sobota, 14 marca 2026

Reflections of the void - recenzja. Gra nastawiona na emocje i wiele zakończeń

Reflections of the void - recenzja. Gra nastawiona na emocje i wiele zakończeń

 


Serdecznie zapraszam do przeczytania najnowszej recenzji mojego autorstwa, tym razem opisującej nastawioną na emocje i wiele zakończeń przygodową grę z gatunku visual novel, pod tytułem Reflections of the void. Oto co sądzę o tej grze!

Wizualne powieści, czyli przygodówki nastawione na narrację, ze znikomą, albo w ogóle pozbawioną zagadek logicznych opowieścią z wyborami, lubują się w historiach skupionych na grozie, mroku i emocjonalnej fabule. Znajdziemy w nich wiele wyborów, które kształtują losy bohaterów, zmieniają wątek fabularny i prowadzą do różnych zakończeń. Visual novel to także tytuły o bardzo charakterystycznej, malowanej grafice, często odwołujące się do gier azjatyckich, niejednokrotnie w stylu anime. Przedstawicielem tegoż gatunku jest Reflections of the void, przygodówka, która po trosze ma wszystkie wyżej wymienione cechy, ale od siebie twórcy, a jest to studio Echo Story Games, dokładają do rozgrywki coś jeszcze. Co? O tym dowiecie się z mojej recenzji, która powstała dzięki uprzejmości autorek tejże gry. Serdecznie za to im dziękuję!

Inne przykładowe recenzje na moim blogu:

Po raz pierwszy do czynienia z przygodową wizualną powieścią jaką jest Reflections of the void, grą która miała swoją premierę w dniu wczorajszym, czyli 13 marca, miałam podczas ogrywania, wciąż dostępnego na Steam dema. Wtedy to historia owa zachwyciła mnie ciekawym klimatem, prostą, acz pełną zagadkowości rozgrywką, śliczną grafiką w rysunkowym stylu, klasyką wizualnej powieści i polską wersja językową. Moje przemyślenia, o wtedy jeszcze nadchodzącej grze, spisałam we wrażeniach, będąc już przekonaną, że chcę sprawdzić opowieść w całości, próbując tym samym odkryć wszystkie dostępne w niej zakończenia. To jak się później okazało, nie było takie proste, a angażująca fabuła i jej stopniowe odkrywanie stało się nie tylko przyjemnością, ale i ciekawym dla mnie wyzwaniem.

Historia zaczyna się od Emily, młodej kobiety, która postanawia opowiedzieć graczom losy nielicznych, którym udało się przeżyć. Fabuła przenosi nas w post-apokaliptyczną rzeczywistość roku 2095, do świata który wiele lat temu uległ dramatycznej zmianie. Wielu ludzi poniosło największą ofiarę, oddało swoje życie. Wspomniana dziewczyna jest jedynie narratorką opowieści. My natomiast podczas faktycznej rozgrywki przenosimy się do pewnego domu. Tam wcielamy się w Novę, opiekuna zajmującego się kilkorgiem mieszkańców tegoż domostwa, których celem jest podróż do podobno lepszego, szczęśliwszego "Nowego Świata". 

Bytowanie w tym miejscu niesie z sobą wiele ograniczeń. Podopieczni Novy, który musi trzymać się z góry ustalonych zasad, nie mogą wychodzić ze swoich pokoi, są stale testowani i badani poprzez pobranie krwi, a żadne z nich nie posiada imienia, a jedynie trzycyfrowy numer. Nie wychodzący przed szereg Nova, sterowany poleceniami z tabletu, posiadający pełną świadomość tego, że złamanie zasad wiązać się będzie z karą, często brutalną i ostateczną, czyli śmiercią, zaczyna wkrótce wątpić w słuszność swej pracy.

Problem w tym, że pewnego dnia do domu, wraz z kolejną "dostawą" trafia nowa mieszkanka, już nie dziecko, a pierwsza dorosła kobieta, która zachowuje się zupełnie inaczej niż poddani swemu losowi podopieczni. Na dodatek zdaje się wiedzieć dużo więcej na temat nowego, acz obecnego, ale i starego świata. Nova, a tym samym i my stopniowo odkrywamy kolejne fragmenty większej opowieści, próbujemy uniknąć losu ofiary, staramy się rozwikłać tajemnicę, udowodnić fałsz i rozpracować prawdę, przy okazji dowiadując się wiele o roli opiekuna, w tym growego protagonisty. Jak się wkrótce okaże odstępstwa od zasad staną się kluczem do odblokowanie nowych ścieżek, i nowych, otwierających oczy faktów.

Reflections of the void to przygodówka autorstwa dwóch kobiet, klasyczna powieść wizualna, w której filozoficzne przemyślenia mieszają się z horrorem, dramatem i science-fiction. Mroczny klimat opowieści, w której nie braknie również momentów określanych jako jamp scare'y, czyli klasycznych "straszaków", jest w grze mocno zaznaczony, ale nie jedyny. Uważni gracze odkryją w pozoru wydającej się prostej rozgrywce dużo większą głębię. Wielowymiarowy świat, kształtowany jest przez wybory, napędzany przez decyzje jakie przyjdzie nam podejmować.

I wierzcie mi, wpływanie na rozgrywkę poprzez wybory okaże się być bardzo intrygujące, bo każdy wybór otwiera nie tylko nowe dialogi, ale i kształtuje dalsze ścieżki fabularne, odkrywa to co było zakryte, schowane. Dzięki wychodzeniu poza z góry ustalone zasady, dzięki łamaniu zasad, do czego twórczynie gry zachęcają, poznajemy nowe i nieznane. I nawet jeśli decyzja kończy się śmiercią jednej z postaci, a także i naszą, bo nikt nie jest w tej grze nieśmiertelny, to los możemy zmieniać, bo nawet śmierć nie jest w grze ostateczna. 

Celem gracza jest nie tylko odkrycie prawdy, ale i uratowanie wszystkich osób, którymi przyjdzie nam się zajmować. Z czasem, wraz z naszym wyborem i udaniem się do piwnicy, gdzie dana osoba wysyłana jest do "Nowego Świata", dowiadujemy się, że tablet, w który jesteśmy wyposażeni posiada pewną prawidłowość, której rozwiązanie pomoże nam ocalić wszystkich. Nie odkryjemy jej jednak od tak. Aby móc popchnąć fabułę do przodu, by odkryć kolejne puzzle większej układanki, musimy ponieść straty, decydując się na wybór.

Bywa, że decyzja, którą podejmiemy doprowadza nas do szybkiego zakończenia gry, do niemal natychmiastowej śmierci Novy. Często, by ruszyć opowieść do przodu, a tym samym odkryć inne ścieżki, musimy złamać zasady, albo trzymając się zadań z tabletu wysłać jednego z mieszkańców do piwnicy, miejsca transportu do "lepszego świata". I choć wiemy, że jest to zła decyzja, przyjdzie nam zdecydować się na moralnie niewłaściwe zachowanie. 

Wszystko po to, by odkryć wszystkie growe zakończenia. A jest to przygodowy tytuł, który zagwarantować, szczególnie uważnym graczom, może aż dziesięć niezależnych zakończeń. Przy czym w całej zabawie mamy pełną dowolność. Tu my decydujemy jaką drogą wybierzemy, jakie drzwi otworzymy, z kim będziemy się mocniej integrować, kogo upatrzymy sobie za ulubieńca. Jest i, jak to w powieści wizualnej bywa, również wątek romantyczny. Ale by romansować, musimy najpierw poznać osobę, która nas interesuje, musimy ją zrozumieć, co wymagać będzie od gracza dużej uważności i odpowiednich wyborów, nie tylko dialogowych.

Postępy rozgrywki śledzić możemy w zakładce "Zakończenia". W tym samym miejscu sprawdzimy ile dni udało się nam przeżyć. Opowieść bowiem podzielona jest na kilka dzionków, podczas których wykonujemy wyznaczone nam zadania. Sprzątamy pokoje, testujemy podopiecznych i siebie, pobieramy krew, karmimy, co jakiś czas dając wybranej osobie pożywniejszy posiłek. Wykonując czynności, którymi zajmujemy się od dawna, wpadamy w rutynę, którą spróbujemy złamać, wychodząc na przykład poza teren domostwa położonego na odludzi, wkraczając do skażonego, tajemniczego lasu, który jeśli tylko się odważymy odkryje przed nami nadprzyrodzone zjawiska.

I choć gra nie stawia przed nami wyzwań natury logicznej, choć pewna pamięciowa minigra tu występuje, a koncentruje się na odnajdywaniu fabularnych ścieżek prowadzących do odkrywania tajemnic, i finalnie do kolejnych zakończeń, na nudę narzekać raczej nie będziemy.

Pewne powtarzalne fragmenty mogą budzić obawę graczy, ale w wielu wypadkach sytuację ratują zapisy rozgrywki. Gra została pomyślana tak, że każdy fragment poznawania opowieści, można w dowolnym miejscu zapisać, na nieskończonej liczbie slotów na save'y. 

Reflections of the void oferuje ręcznie rysowaną grafikę, wpisującą się w styl typowych produkcji visual novel. Śledzić będziemy malowane lokacje, które oferują stateczne lokacje, z równie statecznymi postaciami, których ruch, każde działanie opisane zostaje słowami. Nie ma tu animacji ruchu warg, nie ma poruszania się postaci niezależnych, nie ma fizycznej akcji. Są za to dialogi, opisy, są słowa, jest po prostu narracja, na której gra się opiera.

Recenzowany przeze mnie tytuł stworzony został w ciekawym, mieszanym kolorystycznie stylu. Spora część gry to czarno-biała grafika, przytykana, czasami, jeśli zdecydujemy się na pewien wybór, dużą ilością czerwieni. Ale są także miejsca, które nabierają barw, mimo kolorystyki, jednak bardzo stonowanych, tajemniczych, niemal filozoficznych, niczym fabuła. Klimat opowieści podbijają pojawiające się tu i ówdzie wstawki filmowe, czyli animacje. 

Klimatyczna opowieść, która jak już nadmieniłam budowana jest dzięki narracji, pełna jest dialogów zmieniających się dzięki decyzjom gracza. Śledzimy fabułę, która nie posiada pełnej angielskiej wersji, jest grą pozbawioną dialogów mówionych, na szczęście także w polskiej wersji - napisy. Dostępność rodzimego tłumaczenia, choć nie jest ono doskonałe, i posiada niestety błędy, w niezależnej, stworzonej jedynie przez dwie osoby przygodówce, jest miłą odskocznią od większości przygodówek, w które po polsku nie mamy szansy zagrać. Polska lokalizacja, w przypadku wizualnej powieści skupionej na słowach, na dialogowych wyborach, na opowieści pisanej tekstem, jest bardzo ważna, i bardzo potrzebna. 

Klimatu i atmosfery tajemniczości, często izolacji, smutku i ludzkiej niemocy dodaje także ścieżka muzyczna. Gra pozbawiona głosowej gadaniny, dzięki dźwiękom muzyki staje się pełniejsza, ożywiona i zagadkowa. Szczególnie urokliwie brzmi w lesie, który w grze odwiedzamy.

Podsumowując, Reflections of the void to klimatyczna, ręcznie malowana powieść wizualna, w której twórczynie umieściły ludzkie dramaty, złożoność zmienionego, post-apokaliptycznego świata i ludzkiej natury. To wciągająca historia na pograniczu horroru, fantasy i science-fiction. To opowieść rozwijana przez liczne wybory i decyzje graczy, zbudowana tak, by gracz mógł wielokrotnie do niej podchodzić.

Decyzje podejmowane, mniej lub bardziej rozsądnie, budują narrację, zmieniają dialogi, otwierają nowe ścieżki, zachęcają do odkrywania wszystkich, aż dziesięciu zakończeń. I wierzcie mi, bądź nie, poznawanie ich jest bardzo angażujące, ale wcale nie jest takie proste i oczywiste. To nie jest łatwa tematycznie opowieść. Wręcz przeciwnie. Tu radości jest niewiele, a smutku i filozoficznych przemyśleń o istocie człowieka, zdecydowanie nie brakuje. Ale to lawirowanie między grozą, tragedią, a romansem, który również możemy w grze poczuć, jest tym czego gracze lubiący wizualne powieści, właśnie w nich szukają.

Przygoda w pięknej oprawie graficznej, mimo swojej stateczności ożywa dzięki animacjom, które niejednokrotnie oddają grozę sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, czasami wręcz dosłownie. Rozgrywka skupiona na narracji, bez wyzwań natury logicznej, co nie jest niczym dziwnym w tym przygodowym podgatunku, nakazuje nam szukać ścieżek opowieści, zachęca do odkrywanie fabularnych rozgałęzień. Pozwala uważnym graczom na odkrywanie prawdy, nie tylko o świecie przedstawionym, ale i osobie samego protagonisty, niejakiego Novy. 

Na plus podbijająca atmosferę mroku, tajemnicy i post-apokalipsy ścieżka muzyczna, która grę pozbawioną dialogów mówionych, potrafi nieco podkręcić. Cieszy, mnie osobiście, również dostępność polskiej wersji językowej, nawet jeśli polskie tłumaczenie nie należy do najlepszych, a grający natknie się w nim na błędy. Cieszy, bo jest to jedna z nielicznych gier przygodowych, która polskie tłumaczenie do swojej gry wprowadziła. 

Uważam, że Reflections of the void to kawał porządnej przygodówki, mocno osadzonej w ramach wizualnej powieści, w której jedno przejście gry, pozwoli nam poznać opowieść tylko w jej fragmencie. Odkrywanie kolejnych zakończeń i poznanie pełni historii opowiedzianej przez Emily, przyniesie, zapewniam Was, sporo satysfakcji, i mimo tego, że gra nie oferuje klasycznych przygodowych wyzwań, wcale nie będzie takie łatwe. 

Polecam grę wszystkim lubiącym narracyjne przygodówki z wieloma zakończeniami, grę stawiająca na wiele wyborów, zmieniających czasami fabularną opowieść dość drastycznie i ostatecznie. Warto ją poznać, warto się z nią zmierzyć, warto wyciągnąć z niej własne wnioski i przemyślenia. Serdecznie polecam!

Moja ocena 8/10.

Bardzo serdecznie dziękuję Echo Story Games za udostępnie gry do recenzji! 

Grałam w wersję na PC - Steam

Zalety:

  • Angażująca fabuła;
  • Mnóstwo fabularnych ścieżek;
  • Wiele wyborów;
  • Mnóstwo zakończeń gry;
  • Równie sporo osiągnięć Steam;
  • Klimat, który wciąga;
  • Urocza graficznie;
  • Dobra ścieżka muzyczna;
  • Możliwość zagrania po polsku;
  • Ręcznie zapisywanie

Wady:

  • Brak wersji głosowej;
  • Błędy w polskim tłumaczeniu

piątek, 13 marca 2026

Veil of Darkness za darmo w Amazon Luna

Veil of Darkness za darmo w Amazon Luna

 


Fabularna gra przygodowa z elementami RPG, Veil of Darkness, tytuł w klimacie horroru, w którym stajemy do walki z wampirem, gra z lat 90., jest jedną z darmowych produkcji w Amazon Luna, w wersji na platformę GOG.

Veil of Darkness, przygodowa gra RPG, tytuł z elementami akcji, gra będąca horrorem, mająca swoją premierę w roku 1993, autorstwa Event Horizon Software, wydana dzięki SNEG to jedna z darmowych gier tego tygodnia w Amazon Luna, zasilająca listę marcowych darmówek, które mogą odbierać subskrybenci Amazon Prime. Do odebrania gra, w którą zagrać możemy za pośrednictwem platformy GOG, która pochwaliła się niedawno dużą, lutową popularnością GOG Dreamlist

Warto przeczytać także:

Veil of Darkness to historia, której początkiem jest katastrofa samolotu transportowego, z której ratuje się protagonista gry. Wkrótce dociera do opuszczonej wioski, położonej w zapomnianej dolinie, coraz głębiej zanużając się w niewyobrażalny horror. Poznajemy w niej opowieść o Kairnie, człowieku, który zamordował własnego ojca i braci, mężczyźnie, który poczuł wielką żądzę władzy, delektującym się smakiem ludzkiej krwi. Zadaniem naszego protagonisty jest znalezienie demona i jego upiorów oraz służących mu wilkołaków i ich zniszczenie.

Gra oferuje misje skupione na zagadkach, w których przyjdzie również stanąć do śmiertelnej walki z wampirem Kairnem. Na grających czeka wybór jednego z trzech poziomów walki. Będzie używał różnych broni, by znizszczyć upiory, wilkołaki, ale i zombie. Przyjdzie poznać widmowe postaci, z których każda skrywa tajemnice. Otrzymamy możliwość nagrywanie każdego swojego kroku, jaki zrobimy w lochach, dzięki funkcjom automatycznego mapowania linii wzroku i wiele więcej. 

Gra do odebrania dla posiadaczy Amazon Prime, w Amazon Luna - wersja GOG.






The 7th Guest Remake, kultowa gra w nowej oprawie

The 7th Guest Remake, kultowa gra w nowej oprawie

 

Kultowa gra przygodowa powróci do życia w nowej wersji, dzięki nowoczesnej technologii, w remake'u. Zapowiedziana została gra The 7th Guest Remake. Twórcy prezentują jej zwiastun.

Dzięki nowoczesnej technologii studio Exkee i Vertigo Games, mające na swoim koncie między innymi przygodówkę Perlis of Man przywróci do życia kultową grę przygodową, która swoją premierę miała w 1993 roku, a w roku 2019 doczekała się wersji The 7th Guest: 25th Anniversary Edition, rematsrera powstałego na jej dwudziestopięciolecie. Swoją premierę na komputerach oraz na konsolach będzie mieć remake cenionej przygodówki, czyli The 7th Guest Remake. Jak gra będzie wyglądać możemy sprawdzić na pierwszej jej filmowej zapowiedzi.

Przeczytaj także:

The 7th Guest Remake, to ta sama historia, w mrocznym klimacie, opowiedziana w nowej oprawie, pozwalająca nam poznać historię sześciorga gości, którzy pojawiają się w pewnej, bardzo złowieszczej rezydencji. W cieniu tejże posiadłości czai się samotnik i producent zabawek Henry Stauf. Dom natomiast owiany jest mroczną tajemnicą, dziwną mocą i zagadką siódmego gościa, o którym nic nie wiadomo. Sześcioro gości będzie musiało dowiedzieć się czego chce od nich Henry. Postarają się również przeżyć, by móc opowiedzieć swoją historię. Wraz z eksploracją upiornej rezydencji goście mierzą się z coraz trudniejszymi zagadkami, a niebezpieczeństwo czyha niemal wszędzie. Mroczna posiadłość powoli ujawnia swoje sekrety. 

The 7th Guest Remake to gra w rozgrywce "wskaż i kliknij", gra pełna tajemnic, z mnóstwem łamigłówek, których trudność wzrasta. Gra dla tych, którzy lubię wyzwania umysłowe, jak i mrożącą krew w żyłach fabułę. 



Gra z prawdziwymi aktorami, z najnowocześniejszym, nowym nagraniu wideo, których losy śledzimy w nawiedzonym domu. Remake oferuje poprawioną grafikę, przeprojektowane, zupełnie nowe łamigłówki, z których każda została wpleciona w historię i zakorzeniona w istocie rezydencji. Nie zabraknie elementów oddających hołd oryginalnej grze. Gracz będzie eksplorował upiorną rezydencję, która transformować będzie dzięki, między innymi, iluzjom optycznym. Opowieść zachęca do eksplorowania każdego zakamarka. Pozwala odblokowywać nowe pokoje, ukryte sekret, zachowując czujność gdy groza jest naprawdę blisko.

Gra dostępna będzie w pełnej angielskiej wersji językowej. Zagramy w nią również z polskimi napisami. 

The 7th Guest Remake swoją premierę będzie mieć na PC - Steam, GOG, Epic Games Store, a także na PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz Nintendo Switch. Data premiery nie została ogłoszona. 

Karta Steam

Karta GOG






czwartek, 12 marca 2026

Curious Odyssey, nowa zewnętrzna wyprzedaż festiwal gier przygodowych na Steam

Curious Odyssey, nowa zewnętrzna wyprzedaż festiwal gier przygodowych na Steam

 

Źródło zdjęcia: Steam

Na Steam trwa nowa, zewnętrzna, rozgranizowana przez Revolution Software i Application Systems Heidelberg festiwal gier przygodowych z wyprzedażą, pokazami i możliwością sprawdzania wersji demo.

Niedawno zakończył się Steam Next Festiwal, w edycji lutowej, wydarzenie zorganizowane bezpośrednio przez platformę Steam, a tymczasem w tym samym miejscu rozpoczęło się wydarzenie zewnętrzne, kolejny festiwal, wyprzedaż, pokazy i prezentacje wersje demo. Tym razem organizatorem festiwalu Curious Odyssey jest Revolution Software i Application Systems Heidelberg, a wydarzenia dotyczy jedynie gier przygodowych. 

Warto przeczytać również:

Curious Odyssey to kolejny festiwal, jak wspomniałam zewnętrzny, którego tematem są iteligentne gry przygodowe oparte na fabule, z naciskiem na relaksującą rozgrywkę, także typu point-and-click. Podczas wydarzenia będzie można wziąć udział w transmisjach od deweloperów, zagrać w dema, kupić gry na wyprzedaży, a także oglądać materiały wideo związane z grami przygodowymi, czyli wywiady, rozmowy branżowe i wiele innych. Wszystkie zostały przygotowane specjalnie na to wydarzenie.

Podczas wyprzedaży Curious Odyssey można kupić wiele przygodówek w obniżonej cenie, nawet 90%. Gier takowych jest bardzo dużo. Na blogu przytoczę Wam jedynie część przygodówek, które myślę, że warto kupić na tym wydarzeniu, jeśli oczywiście jeszcze nie jesteście ich posiadaczami. 

Lista przygodówek, które warto kupić na wyprzedaży. Tytuły pogrubione mają recenzję, poradnik w dziale "Moja twórczość". Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o nich więcej, i dowiedzieć się czy warto je kupić, zachęcam do lektury. 

Wydarzenie Curious Odyssey potrawa do 18 maraca 2025 roku. 

Moses & Plato - Last Train to Clawville zadebiutuje w kwietniu

Moses & Plato - Last Train to Clawville zadebiutuje w kwietniu

 

Moses & Plato - Last Train to Clawville, przygodowa gra w stylu wizualnej powieści ze śledztwem, której demo wciąż dostępne jest na Steam, ma konkretną datę premiery, przewidzianą na kwiecień.

Za nieco ponad miesiąc będziemy mogli sprawdzić jak prezentuje się pełna wersja przygodowej, śledczej powieści wizualnej Moses & Plato - Last Train to Clawville od The Wild Gentlemen, twórców serii Chicken Police. Gra wydana dzięki Toge Productions ma ustaloną, dokładną datę premiery. Przygodówka, której demo można wciąż testować na Steam zadebiutuje już w połowie kwietnia na Steam oraz na platformie GOG. Z okazji ogłoszenia jej daty premiery wydawca pokazał premierowy zwiastun. 

Przeczytaj również:

Moses & Plato - Last Train to Clawville wspominałam na blogu w pierwszym miesicu tego roku, jeszcze wtedy nie znając jej dety premiery. Przypomnę zatem, że jest to historia rozgrywająca się w  luksusowym pociągu Clawville Express, a jej bohaterami są dwaj detektywi. Moses i Plato wpadają w kłopoty, gdy ich klient, którego mieli chronić, ambasador z misją pokojową, zostaje zamordowany. 

Gra jest mieszaniną przygodówki śledczej z stylem wizualnej powieści, z zagadkami i minigrami, znaczącymi wyborami. Aby schwytać zabójcę nasi bohaterowie będą musieli ścigać się z czasem, podsłuchiwać, przesłuchiwać, szukać wskazówek i dzięki dedukcji znaleźć mordercę.

Moses & Plato - Last Train to Clawville to tytuł w ręcznie rysowanym stylu, z pełnym angielskim dubbingiem. Choć gra dostępna będzie z napisami w wielu językach, również, co zdarza się sporadycznie, węgierskim, nie zagramy w nią po polsku.

Premiera gry przewidziana jest na PC - Steam oraz GOG 14 kwietnia 2026 roku.

Karta Steam - pobierz demo

Karta GOG

środa, 11 marca 2026

Ponad 630 000 głosów w lutym w Dreamlist GOG

Ponad 630 000 głosów w lutym w Dreamlist GOG

 


Platforma GOG podzieliła się sukcesem Dreamlist. Luty to ponad 630 000 oddanych przez społeczność graczy głosów na mieszaninę klasyków, legendarnych ulubionych i nowoczesnych hitów, które według graczy zasługują na ich zachowanie w przyszłości.

GOG Dreamlist, pierwotnie zaprojektowane jako sposób głosowanie na gry, odniosło wielki sukces. Lista marzeń GOG-a przerodziła się w coś większego, w żywe archiwum gier, życzeń i opowiadań jakimi dzieli się platformowa społeczność. W lutym oddano ponad 630 000 głosów

Warto przeczytać również:

Lista marzeń platformy GOG, czyli Dreamlist GOG przekracza kolejne granice, i przeradza się w coś znacznie większego, w miejsce dla graczy, którzy chętnie oddają głosy na legendarne, ulubione klasyki, a także na gry, które chcieliby zachować w przyszłości. 

GOG dzieli się najbardziej popularnymi grami, na które oddano w lutym najwięcej głosów. Sa to:

  • Freelancer - obecnie zebrała 122 tysiące głosów, najbardziej wymarzony, wyczekiwany przez graczy tytuł;
  • Silent Hill - posiada imponującą liczbę prawie 118 tys. głosów, ten rewolucyjny klasyk horroru jest nadal bardzo pożądany w społeczności;
  • Final Fantasy X - powoli dobiego do 32 tysiąca głosów, stając się marką samą w sobie, wśród tytułów, z tej serii, które niedawno dołaczyły do GOG-a
Tylko luty wygenerował 631 316 głosów, a każdy z nich jasno sygnalizuje, że gracze chcą, aby ich ulubione gry pozostały dostępne, zachowane i grywalne dla przyszłych pokoleń. Każdy miesiąc przynosi także nowo dodane tytuły, które pewnego dnia powróccą lub po raz pierwszy pojawią się w katalogu GOG.


Gry, które dołączyły do listy marzeń GOG w lutym to:
  • Super Bomberman Collection;
  • Metal Gear Solid Master Collection: Volume 2;
  • Diablo II: Resurrected – Infernal Edition;
  • Rayman: 30th Anniversary Edition;
  • Castlevania: Belmont’s Curse
Jako dziecko mój tata i ja graliśmy razem przez całą serię. W ten sposób zapoznałem go z grami. Z tego powodu ta seria zawsze będzie dla mnie legendarna. Metal Gear Solid to fantastyczna gra, która napawa mnie nostalgią. Szczególnie jeśli chodzi o konserwację, jest to obowiązkowa pozycja na platformie GOG.

 GOG Dreamlist

Źródło: Informacja prasowa GOG

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler - recenzja. Piracka, barwna, ale strasznie krótka

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler - recenzja. Piracka, barwna, ale strasznie krótka

 

Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej recenzji przygodowej gry typu "wskaż i kliknij", w malowanym stylu, lekkiej komedii z piratem i sztuką uwodzenia, zatytułowanej Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler, gry, która przeszła aktualizację. Oto co o niej myślę!

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler, swoją premierę miała aż dziesięć lat temu, więc spory kawałek czasu temu. Pomimo pirackiego stylu, który wciąż mnie nie przekonuje, gra jest w moim, typowo przygodowym klimacie. Do tej pory znałam ją jednak jedynie z opisów. Nie zagrałam w nią aż do jej niedawnej, sporej aktualizacji, która wprowadziła nie tylko zmiany natury graficznej, ale i kilka ulepszeń poprawiających jej grywalność. Przygodówka dostępna z nową jakością zarówno na Steam, jak i GOG, dzięki któremu w nią zagrałam, za co bardzo dziękuję, została przeze mnie sprawdzona. Efektem jej poznania jest recenzja, do której przeczytania serdecznie Was zapraszam 😀

Inne przykładowe recenzje dostępne na blogu:

Aktualizacyjne zmiany - suche fakty na temat ulepszeń 

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to gra, której pomysłodawcą, autorem jest Bill Tiller. Jest on odpowiedzialny za A Vampyre Story i tworzoną wspólnie przez Autumn Moon Entertainment, Tag of Joy jej kontynuację A Vampyre Story: A Bat's Tale, czyli przygodowy tytuł na który wielu graczy czeka, a w którego powstanie zaczynano wątpić. 

Gra, której bohaterem jest pirat o polsko brzmiącym nazwisku po dziesięciu latach od swojej premiery przeszła modernizację, w postaci aktualizacji. Nie znam poprzedniej jej wersji, więc polegam na suchych faktach i tym czego dowiedziałam się od jej twórców, miejcie to zatem na uwadze.

Otóż po zmianach, wprowadzonych całkiem niedawno, grafika omawianej przeze mnie przygodówki weszła na wyższy poziom. Przeniesiona na silnik graficzny Unity 6.0, obsługiwana jest obecnie w 4K, w dużej rozdzielczości. Gra posiada możliwość zapisów w chmurze. Twórcy zaznaczyli jednocześnie, że ze względu na zmianę formy zapisu, istniejące savy z poprzednich wersji nie będą z nimi kompatybilne. Autorzy wyjaśnili w opisie aktualizacji jak poradzić sobie z tą niedogodnością. Dodano również nowe wersje językowe, i nie.... nie ma wśród nich polskiego języka. Tłumaczenia na język hiszpański i rosyjski zostały stworzone przez społeczność Steam. Twórcy nie zamykają się na inne społecznościowe tłumaczenia. 

Poprawiono również wydajność rozgrywki, naprawiono kilka pomniejszych problemów, choć pewne, o których piszę poniżej, jednak występują. W grze nie utracimy postępów w rozgrywce, bowiem po aktualizacji zapisuje się ona automatycznie, i to co mniej więcej dwie minuty. Dodano również ulepszenie w postaci podświetlania interaktywnych miejsc w lokacjach. Naprawiono stary i często zgłaszany błąd, który występował po przegranej walce z gorylicą "Queenie".

I tak, dzięki pracy nad grą, dzięki aktualizacji wprowadzonej po wielu latach, do nie najmłodszej już przygodówki, gracze mogą poznawać przygody protagonisty w nowej jakości. 

Pirat, który chce być kapitanem statku - fabuła 

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler przenosimy się na wyspę Azurbbean. Wcielamy się w osiłka i pirata, któremu udało się odnieść wiele sukcesów jako pirat i grabieżca, a obecnie ma jedno marzenie. Otóż ten wielki, silny mężczyzna, o dość ograniczonej inteligencji, z polsko brzmiącym nazwiskiem chce zostać kapitanem wielkiego statku.

Okazuje się, że jego zasługi jako pirata obeznanego z morzem, w niczym mu nie pomogą. Aby dowodzić na okręcie musi zdobyć serca trzech miejscowych kobiet. Zadanie z pozoru wydaje się łatwe, a nawet banalne. Problem w tym, że Duke, choć chłop na schwał, ma problem z damami. On zwyczajnie nie umie z nimi rozmawiać, a nawet się ich nieco boi. Romansowanie nie jest jego najmocniejszą stroną, bo nasz pirat jest w tym względzie bardzo nieśmiały.

Aby stać się kapitanem, musi zatem nie tylko znaleźć trzy kobiety, które będą chciały z nim porozmawiać, ale również sposób, by mu zaufały, i swoim zachowaniem, swoimi czynami zachęcić je do tego, by ogłosiły Duke'a doskonałym kandydatem do kapitanowania stojącym w porcie statkiem. 

Duke Grabowski - bohater, którym pokierujemy w klasycznej przygodowej formie

Recenzowana przeze mnie gra to klasyczna przygodówka typu "wskaż i kliknij", w której kierujemy naszym potencjalnym kapitanem, a obecnie piratem, za pomocą myszy. Interfejsowe ikony znajdują się tu w jednym miejscu. Po kliknięciu na przedmiot, bądź postać, pojawia się plakietka z dostępnymi ikonami działania, dzięki którym możemy obejrzeć, porozmawiać i podnieść. 

Zebrana przeze nas rzecz trafia do klasycznego ekwipunku, który zlokalizowano w lewym dolnym rogu. Do inwentarza w postaci pirackiej skrzynki, trafiają jednak nieco inaczej wyglądające przedmioty. Są wśród nich umiejętności osób, głównie pań, z którymi rozmawiamy, pozwalające na przyszłe w danym miejscu działanie. Rzeczy i umiejętności które zbierzemy dostępne są w postaci rysunków, które zostały odpowiednio nazwane. 

Przemieszczanie się po lokacjach, których w grze nie uświadczymy za wiele odbywa się w dość płynny sposób, a daną lokację i możliwość pójścia właśnie w to miejsce, wskazuje nam "kościana dłoń". Pirackich odniesień i elementów, które mają wprowadzać taki, a nie inny, także nieco komediowy klimat, w grze zwyczajnie nie brakuje. 

Aktualizacja, o której pisałam powyżej wprowadziła do rozgrywki także możliwość podświetlania hotspotów, czyli wszystkich interaktywnych miejsc w lokacjach. Po naciśnięciu klawisza "TAB" na ekranie wyświetlone zostaną ikony, które zaznaczą wszystkie lokacje, które możemy odwiedzić, przedmioty które można obejrzeć, bądź zabrać, czy osoby z którymi możemy porozmawiać.

W grze, której cała rozgrywka to dosłownie kilka lokacji, do których możemy w każdym momencie wracać, możemy wiele rzeczy zbadać, głównie obejrzeć, ale niewielką ich ilość zabrać, a potem użyć. Istotą rozgrywki są tu dialogi, a zagadki schodzą mimo wszystko na dalszy plan. 

Krótka i prosta rozgrywka - zagadki, z którymi każdy sobie poradzi

Wspomniałam, że clue zadaniowej części Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler są dialogi. Gadanimy w tej nastawionej no humor dialogowy przygodówce, jest naprawdę dużo. To w jaki sposób z kimś porozmawiamy pozwoli nam popchnąć fabułę do przodu, da możliwość na osiągnięcie celu, a także pozyskanie umiejętności naszego rozmówcy. Podczas dialogów otrzymujemy bowiem "skill" danej postaci, który użyjemy podobnie jak przedmiot. On pozwoli Grabowskiemu, piratowi znającemu się na piratowaniu i walce, poradzić sobie z urządzeniem, bądź użyć sprytu. 

Klasyczne zagadki przedmiotowe są w tej bardzo, ale to bardzo prostej i niezwykle krótkiej grze, bo pozwalającej przejść rozgrywkę, wraz ze wszystkimi 15 osiągnięciami zaledwie w dwie godziny, nieco inne niż w typowej grze adventure. Również typowych łamigłówek jest w grze niewiele. Rozgrywka poprzez zadania podzielona została na wyraźnie wyodrębnione części. W każdej z nich musimy poradzić sobie ze zdobyciem zaufania jednej z trzech dam. Romansowanie polega tu na wyświadczaniu damie przysługi, na pomocy jej w kłopotach, na jej ratowaniu. 

Zdobywamy zatem utracony kapelusz, który posiada gorylica o imieniu Queenie. Aby go odzyskać, musimy stoczyć z nią walkę, w tym celu wykorzystując zdobyte przedmioty. Ratujemy porwane przez Zombie piratów córki jednej z dam. Zdobywamy serce wybranki ucząc się romansowego języka. 

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to gra skonstruowana w takich sposób, by poradził sobie z nią także gracz, który z gatunkiem przygodowym nie ma za wiele wspólnego. Łatwiutka przygodówka, która opiera się na prostych zadaniach przygodowych, i pchających do przodu dialogach, może jednak wydawać się zbyt prosta dla zawansowanych graczy. Tacy są w stanie przejść grę, zdobywając wszystkie jej osiągnięcia, dostępne nie tylko na Steam, ale i GOG w mniej niż dwie godziny. Nie ma co ukrywać, nie jest to imponująca długość rozgrywki, co dla gry która na Steam kosztuje ponad 45 złotych, na GOG prawie 40, jest i tak ceną dość wygórowaną. 

Przygodówka, która nawet po zmianach ma pewne problemy

Na dodatek wprowadzająca do gry, nie tylko wizualnie, ale i rozgrywkowo aktualizacja chyba nie usunęła wszystkich growych niedociągnięć. Choć recenzowaną grę rozgrywa się dość płynnie i lekko, z racji na jej łatwość, to w mojej wersji, przypominam, grałam na GOG-u, natknęłam się na irytujący problem. 

Podczas rozgrywki, i to w całej opowieści, miałam wyraźny problem z ikoną ekwipunku i z jego działaniem. Otóż ów inwentarz, z potrzebnymi mi do popchnięcia rozgrywki przedmiotami, w cudowny sposób znikał. W wielu miejscach zwyczajnie nie miałam do niego dostępu. Problem nie dotyczył tylko jednej lokacji, ale prawie każdej. Sięgnięcie po rzecz czy umiejętność, którą Duke zdobył, była zatem niemożliwa.

Ratunek stanowiła rozmowa z jakąś postacią niezależną, bądź wyjście i wrócenie do lokacji. Zdarzyło się również, że takie działanie nic nie dawało, bo powrót do docelowego miejsca powodował ponowne zniknięcie dostępu do zebranych przeze mnie rzeczy. Wtedy posiłkowałam się zapisaniem gry i wczytaniem jej na nowo. Na szczęście, oprócz automatycznych zapisów, które są dość częste, przygodówkę można zapisywać w sposób ręczny, z opisem, w dowolnym momecie. 

Grafika przyjemna dla oka, ale ......

Wspominałam, że recenzowana przeze mnie gierka uległa przemianie, także graficznej, stając się grą w rozdzielczości 4K, przygodówką przeniesioną na nowy graficzny silnik. Wygładzone krawędzie, miłe dla oka, ręcznie malowane tła, w pastelowych, ale jednocześnie bardzo intensywnych barwach, potrafią zachwycać. Pod tym względem przygodówka prezentuje się zacnie, ma prawo podobać się graczom stawiającym na ręcznie rysowane projekty. Jak patrzymy na tła, widzimy dokładnie na jakich przygodówkach jej twórca się wzorował, jak bardzo tytuł ten przypomina opowieści o jednym z najsłyniejszych piratów, jakim jest w grach przygodowych Guybrush Threepwood.

I choć tłami tytuł ów zachwycać może, i zapewne to robi, to postaciowo bywa już bardzo różnie. Gra łączy bowiem w sobie elementy klasycznej, ręcznie malowanej przygodówki, z malowanymi postaciami, ale osadzonymi bardziej w 3D, albo w 2.5D. Postaci niezależne nie są najpiękniejsze, szczególnie gdy patrzymy na nich w przeplatających rozgrywkę animacjach. Przygodówka moim skromnym zdaniem wygląda lepiej na zrzutach z ekranu, niż w samej rozgrywce. 

Dobry dubbing. A co ze ścieżką dźwiękową i muzyczną?

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to gra dostępna w pełnej angielskiej wersji, z bardzo dobrym dubbingiem, pasującym niemal do każdej postaci, także tej niezależnej, drugoplanowej. Na plan pierwszy wysuwa się jednak growy protagonista, nie radzący sobie w wielu sprawach, nie grzeszący wielką inteligencją, osiłkowaty pirat. Bardzo dobrze dobrany do tak stworzonej postaci aktor głosowy, sprawia, że Duke Grabowski staje się osobnikiem bardzo wiarygodnym, a jego dialogi, w których możemy doszukiwać się humoru, całkiem zabawne. 

I choć komediowość gry nie jest mocno zarysowana, jej lekkość i piracka żartobliwość, staje się wyczuwalna, szczególnie jeśli zna się język angielski, przynajmniej na średnim poziomie. Niestety jest to bowiem kolejna przygodówka, w której polskiego tłumaczenia próżno szukać, bo takowego zwyczajnie nie ma. 

Całkiem porządny dubbing, idzie w parze z przyzwoitymi dźwiękami otoczenia i muzyczką wpisującą się w atmosferę wyspy, piratów i morskiego łobuzowania. O ile dźwięki otoczenia i główny motyw muzyczny jest zauważalny, o tyle reszty oprawy muzycznej jakoś nie byłam w stanie zapamiętać. Muzyka wplata się w fabułę, schodząc zdecydowanie na dalszy plan. 

Podsumowanie recenzji, przygodówka która za szybko się kończy

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to przygodówka miła dla oka, przepiękna jeśli chodzi o tła, mocno nimi nawiązująca do przygodowych klasyków. Nieco brzydsze postaci, szczególnie w animacjach, nadrabiają humorem dialogowym, i klimatem rodem z pirackich opowieści. Ślamazarny, nie umiejący radzić sobie z kobietami osiłek i pirat, z marzeniami trochę na wyrost, który ma romansować, by zostać kapitanem to przyznacie ciekawa postać, ale i fabularne dziwactwo.

Gra nie stroni o komediowości, ale ta nie jest jakoś mocno angażująca, bazując głównie na humorze dialogowym i samej postaci Duke'a Grabowskiego. Wzmacnia ją całkiem porządny angielski dubbing i świetnie dobrany aktor głosowy, który robi wszystko, by protagonista stał się postacią mocno wiarygodną, i zabawną. 

Problemem gry są nie tylko drobne błędy, w tym mój z ekwipunkiem, który znikał, ale i przesadzona łatwość rozgrywki. Recenzowany przeze mnie tytuł to przygoda na nawet mniej niż dwie godziny, co jest wynikiem fatalnym. Zbytnie uproszczenie zabawy, proste zagadki przedmiotowe i dialogowe, mogą nie podobać się przygodowym wyjadaczom, dla których gierka będzie zbyt prosta, zbyt lekka, a wręcz banalna. To jedna z takich gier, w którą zanim naprawdę się wciągniemy, ta już się skończy. 

Brakuje również polskiego tłumaczenia, czyli możliwości zagrania w ojczystym języku, co zapewne zachęciłoby większą ilość Rodaków do sprawdzenia tej niezbyt drogiej gierki. 

Duke Grabowski: Mighty Swashbuckler to zwyczajnie przygodowy przeciętniak, gra do przejścia i raczej zapomnienia, przygoda na jedno leniwe popułudnie.

Moja ocena 6/10. 

Bardzo dziękuję GOG za udostępnienie gry do recenzji!

Grałam w wersję na komputery PC, na platformie GOG

Zalety:

  • Zabawna, dość angażująca fabuła;
  • Przyjemna dla oka grafika;
  • Bardzo dobry dubbing;
  • Nie nachalny humor;
  • Klasyczna rozgrywka "wskaż i kliknij";
  • Możliwość ręcznego zapisu;
  • Lekkość rozgrywki

Wady:

  • Strasznie krótka;
  • Bardzo łatwa;
  • Błąd ze znikającym ekwipunkiem;
  • Brak polskiej wersji językowej

wtorek, 10 marca 2026

Stamtąd: sezon 4 na pełnym zwiastunie, także polskim

Stamtąd: sezon 4 na pełnym zwiastunie, także polskim

 


Stamtąd: sezon 4, serial od MGM+, jedna z najchetniej oglądanych, najbardziej emocjonujących serii, zbliża się do swojej premiery. Właśnie zyskaliśmy pełny jego zwiastun. 

Z początkiem lutego MGM+ podzieliło się krótką wideo zapowiedzią wskazującą datą premiery From, czyli Stamtąd: sezon 4. Serial, który stał się ogólnoświatowym fanomenem, nie tylko chętnie oglądanym, ale i dość dokładnie interpretowanym fabularnie przez fanów, nie tylko na YouTubie, ale również na przeróżnych forach. Nowe odcinki amerykańskiego horroru, którego recenzję pierwszego, drugiego i trzeciego sezonu znajdziecie na moim blogu, swoją premierę będą miały za nieco ponad miesiąc. Tymczasem na kilkasiedząt dni przed debiutem, MGM+ dzieli się pełnym, sporo pokazującym zwiastunem. 

Warto zapoznać się także z:


Stamtąd w sezonie 4 wprowadzi, co potwierdza najnowszy, pełnoprawny i sporo pokazujący zwiastun, zupełnie nowe zagrożenie, ale i także nowe postaci, w tym nowego w miasteczku księdza, młodą dziewczynę, ale i kolejne zagrożenie, nowego potwora w postaci mężczyzny w żółtej marynarce. Odkrycie przez mieszkańców pewnych faktów, wiedza jaką pozyskali będzie miała swoje konsekwencje. Szeryf mierzyć się będzie ze zmianą związaną z chorobą, jaka w nim zachodzi, i coraz trudniejszym panowaniem nad jednością miasteczka. 

Nowy sezon odkryje jeszcze mroczniejsze karty, opowie kolejną, wciąż nie znaną nam grozę, i pozwoli na śledzenie dalszych losów mieszkańców, ale i na poznanie nowoprzybyłych. Dowiemy się, czy Tabithy'a i Jade będą tymi, którzy pomogą wszystkim w końcu wydostać się z przeklętego, dręczącego ich miasteczka. 

Premiera pierwszego odcinka From: sezon 4 na MGM+ 19 kwietnia. W Polsce serial swoją premierę, podobnie jak trzy poprzednie sezony, będzie miał na HBO Max, najprawdopodobniej dzień po amerykańskiej premierze. 

Ventreville: A Cure for Sorrow, los Ventreville w twoich rękach

Ventreville: A Cure for Sorrow, los Ventreville w twoich rękach

 

Na trzeci kwartał tego roku planowana jest premiera przygodówki w stylu wizualnej powieści, z wieloma zakończenia i równie sporą ilością grywalnych postaci. Gra zatytułowana Ventreville: A Cure for Sorrow ma swoje miejsce na Steam, ma także demo.

Ventreville: A Cure for Sorrow jest podobnie jak Pink Noise, pierwszym rozdziałem większej całości, i tak jak wspomniana przygodówka, także wizualną powieścią, choć nie w klimacie grozy. Obydwa projekty łączy także to, że są to gry tworzone przez kobiety, biorące udział w Wyprzedaży z okazji Dnia Kobiet na Steam. Gra, której pierwsza część, wchodząca w skład sześciorozdziałowej gry, stworzona została przez studio Spicy Bread Productions LLC, a jej demo można sprawdzić na Steam.

Warto przeczytać również:

Ventreville: A Cure for Sorrow to gra, w której przenosimy się do tytułowego Ventreville, w którym decydować będziemy o jego losie, wcielając się aż w sześć grywalnych postaci. Każda z nich ma własną, odrębną mechanikę, historię i narrację. Ich losy pewnego dnia splatają się, powiązane nagłym i niespodziewanym morderstwem Reta i Flaire Avidine. Wcielając się w detektywkę, która dzięki wyborom i decyzjom graczy, zbierze wskazówki pozwalające na przesłuchanie wszystkich grywalnych postaci. Jakich wyborów dokonamy zdecyduje o zakończeniu gry.

W pierwszym rozdziale zaczynamy od męskiego bohatera. Jest nim Orven Zanry, początkujący szklarz pracujący dla wspomnianego, bardzo szanowanego w mieście Reta Avidine'a. Pracować będziemy nad „Remedium”, lekarstwem na zarazę niszczącą miasto Ventreville. Ale gdy dowiemy się więcej na temat tego "cudownego leku", wraz z współpracownikami uświadomimy sobie, że sprawy nie wyglądają tak, jak na początku się nam wydawało.



Ventreville: A Cure for Sorrow to gra składająca się finalnie z sześciu rozdziałów, bazująca na wyborach i decyzjach, które zmieniają postacie i wydarzenia. Fabuła oparta jest na efekcie motyla, los miasteczka związany jest z każdym wyborem, często nawet głupim i tragicznym. Z racji na decyzje i różne zakończenia opowieści, można w nią grać wielokrotnie. 

Przygodówka została stworzona w ręcznie rysowanym stylu. Posiada pełną angielską wersję językową. Nie zagramy w nią po polsku. Rozgrywce towarzyszy oryginalna ścieżka dźwiękowa. 

Gra swoją premierę na platformie Steam, w wersji na PC oraz Mac ma mieć w trzecim kwartale 2026 roku. Dokładna data nie została ogłoszona. Demo dostępne. 

Karta Steam - pobierz demo