Moje przygodowe rozczarowania 2025 roku
W 2025 roku przyszło mi grać nie tylko w ciekawe, wciągające, często doskonałe przygodówki, ale to również czas przygodowych rozczarowań. Na szczęście gier, które mnie zawiodły nie jest zbyt dużo. Przyszedł czas, by je Wam zaprezentować.
Podzieliłam się z Wami już moim TOP 10 przygodówek 2025 roku, a także listą przygodówek, na które czekam w tym roku, w części pierwszej oraz części drugiej. Przyszedł czas na bardziej przykre podsumowanie, czyli tekst, w którym podzielę się z Wami listą gier przygodowych, na które w roku 2025 czekałam, a które finalnie bardziej lub mocniej mnie rozczarowały.
Przeczytaj również:
Premiery gier przygodowych styczeń 2026. Miesiąc wypełniony grozą
Rok 2025 obfitował w przygodówki twórców niezależnych, w gry stworzone przez niewielkie studia, ale pod wieloma względami dorównujące komercyjnym tytułom, a w kilku przypadkach może i je przewyższającymi. Miniony rok był czasem premiery wyczekiwanych przez wielu graczy tytułów, także takich, na które czekać trzeba było bardzo, bardzo długo.
Granie w przygodówki debiutujące w minionym roku przyniosło mi osobiście wiele radości, ale i kilka dużych rozczarowań. Na szczęście przygodówek, które mnie nie zadowoliły, a nawet mówiąc kolowialnie wkurzyły, nie było zbyt wiele, ale niestety dwie z nich były dla mnie przysłowiowym ciosem w serce. Tym razem moją listę zaczynę od końca, czyli od przygodówek które rozczarowały mnie najmniej, aż do przykrej niespodzianki numer jeden.
Lista pięciu najbardziej rozczarowujących przygodówek 2025 roku
Najmniej roczarowującą grą zeszłego roku była niewielka, niezależna, mroczna, rysunkowa opowieść, której autorami jest studio Potion Pixel. Gra, która miała być mroczną historią przygodowo-logiczną, z mnóstwem łamigłówek, okazała się być prościutkim tytułem z równie prostymi zagadkami, z którymi spokojnie mogą poradzić sobie nawet najmłodsi gracze. Gra, która swoją premierę miała w grudniu, czyli wcale niedawno, znalazła się na ostatnim poziomie mojej listy tylko dlatego, że jest tytułem tanim, i nawet jeśli nie zapewnia wielu umysłowych wyzwań, niewielki jej koszt na Steam, powoduje, że nie specjalnie żal wydanych na nią pieniędzy.
A jest to, jak wspomniałam rysunkowa gra przygodowa, stworzona w mrocznym, a nawet surrealistycznym stylu, z minigrami, w której przenosimy się do przeklętego miesta Gravebrook. Jest to miejsce pozbawione czasu i owiane cieniem. W krainie tej po ulicach przechadzają się ghule, szepczące potwory, a do naszych uszu dochodzą niepokojące dźwięki przeszłości. Każda ukończona łamigłówka przywraca światu kolory, a historia klątwy jest graczom przybliżana.
The Curse We Made miała premierę 4 grudnia 2025 roku, na platformie Steam. Nie posiada dialogów mówionych, jest dostępna w języku angielskim, bez polskich napisów.
Czwartą grą od końca, choć szczerze powiedziawszy zastanawiałam się, czy nie powinna znaleźć się na miejscu trzecim, jest przygodówka będąca psychologicznym, surrealistycznym horrorem stworzonym przez studio POLLARD STUDIO LLC. Gra, która finalnie ma całkiem dobre oceny, niestety nie specjalnie przypadła mi do gustu. To jednen z takich tytułów o którym nie bardzo wiem co mam myśleć, po którego przejściu miałam bardzo, ale to bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony przypasował mi klimat, potrafiła wciągnąć fabuła, ale z drugiej była i wciąż jest tytułem mocno niedopracowanym. Przygoda w klimacie grozy, trochę w stylu symulatora chodzenia miała problem z logicznością zagadek, a zbyt surrealistyczna opowieść powodowała konsternację. Zwyczajnie trudno było ją zrozumieć. Zadawalała dostępność polskiej wersji językowej w formie napisów i całkiem fajna grafika.
Karma: The Dark World przenosi nas do alternatywnej linii czasowej, rozgrywając się w Niemczech Wschodnich, w roku 1984. W kraju twardą ręką rządzi Korporacja Lewiatan. Każdy obywatel jest przez nią kontrolowany, głównie przez inwigilację. W państwie panują złożone zasady klas społecznych, a powszechnie używane narkotyki wpływają na umysł. Tym posłusznym władzy obiecuje się, że kiedyś pójdą do Utopii. W grze wcielamy się w mężczyznę związanego z korporacją Lewiatan.
Gra swoją premierę miała 25 marca 2025 roku, w wersji na PC - Steam, GOG, Epic Games Store, a także na PS 4, PS5, Nintendo Switch, Xbox One i Xbos Series X|S.
Kolejną grą, które niestety nie zdołała mnie zahwycić, choć pokładałam w niej wielkie nadzieje, i szczerze powiedziawszy mocno na nią czekałam, była Pine: A Story of Loss, narracyjna, eksploracyjna, melancholijna i ręcznie rysowana przygodówka autorstwa studia Made Up Games. Gra, która zachęciła mnie klimatem i przejmującą opowieścią o stracie, i godzeniu się z żałobą, była tytułem, o którym chciałam napisać tylko dobrze, ale z racji na sporą powtarzalność rozgrywki, która zamiast ciekawić, zaczynała mnie nudzić, niestety nie mogłam. Gra, która nie do końca wiedziała czym chce być, która nieumiętnie balansowała na granicy smutku i nudy, musiała znaleźć się na mojej liście dość wysoko, bo nawet na podium.
A jest to przygodówka bez dialogów, w ręcznie malowanym stylu, nastawiona na narrację, ale i nie pozbawione pewnych zagadań z grupy mini-gier. Wcielamy się w niej w drwala mieszkającego w chacie w lesie, który mierzy się ze śmiercią swojej żony. Wykonując codzienne czynności, próbuje pogodzić się ze stratą, upamiętniając szczęśliwe momenty życia z ukochaną rzeźbiąc w kawałkach drewna.
Pine: A Story of Loss wprawdzie miała premierę w grudniu 2024 roku, ale ja grałam w nią dopiero w roku 2025, stąd jej pojawienie się na liście. Zadebiutowała na Steam, GOG na PC oraz na Nintendo Switch.
2. Asylum
Przedostatnim tytułem w mojej topce rozczarowań 2025 roku, była przygodówka, na którą przyszło czekać ponad dziesięć lat. Gra Asylum była przeze mnie, ale również przez wielu graczy mocno wyczekiwanym tytułem, z którym wiązałam wielkie przgodowe plany. I choć opowieść autorstwa Agustína Cordesa i studia Senscape potrafiła zaciekawić fabułą, która grozę budowała bez wymuszonych jump scare'ów, stawiając, szczególnie w dalszej części rozgrywki na niepokojącą, gęstą atmosferą, to archaiczne sterowanie, nie pasujące do współczesnych gier i zbyt obszerna ilość dialogów, sprawiły, że tytuł zdecydowanie mnie nie zachwycił. Ot zwyczajnie nie na to w grze liczyłam.
W grze Asulym przenosimy się do zakładu psychiatrycznego Hanwella, położonego nieco na uboczu, zrujnowanego miejsca. Wcielamy się w mężczyznę, który niegdyś się tu leczył. Przybywa to zniszczonej lecznicy z przeświadczeniem, że pozna prawdę o sobie, o tym miejscu, o własnym leczeniu, a poprzez eksploracje tegoż przybytku, pobudzi schowane w zakamarkach umysłu, czasami bolesne wspomnienia.
Gra swoją premierę miała 13 marca 2025 roku, na komputerach PC - Steam oraz GOG, w polskiej wersji językowej.
Liderem moich rozczarowań ubiegłego roku była i wciąż jest i sądzę, że wciąż będzie odnowiona wersja kultowej Syberii, której poradnik/solucję oryginału znajdziecie na blogu. Ta sama fabularnie, ale ulepszona o przedziwne zagadki i nowe przedmioty przygodówka, zyskała nową oprawę graficzną, która według mnie wcale nie jest lepsza niż oryginał, ale również nowy sposób sterowania, który o dziwo...., przestał być intyicyjny. Wycięto sporo fragmentów z rozgrywki, do której studia Virtuallyz Gaming i Microids Studio Paris, czyli twórcy gry dorzucili cutscenki z oryginalnej opowieści. Przesadzone ulepszenia, mnóstwo błędów, liczne niedoróbki i nagła brzydota Kate niestety nie mogły mnie zachwycić. Byłam i wciąż jestem zdania, że pierwsza Syberia nie potrzebowała remastera, a już z pewnością nie takiego jaki dostała.
Jak wspomniałam Syberia - Remastered to opowieść, która przybliża graczom znaną już wielu historię Kate Walker, prawniczki z Nowego Jorku. Pewnego dnia przybywa do niewielkiego alpejskiego miasteczka Valadilene, by sfinalizować sprzedaż fabryki automatów należącej do Anny Voralberg. Po przybyciu na miejsce okazuje się, że właściciela umarła, a wkrótce na jaw wychodzi informacja iż gdzieś na Syberii żyje jej brat, Hans, który jest spadkobiercą fabryki. Kate postanawia ruszyć jego śladem, podróżując nakręcanym pociągiem autorstwa Voralberga, kierowanym przez zrobionego przez niego robota imieniem Oskar.
Gra swoją premierę miała na PC - Steam, GOG, a także na PlayStation 5 i Xbox Series X|S 6 listopada 2025 roku, w pełnej polskiej wersji językowej.
Liczę, że w tym roku, czasie naprawdę wielu, i przede wszystkim roku przygodowych gier niezależnych twórców, jednak nic mnie tak mocno nie zawiedzie i tak bardzo nie rozczaruje. Oby tak się stało! Tego życzę sobie i oczywiście Wam w Nowym 2026 roku!

Komentarze
Prześlij komentarz