Elio, najnowsza animacja ze studia Disney i Pixar zmierza do swojej premiery, która przewidziana jest na niemal początek wakacji. Familijna przygodowa opowieść sci-fi została pokazana na nowym zwiastunie.
Elio, kolorowa przygodowa, animowana opowieść od studia Disney i Pixar mające na swoim koncie między innymi W głowie się nie mieści i W głowie się nie mieści 2, swoją premierę będzie mieć w kinach tuż przed wakacjami. Disney Polska podzieliło się jakiś czas temu kolejnym zwiastunem filmu, dostępny z polskim dubbingiem.
Elio to animacja, w której poznajemy tytułowego bohatera, marzyciela i miłośnika kosmosu, który niespodziewanie dla wszystkich, a przede wszystkim dla samego siebie, zostaje przydzielony do międzygalaktycznej organizacji, której członkami są przedstawiciele najdalszych zakątków wszechświata. Wkrótce, zupełnie przez przypadek, zostaje wybrany liderem Ziemi, zmieniając swoje życie całkowicie, i stając przed lada wyzwaniem, jakim jest międzyplanetarny kryzys.
W oryginalnej głosowej obsadzie animacji znaleźli się: Yonas Kibreab jako Elio, Jameela Jamil jako Questa, Brad Garrett jako Lord Grigon, Zoe Saldaña jako Olga Solis, Remy Edgerly jako Glordon oraz Shirley Henderson jako Ooooo. W polskich kinach film dostępny będzie z polskim dubbingiem.
Reżyserami animacji są Adrian Molina, mający na swoim koncie nagradzają animację Coco i Madeline Sharafian. Za scenariusz odpowiedzialny jest Adrian Molina.
Kinowa premiera animacji Elio przewidziana jest na 19 czerwca 2025 roku.
Kolejna filmowa, kinowa produkcja od Disney wkrótce wyląduje na platformie Disney+. Podano dokładną datę premiery prequela animacji Król lew. Mufasa: Król Lew zadebiutuje w serwisie od Disneya jeszcze w marcu.
Dziś na Disney+ premiera drugiej części lubianej animacji, filmuVaiana 2, kinowego hitu. A jeszcze w marcu na platformę Disney+, którą do 30 marca nowi i powracający klienci mogą subkrybować, i to przez cztery miesiące w promocyjnej cenie 7.99 zł, zostanie dodany kolejny kinowy hit. Jest nim prequel kultowej animacji Król lew. Film Mufasa: król lew ma dokładną datę premiery na platformie Disney+. Obecnie film można oglądać w kilku serwisach, między innymi w Prime Video i Canal+ w opcji wypożyczenia i zakupu.
Mufasa: Król Lew to jak już wspomniałam prequel znanej większości nam animacji, przygodowo-familijna opowieść, którego bohaterem jest właśnie Mufasa. Zagubiony Mufasa, małe lwiątko błąka się po dziczy spotykając na swojej drodze królewskiego dziedzica, Takę. Razem ruszają w podróż, która nieść będzie ze sobą wiele przygód, ale i także niebezpieczeństw i wrogów.
Reżyserem filmu Mufasa: Król Lew jest Barry Jenkins, mający na swoim koncie film Kolej podziemna, Drodzy biali! czy Mooblight, zaś autorem scenariusza Jeff Nathanson (Król lew, Dziewczyna i morze).
Mufasa: Król Lew zadebiutuje na platformie Disney+ 26 marca 2025 roku.
Skrzat. Nowy początek, poruszająca, familijna opowieść, film opowiadający o pójściu za głosem serca, w mądry sposób poruszający tematy istotne zarówno dla dzieci, jak i rodziców, został pokazany na pierwszej filmowej zapowiedzi.
Skrzat. Nowy początek to polski film familijny, w reżyserii Krzysztofa Komandera, pełna przygód opowieść, która zapewni rozrywkę nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Opowieść porusza widza w każdym wieku. Next Film prezentuje pierwszy teaser, przedstawiając film o wyobraźni, sile rodzinnych więzi i radzeniu sobie z trudnymi emocjami.
Bohaterką filmu Skrzat. Nowy początek jest jedenastoletnia Hania, która po przeprowadzce z tatą do innego miasta musi odnaleźć się w zupełnie nowym środowisku. Kiedy dziewczynki z klasy zabierają jej medalik, bezcenną rodzinną pamiątkę, Hania postanawia go odzyskać. Może to zrobić tylko wtedy jeśli udowodni istnienie skrzatów, w które wciąż wierzy, mimo niewiary rówieśników i dorosłych. Pomocny, mimo początkowego sprzeciwu, okaże się być kolega Michał, młody wynalazca. Znalezienie magicznego stworzenia to dopiero początek. Musi znaleźć się także miejsce na zaufanie i nauczenie się współpracy.
W rolach Hani i Michała wystąpili Amelia Golda i Maksymilian Zieliński. W filmie zobaczymy Arkadiusza Jakubika w zupełnie nowej dla niego roli.
Tata Hani to rola bliska memu sercu – pełna ciepła, ale też wyzwań, z którymi wielu widzów będzie mogło się utożsamić. „Skrzat. Nowy początek” to film, który pokazuje, że magia jest w nas wszystkich, jeśli tylko otworzymy się na świat – mówi aktor.
Anna Smołowik, która również występuje w filmie, podkreśla, że
„Skrzat. Nowy początek” to piękna historia, która łączy pokolenia: wrażliwa i zabawna, a jednocześnie pełna mądrych przesłań. – Jestem dumna, że mogłam być jej częścią – dodaje.
Reżyser Krzysztof Komander zdradza, co wyróżnia film na tle innych produkcji familijnych:
– Teaser i fotosy to dopiero przedsmak tego, co przygotowaliśmy. „Skrzat. Nowy początek” to opowieść, która nie tylko wciągnie widzów w pełen przygód świat, ale także przypomni, jak ważna jest wyobraźnia i relacje z najbliższymi. Chcieliśmy stworzyć film, który bawi, wzrusza i inspiruje.
Dystrybucją w Polsce zajmuje się NEXT FILM. Premiera planowana jest na 2025 rok.
Halloween to dobry czas na filmy z dreszczykiem. Dziś prezentuje recenzję propozycji Netflix, w takim klimacie, filmu Klątwa Bridge Hollow.
Halloween to święto, które niegdyś popularne było jedynie w Stanach Zjednoczonych, a teraz coraz pewniej wkracza także do naszego kraju. Przebieranki, klimat grozy, wydrążone dyniowe lampiony, a także coraz częściej dekorowane domy, nie wydają się u nas już niczym dziwnym. Chętnie także, w czas halloweenowy lub w jego okolicach sięgamy po filmy grozy, produkcje z dreszczykiem i tym podobne. O święcie duchów nie zapominana także platforma Netflix, który w październiku chętnie dzieli się ze swoimi widzami nowymi produkcjami w mrocznym stylu. Ale pojawiają się tam także filmy, które wprost nawiązują do tego święta, ale klasycznymi horrorami z pewnością nie są.
Taką właśnie produkcją jest familijna opowieść z dreszczykiem, z przeznaczeniem dla całej rodziny, w nieco komediowym stylu. Film o tytule Klątwa Bridge Hollow, który swoją premierę na wspomnianej platformie miał 14 października 2022 roku to prosta opowieść w lekkim klimacie, którą jeśli nie będziecie traktować zbyt poważnie i nie nastawicie się na wielkie emocje i wyżyny kina, to możecie obejrzeć, ale wcale nie musicie. Półtorej godziny lekkiej opowieści w znanej i zapewne już gdzieś widzianej formie, ale w iście halloweenowym, familijnym stylu.
Historia skupia się na rodzinie, a dokładnie na nastolatce o imieniu Sydney, która wraz z tatą Howardem skupionym na nauce racjonaliście oraz matką, o której wiemy jedynie tyle, że piecze dość osobliwe ciasteczka, przeprowadza się z Brooklynu do małego i tytułowego miasteczka Bridge Hollow. To wydaje się wychowanej w wielkim mieście Sydney miasteczkiem nudnym na wskroś. Ale jak się dziewczyna szybko przekonuje, miejsce to kocha Halloween, czego świadectwem są bogato udekorowane podwórka. Howard zagorzały przeciwnik tego, jak twierdzi niepotrzebnego święta ma podjąć w miejscowej szkole pracę nauczyciela. Żona zaś zamierza praktykować swoje eksperymenty ze zdrową żywnością.
Tymczasem Sydney dowiaduje się, że dom, w jakim przyszło jej mieszkać, skrywa pewną tajemnicę. Kiedyś żył tam i mieszkał zły człowiek, znany jako Skąpy Jack. Nastolatka nieco interesująca się okultyzmem i kochająca święto duchów i zjaw, zupełnie przypadkiem odnajduje na strychu swojego nowego domu starą dyniową lampę. Zapalając ją sprawa, że duch wspomnianego Jacka wraca z zaświatów, a swoją mocą opętuje wszystkie dekoracje na każdym podwórzu. I tak oto przerażające kukły ożywają, a Sydney i jej sceptyczny, ale jedynie do czasu ojciec stają do walki z demonem. Mają zaledwie kilkanaście godzin, by powstrzymać Jacka Skąpca, aż ten opęta jednego z mieszkańców i na dobre wróci do rzeczywistości, do Bridge Hollow. Wtedy nie będzie już ratunku.
Fabuła filmu, który zdecydowanie mógłby być krótszy, o dobre pół godziny, bo jest nieco naciągany, jest banalna, i mało wymagająca. Jeśli, jak już wspominałam nie nastawicie się na kino wysokich lotów, a chcecie mile spędzić na przykład Halloween, to jest to propozycja ku temu idealna. Reżyser filmu sili się w niej na humor, który jest równie prosty, jak i sama opowieść. Film, który skierowany jest bardziej do młodszej części użytkowników Netfliksa, nie będzie sypał z rękawa mądrymi dialogami, nie będzie mrugał oczkiem i serwował żartów na wysokim poziomie. Zdawałoby się, że Jeff Wadlow, który ma na swoim koncie trzymającą w napięciu opowieść Prawda czy wyzwanie, a także Wyspę fantazji będzie chciał nas choć troszkę wystraszyć. Ale nie, grozy tu nie uświadczymy, ale jest to według mnie zabieg celowy i raczej, zważywszy na gatunek familijny, w jaki wpisuje się Klątwa Bridge Hollow, celowy.
Nie znajdziemy w nim także wielkich efektów wizualnych. Co też wydaje się być w jakimś sensie celowe i można racjonalnie wytłumaczyć dlaczego tak jest. Jakoś przerażających, ożywionych mocą demona stworów, w tym wypadku dekoracji halloweenowych, nie razi, bo wiemy przecież, że są to kukły, szkielety, wiedźmy latające na miotłach, czy drewniany kot, stworzona przez ludzi, mieszkańców miasteczka, na potrzeby tegoż święta. Strachy są sztuczne, i nieco przesadzone, a humor lekko nadszarpnięty. Ale czy to jest wada tejże produkcji? Też chyba nie, bo wpisuje się w klimat niemal większości produkcji filmowych przeznaczonych do oglądania całą rodziną, i nie jest w tym gatunku niczym dziwnym.
Najsłabszą stroną opisywanego przeze mnie filmu są niestety jego bohaterowie. Sydney niby jest typową nastolatką, nieco zbuntowaną i często pyskatą, i niby stara się być wyraźną osobowością, ale jedynie na niby. W jej postać wciela się znana z serialu Stranger ThingsPriah Ferguson. Równie nijaki, choć starający się być zabawnym jest jej ojciec, jajogłowy naukowiec, z pewną halloweenową przeszłością, który nagle z ofermy staje się bohaterem. W rolę Howarda wcielił się Marlon Wayans, którego kojarzyć możemy na przykład z serii Straszny film, a mogliśmy go również oglądać go w filmie Respekt - królowa soul. Ale chyba najgorzej napisanymi postaciami są matka Sydney grana przez Kelly Rowland i dzieciaki, miłośnicy zjawisk paranormalnych, koledzy Sydney, jakich poznała w szkole. W ich wypadku twórcy filmu zupełnie nie mieli na owe postaci pomysłu, prezentując przeciętność, żeby nie powiedzieć bylejakość.
Hmm….ciężko powiedzieć o filmie Klątwa Bridge Hollow, że jest to produkcja godna polecenia. To przeciętniak, może nawet nieco niżej niż przeciętniak, film bardziej skierowany do młodszych widzów, niż dla tych doroślejszych. Nie jest to nic nad czym warto by było się pochylić. Prosta fabuła, brak strasznych momentów i wymuszony humor i co gorsza fatalnie napisane postaci. Wszystko w filmie, powtarzam to po raz kolejny, za długim, rozciągniętym w czasie jest zwykłe i niczym nie zaskakujące. Może warto go zobaczyć jedynie dla pomysłowych dekoracji halloweenowych i klimatu tegoż święta, które coraz mocniej daje o sobie znać, także w naszym kraju.
Recenzja filmu Mamy tu ducha, produkcji Netflix, która nawet nie udaje, że chce być jednym filmowym gatunkiem. Oto co myślę o filmie platformy Netflix.
Duch uwięziony na strychu pewnego domu, nastolatek, który nie może nawiązać dawnego kontaktu z ojcem, satyra na obecne medialne czasy, tradycyjne kino familijne, trochę horroru, sporo filmu przygodowego, i wreszcie klasyczna historia kryminalna. Dużo, prawda? Tak, i to wszystko w jednym filmie od platformy Netflix, w którym chyba tym, co najlepsze jest postać samej zjawy. Reszta w recenzowanym przeze mnie filmie, nijak ze sobą nie współgra, dzieląc jedną produkcję, na kilka zupełnie różnych, o wspólnym tytule Mamy tu ducha. Nie jest to kino najwyższych lotów, choć na nudne, smutne dni idealnie się nada.
Mamy tu ducha – oto historia pewnej rodziny i nawiedzonego domu
A historia w Mamy tu ducha rozpoczyna się od pewnego domu i uciekających z niego z wrzaskiem mieszkańców. Jakiś czas później, do tego jakże już zaniedbanego, ale bardzo taniego w zakupie domostwa, przeprowadza się nowa rodzina Presleyów, Frank i Melanie z dwójką synów, Fultonem i młodszym z braci, Kevinem. Szesnastolatek jest chłopcem uzdolnionym muzycznie i wrażliwcem, który nie może nawiązać dawnej więzi z ojcem, trzymając się nieco na uboczu. Nowy dom ma być startem w lepsze życie, co nastolatkowi nie bardzo się podoba.
Zmienia jednak zdanie, gdy na strychu swojego nowego lokum odkrywa ducha mężczyzny, w koszulce z imieniem Ernest. Zjawa próbuje go przestraszyć, ale chłopak nie czuje strachu i szybko nawiązuje z owym duchem emocjonalną więź. Okazuje się, że Ernest nie pamięta dlaczego tu utknął, i co było przyczyną jego śmierci. Kevin przy pomocy zdolnej i nieco szalonej sąsiadki Joy, postanawia odkryć, co stało się Ernestowi i pomóc mu opuścić jego ziemskie więzienie, i pójść dalej. Tym sposobem nie tylko zyskuje przyjaciela z nie z tego świata, ale zupełnie przypadkiem, za sprawą ojca i brata napędza medialną burzę, a wkrótce odkrywa pewną kryminalną intrygę.
Mamy tu ducha niejedną gatunkową ma twarz
Tak w skrócie przedstawia się fabuła tej jakże złożonej, i prawdę powiedziawszy nijakiej opowieści, z której spokojnie można by było stworzyć kilka filmów. Choć jest to klasyczne kino familijne, w założeniu dostajemy także komediowy horror. Jest w tym wszystkim nieco prawdy, bo zarys produkcji rodzinnej, o familijnym klimacie oczywiście jest tu widoczny. Mamy bowiem zmianę życia, czyli start w nowe, zaburzoną relację syn – ojciec, a także pierwsze młodzieńcze miłości i poszukiwania przyjaciela. Wszystko na pozór gra i buczy, mówiąc kolokwialnie, ale problem w tym, że historia żyje własnym życiem, nie bardzo wiedząc, w którą stronę chce ruszyć.
I tak w pewnym momencie, po przydługim, familijnym wstępie zostajemy wrzuceni w horror. Ale nie taki, który pozwoli nam się bać, ani nawet taki, który będzie nas w jakiś sposób śmieszyć. Owszem, wygłupy Ernesta mogą być zabawne, ale są tak banalne, że można by było jej wrzucić do animacji dla sześciolatków. Połączenie strachu i humoru twórcy Mamy tu ducha, a jest nim Christopher Landon, wyraźnie nie wychodzi. Reżyser dwóch części Śmierć nadejdzie dziś, i Paranormal Activity powinien pozostać jednak przy klasycznej grozie, choć ma na swoim koncie inny miks komedia – horror Piękna i rzeźnik, który w takiej mieszance doskonale się sprawdził.
Familijny komediowy horror to oczywiście nie wszystko. Jest jeszcze całkiem zgrabnie zarysowana opowieść przygodowa, z domieszką akcji, a także opowieści drogi. Relacja Ernest plus Kevin i sąsiadka Joy sprawuje się w filmie całkiem w porządku, nadając propozycji od Netflix tempa i czegoś, co całkiem przyjemnie się ogląda. Ale najlepiej prezentuje się duch Ernest, który gra sobą, mimiką, gestami, uśmiechem, nie wypowiadając ani jednego słowa. W tej roli całkiem sprawnie odnalazł się David Harbour, najbardziej znany z flagowego serialu Netfliksa, jakim jest Stranger Things.
Jakby jeszcze było Wam mało filmowego mieszania w gatunkowym garze, to znajdziecie tu także łowców duchów w rządowych stylu, którzy z plazmowymi pukawkami ruszają do walki z duchem, który według mądrej pani uczonej, jak wszystkie inne, musi być zły.
Jednocześnie Christopher Landon skusił się na nawiązanie do współczesnych czasów, i mediów, które grają w naszym świecie niezwykle ważną, jak i …..niestety, często najważniejszą rolę. Burza medialna jaka wybuchła po ujawnieniu ducha Ernesta, i na jakiej kasę próbuje zbić zarówno tata Kevina, jak i jego brat Fulton oraz zamieszanie wokół ducha, próba jego naśladowania, internetowe wyzwania, czy w końcu pikiety przed nawiedzonym domem, stanowią satyryczny obraz naszych czasów. Ten motyw wpisuje się w komediową formę filmu, i muszę przyznać jest nie tylko zabawny, ale i metaforyczny. Nie wiem, czy było to zamierzone działanie twórcy, ale efekt końcowy wyszedł całkiem zgrabny.
Kryminał zawsze mile widziany i my się duchów nie boimy, czyli dalsza zabawa treścią i gatunkiem
To nie wszystko, co można o mieszaninie filmowej w Mamy tu ducha powiedzieć. Jak Filip z konopi pojawia się czarna postać, która stoi za zagadką i tajemnicą śmierci Ernesta, i nagle familijna komedia grozy zmienia się w kryminał, z dozą klasycznego thrillera, nadając mu nie tylko innego wyrazu, ale tworząc wyraźne odcięcie od całości. Tak jak wspomniałam z jednej filmowej produkcji można tu stworzyć spokojnie kilka, bo nie tylko specjalnie wydłużono seans, ale i dokonano jego gwałtownej przeróbki w coś zupełnie innego, coś, co miało nadać mu nieco rzewnej, emocjonalnej, ale i moralistycznej otoczki. Miało, bo tak naprawdę na chęciach się skończyło. Co bardziej wrażliwi może poczują coś w serduchu, ale ci bardziej obeznani w świecie filmu, zakrzykną… Ej! To już było!
Na koniec zostawiłam sobie przedziwną sprawę traktowania zjawisk paranormalnych jak coś zwykłego. Z niewiadomych mi przyczyn, reżyser uznał, że ani nasz bohater, ani nawet jego rodzina (no może poza matką), nie czują strachu przed duchem. Mało tego, dla Kevina jego buczenie jest tylko śmieszne, a dla większości ludzi, jak i nie wszystkich, filmik z nagrania z duchem jest najprawdziwszą prawdą. Nikt nie stara się podważyć jego wiarygodności, nikt nie protestuje, nikt nie czuje lęku, nawet rząd i agencja rządowa przytakuje istnieniu zjawisk paranormalnych, nie zamierzając niczego negować. I tak płynnym ruchem przechodzimy do kolejnego podgatunku filmu Mamy tu ducha, czyli klasycznego fantasy, z elementami science – fiction.
Mamy tu ducha – całkiem dobre aktorstwo, ale ten polski dubbing…
Uff…..przyznacie, że ilość filmów w filmie może przyprawiać o ból głowy, podobnie jak polska wersja językowa. Film dostępny jest na platformie Netflix z polskim dubbingiem, który jak zwykle jest przeokropny i trudny do zniesienia. To kolejna produkcja, która utwierdza mnie w przekonaniu, że animacje tak, ale filmy nie powinny mieć pełnej polskiej wersji językowej, bo ciężko się to znosi, i równie trudno słucha.
Złego słowa nie można natomiast napisać o aktorstwie, plasującym się na może nie powalającym, ale bardzo przyzwoitym poziome, gdzie pierwsze skrzypce gra wspomniany już David Harbour (Stranger Things, Gran Turismo, Dzika noc), który bez jednego słowa czaruje grymasem twarzy, postawą, uśmiechem, czy smutkiem. Jest duchem jak się patrzy, którego przyjemnie się ogląda, i którego chce się poznać. Pozostałej aktorskiej obsadzie także niczego nie brakuje. Jahi Di'Allo Winston (Królowie Charm City, Gniewne serce) jako Kevin jest tym, kim ma być, szesnastolatkiem z marzeniami.
Jego brat Fulton, w którego wcielił się Niles Fitch (Tacy jesteśmy, Następstwa) i ojciec Frank, w tej roli Anthony Mackie (Falcon i Zimowy Żołnierz, Kobieta w oknie, W strefie wojny), gonią za łatwymi pieniędzmi w sieci, zaś matka Melanie, grana przez Ericę Ash (Czego życzy sobie kobieta, Straszny film 5), stara się trzymać rodzinę w przysłowiowej kupie. W niewielkich rolach zobaczymy w filmie także Tig Notaro (Rodzina od zaraz, U ciebie czy u mnie?, Armia umarłych) jako doktor Leslie Monroe, Jennifer Coolidge (Obserwator, Biały lotos, Wystrzałowe wesele) w roli medium Judy Romano, a w nieco większej rólce Isabellę Russo jako Joy Yoshino, sąsiadkę rodziny Presley.
Mamy tu ducha – podsumowanie recenzji
Mamy tu ducha to film, który można obejrzeć, jeśli nie ma co innego w zanadrzu. Nie powiem, żeby mi się go źle oglądało, bo byłoby to nieprawdą. Kolejny oryginalny tytuł platformy Netflix ogląda się całkiem dobrze, jeśli oczywiście nie stara się go za bardzo analizować, a do jego sensu podchodzi się na luzie, i z poczuciem humoru, wiedząc, że nie wpisuje się on w jeden tylko gatunek. Jest to bowiem filmowe dzieło, w którym reżyser i zarazem jego scenarzysta Christopher Landon próbuje wielu ścieżek, zmierza w różnych kierunkach, nie do końca mając świadomość drogi i obranego celu.
Dwugodzinny film można by było skrócić o połowę, a nawet z jednego stworzyć dwa, a może nawet trzy. W zwariowanym stylu połączono tu film familijny, dramat, komediowy horror, fantasy i w końcu kryminał. I nie byłoby źle, gdyby całość miała jakąś klamrę. A tak każdy element składanki nieco od siebie odstaje, i filmowe puzzle nie tworzą całości, jaką byśmy chcieli uzyskać. Na plus sporo elementów akcji, satyra na nasze medialne czasy, no i sama postać Ernesta, ducha niemowy. Cóż więcej pisać…… nie jest najgorzej, ale mogłoby być lepiej.
Moja ocena 6/10.
Mamy tu ducha to film dostępny na platformie Netflix.
Netxt Film dzieli się pierwszym zwiastunem filmu Kleks i wynalazek Filipa Golarza, jednej z najbardziej wyczekiwanych premier nadchodzącego roku. Zwiastun prezentuje nowe postaci, wielkie nazwiska świata muzyki i mnóstwo przygód.
Wczoraj ruszyła sprzedaż biletów na przedpremierowe pokazy, w wybranych kinach filmu Kleks i wynalazek Filipa Golarza, który będziemy mogli oglądać w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Zanim jednak wybierzemy się do kina Next Film dzieli się z nami pierwszym jego zwiastunem.
W drugiej części losy Akademii Pana Kleksa, zatytułowanejKleks i wynalazek Filipa Golarza profesor Kleks opuszcza magiczny świat, by zmierzyć się z rzeczywistością, a jego miejsce w Akademii zajmuje ptak Mateusz. Tymczasem wynalazek Filipa Golarza staje się zagrożeniem dla świata dziecięcej wyobraźni.
W swojej pierwszej dużej roli, na wielkim ekranie pojawia się Katarzyna Nosowska. W rolach głównych także: Antonina Litwiniak, Konrad Repiński, Tomasz Kot, Janusz Chabior, Piotr Fronczewski, Sebastian Stankiewicz, Agnieszka Grochowska.
Reżyserem filmu jest Maciej Kawulski, zaś autorami scenariusza Krzysztof Gureczny i Agnieszka Kruk.
Premiera filmu przewidziana jest na 10 stycznia 2025. Pokazy przedpremierowe od 25 grudnia 2024.
Magia Kleksa powraca do kin, przedpremierowo już w grudniu, w Boże Narodzenie. Twórcy filmu „Kleks i wynalazek Filipa Golarza”, kontynuacji uwielbianej przez widzów „Akademii Pana Kleksa”, zaprezentowali teaserowy plakat.
Specjalne pokazy kontynuacji przygód Ambrożego Kleksa, filmu „Kleks i wynalazek Filipa Golarza” w reżyserii Macieja Kawulskiego ruszą w wybranych kinach w całej Polsce już 25 grudnia 2024 roku. Z tej okazji zaprezentowany został filmowy plakat. Film nie ma jeszcze oficjalnej filmowej zapowiedzi, ale poniżej znajdziecie wideo z utworem promującym nadchodzącą filmową produkcję.
W kolejnej filmowej odsłonie, noszącej tytuł Kleks i wynalazek Filipa Golarza Profesor Kleks jest zmuszony do powrotu do rzeczywistości i skonfrontowania się z technologią, która zagraża marzeniom dzieci, podczas gdy w Akademii jego miejsce czasowo zajmuje wierny ptak Mateusz.
W rolach głównych: Antonina Litwiniak, Konrad Repiński, Tomasz Kot, Janusz Chabior, Piotr Fronczewski, Sebastian Stankiewicz, Agnieszka Grochowska.
Reżyseria: Maciej Kawulski, scenariusz: Krzysztof Gureczny, Agnieszka Kruk, dystrybucja: NEXT FILM.
Oficjalna kinowa premiera filmu przewidziana jest 10 stycznia 2025 roku. Pokazy przedpremierowe, w wybranych kinach 25 grudnia 2024 roku.
Universal Pictures podzieliło się pierwszym zwiastunem aktorskiej wersji niezwykle cenionej i jakże popularnej animacji. Jak wytresować smoka w wersji filmu aktorskiego ma także datę premiery.
Film How to Train Your Dragon, czyli Jak wytresować smoka, będący odpowiednikiem animacji, która rozrosła się do uwielbianej przez widzów serii, produkcja zainspirowana bestsellerową serią książek Cressidy Cowell z New York Timesa oraz franczyza DreamWorks Animation zadebiutuje w kinach w czerwcu przyszłego roku. Zanim jednak to się stanie, Universal pokazuje jego filmową zapowiedź.
Jak wytresować smoka, aktorska reinterpretacja ukochanej serii zabiera widzów, tak samo jak w animacji na wyspę Berk, gdzie od lat wikingowie i smoki są wrogami. W miejscu tym żyje syn Wodza Stoicka Ważkiego, Czkawka, który mocno różni się od innych. Chłopak nie ma zamiaru zabijać smoków, a gdy zaprzyjaźnia się ze Szczerbatkiem, budzącym grozę smokiem, znanym jako Nocna Furia, rzeczywistość na wyspie i dawne tradycje społeczne mocno się zmieniają, a świat wikingów przewraca się do góry nogami. Czkawka wraz z dziką i ambitną Astrid oraz ekscentrycznym kowalem wioski Gobberem, stawia czoła starożytnemu zagrożeniu, która zagraża nie tylko Wikingom, ale także smokom.
W obsadzie filmu: Mason Thames (Czarny telefon) jako Czkawka, Gerard Butler (Przerwany lot, Kandahar) jako wódz Stoick Ważki, Nico Parker (The Last of Us, Suncoast) jako Astrid, Nick Frost (Tomb Raider) jako kowal Gobber.
A także: Julian Dennison (Deadpool 2), Gabriel Howell (Bodies), Bronwyn James (Wicked), Harry Trevaldwyn (Smothered), Ruth Codd (Klub północny), Peter Serafinowicz (Strażnicy Galaktyki) i Murray McArthur (Gra o tron).
Jak wytresować smoka został napisany, wyprodukowany i wyreżyserowany przez DeBlois. Jest również produkowany przez trzykrotnie nominowanego do Oscara Marca Platta (Wicked, La La Land) i zdobywcę nagrody Emmy Adama Siegela (Drive, 2 Guns).