zagadki, pokonywać przeszkody i mierzyć się z wrogami. 

Gra dostępna za darmo - klucz na GOG.





wtorek, 17 czerwca 2025

Simon The Sorcerer Origins z datą premiery, także wersji limitowanej

Simon The Sorcerer Origins z datą premiery, także wersji limitowanej

 


Simon The Sorcerer Origins, długo oczekiwany prequel jednej z najbardziej kultowych gier przygodowych wszech czasów ma już datę premiery. W grę zagramy już tej jesieni. 

ININ Games ogłasza nadchodzącą premierę Simon The Sorcerer Origins, przygodówkę opracowaną przez Smallthing Studios. Ten prequel uwielbianej klasyki point-and-click z 1993 roku ukaże się w październiku tego roku, na komputerach i konsolach, także na Steam Deck, w wersji cyfrowej i limitowanej wersji specjalnej.

Przeczytaj również:

Simon The Sorcerer Origins  to powrót do czarującego świata magii, sarkazmu i tajemnicy, ​​tym razem, aby odkryć, jak to wszystko się zaczęło. W prequelu, o którym pisałam już na blogu, na temat jego fabuły, oryginalni aktorzy głosowi powracają zarówno po angielsku (Chris Barrie), jak i po niemiecku (Erik Borner).

Gra zawiera oryginalną ścieżkę dźwiękową skomponowaną przez Masona Fischera, oddającą emocjonalny zakres i kapryśny ton magicznego świata Simona. A jako bardzo specjalna niespodzianka, Simon The Sorcerer Origins zawiera ikonę muzyki Ricka Astleya w specjalnej roli.

Simon The Sorcerer Origins przenosi czarujący styl lat 90. do współczesności: ręcznie rysowana grafika, pomysłowe łamigłówki, humorystyczna i emocjonalna opowieść, i oczywiście mnóstwo charakterystycznego dla Simona sarkazmu.

Standardowe edycje detaliczne na konsole Nintendo Switch i PlayStation 5 oraz limitowana edycja specjalna (zawierająca dodatek „Pony”) na konsole Nintendo Switch, PlayStation 5 i PC są już dostępne w przedsprzedaży na stronie ININGAMES.COM.

Jesteśmy absolutnie zachwyceni, że możemy powitać Simona The Sorcerer Origins w rodzinie ININ — powiedział Helmut Schmitz, szef ININ Games . „Seria Simon The Sorcerer zajmuje szczególne miejsce w historii gier przygodowych i odegrała kluczową rolę w kształtowaniu gatunku. To prawdziwy zaszczyt pracować z Smallthing Studios nad tytułem, który nie tylko oddaje hołd spuściźnie oryginalnych gier, ale także zaprasza zupełnie nowe pokolenie graczy do tego magicznego świata”.

„Jesteśmy podekscytowani i wzruszeni, że możemy oficjalnie ogłosić współpracę między Smallthing Studios a fantastycznym ININ GAMES w zakresie dystrybucji Simon The Sorcerer Origins we wszystkich formatach, ponad trzydzieści lat (1993) od jego pierwszego pojawienia się na Amiga i PC!” powiedział Massy Calamai, Game Director & Founder of Smallthing Studios . „Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy pracowali i pracują za kulisami, i dla wszystkich, którzy czekali na trybunach. Kurtyna się otwiera”.

Premiera gry przewidziana jest 28 października 2025 roku na PC, Mac i Linux, Nintendo Switch, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series X/S, a nawet jest kompatybilny ze Steam Deck. Gra dostępna w polskiej wersji językowej - napisy. 

Karta Steam 

Źródło: Informacja prasowa

Heretic - recenzja. A24 z horrorem o Mormonach i sprzecznościach wiary

Heretic - recenzja. A24 z horrorem o Mormonach i sprzecznościach wiary

 

Bardzo serdecznie zapraszam do przeczytania nowej filmowej recenzji na moim blogu. Tym razem horror od studia A24, film Heretic, czyli Heretyk, który właśnie trafił na platformę Canal+ online. Miłej lektury!

Studio A24 ma w swoim filmowym dorobku tytuły, które niewątpliwie potrafią przyciągnąć uwagę, nie tylko wymowną, nieoczywistą grozą, ale i charakterystycznymi bohaterami, którzy mają coś do powiedzenia. Kino tejże wytwórni jest dość specyficzne, i właściwie po każdym ich projekcie można spodziewać się niemal wszystkiego. Mają na swoim koncie, między innymi, udany horror Mów do mnie, intrygujące Bodies, Bodies, tajemniczą Czarownicę: Bajka z Nowej Anglii, dramat Civil War czy wojenne Warfare, który właśnie trafiło na Prime Video. Ich przekrój filmowy nie zamyka się zatem jedynie na kinie grozy, które często nie jest wcale takie oczywiste, a już z całą pewnością może zaskoczyć wyborem filmowego tematu. Tak jest właśnie z filmem Heretic, który do kin trafił pod koniec listopada zeszłego roku, a od 15 czerwca tego roku można go oglądać na Canal+ online

Warto przeczytać również:

W morzu propozycji filmowych od wszelakich serwisów, których wciąż przybywa, a które można już zasubskrybować także dzięki innym platformom streamingowym, jak choćby serwis Apple TV+, mnie osobiście trudno wybrać właściwy film na wieczorny seans, a jeszcze trudniej wytrwać w jego oglądaniu, tym bardziej, że zwykle wolny czas mam dopiero późnym wieczorem. Są jednak takie filmy, które mają swoje miejsca na mojej liście "muszę obejrzeć" i znalazł się na niej Heretic, horror dość nietypowy, ale bardzo charakterystyczny dla A24, studia starającego się łamać schematy i chwytać się bardzo różnej tematyki. 

Tym razem studio A24 postawiło na Mormonów i prawdziwość, lub nieprawdziwość wiary, obsadzając w roli tego złego, aktora który w takim położeniu, w takiej tematyce znalazł się po raz pierwszy. Hugh Grant znany z ról filmowych amantów, z takich produkcji jak seria Bridget Jones, Nothing Hill czy Rozważna i romantyczna, stał się uroczym, inteligentnym i psychopatycznym heretykiem, pragnącym udowodnić czym jest wiara, dającym wykład dwóm młodym krzewicielką mormońskiej wiary.

Historia rozpoczyna się od dwóch sióstr kościoła, a właściwie ruchu Świętych w Dniach Ostatnich, siostry Barnes i siostry Paxton, które mormońskim zwyczajem chodzą od domu do domu by głosić słowo Boże i przekonywać nowych wiernych do nauki i misji ich kościoła. Kolejnym domem, do którego mają zapukać, na umówione wcześniej spotkanie, jest domostwa niejakiego Mr Reeda, dojrzałego, inteligentnego mężczyzny, który bliski jest przystąpienia do Mormonów.

Mimo tego, że gospodarz wydaje się być miłym, i jednocześnie inteligentnym jegomościem, który chętnie ugości młode kobiety ciastem borówkowym, a i pozna ze wstydliwą żoną, coś wyraźnie jest nie tak. Krzewicielki wiary szybko orientują się, że bezkompromisowy wykład o religii i nietypowy dom, którego drzwi zamykają się automatycznie i nie otworzą do rana, jest początkiem czegoś naprawdę złego, a one same znalazły się w potrzasku, w pułapce, i wkrótce mają zadecydować o swoim być albo nie być. 

Heretic to dzieło w dość specyficznym, kameralnym stylu, skupione na praktycznie na trzech aktorach, oddające lwią część opowieści Panu Reedowi, pokazujące Granta w zupełnie innej roli, w której bryluje. Okazuje się, że kinowy amant może być świetnym heretykiem psychopatą, który w uroczy, wręcz spokojny i władczy sposób wpływa na dorosłe już kobiety, które stają się przy nim prawie niewidoczne, i przede wszystkim bezbronne.

Hugh Grant panuje na ekranie przyćmiewając, a nawet pozwalając widzowi zapomnieć o naciąganej, banalnej, a czasami nawet głupkowatej fabule, która w finale dla wielu może nie być satysfakcjonująca. Mam wrażenie, że Scott Beck i Bryan Woods, twórcy tegoż filmu, znani z takich filmowych hitów jak Ciche miejsce, czy Boogeyman postanowili pobawić się w wykładowców i moralizatorów, zapominając, że skądinąd dobry, i angażujący widza wykład na temat religii i dziwnych jej podobieństw, to nie wszystko. 

Postawili jednak na jednego aktora, dając mu szerokie pole do popisu i pozwalając się ową rolą bawić, co widać na ekranie. Grant świetnie odnajduje się w roli "uroczego inaczej" heretyka, przyćmiewając dwie towarzyszące mu na ekranie aktorki młodego pokolenia. Sophie Thatcher, znana z filmu Towarzysz (obejrzałam i wciąż nie opisałam), serialowego Yellowjackets, którego recenzję pierwszego i drugiego sezonu znajdziecie na blogu, w roli siostry Barnes, nawróconej na wiarę po śmierci ojca, dwoi się i troi, trochę w swoim stylu, by wyjść z roli ofiary. Chloe East, znana z filmu Fabelmanowie, czy serialu Za fasadę, która wcieliła się w postać siostry Paxton, misjonarka urodzona i wychowana w mormońskiej wierze, po prostu stara się przeżyć. 

Problem w tym, że w swojej walce obie są mało wiarygodne, wycofane. Można odnieść wrażenie, że te ich bierność jest zabiegiem celowym, filmowym zamysłem twórców. Problem w tym, że finał historii wywraca opowieść do góry nogami, i zaskakuje, z pewnością nie wszystkich pozytywnie. 

Heretic nie stara się straszyć, nie to zapewne jego autorzy mieli na myśli. To bardziej thriller o religijnej tematyce, wykorzystywanej w tytułach grozy coraz częściej, jak choćby w recenzowanym przeze mnie Sanktuarium czy dostępnym na Netflix Tin i Tina. To również nieco poetycka i absurdalna historia, w której A24 postawiło na jednego aktora, dając mu się popisać. W tle toczy się opowieść o dwóch siostrach kościoła Mormonów, i religii, której musimy zaufać na słowo. To także historia z pewnym morałem. Żeby uwierzyć, trzeba zobaczyć.

Recenzowana przeze mnie amerykańsko-kanadyjska produkcja ma na koncie aż jedenaście nominacji do filmowych nagród. Żadnej z nich nie dostała, ale klimatu i kunsztowi aktorskiego Granta, odmówić jej nie można. Horror, który nie nazwałabym filmem grozy, a psychologicznym sprzeczaniem się z wiarą, problemem wiary i niewiary, produkcja, która ma wiele z dzieł od studia A24. Bywa zaskakujący, bywa dziwny, bywa surrealistycznie absurdalny. Jest równie popisem aktorstwa o jakie do tej pory Hugh Granta nie podejrzewaliśmy. Doskonale widać, że bawi się swoją rolą, tym samym przyciągając uwagę widzów i nieco podnoszą prestiż tego wcale nie wybitnego, a raczej przeciętnego filmu. 

Moja ocena 7/10. 

Heretic można obejrzeć na platformie Canal+ online. 

poniedziałek, 16 czerwca 2025

Black Mirror III - recenzja. Walka dobra ze złem w finale serii

Black Mirror III - recenzja. Walka dobra ze złem w finale serii

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji finałowej odsłony serii o klątwie rodziny Gordonów. Oto co myślę o Black Mirror III, do której, ze świeżym, i zupełnie innym spojrzeniem znów po latach podeszłam 😉Miłej lektury!

Pod koniec maja podzieliłam się z Wami recenzją drugiego Black Mirror, kontynuacji serii do której postanowiłam wrócić po latach. Tak się złożyło, że grałam we wszystkie owe gry z tegoż cyklu, ale w moim długim przygodowym życiu, nigdy, przynajmniej do tej pory, ich nie opisałam. Zatem po zrecenzowaniu Black Mirror i Black Mirror II przyszedł czas na ocenę zwieńczenia serii, czyli Black Mirror III, gry zdecydowanie mroczniejszej, sporo graczom wyjaśniającej, przygody która zarówno mnie cieszyła, jak i przyprawia o złość. Ale po kolei......

Warto także przeczytać:

Adrian/Darren znów w tarapatach - fabuła

Fabuła finałowej odsłony zaczyna się tam, gdzie kończy się jej poprzedniczka, czyli w momencie pożaru posiadłości Black Mirror. Śledzimy Darrena, teraz już Adriana Gordona gdy biegnie z pochodnią w ręce wbiegając na plac przed zamkiem, w którym są już służby policyjne, no i straż. 

Oczywistym jest, że dzierżący w dłoniach narzędzie zbrodni Adrian zostaje aresztowany, nie tylko za podpalenie, ale i za wielokrotnie morderstwo. Osadzony w miejscowym więzieniu jest przesłuchiwany przez przysłanego do Willow Creek detektywa. Wkrótce okazuje się, że ktoś wpłaca za niego kaucję, i Adrian wychodzi na wolność, z koniecznością stawiania się cyklicznie na wizyty u psychiatry.

Problemem młodego Gordona, ostatniego z posiadającej wielowiekową tradycję rodziny, jest nie tylko oskarżenie o czyn, którego nie popełnił, ale i próba przejęcia jego ciała, jego umysłu i duszy przez Mordreda Gordona, zabójcę brata i wyzwoliciela rodzinnej klątwy.

Młody Adrian ma zatem nie lada wyzwanie. Musi jakoś oczyścić się z podejrzeń o podpalenie i mordy, ale i w jakiś sposób pozbyć się ducha złego przodka, który, jak się okazuje, w wielu momentach staje się dla naszego protagonisty całkiem przydatny.

W swej misji zapanowania nad morderczym, demonicznym duchem, Adrian nie będzie sam. Twórcy postanowili dołożyć do rozgrywki nową postać, a właściwie osóbkę, opiekunką babki młodego Gordona, która okazuje się być siostrą pracującą dla Watykanu. Przez pewną część gry kierować będziemy na przemian Adrianem i siostrą Valentiną Antonelini, co ma swoje dobre, ale i złe strony. Ale o tym za chwilę... 

Interfejsowy powtórka z części drugiej 

Wspominałam przy okazji recenzji "drugiego" Black Mirror, że gra jest klasycznym projektem przygodowym, z obsługą li tylko myszy. Podobnie jest w kontynuacji, która pod względem sterowania i szeroko pojętego interfejsu od swej poprzedniczki niczym nie odbiega.

Po raz kolejny kierujemy, tym razem nie jedną, a dwiema postaciami, przynajmniej przez jakiś czas, za pomocą komputerowego gryzonia, mając do dyspozycji bardzo klasyczne ikony. Znów gromadzimy całe rzesze przedmiotów (jest ich naprawdę dużo). Ponownie możemy je obejrzeć, połączyć ze sobą, a następnie użyć. Nic niezwykłego i innowacyjnego w finałowej opowieści, jeśli chodzi o obsługę gierki, się nie zadziewa, a jakiekolwiek trudności z interfejsem wyjaśnia wbudowany samouczek, którego nie da się pominąć. 

Twórcy, a jest to znów studio Cranberry Production i wydawca THQ Nordic zadbali o powrót notatnika/dziennika Adriana, w którym notuje on niemal wszystko co związane jest z grą, z zadaniami jakie przed nim stoją. Znów wykonane zadanie, notatki, które już nie są aktualne zostają z dziennika wykreślane, co ułatwia połapanie się w tym co już zrobiliśmy, a co jeszcze na nas w grze czeka. Co ciekawe w dziennik wyposażony jest tylko Adrian, siostra Antonelini, choć jest posiadaczką własnego ekwipunku, zlokalizowanego na dole ekranu, w taki przedmiot nie jest wyposażona. 

Pewną nowością pod względem sterowania jest możliwość grania dwie postaciami, które w jakiś sposób sobie pomagają, i które stanowią ważny elementem zadania w labiryncie, zadania którego ja osobiście w tej grze nie lubią. Mam jednak świadomość, że wielu graczom może się ono podobać. Wracając do współpracy między postaciami, i możliwości nimi kierowania, to odbywa się to w tradycyjny, znany już w innych tytułach sposób. Wystarczy, że klikniemy na ikonę postaci, znajdującą się w lewym, górnym rogu, a ta będzie już do naszej dyspozycji. 

Miłym, i całkiem przydatnym dodatkiem do rozgrywki jest mapa, którą w pewnym momencie pozyskujemy. Dzięki niej możemy poruszać się szybciej i sprawniej, klikając na zaznaczone na niej miejsca. Jest to o tyle istotne, iż recenzowana przeze mnie przygodówka jest niezwykle liniowa, przez co do niektórych miejsc nie podreptamy od razu, a do wielu przyjdzie się nam wielokrotnie wracać. 

Deweloperzy nie zapomnieli o podświetlaniu aktywnych miejsc w lokacjach, za pomocą klawisza "spacji". Jest to bardzo istotny interfejsowy element, gdyż z racji na sporą szczegółowość gry, dość ciemne lokacje, a także na mnóstwo interaktywnych w nich miejsc, wiele przedmiotów można zwyczajnie nie zauważyć, czy pominąć. Jest to możliwe tym bardziej że, tak jak w poprzedniczce, Adrian najpierw komentuje przedmiot (co wciąż mi się nie podoba), a potem go zabiera. Czyli mówiąc krótko, najpierw pojawia się ikona "lupy", a potem dopiero "dłoni", i rzecz możemy przygarnąć. 

I tym razem zadbano również o growe dodatki. W Black Mirror II otwieraliśmy dodatkowe treści robiąc zdjęcia. W kontynuacji opowieści o klątwie Gordonów, klikamy na wrony, która przysiadły w tym, czy innymi miejscu. Wypatrzenie czarnych ptaków, w lokacjach naprawdę ciemnych, co ma nadawać im mroczności, bywa czasem wcale nie takie proste. 

Klikanie na ptaszyska, które z racji swojego wyglądu, są równie mroczne jak i cała fabuła Black Mirror III sprawia, że w zakładce "dodatki" z czasem odblokowują się nam dodatkowe szkice koncepcyjne, rysunki, filmiki, a nawet minigry. 

Odnajdywanie wron, które, jak już wspomniałam są dobrze poukrywane, i szczerze powiedziawszy czasami prawie nie widoczne, nie jest oczywiście zadaniem samym w sobie, nie jest obowiązkowe, i nie powoduje, że się gdzieś zatniemy. To opcja dodatkowa, coś jak steamowe osiągnięcia, których w grze, dostępnej zarówno w pudełku, ale i cyfrowo, nie uświadczymy. Takie poszukiwanie może być dla gracza frajdą, może również znacznie wydłużyć, i tak już długą rozgrywkę, która obejmuje kilkanaście godzin zabawy. 

Opowieść mroczniejsza nie tylko poprzez fabułę, ale i dzięki grafice

A jest to zabawa znacznie bardziej wpisująca się w klimat pierwszego Black Mirror, bo zarówno bardziej tajemnicza, mroczniejsza i przede wszystkim mocniej skupiająca się na rodzinnej klątwie, dotykającej męskiego członka Gordonów. Black Mirror III uderza mocniej w ton horroru, jest mroczna, czasami nieco straszna, i nie tylko poprzez fabułę, ale również dzięki grafice.

Zanim jednak napiszę o graficznej otoczce recenzowanej przeze mnie przygodówki, zatrzymam się na fabule, ale i na samej postaci Adriana Gordona. Narzekałam recenzując Black Mirror II, że wolno się ona rozkręca, że tak właściwie z początku przynudza, zupełnie niepotrzebnymi dłużyznami. Tymczasem opowieść w finałowej odsłonie nabiera tempa od razu po włączeniu gierki. I choć akcji jako takiej w grze nie uświadczymy, bo to w końcu klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", ciężkiego klimatu związanego z klątwą, i wciąż nierozwiązaną tajemnicą grze odmówić nie można.

To rodzinne przekleństwo, nie tylko mord i podpalenie staje się kanwą mrocznej opowieści, ale duch, demon, jakbyśmy go nie zwali, Mordred Gordon, który stara się zawładnąć ciałem i duszą Adriana Gordona. Nasz bohater przechodzi w grze sporą przemianę, nie tyle przestając być Amerykaninem znanym jako Darren Michaels, a stając się Adrianem Gordonem, pełnoprawnym spadkobiercą rodzinnego, wiekowego majątku. Ale nie tylko fizyczna spuścizna staje się jego udziałem, ale i on sam zmienia się na ciele i duszy. Młody Gordon w trzeciej części serii ma twarz straszniejszą, bardziej mroczną, targają nim negatywne emocje, jak napady złości, a na dodatek daje coraz mocniej swoją obecność sygnalizuje Mordred. 

Podczas wizji, rodzaju nawiedzień, na ekranie, na małą chwilę pojawia się demon, duch wyzwoliciela klątwy, głos Adriana zmienia się, a ten z cichego, i czasami mało pewnego siebie młodego mężczyzny, staje się gotowym na wszystko, żądnym władzy tyranem. Walka dobrego ze złym mocno jest w grze zaznaczona, przynosząc jednocześnie odpowiedź na wiele pytań, ujawniając również historię tajemniczego ducha "Białej Damy", ale i nawiązując opowieścią do pierwszego, co tu kryć, klimatycznego Black Mirror

Twórcy przypominają nie tylko postaci dziadka Adriana, Williama, ale i Samuela, pokazują nam na ekranie przerażające psy/wilki Mordreda, a także odsłaniają historię braci, założycieli Black Mirror, dokładniej, pełnej, zamykając opowieść w sposób ostateczny i jednoznaczny. 

Black Mirror III mroczne jest nie tylko dzięki sprawnie poprowadzonej, angażującej fabule, którą spokojnie można określić miałem horroru point-and-click, ale także dzięki oprawie graficznej. Przygodówka oferuje znane już nam lokacje w nowej, znacznie mroczniejszej odsłonie, ciemnej, czasami przygnębiającej, niezwykle klimatycznej. Daje nam również ogląd na nowe miejscówki, a także znane nam miejsca, która zwyczajnie uległy zmianie, albo zmienił je czas i środowisko, ale jak w przypadku zamku Black Mirror działanie człowieka. Spalone Black Mirror, które właśnie jest odbudowywane, wygląda zupełnie inaczej niż to, które znaliśmy zarówno z pierwszej, jak i z drugiej części. 

Graficznie opisywany tytuł prezentuje się naprawdę zacnie, w podobnym stylu co poprzedniczka, ale znacznie klimatycznie, trochę poetycko, tajemniczo, a nawet melancholijnie i zagadkowo. Po lokacjach zwyczajnie chce się przechadzać, podziwiać ich groźne piękno, potęgowane obrazem jesieni, słaniających się mgieł i nieodzownego w Black Mirror deszczu i grzmotów burzy. 

Klimaciku dodaje także wykorzystanie ezoteryki w grze, możliwość kontaktowania się z wróżką, do której można zadzwonić, a ta wyciągnie z kart Tarota jedną z nich, jedną kartę z Wielkich Arkan, wróżąc Adrianowi to co może go czekać, i oczywiście.... śmierć, która przewija się za każdym razem. Tym sposobem Black Mirror III jest kolejnym growym, przygodowym tytułem, który w rozgrywce odnosi się do kart Tarota. Takich gier jest już kilka, o czym pisałam w artykule Karty Tarota w grze, i pewnie powstanie ich znacznie więcej. 

Zadaniowo jakby łatwiej, ale z kumulacją minigier bliżej finału

Black Mirror III zadaniowo stoi na podobnym poziomie co jego poprzedniczka, choć gra jest wyraźnie podzielona. Pierwsza połowa, a może nawet więcej rozgrywki to zadania stawiające na zagadki przedmiotowe, których jest cała masa. Przygodówka jest przeładowana rzeczami, które w swojej "kieszeni", czyli w ekwipunku nosi Adrian. Jak już wspominałam zabrane przedmioty można ze sobie łączyć, można rozłączać, można posłuchać o nich opisu. 

Przedmiotowa część rozgrywki przyćmiewa większość rozgrywki, w której jakby mniej jest minigier, a te, jak w przypadku poprzedniczki, również można pominąć. Nierówność pod względem zagadek widać gołym okiem. Bo oto gra, który w większej części rozgrywki nie wymaga od graczy zbyt wielu, a zwyczajnie kombinowania z przedmiotami, czy prostych zadań, bliżej finału nagle staje się jednym wielkim zadaniem, z czymś co ja niestety w przygodówkach nie lubię, czyli labiryntem.

Nie jest to jednak taki labirynt jakby choćby w części drugiej (strasznie denerwujący), ale taki, który stawia na logiczne myślenie i kombinowanie. I tu pojawia się pewien zgrzyt. Skoro wszystkie minigry i zadania, jakie przed graczami postawili twórcy można pominąć, to dlaczego nie tyczy się to labiryntu? Dlaczego tego etapu, w którym najmocniej postawiono na współpracę między Adrianem a siostrą Antonelini nie można pominąć? Nie bardzo rozumiem.

Muzyka i udźwiękowienie jak zwykle robi robotę

Black Mirror III pociąga mroczną fabułą, przyciąga grafiką i klimatem. Odmówić grze atmosfery nie można również w kwestii dźwiękowej i muzycznej. Ścieżka dźwiękowa bardzo skutecznie potęguje nastrój grozy, którym w "trzeciej", ostatniej odsłonie wybija się na pierwszy plan. Momenty bardziej straszne, jak choćby pojawianie się ducha Modreda, czy odsłanianie tajemnic rodzinnej klątwy, są odpowiednio dźwiękiem zaznaczone i niemal punktują horror, którym opisywana gra się szczyci.

Dźwiękowo towarzyszą nam także deszcz i nieodzowne dla serii grzmoty burzy, która nieodłącznie kojarzy się z cyklem Black Mirror i jest motywem przewodnim niejednego, nie tylko growego, ale i filmowego projektu grozy. 

Recenzowana przeze mnie przygodówka, wieńcząca cykl, który pokochali gracze, podobnie jak poprzednie tytuły, zarówno w pudełku, jak i cyfrowo (co nie jest normą), dostępna jest w polskiej lokalizacji językowej - napisy. Spolszczenie jest poprawne, choć zdarzają się momenty, w których natknąć się można na literówki i drobne błędy. 

Na plus po raz kolejny zasługuje angielki dubbing, który jest zwyczajnie bardzo dobry. Aktorzy głosowi nie tylko dobrze wywiązują się ze swojej pracy, ale i ich tembr głosu pasuje do postaci, a emocje wyrażane są w należyty sposób. Przez to napotkane postaci, a jest ich sporo, od tych znanych nam już, po nowe, nie są płaskie i nijakie, no może oprócz siostry Valentiny Antolini, której wymuszony włoski akcent bywa czasami śmieszny, a nawet irytujący. 

Przygoda, która ma dwa oblicze, przyjemne i te przyjemne mniej 

Black Mirror III to gra, która ma dwa oblicza. Z jednej strony jest to wyczekiwaną kontynuacją, w którą gra się całkiem przyjemnie, i która sprawnie zamyka wszystkie do tej pory nie zamknięte wątki. Niestety radość z fabuły, zadowolenie z grafiki, zagadek i ścieżki muzycznej psują pojawiające się w grze błędy.

Po raz drugi w opisywaną tu przygodówkę grałam nie w pudełku, a takie posiadam, ale cyfrowo, na Steam. Szczerze nie pamiętam bym w wersji pudełkowej natknęła się na bugi w grze, co niestety na Steam mi się zdarzyło. Jeden z najbardziej uciążliwych błędów, na który natrafiłam wracając z ukrytej chatki w lesie, spowodował, że musiałam posiłkować się dostępnym w sieci zapisem. Otóż zepsuta gra sprawiała, że Adrian chodził w kółko, w te i z powrotem, na ekranie pojawiła się plansza menu, bądź wczytywania się gry, i nic dalej.

Niestety zdarzały mi się również pomniejsze błędy, podczas których, nawet poprzez wielokrotne obejrzenie przedmiotu, Adrian nie chciał go ze sobą zabrać. W tym wypadku zwykle pomagało zapisanie rozgrywki i wczytanie jej na nowo. Na szczęście twórcy wbudowali w swoją przygodę możliwość ręcznego jej zapisu. 

Wśród minusów gry, która mimo wszystko jest lepsza niż jej poprzedniczka, zaliczyć mogę również postać siostry, drugiej grywalnej postaci, która włożona została do gry, według mnie trochę na siłę. Druga grywalna postać nie była tu zwyczajnie potrzebna, nieco sztuczna, nieco banalna. 

Black Mirror III - kończymy przygodę z klątwą Gordonów. Podsumowania nadszedł czas

Przyszedł czas na podsumowanie Black Mirror III, które oprócz reboota z 2017 roku, zamknęło przygodową serię grozy, opowieść o rodzinie dotkniętej klątwą, z której trudno się wyplątać. Finał historii sprawić może graczom frajdę, przede wszystkim sprawnie opowiedzianą fabułą, która domyka to co było niedomknięte, dokładając od siebie nowych treści, jak choćby postać "Białej Damy".

Ta część jest zdecydowanie mroczniejsza, angażująca już od początku, a nie jak w przypadku Black Mirror II od mniej więcej połowy. W grze sporo się dzieje, nawet jeśli tylko skupiamy się na przedmiotowych zagadkach. Przygoda do pewnego momentu zdaje się być łatwiejsza niźli jej poprzedniczka, oferując zdecydowanie mniej minigier i zagadek logicznych. Zmiana następuje jednak bliżej finału, który twórcy postanowili nam urozmaicić bardziej skomplikowanymi zadaniami, także takim, które....., o dziwo, nie można pominąć. 

Black Mirror III jest ciekawe, jest graficznie śliczne, i dużo mroczniejsze, bardziej klimatyczne, również pod względem ścieżki muzycznej, która doskonale buduje atmosferę grozy, która serii jest zwyczajnie potrzebna. 

Ciekawe postaci, zarówno już nam znane, jak i nowe przewijają się poprzez finał przygodowego cyklu, postaci całkiem dobrze zdubbingowane. Miło jest słuchać pracy aktorów, mając jednocześnie możliwość zagrania w ową przygodówkę z polskimi napisami. 

Niestety do szklanki słodkości muszę dorzucić nieco goryczy. Gra bywa dość nierówna zadaniowo, wrzucając zbitek minigier i zagadek na sam koniec. Najsłabszym ogniwem jest w Black Mirror III siostra Valentina Antolini, której w rozgrywce mogłoby zwyczajnie nie być. Problemem w cyfrowej wersji, mam nadzieję, że tylko w mojej, były także bugi i pomniejsze błędy, także taki, który skutecznie uniemożliwił dalszą rozgrywkę. 

Pomijając pewne niedogodności, i moje tak zwane "ale", Black Mirror III to godna, a nawet lepsza kontynuacja poprzedniczki, którą należy poznać, a która zamknięciem historii daje graczom pewną satysfakcję, rodzaj przygodowego spełnienia. Serdecznie ją polecam! 

Moja ocena 8/10.

Grałam w wersję cyfrową, na PC - Steam.

Zalety:

  • Wciągająca fabuła, która domyka wiele wątków;
  • Znacznie mroczniejsza, przez to ciekawsza;
  • Klimat grozy, którego brakowało mi w poprzedniczce;
  • Dobra ścieżka dźwiękowa;
  • Klasyczna rozgrywka "wskaż i kliknij";
  • Poprawny angielski dubbing;
  • Możliwość zagrania w języku polskim;
  • Ciekawe zagadki;
  • Dodatki, która można w grze odblokować;
  • Śliczna i mroczna grafika

Wady:

  • Błędy i bugi w grze;
  • Pewna nierówność pod względem zadaniowym;
  • Zupełnie niepotrzebne wprowadzenie drugiej grywalnej postaci

niedziela, 15 czerwca 2025

The Raven: Dziedzictwo mistrza złodziei - recenzja. Gra twórców The Book of Unwritten Tales

The Raven: Dziedzictwo mistrza złodziei - recenzja. Gra twórców The Book of Unwritten Tales

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji, wariacji na temat znanego włamywacza. Oto co sądzę o przygodówce The Raven: Dziedzictwo mistrza złodziei!

W historii, w literaturze oraz filmie nie brakuje osławionych mniejszą lub większą sławą włamywaczy, czy też złodziei. Butch Cassidy okradał pociągi i był postrachem na całym Dzikiem Zachodzie. Wśród wyższych sfer zamęt siał Arsene Lupin, dżentelmen włamywacz. W lasach Sherwood grasował Robin Hood, który zabierał bogatym i oddawał biednym. Nawet my Polacy mamy swego Janosika, który legendą jest i zawsze będzie. Innego złodziejaszka, nazywanego Krukiem poznamy nieco w dziele niemieckiego studia KING Art Games znanego bardziej z doskonałej przygodówki zatytułowanej The Book of Unwritten Tales, które doczekała się kontynuacji w The Book of Unwritten Tales 2, a także dodatku w postaci The Book of Unwritten Tales: The Critter Chronicles, i znane jest z mrocznego gotyckiego horroru Black Mirror, którego recenzję znajdziecie w "Mojej twórczości", reboota kultowego Black Mirror

Przeczytaj również:

The Raven: Legacy of a Master Thief, która doczekała się również wersji zremasterowanej, której link do recenzji również znajdziecie w dziale "Moja twórczość" koncentruje się właśnie wokół tajemniczego włamywacza, który na miejscu swojej zbrodni pozostawia krucze pióro. Ulubionymi przedmiotami, które rabuje sprytny przestępca, są drogocenne kamienie i klejnoty. Akcja gry przenosi nas do dwudziestowiecznej Europy, w lata 60. Historia zaczyna się, gdy z jednego z muzeów ginie drogocenny klejnot. Wszystko wskazuje na to, że legendarny złodziejaszek powrócił. W sprawę wyjaśnienia i złapania przestępcy, ponownie zostaje włączony detektyw Legrand, zaś jego pomocnikiem, trochę z przypadku, zostaje leciwy już wiekiem konstabl szwajcarskiej milicji Anton Zellner. Oboje mają za zadanie ochronę i uniemożliwienie kradzieży niezwykłego klejnotu, zwanego Okiem Sfinksa. 

Rozgrywka w opisywanym przeze mnie tytule została podzielona na trzy epizody, w których przyjdzie graczowi spojrzeć na wydarzenie oczami trzech różnych postaci. Pierwszy rozdział rozgrywa się w pociągu zmierzającym do Wenecji, a także na statku, który płynie do Kairu. Kierujemy w nim posterunkowym Zellnerem. Drugi przenosi nas do Kairu, gdzie nasz staruszek poznaje pochodzenie Kruka, zaś ostatni rozgrywa się ponownie na statku oraz w kairskim muzeum. W tej części kierujemy na zmianę pomocnikiem Kruka Adilem i dziewczyną imieniem Patricia. 

Gra jest klasyczną przygodówką point & click skupiającą się na przeszukiwaniu otoczenia, zbieraniu przedmiotów, rozmowach z kolejnymi postaciami oraz rozwiązywaniu zagadek, nie tylko przedmiotowych, ale i logicznych. Tak jak na typową przygodówkę przystało, obsługujemy ją za pomocą myszy. Nią podnosimy przedmioty, używamy ich, czy też rozwiązujemy zagadki albo prowadzimy dialogi. Rozmowy to istotna część rozgrywki, bowiem niejednokrotnie posuwa ona fabułę do przodu. 

Dzieło wykonane jest w pełnym 3D i graficznie nie zachwyca, ale i też nie odpycha. Animacje postaci stworzono w dość szczegółowy i wiarygodny sposób. Niezwykle rzadko zdarza się, by bohater gry robił coś w taki sposób jak w rzeczywistości. Często gdy pije, szklanka, kieliszek, czy też inne naczynie zawisa gdzieś w powietrzu. Gdy schyla się po coś, z reguły tego nie podnosi, ale jedynie po to sięga, by przedmiot natychmiast w sposób cudowny pojawił się w ekwipunku. W przypadku The Raven: Legacy of a Master Thief jest zupełnie inaczej, poprawnie, a nawet doskonale. Każda czynność, z którą mierzy się nasza postać jest wykonywana tak jak w „realu”. Gorzej wyglądają cut-scenki, które są rozmazane i nieco toporne. 

Jako, że gra została podzielona na części, więc warto na nią spojrzeć pod kątem owych epizodów, które pod względem grywalności i sposobu animacji postaci zdecydowanie się różnią. O ile w pierwszym epizodzie nie miałam żadnych problemów z płynnością gry, bo Zellner przechodził przez kolejne lokacje bez żadnego problemu, to już w drugim było nieco gorzej, a trzecia część to szereg problemów technicznych. Adil, bohater trzeciego z epizodów, niejednokrotnie kręcił się w kółko, kursor myszki ginął i wiele nie dało się z tym zrobić jak jedynie wyjść z gry. 

Dzieło oferowane nam przez KING Art Games, nie należy do gier trudnych. Znajdziemy w nim kilka zagadek, przy których gracz nie będzie musiał łamać głowy, więc spokojnie może w nią zagrać początkujący gracz przygodowy. Oprócz zadań logicznych, gracz będzie łączył przedmioty i wykorzystywał je w odpowiednich miejscach. Każda zebrana przez nas rzecz trafiać będzie do ekwipunku, który znajduje się na dole ekranu. Wyłania się od razu, po najechaniu kursorem myszki na dół ekranu. Każdy przedmiot można obejrzeć i wysłuchać do niego odpowiedni komentarz. 

Oprócz przedmiotów, gracz dostępny będzie miał notatnik, w którym zapisywane są wszystkie istotne informacje na temat zagadek, postaci, które przyjdzie nam spotkać podczas rozgrywki, ale i system podpowiedzi. Dodatkowo podczas całej naszej przygodowej podróży, będziemy zbierać punkty, które przyznawane nam będą za poprawne wykonanie zadania, czy odkrycie ważnej informacji. Punkciki te tracić będziemy gry tylko wykorzystamy podpowiedź, czy też klikniemy na lupę, czy też wykorzystamy spację, by podświetlić aktywne miejsca w lokacji. 

Mocną stroną dzieła jest muzyka, która szybko wpada w ucho. Kolejne motywy muzyczne przywodzą na myśl filmy przygodowe, a same melodie nieźle wpisują się w kolejne lokacje gry. Gra dostępna jest w polskiej wersji językowej – polskie napisy.  

The Raven: Legacy of a Master Thief jest pozycją prostą i przyjemną, którą z pewnością można polecić początkującym graczom przygodowym. Dla tych, którzy wymagają od gier nieco więcej może być ona odskocznią od przygodówkowych łamaczy głowy. 

Moja ocena 7/10 pomniejszona być musi z powodu problemów i bugów w trzecim epizodzie, a jednocześnie podwyższona przez nieoczekiwane przeze mnie zakończenie gry.

Zalety:

  • Całkiem angażująca fabuła;
  • Świetna muzyka;
  • Dobra mechanika gry;
  • Dobra angielska wersja językowa;
  • Zaskakujące zakończenie

Wady:

  • Błędy i bugi:
  • Zbyt prosta

Ministry of Order, totalitarna porodówka lat 20-tych

Ministry of Order, totalitarna porodówka lat 20-tych

 

Przygodowa gra symulacyjna, w narracyjnym stylu, osadzona w dość niecodziennym miejscu, w totalitarnej porodówce lat 20-tych ubiegłego wieku nosi tytuł Ministry of Order i ma już swojej miejsce na Steam.

na Steam można dodawać do swojej listy życzeń przygodową grę symulacyjną Ministry of Order, projekt niezależnego studia VoltekPlay, które zechciało zabrać graczy do miejsca, w którym przygodówki zwykle się nie rozgrywają, na porodówkę, i to totalitarną. 

Przeczytaj również:

Totalitaryzm i państwo trzymające swoje społeczeństwo despotyczną ręką coraz częściej wkracza w gry przygodowe. Wczoraj pisałam o MINISTRY OF TRUTH: 1984, symulacyjnej przygodówce o państwie Wielkiego Brata, a dziś o podobnym gatunkowo projekcie, ale tym razem rozgrywającym się na oddziale położniczym, na porodówce, w państwie rządzonym totalitarnie. 

Ministry of Order to gra, w której podejmujemy się pracy na takim właśnie oddziale, zasiadając każdego dnia przy biurku na porodówce. Naszym zadaniem jest jest przyporządkowanie kart niemowląt i rodziców, za pomocą prostek zagadki genetycznej, koloru oczu i grupy krwi. 


Gdy będziemy dokładni otrzymamy wprawdzie skromną, ale zapłatę, ale jeśli popełnimy błędy, musimy liczyć się z upomnieniami, a nawet karami. Skutkować to może problemem z zapłaceniem czynszu czy rachunków, a nawet trudnością z kupieniem jedzenia. 

Ministry of Order to nie tylko praca, ale również znajomi, koledzy i rozmowy. Ale i tu kryje się haczyk. Możemy bowiem zawierać przyjaźnie, ale i narobić sobie wrogów. Musimy wybierać mądrze, bowiem wśród ludzi kryją się co życzliwi, ale i agenci rządowi, których celem jest testowanie naszej lojalności wobec władzy, i jej reżimu. 



Działania które będziemy podejmować każdego dnia tworzą nagłówki w gazetach. Może się okazać, że nasi przyjaciele znikną, dokumenty mogą spłonąć, możemy po cichu przetrwać, albo stać się rewolucjonistą. Gra opiera się na decyzjach i posiada wiele zakończeń. 

Data premiery Ministry of Order nie została jeszcze ogłoszona. Gra zadebiutuje na Steam, na komputerach PC.

Karta Steam