Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mitologia słowiańska, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mitologia słowiańska, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2026

Pilipka, dwuwymiarowa przygodówka osadzona w słowiańskiej mitologii

Pilipka, dwuwymiarowa przygodówka osadzona w słowiańskiej mitologii

 

Przygodówka w ręcznie malowanym stylu, osadzona w słowiańskiej mitologii, z mitycznymi stworzeniami i zagadkami oraz ludowym folkorem, zatytułowana Pilipka, ma już swoje miejsce na platformie Steam. 

Dwuwymiarowa przygodówka, w klasycznym stylu "wskaż i kliknij", dla której inspiracją stała się słowiańska mitologia, a dokładnie poszukiwanie kwiatu paproci, co miało również miejsce w polskiej przygodówce The End of the Sun, której recenzję oraz szczegółowy poradnik/solucję znajdziecie na blogu, zatytułowana Pilipka, ma swoje miejsce na Steam. Gra stworzona została przez studio WinkGameLab i swoją premierę ma mieć w tym roku.

Warto przeczytać również:



W grze Pilipka wcielamy się w młodego bohatera, który nieustannie pakuje się w absurdalne, często kłopotliwe sytyacje. Jest chłopcem, który wychowywał się w sierocińcu, marzącym o wielkich przygodach i byciu sławnym. Usłyszawszy legendę o kwiecie paproci, postanawia go odnaleźć. Zaczynając swoją podróż w tętniącej życiem karczmie, gdzie pracuje dla jedzenia, wkrótce orientuje się, że nie wszystko jest takie jakim wydawało się na początku. 

Pilipka oferuje graczom świeże spojrzenie na słowiańską mitologię, zagłębiając graczy w opowieść z białoruskim floklorem. W grze natkniemy się na syreny, gobliny, diabły. A wszystko w ręcznie rysowanej opowieści w klasycznym stylu, z operowaniem światłem i cieniem, dzięki blaskowi lamp naftowych. 


Rozgrywka, która w żadnym stopniu nie jest straszna, czy choćby mroczna, a jedynie tajemnicza, skupia się na klasycznych rozwiązaniach przygodowych - eksploracji, rozmowach z postaciami, zbieraniu i używaniu przedmiotów oraz rozwiązywaniu zagadek logicznych. Gra posiada dawkę humoru, wiele sekretów oraz zwrotów akcji. 

Przygodówka nie posiada dialogów mówionych, a jedynie napisy, ale ma być dostępna także z napisami w języku polskim. 

Premiera przygodówki Pilipka, na platformie Steam, na PC przewidziana jest w 2026 roku. Dokładna data nie została ogłoszona.

Karta Steam 





wtorek, 7 kwietnia 2026

Olga - Episode 1 - gra pokazana na nowym zwiastunie

Olga - Episode 1 - gra pokazana na nowym zwiastunie

 

Olga, epizodyczna przygodówka o bogatej fabule, z liniową rozgrywką, gra o wspomnianiach z dzieciństwa u dziadków, została pokazna na nowym zwiastiunie. Data premiery gry przewidziana jest w tym roku.

Na ten rok zaplanowana jest data premiery przygodowej gry w epizodycznej formie, przytulnej opowieści o dziewczynce spędzającej czas u swoich dziadków, mieszkających w odizolowanej, górskiej wiosce. Olga - Episode 1 została przez twórców, a jest nim zespół studia Workbench Entertainment, pokazana na nowym zwiastunie. W grę zagrac mamy na platformie Steam jeszcze w tym roku. Póki co nie wiemy w jakim miesiącu. Na Steam wciąż można sprawdzać jej demo. 

Przeczytaj również:

Olga - Episode 1, to podzielona na części gra przygodowa, w której poznajemy tytułową Olgę, która po wyjeździe swoich rodziców za pracą, do innego kraju, trafia do dziadków. Mieszkają w górzystej, odizolowanej od cywilizacji wiosce  Belovodicy, gdzie nie ma telefonów, a jedyne spokój i natura. Wkrótce okazuje się, że miejsce to ma do zaoferowania nieco więcej niż dziewczynka sądziła.

Gra oferuje spokojną rozgrywkę, bez walki, z liniową fabułą, która jest przytulna i dość krótka. Inspiracją do powstania gry stała się mitologia słowiańska, a także elementy tradycji i kultury. 

Zwiastun oferuje wgląd w tajemnicę i mroczną stronę Belovodicy. Gracz będzie miał również okazję poznać fragmenty rozgrywki, które kształtują wrażenia i napięcie budowane w grze.

Premiera gry przewidziana jest na ten rok, w wersji na PC. Dokładna data nie została ogłoszona. Demo dostępne jest na Steam. 

Karta Steam - pobierz demo

czwartek, 1 stycznia 2026

Moje TOP 10 przygodówek roku 2025

Moje TOP 10 przygodówek roku 2025

 

Wczoraj w nocy pożegnaliśmy stary 2025 roku i przywitaliśmy nowy, świeży i jeszcze nie wypełniony przygodówkami rok 2026. Nowy rok to plany, ale równiez i podsumowania, także growe. Oto moja lista TOP 10 przygodówek 2025 roku!

Witam wszystkich w Nowym 2026 roku na moim blogu, zaczynając go od podsumowania tego w co grałam w roku ubiegłym, i jakie przygodówki najbardziej mnie pochłonęły oraz jakie, oczywiście według mnie, zasługują na TOP 10 2025 roku. Znalazły się tam zarówno klasyki typu "wskaż i kliknij", jak i gry narracyjno-eksploracyjne i nieco mroczne. 

Warto przeczytać również: 

Rok 2025 był dla mnie czasem, w którym przyszło mi poznać wcale nie mało gier przygodowych, w tym aż, a może jedynie, piętnaście godnych uwagi i umieszczenia ich na topowej liście minionego roku. Oczywiście z racji listy składającej się jedynie z dziesięciu pozycji wszystkie gry nie mogły znaleźć się w zestawie TOP 10. Kilka pozycji, dokładnie pięć wypadło poza listę, co oczywiście nie oznacza, że były to tytuły gorszej jakości. To po prostu przygodówki, które zachwyciły mnie nieco mniej niż te, które znalazły się w topce. 

Gry, które znalazły się poza listą TOP 10

Pierwszą z takich pozycji jest polska przygodówka, na którą przyszło nam czekać bardzo długo, pojawiały się obawy, że tytuł finalnie nie doczeka się premiery. Tą grą jest klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij, zabierająca nas w kolorowy świat alternatywnych lat 20-tych XX wieku, zatytułowana Brassheart

Kolejnym tytułem jest zupełnie inna gatunkowo przygodówka, bowiem projekt łączący elementy wizualnej powieści z RPG, w klimacie grozy, gra w której śledzimy losy pewnej młodej kobiety, która staje się wampirem. Gra nosi tytuł Cabernet, a na blogu znajdziecie nie tylko jej recenzję, ale równie poradnik/solucję

Na liście TOP 10, choć mocno się nad tą grą zastanawiałam, nie znalazła się również przygodówka w westernowym stylu, oferująca klasyczną rozgrywkę point-and-click, ale pozwalająca do pewnych rozwiązań podchodzić w bardzo różny sposób. Tą grą jest oczywiście Rosewater, przygoda na więcej niż jeden raz. 

Tytułem, który w starym roku mocniej mnie zainteresował, ale nie znalazł się na liście jest także przygodowy symulator chodzenia z klimacie grozy, gra stworzona przez niezależnego twórcę, zabierająca gracza do Parku Narodowego Ashwood Creek. Przygodówka, która zachwyciła mnie klimatem nosi tytuł Radiolight.

Na listę topowych przygodówek roku 2025 nie załapała się również kolejna produkcja od studia odpowiedzialnego za Gibbous: A Cthulhu Adventure, której poradnik jak zdobyć 100% osiągnięć pojawił się na blogu całkiem niedawno. Grą ową jest połączenie przygodówki z tytułem RPG, w eksploracyjnym, narracyjnym stylu, przygoda zabierająca graczy do szkoły magii w Transywalni Near Mage.

TOP 10 przygodówek 2025 roku

Przyszedł zatem czas na sprawdzenie co też wybrałam do topowej dziesiątki ubiegłego roku. Na liście znalazło się się sporo klasycznych gier przygodowych typu "wskaż i kliknij", kilka produkcji w lekkim klimacie grozy i dwa tytuły w narracyjno-eksploracyjnym stylu. Lista stworzona jest według mojej indywidualnej oceny i wrażeń z grania. Oczywiście nie musicie się z nią zgadzać. Dawajcie znać w komentarzach jak wyglądałoby Wasze TOP 10 😊

1. Foolish Mortals 

Stosunkowo świeża gra przygodowa, która do mojego top trafiła właściwie z marszu. Klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", odwołująca się do klasyki gatunku, bardzo mocno do serii Broken Sword. Gra w ręcznie malowanym stylu rozgrywająca się w Luizjanie lat 30-tych ubiegłego wieku, o skarbie, duchach i poszukiwaniu swojego miejsca. Oprócz jej recenzji na blogu znajdziecie również jej bardzo szczegółowy poradnik/solucję. Gra w której zagrało niemal wszystko, rozgrywka, grafika, myzyka, dubbing i klimat. Zabrakło jedynie polskiej wersji językowej. 

2. Elroy and the Aliens

I ponownie gra przygodowa w klasycznym stylu "wskaż i kliknij", w rysunkowej oprawie, która zachwyciła mnie pomysłem na siebie, klimatem łączącym współczesność i obce planety. Klasyczna przygodówka pozwalająca graczowi wcielić się w dwie postaci i wraz z nimi rozwiązać zagadkę zniknięcia pewnego archeologa. W grze, której szczegółowy poradnik/solucję znajdziecie na blogu, dobrze współgra komediowa fabuła, w której znajdziecie sporo zagadek i profesjonalna angielska wersja. Posiada również sporo zagadek, w tym wiele przedmiotowych. Niestety znów brakowało mi możliwości zagrania po polsku. 

3. The End of the Sun

Na podium nie mogło zabraknąć rodzimej gry przygodowej, polskiej narracyjnej, eksploracyjnej przygody dla której inspiracją stała się mitologia słowiańska, wciąż zbyt mało doceniana. W grze, która oferuje dość charakterystyczny system rozgrywki cofania się w czasie i łączenia fragmentów opowieści, wcielamy się w żercę mającego zdolność podróżowania w czasie. Przygodówka zachwyca słowiańskim klimatem, intrygującym podejściem do opowiedzenia fabuły, fajnymi zagadkami, przepiękną ścieżką muzyczną i miłą dla oka grafiką, ze zmieniającymi się porami roku. Jest również dostępna w pełnej polskiej wersji językowej, co mnie niezmiernie cieszy. Na blogu znajdziecie jej recenzję, ale również szczegółowy poradnik/solucję

4. Broken Sword - Shadow of the Templars: Reforged

Nieco za podium znalazła się gra, która tak właściwie jest przeróbką doskonałego przygodowego klasyka Broken Sword: The Shadow of the Templars, w którym George Stobbart i Nico Collard współpracują nad sprawą, w której wplątani są Templeriusze. Gra, która zyskała nowe życie, w tym dźwięk i przede wszystkim grafikę, może nie powinna znalaźć się aż tak wysoko na liście, ale z racji tego, że kocham serię Broken Sword, a owa przeróbka jest bardzo, bardzo udana, i już na szczęście dostępna również po polsku, na tak wysokim miejscu w topce musiała się znaleźć. Oprócz jej recenzji na blogu również jej poradnik/solucję. Jeszcze w tym roku doczekać mamy się odnowionej części drugiej, w postaci Broken Sword: Dymiące Zwierciadło: Reforged

5. Amerzone: The Explorer’s Legacy

Na piątym miejscu, oczywiście według mojego uznania, znalazła się kolejna growa preróbka, choć zdecydowanie bardziej odmieniona, ulepszona i dopracowana, względem oryginału. Przygodowa opowieść w rozgrywce wpisującej się nieco w symulator chodzenia, w narracyjnym, eksploracyjnym stylu, ale z zagadkami to zupełnie nowa wersja kultowego Amerzone. Gra musiała znaleźć się na liście, bowiem zaintrygowała mnie klimatem, melancholijnym stylem opowieści, wciągającą fabułą, świeżym spojrzeniem na oryginalną opowieść i całkiem zgrabnymi zagadkami. To także tytuł dostępny z polskimi napisami, co oczywiście cieszy. Na blogu znajdziecie nie tylko recenzję tejże gry, ale i szczegółowy poradnik/solucję ze 100% dochodzeniami.

6. Slender Threads

Drugą piątkę, wcale nie zgorszą, otwiera przygodówka "wskaż i kliknij" w rysunkowym, acz mrocznym, nieco psychodelicznym stylu. Wchodzimy w niej w buty pewnego pisarza, który udając się do cichego miasteczka staje naprzeciw bardzo mrocznej tajemnicy. Gra przyciąga klimatem, wciągającą fabułą, wieloma zwrotami akcji i graficznym, nieco psychodelicznym stylem. Ta gra to makabra, humor i tajemnica w bardzo urokliwej oprawie. Przygoda ma bardzo dużo zalet i jedną zasadniczą wadę. Nie jest dostępna po polsku. 

7. Old Skies

Swoje miejsce w moich topowych produkcjach minionego roku zajmuje również kolejna przygodówka od twórców wielu znanych i cenionych gier przygodowych. Tytuł, w którym wcielamy się w agentkę czasu, mającą za zadaniem pilnowanie, by nie doszło do złamania zasad podróży w czasie, przyciąga przede wszystkim niezwykle emocjonalną opowieścią, która niejednego graczy nie tyle doprowadzi do łez (choć jest to możliwe), ale do zadumy nad moralnymi wyborami. Przygodówka w ładnej oprawie graficznej, z ciekawymi zagadkami związanymi z czasem. Niestety nie dostępna po polsku.

8. Simon the Sorcerer Origins

Powoli zbliżamy się do końca mojego zestawienia. Trzy ostatnie miejsca TOP 10 rozpoczyna przygodówka, która zadebiutowała podobnie jak Foolish Mortals, całkiem niedawno, bowiem pod koniec października. Jest to przygodowy prequel uznanej serii przygodówek o Szymku Czarodzieju, gra w której dowiadujemy się jak i dlaczego Szymon stał się czarodziejem. Gra, która niedawno zyskała nową zawartość, w darmowej aktualizacji, przyciąga całkiem nie łatwą rozgrywką, miłą dla oka oprawą graficzną, fajnymi zagadkami i tym, iż dostępna jest w polskiej wersji językowej. Na blogu znajdziecie również jej poradnik/solucję

9. Kathy Rain 2: Soothsayer

Przedostatnią grą na mojej topowej liście jest kontynuacja klasycznej, wykonanej w retro stylu przygodówki Kathy Rain. Opowieść, która zyskała nieco bardziej dopracowaną grafikę, choć równie retro, pozwala ponownie wcielić się nam w tytułową Kathy Rain, której przychodzi zmierzyć się z dość trudnym, powiedziałabym wręcz nadprzyrodzonym zadaniem. Gra posiada bardzo fajny klimat, rozbudowane, czasami wręcz bardzo skoplikowane zagadki i zbyt, jak dla mnie czasowo-zręcznościowy finał. Nie zagramy w nią również po polsku. Nie mniej jednak grając w ów tytuł, można poczuć się detektywką, bądź detektywem pełną gębą. 

10. The Drifter

Zestawienie zamyka przygodówka stworzona przez niezależnego twórcę, również w retro, mocno pikselowym stylu, będąca thrillerem z paranormalnymi akccentami. Gra, która zdecydowanie przyciąga niesamowitą fabułą i utrzymuje klimat przez całą rozgrywkę to historia pewnego mężczyzny złamanego życiem. Jest to klasyczna przygodówka "wskaż i kliknij", choć znalazły się w niej także akcenty zadań czasowych, za którymi osobiście nie przepadam, stąd ostatnie miejsce na liście. Niestety nie jest również dostępna z polskimi napisami. 

OK! Oto pełna już lista tytułów, które przyciągnęły moją uwagę najbardziej, i które z całym przekonaniem mogę Wam polecić...., jeśli jeszcze w nie nie graliście. Nie we wszystki docenione i dobrze oceniane przez graczy przygodówki roku 2025 udało mi się zagrać. Nie wszystkie ograne wzbudziły mój zachwyt, czym podzielę się w odrębnym artykule.

Chętnie przeczytam Wasze propozycji topowych produkcji, bardzo chętnie poznam Wasze typy. Dawajcie znać w komenatrzach co Was zaciekawiło, co zachwyciło i co polecacie.

A tymczasem życzę udanego roku 2026 i doskonałych wrażeń z gier przygodowych minionego, jak i nowego roku! 

czwartek, 27 lutego 2025

The end of the Sun - recenzja. Słowiańska opowieść obrazem i dźwiękiem pisana

The end of the Sun - recenzja. Słowiańska opowieść obrazem i dźwiękiem pisana

 

Zapraszam serdecznie do przeczytania recenzji przygodowej gry eksploracyjnej w narracyjnym słowiańskim stylu, zatytułowanej The end of the Sun, stworzonej przez niewielki, bo dwuosobowy zespół studia The End of the Sun Team. Miłej lektury! 

Jako Polacy możemy być dumni z wielu znanych pisarzy, z poetów, pięknych miejsc i podniosłych wydarzeń. My, gracze, możemy chwalić się grami odnoszącymi sukcesy na całym świecie, tworzonymi  przez polskich twórców. Naszym growym towarem eksportowym jest oczywiście Wiedźmin, gra CD Projekt Red, która o słowiańskość zahacza, i słowiańskości hołduje, ale nie tylko na niej się skupia. Dziś jednak nie o Wiedźminie, a o eksploracyjnej, narracyjnej i na wskroś słowiańskiej grze zatytułowanej The end of the Sun, w którą miałam przyjemność zagrać, i opisać w recenzji dzięki uprzejmości jej twórców. Serdecznie za to dziękuję. Was natomiast zachęcam do poznania mojej recenzji, i oczywiście samej gry. Bo nadmienię na wstępie, zdecydowanie warto! 

Może zainteresuje Cię także:

Słowiańskość to coś co powinniśmy kultywować. Twórcy o tym wiedzą! 

Kultura słowiańska, mitologia Słowian, mity i legendy, jakby nie patrzeć... nasze dziedzictwo, które w niektórych wierzeniach przetrwało do dziś, spróbowało przenieść do gry niewielkie studio The End of the Sun Team, czyli Jakub Machowski oraz Kinga Rąpała, w swym debiutanckim przygodowym projekcie The end of the Sun. Świat, w którym stykają się ze sobą różne rzeczywistości, Nawi, Jawi i Prawi, kraina, gdzie pradawne bóstwa mają wpływ na ludzkie życie płynące rytmem napędzanym najważniejszymi świętami Słowian, podczas czterech pór roku. To wszystko, i dużo więcej znajdziemy w klasycznej grze eksploracyjnej, którą potocznie określamy symulatorem chodzenia.

Ale rozgrywka zbudowana na przemierzaniu świata przedstawionego, i to w sposób przemyślany, szczegółowy i tak słowiański, jak najbardziej się da, nie jest tu tylko czczym łażeniem z kąta w kąt, czy z lokacji do lokacji. Dwie osoby postanowiły sobie za cel stworzenie przygody napisanej i przekazanej graczom z sercem na dłoni, z miłością i oddaniem. Twórcy nie tylko wymyślili sobie jak gra ma wyglądać, nie tylko stworzyli jej fabułę i zaplanowani rozgrywkę, ale również poświęcili swój czas i wszystkie swoje siły oraz możliwości, by wykreować świat oparty na rzeczywistych elementach słowiańskości, polskości, jak to możliwe.

Jakub i Kinga spędzali czas na wędrowaniu po naszym pięknym kraju, którego, śmiem twierdzić, większość z nas dobrze nie poznało, by fotografować i przenosić do swojej gry prawdziwe domy wiejskie, maszyny rolnicze, wyposażenie domostw, a nawet stroje. Do przygodówki, do świata, który możemy eksplorować, przeniesione zostały zabitki etnograficzne, domy ze wsi Zalipie. 

Serce rośnie ile dobroci i ile słowiańskiej mitologii, którą wprawdzie udaje się przemycić do gier, także przygodowych, i mam tu na myślę choćby polską grę Mira, której recenzję oraz poradnik/solucję napisałam dla lubiegrać.pl, czy ostatnio recenzowany przeze mnie Cabernetudało się autorom The end of the Sun w swojej grze ujawnić. 

Do czynienia mamy tu z postaciami żywo wyjętymi z wierzeń słowiańskich, takimi jak utopce, wiła, domowe skrzaty czy mityczny ognisty ptak, zwany Rarogiem, czy strażnik lasu znany jako Leszy. Na swojej drodze napotykamy słowiańskie bóstwa, a twórcy raczą nas nie tylko samą fabułą, ale także czystą wiedzą ze świata Słowian, która nie wiedzieć czemu jest taki zapomniany, o którym mówi się mało, a nawet wcale. 

Wraz z postaciami gry, a jest ich kilka, śledzimy emocjonalną, pradawną, ale jakże współczesną historię miłości, która rozgrywa się podczas czterech pór roku, a w której oprócz wątku naszych bohaterów, mamy okazję przyjrzeć się także słowiańskim obrzędom, takim jak Noc Kupały, Dziady, Jare Gody, związane z Wielkanocą czy Szczodre Gody, które obrazują nasz Boże Narodzenie. 

The end of the Sun - opowieść emocjonalna, nie tylko miłosną historią budowana

The end of the Sun to opowieść, która, jak już wspomniałam rozgrywa się podczas czterech pór roku, a jej bohaterami są Mira i Nadimir, którzy są postaciami głównymi tej opowieści, parą zakochanych w sobie ludzi, których historię poznajemy nie tylko na przestrzeni roku, i zmieniających się pór, ale także kilkudziesięciu lat. Ich historia dawkowana jest graczom powoli, bywa, że niechronologicznie, w zależności od naszej rozgrywki. Ale dzięki nim poznajemy także dwie inne postaci, ojca i matkę Nadimira, czyli Dalima i Dobromiłe. 

O ich życiu dowiadujemy się jednak nie poprzez nimi kierowanie, ale dzięki żercy, czyli słowiańskiemu podróżnikowi w czasie, rodzajowi kapłana, który pewnego dnia przybywa do Wierzbowej wsi, by odszukać i złapać mitycznego ognistego ptaka, znanego Rarogiem, słowiańskiego odpowiednika Feniksa, istoty ognistej, odradzającej się z popiołów.

Żerca podróżując po czasie, przenosząc się między ogniskami, a Drzewem Życia, stabilizuje i zmienia ścieżki losu, nie tylko wpływając na wydarzenia, ale je modyfikując. To dzięki niemy poznajemy historię owej pary, od dzieciństwa, aż po starość. Przy okazji raczeni jesteśmy sporą dawką mitycznych, słowiańskich legend i tajemnicami, które poprzez zagadki i zadania odkrywamy. 

Graficzne i muzyczne mistrzostwo świata. Ależ ta gra jest piękna, nie tylko wizualnie! 

Opowieść odkrywamy chłonąc nie tylko niezwykle ciekawą, przepełnioną mitologią, pradawną i tajemniczą, ale także dzięki temu co jesteśmy w stanie zobaczyć w grze oraz usłyszeć. Aż niewiarygodne, że niewielkie, niezależne studio zdołało stworzyć tak bogatą w detale, tak różnorodną pod względem roślinności i tak wielowymiarową, tętniącą życiem, przepiękną grafikę.

Nie sposób słowami opisać, jak rozległy jest otwarty świat jaki eksplorujemy w The end of the Sun, jaki inny w każdej porze roku jaką przemierzamy, i jaki natchniony, gdy zwiedzamy go skupiając się na  słowiańskich legendach. 

Każda pora roku ma swój niepowtarzalny klimat, charakterystyczne atrybuty lata, jesieni, zimy, czy wiosny. Szczegółowość jest tak wielka, a obszar do zwiedzania tak rozległy, i taki autentyczny, taki rzeczywisty, że niemal na własnej skórze odczuwamy piekące słońce lata, czujemy chłodniejszy podmuch jesieni, smagani jesteśmy zimową zawieją, czy czujemy rześki powiew wiosny

Uroda graficzna recenzowanej gry, która podobnie jak fabułę, tak i kolejne fragmenty mapy, odkrywa graczom w swoim własnym rytmie i stopniowo, jest oczywista, jednoznaczna i niepodważalna. Cudownie chodzić po przepełnionych urokiem i szczegółowością leśnych duktach, rzecznych plażach czy gospodarstwach domowych. Mnogość roślin i drzew smaganych wiatrem, szereg przedmiotów z pieczołowitością oddających życie pradawnych chłopów i chłopek, nadaje grze nie tylko prawdziwości, ale i znaczenia kulturowego, które powinniśmy jako Słowianie kultywować.

Ale przepiękna grafika to nie wszystko co przyciąga i co napawa radością i dumą, zważywszy, że jest to gra polskiego, i to malutkiego studia. Jest jeszcze niesamowita ścieżka dźwiękowa, szczególnie muzyczna, którą nie sposób przeoczyć, bo niezwykle mocno jest w tym tytule zarysowana. 

Nie pomyślcie jednak, że przysłania ona graczowi rozgrywkę, że ją tłumi, czy przytłacza. Nic z tych rzeczy...., ona wybija opowieść, potęguję jej słowiańskość, jej narracyjny, nieco baśniowy, fantasy klimat, którym The end of the Sun jest wypełnione. 

Przyznam się, że w wielu momentach porzucałam rozgrywkę zatrzymując się, by w spokoju posłuchać przepięknych pieśni, niesamowitej muzyki, która wywoływała na mojej skórze ciarki, i która była miodem lejącym się na moje uszy. Po raz kolejny nie mogę wyjść z podziwu, że i ona została stworzona przez ten niewielki deweloperski zespół. Brawo i jeszcze raz brawo!

Nie można zapomnieć także, że dwójka ludzi, dwójka zapaleńców stawiających sobie za cel stworzenie jak najbardziej doskonałej gry, zdołała wydać swój tytuł także w pełnej polskiej wersji językowej, która często przynależna jest grom z wysokiej półki, tym AAA. W dobie wydawania także polskich gier, bez polskiej wersji, w dobie przygodówek, w które zagramy po polsku tylko wtedy, gdy ktoś poświęci swój czas na ręczne lub mechaniczne spolszczenie, pełna polska wersja niezależnej przygodówki, to wielki, ogromny plus, warty uznania. 

A co z rozgrywką? Czy to tylko symulator chodzenia? 

The end of the Sun jest przygodówką eksploracyjną, którą z pewnością możemy określić jako klasyczny symulator chodzenie, w którym eksplorujemy rozległy, otwarty świat, wyposażeni w mapę, która z czasem odkrywa przed nami kolejne lokacje, nowe obszary. I choć mapa, według mnie jest najsłabszym elementem tej gry, jeśli już się jej nauczy, rozgrywka może być przyjemniejsza, a wędrowanie po wielkim terenie, mniej trudne. 

Nie jest niczym zaskakującym, że na obszernym terenie, który możemy zwiedzać prawie swobodnie, choć nie zawsze, gdyż bywają miejsce z niewidzialną ścianą, łatwo się zgubić. Ja, osoba, która z orientację w terenie mam wielki problem, musiałam długo uczuć się ścieżek, którymi musiałam podróżować, posługując się WSAD, by nie kluczyć bez celu od ogniska, do ogniska, od lokacji, do lokacji.

Nadrzędnym celem naszej wędrówki po grze jest bowiem nie tylko sama eksploracja, ale także nawiązywanie połączeń z ogniskami, które pozwolą nam wędrować po różnych porach roku, odkrywając historię Mira, Nadimira, Dalima oraz Dobromiły. 

Stabilizowanie niestabilnych ścieżek losu to nie tylko narracja, gadanina i muzyczna otoczka, ale także zagadki. Recenzowana przeze mnie gra to nie tylko zwiedzanie, nie tylko słuchanie i podziwianie, ale także rozwiązywania ciekawych zagadek, które wynikają z fabuły, nierozerwalnie się z nią łącząc. Będziemy między innymi otwierać barierę, gdzie uwięziona jest dusza króla, ustawiając odpowiednie symbole, znalezione na kartach pamiętnika, kończyć rytuał związany z duszami, ustawiając odpowiednio maski, radzić sobie z obsługą maszyny do robienia lin, przy okazji doświadczając psot domowego ducha zwanego Domownikiem i wiele innych. 

Oprócz kilku ciekawych zagadek, tak jak wspominałam, nawiązujących do opowieści, i ją rozbudowujących, przyjdzie nam zbierać przedmioty, które trafiają do naszej mapy. Gra nie posiada bowiem klasycznego w przygodówkach ekwipunku, a zebrany przedmiot, jest w danym miejscu automatycznie używany. 

To co najmocniej mi w grze przeszkadzało, to brak ręcznego zapisywania rozgrywki w dowolnym momencie. Przygodówka posiada bowiem jedynie automatyczny zapis, ale i save na danym profilu. Gdy chcemy przejść po raz kolejny, co zdecydowanie ma tu sens, choćby dla chronologii opowieści, musimy posłużyć się kolejnym profilem. Tych jest w grze cztery. 

The end of the Sun - podsumowanie recenzji. Chce więcej takich gier! 

Przyszła pora na podsumowanie The end of the Sun, polskiej gry niezależnej, od niewielkiego studia, której przedsmak poczułam w wersji demo, której wrażenia znajdziecie na blogu. Recenzowana przeze mnie gra to powód do dumy dla Polaka, i żywe świadectwo tego, że zaangażowanie, praca i uczucie włożone w tworzenie gry, i wiara w swój projekt może przynieść spektakularne rezultaty. 

The end of the Sun to przepiękna graficznie, cudna muzycznie i niezwykle angażująca fabularnie opowieść, której narratorem i protagonistą jest słowiański kapłan, żerca. To jej słowiańskość, która nam jest, a przynajmniej powinna być tak bliska, to związane z nią legendy, istoty, a nawet muzyka, stanowi o wartości tego tytułu, który powinien być doceniany. 

Do worka dobroci dorzucić można jeszcze sporo ciekawych zagadek, spójnie łączących się z wątkiem fabularnym. A także swobodne i bardzo indywidualne eksplorowanie opowieści, dowolne przechodzenie między porami roku, indywidualne, często niechronologiczne, ale przez to intrygujące i tajemnicze. 

Zapomnieć nie sposób o  ogromnym, otwartym świecie, który można poznawać przez wiele godzin, możliwości odkrywania, bez wychodzenia z domu, polskich zabytków etnograficznych, ale także pełna polska wersja językowa, pozwalająca cieszyć się opowieścią skupiając się jedynie na niej, bez konieczności poświęcania uwagi na czytanie tekstu. 

Liczę na to, że The end of the Sun stanie się znane wielu graczom, w wielu krajach i otworzy twórcom furtkę do kolejnych, nie wiem czy akurat słowiańskich, ale równie udanych projektów. Serdecznie grę polecam, bo zdecydowanie warto! 

Moja ocena 9/10. 

Bardzo serdecznie dziękuję zespołowi studia The End of the Sun Team za udostępnienie mi klucza gry do recenzji. 

Grałam w wersję na komputery PC - Steam.  

Zalety:

  • Przepiękna historia, która niesie emocje, a która jest nam dawkowana;
  • Cudnie wykreowany, niesiony słowiańskością świat;
  • Przepiękna grafika;
  • Otwarty świat i mnóstwo miejsc do zwiedzania;
  • Dowolność eksploracji;
  • Niesamowity słowiański klimat;
  • Równie niesamowita ścieżka muzyczna;
  • Pełny polski dubbing (choć bywają pewne niedociągnięcia);
  • Ciekawe zagadki (to nie tylko symulator chodzenia);
  • Polskie zabytki etnograficzne przeniesione do gry

Wady:

  • Jak dla mnie nieco niezrozumiała mapa;
  • Brak możliwości zapisania gry w dowolnym miejscu;
  • Mogła by być możliwość szybkiej podróży 

czwartek, 20 lutego 2025

Cabernet - recenzja. Opowieść o przemianie i człowieczeństwu, z nutą słowiańskości

Cabernet - recenzja. Opowieść o przemianie i człowieczeństwu, z nutą słowiańskości

 


Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji przygodowej gry RPG, fabularnej opowieści o młodej wampirzycy walczącej o pozostanie bardziej ludzką niż wampirzą. Oto co myślę o grze Cabernet!

Tematyką wampirów świat interesował się od lat. Kiedyś ludzie wierzyli, i panicznie bali się istot nocy, które wstają ze swoich grobów, rzucają na ludzi i wysysają z nich całą krew. Wampiry pojawiały się w powieściach. Jedną z najbardziej znanych jest książka "Dracula" Brama Stokera czy "Wywiad z wampirem" autorstwa Anne Rice. Nocne istoty były motywami filmów i seriali, choćby Drakuli od Netflix, a także Pamiętników wampirów, słynnej serii Zmierzch bazującej na powieściowym cyklu czy serialowej ekranizacji Wywiadu z wampirem. Wampiryzm pojawiał się także w licznych produkcjach growych, między innymi w Dracula: ZmartwychwstanieDrakula: Ostatnie Sanktuarium urokliwej komediowej przygodówce A Vampyre Story, która będzie miała część dalszą, zatytułowaną A Vampyre Story: A Bat's Tale i wielu innych. 

Warto przeczytać również:

Wampirza tematyka mogła być brutalna i bezwzględna, taka jak choćby w filmie 30 dni mroku, ale mogła być milsza, spokojniejsza i bardziej ludzka, a przynajmniej taka być się starająca. Obraz tego jaka może być istota zamieniona w wampira, a jaką może się stać postarało się graczom pokazać studio Party for Introverts i wydawca Akupara Games w przygodowej grze fabularnej RPG, zatytułowanej Cabernet. Przygoda ta właśnie dziś ma swoją premierę, a ja dzięki uprzejmości twórców, którym serdecznie dziękuję, miałam okazję w nią zagrać i ją zrecenzować.

Cabernet - złożona fabuła o bardzo szerokiej tematyce

Cabernet to opowieść o lekarce, która traci swe młode życie. Elizaveta Morozova umiera w kwiecie wieku, nie doświadczając uroków życia, i pozostawiając za sobą często trudną i bolesną przeszłość. Wkrótce jednak okazuje się, że umarła jedynie dla świata ludzi, umarła dla dnia, ale nie dla nocy. Ktoś ożywił jej martwe ciało, tworząc z niej młodą, niedoświadczoną i zagubioną w nowej rzeczywistości wampirzycę. 

Oto znalazła się wśród jej podobnych istot, karmiących się czymś co zwane jest cabernet, a w rzeczywistości jest krwią, mogących pożywiać się ludźmi, na których wpływają umysłem, bądź śpiewem, mogącymi latać jak nietoperze, żyjącymi, ale jednocześnie martwymi dla świata.

Liza, młoda kobieta, dobra, uczynna, pragnąca nieść pomoc, musi znaleźć w sobie chęć życia dalej, poznać pozytywne, i jakże mroczne strony i zrozumieć, nauczyć się i pokochać bycie ludzkim, bądź te człowieczeństwo raz na zawsze porzucić. 

Cabernet to bardzo złożona fabularnie opowieść, która, choć rozgrywa się w świecie inspirowanym XIX-wieczną Europą Wschodnią, czyli mocno przenosi nas w czasie, dotyka wielu bardzo współcześnie trapiących ludzi problemów. 

Choć historia rozgrywa się w nocnym świecie wampirów, dla których ludzie są jedynie pożywką, to ludzkość i człowieczeństwo gra w niej pierwsze skrzypce. Natkniemy się na złożone i mające życiowe bolączki i wielkie problemy ludzkie istoty. Na tych co mierzą się z problemami zbyt częstego zaglądania do kieliszka, na oszustów, szarlatanów i hazardzistów. Nie zabraknie chciwości, zachłanności, zakazanych uciech czy zgnębionych i zmęczonych życiem żon. 

Dylematy, moralne za i przeciw i próba odnalezienia się w nowej, jakże trudnej rzeczywiści, również może zostać przeniesiona na nasze, współczesne poletko. Liza to wampirzyca z wielkim pragnieniem pozostania człowiekiem, walcząca o to, by z miłej i dobrodusznej młodej lekarki, nie stać się krwiożerczą morderczynią ludzi, nawet jeśli ci mają coś za uszami. 

Jej walkę samą z sobą, z naturą wampira można by porównać do walki dobra ze złem, którą od zawsze toczy człowiek i ludzkość jako taka. Z tą różnicą, że w grze to my właśnie mamy wpływ na to, w jaką stronę przechyli się szala moralności i czy poczciwa Liza nie stanie się złą Elizavetą.

Gra sprawnie, i dość przemyślanie mieszająca gatunki 

Cabernet to gra przygodowa, ale nie klasyczna pod tym względem, a łącząca w sobie kilka gatunków, w sposób bardzo przemyślany, racjonalny i płynny. Znajdziemy w niej elementy produkcji określanej jako wizualna powieść, czyli gier w narracyjnej, nastawionej na dialogowe wybory rozgrywki. To one decydują jak potoczy się opowieść, w jakim kierunku zmierzać będzie charakter naszej bohaterki, i jak bardzo ludzka czy bardziej wampirza się stanie. W tej części, a właściwie w tej sferze twórcy, (a zrobili to świetnie), postawili na fabułę, skupiając się w niej nie tylko na postaci Lizy, choć głównie ją i jej życie zgłębiamy, ale również na historię innych postaci, zarówno ludzkich, jak i wampirów, ale i tych zupełnie baśniowych, mitycznych czy pochodzących z legend.

Opisywana przeze mnie gra zgłębia również jakże bliskie nam zagadnienia, czyli słowiańskie mity i legendy, które ostatnio coraz mocniej zarysowują się w grach przygodowych, jak choćby w rodzimej grze The end of the Sun, której recenzja również niebawem pojawi się na blogu. Podczas eksploracji natkniemy się na postaci zaczerpnięte właśnie z mitologii słowiańskiej, jak choćby rusałkę. Spędzimy też noc Kupały, by mocniej zagłębić się w ten jakże rodzimy, znajomy nam temat.

Cabernet to nie tylko przygodówka, ale klasyczna rozgrywka RPG, w której fabule i jej śledzeniu towarzyszy umiejętne dbanie o zasoby finansowe jakie posiada Liza, właściwie wykorzystywanie czasu, który nasza bohaterka ma ograniczony jedynie na noc, czy doskonalenie postaci poprzez dodawania do rangi postaci nowych umiejętności. 

Pomagają w tym przeczytane książki, zdobyta wiedza, dodawana do kolejnych zdolności protagonistki, które zwiększają jej zdolności muzyczne, widzę o literaturze, pomagają lepiej wykorzystać logiczne myślenie i naukę, która Lizie jest bardzo bliska czy zgłębić dosadniej historię i aktualną politykę państwa. To wszystko pomaga pannie Morozovej nie tylko stawać się mądrzejszą i bardziej zaradną, ale i zdobyć zaufanie ludzi, którymi później, w ustronnym miejsce może się pożywiać (choć nie musi), ale także na zdobywanie zasobów finansowych. To jakimi finansami dysponuje nasza protagonistka ma znaczenie, powiedziałabym, że ma bardzo duże znaczenie. 

To dzięki pieniądzom możemy bowiem kupować wspomniany już napój, zwane cabernet i dzięki niemu pożywiać się i nie stracić życia. Istnienie Lizy na świecie jest, jak każdego wampira uzależnione o jedzenie, od krwi, którą pić musi. Nie może być także wykryta, bowiem ujawnienie się przed śmiertelnikiem także jest dla niej zagrożeniem, podobnie jak słońce i zbliżający się dzień. Noc to jedyny czas, kiedy Liza może wyjść z domu, zgłębiać tajemnice miasta, ludzi i wampirów, mierzyć się z kolejnymi zadaniami, i oczywiście się pożywiać. 

To czym i jak będzie się żywić zależy od gracza, co również świetnie wpisuje się z rozgrywkę RPG visual novel, jakim niewątpliwie gra jest. Na napój zamknięty w buteleczce musimy mieć pieniądze, również zdobyte z gry w karty (taka możliwość z grze jest), ale także zwędzone gdzieś po drodze, bądź otrzymane od danej growej postaci.

Możemy jednak żywić się bez pieniędzy, choćby zającami mieszkającymi w lesie, co wydaje się bardziej człowiecze, bądź ludźmi, których zaufanie musimy najpierw zdobyć. Problem w tym, że żywienie się zwierzętami, albo istotami człowieczymi, wiąże się ze wzrostem poziomu nihilizmu, co w grze oznacza stawanie się bardziej wampirem niż człowiekiem.

Dylematy moralne i trudność związana z rozsądnym zarządzaniem zasobami, borykanie się z upływem czasu, który płynie znacznie szybciej gdy przeczytamy książkę starając się poszerzyć umiejętności, a także stale zmniejszający się poziom nasycenia krwią, obrazowany przez poziom czerwonego płynu w szklance, sprawiają, że gra staje się bardziej wymagająca, trudniejsza i bardzo złożona. 

I choć nie znajdziemy w niej typowych zagadek logicznych, a przede wszystkim przedmiotowe, to lista zadań, także tych pobocznych staje się z czasem naprawdę długa. Przygoda podzielona na kilka rozdziałów toczy się stałym rytmem napędzanym upływającym czasem, w którym zbliżający się dzień gna Lizę do domu, gdzie czuje się bezpieczna, i gdzie na dzień musi położyć się w trumnie, by przespać do nocy.

To ile energii i ile "wampirzego życia" ma w sobie jeszcze Liza obrazuje nie tylko wspomniany już przeze mnie kieliszek z krwią, znajdujący się w lewym, górnym rogu, ale także dźwięk tykającego zegara, który nie da się nie usłyszeć oraz sama postać naszej młodej wampirzycy. Jej drobna, filigranowa osóbka zaczyna błyszczeć i staje się mniej wyraźna. Znak to, że natychmiast należy udać się do domu, gdzie czas zwalnia, i gdzie może poczuć się spokojniej. 

Nie można zapomnieć, że recenzowana przez mnie gra to również, i może przede wszystkim horror. Nie jest to jednak gierka, która będzie Was straszyć w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie, nie...., twórcy postawili tu na klimat, na atmosferę tajemnicy i niedopowiedzeń, którą ja najbardziej cenię sobie w przygodowych grach grozy. Nie można Cabernet odmówić tajemniczości, melancholii i zagadkowości, która wynika nie tylko z fabuły, płynnej i fabularnie rozbudowanej, ale także z grafiki, stylu poprowadzenie rozgrywki czy niesamowitej ścieżki dźwiękowej, o której napiszę niebawem. 

Cabernet - sterowanie, mechanika i growa otoczka

Cabernet to gra obsługiwana za pomocą klawiatury - WSAD, a także kontrolera. Wszystko co jest nam potrzebne do zgłębiania rozgrywki, jej mechanika i elementy rozgrywki zamknięte zostały w czym z rodzaju dziennika Lizy. 

Znajdziemy w niej charakter postaci, zadania do wykonania, zależne od rozmów, kalendarz pozwalający nam śledzić kolejność dni, a właściwie nocy, informacje ze świata gry, także te dotyczące słowiańskości, postaci, o których zdołaliśmy się coś dowiedzieć oraz inwentarz, czyli zebrane, bądź otrzymane od kogoś przedmioty. W dzienniku tym znajduje się także rozwój naszej protagonistki, czyli niebieska - ludzka natura i czerwona - wampirze. To jak poprowadzimy rozgrywkę, jak będziemy rozmawiali z ludźmi i wampirami oraz jak się pożywiamy, zależy to kim stanie się Liza. Będzie bardziej wampirem o ludzkich cechach, czy natura istoty nocy bezwarunkowo ją opanuje. 

Dziennik to także wspomniane już umiejętności i przedmioty, które w danym momencie, w danej chwili możemy użyć w tym czy innym miejscu. To także poziom naszych finansów, które pozwalą kupować potrzebny do życia czerwony napój, ale także nowe sukienki, książki i tym podobne rzeczy. Pamiętajcie jednak, że pieniądze szybko można stracić. 

Oprócz wspomnianego dziennika i jego interfejsowych możliwości, twórcy pobawili się także mechaniką wpisującą się w wampirzą naturę Lizy, którą odzwierciedlają interfejsowe ikony, dające graczom różne możliwości działania. 

Otóż nasza bohaterka będąc istotą nocą ma do dyspozycji nadprzyrodzone możliwości, takie jak latanie jako nietoperz, i jest ono niemal nieograniczone, a także bycie niewidzialną. Funkcja ta daje możliwość podejścia do ludzi i zwierząt niezauważonym, pozwala na łatwiejsze polowanie, ale także na podsłuchanie istotnych informacji. Podobnie jak opcja zmieniania się w wampira, jak i wszystkie cztery aktywowane przez ikony, jest ona ograniczona czasowo. Dlatego też w momentach istotnych, szczególnie jak próbujemy zapolować na błąkającego się w lesie zająca, by się pożywić, należy działać szybko.


Dodatkowo, pośród umiejętności, które wpływają na potencjalne ofiary, czynności, która pozwala nam nasze "pożywienie" uspokoić, jeśli tylko chcemy żywić się ludźmi, znalazł się także śpiew. Umiejętność ta sprawia, że Liza zaczyna przepięknie i słodko śpiewać, powodując, że potencjalna ofiara popada w pewne odrętwienie, rodzaj hipnozy, a przez to jest spokojna. Lizie nie grozi wtedy wykrycie i niechybnie śmierć. 

Pozostając przy kwestiach mechaniki i obsługi gry, należy również wspomnieć, że ów tytuł oprócz automatycznego zapisywania się rozgrywki, posiada także zapis ręczny. Nie można go jednak wykonać gdziekolwiek jesteśmy, a jedynie w pokoju Lizy, klikając na jej lustro. 

Styl wizualnej powieści z urokliwą grafiką

Cabernet to jak już nadmieniłam wcześniej gra, którą spokojnie zaliczyć można do stylu wizualnej powieści, nie tylko przez styl rozgrywki (pominąwszy oczywiście elementy RPG), ale także ze względu na jej graficzną prezentację. Bardzo mi ona przywołuje na myśl takie właśnie gatunkowo produkcje, które wydają się być rysunkowo proste, ale jedocześnie mają w sobie coś magicznego, tajemniczego i mocno frapującego.

Recenzowana przeze mnie przygodówka jest dziełem w rysunkowym stylu 2D, pełnym detali, z całkiem sporą ilością lokacji, w klimacie mocno pasującym do wieku dziewiętnastego. I choć nie uświadczymy w niej światła dziennego, choć słońce nie zaświeci na niebie, bo działamy tylko nocą, to gra w żadnym razie nie jest ciemna. Wręcz przeciwnie, eksplorowane lokacje są dobrze oświetlone, bardzo wyraźne i bardzo, bardzo szczegółowe.

Chociaż praktycznie każde mogę się podobać, są takie, które chłonie się i podziwia mocniej niż inne. Wśród moich ulubionych jest miejsce przy lesie, z blaskiem księżyca odbijającym się w wodzie, miejsce jednocześnie romantyczne, jak i tajemnicze, a także sam las, cichy, mroczny i niestety dla zajęcy zabójczy.

Przepiękna, pasująca do klimatu gry ścieżka dźwiękowa

Urokliwa grafika, ciekawa fabuła i możliwość poznawania gry w różny sposób to nie wszystko dobro jakie nas w grze czeka. Jest jeszcze coś, co spaja te wszystkie elementy i sprawia, że nastrój gierki, jej klimat i jej urok mocno się potęguje. Tym czymś jest niesamowita ścieżka dźwiękowa, a właściwie muzyczna, która niejednego z Was zapewne zachwyci.

Co tu kryć, muzyka w grze Cabernet sprawiała, że dostawałam gęsiej skórki, a nie dzieje się tak u mnie przez przypadek. Płynące w tle kawałki muzyczne sprawiały, że zatrzymywałam się w grze, by w spokoju i w ciszy posłuchać wzruszającej, melancholijnej, przejmującej i eklektycznej muzyki.

Jeśli chcecie poczuć przedsmak tego co czeka Was w Cabernet pod względem muzycznym, to pragnę donieść, że twórcy i wydawca tegoż projektu podzielili się wideo z trzydziestominutową ścieżką dźwiękową z gry, którą znajdziecie na dole recenzji. 

Kompozytorem muzyki do Cabernet jest Jim Fowler, którego twórczość obejmuje cały katalog PlayStation, w tym tytuły takie jak Bloodborne i LittleBigPlanet

Cabernet, gra w pełnej, całkiem udanej angielskiej wersji językowej

Złego słowa nie mogę także napisać o angielskiej, pełnej wersji językowej, w jakiej owa produkcja przygodowa jest dostępna. Jest to gra, w której głosowy udział biorą aktorzy znani z gier oraz YuoTuba, utalentowani i potrafiący wczuć się w odgrywaną przez nich postać. W obsadzie głosowej znaleźli się między innymi Brian David Gilbert (YouTube, Dropout) i Samantha Béart (Karlach w Baldur's Gate III).

Aktorzy zarówno pierwszo, jak i drugoplanowi wcielili się w swoje postaci doskonale, świetnie modulując głos, sprawnie nim wyrażając emocje i charakter postaci. Każda z nich ma jakiś styl bycia, niektóre charakterystyczną wadę wymowy, czy akcent. Nadaje to grze wymiaru, płynności, a przede wszystkim wiarygodności.

Cabernet dostępna jest jeszcze w języku niemieckim, hiszpańskim oraz chińskim. Niestety to kolejna przygodówka, jedna niestety z wielu, nie posiadająca polskiej lokalizacji językowej, i to chyba jedna z jej nielicznych wad.

Cabernet - podsumowanie recenzji. Gra, przy której nudzić nie ma się szans 

Powtórzę to co napisałam w nagłówku powyżej. Cabernet to gra, z którą nie sposób się nudzić. To tytuł dający możliwość rozgrywki w bardzo różnoraki sposób, pozwalającej na skupianiu się na byciu pełnowymiarową wampirzycą wychodzącą na żer, bądź młodą, zagubioną w nowej rzeczywistości lekarką przemienioną w wampira, która uczy się hamować swoje wampirze zapędy, chłonie wiedzę i poznaje świat.

Cabernet to wciągająca fabuła, która opowiada nie tylko historię Elizavety Morozovej, nie tylko blaski i cienie jest starego, jak i nowego życia, ale także otaczający ją świat nocy i wampiryzmu, który choć mroczny, może nieść wiele pozytywów. To także opowieść o społecznych i ludzkich problemach, gra nie bojąca się poruszać tematyki alkoholizmu i nierówności społecznych.

Prosta i jednocześnie ciekawie złożona mechanika gry, możliwość przemieszczania się jako nietoperz, poczucie wolności i swobody jakie nam wtedy towarzyszy, okazja skorzystania z innych umiejętności wampira, w tym niewidzialności, sprawia, że rozgrywka mocno różni się od wielu przygodówek. Przez to bywa intrygująca i wciągająca.

Wiele zadań do wykonania, konieczność dysponowanie czasem i uważność sprawiają, że mimo zagadek logicznych w recenzowanej przeze mnie grze jest co robić. 

Na pełny, pozytywny obraz gry wpływa także dobre aktorstwo, urokliwa, bardzo przyjemna dla oka grafika, który buduje niezwykły, nieco mroczno-romantycznym klimat. Ten podkręca doskonała ścieżka dźwiękowa, którą chce się słuchać, nie tylko podczas samej gry. 

Nie można zapomnieć także o inspiracji growego projektu słowiańskimi legendami i taką też mitologią, która nam Polakom jakże jest bliska. I tylko szkoda, że po raz kolejny jesteśmy pozbawieni możliwości zagrania w polskim języku, choć tak by się chciało. 

Mimo braku wersji PL, gorąco ja polecam, nie tylko tym, którzy temat wampirów lubią, ale przede wszystkim tym, którzy kochają przygodówki i dobrze napisaną historię.

Moja ocena 8,5/10.

Serdecznie dziękuję Party for Introverts oraz Akupara Games za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na komputery, PC - Steam




Zalety:
  • Wciągająca fabuła, którą warto poznać;
  • Ciekawa mechanika gry;
  • Możliwość latania jako nietoperz;
  • Dobra angielska wersja językowa;
  • Przepiękna ścieżka dźwiękowa;
  • Urokliwa grafika;
  • Mitologia słowiańska
Wady:
  • Brak polskiej wersji językowej;
  • Trochę brakowało mi jednak zagadek logicznych