Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Application Systems Heidelberg, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Application Systems Heidelberg, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2026

Curious Odyssey, nowa zewnętrzna wyprzedaż festiwal gier przygodowych na Steam

Curious Odyssey, nowa zewnętrzna wyprzedaż festiwal gier przygodowych na Steam

 

Źródło zdjęcia: Steam

Na Steam trwa nowa, zewnętrzna, rozgranizowana przez Revolution Software i Application Systems Heidelberg festiwal gier przygodowych z wyprzedażą, pokazami i możliwością sprawdzania wersji demo.

Niedawno zakończył się Steam Next Festiwal, w edycji lutowej, wydarzenie zorganizowane bezpośrednio przez platformę Steam, a tymczasem w tym samym miejscu rozpoczęło się wydarzenie zewnętrzne, kolejny festiwal, wyprzedaż, pokazy i prezentacje wersje demo. Tym razem organizatorem festiwalu Curious Odyssey jest Revolution Software i Application Systems Heidelberg, a wydarzenia dotyczy jedynie gier przygodowych. 

Warto przeczytać również:

Curious Odyssey to kolejny festiwal, jak wspomniałam zewnętrzny, którego tematem są iteligentne gry przygodowe oparte na fabule, z naciskiem na relaksującą rozgrywkę, także typu point-and-click. Podczas wydarzenia będzie można wziąć udział w transmisjach od deweloperów, zagrać w dema, kupić gry na wyprzedaży, a także oglądać materiały wideo związane z grami przygodowymi, czyli wywiady, rozmowy branżowe i wiele innych. Wszystkie zostały przygotowane specjalnie na to wydarzenie.

Podczas wyprzedaży Curious Odyssey można kupić wiele przygodówek w obniżonej cenie, nawet 90%. Gier takowych jest bardzo dużo. Na blogu przytoczę Wam jedynie część przygodówek, które myślę, że warto kupić na tym wydarzeniu, jeśli oczywiście jeszcze nie jesteście ich posiadaczami. 

Lista przygodówek, które warto kupić na wyprzedaży. Tytuły pogrubione mają recenzję, poradnik w dziale "Moja twórczość". Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o nich więcej, i dowiedzieć się czy warto je kupić, zachęcam do lektury. 

Wydarzenie Curious Odyssey potrawa do 18 maraca 2025 roku. 

sobota, 26 lipca 2025

Agatha Christie: Śmierć na Nilu z dokładną datą premiery

Agatha Christie: Śmierć na Nilu z dokładną datą premiery

 

Agatha Christie: Śmierć na Nilu, kolejna gra z serii produkcji detektywistycznych, bazujących mniej lub bardziej na prozie Agathy Christie, ma już dokładną datę premiery. Wiemy również, że gra nie otrzyma polskiej lokalizacji językowej.

Agatha Christie: Śmierć na Nilu, której wersję demonstracyjną, które zbiera mieszane recenzję, możemy testować od jakiegoś czasu, a która swoją premierę w pełnej grze miała mieć we wrześniu, ma już dokładną datę premiery. Muszę niestety zmartwić graczy oczekujących oficjalnej polskiej wersji językowej, tak jak w poprzedniej grze studia - Agatha Christie - Morderstwo w Orient Expressie, której recenzję znajdziecie w dziele "Moja twórczość". Tym razem gra od studia Microids Studio Lyon, wydana przez Microids, które szykuje się w tym roku do premiery odnowionej pierwszej Syberii, nie będzie miała polskiej wersji. Twórcy tłumaczą się zbyt dużymi kosztami tłumaczenia. 

Przeczytaj również:

Agatha Christie: Śmierć na Nilu nie jest wierną adaptacją książkową, która miała również swój filmowy odpowiednik w postaci filmu Śmierć na Nilu . Tym razem opowieść rozgrywać się będzie w zupełnie innych czasach, bo w latach 70-tych ubiegłego wieku, po wydarzeniach znanych z książkowego pierwowzoru. Gracze wcielą się jednocześnie w Herkulesa Poirota oraz czarnoskórą detektyw tropiącą mordercę. Ich śledztwa w pewnym momencie zostają połączone.

Gra zadebiutuje na PC, PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz Nintendo Switch. Premiera zaplanowana jest na 25 wrześnie 2025 roku. Wciąż można ją sprawdzać w wersji demo.

Karta Steam

Karta Steam - pobierz demo

piątek, 25 lipca 2025

Casebook 1899 - The Leipzig Murders, demo na Steam

Casebook 1899 - The Leipzig Murders, demo na Steam

 


Casebook 1899 - The Leipzig Murders, detektywistyczna przygodówka point-and-click, w retro pikselowym stylu, przenosząca gracza do przemyslowego miasta u progu XX wieku. Gra dostępna jest w darmowym demo.

W darmowej wersji demonstracyjnej, na platformie Steam dostępna jest detektywistyczna przygodówka "wskaż i kliknij", w której gracze śledzić będą wydarzenia w mieście Lipsk, pod koniec dziewiętnastego wieku. Gra nosi tytuł Casebook 1899 - The Leipzig Murders i jej stworzeniem zajęło się Homo Narrans Studio. Przygodówka, której premiera przeciągła się w czasie. Miała swoją kampanię na Kickstarterze, a twórcy planowali jej premierę w roku 2023. Obecnie debiut przewiduje się na 2025 rok. 

Warto przeczytać również:

Casebook 1899 - The Leipzig Murders to gra, która zabiera nad do niemieckiego miasta Lipsk u progu XX wieku, a dokładnie w roku 1899, pozwalając przejąć kontrolę nad detektywem. Wcielamy się w Josepha Kreisera, który zajmuje się badaniem serii morderstw jakie dokonano w Lipsku, w Niemczech, które kwietnie przemysłowo. Przyjdzie nam zbadać i rozwiązać cztery sprawy zabójstw, w grze, która prowadzi do wielu zakończeń. 




Gra jest klasyczną przygodówką w mocno retro pikselowym stylu, z typowymi dla tytułów detektywistycznych rozwiązaniami, czyli eksploracją, poszukiwaniem wskazówek, przesłuchiwaniem świadków i podejrzanych. Istotnym elementem rozgrywki są wybory. To od decyzji gracza zależy czy uda się zdobyć zaufanie przesłuchiwanej postaci. Zadanie właściwych pytań sprawi, że postać się otworzy, bądź zachowa prawdę w tajemnicy.




Ważnym dodatkiem do śledztwa jest w grze notatnik, w którym każda zdobywa informacja jest zapisywana. Każda sprawa i każda lokacja ma tu własną stronę. Należy przy tym pamiętać, że gra posiadać ma jedynie niemiecką pełną wersję językową, a napisy po angielsku, francusku i włosku. Nie zagramy w nią w ojczystym języku. Wspomniany notatnik służy także do wyciągania wniosków, których dokonuje się na tablicy dedukcyjnej. Łącząc fakty wskażemy prawdziwego sprawcę z listy. 



Casebook 1899 - The Leipzig Murders swoją premierę na PC, Mac oraz Linux, na platformie Steam w roku 2025. Dokładna data nie została ogłoszona. 




czwartek, 24 lipca 2025

A Pretty Broken Adventure, demo dostępne na Steam

A Pretty Broken Adventure, demo dostępne na Steam

 

A Pretty Broken Adventure, pierwsze demo gry A Pretty Broken Adventure, która jak podkreślają twórcy jest we wczesnej fazie rozwoju, jest już dostępne na Steam.

Na platformie Steam sprawdzać można już wersję demonstracyjną przygodowej gry "wskaż i kliknij", stworzonej przez Christopha Schultza, przygodówki będącej historię przyjaciół, zatytułowanej A Pretty Broken Adventure, rozgrywającej się w latach 90-tych.

Przeczytaj również:

Można już sprawdzać wersję demo przygodówki A Pretty Broken Adventure, gry w klasycznym stylu "wskaż i kliknij", w której przyjdzie nam kierować trzema sympatycznymi bohaterami, którzy przy pomocy tajemniczego kartridża w sylwestra roku 1997 przenosi się do innego, dziwacznego świata fantasy. Lani, Collin oraz Tiho witają Nowy Rok w swoim stylu, ale tym razem kartridż, który używają otwiera dziwny portal.



Tym sposobem gra, w którą zawsze grali w Sylwestra staje się ich rzeczywistością, z pokręconymi lokacjami i dziwacznymi postaciami. Część jest im znana, część wydaje się nieznajoma. Rozdzieleni wędrują po dziwnych miejscach, rozwiązuje zagadki, przeżywają przygody, a przede wszystkim starają się znaleźć drogę do siebie i wydostać ze świata do którego trafili. 



A Pretty Broken Adventure to gra stworzona przez niezależnego twórcę, ręcznie rysowana z animacjami poklatkowymi, rozgrywką point-and-click i wciągającą fabułą.

Przygodówka nie ma jeszcze swojej daty premiery. Zadebiutuje na PC oraz Mac na Steam.

Karta Steam - pobierz demo

środa, 23 lipca 2025

Bad Dream: Afterlife, koszmar powraca w nieszablonowanej przygodówce

Bad Dream: Afterlife, koszmar powraca w nieszablonowanej przygodówce

 

Koszmar powraca w kolejnym przygodowym horrorze od polskiego twórcy, kolejnej nieszablonowej przygodówce point-and-click, horrorze z cyklu Bad Dream, której tytuł tym razem brzmi Bad Dream: Afterlife.

Po latach koszmar naszego bohatera powraca, a my powracamy do świata wykreowanego przez rodzimego twórcę, znanego jako Desert Fox. Wraca on z kolejną przygodówką point-and-click z serii Bad Dream, grą w podobnym stylu jak poprzednie tytuły, jak choćby Bad Dream: Fever, która jest grą darmową i Bad Dream: Coma, którego recenzje znajdziecie na blogu w dziale "Moja twórczość". Kolejna gra tegoż dewelopera, pod tytułem Bad Dream: Afterlife, nie ma jeszcze daty premiery, ale ma swoje miejsce na Steam, gdzie można dodawać ją do swojej listy życzeń. 

Przeczytaj również:

Bad Dream: Afterlife to kolejny przedstawiciel mrocznych, surrealistycznych horrorów "wskaż i kliknij", w którym ponownie wracamy do koszmaru, w którym okazuje się, że ludzie boją się i brzydzą bohatera, w którego się wcielamy. Miasto również się zmieniło, gdyż pozostali w nim jedynie starcy i chorzy, którzy nie zdążyli uciec.

Twój świat stał się bardzo dziwny. Choć po mieście kroczą dziwne potwory, to ciebie ludzie unikają, omijają. Dostajesz również wiadomość, z której dowiadujesz się, że nie jesteś tu mile widziany, ale kompletnie nie wiesz dlaczego. 


Bad Dream: Afterlife to gra stworzona w stylu znanym już z growych dzieł tegoż twórcy, ręcznie rysowanym, szkicowym stylem, surrealistycznym, z kreatywnym i mimo mroku i klimatu grozy, zabawnymi zagadkami. Są one równie surrealistyczne jak grafika, ale jednocześnie wyróżniają się spójnością i logiką. 

Gra nie ma jeszcze swojej daty premiery. Debiut gry przewidziany jest na Steam, na PC.

Karta Steam



Morriton Manor Stories: Nordic Whispers wydana zostanie przez Application Systems Heidelberg

Morriton Manor Stories: Nordic Whispers wydana zostanie przez Application Systems Heidelberg

 

Morriton Manor Stories: Nordic Whispers, najnowszy projekt studia odpowiedzialnego za Unforeseen Incidents i We Stay Behind zyskał wydawcę. Wydaniem ich kolejnej gry ponownie zajmie się Application Systems Heidelberg.

Backwoods Entertainment, studio odpowiedzialne za powstanie przygodowej gry "wskaż i kliknij" Unforeseen Incidents, którego recenzję oraz poradnik/solucję znajdziecie w dziale "Moja twórczość" i wciąż tworzonego We Stay Behind, z którego wrażenia z demo także znajdziecie w tym dziale, pracuje nad nowym projektem. Ich przygodowa gra detektywistyczna z widokiem z góry, nosząca tytuł Morriton Manor Stories: Nordic Whispers zyskała wydawcą. Ponownie, podobnie jak w przypadku dwóch wcześniejszych tytułów tegoż studia, będzie to niemieckie Application Systems Heidelberg. Wydawca i współtwórca tejże gry ma w swoim portfolio między innymi przygodówkę Prim, której recenzję oraz poradnik/solucję znajdziecie na blogu. 

Warto zapoznać się także z:

Morriton Manor Stories: Nordic Whispers to już trzecia gra wspomnianego studia, której wydaniem, ale i współtworzeniem zajmie się Application Systems Heidelberg. Twórcy dzielą się również kolejną dobrą dla nich informacją, wspominając od Film- und Medienstiftung NRW i MFG Baden-Württemberg. Do zespołu, jako wydawca i jednocześnie współtwórca dołączy Application Systems Heidelberg, a także Hauke Gerdes, twórca uniwersum Morriton Manor, podobnie jak Rocket Beans TV, który wyemitował popularny serial o czwórce ekscentrycznych śledczych rozwiązujących nadprzyrodzone zagadki.

Morriton Manor to bowiem niezwykle popularna niemiecka seria gier na YouTube i Twitchu. Hauke wymyślił cały świat i od lat prowadzi w tym świecie zabawne, upiorne przygody RPG, tworzone na papierze i długopisem na Rocket Beans TV – dużym, niemieckim kanale na Twitchu i YouTube.

Morriton Manor Stories: Nordic Whispers ma w założeniu być grą przemawiającą zarówno do niemieckich fanów serii, ale także globalnej publiczności. Ma sprawiać wrażenia prawdziwej przygody Rocket Beans, z tym samym rodzajem humoru, urokiem i atmosferą. W grze pojawią się oryginalne postaci z serialu, z aktorami użyczającymi im głosów w serialu. Gracze spoza Niemiec, nie znający serialu nie muszą się jednak martwić. Otrzymają wprowadzenie do świata przedstawionego i jego dziwacznych postaci. W grze wcielimy się w zupełnie nowego bohatera, zaś fani serii będą mogli w grze zobaczyć znajome twarze. 

O grze Morriton Manor Stories: Nordic Whisper, przygodowym projekcie z elementami RPG miałam okazję wspominać już na blogu. Przypomnę jedyne, że jest to kryminalne gra detektywistyczna, rozgrywająca się na tajemniczej wyspie, przeklętej przez demoniczne siły. Wcielamy się w niej w Leah Glessner, prywatną detektyw zjawisk nadprzyrodzonych, która wykorzystuje swój wyjątkowy dar fotograficznej pamięci, by stawić czoła złu i rozwiązać sprawę.

Gra dostępna będzie w pełnej angielskiej i pełnej niemieckiej wersji językowej, z kilka lokalizacjami w innych językach. Nie zagramy w nią po polsku. 

Gra nie ma jeszcze swojej daty premiery. Przewidziana jest ona na Steam, na PC, Mac oraz Linux. 


Źródło: Informacja prasowa 

środa, 9 kwietnia 2025

Rosewater - recenzja. Przygoda na więcej niż jeden raz

Rosewater - recenzja. Przygoda na więcej niż jeden raz

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowego westernu point-and-cllik, autorstwa studia Grundislav Games, gry zatytułowanej Rosewater. Miłej lektury!

Prawie siedem lat po wydaniu detektywistycznej przygodówki "wskaż i kliknij" pod tytułem Lamplight CityFrancisco González i jego studio Grundislav Games powrócił do retro przygodowego świata zagadek, tajemnicy i dobrej zabawy. Po raz kolejny z niemieckim wydawcą Application Systems Heidelberg, któremu serdecznie dziękuję za udostępnienie klucza do tej recenzji, oddał w ręce graczy nową przygodówkę. Tym razem jednak nie steampunkową detektywistyczną, a z westernową rozgrywką, którą nie da się poznać w pełni, z całym rozgałęzionym dobytkiem, za jednym do niej podejściem. Jakie jest Rosewater? O tym w mojej recenzji, do której przeczytania serdecznie zapraszam!

Warto przeczytać również:

Witamy na Dzikim Zachodzie, w Rosewater, w świecie Vespucci 

Rosewater jest kolejnym przygodowym projektem Grundislav Games. Poprzednie gra, zatytułowana Lamplight City, której recenzję oraz poradnik/solucję pisałam dla lubiegrac.pl, rozgrywała się w steampunkowym świecie miasta świateł. Nowy projekt o tej tematyce jak najbardziej wspomina, rozgrywając się w podobnej czasowej epoce, ale opowieść przenosząc na Dziki Zachód, skupiając się w dużej mierze na historii zaczerpniętej z klasycznych westernów.

Te jak wiemy wracają do łask, szczególnie w świecie filmów i seriali, takich jak 1883, 1923 czy nieco bardziej współczesnego Yellowestone. Klasyka westernowa, która kilkadziesiąt lat temu królowała w telewizji prawdę powiedziawszy mocno mi się przejadła, i w grach do tej pory nie widziałam dla niej, przynajmniej u siebie, miejsca. Odmieniło to jednak Rosewater, które jest po trosze westernem, jak i przygodówką drogi, a przede wszystkim opowieścią o ludziach i tajemnicy z którą się mierzą.

Historia koncentruje się wokół Harley Lager, niegdyś pięściarki znanej jako "Spitfire" Harley, która postanawia porzucić dawne życie, i zwyczajnie zacząć od nowa. I tak los wiedzie ją do niewielkiego miasteczka, tytułowego Rosewater w Vespucci, gdzie podejmuje się pracy jako dziennikarka. Pierwszym zadaniem w świecie właśnie mianowanej żurnalistki, której towarzyszy notatnik i wola twórczego tworzenia jest napisanie w miarę przychylnego artykułu o przebywającym właśnie w miasteczku znanym artyście/aktorze. Bohaterem tekstu ma być Jack "Gentelman" Ackerman. 

Okazuje się, że wywiad i dziennikarski tekst to nie jedyne wyzwania jakie czeka na dziennikarkę. W czasie rozmowy Ackerman proponuje Harley udział w poszukiwaniach skarbów zaginionego naukowca Benneta Clarka, który wykorzystując moc elektryczności, doprowadził do nieoczekiwanych, a wręcz katastrofalnych zmian. Po tym jak zwiał przez inwestorami do Rosewater, ślad po nim jednak zaginął. 

To co się z nim stało, ale i wiele pobocznych misji będziemy odkrywać w opisywanej przeze mnie grze, która stawia na bardzo, ale to bardzo rozbudowaną fabułę. 

Klasyka przygodowa z mocno rozgałęzionymi ścieżkami fabularnymi

Nie sposób przejść Rosewater w pełni, z wszystkimi ścieżkami fabularnymi, za jednym do niej podejściem. Przygodówka oferuje bowiem tyle możliwości poprowadzenie rozmowy, tyle wyborów i decyzji żywo wpływających w rozgrywkę, że aby poznać jej wszystkie smaczki, i pełną fabułę grę należy przejść kilka razy. Tym sposobem jedno podejście, które zajmie graczowi kilkanaście godzin, może przerodzić się w zabawę na godzin kilkadziesiąt, co jest naprawdę dobrym wynikiem.

Recenzowana przeze mnie gra ma w sobie coś z klasycznej wizualnej powieści, bo niczym ów podgatunek przygodowy oferuje ścieżki fabularne, które napędzane wyborami, tymi mniej istotnymi, ale i tym ważniejszymi kieruje fabułę na różne rozgrywkowe tory.

Grę można prowadzić w bardzo różny sposób, i w zależności od naszych decyzji do wielu zadań podchodzić w przeróżny sposób. To sprawia, że każda nasza gra może znacząco różnić się od poprzedniczki, dając jeszcze więcej fabularnej frajdy. 

To jak potoczy się rozgrywka wynika w głównej mierze z dialogów jakie w owej przygodówce prowadzimy, a zdecydowanie jest z o czym gadać, i jest również z kim. Możliwości dialogowych, które finalnie wpływają na to w którą stronę pójdzie ścieżka fabularna, i jak dane wyzwanie przyjdzie nam wykonać, jest w Rosewater sporo, a nasze decyzje podczas gadaniny wpływają w znaczący sposób na to jak dana postać ustosunkuje się do growej protagonistki.

To czy panna Lager, skądinąd siostra Billa Langera z wymienionego już przeze mnie Lamplighy City, będzie dla osoby, z którą rozmawia miła, czy raczej opryskliwa, czy chce jej pomóc, czy też ją zwyczajnie zlekceważy, wpłynie na do niej stosunek. To zaś zaowocuje zupełnie innym podejściem do wielu zadań, innym sposobem rozwiązywania zagadek przedmiotowych i różniącą się od siebie ścieżką fabularną. 

Możliwości podejścia do rozgrywki jest tu wiele, a każda z nich sprawia, że zabawa toczy się nieco innym torem, staje się bardziej złożona, bądź zwyczajnie łatwiejsza, bo ten czy ów osobnik będzie chciał nam pomóc. 

Żywe i rozwijające się w czasie gry postaci 

Wybory i decyzje gracza zmienią także samą Harley, które może złagodnieć i stać się miłą osóbką właśnie wchodzącą w nowy etap w życiu, albo pokazać przysłowiowe różki, i poczuć w sobie dawną hardą wojowniczkę.

Rosewater obfituje w postaci, w tym te, które towarzyszą głównej protagonistce. Z czasem do paczki, która składa się z Harley Lager, showmana Jake'a Akermana i jego asystenta Danny'ego Luo, dołączają także indiańska uzdrowicielka Nadine Redbirg, Filomen „Phil” Marquez, oficer hiszpańskiej Armii Rewolucyjnej oraz właścicielka dyliżansu, niejaka Lola Johson. 

Każda postać, choć nie każda od razu, staje się ważnym elementem pełnej przygód wyprawy, zmieniając się, nabierając nowych cech i umiejętności, a przede wszystkim stanowiąc grupową jedność w przygodzie, która potrafi mieć, jak to na Dzikim Zachodzie, różne oblicza. 

Godna uwagi ścieżka dźwiękowa i dubbing

Smaczku i klimatu owym charakternym postaciom, wśród których każda ma potrzebne w podróży zdolności, dodaje dobra angielska wersja językowa. Aktorzy postarali się, by postaci, od tych czołowych, po te drugo i trzecioplanowe brzmiały tak, byśmy mieli wrażenie, że nie uczestniczymy w grze klimacie Dzikiego Zachodu, ale w westernowym filmie.

Atmosfery dzikości, i różnorodnego stylu, wynikającego również z licznych zadań pobocznych dodaje  świetna ścieżkę dźwiękowa, i to nie tylko ta dotycząca otoczenia, a brzmi ona perfekcyjnie, ale także  muzyczna. Klimacik dziewiętnastowiecznej Ameryki, przemierzania krainy Vespucci i samego Rosewater, w otoczeniu ścieżki muzycznej, która pasuje do czasów w jakich toczy się akcja gry, czyni przygodą autentyczną i pełnowymiarową. 

W obsadzie głosowej opisywanej przeze mnie gry znalazły się bowiem takie osobistości aktorstwa głosowego jak Cissy Jones znana z Firewatch i Call of the Sea, którego recenzję oraz poradnik/solucję napisałam dla lubiegrac.pl, Dave Fennoy, którego kojarzyć możemy z The Walking Dead oraz Roger Clark znany z Red Dead Redemption 2 i wiele innych. 

Niezbyt trudne zagadki, ale nudy nie uświadczysz

Rosewater to klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij" obsługiwana za pomocą myszy, jednego jej kliknięcia. Mechanika rozgrywki została w tym wypadku mocno uproszczona. Mamy do czynienia z typowymi ikonami w przygodówkach, czyli "oka", które pozwala obejrzeć, "ust", dzięki którym porozmawiamy czy "ręki" która pozwoli nam działać. 

Uproszczeniu uległ także ekwipunek, który podobnie jak menu oraz notatnik, istotny przedmiot dziennikarski, i klasyczny przygodowo, znajdziemy na górze ekranu. Inwentarz nie oferuje nazwy przedmioty, gdy najedziemy na niego myszką, ale dane przedmioty po ich obejrzeniu zostaną przez Harley opisane. 

Mechanika gry jest prosta i dość przejrzysta, podobnie jak przedmiotowe, czy logiczne zagadki, które nie wymagają od gracza wielkich umiejętności, i długiego główkowania. Na rozwiązanie zagadki wpadniemy dość szybko, a przedmiot, który w danej chwili potrzebujemy, przynajmniej w większości przypadków, odnajdziemy w pobliżu. 

Co się chwali, gra posiada nie tylko autozapis, który sygnalizowany jest dźwiękiem, ale również możliwość zapisywania gry ręcznie, z naszym własnym tego opisem. Pozwala to na powracanie do rozgrywki, jeśli będziemy uważać, że ten czy inny wybór nie był w grze najlepszym. 

Ale prosta rozgrywki wcale nie świadczy o tym, że gra jest banalna, i wieje nudą. Nic z tych rzeczy, bo jej twórca Francisco González urozmaicił podstawową ścieżkę fabularną licznymi zadaniami pobocznymi, które również możemy, podobnie jak dialogi, wybierać. 

Nuda nie grozi nam także dlatego, że projekt ów obfituje wiele zwrotów akcji i klasycznym momentów wpisujących się w styl westernowy. Są zatem strzelaniny, są pościgi, Indianie i wiele innych. Ale nie obawiajcie się, w grze nie ma zadań klasycznie zręcznościowych, czy tym bardziej momentów akcji. Może niektóre z nich wymagają nieco sprytu i można jest nazwać zadaniami około-zręcznościowymi, ale jestem przekonana, że każdy gracz, nawet ten omijający szerokim łukiem elementy tego rodzaju, spokojnie sobie z nimi poradzi. 

Będziemy strzelać do butelek, co ułatwi nam kontakt z pewną postacią gry, polować na króliki, czy inne zwierzęta, bądź łowić ryby, by móc się pożywić, kopać starożytne skarby i wiele innych. 

Retro grafika z pazurem 

A wszystko w niezwykle urodziwej graficznie przygodówce, która oferuje retro piksele, ale z tak zwanym pazurem. Nie jest to bowiem taka pikseloza, która każe nam w lokacjach dopatrywać się przedmiotów i szukać rozmazanych na ekranie postaci.

Świat Vespucci w retro stylu jest pieczołowicie odtworzony, jest bardzo kolorowy  i przede wszystkim miły dla oka. I choć Dziki Zachód jest naprawdę dziki i trąci przysłowiową myszką, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to ma w sobie także coś z klimatu steampunkowego.

Mechanika, elektryczność i rozwój cywilizacyjny wkracza do dziewiętnastowiecznej Ameryki, która staje się graficznie bogatsza, pełniejsza, ale wciąż urokliwa i ciesząca oczy. Mnogość barw i klimat minionych już czasów, w połączeniu z atmosferyczną muzyką i ścieżką dźwiękową daje poczucie pełności i dokładności, no i oczywiście kunsztu twórców, którzy do swojego dzieła włożyli nie tylko czas, ale i serce. 

Czego mi w Rosewater brakowało? 

I choć Rosewater to gra naprawdę dobra, to są pewne w niej aspekty, których zwyczajnie mi brakuje, a  których chciałabym zobaczyć więcej. Miejcie jednak na uwadze, że jest to moje osobiste odczucie, które finalnie nie obniża końcowej jej oceny.

Nie podoba się brak brak nazwania przedmiotów w ekwipunku. Momentami stresowały się zadania, które do typowych zadań gier "wskaż i kliknij" zaliczyć nie można, czyli te na pograniczu zręcznościowych. Zwykle takich gier unikam. 

Jednak najbardziej żałuję i ubolewam, że podobnie jak już cytowane Lamplight City, także i ta gra nie otrzymała polskiej wersji językowej. Tak naprawdę zagramy w nią jedynie w dwóch językach, z angielskim dubbingiem, bądź po angielsku z niemieckimi napisami. 

Brak rodzimej wersji może być w tej grze sporym problemem, szczególnie dla osób, które wcale nie znają języka angielskiego. Jest to przygodówka z mnóstwem dialogów, notatek, listów i dziennikiem, który Harvey prowadzi regularnie, nie omieszkując dodać swoje, często dość ironiczne, bądź cyniczne uwagi i spostrzeżenia. 

W Rosewater zagrać zdecydowanie warto, czyli podsumowanie recenzji

Podsumowując Rosewater to kolejna gra, która udowadnia, że retro, za którym osobiście nie przepadam, nie znaczy źle. Że klasyka przygodowa może mieć westernowy styl i czuć się w nim na tyle dobrze, by móc się nim bawić. Dziki Zachód w wykonaniu Grundislav Games, jest nie tylko dziki i tajemniczy, ale również pełen akcji i nowoczesności, która właśnie puka do drzwi.

Przyjemna dla oka grafika, która oddaje klimat zarówno westernowy, jak i steampunkowy, z charakterystycznymi, malowanymi animacjami, które bawią się mimiką twarzy i nadają grze płynności, a często i humoru. Uproszczona mechanika i w miarę lekkie zagadki, płynność rozgrywki, toczonej wedle własnych zasad, opartych na decyzjach i wyborach, ubarwiona została zadaniami pobocznymi. 

Mnogość dialogów i budowanie postaci poprzez wybór opcji dialogowych, dających zielone światło dla różnych ścieżek fabularnych i przechodzenia gry na różne sposoby, kilka razy, sprawia, że nie sposób się na niej nudzić. Przy okazji zabawa z Rosewater mocno się nam wydłuża. 

Przyjemność z gry podkręca dobra angielska wersja językowa, świetna, niezwykle wiarygodna ścieżka dźwiękowa, szczególnie ta dotycząca otoczenia, jak i ta typowo muzyczna. Brakuje jak zwykle polskiej wersji językowej, której recenzowana przede mnie gra się nie doczekała, i już się raczej nie doczeka.

Nie mniej jednak Rosewater to bardzo dobra przygodówka, którą warto polecić nie tylko miłośnikom przygodowej klasyki, westernowego stylu, czy tytułów stworzonych przez Francisco Gonzáleza, ale również miłośnikom gier, która mają nam coś do powiedzenia oprócz zagadek i przygodowej zadaniowości. Mają swój styl i swój klimat. 

Moja ocena 8/10. 

Serdecznie dziękuję Grundislav Games i Application Systems Heidelberg za udostępnienie klucza do gry do recenzji! 

Grałam w wersję na PC - Steam.

Zalety:

  • Wciągająca fabuła, nie tak oczywista jak się nam zdaje;
  • Rozgałęziona opowieść, którą nie da się poznać podczas jednego przejścia gry;
  • Ciekawe postaci, których charakter można odpowiednio budować;
  • Niezbyt trudne zagadki, ale jednocześnie wiele zadań pobocznych;
  • Przyjemna dla oka grafika;
  • Prosta obsługa gry;
  • Świetna ścieżka dźwiękowa i muzyczna;
  • Dobra angielska wersja językowa;
  • Możliwość ręcznego zapisywania rozgrywki

Wady: 

  • Brakło mi podpisania przedmiotów w ekwipunku;
  • Niektóre zadania prawie zręcznościowe (ja nie przepadam);
  • Nie ma niestety polskiej wersji językowej

wtorek, 28 stycznia 2025

Rosewater, przygodowy western z datą premiery. Twórcy pokazują zwiastun

Rosewater, przygodowy western z datą premiery. Twórcy pokazują zwiastun

 

Rosewater, przygodowy western w retro graficznym klimacie, z losowymi historiami zależnymi od wyborów ma w końcu oficjalną, wiosenną datę premiery.

Grundislav Games ogłosiło w końcu przeze wielu oczekiwaną datę premiery przygodowego westernu "wskaż i kliknij", gry, której wydaniem zajęło się Application Systems Heidelberg. Datę debiutu kolejnej przygodówki od Francisco Gonzaleza, mającego na swoim koncie także Lamplight City, którego recenzję oraz poradnik/solucję napisałam dla lubiegrac.pl, poznaliśmy na oficjalnym zwiastunie. W grę zagramy już w marcu.

Warto przeczytać również: 

Rosewater to przygodowa gra w westernowym stylu, której bohaterką jest Harley Leger. Przenosimy się do tytułowego miasteczka Rosewater, gdzie kilka lat wcześniej z Nowej Bretanii przybyła, by zostawić za sobą przeszłość i zacząć od nowa, jako niezależna pisarka. Na miejscu podejmuje się pozornie błahego zadania dla lokalnej gazety, które prowadzi ją do poszukiwań majątku pewnego zaginionego mężczyzny i rozpoczyna historię jej życia.



W grze natkniemy się na bandytów, rebeliantów, wizjonerów oraz ekscentryków, ludzi pragnących sławy i bogactwa. Szukać będziemy skarbu z pięcioma towarzyszami. Rozgrywka stawia na wybory, które wpływają na rozgrywającą się w owej przygodówce opowieść. Historie w grze są w tym przypadku losowe. 



Rosewater to gra z oryginalną ścieżką dźwiękową, autorstwa kompozytora Lamplight City, Marka Benisa, z udziałem instrumentów na żywo i pełną angielską wersją językową.

W obsadzie znalazło się aż 60 postaci i profesjonalni aktorzy, wśród nich: Cissy Jones, znana z Firewatch i Call of the Sea, którego recenzję i poradnik/solucję także pisałam dla lubiegrac.pl, Dave Fennoy, którego kojarzyć można z The Walking Dead, Roger Clark, znany z Red Dead Redemption 2 i wielu innych.




Premiera Rosewater na PC - Steam i GOG przewidziana jest 27 marca 2025 roku. 

Karta Steam - pobierz demo

Karta GOG

niedziela, 27 października 2024

PRIM - recenzja. Słodka opowieść o życiu, odpowiedzialności i wielkiej przyjaźni

PRIM - recenzja. Słodka opowieść o życiu, odpowiedzialności i wielkiej przyjaźni

 

PRIM, przygodowa gra "wskaż i kliknij", w bardzo charakterystycznym, czarno-białym stylu. Słodka opowieść o życiu, odpowiedzialności i wielkiej przyjaźni. Zapraszam do jej recenzji! 

O przygodówce PRIM usłyszałam po raz pierwszy kilka lat temu, i już wtedy wiedziałam, że jest to gra, w którą zagrać muszę, z kilku względów o których napiszę poniżej, w tej właśnie recenzji. Jakiś czas temu pojawiła się możliwość zagranie w jej demo, a finalnie także w pełną wersję, za co serdecznie dziękuję twórcom gry i wydawcy, Common Colors i Application Systems Heidelberg.

Warto przeczytać również:

Jak cienka linia dzieli życie od śmierci, wiemy wszyscy. O życiu poza życiem, o jego końcu nie mówni się za wiele, bo wciąż jest to dla nas ludzi temat trudny, temat tabu. Coraz więcej jednak twórców sięga po trudne tematyki, poruszając je w swoich grach w bardzo różny sposób. Niektórzy robią to mrocznie, inni stawiają na emocje, a jeszcze inni, jak choćby wspomniane wyżej studia, postanawiają zabawić się wszystkimi tymi elementami, tworząc opowieść zarówno nieco mroczną, zważywszy na styl graficzny i kolorystykę, jak i pełną humoru, aspektów psychologicznych i mitologii. Taka po krótce jest przygodówka PRIM. Ale jaka jeszcze?

Fabularna opowieść o życiu i śmierci, pełna mrugnięć okiem

Bohaterką PRIM jest tytułowa nastolatka, która w wieku lat szesnastu traci swoją matką, która umiera nagłą śmiercią. Prim z dnia na dzień musi zostawić swojego przyjaciela, Tristana i życia jakie zna i przenieść się w zupełnie inne miejsce. A nie jest to lokum typowe. Urocza protagonistka okazuje się być córką Ponurego Żniwiarza, znanego jako Thanatos, a miejscem, w którym przyjdzie jej teraz żyć, ma stać się Kraina Umarłych.

Wraz z wkroczeniem w portal, trochę od niej niezależnie, zmienia się nie tylko życie Prim, ale i ona sama, począwszy od koloru włosów, po osobowość, a dokładnie pewne jej cechy. Kończąc szesnaście lat, i wkraczając do świata umarłych, staje się kimś w rodzaju półbogini, obdarzonej mocami, które nie należą do ludzkich.

Zbuntowana i chcąca wrócić do dawnego życia, nie godząca się na surowe zasady ojca, którego tak naprawdę nastolatka nie zdołała do tej pory poznać, postanawia uciec. Jej sprzymierzeńcem okazuje się być nietypowy przyjaciel, oko-pająk, którego udaje się jej oswoić, i wkrótce staje się dla niej kolejną, zupełnie nową zdolnością. 

I tak, przy pomocy małego przyjaciela, używając także swojego sprytu, Prim ucieka do świata żywych, spotyka Tristana, ale jej inność doprowadza do sytuacji, w której ponownie go traci. Teraz musi zrobić wszystko, by w Krainie Umarłych znaleźć sposób na uratowanie przyjaciela.  

Fabuła recenzowanej przeze mnie przygodówki PRIM wydaje się pokręcona i nierealna. I taka jest, ale jedynie z pozoru. Bo choć w grze trafiamy do świata poza światem, czyli do Krainy Umarłych, i choć ten jest mrugnięciem okiem w stronę mitologii i znanych nam z niej postaci, to tak naprawdę opowieść odnieść można do świata ludzi, i życia, sporej części zwykłych obywateli. 

Mamy bowiem nastolatkę w wielu młodzieńczego buntu, wychowywaną przez matkę, nie znającą ojca, nawet nigdy o nim nie słyszącą. Mamy tragiczne wydarzenie, które zmienia życie, nie tylko jej, ale i jej ojca, który nie zna swojego dziecka, nie wie co to ojcostwo, a teraz, za wszelką cenę pragnie sprawować nad nią kontrolę. A to się dorastającej pannie nie podoba.

PRIM to tak naprawdę urocza, ale i trochę przerażająca, nieco makabryczna opowieść o życiu i umieraniu, które jest jego częścią. Ale to także historia o odpuszczaniu kontroli i odnajdywania własnego miejsce w świecie, który jest zarazem magiczny, mroczny i nieznany. Ale może być również bliski, dzięki nowo poznanym przyjaciołom, dzięki miłości i przyjaźni. 

Klasyka "wskaż i kliknij" z ciekawymi dodatkami

A świat ten stworzony jest w klasycznym stylu jaki kochają miłośnicy przygodówek. PRIM to typowy point-and-click, sterowany za pomocą myszy, jednym jego kliknięciu, wyposażony w bardzo ciekawe, urozmaicające zabawę dodatki.

Prim sterujemy za pomocą myszy, wykonując klasyczne jak na ten gatunek czynności. Oglądamy miejsca i przedmioty, podnosimy je, umieszczamy w dość klasycznym ekwipunku, wyglądającym jak zwój pergaminu, łączymy je, wykorzystujemy, eksplorujemy, czy rozmawiamy. A zdecydowanie mamy z kim. 

Ale gra posiada także bardzo ciekawe dodatki i równie pomysłowe ulepszenia. Prim to bowiem nie jedyna postać, nad którą kontrolę przejmujemy. Wspomniałam, że w grze pokierujemy także Tristanem, jej przyjacielem, ale tylko przez chwilę. Sporą część gry spędzimy kierując wyjątkowym pomocnikiem, przyjacielem i zarazem częścią ciała Prim. Oko-pająk, czy pająk-oko, jak wolimy to istota, która pozwoli nam wejść w miejsca, które dla naszej nastolatki są niemożliwe do odwiedzenia. Przejdzie przez przejście dla kota, wespnie się na drzewo, a także stoczy pojedynek z kotem, w otoczeniu gnomów. 

Ale nasz towarzysz posiada jeszcze jedną funkcję. Jest okiem Prim, które pozwoli widzieć to co jest przed nami ukryte, to co dotyczy innych postaci tejże gry, widzieć ich marzenia, hobby, działania. Umiejętność ta to zarówno wzbogacenie wielowątkowej zabawy, ale także zadaniowa część rozgrywki.

PRIM będzie nas bawić, będzie także stawiać wyzwania umysłowe

A ta bogata jest w klasyczne rozwiązania point-and-clicków, czyli zagadki przygodowe, których w grze znajdziemy najwięcej. Ponieważ przedmiotów do odszukania w PRIM jest naprawdę sporo, a lista rzeczy w ekwipunku stale rośnie, twórcy wbudowali w rozgrywkę możliwość podświetlania miejsc interaktywnych. Ale jak się okazuje, taka funkcja nie jest nam dostarczona od razu, bez naszego udziału, automatycznie. Musimy sam ją sobie zdobyć, wyciągając świecące punkciki ze słoika. 

W ten sposób hotspoty stanowią nie tylko pomoc, ale także część zadania w grze, a co ciekawe, aktywują także inną, niezwykle pomysłową pomoc. Otóż w razie zatknięcia się w zadaniu, którego kolejne etapy systematycznie zapisywane są w notatniku Prim, możemy posłużyć się zakładką w naszym dzienniku, w którym znajduje się Hotspot Queen, czyli Królowa Hotspotów, śmiejąca się, zabawna postać, która po kolei, jeśli tylko klikniemy na zakładkę z podpowiedzią, odsłoni nam nowe etapy pomocy, aż do właściwej odpowiedzi.

Zadania przedmiotowe to oczywiście nie wszystko. Ważnym elementem są dialogi, które przeprowadzimy z licznymi postaciami gry, dla których inspiracją stała się mitologia grecka, ale nie tylko. Poznamy samą Śmierć, czyli Ponurego Żniwiarza, znanego jako Thanatos, jego siostrę Keres, żoną Hadesa znaną jako Persefona, przewoźnika dusz Charona, a także trzy siostry Mojry, w tym wypadku jedną osobą w trzech postaciach - Lachesis Atropos i Clotho, wisielca Hank'a, czy Meddie, która skojarzy się wam z mitologiczną Meduzą, zamieniającą ludzi w kamienie.

Pogawędki, które często przeprowadzimy z postaciami drugo, czy trzecioplanowymi, pchające fabułę do przodu to nie wszystko. Choć nie mamy w grze zagadek logicznych to znajdziemy w niej dwie ważne minigry. 

W jednej przejmiemy kontrolę nad okiem-pająkiem i spróbujemy zdobyć duszę, zabrać ją kotu, tocząc rozgrywkę będącą uproszczoną grą na szachownicy, czymś w rodzaju gry w warcaby, zwaną Game of Gnomes, ulubioną grą jednej z postaci opisywanej przygodówki, sympatycznego, romantycznego Echo, zakochanego w jednej z Mojr. 

Jest w Krainie Umarłych także gra, w którą grają prawie wszyscy, karcianka - casketball cards, gra w trumny, która stanie się dla nas kolejnym wyzwaniem, kolejną minią grą. Aby w ogóle móc w nią zagrać musimy najpierw odszukać karty porozrzucane po wielu, dość mocno wypełnionych lokacjach. Nie jest to wcale takie łatwe, tym bardziej, że karty nie podświetlają się jak klasyczne hotspoty. 

Przyznam się, że karcianki nie są moim ulubionym gatunkiem growym, więc do tego zadania podchodziłam dość sceptycznie, tym bardziej, że jest ono nieliniowe, z różnymi kartami, i indywidualnym sposobem przejścia. Na szczęście zadanie można pominąć. Wystarczy, że z każdą z postaci, z którą zagrać musimy, rozegramy po jednej przegranej turze. 

Czarno-biały świat nie musi być bezbarwny

Urokliwa ścieżka dźwiękowa, dobre aktorstwo, fajne, i wcale nie łatwa zagadki i wciągająca fabuła to składowe gry, którą spaja ręcznie rysowana, przepiękna grafika. Rysowanych, kreskówkowych przygodówek nigdy nie będzie mi za dużo, ale PRIM wygląda inaczej niż większość znanych mi tytułów z tegoż gatunku.

Choć jest to przygoda w pełni czarno-biała, ani przez moment nie przełamana kolorami, nawet jednym, wcale nie jest projektem bezbarwnym, i nijakim. Ta gra żyje swoim mrokiem, łagodzonym przez humor, sprawnie, trochę karykaturalnie, komicznie narysowane postaci. 

Nie znajdziemy w niej pustki i nudy. I choć lokacje bohaterami i postaciami nie są wypełnione, to ilość szczegółów i szczególików jest iście imponująca, co sprawia, że wspomniane już karty wcale nie jest ta łatwo odnaleźć. 

Klimatu dodają rozgrywce i potęgują wrażenia graficzne, równie czarno-białe, nieco ponure, ale niezwykle klimatyczne animacje, które nie tylko rozbudowują fabułę, ale i nawiązują do życia po życiu, do tego co czeka nas po śmierci. Powagę sytuacji i pewien rodzaj zimnej smutnej nostalgii ociepla humor, i cięte riposty inteligentnej Prim.  

Chciałoby się zagrać w PRIM po polsku, oj chciało! 

PRIM to gra dostępna w pełnej angielskiej i w pełnej niemieckiej wersji językowej. Wprawdzie nie sprawdzałam jeszcze niemieckiej wersji, ale angielska brzmi naprawdę świetnie. Dosłownie każda postać jest głosowo wiarygodna, zabawna, prawdziwa i wyraża tembrem głosu szereg emocji, które im towarzyszą. 

Niestety jest to kolejna gra, choć dostępna w wielu językach w formie napisów, bez polskiej lokalizacji. Nie zagramy nią niestety w ojczystym języku, na czym ta gra według mnie traci wielu potencjalnych graczy.

Dialogi i świetna praca aktorska to nie wszystko co dźwiękowo nam w owej przygodówce towarzyszy. Otaczają nas dźwięki otoczenia, które również są bardzo wiarygodne, ale także klimatyczna ścieżka dźwiękowa w wykonaniu orkiestry, nagrana na żywo przez Film Orchestra Babelsberg.

PRIM - podsumowanie recenzji

PRIM to przygoda traktująca o poważnych rzeczach w sposób łagodny, przemyślany i taktowny, ale przede wszystkim zabawny. W niezbyt długiej grze, spakowanej fabularnie w urokliwej, acz bardzo specyficznej graficznie otoczce, rozgrywającej się w świecie umarłych, znajdziemy jakże wiele z naszego codziennego życia, znanych problemów, relacji dziecko-rodzic. 

Zbuntowana nastolatka zmagająca się z nagłą śmiercią matki. Ojciec, który nie umie, bądź nie chce by jego dziecko żyło na własnych regułach. Szesnastolatka, która nie zamierza poddać się surowym regułom "tatusia". Odpuszczenie i poluzowanie zasad. Pogodzenie się z nową jakością życia, z nowym miejscem życia. To i wiele więcej!

Poważne tematyka w zdawałoby się mało poważnej przygodówce, kreskówkowej, wielu powiedziałoby karykaturalnej, a z pewnością bardzo charakterystycznej, bo czarno-białej, nadaje opowieści z przesłaniem i pewnym morałem, zupełnie innego wyrazu. Pozbawione kolorów życie po starcia matki, przyjaciela i dawnego życia, okazuje się nie być takie przytłaczające, gdy tylko zechce się zrozumieć, gdy tylko postara się odpuścić, wpuścić do życia nowe, nowe zaakceptować.

To wszystko postarali się nam przekazać twórcy PRIM, oprócz moralizowania niosąc również przygodowe dobro, czyli grywalność swojego projektu. Na plus oczywiście klasyczny typ rozgrywki, pozbawiony udziwnień zręcznościowych, zagadki i mini-gry, które wymagają od graczy sporego zaangażowania, a także możliwość grania więcej niż jedną postacią, między innymi nietypowym, acz bardzo słodkim okiem-pająkiem. 

Jednocześnie deweloperzy nie pozostawili graczy samym sobie, wbudowując w rozgrywkę bardzo ciekawie zaprojektowany przygodowy ratunek, którym służy, w kilku etapach "hintów", rozbawiona Hotspot Queen, która nie tylko przynosi pomoc, ale wnosi do samej zabawy wiele radości o uśmiechu, zarażając swoich optymizmem, ale i nieco zastanawiając królewską pyszałkowatością. 

Piękna, ręcznie rysowana grafika, w stonowanej, jednolitej czarno-białej grafice, jest jednocześnie pełna życia i niezwykle szczegółowa, co i równie zabawna oraz groteskowo mroczna. 

Całość spaja świetna angielska wersja głosowa (wciąż nie sprawdziłam niemieckiej, choć bardzo mnie kusi, i pewnie to zrobię) i równie rewelacyjna oprawa dźwiękowa, która wrażenia czerpane z rozgrywki potęguje ścieżką dźwiękową nagraną na żywo przez Film Orchestra Babelsberg.

Niestety po raz kolejny smuci jedno...., brak polskiej wersji językowej w formie napisów. Przygodówka, która dostępna jest w tak wielu lokalizacjach językowych, czyli po angielsku, niemiecku, włosku, hiszpańsku, francusku i portugalsku, nie posiada naszej ojczystej lokalizacji językowej. Przez to, jak sądzę, i mam pewne potwierdzenia z własnego kręgu znajomych, tytuł traci część polskich graczy, którzy odpuszczają sobie granie, czekając na jej znaczną przecenę. 

Szkoda, że tak jest bo PRIM to godna uwagi, przemyślana i wciągająca przygodówka, którą warto sprawdzić, w którą warto zagrać. Jeśli miałabym się jednak do czegoś przyczepić, to jak dla mnie jest nieco krótka, trochę tak, jakby miała mieć ciąg dalszy, a jedna mini-gra nie jest w moim guście. Nie mniej jednak czas spędzony z nastolatką Prim, jej przyjacielem Tristanem, okiem-pająkiem i innymi postaciami uważam za udany i bardzo owocny. Do Krainy Umarłych powrócę, między innymi szukając pozostałych osiągnięć. Wam natomiast polecam sprawdzenia przygodówki PRIM osobiście, bo jest to tytuł tego warty.

Moja ocena 8,5/10.

Serdecznie dziękuję Common Colors i Application Systems Heidelberg za udostępnienie gry do recenzji!

Zalety:

  • Przemyślania fabuła z przesłaniem;
  • Przepiękna, choć czarno-biała grafika;
  • Humor i nawiązania (dość liczne);
  • Ciekawe postaci, w tym oko-pająk;
  • Możliwość grania trzema bohaterami;
  • Zagadki (poza jedną mini grą);
  • Ciekawy sposób podpowiedzi;
  • Klasyka przygodowa;
  • Ścieżka dźwiękowa;
  • Angielski dubbing

Wady

  • Jednak zbyt krótka;
  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Mini gra karciana, ale to dlatego, że nie przepadam za karciankami